
The Meursault Investigation

145 str. 2 godz. 25 min.
- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Meursault, contre-enquête
- Data wydania:
- 2015-06-24
- Data 1. wyd. pol.:
- 2015-06-24
- Liczba stron:
- 145
- Czas czytania
- 2 godz. 25 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9781780748399
- Tłumacz:
- John Cullen
He was the brother of ‘the Arab’ killed by the infamous Meursault, the antihero of Camus’s classic novel. Angry at the world and his own unending solitude, he resolves to bring his brother out of obscurity by giving him a name – Musa – and a voice, and by describing the events that led to his senseless murder on a dazzling Algerian beach. A worthy complement to its great predecessor, The Meursault Investigation is not only a profound meditation on Arab identity and the disastrous effects of colonialism in Algeria, but also a stunning work of literature in its own right, told in a unique and affecting voice.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup The Meursault Investigation w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki The Meursault Investigation
Poznaj innych czytelników
580 użytkowników ma tytuł The Meursault Investigation na półkach głównych- Chcę przeczytać 356
- Przeczytane 224
- Posiadam 62
- Ulubione 5
- E-book 5
- Literatura afrykańska 4
- Wydawnictwo Karakter 4
- 2018 3
- Literatura piękna 3
- Ebook 3



































OPINIE i DYSKUSJE o książce The Meursault Investigation
Chyba wypada jeszcze raz przeczytać (po jakiś 20 latach...) Obcego. Ale czy nie jestem ciut na to za stary już? Taki głowny wniosek z tego. Ale w sumie nawet majac go całkowicie zatartego w głowię czyta się to. Ale też ja to mam słabośc do takich różnych postkolonialnych rozliczeń. (O, to może teraz zdanie nie zaczynające się od Ale) Wcale nie jestem aż tak bardzo pewien czy to bez tej mojej słabości się broni po prostu jako literatura. Obawiam się że nie.
Chyba wypada jeszcze raz przeczytać (po jakiś 20 latach...) Obcego. Ale czy nie jestem ciut na to za stary już? Taki głowny wniosek z tego. Ale w sumie nawet majac go całkowicie zatartego w głowię czyta się to. Ale też ja to mam słabośc do takich różnych postkolonialnych rozliczeń. (O, to może teraz zdanie nie zaczynające się od Ale) Wcale nie jestem aż tak bardzo pewien...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toniezłe, godne nawiązanie do "Obcego" A.C. .....
niezłe, godne nawiązanie do "Obcego" A.C. .....
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLiteracki majstersztyk.
Złapać się za bary z Camusem to pomysł odważny, ale wykonany świetnie. Treść dotrzymuje kroku językowi, który jest cięty, błyskotliwy, kiedy trzeba poetycki albo wulgarny. Trzeba nadać imię bezimiennym - by nie było już tak łatwo ich zabijać (parafrazując książkę).
Lubię takie zaskoczenia, bo książka trafiła do mnie przypadkiem. Skorzystałam z promocji na stronie wydawnictwa Karakter i poprosiłam, żeby trzecia książka była niespodzianką. Kiedy przyszła, nie byłam zachwycona, nie tylko nie znałam autora ani tytułu, ale nie poznałam jeszcze wówczas "Obcego"... Dzieło Camusa nadrobiłam w międzyczasie, ale "Sprawa Meursaulta" czekała na swoją kolej. Doczekała się, i chyba obie jesteśmy bardzo szczęśliwe z tego powodu ;)
Literacki majstersztyk.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZłapać się za bary z Camusem to pomysł odważny, ale wykonany świetnie. Treść dotrzymuje kroku językowi, który jest cięty, błyskotliwy, kiedy trzeba poetycki albo wulgarny. Trzeba nadać imię bezimiennym - by nie było już tak łatwo ich zabijać (parafrazując książkę).
Lubię takie zaskoczenia, bo książka trafiła do mnie przypadkiem. Skorzystałam z...
"Sprawa Mersaulta" to absolutnie pierwsza liga. Literatura dla koneserów. Co to dla mnie oznacza? Spróbuję opisać na przykładzie.
W ostatniej opinii o mojej marnej powieści pt. "Mrok Hannowaldu" przeczytałem, że jej "fragmenty zmuszają do głębokiego skupienia, a podczas czytania czytelnik chce się odprężyć i zrelaksować". Rzecz sprowadza się zatem do pytania o funkcje literatury, czy ma być wyłącznie rozrywką, czy też zadania przed nią postawione wykraczają poza odprężenie i relaks?
Teza to nieco ryzykowna, ale jednak zaryzykuję: z literaturą jest trochę jak z jedzeniem. Każdy posiłek można traktować wyłącznie jako napełnianie baku, dostarczanie paliwa do silnika, który bez węglowodorów nie pojedzie. Dlaczego jednak nie spróbować trochę pożyć, nie posmakować, nie podelektować się, nie poznać nowych smaków i nowych ich kombinacji, nie poznać przy okazji innych kuchni, a przez nie również innych kultur? Dlaczego nie sprawić, by, jak np. we Francji, jedzenie było także celebrowaniem wspólnie spędzanego czasu, radością z prowadzonej przy okazji rozmowy? Dlaczego wreszcie nie zadbać o estetykę, o oprawę, naczynia, meble, muzykę itd.?
W tym kontekście lektura "Sprawy Mersaulta" nie jest napełnianiem baku, jest raczej pierwszorzędną ucztą. Oczywiście wymaga odrobiny wysiłku intelektualnego (przynajmniej ode mnie wymagała),wymaga przypomnienia sobie "Obcego" Camusa, wymaga wejścia w skórę "Araba bez nazwiska" i spojrzenia na ten sam świat z zupełnie innej perspektywy.
Co otrzymujemy w zamian? Może nie nazwałbym tego odprężeniem, ale dzięki takiej literaturze, dzięki takiej uczcie ja poznaję świat, którego nie miałbym szansy poznać osobiście.
"Sprawa Mersaulta" to absolutnie pierwsza liga. Literatura dla koneserów. Co to dla mnie oznacza? Spróbuję opisać na przykładzie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW ostatniej opinii o mojej marnej powieści pt. "Mrok Hannowaldu" przeczytałem, że jej "fragmenty zmuszają do głębokiego skupienia, a podczas czytania czytelnik chce się odprężyć i zrelaksować". Rzecz sprowadza się zatem do pytania o funkcje...
Rozwinięty wątek psychologiczny – żałoba ciągnąca się przez całe życie, toksyczna relacja z matką, niechęć do kobiet... Świetna książka, mimo narracji pierwszoosobowej, której fanką nie jestem, utwór pozytywnie mnie zaskoczył. Bałam się, że będzie to szmira z łatką typowej literatury popularnej, a okazało się, że autor bardzo zadbał o to, by opowieść była pozbawiona banałów.
Rozwinięty wątek psychologiczny – żałoba ciągnąca się przez całe życie, toksyczna relacja z matką, niechęć do kobiet... Świetna książka, mimo narracji pierwszoosobowej, której fanką nie jestem, utwór pozytywnie mnie zaskoczył. Bałam się, że będzie to szmira z łatką typowej literatury popularnej, a okazało się, że autor bardzo zadbał o to, by opowieść była pozbawiona banałów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSpojrzeć na "Obcego" Camusa oczami Araba - nadać imiona bezimiennym.
Spojrzeć na "Obcego" Camusa oczami Araba - nadać imiona bezimiennym.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to(#planetaksiążek)
Wiele razy czytając klasyczne arcydzieła uderzała mnie myśl, że chętnie przeczytałbym rozwinięcie różnych drugoplanowych wątków w nich zawartych, albo poznał daną historię z innej perspektywy – od opowieści o człowieku, który wychodzi ze swojego domu i widzi scenę morderstwa („Proces”!) przez historię warszawskiego dorożkarza, który przewiózł kiedyś Wokulskiego, po „Zbrodnię i karę” z perspektywy starej lichwiarki. Takie spin-offowo-retellingowe zabawy spotkamy częściej w TV i kinie, a w literaturze głównie w fantasy, ale zdarzają się chlubne wyjątki – i takim okazała się nieznana mi wcześniej powieść Daouda. Na podstawowym poziomie okazuje się być kontrapunktem dla „Obcego” Alberta Camusa – powieści, która obok „Dżumy” jest chyba najbardziej znanym na świecie tekstem osadzonym w Algierii. Camusa jednak Algieria i Algierczycy nie interesują – to dla niego (jego bohatera!) - „obcy”, bezimienny świat. Ta perspektywa staje się właśnie punktem wyjścia dla Daouda, który dokonuje rewizji Camusowej opowieści – zabity przez Meursaulta „Arab” zyskuje tożsamość, imię (Musa),życiorys, a cała historia opowiedziana jest z perspektywy jego brata w formie długiej rozmowy w barze z nieznajomym. Na tym poziomie byłby to jednak tylko interesujący przypis do uznanej powieści Camusa, literacka ciekawostka, która bez znajomości swojego poprzednika (co się i tak bardzo przyda!) nie miałaby większej wartości. A ta tkwi w tym, że Daoud rzuca wyzwanie nie tylko „Obcemu” i Camusowi (bo znajdziemy tu echa i innych jego książek),ale całej literaturze postkolonialnej i kulturze Zachodu zarazem. Zamysł karkołomny i ambitny, ale skutkujący niezwykle interesującymi wnioskami. Nawet bowiem jeśli czysto literacko nie znajdziemy tu pełnej satysfakcji, to na poziomie komentarza do relacji algiersko-francuskich i afrykańsko-europejskich w ogóle jest to rzecz bardzo wartościowa. To już wyjście na wyższy poziom metanarracji – dając zabitemu „Arabowi” imię i opowieść najdobitniej wciela w życie założenie mojego projektu – czas na nasze historie z naszej perspektywy, ale zaczynając od dopowiedzenia przeszłości, która na to zasługuje.
-
https://bibliotekaswiata.blogspot.com/2023/05/31-algieria-kamel-daoud-sprawa.html
(#planetaksiążek)
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWiele razy czytając klasyczne arcydzieła uderzała mnie myśl, że chętnie przeczytałbym rozwinięcie różnych drugoplanowych wątków w nich zawartych, albo poznał daną historię z innej perspektywy – od opowieści o człowieku, który wychodzi ze swojego domu i widzi scenę morderstwa („Proces”!) przez historię warszawskiego dorożkarza, który przewiózł kiedyś...
Po pierwsze: gdy narrator z uporem nazywa pobitą dziewczynę prostytutką, to robi to samo co Meursault w poprzedniej książce do końca widzący w zamordowanym nieokreślonego Araba. Nie dość, że sam zawód jest domysłem, to jeszcze jakie on ma znaczenie wobec faktu pobicia.
Po drugie: interesująco się to czyta w dwupaku.
Po trzecie: podoba mi się interpretowanie tego zabójstwa w duch postkolonialnym („Myślę, że musiał mieć już dosyć kręcenia się w kółko po kraju, który go nie chciał.”),zwłaszcza, że w Obcym nie przekonywało mnie: słońce, sól, udar; zbyt głęboko sięgała przemoc wobec słabszych/ciemiężonych: pies, dziewczyna, Arab.
Po czwarte: idealnym odbiorcą obu książek jest nie tyle czytelnik co interpretator-moralista. I to jest ich wada.
Po pierwsze: gdy narrator z uporem nazywa pobitą dziewczynę prostytutką, to robi to samo co Meursault w poprzedniej książce do końca widzący w zamordowanym nieokreślonego Araba. Nie dość, że sam zawód jest domysłem, to jeszcze jakie on ma znaczenie wobec faktu pobicia.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo drugie: interesująco się to czyta w dwupaku.
Po trzecie: podoba mi się interpretowanie tego...
Postkolonialna rewizja "Obcego" (a może i całego zachodniego kanonu?). Bardzo poetycka proza. Dla czytelnika z Polski - odkrycie nowych nurtów myślowych.
Postkolonialna rewizja "Obcego" (a może i całego zachodniego kanonu?). Bardzo poetycka proza. Dla czytelnika z Polski - odkrycie nowych nurtów myślowych.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWybitny sequel „Obcego”, czy też jego imitacja. Humanistyczna opowieść psychologiczna, która „toczy się gdzieś w głowie, mojej, twojej i ludzi podobnych do ciebie”.
Szkoda, że nie miała (i nigdy mieć nie będzie) takiego rezonansu, jak dzieło Camusa, choć w pełni na to zasługuje (a może właśnie dlatego). Rzecz zaczyna się zaś przekornym wobec noblisty incipitem: „Mama żyje do dziś”…
Taka wspaniała książka po prostu musiała być kiedyś napisana (BTW: dziwne, że aż tak późno) - rzecz jasna przez pisarza z Algierii – aby dokończyć dekolonizację w wymiarze indywidualnym poprzez przywrócenie historii zabitego przez Meursaulta bezimiennego „Araba” (”nawet wśród Arabów był nazywany Arabem. Powiedz, czy „Arab” to jest narodowość?”),przynajmniej jako wytwór fantazji, za to mocno osadzonej w tamtejszych realiach, ówczesnych i dzisiejszych.
.
Mowa tu także o tym, co z zatrważającą prawidłowością powtarza się po zwycięstwie każdej w zasadzie rewolucji czy po wybiciu się na wolność („Widziałem, jak wypala się euforia niepodległości, jak rozwiewają się złudzenia”). Mordowanie zwyciężonych, a zaraz potem walka o władzę między zwycięzcami i zaprzeczenie ideałów o które walczono, a w efekcie powstanie nowej despotii (najnowszy przypadek: nieszczęsny los Tunezji...).
Wymowę książki wzmacnia perspektywa narratora, który nie może być i nie jest ani żadnym wzorem „bojownika o wolność Algierii”, ani tez przykładnym wyznawca Allacha (”Bóg jest pytaniem a nie odpowiedzią”). Ma on mocno toksyczną matkę - „niemal rozbawioną swym zwycięstwem nad wszystkimi kobietami świata”: W efekcie jego relacje z kobietami nie były przesadnie udane („Pociągałem nieszczęśliwe albo zbyt młode, by mogły coś zrozumieć”).
No i jeszcze parę gorzkich spostrzeżeń co do algierskiej rzeczywistości. Narrator (alkoholik po swych przejściach, nb. bardzo bliskich Meursaultowi) wspomina, że tylko gdzieniegdzie ostały się winnice założone przez francuskich kolonizatorów - ”resztę wyrwano”. Albo gdy wspomina miłość swego życia: „Doszliśmy na dworzec, objęci. W tamtym czasie było to dozwolone”. A Marjam ”należy do gatunku kobiet, który dziś już zanikł w tym kraju: wolnych, zdobywczych, nieuległych, przeżywających swą cielesność jako dar, a nie grzech czy wstyd”.
Kilka cytatów, które nie oddadzą w pełni piękna języka tej wyrafinowanej stylistycznie opowieści:
…(Matka) Wygląda, jakby nie chciała umierać. W jej wieku śmierć nie ma już sensu…
…Tak, kocham to miasto, choć lubię wygadywać o nim te wszystkie okropne rzeczy, których nie potrafię powiedzieć o kobietach…
…Nie cierpię religii i uległości! Co to za pomysł, żeby uganiać się za ojcem, który nigdy nie postawił stopy na ziemi, nie wie, czym jest głód i nie ma pojęcia, jak trudno zarobić na życie?...
…Jeśli chodzi o mnie, nie lubię tego co wznosi się ku niebu, wolę to, co poddaje się sile ciężkości…
….Nie wiem dlaczego, za każdym razem, kiedy ktoś stawia pytanie na temat istnienia Boga, zwraca się po odpowiedź do człowieka. Zapytajcie bezpośrednio jego!
…Drzewko cytrynowe udawało, , że niczego nie widziało…
…Mama spojrzała na mnie i wykryła w mojej krwi obecność innej kobiety…
Wybitny sequel „Obcego”, czy też jego imitacja. Humanistyczna opowieść psychologiczna, która „toczy się gdzieś w głowie, mojej, twojej i ludzi podobnych do ciebie”.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzkoda, że nie miała (i nigdy mieć nie będzie) takiego rezonansu, jak dzieło Camusa, choć w pełni na to zasługuje (a może właśnie dlatego). Rzecz zaczyna się zaś przekornym wobec noblisty incipitem: „Mama żyje...