Alles in Ordnung? Listy do Lagerkommandanta

- Kategoria:
- biografia, autobiografia, pamiętnik
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2022-04-14
- Data 1. wyd. pol.:
- 1970-01-01
- Liczba stron:
- 176
- Czas czytania
- 2 godz. 56 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788382950236
Wstrząsające listy ofiary do kata.
Karmił nas pan dwa razy dziennie. O osiemnastej dawano nam trzy czwarte litra brukwi lub marchwi. Ile tam było tłuszczu i mięsa, wiedział tylko kucharz i pan. O dziewiętnastej zaczynała się godzina śpiewania. Kto miał trudności z nauką, wędrował do karceru. Pan sam urządzał owo pomieszczenie. Takich szczurów nie widziałem nigdy. Z zepsutej rury wodociągowej sączyła się woda. Kiedy zamykał pan drzwi obite gumą, woda sięgała kolan. Bywał też pobyt w karcerze zaostrzony. Na przykład cztery dni bez jedzenia i bez koca. Płakaliśmy z głodu.
Dwunastoletni Czesław Czubak trafił jako jeden z pierwszych więźniów do dziecięcego obozu w Lubawie. Zaraz po przybyciu do obozu dziecko było bite gumową pałką przez komendanta, który potem zadawał mu pytanie: Alles in Ordnung? (Wszystko w porządku?). Należało odpowiedzieć: Jawohl, Herr Lagerkommandant. Alles in Ordnung.(Tak, panie komendancie obozu. Wszystko w porządku). Ale ponieważ nowicjusz nie mógł tego wiedzieć - milczał. I tak zaczynało się piekło torturowania i mordowania polskich dzieci. Czesław Czubak przeżył tam pięć lat. Po dwudziestu czterech latach od zakończenia wojny zdecydował się pisać listy do swojego oprawcy, żeby zapytać o zło, którego nawet jako dorosły człowiek nie potrafił zrozumieć.
Jego opowieść to jedno z najbardziej poruszających świadectw dziecka więzionego, głodzonego, bitego i bestialsko torturowanego - za kradzież kromki chleba, śpiewanie polskich piosenek albo za to, że jego rodzice byli aresztowani.
Kup Alles in Ordnung? Listy do Lagerkommandanta w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Alles in Ordnung? Listy do Lagerkommandanta
Poznaj innych czytelników
131 użytkowników ma tytuł Alles in Ordnung? Listy do Lagerkommandanta na półkach głównych- Chcę przeczytać 78
- Przeczytane 52
- Teraz czytam 1
- Posiadam 10
- 2025 4
- Ulubione 2
- Chcę w prezencie 2
- Przeczytane, powracam do nich 1
- Przeczytane 2023 1
- Holokaust 1































OPINIE i DYSKUSJE o książce Alles in Ordnung? Listy do Lagerkommandanta
Bardzo poruszająca książka o losach dzieci w czasach II Wojny Światowej i o tym że nawet tych najmłodszych ten straszny czas nie oszczędzał...czyta się ze ściśniętym sercem.
Bardzo poruszająca książka o losach dzieci w czasach II Wojny Światowej i o tym że nawet tych najmłodszych ten straszny czas nie oszczędzał...czyta się ze ściśniętym sercem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toListy bez odpowiedzi - ofiara pisze do kata.
„I ja też tam byłem.
Nie wiem, czy na lekcji geografii w roku 1938 lub 1939 odpowiedziałbym prawidłowo na pytanie: Gdzie leży Lubawa? I być może nigdy bym w tym mieście nie był, gdyby nie przypadek.
Ten przypadek nazywał się hitleryzm”.
Dzieciństwo kojarzy nam się z czasem pełnym radości i beztroski. Dzieci z ufnością poznają otaczający je świat, z natury są wesołe i ufne. Jednak reguła ta nie ma zastosowania podczas wojny. Wówczas dzieci cierpią tak samo jak dorośli. Może nawet bardziej. Ich dzieciństwo zostaje brutalnie przerwane. Doświadczają niewyobrażalnego okrucieństwa.
Przekonujemy się o tym po raz kolejny sięgając po przejmującą książkę Czesława Czubaka pod tytułem „Alles in Ordnung? Listy do Lagerkommandanta”. Jej drugie wydanie ukazało się nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka. Czesław Czubak w czasie II wojny światowej przebywał w niemieckim obozie karnym dla dzieci w Lubawie. Tak tak, owi „kulturalni” Niemcy prowadzili obozy koncentracyjne dla dzieci. Powoli przebija się to do powszechnej świadomości społecznej. Niestety zbyt powoli. Niesławny obóz na Przemysłowej w Łodzi nie był jedyny. „Naród panów” postanowił zakładać obozy koncentracyjne dla polskich dzieci. Chociaż słowo „dzieci” być może jest tu nadużyciem. Dla Niemców były to raczej polskie świnie, dzieci wrogów III Rzeszy, często skazywani za działalność przeciwko niemieckiemu państwu. Nieważne, ile miały lat. Właściwie nic nie było ważne, poza jednym. Dzieci te były Polakami, więc w oczach Niemców istotami niemal nic nieznaczącymi.
Czesław Czubak przeżył pobyt w obozie w Lubawie. Przeżył, choć doświadczył niewyobrażalnego koszmaru. Koszmaru, który trwał kilka lat. Koszmaru, który odebrał mu dzieciństwo, zdrowie i spokojny sen. Niemcy nie zważali na to, że więźniami obozu były dzieci. Bili je gumowymi pałkami, szczuli psami, skazywali na pobyt w karcerze. Zmuszali do ciężkiej pracy.
Przez obóz w Lubawie przewinęło się około dziesięciu tysięcy dzieci. Autor miał numer 87. Trafił tam jako pierwszy. Jak najgorzej wspomina komendanta obozu. Otto Kluge na trwale zapisał się w jego pamięci. Dlatego też ocalały więzień zdecydował się na rzecz niezwykłą. W pewien sposób zaskoczył samego siebie. Po dwudziestu czterech latach od zakończenia wojny postanowił pisać listy do Lagerkommandanta. Regularnie wysyłał je na jego niemiecki adres. Nigdy nie doczekał się odpowiedzi. Postanowił jednak, że w tych listach będzie stawiał pytania. Pytania o zło, którego komendant dopuszczał się w prowadzonym przez siebie obozie.
Listy te składają się na recenzowaną książkę. Czesław Czubak ma niemal fotograficzną pamięć, dzięki której dokładnie odtwarzał swoje obozowe przeżycia. Przeżycia, które nie powinny stać się udziałem nikogo – co dopiero małego dziecka. Główne pytanie, które po latach ofiara zadaje swemu oprawcy brzmi: „żałuje pan”? Na to pytanie autor nigdy nie poznał odpowiedzi. W swoich listach wracał jednak konsekwentnie do wydarzeń, o których nie sposób zapomnieć.
Być może ktoś zapyta, czy niemiecka załoga obozu dla polskich dzieci poniosła jakąś karę? Niestety jest to pytanie retoryczne. Niemcy skutecznie unikali odpowiedzialności za gorliwą służbę Hitlerowi. Stanowczo zbyt wielu dożywało swoich dni w spokoju, pobierając przy tym solidną emeryturę. Dlatego tak ważne jest, abyśmy my pamiętali. Abyśmy pamiętali o tym, kto był katem a kto ofiarą. Kto był narodem panów, a kto polskimi „świniami”. Ważne jest to szczególnie dziś, gdy Niemcy tak definitywnie twierdzą, że rozliczyli się już ze swoją wojenną przeszłością. Że już nic nie są Polsce winne. Doprawdy? Lektura takich właśnie książek dowodzi, jak bardzo kłamią. Tymczasem ich ofiary leżą w bezimiennych grobach, a wielu grobów nie ma w ogóle. Oto dzieło „kulturalnego narodu”, jak z lubością mówili i mówią o sobie Niemcy.
„Alles in Ordnung? Listy do Lagerkommandanta” to przejmujące świadectwo dziecka, które przeżyło niemiecki obóz w Lubawie. Czesław Czubak już za życia przeżył piekło. Nie zapomnijmy o nim i o wszystkich innych ofiarach niemieckiego bestialstwa. Chociaż tyle możemy zrobić.
Wojciech Sobański
Listy bez odpowiedzi - ofiara pisze do kata.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„I ja też tam byłem.
Nie wiem, czy na lekcji geografii w roku 1938 lub 1939 odpowiedziałbym prawidłowo na pytanie: Gdzie leży Lubawa? I być może nigdy bym w tym mieście nie był, gdyby nie przypadek.
Ten przypadek nazywał się hitleryzm”.
Dzieciństwo kojarzy nam się z czasem pełnym radości i beztroski. Dzieci z ufnością poznają...
Wstrząsające.
Wstrząsające.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Moje wspomnienia, którymi się z panem dzielę, wydobywają na światło dzienne życie za wysokimi murami w Lubawie w latach 1939-1945. Jakże klarowne stałyby się pewne wydarzenia lub posunięcia, gdyby właśnie pan chciał je naświetlić. Ale pan woli milczenie.
Tymczasem odkrywam zdarzenie po zdarzeniu w lubawskim dziecięcym piekle."
Z listów, które pisze Czesław Czubak, dorosły już były więzień/ofiara, do Ottona Kluge - komendanta dziecięcego obozu w Lubawie, dowiadujemy się o coraz bardziej wstrząsających faktach obozowej rzeczywistości - aktach bicia, znęcania się, katowania, poniżania, głodowania, zamykania w zimnej, ciemnej piwnicy ze szczurami... Wszystko to w stosunku do kilku-kilkunastoletnich, siłą odebranych rodzicom, niewinnych chłopców. W każdym liście mnożą się świdrujące psychikę pytania bez odpowiedzi o granice ludzkiej podłości. Przerażające!
Ps.
Tyle lat po wojnie a wciąż niepojęte, że Niemcy tak łatwo potrafili uwierzyć w swoją wydumaną wyjątkowość i tak bezkarnie tłamsić, prześladować, katować słabszych, podbitych, zastraszonych cywili, a zwłaszcza dzieci... Smutne tym bardziej, że prawdziwe!
"Moje wspomnienia, którymi się z panem dzielę, wydobywają na światło dzienne życie za wysokimi murami w Lubawie w latach 1939-1945. Jakże klarowne stałyby się pewne wydarzenia lub posunięcia, gdyby właśnie pan chciał je naświetlić. Ale pan woli milczenie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTymczasem odkrywam zdarzenie po zdarzeniu w lubawskim dziecięcym piekle."
Z listów, które pisze Czesław Czubak,...
Książka „Alles in Ordnung?...” zrobiła na mnie duże wrażenie. Jest to wstrząsająca historia ofiary do swojego kata w formie listów. W każdym z nich autor wraca wspomnieniami do obozu dziecięcego w Lubawie. Czesław Czubak miał dwanaście lat gdy tam trafił. Pierwszą rzeczą jaką doznał z rąk komendanta było bicie gumową pałka, a później było już tylko gorzej. Za każdym razem gdy on lub inne dziecko było katowane komendant zadał pytanie: Alles in Ordnung? Na krtóre trzeba było odpowiedzieć: Jawohl, Herr Lagerkommandant. Alles in Ordnung. Jeżeli, ktoś nie wiedział co odpowiedzieć to milczał i był dalej bity. Tak właśnie zaczynało się torturowanie i mordowanie polskich dzieci w obozie. Czesław Czubak spędził w obozie pięć lat. Po dwudziestu czterech latach od zakończenia tej okrutnej wojny zaczął pisać listy do swojego kata. Gdyż nie potrafił on zrozumieć zła jakie tam się wydarzyło. Jest to poruszające świadectwo dziecka – zamkniętego w obozie pracy gdzie było ono głodzone a dorośli się nad nim znęcali. W kolejnych listach zapoznajemy się z więzienną codziennością widzianą przez najmłodszych.
Ta książka jest ciężka. Jest to przykład literatury obozowej, która przedstawia czytelnikowi całe bestialstwo III Rzeszy. Jak widać wojna nie oszczędza nikogo – dorosłych jak i dzieci. Wraz z kolejnymi listami możemy jedynie sobie wyobrazić jak wielkiemu cierpieniu byli poddawani najmłodsi w tym obozie. Listy te są pełne pytań – które już jako dorosły człowiek chciał zadać komendantowi obozu dziecięcego w Lubawie – Ottonowi Kluge. Polecam każdemu tę lekturę.
Książka „Alles in Ordnung?...” zrobiła na mnie duże wrażenie. Jest to wstrząsająca historia ofiary do swojego kata w formie listów. W każdym z nich autor wraca wspomnieniami do obozu dziecięcego w Lubawie. Czesław Czubak miał dwanaście lat gdy tam trafił. Pierwszą rzeczą jaką doznał z rąk komendanta było bicie gumową pałka, a później było już tylko gorzej. Za każdym razem...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo dwudziestu czterech latach od zakończenia wojny, Czesław Czubak postanowił napisać listy do swojego oprawcy, aby zapytać go o zło, którego nie mógł zrozumieć jako dorosły człowiek. Jego relacja jest jednym z najbardziej wstrząsających świadectw dziecka więzionego, głodzonego, bitego i bestialsko torturowanego za czasami wręcz absurdalne czyny.
Kolejne jakże ważne świadectwo ogromu zła, które niosła ze sobą III Rzesza, jak i II Wojna Światowa. Pozycja obowiązkowa dla każdego kto się interesuje tematyką obozową.
Po dwudziestu czterech latach od zakończenia wojny, Czesław Czubak postanowił napisać listy do swojego oprawcy, aby zapytać go o zło, którego nie mógł zrozumieć jako dorosły człowiek. Jego relacja jest jednym z najbardziej wstrząsających świadectw dziecka więzionego, głodzonego, bitego i bestialsko torturowanego za czasami wręcz absurdalne czyny.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejne jakże ważne...
„Karmił nas pan dwa razy dziennie. O osiemnastej dawano nam trzy czwarte litra brukwi lub marchwi. Ile tam było tłuszczu i mięsa, wiedział tylko kucharz i pan. O dziewiętnastej zaczynała się godzina śpiewania. Kto miał trudności z nauką, wędrował do karceru. Pan sam urządzał owo pomieszczenie. Takich szczurów nie widziałem nigdy. Z zepsutej rury wodociągowej sączyła się woda. Kiedy zamykał pan drzwi obite gumą, woda sięgała kolan. Bywał też pobyt w karcerze zaostrzony. Na przykład cztery dni bez jedzenia i bez koca. Płakaliśmy z głodu”.
Przerażające wspomnienia w formie listów Czesława Czubaka, które skierował do swojego kata, komendanta obozu dziecięcego w Lubawie Ottona Kluge. Listy pełne pytań, bolesne, a jednocześnie tak proste.
Czy bestia potrafi być dobrym ojcem i mężem? Potrafi kochać, zachwycać się sztuką, muzyką? Mieć duszę artystyczną? Wychodzi na to, że tak.
Otto Kluge w Lubawie stworzył kwartet. Wszyscy razem dogrywają utwór. Następuje przerwa. Komendant bierze klucze i wchodzi na oddział z celami pełnymi przerażonych dzieci. Otwiera jedną z nich i pyta dziecko czy jest głodne. Słysząc potwierdzenie, daje mu do zjedzenia klucz. Musi gryźć tak długo aż nie wypadnie co najmniej jeden ząb. Kilka minut później zadowolony siedzi w swoim mieszkaniu, gdzie znowu słychać muzykę. Nie do wyobrażenia jest fakt, że ktoś z czułością traktujący własne dzieci, bez mrugnięcia okiem jest w stanie katować i mordować inne. Nie do pojęcia jest fakt, że ktoś mający żonę, rodziców, bez ani jednej emocji skazuje ich na cierpienie w komorach gazowych.
„Karmił nas pan dwa razy dziennie. O osiemnastej dawano nam trzy czwarte litra brukwi lub marchwi. Ile tam było tłuszczu i mięsa, wiedział tylko kucharz i pan. O dziewiętnastej zaczynała się godzina śpiewania. Kto miał trudności z nauką, wędrował do karceru. Pan sam urządzał owo pomieszczenie. Takich szczurów nie widziałem nigdy. Z zepsutej rury wodociągowej sączyła się...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to𝑫𝒛𝒊𝒘𝒏𝒆. 𝒁𝒂𝒘𝒔𝒛𝒆 𝒃𝒚𝒍 𝒑𝒂𝒏 𝒅𝒖𝒎𝒏𝒚, 𝒑𝒂𝒏𝒊𝒆 𝒌𝒐𝒎𝒆𝒏𝒅𝒂𝒏𝒄𝒊𝒆, 𝒛 𝒕𝒆𝒈𝒐, 𝒛𝒆 𝒋𝒆𝒔𝒕 𝒑𝒂𝒏 𝒄𝒛𝒍𝒐𝒏𝒌𝒊𝒆𝒎 𝒏𝒂𝒓𝒐𝒅𝒖 𝒓𝒚𝒄𝒆𝒓𝒛𝒚. 𝑨𝒍𝒆 𝒑𝒓𝒛𝒆𝒄𝒊𝒆𝒛 𝒓𝒚𝒄𝒆𝒓𝒛 𝒏𝒊𝒆 𝒛𝒂𝒃𝒊𝒋𝒂 𝒃𝒆𝒛𝒃𝒓𝒐𝒏𝒏𝒆𝒈𝒐 𝒑𝒓𝒛𝒆𝒄𝒊𝒘𝒏𝒊𝒌𝒂. 𝑴𝒐𝒛𝒆 𝒏𝒊𝒎 𝒈𝒂𝒓𝒅𝒛𝒊𝒄, 𝒏𝒊𝒆𝒏𝒂𝒘𝒊𝒅𝒛𝒊𝒄 𝒈𝒐.. 𝑹𝒚𝒄𝒆𝒓𝒛 𝒘𝒂𝒍𝒄𝒛𝒚 𝒕𝒚𝒍𝒌𝒐 𝒛 𝒓𝒐𝒘𝒏𝒚𝒎 𝒔𝒐𝒃𝒊𝒆. 𝑪𝒛𝒚 𝒎𝒚 𝒃𝒚𝒍𝒊𝒔𝒎𝒚 𝒅𝒍𝒂 𝒑𝒂𝒏𝒂 𝒑𝒓𝒛𝒆𝒄𝒊𝒘𝒏𝒊𝒌𝒂𝒎𝒊? 𝒁𝒂𝒅𝒏𝒚𝒎𝒊. 𝑨𝒍𝒆 𝒃𝒚𝒍𝒊𝒔𝒎𝒚 𝑷𝒐𝒍𝒂𝒌𝒂𝒎𝒊.
Miał tylko dwanaście lat, kiedy jako jeden z pierwszych więźniów trafił do dziecięcego obozu w Lubawie. To tutaj przezyl piekło torturowania i byl swiadkiem mordowania polskich dzieci. 5 lat. Tyle przetrwał w tym okrutnym miejscu, jednak wspomnienia tego, co się tam wydarzyło ciągle w nim tkwiły.
Ta książka jest swego rodzaju próbą otrzymania odpowiedzi na pytania, które ofiara po latach stawia swojemu katowi. Po dwudziestu czterech latach od zakończenia wojny Czesław Czubak postanawia pisać listy do osoby, która była jego oprawcą, do osoby która przyniła się do nie jednej krzywdy, chcąc zrozumieć to, co wtedy się wydarzyło. Pragnie otrzymać odpowiedź na temat zła, którego był świadkiem, a którego już jako dorosły mężczyzna dalej nie rozumie, bo czy da się wogole objąć rozumem bestialstwo, jakie miało wtedy miejsce? Czy kat, jako ojciec i mąż pamięta swoje czyny z przeszlosci? Co czuję po latach od tamtych wydarzeń? Czy potrafił przejść nad tym do swojej zwykłej codziennoaci pełnej rodzinnego ciepła? Bo oni, ofiary nie zapomnieli nigdy.
Dzieciństwo nie jednemu z nas kojarzy się z beztroską, z zabawą, lodami, puszczaniem latawców, czy szalonymi przygodami, jednak dla pana Czesława, jak i innych towarzyszących mu wtedy dzieci okres ten kojarzył się niejednokrotnie ze strachem, głodem, zimnem, ciężką pracą, poniżaniem, biciem, karą. Leżenie na zimnie w kałuży? Gryzienie klucza, dopóki nie wypadnie ząb? Zamknięcie w celi na kilka dni bez jedzenia i picia? To tylko niektóre kary, które bezwzględnie wymierzał im Otto Kluge. To on odcisnał na nich piętno, a wspomnienia pomimo upływu lat sa wciąż żywe. Ta rana wciąż boli.
Ksiazka pana Czesława jest świadectwem tamtych wydarzeń i choć autor już nie żyje, jego pamięć, jego historia wciąż trwa, porusza, wywołuje szok, smutek, niedowierzanie. W czasie wojny, w takich miejscach, jak między innymi to, w którym był autor, nie było czegos takiego jak szacunek, nie liczył się człowiek.., nie liczyło się dziecko. Patrząc na książkę w perspektywy m.in wlasnego dzieciństwa, które wspominam bardzo dobrze, to jest to po prostu dla mnie niewyobrażalne, coś co ciężko zrozumieć, a coś co wydarzyło się naprawde. Książka napisana przez autora jest w sposób prosty, czyta się ją szybko, jednak każde słowo przenika dogłębnie, ten smutek, żal, brak zrozumienia dla tak okropnych czynów, ludzkiej podłości wobec niewinnych istot przenika czytelnika. Uważam, że takie książki są potrzebne, dzięki nim trwa pamięć, lecz jest to też przestroga dla przyszłych pokoleń bo to "człowiek, człowiekowi zgotowal taki los".
𝑫𝒛𝒊𝒘𝒏𝒆. 𝒁𝒂𝒘𝒔𝒛𝒆 𝒃𝒚𝒍 𝒑𝒂𝒏 𝒅𝒖𝒎𝒏𝒚, 𝒑𝒂𝒏𝒊𝒆 𝒌𝒐𝒎𝒆𝒏𝒅𝒂𝒏𝒄𝒊𝒆, 𝒛 𝒕𝒆𝒈𝒐, 𝒛𝒆 𝒋𝒆𝒔𝒕 𝒑𝒂𝒏 𝒄𝒛𝒍𝒐𝒏𝒌𝒊𝒆𝒎 𝒏𝒂𝒓𝒐𝒅𝒖 𝒓𝒚𝒄𝒆𝒓𝒛𝒚. 𝑨𝒍𝒆 𝒑𝒓𝒛𝒆𝒄𝒊𝒆𝒛 𝒓𝒚𝒄𝒆𝒓𝒛 𝒏𝒊𝒆 𝒛𝒂𝒃𝒊𝒋𝒂 𝒃𝒆𝒛𝒃𝒓𝒐𝒏𝒏𝒆𝒈𝒐 𝒑𝒓𝒛𝒆𝒄𝒊𝒘𝒏𝒊𝒌𝒂. 𝑴𝒐𝒛𝒆 𝒏𝒊𝒎 𝒈𝒂𝒓𝒅𝒛𝒊𝒄, 𝒏𝒊𝒆𝒏𝒂𝒘𝒊𝒅𝒛𝒊𝒄 𝒈𝒐.. 𝑹𝒚𝒄𝒆𝒓𝒛 𝒘𝒂𝒍𝒄𝒛𝒚 𝒕𝒚𝒍𝒌𝒐 𝒛 𝒓𝒐𝒘𝒏𝒚𝒎 𝒔𝒐𝒃𝒊𝒆. 𝑪𝒛𝒚 𝒎𝒚 𝒃𝒚𝒍𝒊𝒔𝒎𝒚 𝒅𝒍𝒂 𝒑𝒂𝒏𝒂 𝒑𝒓𝒛𝒆𝒄𝒊𝒘𝒏𝒊𝒌𝒂𝒎𝒊? 𝒁𝒂𝒅𝒏𝒚𝒎𝒊. 𝑨𝒍𝒆 𝒃𝒚𝒍𝒊𝒔𝒎𝒚 𝑷𝒐𝒍𝒂𝒌𝒂𝒎𝒊.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMiał tylko dwanaście lat, kiedy jako jeden z pierwszych więźniów trafił do...
Mała, cienka,niepozorna z wyraziście pomarańczową okładką. Tak bym opisała książkę gdyby ktoś zadał mi pytanie czego ma szukać.
W środku uderzająca historia/monolog mężczyzny, który jako chłopiec przetrwał hitleryzm,a dosłownie kuratelę lagerkommendatna Otto Kluge ( stopień celowo napisany z małej litery z braku szacunku to tego potwora ).
Czesław Czubak zdolny, wybitny człowiek, z pokorą postanowił rozpocząć na antenie Programu Zagranicznego Polskiego Radia swój monolog z listów do lagerkomendanta.
Wieczorem I września 1939 r dzieciństwo Czesława Czubaka zmieniło się o 180°, z marzeń o puszczaniu latawców zaczęło się piekło torturowania i mordowania polskich dzieci w Lubawie, gdzie trafił.
Autor w listach po latach zadaje pytania, które go nurtują. Czas w Lubawie kojarzy z melodią, ale też z barbarzyństwem i zbrodnią, której nigdy nie zapomniał, tak samo ciężkich kroków komendanta zmierzającego do celi karceru. Czy takie wspomnienia powinno mieć dziecko ?
Nie ale te wspomnienia dla Czesława są nieuniknione on chce o nich pamiętać, bo tylko w ten sposób oddaje hołd tym, którzy piekła nie przetrwali. Jak sam mówi nie wolno zapomnieć.
Czytając książkę, robiło mi się momentami bardzo smutno, sama będąc mamą i patrząc jakie wymagania mają dzieci co do praktycznie wszystkiego, żal mnie ściska czego pragnął ówcześnie Czubak i jego współwięźniowie. Rzeczy, o których nie myślimy na codzień,że może nam ich zabraknąć dla nich stanowiły coś nieosiągalnego. A jeśli udało się choć w mikroskopijnym geście polepszyć sytuację,natychmiast spotykała kara.
I to nie taka,że zaraz się o niej zapominało, lagerkomendant był bardzo precyzyjny w doborze konsekwencji złych czynów według Klugego spośród niektórych można wyodrębnić:
Leżenie w kałuży w mrozie, kilka dni karceru, brak jedzenia, wykręcanie uszu, żucie klucza dopóki ząb nie wypadnie, stójka przez noc, karna kompania albo śmierć.
Książkę czyta się łatwo i szybko ale nie łatwo sobie poradzić z żalem autora, który był wyczuwalny w każdym kolejnym liście. Pytania, które stawiał pozostawały bez odpowiedzi,a to jeszcze bardziej wprawiało w rozgoryczenie i pretensje.
Autor pamieta wiele z pięciu lat przebywania w niewoli w Lubawie, nie są to przyjemne wspomnienia ale jakże potrzebne, dla nas. Na własnych przeżyciach opisał bolesny los głodzonych, bitych, zmuszanych do niewolniczych prac dzieci. Małych dzieci,którym odebrano wszystko.
Cytat, który tak we mnie trafił, że musiałam zrobić przerwę w czytaniu.
" Drogie były w Lubawie zimne kartofle dla świń ( mali więźniowie). Piętnaście batów sztuka. Bez rabatów.
Alles in ordnung ? Jahwol Panie Lagerkommandandzie.
Mała, cienka,niepozorna z wyraziście pomarańczową okładką. Tak bym opisała książkę gdyby ktoś zadał mi pytanie czego ma szukać.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW środku uderzająca historia/monolog mężczyzny, który jako chłopiec przetrwał hitleryzm,a dosłownie kuratelę lagerkommendatna Otto Kluge ( stopień celowo napisany z małej litery z braku szacunku to tego potwora ).
Czesław Czubak zdolny,...
Często sięgam po książki z wojną w tle, czy też literaturę obozową. Nie są to lekkie, przyjemne książki, a wywołujące wiele emocji i zapadające w pamięci historie, które również wywołują wiele łez. Najtrudniej jednak jest z tymi tytułami, które przedstawiają historię dzieci. Tak właśnie jest w przypadku historii Czesława Czubaka "Alles is ordnung? Listy do Lagerkommandanta".
Autor przedstawia nam swoją historię, w której jako jeden z pierwszych chłopców trafił do obozu w Luboniu, gdzie był przetrzymywany i zmuszany do ciężkich prac przez pięć lat. To właśnie tam spędził najokrutniejsze i najstraszniejsze czasy swego życia.
W książce Pan Czesław pisze listy do Lagerkommandanta, w których wspomina minione lata, przytacza historię, które miały miejsce w obozie i tym samym przedstawia nam obraz wojny i tego, co działo się w obozach. A o tym nie możemy nigdy zapomnieć, dlatego też warto sięgać po tą historię.
Autor nie szczędził okrutnych wspomnień jak chociażby żywcem znakowanie chłopca, którego błagania na nic się zdawały, izolowanie dzieci od ich matek i zakaz wpuszczania ich na jakiekolwiek odwiedziny, czy nawet zakaz przysyłania paczek.nie wyobrażam sobie nie widzieć swoich dzieci, nie potrafię wyobrazić sobie takiego ich traktowania i jestem tym przerażona, szczególnie teraz w obliczu wojny na Ukrainie.
Autor książki swoje wspomnienia spisał dwadzieścia cztery lata po wojnie, a książka jest ich już drugim wydaniem. Niestety jego nie ma już na tym świecie, i właśnie dlatego jeszcze bardziej ważne staje się to, aby ludzie poznali jego historię i zobaczyli piekło, z którym musiał się zmierzyć już jako maleńki chłopiec.
Podczas czytanie nie obeszło się bez łez, bo czytanie o okrucieństwie, a szczególnie takim okrucieństwie wobec niewinnych dzieci nie pozostawi nikogo bez wzruszenia i poruszenia. Zdecydowanie jest to tytuł, który warto przeczytać, choć nie jest to lektura łatwa. Serdecznie polecam.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka.
Często sięgam po książki z wojną w tle, czy też literaturę obozową. Nie są to lekkie, przyjemne książki, a wywołujące wiele emocji i zapadające w pamięci historie, które również wywołują wiele łez. Najtrudniej jednak jest z tymi tytułami, które przedstawiają historię dzieci. Tak właśnie jest w przypadku historii Czesława Czubaka "Alles is ordnung? Listy do...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to