rozwińzwiń

O Mantykorze, która szukała domu

Okładka książki O Mantykorze, która szukała domu autora Artur Tojza, 9788396246127
Okładka książki O Mantykorze, która szukała domu
Artur Tojza Wydawnictwo: Self Publishing Artur Tojza bajki
Kategoria:
bajki
Format:
e-book
Data wydania:
2022-03-14
Data 1. wyd. pol.:
2022-03-14
Język:
polski
ISBN:
9788396246127
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup O Mantykorze, która szukała domu w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

O Mantykorze, która szukała domu



książek na półce przeczytane 2513 napisanych opinii 502

Oceny książki O Mantykorze, która szukała domu

Średnia ocen
7,3 / 10
29 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce O Mantykorze, która szukała domu

avatar
451
439

Na półkach:

W dzieciństwie uwielbiałam baśnie, które przenosiły mnie w światy, w których to dobro wygrywało. W miejsce, gdzie bohater dostał lekcje od życia, a czytelnik mógł zauważyć uniwersalny morał... radę, z której mógł skorzystać.

"O mantykorze, która szukała domu" to baśń z morałem, którą się dobrze czyta. Już na samym początku domyśliłam się, jaką lekcję otrzyma tytułowa mantykora oraz jaki morał będzie mógł poznać czytelnik. Nie pomyliłam się, więc też nie poczułam zaskoczenia.

W dzieciństwie uwielbiałam baśnie, które przenosiły mnie w światy, w których to dobro wygrywało. W miejsce, gdzie bohater dostał lekcje od życia, a czytelnik mógł zauważyć uniwersalny morał... radę, z której mógł skorzystać.

"O mantykorze, która szukała domu" to baśń z morałem, którą się dobrze czyta. Już na samym początku domyśliłam się, jaką lekcję otrzyma tytułowa...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
9
9

Na półkach:

Mantykora - magiczne stworzenie wyglądające na lwa z czerwonymi oczami, smoczymi skrzydłami i ogonem skorpiona zakończonym jadowitym ostrym kolcem przemierza pustynię 🏜️ Dasht-e Kavir jako strażniczka (według legend i zmyślonych opowieści innych jest potworem) pilnując by nikt nie złamał jej praw. Jest tam samotna, nieszczęśliwa, bez swojego miejsca które może nazwać domem, celu w życiu i braku własnej tożsamości. Gdy przypadkiem pod łapą napotyka pierścień i wyłania się z niego dżin 🧞‍♂️ Tilek, Mantykora nie może w to uwierzyć. O dziwo, zawiera z nim umowę, że spełni jego trzy życzenia (tak! rolę się odwróciły) w zamian za jedno swoje…
,,Ty naprawdę jesteś dziwnym dżinem” 🧞‍♂️ - podsumowała go Mantykora co jednak nie wykluczyło więzi tych dwojga. ,,- Zatem oboje jesteśmy bardziej ludzcy, niż nam się zdawało. Ty oceniłaś mnie, a ja oceniłem jego. Osądziliśmy kogoś, nim go poznaliśmy, kierując się tylko zasłyszanymi opiniami podsycanymi przez naszą wyobraźnię oraz strach przed nieznanym. Wydaliśmy werdykt, nim poznaliśmy fakty, że ktoś może być inny, niż się go przedstawia. A wszystko dlatego że tak było nam łatwiej”. Mantykora jest takim odniesieniem do świata dorosłych gdzie mierzymy się np. z wypaleniem zawodowym czy depresją oraz przypomina by mieć świadomość, że każde życzenie niesie ze sobą konsekwencje. Moim zdaniem na specjalną uwagę zasługuje stara pieśń, którą śpiewał 🎤 jeden z poprzednich panów dżina 🧞‍♂️ a jemu bardzo się spodobała. Aż słyszę tę melodię w uszach! Dzięki niej nasza strażniczka pierwszy raz od dawna poczuła się szczęśliwa i patrząc w gwiazdy mogła cieszyć się ich widokiem 🤩. Baśń o Mantykorze jest ponadczasowa! I zarówno mały jak i duży czytelnik będzie się dobrze z nią czuł. 10/10 💫

Mantykora - magiczne stworzenie wyglądające na lwa z czerwonymi oczami, smoczymi skrzydłami i ogonem skorpiona zakończonym jadowitym ostrym kolcem przemierza pustynię 🏜️ Dasht-e Kavir jako strażniczka (według legend i zmyślonych opowieści innych jest potworem) pilnując by nikt nie złamał jej praw. Jest tam samotna, nieszczęśliwa, bez swojego miejsca które może nazwać domem,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
19
18

Na półkach:

Nie rozumiem, dlatego razem z wiekiem odchodzimy często od czytania baśni... Wcale nie musimy być dziećmi, by ponownie do nich zajrzeć lub poznać na nowo. Możemy to robić w każdym wieku. Ja sama też młodsza się wcale nie robię, ale wszystko nawiązujące do bajek, mitologii lub baśni ma przywilej, by znikać z mojego stosiku wstydu w pierwszej kolejności.

Z jednej strony to pewnien sentyment i powrót wspomnieniami do czasów dzieciństwa, gdy dokładnie takie historie zajmowały większość mojej biblioteczki. Z drugiej... to nadal są ponadczasowe opowieści, które możemy razem z wiekiem odkrywać na nowo. Obecnie powstaje też coraz więcej współczesnych baśni i bajek, które chciałabym bardzo wam polecić. To ciekawa odskocznia od klasyki gatunku, a także niecodzienne spojrzenie na niektóre problemy dzisiejszego świata.

W ostatnim czasie miałam przyjemność w ramach współpracy recenzenckiej poznać dwie takie baśnie napisane przez Artura Tojzę. Autora, którego możecie kojarzyć z napisania m.in. "Słonej wanilii", lekkiej książki obyczajowo-młodzieżowej (wg opinii znalezionej w sieci),jednak niewiele osób wie, że autor w 2022 roku wydał w formie e-booków też dwie baśnie o potworach, które możecie kojarzyć z mitologii... Mantykora jest stworzeniem wywodzącym się dokładnie ze starożytnej Persji, czyli terenu dzisiejszego Iranu. W podaniach była potworem żywiącym się ludzkim mięsem. Wg informacji jakie znalazłam był to sposób Persów na straszenie kupców próbujących używać ich starych szlaków handlowych.

"O mantykorze, która szukała domu" jest tytułem, który powinien z powodzeniem spodobać się starszym i młodszym czytelnikom. Nikt nie będzie w niej jadł ludzkiego mięsa, także... można sięgać do niej bez żadnych obaw😉 To baśń o szukaniu swojej tożsamości i swojego miejsca na świecie. W historii Artura Tojzy główna bohaterka - Mantykora - nie wiedziała o sobie nic. Jej celem było strzec pustyni. Obserwowała ludzi, błądziła od osady do osady przyglądając się mieszkańcom z oddali, ale głowę zaprztątała jej ciągle pewna, męcząca myśl... po co to robi? Jaki był jej życiowy cel? W czasie jednego ze swoich patroli przez perską pustynię spotyka jinna, który proponuje spełnić jedno życzenie Mantykory w zamian, za to, że ona spełni jego trzy. Jak myślicie? Czego może życzyć sobie jinn, który może mieć wszystko, a co mantykora zechce otrzymać w zamian?

To krótka, ale niezwykle pouczająca baśń zachęcająca do przemyśleń i wysuwania wniosków na temat siebie i swojego dotychczasowego życia. Pokazująca, że niezależnie kim możemy się stać, nie mając domu, czyli swojego miejsca i tożsamości stajemy się nikim. Błądzimy w poszukiwaniu siebie i swojego celu. Akurat Mantykora na swojej drodze spotkała pustynnego ducha, który postanowił ją nauczyć czym właściwie to wszystko jest przez próby i pędzący nieustannie na przód czas. Czy mu się udało?

Nie rozumiem, dlatego razem z wiekiem odchodzimy często od czytania baśni... Wcale nie musimy być dziećmi, by ponownie do nich zajrzeć lub poznać na nowo. Możemy to robić w każdym wieku. Ja sama też młodsza się wcale nie robię, ale wszystko nawiązujące do bajek, mitologii lub baśni ma przywilej, by znikać z mojego stosiku wstydu w pierwszej kolejności.

Z jednej strony to...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

37 użytkowników ma tytuł O Mantykorze, która szukała domu na półkach głównych
  • 30
  • 7
9 użytkowników ma tytuł O Mantykorze, która szukała domu na półkach dodatkowych
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki O Mantykorze, która szukała domu

Inne książki autora

Artur Tojza
Artur Tojza
Pisarz, gracz RPG i wielki miłośnik komiksów. Twórca tak zwanego Multiwersum Snów. Jak sam nieraz powtarza: wszystkie jego książki budują multiwersum, jednak to od czytelników zależy czy i kiedy odnajdą powiazania pomiędzy poszczególnymi seriami.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wyspa Kociej Mgły Agnieszka Zamojska
Wyspa Kociej Mgły
Agnieszka Zamojska
Lubicie koty? Chcielibyście odwiedzić wyspe na której koty rosną na drzewach? Jakiś czas temu przyszła do mnie wspaniała książka: Wyspa Kociej Mgły- Agnieszki Zamojskiej, @wydajemyksiazki Już od pierwszych stron książka bardzo mi się spodobała i mojemu synowi również. Ogólnie całą książka jest cudownie napisana. Wspaniałe odniesienia do emocji, różnych uczuć. Pokazuje jak ważna jest przyjaźń, przywiązanie, ale też strata. Jednak najciekawszym zagadnieniem jest przyciąganie. Autorka bardzo ciekawie bawi się światami, różnicuje je, ale każdy wydaje się tak magiczny i niewyobrażalny, że bardziej się nie da, po czym historia zabiera nas do kolejnego. Jednak książka jest skierowana rączek do bardziej zaawansowanych dzieci niż pięciolatek. Myślę że wiek około 10 lat jest w sam raz, bo po pierwsze w książce jest dużo niezrozumiałych i trudnych słów, a po drugie są miejsca w których trzeba nieco cierpliwości, aby się na spokojnie połapać co, gdzie i dlaczego. Mi osobiście czytało się ją bardzo przyjemnie. Książka opisuje magiczne miejsce. Wyspę na której rodzą się koty. Jest to wyspa bardzo magiczna, pełna uczuć i kotów. Jednak kiedy z wyspy odchodzi Lucia i Alfa, ich nieobecność zaczyna być mocno odczuwalna. Wszyscy wiedzą, że nie wróży to niczego dobrego. Trójka kotów decyduje się na podróż do Krainy magicznych przedmiotów. Oprócz przygody odnajdą mądrości, ale niestety czyhać też będzie na nich wiele niebezpieczeństw. Czy podołają zadaniu?
codzisprzeczytamy - awatar codzisprzeczytamy
ocenił na103 lata temu
Gryzik Monika Kamińska
Gryzik
Monika Kamińska
Książka dla dzieci, okazuje się jednak, że jest odpowiednia dla czytelnika w każdym wieku, z pewnością pokochają ją wszyscy. Dzieci mogą utożsamiać się z młodym bohaterem książki, a my dorośli z tymi starszymi. Ta piękna historia daje do myślenia. Ale zacznijmy od początku... Chłopiec na podwórku zauważył dziwny ogonek wystający spod skrzynki. Zwierzątko jednak nie pokazało mu się, postanowił więc codziennie o stałych porach wystawiać mu miskę z mlekiem. Trud chłopczyka w końcu został nagrodzony, tajemnicze stworzonko postanowiło zaufać i wyszło z kryjówki. To "coś" było brzydkie i wystraszone, nazwał je Gryzik. Ich pierwsze spotkanie twarzą w twarz było pełne emocji. Udzielają się one także czytelnikowi, serce niemal stanęło mi w momencie oczekiwania na reakcję bohaterów. Lecz kiedy rodzice dowiedzieli się o dziwnym stworzeniu za domem, byli przerażeni. Domyślacie się zapewne, że chcieli pozbyć się problemu... Dzieci z natury są ciekawe otaczającego je świata. Kiedy znajdą stworzonko chcą się nim zaopiekować, nieświadome zagrożenia oswajają je . Sprawa zupełnie inaczej ma się z dorosłymi, oni widzą zagrożenie kiedy coś jest im nie znane, są podejrzliwi, zachowują ostrożność, odcinając się od tego. Tak też i w tej książeczce, izolują chłopca od jego przyjaciela. Żal mi było obu, gdyż obaj tęsknili. Przypomniał mi się fragment z książki "Mały książę" właśnie o oswajaniu. Kiedy chłopiec oswoił Gryzika stał się za niego odpowiedzialny, martwił się o niego. "Ludzie lubią mieć zwierzątka, ale tylko wtedy, gdy są ładne" "Jego prawdziwe piękno nie tkwiło w wyglądzie, tylko w miłości, którą nam dawał" Gryzik jest niezwykły, nie tylko z wyglądu, ma magiczną moc. Dajcie więc porwać się tej pięknej opowieści z morałem. Gwarantuję iż po lekturze będziecie mieli dużo do przemyślenia. Gryzik uświadamia nam, że w codziennej gonitwie, zajęci swoimi sprawami, zapominamy o szczęśliwych momentach. Zatrzymaj się więc i zastanów... To cudowna opowieść, mój syn jest zachwycony, powiedział "fajna ale krótka" . O tak, sama najchętniej jeszcze nie rozstawałabym się z bohaterami. Tomek jeszcze nie czyta samodzielnie, ja mu czytałam, a on siedział zasłuchany, co jest rzadkością by udało się przy jednym podejściu przeczytać całość. Świadczy o tym że świat przedstawiony w książce naprawdę go wciągnął. Oboje bardzo lubimy historie o zwierzątkach, tym bardziej jeśli opowiadane są z ich perspektywy, co daje nam poznać emocje i przemyślenia stworzonka. W tej książeczce narratorami są naprzemiennie chłopiec i Gryzik. Części są pisane inną czcionką, a ta którą zastosowano do napisania fragmentów Gryzika myślę, że utrudni czytanie samodzielne dziecku. Używane jest słowo stworek zarówno kiedy chłopiec myśli o swoim znalezisku, oraz kiedy Gryzik ma na myśli człowieka. Faktycznie dla Gryzika człowiek jest stworkiem, nie zna ludzi więc nie umie ich nazwać. Rozumiem to, ale dziecko już nie koniecznie. Tomek gubił się i pytał o którym stworku czytamy - czy teraz mowa o Gryziku czy chłopcu. Ale to taki szczegół, nie zaważy na tym by przez to nie sięgnąć po książkę. Ilustracje to coś na co zwróciliśmy uwagę, zaskoczyły nas iż nie wszystkie elementy zostały pokolorowane, Tomek od razu chciał chwytać za kredki. Myślę że to fajny pomysł, syn przyglądał się uważniej obrazkom, poszczególnym elementom, zwłaszcza tym białym. Wyszukiwał te mało widoczne na pierwszy rzut oka, bo nie kolorowe i pokazywał mi co znalazł. Gorąco polecamy ! Ta historia zachwyca, na długo zostaje w głowie, zachęca do rozmów z dzieckiem. Zapewniam, że będziecie czytać ją wielokrotnie podobnie jak my.
lovin_reading_ - awatar lovin_reading_
ocenił na103 lata temu
O Małej Hydrze, która nauczyła się latać Artur Tojza
O Małej Hydrze, która nauczyła się latać
Artur Tojza
Jest to baśń o małej Hydrze, która mieszkała na pewnej wyspie 🏝️ na Morzu Egejskim. Czuje się samotna bo jest inna od reszty. Ma tylko jedną głowę a nie trzy, krótką szyję zamiast długiej i o dziwo skrzydła 🪽🪽(których używa do zasłaniania siebie by wyglądać jak kamień). Wie, że przez to nie pasuje do reszty i pomimo zapewnień ze strony rodziców że jest przez nich kochana i akceptowana, ogarnia ją smutek 😞 i często sama przesiaduje na swoim ulubionym cyplu skały rzucając kamyki do morza by jak najdłużej się odbijały. Wszystko się zmienia gdy pewnego dnia dziwny Podróżnik (szkoda, że nie poznamy go z imienia) przypływa na wyspę swoim kajakiem i zaprzyjaźnia się z Hydrą… ,,Skoro nie próbowałaś, to skąd możesz wiedzieć, że nie dasz rady? - Przecież hydry nie latają. - A jeśli jesteś wyjątkową hydrą? Albo kimś innym? - spytał Podróżnik, uśmiechając się przyjażnie.” Nieznajomy szybko wzbudza w niej ciekawość siebie i świata oraz śmiałość zadawania pytań ❓na które chciałaby w końcu poznać odpowiedzi. Hydra powoli nabiera zaufania do Podróżnika i dzięki niemu odkrywa że jej skrzydła służą do latania lecz… „Nawet jeśli czegoś bardzo chcesz, ale nic nie robisz, aby to osiągnąć, to nadal pozostanie to tylko marzeniem. Aby stało się ono rzeczywistością, trzeba próbować, a to wymaga czasu.” Poza tym proszenie innych o pomoc (w związku z nauką latania) nie jest oznaką słabości a siły o czym przekonała się póżniej mała Hydra. Baśń o Hydrze chciałam tym razem odsłuchać zamiast przeczytać, więc wybrałam ją w formie audiobooka 🎧. Była to bardzo przyjemna dla słuchu (lektorka Iwona Milewska czarowała głosem) i wartościowo spędzona godzina. Baśnie, choć są dedykowane głównie dla dzieci nie powinny być tylko dla nich, ponieważ dorosłym też czasem przydałoby się po nie sięgnąć gdyż zawierają w sobie ważne życiowe nauki, które są tak naprawdę dla nas wszystkich bez względu na wiek. Uczmy się z nich!
Joanna Marcinkowska - awatar Joanna Marcinkowska
oceniła na102 lata temu
Ancymonek to swój ziomek! ORAZ Cymek i studnia tajemnic Adam Cichy
Ancymonek to swój ziomek! ORAZ Cymek i studnia tajemnic
Adam Cichy
Twórczość Pana Adama Cichego do tej pory nie była mi znana, ale postanowiłam, to natychmiast zmienić czytając książkę należącą do gatunku literackiego, który jest mi bardzo bliski, a jest nim literatura dziecięca. Nie ukrywam tego, że abym mogła uczestniczyć w przygodach głównego bohatera o tajemniczo brzmiącym imieniu Ancymonek w ciekawie zapowiadającej się książce pt. ''Ancymonek to swój ziomek! ORAZ Cymek i studnia tajemnic'' było to, że łączy nas kilka wspólnych cech charakteru, które na pozór są trudne do uchwycenia w początkowym zarysie jego nieprzewidywalnych przygód. Największą ciekawostkę stanowi to, że książka została podzielona na 2 części, w których możemy obserwować, jak zachowuje się Ancymonek, gdyż on jak każdy z nas próbuje się zmienić na pokaz lub ot, tak dla samego siebie, aby czuł satysfakcję lub lekką niechęć za to, że jest taki, a nie inny. Książka ta została napisana w formie wiersza. Być może jest to początek ponownego powrotu do pisania utworów wierszowanych, które kiedyś cieszyły się popularnością wśród młodszych czytelników lubiących zapoznawanie się z tego rodzaju literaturą, która była łatwa i przyjemna w odbiorze zważywszy na podjętą trafnie tematykę. Uważam, że autor postąpił, dobrze tworząc tego bohatera, bo poznając, go odnosimy takie wrażenie, że go znamy ze wcześniejszych innych wcieleń lub możemy z największą przyjemnością zaprosić go do naszego świata, ale czy by coś do niego wniósł, to pytanie należałoby zadać czytelnikom młodszym. Bardzo dobrze czytało mi się tę książkę, bo lubię, gdy coś się dzieje w świecie bohatera, a nie to, że musi on robić coś na siłę dla kogoś na zawołanie, bo to nie zawsze wpływa pozytywnie na jego korzyść. Co prawda występuje w tej książce kilka drugoplanowych bohaterów, ale czy są pośród nich tacy, którzy potrafią zainteresować swoimi różnie toczącymi się losami głównego bohatera, który potrafi być niezwykłym sam w sobie uroczym czarodziejem. Autor zadbał również o to, aby zamieścić słowniczek wyjaśniający znaczenie nieznanych słów pochodzących z gwary śląskiej. Książka ta została napisana językiem zrozumiałym. Wydawnictwu Alternatywnemu dziękuje za egzemplarz książki do recenzji autorstwa Pana Adama Cichego pt. ''Ancymonek to swój ziomek! ORAZ Cymek i studnia tajemnic''. Polecam przeczytać tę książkę.
Anna - awatar Anna
oceniła na103 lata temu
Jagna i ekowyzwania Ewa Nowak
Jagna i ekowyzwania
Ewa Nowak
Rozsądne dbanie o planetę wymaga rozwagi, empatii i wrażliwości. W całym pędzie chronienia przyrody nie możemy zapominać o potrzebach innych i nie zatracać się w swoich wyobrażeniach. Skrajności zawsze kogoś krzywdzą. Zachowaniu umiaru bywa trudne, bo skąd mamy wiedzieć, kiedy i w jaki sposób przeholowaliśmy. Sama zmiana nawyków też jest problematyczna. A jeszcze przekonanie do tego otoczenia i umiejętność pogodzenia się z tym, że jako krzewiciele właściwych postaw możemy usłyszeć, że postępujemy nieekologicznie. Czy w świecie nadmiaru, konsumpcji i wyrzucania milionów ton dobrych rzeczy przez korporacje, aby napędzać zyski ma sens? Jak przekonać otoczenie do zmiany? Jak kształtować rynek, aby to nie zyski były najważniejsze tylko dobro planety? Czy przeludnienie Ziemi jest dobre? Czy rodzenie dzieci ma sens? Te pytania nasuną się czytelnikom książki Ewy Nowak „Jagna i ekowyzwania”. I zapewniam Was, że nie ma tu gotowych odpowiedzi. Te musicie znaleźć sami, przemyśleć różne sytuacje, zastanowić się, co wy w określonej sytuacji byście zrobili. Do opowieści wchodzimy, kiedy w domu Jagny Lech-Leśniewicz przygotowywane jest śniadanie i toczy się ożywiona dyskusja między rodzicami. Tata, pod wpływem nowego wychowawcy córki, próbuje prowadzić w domu zmiany. Mama jest sceptyczna. Jagna także nie należy do entuzjastek ekologii. Cieszą ją kolejne takie same czapy, zabawki i uwielbia zużywać dużo wody oraz prądu. Poza tym nie jest przekonana do tego czy noszenie materialnej torby oraz sprzątanie po kimś śmieci z trawników może pomóc planecie. Za to odczuła, że te wszystkie akcje związane ze dbaniem o środowisko doprowadziły do sytuacji, w której jej rówieśnicy się z niej śmieją. A wszystko przez to, że tata był zbyt blisko pana Burzy, kiedy z nim rozmawiał. Wściekła na otoczenie nie zamierza niczego zmieniać. Zwłaszcza, że uczenie się nowych nawyków jest problematyczne, czasochłonne, wymaga zaangażowania. Jednak wychowawca klasy się nie poddaje. Powoli i systematycznie przybliża kolejne sposoby dbania o planetę. Pan Burza organizuje kolejne akcje: szycie toreb, pogadanki, wyzwania ekologiczne, a nawet szerzenie wiedzy wśród przedszkolaków. Przełom w życiu zbuntowanej Jagny sceptycznie podchodzącej do „ekopierdolet” następuje, kiedy w czasie świąt Bożego Narodzenia odkrywa tajemnicę swojego kolegi z klasy. Wtedy zaczyna się starać, dokładać kolejne cegiełki dla dobra świata. Jaki Jagna ma cel? Dlaczego tak bardzo zależy jej na przyjaźni z Tymkiem? Ewa Nowak wykreowała energiczną i żywiołową bohaterkę mającą fantastycznych rodziców: mamę pilotkę, tatę położnika. Reszta rodziny także jest interesująca: mająca bzika na punkcie ekologii ciocia Asizna jest prezeską, a wujek Artur konstruuje ekologiczne roboty. Ich syn także ma zacięcie naukowe i ekologiczne. Do tego adoptują psa ze schroniska. Dziadek jako przedstawiciel starszego pokolenia hołduje konsumpcjonizmowi, bo - jak twierdzi – ekologiczny to on już był w dzieciństwie i młodości. To właśnie za jego sprawą Jagna uzmysławia sobie, że nie naprawia rzeczy tylko kupuje kolejny model, nie oddaje potrzebującym zabawek i książek tylko trzyma je w pudłach. Rodziną staje się też Tymek – kolega, który ma niewiele. Poza tym dziewczyna przekona się, że nawet tak sceptyczna osoba jak dziadek może wiele rzeczy zaakceptować i pokochać tych, którzy dołączają do ich rodziny. Pisarka w „Jagnie i ekowyzwaniach” poruszyła ważny problem dbania o innych, odpowiedzialności za nich, tworzenia domu i dawania szans. Do tego pojawia się problem typowych dziecięcych dolegliwości, na które rodzice bohaterki mają wiele sposobów. Akcja toczy się jesienią i zimą, dzięki czemu mamy tu troszkę klimatu z kolorowymi liśćmi i choinkami w tle. Książki o ekologii zwykle są nudne, opowiadają o prawidłowych wzorcach. Tu tego nie ma. Bohaterzy pełni są wad, żywiołowi, uparci i niesamowicie pomysłowi. Połączenie tego z młodym wiekiem może przynieść wybuchową mieszankę: będziemy się śmiać, wkurzać i wzruszać, a czasami zwyczajnie frustrować. I kiedy wyda nam się, że już wszystko wiemy i Jagna utarła znajomemu łobuzowi nosa odkryjemy zostaniemy totalnie zaskoczeni. I to tak pozytywnie. Samo przesłanie tej opowieści jest tu piękne: małymi gestami możemy zmieniać świat. Jeśli nie cały to chociaż ten wycinek, który znajduje się w zasięgu naszego wzroku. „Jagna i ekowyzwania” to fantastyczna opowieść. Fantastycznie czytało nam się ją na spacerach. Przez tekst po prostu płynęłyśmy. Równie cudowna jest tom drugi, czyli „Jagna i biały wilk”. Zdecydowanie polecam. cytaty: „Niby wszystkie dzieci są nasze, ale jak przychodzi co do czego, to są same cudze? Nie stawiajcie już nigdy nakrycia dla wędrowca, bo wam się nie należy!” „Tylko dla was, dorosłych, to jest takie ważne. A nam pan Burza mówił, że to wielkie koncerny napędzają, żeby chłopcy ubierali się inaczej niż dziewczynki. W ten sposób marnuje się mnóstwo ubrań i zabawek”.
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na102 lata temu
Чарівний санаторій. Sanatorium Cudów Izabella Agaczewska
Чарівний санаторій. Sanatorium Cudów
Izabella Agaczewska
Dziś mam przyjemność przedstawić Wam moją patronacką opinię na temat wyjątkowej,. dwujęzycznej książeczki dla dzieci. Zapraszam Was serdecznie do zapoznania się z moimi wrażeniami. Tak jak wspomniałam wyżej, pozycja ta jest wyjątkowa. Głównym bohaterem tej historii jest 9-letni Aleksander, który w wyniku silnych przeżyć, utracił zdolność mówienia. W związku z tym, aby przepracować swoje traumy, trafił do sanatorium, gdzie rozpoczął rekonwalescencję. Ale jak się okazało, nie było to przyjemne miejsce. Pobyt tam, jawił się jako przeżycie w dżungli pełnej niebezpieczeństw. Wraz z innymi dziećmi, przebywał w pokoju, który był odizolowany od reszty mieszkańców sanatorium. Ponieważ z niego i jego kompanów wyśmiewano się na każdym kroku, czuł się bardzo samotnie i źle. Wszystko zmienia się w momencie, gdy w sanatorium pojawia się nowa opiekunka - pani Konstancja. Ona swoim odpowiednim podejściem i miłością do swoich podopiecznych, stopniowo zdobywa ich serce. Z czasem przekazuje też dzieciom pewną tajemnicę. Informuje ich, że w podziemiach ośrodka znajduje się magiczna kraina, do której mogą trafić tylko nieliczni. A dodatkowo, mogą spełnić swoje wszystkie najskrytsze marzenia. Czy dzieciom uda się dotrzeć do tej krainy? Jakie przygody spotkają ich w drodze do upragnionego celu? Czy Aleksandrowi uda się odzyskać zdolność mówienia? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie, gdy tę książeczkę dokładnie przestudiujecie :) Tak jak wspomniałam na początku, publikacja ta jest wyjątkowa z wielu powodów. Po pierwsze jest dwujęzyczna. Mogą się z nią zapoznać zarówno dzieci pochodzenia polskiego jak i ukraińskiego. Również w wersji angielskiej można przeczytać tę historię. Bardzo mnie to cieszy, że jest ona dostępna już w trzech językach, a to dlatego, że znacznie więcej dzieci może poznać tę historię i poczuć jej magię. Przede wszystkim jednak, z tej opowieści możemy wynieść wiele nauki i wskazówek, które okazują się przydatne w naszym codziennym życiu. Drugi powód, i chyba najważniejszy, to ukazanie nam, że każdy z nas jest różny. I w związku z tym, każdemu z nas należy się taki sam szacunek. Nie można z nikogo szydzić czy wyśmiewać się tylko dlatego, że się od nas różni lub nie zachowuje się tak samo jak my. Może okazać się, że ta różnorodność jest atutem, dlatego tym bardziej powinniśmy doceniać i wspierać takie osoby. One nie potrzebują złośliwości oraz ironii czy łaski. Najlepsze co możemy i powinniśmy im dać, to wsparcie, dobre słowo, pomoc, uśmiech i trochę uwagi. To niby banalne rzeczy, a znaczą tak wiele. Osoby z różnego rodzaju niepełnosprawnościami uczą nas także innego postrzegania świata. Ukazują nam, z czego należy się cieszyć i jak korzystać z każdego dnia. Jestem przekonana, że gdybyśmy znaleźli się na ich miejscu, również staralibyśmy się za wszelką cenę pokazać, że mimo wielu przeciwności, radzimy sobie i jesteśmy równie wartościowymi ludźmi, co osoby zdrowe. Dlatego absolutnie nie należy nikogo przekreślać. Historia ta bawi, ale przede wszystkim uczy. Uwielbiam książeczki, które niosą ze sobą ważne przesłanie. Poza elementami magicznymi, mamy tutaj ukazaną prawdziwą przyjaźń oraz pomoc ze strony kogoś, kogo zupełnie o to nie podejrzewaliśmy. Kim jest ta osoba? Tego możecie dowiedzieć się sami :) Jestem przekonana, że ta opowieść przypadnie do gustu waszym pociechom. Jeśli szukacie interesującej lektury dla waszego dziecka, chcecie przekazać mu ciekawe wartości i wasze synowie/córki lubi przeżywać niesamowite przygody, to "Sanatorium cudów" nada się do tego idealnie. :) Warto ❤️ Bardzo dziękuję Autorce za zaufanie i za możliwość patronatu tej wspaniałej historii. Polecam i przyznaję 10 ⭐ ⭐ ⭐ ⭐ ⭐ ⭐ ⭐ ⭐ ⭐ ⭐/10 punktów 😀 📖
Natalia Strągowska - awatar Natalia Strągowska
oceniła na101 rok temu
Niedźwiadek chce pomagać Monika Kamińska
Niedźwiadek chce pomagać
Monika Kamińska Agnieszka Wajda
Przyjmowanie pomocy nie zawsze jest łatwe, tak jak samo pomaganie może sprawiać mnóstwo radości, ale może być także trudne i wymagające poświęceń, dowiadują się o tym bohaterowie książki autorstwa Moniki Kamińskiej "Niedźwiadek chce pomagać". Dwójka przyjaciół - Niedźwiadek i jeż Nunek - znana najmłodszym czytelnikom z historii o poszukiwaniu przyjaciela, tym razem wybiera się na wycieczkę nad jezioro i chociaż początkowo wędrówka upływa im w przyjemnej i pełnej ekscytacji atmosferze to szybko okazuje się, że długa droga to jednak wyzwanie dla małych stópek jeża. Gdy po raz pierwszy Niedźwiadek proponuje pomoc, Nunek w obawie przed sprawieniem kłopotu przyjacielowi, odmawia. Jednak gdy po kolejnym przystanku małe stworzonko opada z sił, przyjmuje z wdzięcznością propozycję silniejszego i większego Niedźwiadka. I tym razem to Misiek dosyć boleśnie zaczyna odczuwać trudy podróży, niosąc mniejszego, lecz bardzo kłującego przyjaciela. Jak myślicie czy przyjaciołom uda się dotrzeć do celu? Pewnie domyślacie się zakończenia 😉 Historia tej wędrówki to niezwykle mądra i ciepła opowieść o sile przyjaźni, o empatii, o tym, że czasem pomimo wyrzeczeń i poświęceń, pomaganie ma wielką moc, moc uszczęśliwiania. "[...]pomaganie to cudowna sprawa, skoro potrafi uszczęśliwić dwójkę przyjaciół jednocześnie." Nie sposób przejść obojętnie wobec absolutnie pięknych, pełnych ciepła ilustracji pani Agnieszki. To one sprawiają, że mały czytelnik towarzysząc przyjaciołom w podróży, może niemalże zanurzyć się w przepięknych krajobrazach, poczuć zapach łąki czy wręcz doświadczyć muśnięcia letnich promieni słońca. Całokartonowe wydanie powoduje, że już najmłodsze dzieci mogą wybrać się w tę pełną zachwytów wędrówkę.
Zaczytane_Skrzaty - awatar Zaczytane_Skrzaty
ocenił na93 lata temu
Na Ryneczku Doro Gobel
Na Ryneczku
Doro Gobel Peter Knorr
Lubicie książki wyszukiwarki? 🧐 Kiedy ostatnio byłam na szkoleniu dla rodziców, poświęconemu rozwojowi małych dzieci, sporo dobrego usłyszałam o tego typu książkach. 📖 Rozwijają spostrzegawczość i koncentrację. Dbają o rozwój słownictwa i zachęcają do kreatywnych opowieści. 👍 W końcu w książkach obrazkowych nie ma tekstu. Historię trzeba stworzyć samodzielnie. 👌 Do naszej biblioteczki trafiła książka "Na ryneczku". Razem z pociechami przenosimy się w czasie i przestrzeni. Trafiamy do ekologicznej osady Kwitnącej Łąki. 🌿 Tyle się tutaj dzieje! Przy grządkach pełnych warzyw od rana pracują Kosma, Milena. 🥔 Kasia i Lokusz hodują owce, z których wytwarzają pyszne sery. 🐑 Kamaria i Roma dbają o ptactwo gospodarskie, a jaja sprzedają potem na ryneczku. 🐤 Każdy ma pełne ręce roboty. Nic dziwnego. Praca w gospodarstwie nie jest łatwa, ale przynosi wiele dobrego. 🙂 Zdrowe i ekologiczne owoce i warzywa, pyszne makarony, sery i miody. Wszystkie te produkty trafiają na ryneczek do pobliskiego miasteczka, gdzie można je kupić. 💰 Peter Knorr i Doro Gobel zabierają rodziców w podróż do czasów dzieciństwa. Kiedy lato pachniało świeżo skoszoną trawą, smakowało owocami prosto z drzewa i mlekiem od krowy. 🐄 Do przyjemnego gwaru lokalnego ryneczku, niekończących się rozmów z sąsiadami przy straganie i czasu beztroskich zabaw na łące. 🌱 Z utęsknieniem patrzymy na kolejne strony książki, odnajdując z nich wspomnienia z dawnych lat. 👧 Ta wielkoformatowa wyszukiwarka pozwala na długą zabawę z maluchem. 🧒 Rysunki są kolorowe i dokładne. Odzwierciedlają dynamiczne sceny z życia osób pracujących w gospodarstwie. Tu naprawdę dużo się dzieje. 😉 Ilustracje odzwierciedlają emocje. Ich szczegółowość i realizm sprawia, że opowieść tak jak stadko wesołych (a może faktycznie szalonych) owiec, wymyka się z wszelkich ram. My naprawdę mamy wrażenie, że jesteśmy w centrum ryneczku, o nogę ociera się kot, za nogawkę spodni ciągnie dziecko sąsiadów, a z oddali ktoś wesoło macha i zaprasza po świeże warzywa. 🥒 To jest właśnie magia tej książki. 🌟 Czarów oczywiście jest więcej. 🎉 "Na ryneczku" wydaje się rzucać zaklęcie na maluchy, które jak zahipnotyzowane wypatrują ulubionych postaci w książeczce. 👦 Z uwagą słuchają opowieści o życiu na wsi, które przecież diametralnie różni się od życia w mieście i może wydawać się mało interesujące. Uśmiechając się, sięgają po porcje warzyw na talerzu i z rozkoszą pałaszują czerwone jabłko. 🍎 To chyba najlepsza recenzja tej książki. 📓 W serii ukazały się także: Jedziemy na wycieczkę, Nasze miasteczko, Statki, Łodzie motorówki, Nie ma jak w domu, Na placu budowy.
kulturadladzieci - awatar kulturadladzieci
ocenił na92 lata temu
Pora spać, Bo Kjersti Annesdatter Skomsvold
Pora spać, Bo
Kjersti Annesdatter Skomsvold
Hej Muminki! Od dzisiaj otwieram nowy cykl o tytule Czytanki Małej Mi. Co jakiś czas wpadną na profil książki dla dzieci. Co o tym myślicie? Współpraca z wydawnictwem 🎠🧸🎠🧸🎠🧸🎠🧸🎠🧸🎠🧸 KJERSTI ANNESDATTER SKOMSVOLD ⚜️ Pora spać Bo...⚜️ Napewno każda mama zna sytuację gdzie oczy jej się zamykają, a dziecko nadal żywe, cały czas dokazuje jak mały nakręcany samochodzik. Taki jest i Bo, i ma bardzo bujną wyobraźnię. Zabierze nas w świat zwierząt, pokaże jak zasypiają inne zwierzęta, by na końcu sam smacznie zasnąć. Autorka bardzo fajnie przekazuje dziecku wiedzę o zwierzętach i ich sennych zwyczajach, przyznaje, że mój synek słuchał z zainteresowaniem a później co noc układał się w sposób na zwierzaka. Książka jest wydana nakładem wydawnictwa zygzaki. Muszę przyznać, że wyadnie jest bardzo fajne, mega kolorowe, do tego barwne ciekawe ilustracje. Kreska w nich prostą, surowa, a jednak zachwyca. Parę ilustracji możecie zobaczyć przewijając palcem w bok. Może się wydawać, że ilustracje są chaotyczne, lub jest tego czasami za dużo, ale mieliśmy świetną zabawę w wyszukiwanie różnych zwierząt. Myślę że książka będzie idealna dla małych ruchliwych brzdąców, nie jest długa więc się nie zanudzą. My będziemy napewno do tej książeczki wracać, a was zachecam do zapoznania się z nią razem z waszymi Bo.
hej_tu_malami - awatar hej_tu_malami
ocenił na93 lata temu
Podwójne mosty Wenisany Linor Goralik
Podwójne mosty Wenisany
Linor Goralik
Linor Goralik zawładnęła moją wyobraźnią w ubiegłym roku. Przygoda z książką, która przyciągnęła mnie do siebie okładką z obrazem genialnego Rocha Urbaniaka, skończyła się na prawdziwej miłości. Niektórzy może pamiętają, że mianowałam się nawet samozwańczą ambasadorką "Zimnych wód Wenisany", tak bardzo urzekła mnie książka. W przypadku "Podwójnych mostów Wenisany" mogę z dumą ogłosić, że tym razem zostałam zaszczycona przez Wydawnictwo Dwukropek oficjalnym patronatem. I nie mogłam odmówić tej roli, bo powieść znów okazała się niesamowita. Linor Goralik wykreowała naprawdę niesamowity świat, w którym z jednej strony znajdziemy powidoki Wenecji, z drugiej całkowicie oryginalną, nigdzie niespotykaną lokację. Wyjątkową, odrealnioną, a jednak tak barwną i niemal namacalną. Powrót do tego świata sprawia, że włoski stają mi na rękach z ekscytacji. Autorka jednak nie cacka się z czytelnikiem, po raz kolejny wrzucając go od razu na głęboką wodę, w sam środek opowieści. Bez asekuracji, bez powtórzeń i przypomnienia fabuły poprzedniego tomu wtłacza nas w historię, koncentrując uwagę na podjętych wątkach. Jednym ten sposób wejścia w lekturę się spodoba, dla innych stanowić będzie trudność, jednak to wymagające podejście do odbiorcy sprawia, że czytelnik bardziej się aktywuje, jest też bardziej samodzielny, a przy tym bardziej skoncentrowany na samej historii. To dlatego polecam książkę raczej dojrzalszym młodym czytelnikom, którym nowe doświadczenia literackie nie są niemiłe. "Podwójne mosty Wenisany" kontynuują wprowadzony w Zimnych wodach... zabieg utraty dziecięcych złudzeń. Tak jak wcześniej bohaterka przekonała się, że świat nie jest do końca taki, jak ją uczono, tak teraz odzierana jest z kolejnych złudzeń - tym razem wobec rodziny. W ten sposób powieść ma w sobie coś z powieści inicjacyjnej, ukazując drogę bohaterki ku dojrzałości. Która wcale nie przychodzi łatwo, a droga do niej bywa bolesna. Jednocześnie jest to powieść o rodzinie, przyjaźni i poświęceniu, o bezsensie wojny. O racjach, które leżą po obu stronach. O kwestionowaniu lojalności. O osamotnieniu, poczuciu winy i szukaniu własnego głosu. Goralik zabiera czytelnika w fascynującą, choć wymagającą podróż, snutą z talentem bajarza i poety, tkaną kunsztownie z elementów zaczerpniętych ze swej bogatej wyobraźni. Pełno w niej literackich doznań i emocji, dusznej atmosfery i swoistej magii wykreowanego świata. To książka, która jednych odbiorców odrzuci, a innych odurzy swym niezwykłym klimatem i niesztampową, bardzo oryginalną opowieścią. Być może jedną z oryginalniejszych w ogóle. Można z niej wiele dla siebie wyciągnąć i interpretować na wielu poziomach, szukać mądrości tak pięknie i nienachalnie wplecionej w tekst. Jest to powieść osobliwa, choć to określenie traktuję jako komplement, a do tego urzekająca i emocjonująca. Nie można pozostać wobec niej obojętnym.
zaczytASY - awatar zaczytASY
ocenił na83 lata temu
Księgi mroku J.A. White
Księgi mroku
J.A. White
Ja dziwię się dzieciom i młodzieży, że nie czytają książek mając taką świetną literaturę jak ta perełka. “Księgi mroku” zahipnotyzowały mnie tak, że ciężko było mi się od nich oderwać. Po prostu chciałem szybko wiedzieć jak dalej potoczy się fabuła. Autor stworzył horror dla dzieci napisany w sposób dla nich przystępny bez udziwnień i bezsensownej brutalności. Posiada fabułę z dwutorowym przekazem. Z jednej strony mamy opowieść o sile akceptacji i walce z własnymi lękami. Pokazuje, że odmienność nie jest niczym złym i nie trzeba być jak inni. A z drugiej ukazuje refleksje o trudach pisarskiego rzemiosła, oraz kilka cennych wskazówek na temat tworzenia porywających fabuła. Ciekawym zabiegiem jest wplątanie krótkich strasznych opowieści przy jednoczesnym ich omawianiu. Aleks to zagubiony nastolatek o nietypowym hobby (uwielbia horrory). Przez odrzucenie społeczeństwa chce stać się “normalny”. Jest to odzwierciedlenie życia wielu nastolatków. Natasza to typowa wiedźma, która potrzebuje dzieci do swoich celów. Jednocześnie staje się wewnętrznym głosem Aleksa. Jej pomocnica Jasmin pogodzona ze swoim losem przechodzi przemianę pod wpływem wydarzeń. Podobnie jak kot Lenore. Zakończenie jest jednym wielkim zwrotem akcji, które potrafi zarówno nieźle wystraszyć jak i zadziwić. Jedno z lepszych jakie do tej pory przeczytałem w książkach. Mimo iż zakłada się, że to literatura dla dzieci i młodzieży to dorośli też się w niej odnajdą. Szczerze polecam. Aleks chce przestać być dziwakiem i postanawia zniszczyć to co doprowadza go do tego stanu. Swoje straszne opowieści. W tym celu chce zjechać do piwnicy by je spalić. Podczas jazdy windą dochodzi do awarii i wysiada na 4 piętrze. Tam mija mieszkanie, które go przyciąga i wpada w pułapkę. Od teraz będzie musiał za cenę życia pisać straszne historie, które spowodowały jego problemy.
Hendoslaw - awatar Hendoslaw
ocenił na101 rok temu

Cytaty z książki O Mantykorze, która szukała domu

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki O Mantykorze, która szukała domu