
Najdłuższa podróż

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Найдовша подорож
- Data wydania:
- 2023-01-25
- Data 1. wyd. pol.:
- 2023-01-25
- Liczba stron:
- 192
- Czas czytania
- 3 godz. 12 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788326841279
- Tłumacz:
- Katarzyna Kotyńska
24 lutego 2022 ziemia zatrzęsła się od rosyjskich rakiet padających na Ukrainę. Świat powinien zmienić się nieodwracalnie, ale czy się zmienił? Czy zobaczył wreszcie w Rosji to, co od co najmniej stulecia widzą w niej Ukraińcy?
Część ukraińskich intelektualistów znalazła się w okopach, gdzie o europejskość swojego kraju walczą w dosłownym znaczeniu słowa. Pozostali wszystkim, którzy chcą słuchać, tłumaczą rzeczy dla Ukraińców oczywiste – że ta wojna nie zaczęła się ani w 2022, ani w 2014. Wśród nich jest Oksana Zabużko, która 23 lutego wpadła z krótką wizytą do Warszawy, i tak w dniu inwazji została „pisarką w podróży”. Od tamtego dnia powtarza: Rosja do takiego stopnia nie może pogodzić się z niepodległością Ukrainy, że chce ni mniej, ni więcej, tylko tego, żeby Ukraina nie istniała.
Najdłuższa podróż nie jest jednak książką czarną. W tym pasjonującym i błyskotliwym eseju Zabużko przypomina, że jedynym źródłem władzy w Ukrainie jest lud, a „Ukraina wybrała być”. Pokazała to w ostatnich latach wielokrotnie. Ta decyzja nie podlega władzy ani Poroszenki, ani Zełenskiego, ani tym bardziej brutalnych rządców Moskowii-Rosji. A jeśli „mała” Ukraina może odmówić gry na zasadach niszczącego planetę surowcowego imperium, to może jest nadzieja na większą, cywilizacyjną zmianę?
Kup Najdłuższa podróż w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Najdłuższa podróż
Poznaj innych czytelników
345 użytkowników ma tytuł Najdłuższa podróż na półkach głównych- Chcę przeczytać 180
- Przeczytane 165
- Posiadam 23
- 2023 14
- 2024 4
- Audiobooki 3
- 2025 3
- Przeczytane 2023 3
- Audiobook 3
- Audio 2





































OPINIE i DYSKUSJE o książce Najdłuższa podróż
Ten celny esej, stworzony w Polsce przez ukraińską pisarkę “na gorąco” - zaraz po agresji raszystów w 2022 r., polecałbym licznym rodakom, w dużej części opętanym ruską narracją, czy raczej: jej uległym…
Ale też i nie mam złudzeń, by ta, bądź co bądź dość łopatologiczna pozycja, dotarła do zaczadzonych milionem bredni na tematy ukraińskie. A szkoda…
Szkoda, bo to w zasadzie wyczerpujące, acz pobieżne, kompendium tematu, poczynając od początku, czyli od pierwszej “wewnętrznej” agresji Rosji w Krymie i Donbasie w 2014 r. (a sięgające i jeszcze wcześniej).
Rzecz opisana nie językiem nudnego politologicznego wykładu, tylko wspaniałym literackim stylem, miejscami wręcz poetyckim i z prawdziwie historiozoficznym rozmachem.
Ktoś, kto nie wie niczego o historii Ukrainy, pozna tu najważniejsze fakty, choć cała rzecz wydała mi się skierowana raczej do odbiorców Zachodu. Oczytany polski czytelnik, obserwator wydarzeń ostatnich kilkunastu lat, w zasadzie ma tę wiedzę, jaką tu Zabużko przekazuje. Choć i ja - po studiach historycznych, od dawna zafascynowany Ukrainą, krajem najbliższym nam pod każdym niemal względem - co nieco się dowiedziałem…
Autorka, co w pełni zrozumiałe, nie kryje emocji, tych zdrowych. Raczej tu żal, że świat nie chce czy nie potrafi przynajmniej zrozumieć ukraińskiego punktu widzenia wobec obawy przed cieniem Kremla, z ignorancją co do istoty “wiecznej Rosji” połączoną, co dominuje nad wszystkim…
Analizując historię, Zabużko sięga głębiej, nie cofając się i przed takimi ocenami: “Znamy cenę tego spróchniałego zombie-potwora: to my (nasi przodkowie) swego czasu, na złość Polsce i Turcji, ulepiliśmy go i postawiliśmy na nogi, a potem jeszcze przez wieki dokarmialiśmy własną siłą - najpierw dobrowolnie, a potem pod przymusem, bo we wszelkie sojusze z Moskwą łatwiej wejść, niż z nich wyjść, zgodnie z zasadami grup kryminalnych”.
“To ukraińskie kozactwo budowało sławę rosyjskiej armii jako niezwyciężonej w wyprawach tureckich (...) i od tamtej pory szkielet tej armii - korpus oficerski niższego i średniego szczebla - czy to za carów, czy to za bolszewików, trzymał się na Ukraińcach właśnie, bo walczyć nasi zawsze potrafili”.
A zarazem z jednego wynika drugie: “Rosjanie to tak naprawdę nie naród, tylko, zgodnie z trafnym określeniem Astolphe'a de Custina, więzienie narodów: państwo-garnizon, gdzie służba w wojsku nigdy szczególnie nie różniła się od kary więzienia”.
“Cała rosyjska tradycja kulturowa trzech ostatnich stuleci starannie, z pokolenia na pokolenie, pracowała nad przywłaszczeniem sobie Ukrainy – jej historii, jej kultury, a nawet jej narodu”. W tym kontekście Autorka obok Putina słusznie, niestety, przypomina – “w przeciwieństwie do niego nawet całkiem utalentowanych” – Michaiła Bułhakowa i Josifa Brodskiego”. Podkreśla też, że w 1863 roku zakazano druków w języku ukraińskim a +ukrainofilstwo+ nieco później stało się przestępstwem”.
Zasadny jest także zarzut wobec jak zawsze wszystkowiedzącej Europy: “Na konferencji pokojowej w Paryżu w 1919 roku duzi, dorośli panowie nieostrożnie wykreślili nas z listy Heglowskich +narodów historycznych+”.
Bardzo tu precyzyjnie pokazane przeistoczenie się Związku Sowieckiego w rzekomo inny kraj, czyli Rosję, czy jak to wtedy zwali: Wspólnotę Niepodległych Państw (niezłe to autoszyderstwo)…
“Partia komunistyczna stała się kozłem ofiarnym, którego skupione wokół KGB elity chętnie złożyły na ołtarzu - ściągnęła ona na siebie całą nienawiść ludu i całe historyczne zło, które dzięki temu samoczynnie ulokowało się w przeszłości - a tak zwane organa, które właśnie były instytucją bezpośrednio odpowiedzialną za zbrodnie radzieckiego totalitaryzmu, mogły znów, jak za Stalina, paradować w nimbie rycerzy porządku i sprawiedliwości”.
Autorka przypomina że 23 dni przed ogłoszeniem niepodległości przez Ukrainę (w 1991 roku) George Bush senior pouczał w Kijowie parlament jeszcze sowieckiej Ukrainy, że musi ona podążać ku wolności w ślad za przyszłą odnowioną Rosją, nie odstępując jej ani na krok. “Niech się dziecko cieszy, tylko broń jądrową ma oddać dorosłym, jeśli nie chce, żeby dorośli pogrozili mu paluszkiem”.
“Tym samym: rozpad ZSRR był - i wciąż pozostaje – przypadkowym ekscesem, przykrym błędem, który wyskoczył w procesie przekazywania władzy i który łatwo będzie naprawić, jak nie dziś to jutro, jak tylko zdarzy się wolna chwila”.
Według autorki stało się to podczas przewrotu w 1993 roku: “Jelcyn stał się takim tresowanym misiem, jakim w 2014 roku miał się stać Janukowycz, gdyby udało mu się rozpędzić Majdan”. “A rosyjskie służby specjalne przejęły monopol na władzę, zamierzając nigdy więcej jej już nie oddać”.
Zabużko podkreśla też, że całą przestrzeń informacyjną Ukrainy Rosja przejęła jeszcze w latach 90. - telewizję, rynek książek i prasę. Tłumaczy to tak: “Ograniczaliśmy się, niczym wypuszczeni z więzienia, do minimalnych oczekiwań osoby poturbowanej: żeby państwo zostawiło nas spokoju – a resztą to już zajmiemy się sami. Nasze media przechodziły na rosyjski i coraz częściej wybrzmiewała teza o +wspólnej przestrzeni kulturalnej+ – wypełnianej rosyjskimi serialami ku czci gliniarzy i czekistów i
wulgarną rozrywką upichconą przez moskiewskich producentów”.
Do tego dochodził rozpowszechnianie mitu, że: “Tuż za rogatkami Unii Europejskiej dojrzewa jakaś groźna +biała Somalia+, którą, rzecz jasna w imię bezpieczeństwa międzynarodowego, powinna się zaopiekować Rosja. Włożenie tego ludziom do głów nie było takie proste po tym, jak cały świat zachwycał się naszym niewiarygodnie pięknym pomarańczowym majdanem, na którym przez dwa miesiące kilkumilionowy tłum nie stłukł ani jednej szyby, i nawet przestępczość spadła w mieście dziesięciokrotnie – ale jak pokazały w 2014 roku reakcje wspólnoty międzynarodowej na +ukraiński kryzys+ Rosja poradziła sobie z tym zadaniem. Nawet nie chcę myśleć ile taka +operacja specjalna+ mogła kosztować w przeliczeniu na rosyjskie niewyasfaltowane drogi i niezgazyfikowane miasta”.
Bardzo tu wiele m. in. o tym, jak skutecznie rosyjska propaganda przygotowywała wojnę w 2022 roku, pod względem "nadbudowy" - choć nie "bazy", bo tu dramat - czyli w agresji propagandowej i działań FSB.
“Jednak tu wszystko jak u Czechowa – jeśli w pierwszym akcie na scenie wisi strzelba, to przed piątym aktem musi wypalić (...) – i oto wreszcie strzelba wypaliła”.
“W rosyjskiej świadomości masa +tłum+, figuruje wyłącznie jako siła negatywna niszcząca: skoro protestuje +sama+, bez nadzoru policji i +dziesiętników+ – to zwyczajnie musi rozbijać witryny, palić samochody i ciągnąć ze sklepów naręcza zrabowanego dobra mniej więcej tak, jak zachowują się teraz w supermarketach w okupowanych ukraińskich wsiach rosyjscy sołdaci. Rosyjska Cerkiew Prawosławna Patriarchatu Moskiewskiego doskonale odnalazła się w roli +duchowego departamentu+ Kremla”.
“Jak z oburzeniem krzyczała matka rosyjskiego żołnierza, który skarżył się jej z Ukrainy na ostrzał ze strony zbrojnych sił Ukrainy: +Was na 'oczyszczanie terenu' posyłali, a nie na wojnę!+”.
“Oto czym jest ta wojna: tęsknotą zwapniałego mózgu obumarłej, niezdolnej do rozwoju formy historycznej – za własną młodością. Płacz głodnego wampira, któremu odcięto dopływ świeżej krwi, pretensje potwora Frankensteina do jego twórcy: jak to tak ,ty beze mnie możesz istnieć, a ja bez ciebie nie...?”.
“W wersji na eksport ta technologia zadziałała doskonale. W Europie mit +rozdartej Ukrainy+ zdążył do 2014 roku wyprzeć wszelką inną o niej wiedzę (w której i tak nie było dużo). Można było do utraty głosu opowiadać, że w kraju, w którym niemal dwie trzecie ludności wskazuje ukraiński jako swój język ojczysty, a ponad dwie trzecie periodyków ukazuje się wręcz przeciwnie, po rosyjsku, dyskryminowana jest właśnie ta ukraińskojęzyczna większość. Suchy prowiant dla rosyjskich +oddziałów pokojowych+ przygotowano w ilościach prawdziwie przemysłowych: w lutym 2022 roku Rosjanie z nim właśnie weszli do Ukrainy, wyprodukowanym w 2014, z terminem przydatności 1 rok”.
Podoba mi się ta duma, narodowa duma, gdy Zabużko podkreśla: “Ziścił się ten wers hymnu narodowego, w którym sto pięćdziesiąt lat temu obiecaliśmy +pokazać+ komuś nieokreślonemu, +że jesteśmy bracia, z kozackiego rodu+: udowodniliśmy, pokazaliśmy ku największemu chyba własnemu zdziwieniu”.
A ja przypominam, nie bez satysfakcji, że po niecałych 4 latach od napaści z 22 czerwca 1941 r., Sowiety już były w Berlinie… Oto kontekst prawdziwej klęski Putina w Ukrainie - z Kozakami nie wygra, a to i nasza korzyść; widzi to jasno, kto nie stracił wzroku, zaślepiony.
Jednym z najważniejszych czynników przebudzenia Ukraińców jest oddolny charakter zjawiska. “I tak musi to kiedyś zostać zapisane w podręcznikach: decyzja, że Ukraina będzie się bronić, przyszła +z dołu+, jako wynik praktycznego plebiscytu. Dla władz kraju był to tylko test na słuch polityczny – kto +nie dosłyszał+, wypadł z procesu politycznego”.
Wszystkie swe argumenty Zabużko słusznie uznaje za kwestię "innego poziomu rozwoju cywilizacyjnego" Rosji i Ukrainy”. I jedno z setek uzasadnień tej różnicy:
“Wydajność na najlepszych na świecie czarnoziemów Ukrainy była siedmiokrotnie wyższa niż za czasów Sowietów. Wolność jest siedmiokrotnie bardziej wydajna niż niewolnictwo” .
Wydaje się, że Europa - jak zawsze w strachu przed Niedźwiedziem Północy - niczego nie może pojąć. “Pamiętam, jak wzdrygnął się niegdyś pierwszy niemiecki dziennikarz, któremu powiedziałam w wywiadzie, że oficer KGB rządzący Rosją to tak, jakby oficer Gestapo stał na czele Niemiec: czyli, upewnił się wstrząśnięty, tak mam napisać?– ale ostatecznie nie napisał”.
“Już po raz trzeci (sic!) w ciągu ostatnich 20 lat jestem świadkiem, jak Zachód +odkrywa dla siebie Ukrainę+. W 2004 po pomarańczowej rewolucji, w 2014 po Euromajdanie i w 2022 – po 24 lutego, kiedy Ukraina po raz trzeci w tym stuleciu burzy Kremlowi scenariusz jej ponownego wzięcia pańszczyźnianą niewolę. (...) I za każdym razem zachodni eksperci nie omieszkają ze świeżą siłą się nim zadziwić, i to tymi samymi słowami, jak to bywa przy zaburzeniach pamięci krótkotrwałej: Patrzcie, kto by pomyślał, Ukraińcy to dorosły naród! mają społeczeństwo obywatelskie! są gotowi walczyć o własną wolność! patrzcie, oni walczą! och, to niesamowite, oni zwyciężają!”. Oto gorzka istota stosunku świata do walczącej Ukrainy….
Czyż nie i naszego? Może dlatego parę słów prawdy kieruje Autorka i do nas. “Dla Polaków, którzy przyjęli ponad 3 miliony ukraińskich uchodźców, to nie jest już "cudza wojna", jak przez poprzednie 8 lat – teraz dotyka ona całego polskiego społeczeństwa na głębokość historycznie całkiem nieodległej, jeszcze niezagojonej traumy zbiorowej”.
“Spośród wszystkich krajów świata nigdzie nie mogliby nas zrozumieć lepiej: w lustrze naszej wojny Polacy na nowo rozpoznają siebie, jak ja w lustrze hotelowej łazienki”. Obawiam się tylko, że to już przeszłość, spłynęło po nas - “jak woda po kaczce”....
I jeszcze trafna uwaga wobec narzekających na “Ruskich” w tramwaju czy na ulicach, jakby niektórzy do dziś nie byli w stanie pojąć, że można być rosyjskojęzycznym, a mieć świadomość ukraińską i antyrosyjską. “Żeby odróżnić po rosyjskiej wymowie Ukraińca od Rosjanina, trzeba być jednym albo drugim, inni tej różnicy nie wychwycą, nawet Polacy jej nie słyszą”.
PS Nie zauważyłem, by Zabużko popełniła szkaradny grzech autopromocji. Jeśli już, to - ze zrozumiałymi emocjami - promuje dzielnie walczący w samoobronie własny kraj, co niegdyś było także i udziałem Polski.
Szczęśliwie dla nas, nie ma tu nic o “szantażu Wołyniem”, czyli żądaniu przeprosin jako rzekomego warunku wszystkiego z naszej strony, choć prezydent Poroszenko już w 2014 roku prosił o przebaczenie i w Sejmie, i przed Pomnikiem Ofiar Wołynia w Warszawie. Jakimś trafem temat nie był wtedy w polskich mediach przesadnie nagłośniony. W efekcie kompletnie nie zaistniał w polskiej świadomości. BTW: ciekawe dlaczego komuna nagłośniła gest Brandta z 1970 r., ukrywając za to skrzętnie, co w sumie zrozumiałe dwa lata po Marcu, przed którym to pomnikiem ukląkł….
Ten celny esej, stworzony w Polsce przez ukraińską pisarkę “na gorąco” - zaraz po agresji raszystów w 2022 r., polecałbym licznym rodakom, w dużej części opętanym ruską narracją, czy raczej: jej uległym…
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAle też i nie mam złudzeń, by ta, bądź co bądź dość łopatologiczna pozycja, dotarła do zaczadzonych milionem bredni na tematy ukraińskie. A szkoda…
Szkoda, bo to w...
Powieść Oksany Zabużko, Najdłuższa podróż, to literackie arcydzieło, które wymyka się prostym definicjom gatunkowym, stanowiąc skrzyżowanie intymnego eseju, historycznej analizy i żarliwego manifestu. Moja ocena to zasłużone 8/10 – to książka, która nie tylko informuje, ale przede wszystkim wstrząsa sumieniem czytelnika, zmuszając do przewartościowania wszystkiego, co wiemy o Europie Wschodniej. Zabużko, dysponująca jednym z najpotężniejszych głosów współczesnej literatury ukraińskiej, stworzyła dzieło o ogromnej sile rażenia, w którym erudycja spotyka się z czystą, ludzką pasją.
Poetyckość: Język jako oręż
Największym atutem tej publikacji jest jej niesłychana poetyckość. Zabużko nie pisze suchym językiem faktograficznym; ona maluje słowem, budując gęste, wielopiętrowe zdania, które wciągają czytelnika niczym nurt wezbranej rzeki. Jej styl jest nasycony metaforami, które tną rzeczywistość z chirurgiczną precyzją. Autorka potrafi w jednym akapicie przejść od intymnego wspomnienia o zapachu domu, do monumentalnej metafory losów całego narodu.
Ta poetyckość nie służy jednak estetyzacji cierpienia, lecz jest jedynym sposobem, by oddać niewyrażalne. Zabużko operuje rytmem i barwą języka w sposób, który sprawia, że nawet najbardziej bolesne fragmenty o wojnie i zniszczeniu nabierają wymiaru tragicznego piękna. To proza zmysłowa – niemal czujemy chłód schronów i pył obracanych w gruzy miast. Język staje się tutaj narzędziem oporu przeciwko zapomnieniu i dehumanizacji.
Fabuła: Podróż przez czas i traumę
Choć Najdłuższa podróż nie posiada klasycznej fabuły opartej na linearnym ciągu zdarzeń, jej struktura narracyjna jest przemyślana i niezwykle wciągająca. Tytułowa podróż to nie tylko fizyczne przemieszczanie się autorki w obliczu wybuchu pełnoskalowej wojny w 2022 roku, ale przede wszystkim intelektualna i duchowa wyprawa w głąb wieków. Zabużko splata wątki autobiograficzne z szeroką panoramą historyczną, pokazując, że obecna tragedia jest tylko kolejnym rozdziałem w długiej historii rosyjskiego imperializmu.
Fabuła tej książki to proces odkrywania przyczyn. Autorka prowadzi nas przez labirynty ukraińskiej tożsamości, analizuje błędy Zachodu i obnaża mechanizmy manipulacji, które doprowadziły do punktu, w którym się znaleźliśmy. To "podróż" od osobistego szoku i niedowierzania, przez gniew, aż po głęboką, analityczną refleksję nad naturą zła i wolności. Dynamika tekstu wynika z napięcia między tym, co dzieje się „tu i teraz” – na froncie i w sercu uchodźczyni – a tym, co zapisane w genach i literaturze narodowej.
Dlaczego 8/10?
Ocena osiem odzwierciedla mój ogromny podziw dla intelektualnej odwagi Zabużko. Autorka nie boi się trudnych pytań i nie szuka łatwych pocieszeń. Jej diagnozy są ostre jak brzytwa, a sposób, w jaki łączy kulturę wysoką z brutalną rzeczywistością wojenną, jest mistrzowski. Dlaczego nie pełna dziesiątka? Momentami gęstość wywodu i specyficzny, "zabużkowski" styl długich, dygresyjnych zdań mogą być dla czytelnika wyzwaniem, wymagającym wielokrotnego powracania do tej samej strony, by w pełni uchwycić sens myśli. To literatura, która nie daje się „skonsumować” szybko; ona żąda od nas wysiłku.
Najdłuższa podróż to jedna z najważniejszych książek naszych czasów. Oksana Zabużko udowadnia, że literatura jest w stanie nazwać to, co polityka jedynie opisuje. To rzetelny, bolesny i przepięknie napisany portret narodu, który odmawia zejścia ze sceny historii. To lektura, która zmienia optykę i zostaje w czytelniku na zawsze
Powieść Oksany Zabużko, Najdłuższa podróż, to literackie arcydzieło, które wymyka się prostym definicjom gatunkowym, stanowiąc skrzyżowanie intymnego eseju, historycznej analizy i żarliwego manifestu. Moja ocena to zasłużone 8/10 – to książka, która nie tylko informuje, ale przede wszystkim wstrząsa sumieniem czytelnika, zmuszając do przewartościowania wszystkiego, co wiemy...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ wielką przyjemnością i pożytkiem przeczytałem „Najdłuższą podróż”. Ten zbiorek składa się z trzech esejów – trzech etapów podróży w głąb dziejów stosunków ukraińsko-rosyjskich. Etap pierwszy to sprawozdanie z okoliczności wybuchu pełnoskalowej wojny z Rosją w lutym 2022 r.; drugi etap to historia Ukrainy od przyjęcia w sierpniu 1991 r. przez parlament deklaracji niepodległości; trzeci etap to losy relacji między Kijowem a Moskwą od ugody perejasławskiej w 1654 r. Zabużko w swoich rozważaniach posługuje się pojęciem połudy. Połuda to rodzaj czaru rzucanego na oczy bohaterów ukraińskich baśni, sprawiającego, że widzą oni rzeczywistość nie taką, jaka ona jest, tylko taką, jaką każą im widzieć czarcie moce. Rosyjska połuda wciąż rządzi w przestrzeni informacyjnej globalnej wioski. Jej ofiarami jest międzynarodowa opinia publiczna wraz ze swoimi elitami. Jest coś perwersyjnego w przenikliwości politycznej tej urodziwej kobiety, rozstawiającej po kątach guru kampusów akademickich, choćby – z jednej strony – Chomsky’ego, a – z drugiej Mearsheimera.
Z wielką przyjemnością i pożytkiem przeczytałem „Najdłuższą podróż”. Ten zbiorek składa się z trzech esejów – trzech etapów podróży w głąb dziejów stosunków ukraińsko-rosyjskich. Etap pierwszy to sprawozdanie z okoliczności wybuchu pełnoskalowej wojny z Rosją w lutym 2022 r.; drugi etap to historia Ukrainy od przyjęcia w sierpniu 1991 r. przez parlament deklaracji...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajbardziej polityczna, emocjonalna, stanowiąca patriotyczny manifest książka autorki.
Najbardziej polityczna, emocjonalna, stanowiąca patriotyczny manifest książka autorki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie ocenię tego eseju, bo go do końca nie przeczytałam. Zniechęciły mnie bardzo długie zdania ( 2 na stronie!),gubiłam sens wypowiedzi, jakże emocjonalnych, zawierających mnóstwo znaków interpunkcyjnych. Może esej to nie jest forma dla mnie, tak samo jak i temat stricte polityczny na podłożu historycznym. Cóż, próbowałam...
Nie ocenię tego eseju, bo go do końca nie przeczytałam. Zniechęciły mnie bardzo długie zdania ( 2 na stronie!),gubiłam sens wypowiedzi, jakże emocjonalnych, zawierających mnóstwo znaków interpunkcyjnych. Może esej to nie jest forma dla mnie, tak samo jak i temat stricte polityczny na podłożu historycznym. Cóż, próbowałam...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedy dwa miesiące po wybuchu wojny Zabużko pisała że Polacy, ze względu na swoją historię, traumę II wojny światowej, powstania warszawskiego, mogą przejrzeć się w Ukrainie jak w lustrze, pewnie miało to uzasadnienie. Ja sama pamiętam tamten okres dobrze. Co nam z tego dziś zostało? Ile naszej woli, humanitaryzmu, ugięło się pod presją dezinformacji, frustracji, czasu?
Nie zawsze zgadzam się z diagnozami, które stawia autorka, ale zawsze dostrzegam w nich wiele emocji, podszytych jednak głęboką świadomością narodową, nienacjonalistyczną. Nikt nie jest wolny od kontekstu.
Czy my, wszyscy na zachód od Ukrainy, jesteśmy głupi i ślepi? Nie wiem. Może po prostu chcemy wierzyć, że wcale nie jest tak źle. Równocześnie, gdybym miała jej wyrazić taką opinię prosto w twarz, pewnie zmiotła by mnie argumentami, bo sama wiem że szukam usprawiedliwień i myślę życzeniowo. Może to taka połuda.
Czy Zabuzko hiperbolizuje swój narodowy żal? Do ZSRR, Rosji czy Zachodu? A może po prostu trafia w sedno i nie bierze jeńców?
Lubię jej styl i to, że wyprowadza mnie ze strefy komfortu, zmusza do refleksji.
Momentami jednak i sama Zabużko daje się ponieść pewnej życzeniowości i uproszczeniom.
A podróż - rzeczywiście - długa.
Kiedy dwa miesiące po wybuchu wojny Zabużko pisała że Polacy, ze względu na swoją historię, traumę II wojny światowej, powstania warszawskiego, mogą przejrzeć się w Ukrainie jak w lustrze, pewnie miało to uzasadnienie. Ja sama pamiętam tamten okres dobrze. Co nam z tego dziś zostało? Ile naszej woli, humanitaryzmu, ugięło się pod presją dezinformacji, frustracji, czasu?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie...
Rewelacja. Jak lekcja historii. Do lektur dla licealistów powinniśmy wpisać.
Rewelacja. Jak lekcja historii. Do lektur dla licealistów powinniśmy wpisać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to''Najdłuższa podróż'' jest znakomitą odtrutką na forsowaną z różnych stron perspektywę rosyjskich okularów na wojnę w Ukrainie, ukraińską tożsamość i historię.
Odtrutka podana jest w formie mieszanki - osobistych doświadczeń Oksany Zabużko i opisu wydarzeń, które wciąż żywo oddziałują rzeczywistość za naszą wschodnią granicą.
''Najdłuższa podróż'' jest znakomitą odtrutką na forsowaną z różnych stron perspektywę rosyjskich okularów na wojnę w Ukrainie, ukraińską tożsamość i historię.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOdtrutka podana jest w formie mieszanki - osobistych doświadczeń Oksany Zabużko i opisu wydarzeń, które wciąż żywo oddziałują rzeczywistość za naszą wschodnią granicą.
"Najdłuższa podróż" jest moim pierwszym spotkaniem z Oksaną Zabużko i myślę, że nie ostatnim. Jej esej o historii Ukrainy i jej relacjach z Rosją, głównie w ostatnich trzydziestu latach, choć niekiedy wybiegający nawet kilkaset lat wstecz, jest nadzwyczaj trafny. Do myślenia daje szczególnie opisana taktyka przejmowania przez Rosję wpływu w innych państwach, oparta na wyznaniach Jurija Bezmienowa, dawnego funkcjonariusza KGB. Aż się człowiek zaczyna zastanawiać na jakim etapie rosyjskiego planu jesteśmy my, Polacy, i czy Rosja przejdzie wobec nas do kolejnych etapów i jeśli tak, to kiedy.
"Najdłuższa podróż" jest moim pierwszym spotkaniem z Oksaną Zabużko i myślę, że nie ostatnim. Jej esej o historii Ukrainy i jej relacjach z Rosją, głównie w ostatnich trzydziestu latach, choć niekiedy wybiegający nawet kilkaset lat wstecz, jest nadzwyczaj trafny. Do myślenia daje szczególnie opisana taktyka przejmowania przez Rosję wpływu w innych państwach, oparta na...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPiekielnie dobry esej i zupełnie nowe spojrzenie. Nie powiem, że każdy musi przeczytać, ale jest to książka, której nie powinno się ignorować i odkładać na później
Piekielnie dobry esej i zupełnie nowe spojrzenie. Nie powiem, że każdy musi przeczytać, ale jest to książka, której nie powinno się ignorować i odkładać na później
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to