Birmańskie dni

Okładka książki Birmańskie dni autora George Orwell, 9788311169012
Okładka książki Birmańskie dni
George Orwell Wydawnictwo: Bellona literatura piękna
345 str. 5 godz. 45 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Burmese Days
Data wydania:
2023-04-12
Data 1. wyd. pol.:
1997-01-01
Data 1. wydania:
2009-01-01
Liczba stron:
345
Czas czytania
5 godz. 45 min.
Język:
polski
ISBN:
9788311169012
Tłumacz:
Ewa Adamska
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Birmańskie dni w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Birmańskie dni

Średnia ocen
7,0 / 10
542 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Birmańskie dni

avatar
0
0

Na półkach:

Poprawna twórczość Orwella. Powolna akcja, dużo opisów świata. Można poczuć gorąc i wilgotność Azji.

Poprawna twórczość Orwella. Powolna akcja, dużo opisów świata. Można poczuć gorąc i wilgotność Azji.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1525
1500

Na półkach:

Realistyczny, czy werystyczny, obraz Brytyjczyków w Birmie z lat 20. Autor “1984” kilka lat służył tam w kolonialnej policji, dzięki czemu mógł ukazać “zestaw obowiązkowy” zachowań tych "białasów", zapewne ani trochę nieprzejaskrawiony.

“Europejczycy w Birmie – zapijaczone, zła, widoczne nieroby o pożółkłych twarzach – przyprawiali go o mdłości, kiedy myślał o ich zwyczajach. Dużo czasu zajęłoby szczegółowe wyliczenie osób budzących jego pogardę” - taki cytat najlepiej oddaje istotę rzeczy, choć można przytaczać wiele podobnych.

Odmalowany z pasją brytyjski światek to straszliwa menażeria, przedstawiona z prawdziwie autorską bezwzględnością. Społeczność do cna przeżarta konformizmem, wyniosłością ze służalstwem połączoną, a hipokryzja do sześcianu podniesiona. To degeneraci moralni, niemal jak u Conrada…

Rasizm ma się, rzecz jasna, w najlepsze.

“Żadnemu Europejczykowi bynajmniej nie zależy na dowodach. Kiedy człowiek ma czarną twarz, podejrzenie jest dowodem”.

“Po tubylczym urzędniku (Europejczycy) spodziewają się brania łapówek. Ale niech choć na chwilę zaczną powątpiewać o jego lojalności, będzie po nim”.

“Mój Boże nie rozumiem was, chłopcy. Po prostu nie rozumiem. Oto ten stary dureń Macgregor chce bez żadnego powodu wprowadzić do klubu czarnucha, a wy to znosicie bez słowa. Boże wielki, co my mamy robić w tym kraju, jeśli nie rządzić”.

“ – Co tobie do tego, czy potrzebował kopniaka? Nie jesteś nawet członkiem tego klubu. Kopanie służby to nasza sprawa, nie twoja”.

“Będziemy musieli zwolnić tego faceta, jeśli zacznie za dobrze mówić po angielsku”.

“Postąpiliśmy piekielnie głupio, pozwalając misjonarzom swobodnie działać w tym kraju! Uczyć zamiataczy z bazaru, że są równie dobrze jak my. +Proszę, sir, jestem chrześcijaninem tak jak pan+. Cholerna bezczelność”.

“W tym kraju szerzy się bunt tylko dlatego, że byliśmy dla nich za miękcy. (...) Jedyna możliwa linia postępowania to traktować ich jak śmiecie, którymi są”.

“W pewien sposób modernizujemy ten kraj. … W rzeczywistości, nim skończymy, zniszczymy całą birmańską kulturę narodową. Ale my tych ludzi nie cywilizujemy, my jedynie nurzamy ich w naszym brudzie”.

Najgorzej mają “mieszańcy”......
“– Nie pozostaje im nic oprócz żebrania, dopóki nie wyrzekną się swojej europejskości. A tego naprawdę nie można po biedakach oczekiwać. Kropelka białej krwi jest ich jedynym majątkiem. (...)
– Słyszałam, że mieszańcy zawsze dziedziczą najgorsze cechy obu ras. Czy to prawda?
– Nie wiem, czy prawda. (...) Ale my traktujemy ich dość nieludzko”.

Głównym bohaterem jest John Flory, średniego szczebla pracownik brytyjski w Birmie, naznaczony innością nie tylko przez szpecące znamię na policzku (ukrywa je niemal tak, jak Julian Tuwim swoje). Lewicowiec, jedyny spośród brytolskiej kolonii przejawia szacunek do tamtejszej kultury i jako jedyny utrzymuje kontakt z “lokalsami”, czym radykalnie odbiega od pozostałych Anglików (a może to i sam Orwell…?).

“– Po paru latach spędzonych w tych krajach brązowa skóra wydaje się bardziej naturalna od białej. Zresztą jest bardziej naturalna. Jeśli weźmiemy świat jako całość, dziwaczne jest bycie białym.
– Ależ pan ma zabawne poglądy”.

“Anglików w tym kraju łączy jakiś rodzaj fałszywego koleżeństwa. To tradycja popijania razem, wymieniania się posiłkami i udawania przyjaźni, choć wszyscy nienawidzimy się nawzajem jak trucizny. Nazywamy to trzymaniem się razem”.

Pięknie tu Orwell się na nich zemścił, bo można sądzić, że sportretował poznane tam prawdziwe ludzkie typy.

Przeciwwagą Flory’ego jest lekko demoniczny lokalny sędzia - Birmańczyk, który nie cofnie się przed niczym dla swojej korzyści. Będzie ukrytą sprężyną wydarzeń prowadzących do tragicznego finału.

“Walka u boku Brytyjczyków, pasożytowanie na nich stało się motorem jego działania. (...) Miał znacznie bezpieczniejszy zwyczaj brania łapówek od obu stron, a potem orzekania w pełni zgodnego z literą prawa. Temu zawdzięcza pożyteczną reputację człowieka bezstronnego”.

Ale i sam Flory też ma mroczną stronę - jego stosunek do birmańskiej kobiety, którą utrzymywał, do czasu, gdy poznał pewną Elizabeth, niezbyt pięknie o nim świadczy. A przecież mimo to i tak jest najbardziej do przyjęcia z całej tej miłej czeredki Brytoli w kolonii.

“– Ładnie się do mnie zwracasz! Traktujesz mnie jak prostytutkę.
– Bo nią jesteś. Wynocha– powiedział i za ramiona wypchnął ją z pokoju. Kopnął za nią sandały. Ich spotkania często się tak kończyły”.

A sama Elizabeth, nieszczęsna sierota pod opieką wuja, który na nią jawnie nastaje, budzi takie oceny “strażniczki patriarchatu”. “Kiedy dziewczynie nigdzie się nie udało, próbuje w Indiach, gdzie każdy mężczyzna wzdycha do widoku białej kobiety. Nazywają to indyjskim rynkiem małżeńskim. Powinno się nazywać rynkiem mięsnym. Co roku statki przywożą ich całe ładunki, jak zamrożonych baranich tusz, aby tacy jak ty sprośni starzy kawalerowie je obmacywali”.

I teraz tylko pytanie, czy Elizabeth - na której Flory’emu zależy - mści się na nim za to wszystko…? BTW: żadne to romansidło, a ten wątek służy głównie ukazaniu nieprzezwycieżonych podziałów społecznych, wprost z kraju przeniesionych. A gdy pojawi się antypatyczny, wyniosły młody oficer z wyższych klas..…

Flory długo jest konformistą z sytuacyjnego przymusu, ale stać go na własną, autonomiczną decyzję….

Tylko z dzisiejszego punktu widzenia może on być postrzegany jako "nieudacznik". Na pewno nikt nie jest tutaj idealny.

Warto zapoznać się z tą książką - siódmą moją Autora - która może nie sięga wyżyn “1984” czy “Folwarku zwierzęcego”, a nawet niedawno czytanej “Córki proboszcza”. Była jednak pierwsza w jego całościowo wspaniałym zestawie. Od niej “wszystko się zaczęło”….

Ptaki tam fantastyczne. “Bekasów było niezliczone mnóstwo, a stada dzikich gęsi podrywały się z rozlewiska z takim łoskotem, jak robi pociąg towarowy na żelaznym moście”.

Inne cytaty

“Miał twarz specjalnie stworzoną do ignorowania niepożądanych nieznajomych”.

“– Nie mogę dopuścić, aby wszystko między nami tak się skończyło.
– Skończyło się między nami? Nie miało się co kończyć – odparła chłodno”.

“– Zrozumiała, dlaczego tak często nudził ją i drażnił. Był intelektualistą – najgorsze ze słów, jakie znała – intelektualistą tej samej kategorii co Lenin”.

“Pojął, ze straszną samowiedzą i strasznym obrzydzeniem do siebie, jakie ogarniają człowieka w takim momencie, że w pełni zasłużył na to, co się stało. Bogowie są sprawiedliwi i z naszych przyjemnych występków czynią narzędzia tortur”.

“Zbrukał się tak, że nie ma dla niego odkupienia, i ponosi sprawiedliwą karę. Zacznie go boleć dużo później, jak wszystkie głębokie rany”.

“Akcentowała co drugie słowo z tym strasznym, błyskotliwym ożywieniem, jakie udaje kobieta uchylająca się od zobowiązań moralnych. Przerażała go. Nie mógł nawet spojrzeć jej w twarz”.

“Nie zważaj na cholerne prawo. Wyduś to z nich. Stosuj tortury. Wszystko jedno co, jeśli chcesz przekupić jakichś świadków, chętnie dorzucę parę setek. (...) A kiedy ich aresztujesz, zastrzel ich, po prostu zastrzel, jeśli nie będziesz pewny, że zostaną skazani! Upozoruj ucieczkę czy coś takiego”.

“Zabili białego człowieka, zabili białego człowieka przecież te cholerne dranie, podstępne, tchórzliwe psy! Och, świnie, świnie! Jakże powinni za to cierpieć! Dlaczego ustanowiliśmy te przeklęte łagodne prawa?(...) Załóżmy że to wydarzyło by się w kolonii niemieckiej przed wojną! Dobrzy dawni Niemcy! Oni umieli się obchodzić z czarnuchami”.

“Prawdziwe zamieszki, a jego nie było na miejscu, więc nie mógł ich stłumić!”.

“Wydawało się przesądzone że nigdy nie zabije człowieka, przygnębiające, przygnębiające”.

“– Mają mi za złe tylko to, że kazałem policji strzelać nad głowami ludzi i nie do nich”.

“Nie można dalej tego znosić? Znosił to przedtem. Były środki uśmierzające – książki, jego ogród, trunki, praca, łajdaczenie się, polowanie, rozmowy z doktorem. Nie, to się stało nieznośne”.

Realistyczny, czy werystyczny, obraz Brytyjczyków w Birmie z lat 20. Autor “1984” kilka lat służył tam w kolonialnej policji, dzięki czemu mógł ukazać “zestaw obowiązkowy” zachowań tych "białasów", zapewne ani trochę nieprzejaskrawiony.

“Europejczycy w Birmie – zapijaczone, zła, widoczne nieroby o pożółkłych twarzach – przyprawiali go o mdłości, kiedy myślał o ich...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
133
133

Na półkach: , ,

Mega interesująca i wciągająca książka. Szczerze nawet nie wiem dlaczego ale po prostu tak ciekawie się to czytało. Trochę tak samo miałem z Lalką, po prostu chyba ciekawie jest dowiedzieć się jak się żyło w tych czasach w Birmie i jakie ludzie mieli poglądy i jak bardzo człowiek się nie zmienił.

Mega interesująca i wciągająca książka. Szczerze nawet nie wiem dlaczego ale po prostu tak ciekawie się to czytało. Trochę tak samo miałem z Lalką, po prostu chyba ciekawie jest dowiedzieć się jak się żyło w tych czasach w Birmie i jakie ludzie mieli poglądy i jak bardzo człowiek się nie zmienił.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1552 użytkowników ma tytuł Birmańskie dni na półkach głównych
  • 874
  • 660
  • 18
188 użytkowników ma tytuł Birmańskie dni na półkach dodatkowych
  • 145
  • 9
  • 7
  • 7
  • 7
  • 7
  • 6

Tagi i tematy do książki Birmańskie dni

Inne książki autora

George Orwell
George Orwell
Pochodził z przeciętnej rodziny klasy średniej. Był synem Richarda Walmesley Blaira, urzędnika administracji brytyjskiej i Idy Mabel Blair (z d. Limouzin). Miał dwie siostry. Od 1911 r. uczęszczał do St. Cyprian’s, prywatnej szkoły z internatem w Eastbourne. Stypendium (przyznane w 1917 r.) zapewniło mu miejsce w ekskluzywnej Eton College (którą opuścił w 1921). W listopadzie 1922 r. wstąpił do Królewskiej Policji Imperialnej w Birmie. 1 stycznia 1928 r. porzucił służbę i nie powrócił z urlopu w Anglii. W latach 1928–1929 przebywał w Paryżu, gdzie opublikował swoje pierwsze artykuły. W styczniu 1933 r. opublikował pierwszą książkę pod pseudonimem literackim George Orwell, była to powieść ,,Na dnie w Paryżu i w Londynie". Przybrał pseudonim, ponieważ chciał oszczędzić rodzinie problemów z powodu ujawnienia w książce prywatnych szczegółów ze swojego życia. Powodem takiej decyzji był także fakt, że uważał także, że jego książka ma niewielką wartość. Poza tym nie lubił swojego prawdziwego nazwiska. W czerwcu 1936 r. ożenił się z Irlandką Eileen O’Shaughnessy. Brał udział w wojnie domowej w Hiszpanii w latach 1936–1937, gdzie walczył na froncie po stronie republikańskiej w milicji robotniczej antystalinowskiej Robotniczej Partii Zjednoczenia Marksistowskiego (POUM),a następnie w przybyłych z Anglii oddziałach ochotników wystawionych przez brytyjską Independent Labour Party. Brał udział w walkach na froncie aragońskim. Po zdelegalizowaniu POUM oraz wybuchu w maju 1937 r. „wojny domowej w ramach wojny domowej” między anarchistami a stalinowcami, ukrywał się z żoną przed represjami. Był ścigany przez Gwardię Cywilną podczas nakazanej przez Moskwę (i kierowanej przez rezydenta NKWD Aleksandra Orłowa) akcji likwidacji POUM (w czerwcu 1937) i mordowania jej członków, łącznie z żołnierzami walczącymi na froncie. 20 maja 1937 r. został postrzelony przez snajpera w gardło. 20 czerwca przekroczył granicę francuską i wrócił do Anglii. Swoje wspomnienia z tego okresu zawarł w autobiograficznej książce ,,W hołdzie Katalonii", wydanej w Anglii jeszcze w czasie trwania hiszpańskiej wojny domowej (1938),która demaskowała zbrodniczą rolę radzieckich służb specjalnych NKWD i GRU w Hiszpanii i faktyczne działania stalinowców zwalczających rewolucję. Doświadczenia tego okresu i wynikające stąd refleksje były również źródłem dwóch jego dzieł, dzięki którym jest najszerzej znany. Są to powieści: ,,Folwark zwierzęcy", czyli bajka polityczna (w tradycji Ezopa) – opisująca w formie przypowieści mechanizm przewrotu społecznego i jego konsekwencje, a także ,,Rok 1984" (uznawana za jedną z pierwszych powieści fantastycznonaukowych prezentujących alternatywną przyszłość, wizję państwa totalitarnego sprawującego totalną kontrolę nad ludźmi, przeszłością i językiem, prowadzącego wojnę z innymi państwami totalitarnymi, określanej jako antyutopia). Wiódł życie włóczęgi, był: pomywaczem, nauczycielem, zbieraczem chmielu, żebrakiem, milicjantem, policjantem, hodowcą drobiu i uprawiał warzywa, współpracował z wieloma czasopismami, pracował w BBC i był korespondentem wojennym we Francji w 1945. W 1944 r. razem z żoną adoptował urodzonego 14 maja Richarda Horatio, a po jej śmierci 29 marca 1945 wrócił do Anglii. W czasie powstania warszawskiego ostro krytykował na łamach prasy postawę brytyjskiej lewicowej inteligencji wobec Polski, jej sytuacji międzynarodowej i uległość wobec Stalina, krytycznie odnosił się także do komentarzy lewicy na temat „procesu szesnastu”. W PRL utwory Orwella były objęte zakazem publikacji (w pozostałych krajach komunistycznych samo nazwisko Orwell było tabu). Do upadku komunizmu była ona obecna w przekładzie polskim jedynie na emigracji (ukazała się bezpośrednio po wydaniu angielskim),w latach osiemdziesiątych XX wieku w wydawnictwach niezależnych (poza cenzurą) i w 1988 w obiegu oficjalnym (PIW). George Orwell zmarł w Londynie w wieku czterdziestu siedmiu lat na gruźlicę (której nabawił się w 1938) na kilka dni przed zamierzoną podróżą do sanatorium w Szwajcarii. Czas ostatnich trzech lat życia dzielił między łóżkiem szpitalnym, tworzeniem ,,Roku 1984", wreszcie wyprawami ukochanym motocyklem Royal Enfield 350. Z powieści Orwella pochodzą takie powiedzenia, jak „Wielki Brat patrzy” („Big Brother is watching you”) (Rok 1984) czy „Wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre są równiejsze od innych” („All animals are equal, but some animals are more equal than others”) (Folwark zwierzęcy) oraz takie pojęcia, jak „nowomowa” („new-speak”),„policja myśli” („thought police”),„dwójmyślenie” („doublethink”) i „myślozbrodnia” („thoughtcrime”). Pisarz jest uznawany za proroka elektronicznej inwigilacji totalnej. Równo w 70 lat po spisaniu przez pisarza pamiętników Komitet Nagrody Orwellowskiej utworzył blog, na którym można śledzić przebieg życia pisarza.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Na dnie w Paryżu i w Londynie. Pamiętnik opisujący życie w ubóstwie George Orwell
Na dnie w Paryżu i w Londynie. Pamiętnik opisujący życie w ubóstwie
George Orwell
„Jest to uczucie ulgi, niemal przyjemności, które wywołuje świadomość, że spadło się wreszcie na samo dno.” Cytat z książki George’a Orwella idealnie opisuje przygody i wydarzenia w życiu bohatera. Na dnie w Paryżu i w Londynie jest relacją, pamiętnikiem autora oraz zapisem jego przeżyć na owym dnie. Był to debiut literacki Orwella, który początkowo, po wielu próbach wydania, miał zostać spalony, lecz znajoma autora ostatecznie wywalczyła publikację. Lektura tytułowo opisuje życie na dnie w stolicach Francji i Anglii oraz towarzyszące mu problemy i potrzeby, o których zazwyczaj nie myśli się na co dzień. Orwell wychodzi na socjalistę, mówiąc o losie włóczęg i niewolników, jakimi są plongeurzy. Stara się ukazać hierarchię społeczeństwa: „Niektórzy muszą pracować w restauracjach, dlatego też inni muszą szorować naczynia 80 godzin tygodniowo.” Opisuje również różnice pomiędzy warstwami społecznymi, a czasem wręcz ich brak: „Przeciętny zaś milioner jest nikim innym, tylko przeciętnym pomywaczem, który włożył na wykalnik.” Książka napisana jest w przyjemnym do czytania stylu i zawiera liczne nawiązania do wielu aspektów życia. Narrator przedstawia swoje rozmyślenia, nie starając się przekonać czytelnika, lecz uświadomić go o realiach. Każda postać jest interesująca, ma własne przeżycia i charakter, co czyni ją zapamiętywalną. Pojawia się wiele zaskakujących zwrotów akcji, często — jak to w życiu — nieprzyjemnych, mimo to główna postać stara się radzić sobie z nimi w możliwie najbardziej rozsądny sposób. Główny bohater jest zrozumiały, a jego sposób myślenia umożliwia utożsamianie się z nim — nie żali się nad sobą i swoim losem, lecz dokładnie opisuje własne przeżycia. „Przeświadczenie, że włóczęgi są bezczelnymi pasożytami, jest całkowicie pozbawione podstaw.” Niemniej jednak brakuje mi opisu psychiki bohatera. Nie chodzi mi o dogłębną analizę psychologiczną, lecz o jego przemyślenia, motywację i powody dalszego działania. Momentami książka potrafiła mi się jednak dłużyć, a niektóre sytuacje i obserwacje wydawały się powtarzalne. Nie odbieram tego jednak jako dużej wady — biorąc pod uwagę niewielką objętość lektury, nie wpływa to znacząco na odbiór całości i raczej wynika ze specyfiki życia opisywanego przez autora, które samo w sobie jest monotonne i pełne rutyny. Książka otwiera oczy na ludzi dookoła nas, uświadamia, że życie nie jest sprawiedliwe, a nasze osądy — mimo że powtarzane z pokolenia na pokolenie — bywają mylne. Lekturę poleciłabym osobom, które potrzebują zwolnić swoją pogoń za pieniędzmi, zatrzymać się i spojrzeć na społeczeństwo z innej perspektywy. To także przypomnienie, jak znalazło się w miejscu, w którym się jest, oraz próba spojrzenia na świat oczami ludzi odmiennych od nas samych — nie tylko pod względem majątkowym, lecz także rasowym, wiekowym i społecznym. Moim zdaniem książka zdecydowanie jest warta uwagi.
Nikiola.lobod - awatar Nikiola.lobod
ocenił na71 miesiąc temu
Głód Knut Hamsun
Głód
Knut Hamsun
pomiędzy fizycznym głodem a człowieczeństwem - o upodleniu człowieka w Kristianii, o irracjonalnej potencjalności ludzkiej psychiki... prekursor modernistycznej powieści psychologicznej XX wieku - pierwsza nowoczesna powieść norweska (strumień świadomości, monolog wewnętrzny, narracja subiektywna, fragmentaryczna, antyrealistyczna)... pisarz był szczególnie hołubiony w weimarskich Niemczech (tematy ziemskie - Nagroda Nobla w roku 1920 za „Markens Grøde” [„Błogosławieństwo ziemi”]) - Goebbels wspomina w swoich dziennikach (rok 1923) o swoim uwielbieniu do Hamsuna... filozofowie szkoły frankfurckiej pisali przed wojną o misinterpretacji literatury Hamsuna (podobnie jak Dostojewskiego czy Nietzschego),która została wykorzystana przez propagandę narodowosocjalistyczną dla własnych celów - oczywiście zdobycie władzy, władzy absolutnej... po II wojnie światowej dzieła Hamsuna były bojkotowane społecznie w Norwegii z powodu jego jawnego poparcia dla Hitlera i kolaboracyjnego rządu Quislinga - Norwegowie palili jego książki, wyrzucali je z bibliotek i domów... *** znakomita ekranizacja książki z niesamowitą ścieżką muzyczno-sonoryczną Krzysztofa Komedy Sult (1966),reż. Henning Carlsen https://letterboxd.com/film/hunger-1966/ film znajduje się eg. na listach: - Danish Culture Canon, - National Cinematic Heritage, Memory of the World. uważany za pierwszy duński film, który zyskał poważne międzynarodowe zainteresowanie, od czasów kina Carl'a Theodor'a Dreyer'a...
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na812 dni temu
Ciemność w południe Arthur Koestler
Ciemność w południe
Arthur Koestler
Dobrze napisana, mocna proza. Relacja więźnia politycznego sowieckiego aresztu śledczego. Postać ponoć wzorowana na osobie Bucharina (czerwone ścierwo które na własnej skórze doświadczyło tego, co samo zgotowało innym). Typowo sowieckie metody tortur i szantażu psychicznego i fizycznego (tego drugiego bohater książki akurat nie doświadczył). Ale, pierwsze ale, to co autor zawarł na kartach książki, nie dziwi mieszkańca Czechosłowacji, Rumunii, Polski, Litwy, Łotwy, Estonii, Węgier itd. Dziwi, tu drugie ale, samego autora - Arthura Koestlera. Parę słów na jego temat. Kolejny zachodni lewak (Anglik),zachwycony pierwszym państwem robotniczo-chłopskim i jego elitą (Stalin i jego dwór). Cóż więc robi? Jedzie do tego wyśnionego raju i trafia za kraty (oczywiście szpiegostwo). Spędza tam 3 miesiące, czekając jak sam pisał, dnia kiedy dostanie kulę w potylicę (po uprzednim wybiciu zębów i wyrwaniu wszystkich paznokci). Dzięki wstawiennictwu przyjaciół zostaje zwolniony (sic!),ale, to już trzecie ale, miłość do komuny trwa w najlepsze. Kolejny etap życia to udział jako korespondent wojenny w Hiszpanii. I tu drugie otrzeźwienie. Do tego tępego łba trafia wreszcie że walczący o lepsze jutro prości Hiszpanie (republikanie to nie byli komuniści),są tylko narzędziem w rękach sowietów i międzynarodowych bojówek komunistycznych, którzy chcą z tego kraju zrobić swoją czerwoną kolonię. Wraca do Anglii i swej lewackiej gazetki, ale wciąż jeszcze nie do końca wyleczony z komuny (z komunizmem jest jak z chorobą weneryczną, nie da się jej do końca wyleczyć, można ją co najwyżej podleczyć). Dużo o autorze książki, naprawdę dobrej i wartej polecenia, trochę mniej o samej książce, ale to specjalnie. Starsi czytelnicy wiedzą dlaczego, bo tego doświadczyli mniej lub bardziej, młodszych odsyłam do bogatej literatury tego okresu. Sam autor ponoć pod koniec życia wyleczył się z czerwonej zarazy, ale (znów ale, tym razem ostatnie),dla mnie nawrócony komunista to tyle samo co nawrócony pedofil. Wyrządzony szkód nie da się odwrócić. To jak zwykle moja prywatna opinia z którą można polemizować Pozdrawiam serdecznie
Michał Kozaczewski - awatar Michał Kozaczewski
ocenił na67 miesięcy temu
Opowieści fantastyczne Fiodor Dostojewski
Opowieści fantastyczne
Fiodor Dostojewski
Kiedyś byłam zachwycona powieściami Dostojewskiego, szczególnie „Idiotą”. Jednak opowiadania to nie moja bajka. Okazuje się, że Dostojewski przez całe życie prowadził „Dziennik pisarza”, w którym notował różne własne spostrzeżenia, a także puszczał wodze fantazji, pisząc opowiadania. Może to były pomysły do wykorzystania później, a może to była odskocznia od dłuższych form. „Opowiadania fantastyczne” nie są fantastyką, jak dzisiaj ją rozumiemy. Te opowiadania dzieją się na pograniczu snu i jawy. Tak jak w opowiadaniu „Bobek”, gdzie bohater, siedząc na jednym z grobów, na cmentarzu przysłuchuje się rozmowom ostatnio zmarłym. Jednak tematy tych rozmów, jak tematy innych opowiadań są typowe dla prozy Dostojewskiego. Porusza w nich problemy dotyczące XIX- wiecznej Rosji, nędzy, brudu, wyzysku, alkoholizmu większości społeczeństwa. Świetnie to widać w najlepszym opowiadaniu w zbiorze „Potulna”. Spowiedź człowieka, którego żona popełniła samobójstwo. Spowiedź przekształca się w analizę psychologiczną ich związku, a także obraz, w jaki sposób traktowane są kobiety w Rosji. W opowiadaniach „Chłop Mareusz” i „Stuletnia” oddaje hołd ludziom prostym, doświadczonym przez długie życie, którzy przekazują prawdy moralne młodszemu pokoleniu. W „Stuletniej” porusza też temat śmierci. „Sen śmiesznego człowieka” jest alegorią życia. Nawet znaną baśń Andersena „Dziewczynkę z zapałkami” przenosi do realiów rosyjskich, tworząc „Chłopczyk na gwiazdce u Pana Jezusa”. W porównaniu z powieściami autora, te opowiadania są dość przeciętna, ale mogą być pewnego rodzaju wstępem dla twórczości autora, dla tych, którzy jeszcze nie zetknęli się z jego twórczością. Dla mnie to było po długich latach powrót do twórczości fantastycznego autora.
jatymyoni - awatar jatymyoni
ocenił na74 miesiące temu
Niewidzialny człowiek Ralph Ellison
Niewidzialny człowiek
Ralph Ellison
O tej książce można by napisać osobną książkę, co pewnie zresztą zostało już uczynione. Wzniosłe i błyskotliwe arcydzieło, pełne symboliki (czerń-biel, światło, imię, słowo),nie będące tylko powieścią o rasizmie, ale egzystencjalną przypowieścią o niewidzialności człowieka w społeczeństwie, które woli widzieć etykietki zamiast osób, o poszukiwaniu własnej indywidualności i tożsamości, notorycznie i z uporem odmawianej. Główny bohater – czarnoskóry młody mężczyzna bez imienia – jest stale redukowany do roli przedstawiciela jakiejś zbiorowości. Nieważne, czy jest studentem, robotnikiem czy aktywistą – wszędzie próbuje się go zaszufladkować, by pasował do jakiejś narracji, nie pozwala się mu być po prostu sobą. I co gorsza robią to nie tylko biali, ale również inni przedstawiciele tej samej co on rasy. Powieść pełna jest biblijnej stylistyki, kafkowskiego absurdu i gorzkiej ironii. Każda część tej książki pyta o sens bycia sobą w świecie pełnym fałszu. Poruszający jest wątek Trueblooda – ukazujący, jak biali darczyńcy nagradzają czarnego mężczyznę za potwierdzanie ich najgorszych stereotypów. Tak samo obraz Bractwa – ideologicznej maszynerii, która używa narratora jak pionka, a potem bezceremonialnie go porzuca. To książka o poszukiwaniu tożsamości, o godności i o tym, że niekiedy trzeba zejść do podziemia, dosłownie i metaforycznie, by wreszcie stać się sobą.
mamaracucha - awatar mamaracucha
oceniła na1011 miesięcy temu
Gdy leżę, konając William Faulkner
Gdy leżę, konając
William Faulkner
As I Lay Dying [1930] Tytuł powieści, chronologicznie piątej w dorobku 33-letniego wówczas Faulknera dotyczy ogólnie rzecz ujmując procesu umierania. Tytuły polskich przekładów, pierwszy z 1968 „Kiedy umieram” oraz najnowszy „Gdy leżę, konając” – również to podkreślają. Czy warto zatem sięgać dziś po coś, co już w tytule zdradza nam temat tak mało atrakcyjny? Umieranie – tak naprawdę – zaczyna się już w chwili narodzin, jeśli spojrzeć na to nie jak na etap kończący życie, lecz na proces, który z dnia na dzień, z godziny na godzinę nieuchronnie zbliża nas do biologicznej śmierci. Faulkner jednak nie o takim umieraniu pisze, a jeśli nawet porusza temat biologicznego rozpadu ciała, nad którym zaczynają krążyć sępy – to w moim odczuciu bardziej skupia się na umieraniu tym za życia, wśród najbliższych, w rodzinie. Przyglądamy się bowiem na kartach tej powieści matce, ojcu oraz dzieciom, które przyszły na świat w trakcie trwania tego związku. Poznajemy ich życie na podstawie relacji poszczególnych osób, które w charakterystyczny dla siebie sposób opowiadają o tym, co ich spotyka i co o tym myślą. Jest to o tyle ciekawe, że na konkretne zdarzenie, które ich wszystkich dotyka – patrzymy z perspektywy różnych osób, wielowymiarowo. Umieranie za życia, to brak bliskości i pragnień, to zaprzestanie działań. To słowa, które nie mają znaczeń, są jak kształty wypełniające pustkę. Nawet grzech to tylko rodzaj ubrania. To perspektywa matki – kobiety, dla której mąż w pewnym momencie przestał istnieć, emocjonalnie umarł. Czy można go winić za taki stan rzeczy? Za taki a nie inny „charakter”? Że działa, w taki sposób jak potrafi, wykazując się czasem sprytem, czasem pokorą, dążąc do realizacji jakiegoś naznaczonego sobie zadania czy celu? Działa dla dobra rodziny? Pewnie tak - aby wszyscy mieli co jeść i aby mieli dach nad głową. Czytając zastanawiałem się, dlaczego kobieta ta zdecydowała się zostać jego żoną? Faulkner chyba celowo zostawia tu „lukę” dla domysłów i interpretacji czytelnika. A dzieci z tego związku? Jak relacja między matką (taką matką) a ojcem na nie wpływa, na ich rozwój, również ten emocjonalny, uczuciowy? Ojciec do końca nazywany przez nich „tatkiem” jest dla nich jak drogowskaz, to on nimi kieruje, nawet nie starając się ich rozumieć i to on po zrealizowaniu danej żonie „obietnicy” przystąpi do realizacji kolejnych zadań. Lektura wymagająca skupienia z uwagi na zmianę perspektyw, podkreślaną imionami osób relacjonujących przebieg wydarzeń i swój punkt widzenia. Osobiście najbardziej poruszyła mnie relacja Addie – żony i matki oraz pech jej najstarszego syna Casha. Polecam (Czytałem wersję w tłumaczeniu Jacka Dehnela („Gdy leżę, konając”) i o ile sam przekład powieści wydał mi się interesujący, to znajdujące się na końcu dość rozbudowane (prawie 20 stron) „OD TŁUMACZA” - może za wyjątkiem króciutkiego punktu I – można moim zdaniem spokojnie pominąć, jeśli sama OSOBA tłumacza nas niespecjalnie interesuje.)
carac - awatar carac
ocenił na819 dni temu

Cytaty z książki Birmańskie dni

Więcej
George Orwell Birmańskie dni Zobacz więcej
George Orwell Birmańskie dni Zobacz więcej
George Orwell Birmańskie dni Zobacz więcej
Więcej