rozwińzwiń

Aston Martin. Made in Britain

Okładka książki Aston Martin. Made in Britain autora Ben Collins, 9788366873353
Okładka książki Aston Martin. Made in Britain
Ben Collins Wydawnictwo: Insignis reportaż
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Aston Martin: Made in Britain
Data wydania:
2021-11-10
Data 1. wyd. pol.:
2021-11-10
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366873353
Tłumacz:
Michał Jóźwiak
Średnia ocen

6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Aston Martin. Made in Britain w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Aston Martin. Made in Britain

Średnia ocen
6,7 / 10
35 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Aston Martin. Made in Britain

avatar
52
30

Na półkach: ,

Książka napisana z humorem i sporą dynamiką, która wynika nie tyle z szybkich samochodów, ile z ożywienia wielu historycznych wydarzeń, które brzmią niczym słowa naocznego świadka. Niestety ze względu na mnogość nazwisk, które warto zapamiętać, aby uważnie śledzić wszystkie poruszane wątki, książka nie sprawdziła się jako lekka lektura do czytania z długimi przerwami. Mile zaskoczyły akcenty polskie w historii marki oraz kulisy kręcenia filmów m.in. o Jamesie Bondzie.

Książka napisana z humorem i sporą dynamiką, która wynika nie tyle z szybkich samochodów, ile z ożywienia wielu historycznych wydarzeń, które brzmią niczym słowa naocznego świadka. Niestety ze względu na mnogość nazwisk, które warto zapamiętać, aby uważnie śledzić wszystkie poruszane wątki, książka nie sprawdziła się jako lekka lektura do czytania z długimi przerwami. Mile...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
18
5

Na półkach:

Ciekawa książka dużo historii ogólnie ok

Ciekawa książka dużo historii ogólnie ok

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
664
660

Na półkach:

Aston Martin Valkyrie AMR Pro posiada najpiękniejszy odgłos jednostki napędowej wśród samochodów czy też super-samochodów, jaki kiedykolwiek słyszałem, rzecz jasna jeśli chodzi o tą klasę pojazdów, które należy raczej nazwać autami przyszłości na drogi o innej standaryzacji, przeznaczeniu i natężeniu ruchu, niż to co mamy obecnie na świecie, tym bardziej w Polsce, także niż to, co będziemy mieli ogólnie na świecie za 10-15 lat od teraz. Ten model wraz z ze ,,zwykłym” model Valkyrie należy do pojazdów, których silniki mają, co samo w sobie jest nader fascynujące, ponad 1000KM mocy, czego, choćbyśmy nie wiem co robili i czego nie wymyślili, nie można porównać z czymkolwiek czym porusza się nawet jakikolwiek fanatyk motoryzacji, który twierdzi, że posiada samochód ,,z silnikiem ponad 400 KM, rozpędzającym się do setki w 5 sekund”. Za przejazd Aston Martinem ,,Valkyrie”, nawet i za godzinę spędzonym w tym super-aucie na profesjonalnym torze wyścigowym – a marzy mi się w tym względzie Red-Bull Ring i Silverstone – nawet z ogranicznikiem prędkości ustawionym do mojej trasy, nawet z profesjonalnym kierowcą sportowym siedzącym obok mnie… oddałbym wiele; żartobliwie można by powiedzieć, że ,,oddałbym za to nerkę”.

Tak, ,,Walkiria” AMR Pro i jej siostrzany model to co najmniej pojazd, o którym na razie mogą pisać jedynie twórcy sci-fi albo rozważać o nim futurolodzy. Nie jest to auto, które nadaje się do jazdy użytkowej – jego ogólna konstrukcja summa summarum sprawia, że pisane jest mu i drugiemu modelowi z tej serii jazda na specjalnie przygotowanych do tego torach, najlepiej na torach dedykowanych Formule 1, IndieCar lub innym seriom wyścigowym, w których rozwija się olbrzymie prędkości, w których kierowcy poddawani są olbrzymim przeciążeniom, nieraz ryzykując przy tym zdrowie i życie. Obie ,,Walkirie” a najbardziej opcja ,,Pro” stanowi symbiozę wielu wyjątkowo dobranych elementów strukturalnych wraz z ideami projektanckimi tu wtłoczonymi, idealnie ze sobą współgrającymi: to połączenie niebywale wysokiej mocy jednostek napędowych AM, ich efektywności, z aerodynamiką przyszłości linii projektanckiej i niezwykłą elegancją auta, za którą stoi długoletnia tradycja, styl, prestiż i kultura jazdy. Bo Aston Martin to nie inaczej jak tylko pojazd najsłynniejszego, nie stroniącego od blichtru, doborowego towarzystwa, pięknych kobiet i mocnych drinków szpiega świata w dziejach popkultury, ,,Agenta Jej Królewskiej Mości” Jamesa Bonda. Model DB5, produkowany od 1963 do 1965 roku, był pierwszym samochodem ,,Agenta 007” właśnie. Pojawił się w filmach z Bondem, takich jak: "Goldfinger",. "GoldenEye", "Casino Royale", "Spectre" i wielu, wielu innych. Szaleństwem jest to, że jak na tą epokę technologiczną w której wyprodukowano ten pojazd, jak na jego przeznaczenie i krój aerodynamiczny, auto to posiada olbrzymie parametry wewnętrzne: silnik o pojemności 4000 cm³, a sama prędkość maksymalna, którą DB5 teoretycznie może rozwinąć wynosi 230 km/h. Niewiarygodne jest to, że tak kultowy pojazd Aston Martina, liczący sobie ponad 55 lat wychodzi spod ręki i talentu tego samego producenta i marki, jak wspomniana wyżej ,,Walkiria” AMR Pro. Mało tego w Formule 1 obecnie ściga się, jako jedna z 10 ekip w stawce zespół Aston Martin Aramco Cognizant Formula One Team, będący własnością Lawrence’a Strolla. I teraz weźmy przed sobą postawmy dwa zdjęcia: na jednym klasyczny model DB5 w całej okazałości, na drugim bolid F1 Aston Martina na rok 2023. I co widzimy? Dwa różne światy motoryzacji, inne czasy i ramy epok technologicznych, inne przeznaczenie pojazdów. A łączy je jedna marka, jedna firma: Aston Martin.

O tym wszystkim, a także o wielu, wielu dodatkowych smaczkach, danych, ciekawych wątkach związanych ze wspaniałym dziedzictwem motoryzacyjnym, sportowym i kulturowym uwielbianego i poważanego wśród każdego miłośnika czterech kółek Aston Martina, pisze w swej książce, w dość specyficznym reportersko-informacyjnym stylu Ben Collins. "Aston Martin. Made in Britain" jego autorstwa to publikacja, która jest, albo przynajmniej być powinna, niezbędna dla każdego, kto szanuje motosport i w pewnym stopniu interesuje go motoryzacja w kinematografii. I chyba nie ma bardziej brytyjskiego i kultowego w swej brytyjskości oraz elegancji auta od modelu DB5, który ,,wizytuje" w idyllicznym, przykładnym stylu graficznym okładkę tejże książki. Tak tłumaczy i przekonuje nas do tego Collins – a jego zdanie kusi, żeby do niego przystać. Autor przekonuje argumentami, nietypowym jak na – jeśli tak ten typ książki można określić – biografię motoryzacyjną przystało: sposobem pisania, kulturą wypowiedzi, samymi treściami ,,moto” i technikaliami z tym związanymi, także wplatanym niniejszym nie aż tak brytyjskim, jak się mogło wydawać, humorem. Collins przekonuje mnie w swej publikacji do jeszcze jednego, co zapewne przydarzyło się wielu innym czytelnikom tej lektury: jeśli miałbym wybrać jedno klasyczne, wyprodukowane w latach 50-tych do 60-tych XX wieku auto, z potężnymi właściwościami silnika: moc, moment obrotowy, pojemność etc., to na równi z muscle-carami produkowanymi w tym samym przedziale czasowym, zdecydowałbym się na i go wybrał: Aston Martin DB5; być może to ten pojazd byłby ponad typowym muscle-carem z tamtych czasów, takim jak: Pontiac Firebird czy Ford Mustang Fastback V8. Tak, trzeba to przyznać w DB5 tkwi jakaś niewytłumaczalna doza magii, bardzo uniwersalnej elegancji, mocy zamkniętej w dystynkcji, niepodrabialnej i szczególnej brytyjskiej szlachetności i swego rodzaju wyniosłości. Wsiąść do auta Jamesa Bonda, ba!, mieć go w swojej kolekcji, w swoim garażu przy swoim domu, jeździć nim ,,nawet do głupiego sklepu na zakupy”, dbać o niego i go serwisować, to coś dużo bardziej cennego niż niejeden muscle-car we własnym posiadaniu, choć i takim autem nikt by nie pogardził. Jak widać motoryzacja jest niezwykle rozbudowana, uniwersalna, ocierająca się o granice subiektywności: gusta ludzi mają ogromne znaczenie dla projektantów i wykonawców aut, stąd obecnie takie zróżnicowanie w markach, modelach aut i ich przeznaczeniu.

,,Made in Britain” to prawie 400 stron intensywnej historii, treści motoryzacyjnych, po których nie powinniśmy odczuć niedosytu, ale tylko w przypadku jeśli zaakceptujemy to, ,,KTO!” i jak (styl, narracja, poruszanie się po osi czasu rewolucji motoryzacyjnej) opowiada wszystko to, co i jak związane jest z legendarną marką Aston Martin. Nie oszukujmy się: wiedzy motoryzacyjnej różnego sortu, różnych specyfikacji tutaj nie odnajdziemy – chodzi w tym przypadku o jedno: owszem, znajdują się takowe dane i smaczki informacyjne, ale nie są one uporządkowane tak jak by były, gdyby ta praca była encyklopedią albo przewodnikiem ilustrowanym. Jeśli miałbym inaczej określać tą pozycję, to charakteryzuje ją… specyficzne, wąskie przeznaczenie, ale za to w swym przeznaczeniu skupione z perspektywy piszącego na jak najlepszym przekazie i jakości treści danych przekazu na określony target czytelniczy. Kto jest wybredny, może nie zrozumieć tej ,,upartej stylówy, tej lekkości specjalistów rodem z Top Gear” Collinsa, bo na pewno, i to na trylion do potęgi entej procent, fani tego brytyjskiego serialu, którego nikomu raczej nie trzeba przedstawiać, pozycją tą będą stosunkowo usatysfakcjonowani. Atmosfera z odcinków tej produkcji, miejscami nawet jej humor, jakby delikatnie – aż zanadto! - przesiąkały do tej książki. Na pewno coś jest na rzeczy: czuć tu ducha Richarda Hammonda, naszego Jeremy’ego, a także obecność autora publikacji, który często zjawiał się na planie Top Gear! Jeśli jesteś geekiem tego motoryzacyjnego tworu małoekranowego od BBC, to możesz zapytać się… ,,czego tu więcej chcieć, no czego?!” I tu zdania wobec ,,Made in Britain” mogą być podzielone. Na pewno na ogromny plus dla książki Collinsa było by, gdyby pojawiła się w niej większa ilości stron – do 600 stron, a zrobiło by się bardziej encyklopedycznie, mało tego, gdyby były w niej zdjęcia techniczne, miniaturki chociażby wozów AM, które z gracją i szczegółowością autor potrafił omówić, gdyby temu towarzyszyły legendy graficzne z podkreśleniem, który element jednostki napędowej jak i dlaczego funkcjonuje etc., to książka ta nie straciła by na swojej wyjątkowości. W ogóle! Skoro mowa tu o motoryzacji, a w dużej mierze na pewno o motorsporcie: jego historii, początkach i stopniowej rewolucji, to autor z racji konieczności zobowiązałby się do przedstawienia innych dyscyplin tego sportu – przecież tak dobrze radził sobie z samą historią, zwłaszcza II Wojną Światową, to czemu miałby omijać inne aspekty sportu motorowego?

Benowi Collinsowi trzeba przyznać jedno: od początku do końca publikacji nie boi się operować wielkimi nazwiskami z motoryzacji, czy w ogóle dużego przemysłu sportu motorowego. Jest i Stirling Moss, Fangio, rodzina Fordów i Ferrarich, nawet i Shelby oraz Miles i wspominki o Le Mans ’66, także niektóre nazwiska z Formuły 1 i wiele, wiele innych. Na pewno miło jest widzieć, doświadczyć to czytelniczo, jak autor wtłacza co nieco relacji zza kulis produkcji filmowych, w których był kierowcą pojazdów Jamesa Bonda czy granego przez C. Bale’a Kena Milesa. Powtórzę po raz kolejny ,,na pewno”: Collins przekonał mnie do przewagi silników w modyfikacji ,,V” (widłowych) nad ,,R” (Rzędowymi),widać, że jest ich fanem i z doświadczenia jako kierowca i dziennikarz z programu Top Gear wie, co miałby w tej kwestii wybrać. Dość słabo opowiedziano w książce o produkcji pierwszego super-samochodu Aston Martin, Valkyrii, o której wspomniałem na początku mojej recenzji tudzież deliberacji, a która nie dość, że jest cudownym technologicznie osiągnięciem, to łączy epoki działalności tej marki, pokazując czym tak naprawdę jest Aston Martin, jakie cele przyświecają tej firmie. Bo najważniejsze to myśleć o przyszłości.

Aston Martin Valkyrie AMR Pro posiada najpiękniejszy odgłos jednostki napędowej wśród samochodów czy też super-samochodów, jaki kiedykolwiek słyszałem, rzecz jasna jeśli chodzi o tą klasę pojazdów, które należy raczej nazwać autami przyszłości na drogi o innej standaryzacji, przeznaczeniu i natężeniu ruchu, niż to co mamy obecnie na świecie, tym bardziej w Polsce, także niż...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

77 użytkowników ma tytuł Aston Martin. Made in Britain na półkach głównych
  • 46
  • 29
  • 2
27 użytkowników ma tytuł Aston Martin. Made in Britain na półkach dodatkowych
  • 21
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Okładka książki Peszkografia. Będzie się działo Sławomir Peszko, Sebastian Staszewski
Ocena 6,8
Peszkografia. Będzie się działo Sławomir Peszko, Sebastian Staszewski
Okładka książki Peter Schmeichel. Numer jeden Jonathan Northcroft, Peter Schmeichel
Ocena 7,4
Peter Schmeichel. Numer jeden Jonathan Northcroft, Peter Schmeichel
Okładka książki Adrenalina. Moje nieznane historie Luigi Garlando, Zlatan Ibrahimović
Ocena 6,8
Adrenalina. Moje nieznane historie Luigi Garlando, Zlatan Ibrahimović
Okładka książki Nadchodzi III wojna światowa Jacek Bartosiak, Piotr Zychowicz
Ocena 7,0
Nadchodzi III wojna światowa Jacek Bartosiak, Piotr Zychowicz
Okładka książki Listek. Najciekawiej jest po końcowym gwizdku Michał Listkiewicz, Łukasz Olkowicz, Piotr Wołosik
Ocena 6,4
Listek. Najciekawiej jest po końcowym gwizdku Michał Listkiewicz, Łukasz Olkowicz, Piotr Wołosik

Cytaty z książki Aston Martin. Made in Britain

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Aston Martin. Made in Britain