Birmańskie dni

Okładka książki Birmańskie dni autorstwa George Orwell
Okładka książki Birmańskie dni autorstwa George Orwell
George Orwell Wydawnictwo: Bellona literatura piękna
345 str. 5 godz. 45 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Burmese Days
Data wydania:
2023-04-12
Data 1. wyd. pol.:
1997-01-01
Data 1. wydania:
2009-01-01
Liczba stron:
345
Czas czytania
5 godz. 45 min.
Język:
polski
ISBN:
9788311169012
Tłumacz:
Ewa Adamska
George Orwell, angielski pisarz i dziennikarz o lewicowych przekonaniach, autor "Folwarku zwierzęcego" i "Roku 1984", przez kilka lat przebywał w Birmie, brytyjskiej kolonii, służąc w Królewskiej Policji Imperialnej. Pokłosiem tego czasu jest powieść "Birmańskie dni".

Orwell opisuje losy Johna Flory'ego. Jego bohater należy do społeczności białych kolonizatorów, ale jest wrażliwy na wyzysk i krzywdę miejscowej ludności. Z szacunkiem odnosi się do birmańskiej kultury i religii, a także Chińczyków i Hindusów, którzy żyją w Birmie. Z tego powodu czuje się wyobcowany w świecie białych, którzy odnoszą się z wyższością i pogardą do Birmańczyków.
Średnia ocen
7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Birmańskie dni w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Birmańskie dni



3955 1568

Oceny książki Birmańskie dni

Średnia ocen
7,0 / 10
545 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Birmańskie dni

avatar
10
3

Na półkach:

Poprawna twórczość Orwella. Powolna akcja, dużo opisów świata. Można poczuć gorąc i wilgotność Azji.

Poprawna twórczość Orwella. Powolna akcja, dużo opisów świata. Można poczuć gorąc i wilgotność Azji.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1537
1512

Na półkach:

Realistyczny, czy werystyczny, obraz Brytyjczyków w Birmie z lat 20. Autor “1984” kilka lat służył tam w kolonialnej policji, dzięki czemu mógł ukazać “zestaw obowiązkowy” zachowań tych "białasów", zapewne ani trochę nieprzejaskrawiony.

“Europejczycy w Birmie – zapijaczone, zła, widoczne nieroby o pożółkłych twarzach – przyprawiali go o mdłości, kiedy myślał o ich zwyczajach. Dużo czasu zajęłoby szczegółowe wyliczenie osób budzących jego pogardę” - taki cytat najlepiej oddaje istotę rzeczy, choć można przytaczać wiele podobnych.

Odmalowany z pasją brytyjski światek to straszliwa menażeria, przedstawiona z prawdziwie autorską bezwzględnością. Społeczność do cna przeżarta konformizmem, wyniosłością ze służalstwem połączoną, a hipokryzja do sześcianu podniesiona. To degeneraci moralni, niemal jak u Conrada…

Rasizm ma się, rzecz jasna, w najlepsze.

“Żadnemu Europejczykowi bynajmniej nie zależy na dowodach. Kiedy człowiek ma czarną twarz, podejrzenie jest dowodem”.

“Po tubylczym urzędniku (Europejczycy) spodziewają się brania łapówek. Ale niech choć na chwilę zaczną powątpiewać o jego lojalności, będzie po nim”.

“Mój Boże nie rozumiem was, chłopcy. Po prostu nie rozumiem. Oto ten stary dureń Macgregor chce bez żadnego powodu wprowadzić do klubu czarnucha, a wy to znosicie bez słowa. Boże wielki, co my mamy robić w tym kraju, jeśli nie rządzić”.

“ – Co tobie do tego, czy potrzebował kopniaka? Nie jesteś nawet członkiem tego klubu. Kopanie służby to nasza sprawa, nie twoja”.

“Będziemy musieli zwolnić tego faceta, jeśli zacznie za dobrze mówić po angielsku”.

“Postąpiliśmy piekielnie głupio, pozwalając misjonarzom swobodnie działać w tym kraju! Uczyć zamiataczy z bazaru, że są równie dobrze jak my. +Proszę, sir, jestem chrześcijaninem tak jak pan+. Cholerna bezczelność”.

“W tym kraju szerzy się bunt tylko dlatego, że byliśmy dla nich za miękcy. (...) Jedyna możliwa linia postępowania to traktować ich jak śmiecie, którymi są”.

“W pewien sposób modernizujemy ten kraj. … W rzeczywistości, nim skończymy, zniszczymy całą birmańską kulturę narodową. Ale my tych ludzi nie cywilizujemy, my jedynie nurzamy ich w naszym brudzie”.

Najgorzej mają “mieszańcy”......
“– Nie pozostaje im nic oprócz żebrania, dopóki nie wyrzekną się swojej europejskości. A tego naprawdę nie można po biedakach oczekiwać. Kropelka białej krwi jest ich jedynym majątkiem. (...)
– Słyszałam, że mieszańcy zawsze dziedziczą najgorsze cechy obu ras. Czy to prawda?
– Nie wiem, czy prawda. (...) Ale my traktujemy ich dość nieludzko”.

Głównym bohaterem jest John Flory, średniego szczebla pracownik brytyjski w Birmie, naznaczony innością nie tylko przez szpecące znamię na policzku (ukrywa je niemal tak, jak Julian Tuwim swoje). Lewicowiec, jedyny spośród brytolskiej kolonii przejawia szacunek do tamtejszej kultury i jako jedyny utrzymuje kontakt z “lokalsami”, czym radykalnie odbiega od pozostałych Anglików (a może to i sam Orwell…?).

“– Po paru latach spędzonych w tych krajach brązowa skóra wydaje się bardziej naturalna od białej. Zresztą jest bardziej naturalna. Jeśli weźmiemy świat jako całość, dziwaczne jest bycie białym.
– Ależ pan ma zabawne poglądy”.

“Anglików w tym kraju łączy jakiś rodzaj fałszywego koleżeństwa. To tradycja popijania razem, wymieniania się posiłkami i udawania przyjaźni, choć wszyscy nienawidzimy się nawzajem jak trucizny. Nazywamy to trzymaniem się razem”.

Pięknie tu Orwell się na nich zemścił, bo można sądzić, że sportretował poznane tam prawdziwe ludzkie typy.

Przeciwwagą Flory’ego jest lekko demoniczny lokalny sędzia - Birmańczyk, który nie cofnie się przed niczym dla swojej korzyści. Będzie ukrytą sprężyną wydarzeń prowadzących do tragicznego finału.

“Walka u boku Brytyjczyków, pasożytowanie na nich stało się motorem jego działania. (...) Miał znacznie bezpieczniejszy zwyczaj brania łapówek od obu stron, a potem orzekania w pełni zgodnego z literą prawa. Temu zawdzięcza pożyteczną reputację człowieka bezstronnego”.

Ale i sam Flory też ma mroczną stronę - jego stosunek do birmańskiej kobiety, którą utrzymywał, do czasu, gdy poznał pewną Elizabeth, niezbyt pięknie o nim świadczy. A przecież mimo to i tak jest najbardziej do przyjęcia z całej tej miłej czeredki Brytoli w kolonii.

“– Ładnie się do mnie zwracasz! Traktujesz mnie jak prostytutkę.
– Bo nią jesteś. Wynocha– powiedział i za ramiona wypchnął ją z pokoju. Kopnął za nią sandały. Ich spotkania często się tak kończyły”.

A sama Elizabeth, nieszczęsna sierota pod opieką wuja, który na nią jawnie nastaje, budzi takie oceny “strażniczki patriarchatu”. “Kiedy dziewczynie nigdzie się nie udało, próbuje w Indiach, gdzie każdy mężczyzna wzdycha do widoku białej kobiety. Nazywają to indyjskim rynkiem małżeńskim. Powinno się nazywać rynkiem mięsnym. Co roku statki przywożą ich całe ładunki, jak zamrożonych baranich tusz, aby tacy jak ty sprośni starzy kawalerowie je obmacywali”.

I teraz tylko pytanie, czy Elizabeth - na której Flory’emu zależy - mści się na nim za to wszystko…? BTW: żadne to romansidło, a ten wątek służy głównie ukazaniu nieprzezwycieżonych podziałów społecznych, wprost z kraju przeniesionych. A gdy pojawi się antypatyczny, wyniosły młody oficer z wyższych klas..…

Flory długo jest konformistą z sytuacyjnego przymusu, ale stać go na własną, autonomiczną decyzję….

Tylko z dzisiejszego punktu widzenia może on być postrzegany jako "nieudacznik". Na pewno nikt nie jest tutaj idealny.

Warto zapoznać się z tą książką - siódmą moją Autora - która może nie sięga wyżyn “1984” czy “Folwarku zwierzęcego”, a nawet niedawno czytanej “Córki proboszcza”. Była jednak pierwsza w jego całościowo wspaniałym zestawie. Od niej “wszystko się zaczęło”….

Ptaki tam fantastyczne. “Bekasów było niezliczone mnóstwo, a stada dzikich gęsi podrywały się z rozlewiska z takim łoskotem, jak robi pociąg towarowy na żelaznym moście”.

Inne cytaty

“Miał twarz specjalnie stworzoną do ignorowania niepożądanych nieznajomych”.

“– Nie mogę dopuścić, aby wszystko między nami tak się skończyło.
– Skończyło się między nami? Nie miało się co kończyć – odparła chłodno”.

“– Zrozumiała, dlaczego tak często nudził ją i drażnił. Był intelektualistą – najgorsze ze słów, jakie znała – intelektualistą tej samej kategorii co Lenin”.

“Pojął, ze straszną samowiedzą i strasznym obrzydzeniem do siebie, jakie ogarniają człowieka w takim momencie, że w pełni zasłużył na to, co się stało. Bogowie są sprawiedliwi i z naszych przyjemnych występków czynią narzędzia tortur”.

“Zbrukał się tak, że nie ma dla niego odkupienia, i ponosi sprawiedliwą karę. Zacznie go boleć dużo później, jak wszystkie głębokie rany”.

“Akcentowała co drugie słowo z tym strasznym, błyskotliwym ożywieniem, jakie udaje kobieta uchylająca się od zobowiązań moralnych. Przerażała go. Nie mógł nawet spojrzeć jej w twarz”.

“Nie zważaj na cholerne prawo. Wyduś to z nich. Stosuj tortury. Wszystko jedno co, jeśli chcesz przekupić jakichś świadków, chętnie dorzucę parę setek. (...) A kiedy ich aresztujesz, zastrzel ich, po prostu zastrzel, jeśli nie będziesz pewny, że zostaną skazani! Upozoruj ucieczkę czy coś takiego”.

“Zabili białego człowieka, zabili białego człowieka przecież te cholerne dranie, podstępne, tchórzliwe psy! Och, świnie, świnie! Jakże powinni za to cierpieć! Dlaczego ustanowiliśmy te przeklęte łagodne prawa?(...) Załóżmy że to wydarzyło by się w kolonii niemieckiej przed wojną! Dobrzy dawni Niemcy! Oni umieli się obchodzić z czarnuchami”.

“Prawdziwe zamieszki, a jego nie było na miejscu, więc nie mógł ich stłumić!”.

“Wydawało się przesądzone że nigdy nie zabije człowieka, przygnębiające, przygnębiające”.

“– Mają mi za złe tylko to, że kazałem policji strzelać nad głowami ludzi i nie do nich”.

“Nie można dalej tego znosić? Znosił to przedtem. Były środki uśmierzające – książki, jego ogród, trunki, praca, łajdaczenie się, polowanie, rozmowy z doktorem. Nie, to się stało nieznośne”.

Realistyczny, czy werystyczny, obraz Brytyjczyków w Birmie z lat 20. Autor “1984” kilka lat służył tam w kolonialnej policji, dzięki czemu mógł ukazać “zestaw obowiązkowy” zachowań tych "białasów", zapewne ani trochę nieprzejaskrawiony.

“Europejczycy w Birmie – zapijaczone, zła, widoczne nieroby o pożółkłych twarzach – przyprawiali go o mdłości, kiedy myślał o ich...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
142
142

Na półkach: , ,

Mega interesująca i wciągająca książka. Szczerze nawet nie wiem dlaczego ale po prostu tak ciekawie się to czytało. Trochę tak samo miałem z Lalką, po prostu chyba ciekawie jest dowiedzieć się jak się żyło w tych czasach w Birmie i jakie ludzie mieli poglądy i jak bardzo człowiek się nie zmienił.

Mega interesująca i wciągająca książka. Szczerze nawet nie wiem dlaczego ale po prostu tak ciekawie się to czytało. Trochę tak samo miałem z Lalką, po prostu chyba ciekawie jest dowiedzieć się jak się żyło w tych czasach w Birmie i jakie ludzie mieli poglądy i jak bardzo człowiek się nie zmienił.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1561 użytkowników ma tytuł Birmańskie dni na półkach głównych
  • 877
  • 665
  • 19
189 użytkowników ma tytuł Birmańskie dni na półkach dodatkowych
  • 146
  • 9
  • 7
  • 7
  • 7
  • 7
  • 6

Tagi i tematy do książki Birmańskie dni

Inne książki autora

George Orwell
George Orwell
Pochodził z przeciętnej rodziny klasy średniej. Był synem Richarda Walmesley Blaira, urzędnika administracji brytyjskiej i Idy Mabel Blair (z d. Limouzin). Miał dwie siostry. Od 1911 r. uczęszczał do St. Cyprian’s, prywatnej szkoły z internatem w Eastbourne. Stypendium (przyznane w 1917 r.) zapewniło mu miejsce w ekskluzywnej Eton College (którą opuścił w 1921). W listopadzie 1922 r. wstąpił do Królewskiej Policji Imperialnej w Birmie. 1 stycznia 1928 r. porzucił służbę i nie powrócił z urlopu w Anglii. W latach 1928–1929 przebywał w Paryżu, gdzie opublikował swoje pierwsze artykuły. W styczniu 1933 r. opublikował pierwszą książkę pod pseudonimem literackim George Orwell, była to powieść ,,Na dnie w Paryżu i w Londynie". Przybrał pseudonim, ponieważ chciał oszczędzić rodzinie problemów z powodu ujawnienia w książce prywatnych szczegółów ze swojego życia. Powodem takiej decyzji był także fakt, że uważał także, że jego książka ma niewielką wartość. Poza tym nie lubił swojego prawdziwego nazwiska. W czerwcu 1936 r. ożenił się z Irlandką Eileen O’Shaughnessy. Brał udział w wojnie domowej w Hiszpanii w latach 1936–1937, gdzie walczył na froncie po stronie republikańskiej w milicji robotniczej antystalinowskiej Robotniczej Partii Zjednoczenia Marksistowskiego (POUM),a następnie w przybyłych z Anglii oddziałach ochotników wystawionych przez brytyjską Independent Labour Party. Brał udział w walkach na froncie aragońskim. Po zdelegalizowaniu POUM oraz wybuchu w maju 1937 r. „wojny domowej w ramach wojny domowej” między anarchistami a stalinowcami, ukrywał się z żoną przed represjami. Był ścigany przez Gwardię Cywilną podczas nakazanej przez Moskwę (i kierowanej przez rezydenta NKWD Aleksandra Orłowa) akcji likwidacji POUM (w czerwcu 1937) i mordowania jej członków, łącznie z żołnierzami walczącymi na froncie. 20 maja 1937 r. został postrzelony przez snajpera w gardło. 20 czerwca przekroczył granicę francuską i wrócił do Anglii. Swoje wspomnienia z tego okresu zawarł w autobiograficznej książce ,,W hołdzie Katalonii", wydanej w Anglii jeszcze w czasie trwania hiszpańskiej wojny domowej (1938),która demaskowała zbrodniczą rolę radzieckich służb specjalnych NKWD i GRU w Hiszpanii i faktyczne działania stalinowców zwalczających rewolucję. Doświadczenia tego okresu i wynikające stąd refleksje były również źródłem dwóch jego dzieł, dzięki którym jest najszerzej znany. Są to powieści: ,,Folwark zwierzęcy", czyli bajka polityczna (w tradycji Ezopa) – opisująca w formie przypowieści mechanizm przewrotu społecznego i jego konsekwencje, a także ,,Rok 1984" (uznawana za jedną z pierwszych powieści fantastycznonaukowych prezentujących alternatywną przyszłość, wizję państwa totalitarnego sprawującego totalną kontrolę nad ludźmi, przeszłością i językiem, prowadzącego wojnę z innymi państwami totalitarnymi, określanej jako antyutopia). Wiódł życie włóczęgi, był: pomywaczem, nauczycielem, zbieraczem chmielu, żebrakiem, milicjantem, policjantem, hodowcą drobiu i uprawiał warzywa, współpracował z wieloma czasopismami, pracował w BBC i był korespondentem wojennym we Francji w 1945. W 1944 r. razem z żoną adoptował urodzonego 14 maja Richarda Horatio, a po jej śmierci 29 marca 1945 wrócił do Anglii. W czasie powstania warszawskiego ostro krytykował na łamach prasy postawę brytyjskiej lewicowej inteligencji wobec Polski, jej sytuacji międzynarodowej i uległość wobec Stalina, krytycznie odnosił się także do komentarzy lewicy na temat „procesu szesnastu”. W PRL utwory Orwella były objęte zakazem publikacji (w pozostałych krajach komunistycznych samo nazwisko Orwell było tabu). Do upadku komunizmu była ona obecna w przekładzie polskim jedynie na emigracji (ukazała się bezpośrednio po wydaniu angielskim),w latach osiemdziesiątych XX wieku w wydawnictwach niezależnych (poza cenzurą) i w 1988 w obiegu oficjalnym (PIW). George Orwell zmarł w Londynie w wieku czterdziestu siedmiu lat na gruźlicę (której nabawił się w 1938) na kilka dni przed zamierzoną podróżą do sanatorium w Szwajcarii. Czas ostatnich trzech lat życia dzielił między łóżkiem szpitalnym, tworzeniem ,,Roku 1984", wreszcie wyprawami ukochanym motocyklem Royal Enfield 350. Z powieści Orwella pochodzą takie powiedzenia, jak „Wielki Brat patrzy” („Big Brother is watching you”) (Rok 1984) czy „Wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre są równiejsze od innych” („All animals are equal, but some animals are more equal than others”) (Folwark zwierzęcy) oraz takie pojęcia, jak „nowomowa” („new-speak”),„policja myśli” („thought police”),„dwójmyślenie” („doublethink”) i „myślozbrodnia” („thoughtcrime”). Pisarz jest uznawany za proroka elektronicznej inwigilacji totalnej. Równo w 70 lat po spisaniu przez pisarza pamiętników Komitet Nagrody Orwellowskiej utworzył blog, na którym można śledzić przebieg życia pisarza.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Birmańskie dni przeczytali również

Na dnie w Paryżu i w Londynie. Pamiętnik opisujący życie w ubóstwie George Orwell
Na dnie w Paryżu i w Londynie. Pamiętnik opisujący życie w ubóstwie
George Orwell
„Jest to uczucie ulgi, niemal przyjemności, które wywołuje świadomość, że spadło się wreszcie na samo dno.” Cytat z książki George’a Orwella idealnie opisuje przygody i wydarzenia w życiu bohatera. Na dnie w Paryżu i w Londynie jest relacją, pamiętnikiem autora oraz zapisem jego przeżyć na owym dnie. Był to debiut literacki Orwella, który początkowo, po wielu próbach wydania, miał zostać spalony, lecz znajoma autora ostatecznie wywalczyła publikację. Lektura tytułowo opisuje życie na dnie w stolicach Francji i Anglii oraz towarzyszące mu problemy i potrzeby, o których zazwyczaj nie myśli się na co dzień. Orwell wychodzi na socjalistę, mówiąc o losie włóczęg i niewolników, jakimi są plongeurzy. Stara się ukazać hierarchię społeczeństwa: „Niektórzy muszą pracować w restauracjach, dlatego też inni muszą szorować naczynia 80 godzin tygodniowo.” Opisuje również różnice pomiędzy warstwami społecznymi, a czasem wręcz ich brak: „Przeciętny zaś milioner jest nikim innym, tylko przeciętnym pomywaczem, który włożył na wykalnik.” Książka napisana jest w przyjemnym do czytania stylu i zawiera liczne nawiązania do wielu aspektów życia. Narrator przedstawia swoje rozmyślenia, nie starając się przekonać czytelnika, lecz uświadomić go o realiach. Każda postać jest interesująca, ma własne przeżycia i charakter, co czyni ją zapamiętywalną. Pojawia się wiele zaskakujących zwrotów akcji, często — jak to w życiu — nieprzyjemnych, mimo to główna postać stara się radzić sobie z nimi w możliwie najbardziej rozsądny sposób. Główny bohater jest zrozumiały, a jego sposób myślenia umożliwia utożsamianie się z nim — nie żali się nad sobą i swoim losem, lecz dokładnie opisuje własne przeżycia. „Przeświadczenie, że włóczęgi są bezczelnymi pasożytami, jest całkowicie pozbawione podstaw.” Niemniej jednak brakuje mi opisu psychiki bohatera. Nie chodzi mi o dogłębną analizę psychologiczną, lecz o jego przemyślenia, motywację i powody dalszego działania. Momentami książka potrafiła mi się jednak dłużyć, a niektóre sytuacje i obserwacje wydawały się powtarzalne. Nie odbieram tego jednak jako dużej wady — biorąc pod uwagę niewielką objętość lektury, nie wpływa to znacząco na odbiór całości i raczej wynika ze specyfiki życia opisywanego przez autora, które samo w sobie jest monotonne i pełne rutyny. Książka otwiera oczy na ludzi dookoła nas, uświadamia, że życie nie jest sprawiedliwe, a nasze osądy — mimo że powtarzane z pokolenia na pokolenie — bywają mylne. Lekturę poleciłabym osobom, które potrzebują zwolnić swoją pogoń za pieniędzmi, zatrzymać się i spojrzeć na społeczeństwo z innej perspektywy. To także przypomnienie, jak znalazło się w miejscu, w którym się jest, oraz próba spojrzenia na świat oczami ludzi odmiennych od nas samych — nie tylko pod względem majątkowym, lecz także rasowym, wiekowym i społecznym. Moim zdaniem książka zdecydowanie jest warta uwagi.
Nikiola.lobod - awatar Nikiola.lobod
ocenił na72 miesiące temu
Diabły z Loudun Aldous Huxley
Diabły z Loudun
Aldous Huxley
Drzewo genealogiczne Huxleyów aż ugina się od wybitnych osobowości – duchowieństwa, ludzi pióra, biologów, lekarzy, noblistów. Nic dziwnego, że wielka kropla tych talentów wszelakich spadła na Aldousa. Dobrze, że nie stał się autorem jednej książki, bo „Diabły” są równie świetne i zadziwiające co „Nowy wspaniały świat”. To niesłychanie drobiazgowe i wnikliwe studium wydarzeń, jakie miały miejsce w XVII wieku w mieście Loudun – historia opętania przez istoty nieczyste Matki Przełożonej klasztoru i jej podwładnych mniszek, historia oskarżenia i skazania na śmierć proboszcza z Loudun, jakoby winnego tym opętaniom a także historia egzorcysty, który uleczał matkę Joannę z choroby duszy. Dodatkowa wartość to opowieść o dawnej Francji, wojnach i przepychankach religijnych, przeplataniu wielkiej polityki z religią, wszechwładzy kardynała Richelieu i co najważniejsze – wielkie rozważania nad sposobem myślenia i rozumowania siedemnastowiecznego człowieka i refleksje – co sprawiało, że niegdyś dawano wiarę istnieniu wcielonego zła, obecnościom wysłanników piekieł wśród ziemskich śmiertelników i o sile modlitwy, która jest w stanie przezwyciężyć to zło i przepędzić demony. Dziś siła modlitwy pięknie wygląda na ustach przywódców religijnych i nie jest w stanie zgasić żadnego zapalnego punku w świecie, prawie nikt nie wierzy w osobowego diabła, za to wszyscy – w zło tkwiące w każdym człowieku, nieśmiertelna dusza istnieje jako poetycki mit, a wolna wola w stechnicyzowanym i zmanipulowanym przez media świecie praktycznie nie istnieje. Nikt nikogo nie pali na stosie, co poczytujemy sobie za postęp cywilizacji i rozgonienie ciemnoty, za to nadal mają się dobrze tortury, przemoc i łamanie na siłę niepokornej ludzkiej woli. Świat posunął się w czasie; zmienił paradygmat ale zachował stare metody… No ale co z tymi diabłami? Nie wiadomo do końca, zwłaszcza, że Autor przedstawia cała historię w taki sposób i z tylu punktów widzenia, że z jednej strony wierzymy w autentyczność straszliwych przeżyć, jakich doświadczała Matka Joanna, z innej z kolei – myślimy sobie cichutko, że to wszystko teatr i nie diabeł, a zupełnie ludzkie intrygi były tam czynne… Oskarżony o „diabelstwo” proboszcz Grandier sam się prosił o kłopoty. Ten dość nisko urodzony duchowny szalenie łasił się na karierę i sławę. Mało mu było prebendy w Loudun i perspektywy dalszych zaszczytów bo do chciwości i karierowiczostwa dołączał tez niezwykłą lubieżność i bezczelną pewność, że postępuje słusznie i bogobojnie. Jako przystojny, młody mężczyzna nie miał najmniejszych kłopotów z uwodzeniem panien, mężatek i wdów. Nic dziwnego, że narobił sobie wrogów i wielu nie było dalekich od stwierdzenia, że to wcielony szatan. Oczywiście na egzekucję jako winny bałaganu w klasztorze nie zasłużył w najmniejszym stopniu, a sam przebieg procesu i wymuszanie na Grandierze zeznań, czynią z czytelnika adwokata diabła i zmuszają do współczucia nierozważnemu grzesznikowi, który w porę nie zadbał o silnych popleczników mogących wybronić go od najgorszego. Czy oskarżenie o czartostwo ze strony Matki Joanny to też zemsta wzgardzonej kobiety? A może zwyczajna histeria i psychoza spowodowana izolacją od świata, żalem za straconymi okazjami poza murami klasztoru i przepełnionym odklepywaną modlitwą życiem bez mężczyzn? Ale przecież Autor przedstawia Mateczkę Przełożoną jako stanowczą i mądrą osóbkę, która niemal od dzieciństwa dobrze wiedziała, czego chce od życia. Więc histeria? Nieeee, raczej może jakieś wyrachowanie i żądza „przedstawienia”, spektakl dla maluczkich, przy którym zakonnica jako osoba opętana, może wykrzyczeć z głębi serca całą frustrację, samej pozostając pokrzywdzoną niewinnością? Już sam Huxley naprowadza na taki tok pisząc o „gimnastyce”, jaką odprawiają poskręcane w szale ciała siostrzyczek, „przedstawieniach”, wyciszaniu objawów i niespodziewanych powrotach opętania. Wreszcie wspomina masy „turystów”, którzy zaludniają podupadające niegdyś miasto żeby na własne oczy obejrzeć ten teatr, egzorcyzmy a może i zobaczyć Diabła na żywo? Same korzyści dla regionu, klasztoru i mieszkańców – zabawa i horror szoł! Huxley jednak nie byłby sobą gdyby nie skupił się na niezwykle ważnym dlań aspekcie tego „opętania”, jakim mogło być pragnienie ludzkiej istoty do przekraczania granic samej siebie, dążenie do transcendencji i osiągnięcie pełni gdzieś poza własnym ciałem i umysłem. Jeśli zawiodła hipnotyzująca rola modlitwy, jeśli zabrakło substancji psychoaktywnych, jeśli codzienne metody kontemplacji okazały się nieskuteczne, to może wizyta Czarta była taką próbą wyjścia poza własne „ja” i eksploracji nieznanych światów w zastępstwie teofanii? Niech każdy odczyta to wedle własnego rozumienia, zwłaszcza, że warstw w utworze jest co niemiara. Ta książka jest jednocześnie relacją historyczną, reportażem, esejem na temat siedemnastowiecznej Francji, traktatem na temat religijności i mentalności ludzkiej, rozważaniami na temat tęsknoty człowieka za transcendencją – i przy wszystkich tych zakrętach narracji nadal pozostaje fascynującą opowieścią.
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na824 dni temu
Głód Knut Hamsun
Głód
Knut Hamsun
pomiędzy fizycznym głodem a człowieczeństwem - o upodleniu człowieka w Kristianii, o irracjonalnej potencjalności ludzkiej psychiki... prekursor modernistycznej powieści psychologicznej XX wieku - pierwsza nowoczesna powieść norweska (strumień świadomości, monolog wewnętrzny, narracja subiektywna, fragmentaryczna, antyrealistyczna)... pisarz był szczególnie hołubiony w weimarskich Niemczech (tematy ziemskie - Nagroda Nobla w roku 1920 za „Markens Grøde” [„Błogosławieństwo ziemi”]) - Goebbels wspomina w swoich dziennikach (rok 1923) o swoim uwielbieniu do Hamsuna... filozofowie szkoły frankfurckiej pisali przed wojną o misinterpretacji literatury Hamsuna (podobnie jak Dostojewskiego czy Nietzschego),która została wykorzystana przez propagandę narodowosocjalistyczną dla własnych celów - oczywiście zdobycie władzy, władzy absolutnej... po II wojnie światowej dzieła Hamsuna były bojkotowane społecznie w Norwegii z powodu jego jawnego poparcia dla Hitlera i kolaboracyjnego rządu Quislinga - Norwegowie palili jego książki, wyrzucali je z bibliotek i domów... *** znakomita ekranizacja książki z niesamowitą ścieżką muzyczno-sonoryczną Krzysztofa Komedy Sult (1966),reż. Henning Carlsen https://letterboxd.com/film/hunger-1966/ film znajduje się eg. na listach: - Danish Culture Canon, - National Cinematic Heritage, Memory of the World. uważany za pierwszy duński film, który zyskał poważne międzynarodowe zainteresowanie, od czasów kina Carl'a Theodor'a Dreyer'a...
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na81 miesiąc temu
Ameryka Franz Kafka
Ameryka
Franz Kafka
Nie można się bronić, jeśli druga strona nie ma dobrej woli. Autor posiada niezwykłą umiejętność opisywania miejsc i ludzi, których nigdy nie widział. Przykładowo, pisze bardzo żywo i realistycznie o Ameryce, w której nigdy nie był. Albo opisuje bezbłędnie zachowania znane mi z rynku pracy, NFZ czy sądów, chociaż też nigdy ich nie zobaczył. Realistyczność opisów Ameryki można dość łatwo wyjaśnić – książki, fotografie, opisy z ust innych osób. Ale realistyczność tej drugiej części tłumaczy jedynie fakt, że nie umiemy się nadal rozwinąć jako społeczeństwo i powtarzamy te same chore, patologiczne, przemocowe zachowania, które miały miejsce w sumie już sto lat temu (powieść ukazała się w latach 20., ale powstała około 1914 roku). Czytam świeżo po filmie Agnieszki Holland, wszystko mi kołuje w myślach, obrazy latają wewnątrz czaszki i ciężko je poskładać w jakiś sensowny tekst. Uderzyły mnie niesamowite, fotograficzne wręcz opisy miejsc, które pachną znajomo – Metropolis, Portier z Hotelu Atlantic, technokratyczne art deco z Hudsucker Proxy, Patsy jedzący ciastko na schodach albo żarówka młodego Vito Corleone. I to są wszystko wizje późniejsze, więc pytanie czy Ameryka była inspiracją, czy po prostu Kafka jakoś telegraficznie odebrał te prawdziwe obrazy z czyjejś głowy w swojej głowie i opisał? Ale to nie jest po prostu powieść o dawnej Ameryce, to byłoby zbyt normalne i pospolite. Jest więcej, dzieją się rzeczy dziwne, i znowu nie wiemy, czy śnimy, czy to rzeczywistość robi nas w trąbę. W dodatku powieść jest (znów) niedokończona, jak jakaś przeklęta interaktywna zabawa, gdzie samemu trzeba sobie dośpiewać zakończenie. Max Brod mówił, że ostatecznie Teatr Oklahomy miał być szczęśliwym zakończeniem. Ja tego nie kupuję, ta utopia mi pachnie sektą, które w sumie też są mocną częścią Ameryki. I ta sekta złapała Karla w swoje szpony. Prawdziwy tytuł to Der Verschollene, Zaginiony, i tak się właśnie można poczuć w trakcie czytania, jakby się było daleko od domu i bezpieczeństwa. Jest tu całe spektrum emocji, od złości, bezradności, strachu, lęku, frustracji, po momenty tak absurdalne, że w sumie trudno się nie roześmiać. Przykładowo, scena z rzygającym do windy Robinsonem - trochę jak moment w filmie Holland, gdy poważny dyrektor wygłasza peany na cześć instytucji, która jest taka niesamowicie zorganizowana, a tu z sufitu kapie woda do podstawionego na szybko garnka. Odnalazłam się w tych emocjach, odnalazłam się w korytarzach, które nie mają końca ani wyjścia (paradoks chyba, bo w nich raczej człowiek się gubi). Jedyne co mnie rozdrażniło, to wątek z Bruneldą, ale czuję, że gdyby była okazja, by go rozwinąć bardziej, może kryłoby się za nim coś więcej.
Renegi Grene - awatar Renegi Grene
ocenił na84 miesiące temu
Ciemność w południe Arthur Koestler
Ciemność w południe
Arthur Koestler
Dobrze napisana, mocna proza. Relacja więźnia politycznego sowieckiego aresztu śledczego. Postać ponoć wzorowana na osobie Bucharina (czerwone ścierwo które na własnej skórze doświadczyło tego, co samo zgotowało innym). Typowo sowieckie metody tortur i szantażu psychicznego i fizycznego (tego drugiego bohater książki akurat nie doświadczył). Ale, pierwsze ale, to co autor zawarł na kartach książki, nie dziwi mieszkańca Czechosłowacji, Rumunii, Polski, Litwy, Łotwy, Estonii, Węgier itd. Dziwi, tu drugie ale, samego autora - Arthura Koestlera. Parę słów na jego temat. Kolejny zachodni lewak (Anglik),zachwycony pierwszym państwem robotniczo-chłopskim i jego elitą (Stalin i jego dwór). Cóż więc robi? Jedzie do tego wyśnionego raju i trafia za kraty (oczywiście szpiegostwo). Spędza tam 3 miesiące, czekając jak sam pisał, dnia kiedy dostanie kulę w potylicę (po uprzednim wybiciu zębów i wyrwaniu wszystkich paznokci). Dzięki wstawiennictwu przyjaciół zostaje zwolniony (sic!),ale, to już trzecie ale, miłość do komuny trwa w najlepsze. Kolejny etap życia to udział jako korespondent wojenny w Hiszpanii. I tu drugie otrzeźwienie. Do tego tępego łba trafia wreszcie że walczący o lepsze jutro prości Hiszpanie (republikanie to nie byli komuniści),są tylko narzędziem w rękach sowietów i międzynarodowych bojówek komunistycznych, którzy chcą z tego kraju zrobić swoją czerwoną kolonię. Wraca do Anglii i swej lewackiej gazetki, ale wciąż jeszcze nie do końca wyleczony z komuny (z komunizmem jest jak z chorobą weneryczną, nie da się jej do końca wyleczyć, można ją co najwyżej podleczyć). Dużo o autorze książki, naprawdę dobrej i wartej polecenia, trochę mniej o samej książce, ale to specjalnie. Starsi czytelnicy wiedzą dlaczego, bo tego doświadczyli mniej lub bardziej, młodszych odsyłam do bogatej literatury tego okresu. Sam autor ponoć pod koniec życia wyleczył się z czerwonej zarazy, ale (znów ale, tym razem ostatnie),dla mnie nawrócony komunista to tyle samo co nawrócony pedofil. Wyrządzony szkód nie da się odwrócić. To jak zwykle moja prywatna opinia z którą można polemizować Pozdrawiam serdecznie
Michał Kozaczewski - awatar Michał Kozaczewski
ocenił na67 miesięcy temu

Cytaty z książki Birmańskie dni

Więcej

Piękno jest pozbawione sensu, dopóki człowiek się nim nie dzieli.

Piękno jest pozbawione sensu, dopóki człowiek się nim nie dzieli.

George Orwell Birmańskie dni Zobacz więcej

Jaka jest ta nasza cywilizacja - bezpbożna cywilizacja oparta na whisky, "Blackwood's" i rysunkach piesków!

Jaka jest ta nasza cywilizacja - bezpbożna cywilizacja oparta na whisky, "Blackwood's" i rysunkach piesków!

George Orwell Birmańskie dni Zobacz więcej

Być może nie było wcale tak, że to najgorsi jechali do kolonii. Może było odwrotnie, to właśnie realia kolonii czyniły nich takimi jacy byli?

Być może nie było wcale tak, że to najgorsi jechali do kolonii. Może było odwrotnie, to właśnie realia kolonii czyniły nich takimi jacy byli...

Rozwiń
George Orwell Birmańskie dni Zobacz więcej
Więcej