Smerfy i Wioska Dziewczyn. Nowy początek

Okładka książki Smerfy i Wioska Dziewczyn. Nowy początek autorstwa Laurent Cagniat, Thierry Culliford, Paolo Maddaleni, Luc Parthoens
Okładka książki Smerfy i Wioska Dziewczyn. Nowy początek autorstwa Laurent Cagniat, Thierry Culliford, Paolo Maddaleni, Luc Parthoens
Thierry CullifordLuc Parthoens Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Smerfy i Wioska Dziewczyn (tom 4) Seria: Klub Świata Komiksu komiksy
48 str. 48 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Smerfy i Wioska Dziewczyn (tom 4)
Seria:
Klub Świata Komiksu
Tytuł oryginału:
Les Schtroumpfs & le Village des filles - Un nouveau départ (4)
Data wydania:
2021-02-10
Data 1. wyd. pol.:
2021-02-10
Liczba stron:
48
Czas czytania
48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328142336
Tłumacz:
Maria Mosiewicz
Czwarta część cyklu „Smerfy i wioska dziewczyn”, który nawiązuje do wydarzeń przedstawionych w kinowym filmie o bohaterach z Zaczarowanego Lasu. Przysłany przez Gargamela gadający kruk został pokonany, ale w wyniku jego podstępnych działań spłonęły nadrzewne domki dziewczyn... Teraz podopieczne mądrej Wierzby muszą szukać nowego miejsca do życia. W towarzystwie przyjaciół z wioski chłopaków wyruszają w daleką wędrówkę przez lasy, góry i bagna. Czy znajdą wymarzoną krainę? Na tej pełnej niebezpieczeństw drodze spotkają też olbrzymiego potwora, jakiego nigdy wcześniej nie widziały!

Smerfy wymyślił belgijski scenarzysta i grafik Pierre Culliford (1928–1992) używający pseudonimu Peyo. Jego komiksy zostały zaadaptowane na potrzeby filmów o przygodach niebieskich skrzatów. Obecnie autorami nowych opowieści o Smerfach są następcy Peyo, w tym jego syn Thierry.

Scenariusz: Luc Parthoens i Thierry Culliford
Rysunki: Laurent Cagniat
Kolory: Paolo Maddaleni
Średnia ocen
7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Smerfy i Wioska Dziewczyn. Nowy początek w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Smerfy i Wioska Dziewczyn. Nowy początek

Średnia ocen
7,2 / 10
16 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Smerfy i Wioska Dziewczyn. Nowy początek

avatar
216
179

Na półkach:

Ulubieni mali bohaterowie dzieci - mamy polecają innym mamom!

Ulubieni mali bohaterowie dzieci - mamy polecają innym mamom!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1400
1351

Na półkach:

W mojej opinii solidne 7/10. Lubię tą serię i uważam, że jest potrzebna oraz ciekawie rozbudowuje uniwersum Smerfów. Czy jest taka jak stare Smerfy? Nie. Czy musi być taka? Nie :)

Smerfy i wioska dziewczyn, w mojej opinii, wniosło trochę świeżości do tego co znałem i lubiłem. Przygody są nadal bardzo ładnie narysowane, solidnie napisane, a nowe postacie, mimo oczywistych podobieństw do znanych Smerfów, wnoszą sporo świeżości.

Moja pełna opinia o tym tomie jest na blogu W pajęczej sieci :)
http://wpajeczejsieci.blogspot.com/2021/03/smerfy-i-wioska-dziewczyn-4-nowy.html

W mojej opinii solidne 7/10. Lubię tą serię i uważam, że jest potrzebna oraz ciekawie rozbudowuje uniwersum Smerfów. Czy jest taka jak stare Smerfy? Nie. Czy musi być taka? Nie :)

Smerfy i wioska dziewczyn, w mojej opinii, wniosło trochę świeżości do tego co znałem i lubiłem. Przygody są nadal bardzo ładnie narysowane, solidnie napisane, a nowe postacie, mimo oczywistych...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
6818
3839

Na półkach:

Jakiś miesiąc temu pisałam Wam o tomie zatytułowanym „Smerfetka” wprowadzający w świat żeńskich smerfów. Pojawiająca się przedstawicielka płci pięknej jest bardzo stereotypową bohaterką, potrzebującą mężczyzn, aby móc stać się ładną (niezawodny Papa Smerf zawsze zdziała cuda) i lubi piękne rzeczy. Tom interesujący jest z perspektywy szukania tego, w jaki sposób do wioski trafiła Smerfetka i dlaczego jest tylko jedna. Starsi widzowie i czytelnicy przywykli do tego, że przedstawicielek płci pięknej nie ma wielu. A jednak są, bo istnieje wioska dziewczyn, które są całkowitym przeciwieństwem powszechnie znanej bohaterki. Mają w sobie coś z amazonek: wojownicze, dbające o piękno i bardzo subtelne. Można poznać je w serii „Smerfy i wioska dziewczyn”, o której już Wam wspominałam przy okazji opowiadania o tomach „Zakazany las”, „Zdrada Jaskierki” i „Kruk”. Dziś kolej na „Nowy początek”.
Serię tę charakteryzują opowieści o przyjaźni, rozwiązywaniu problemów bez krzywdzenia nawet złośliwych i groźnych zwierząt, które nie zawahałyby się, aby skrzywdzić innych, sile tkwiącej w tłumie i uprzedzeniach. Dowiemy się, że wioska dziewczyn działa równie sprawnie jak ta chłopaków i posiada podobne struktury. Mnie interesuje jedna ważna rzecz, której w tym albumie nie pokazano: czy w dziewczęcej społeczności też są dwa męskie Smerfy? Tego się nie dowiemy. Za to zobaczymy, że wioski chłopaków i dziewczyn potrafią pięknie ze sobą współpracować. I tak właśnie jest w najnowszym albumie.
Akcję „Nowego początku otwiera poszukiwanie nowego miejsca na wioskę. Smerfy przenoszą swój dobytek ze ziszczonej osady i szukają nowego miejsca. Podróż pełna jest niebezpieczeństw, ale w końcu udaje im się znaleźć właściwe miejsce. Szybko okazuje się, że tam dzieją się dziwne rzeczy: znalezione klejnoty giną. Do tego znikają Smerfy, w których namiotach były niezwykłe kule. W okolicy nie brakuje też wryczołków. Szybko okazuje się, że niezwykłe znalezione skarby to tak naprawdę jaja. Jaki stwór może mieć tak gigantyczne? Co zrobią bohaterki, aby chronić wioskę? Z jakimi stworami tym razem zaprzyjaźnią się? Przekonajcie się czytając najnowszy tom z serii „ Smerfy i wioska dziewczyn”
Po raz kolejny kontynuatorzy Smerfów wykazali się pomysłowością dostarczając swoim czytelnikom interesującą i pouczającą historię. Duet Thierry’ego Culliforda i Luca Parthoensa doskonale wyczuwa sposób prowadzenia fabuły przez poprzednika i również z wprawą serwuje parę zwrotów akcji, w których Smerfy mimo różnych przeciwności losu zawsze wychodzą obronną ręką.
Znane kilku pokoleniom komiksowe postaci stworzył belgijski rysownik Pierre Culliford znany jako Peyo. Smerfy szybko stały się bohaterami filmów oraz serialu animowanego, a popularność postaci sprawiła, że po śmierci artysty jego syn (Thierry) oraz córka (Nine) przy współpracy z Lucem Parthoensem, Alainem Maurym i Paolem Maddalenim, Alainem Jostem, Pascalem Garreym, tworzy kolejne historie. To właśnie wielkie zainteresowanie sprawia, że co jakiś czas do miłośników małych niebieskich istot trafiają nie tylko gadżety, ale i nowe odsłony przygód oraz świetne wznowienia. Szybka i trzymająca w napięciu akcja, poruszenie ważnych tematów. Całość dopełniają klasyczne, cartoonowe rysunki.
Całość prezentuje się interesująco i dostarcza znakomitą rozrywkę dzieciom oraz miłośnikom Smerfów. Polecam także albumy stworzone przez kontynuatorów, którzy doskonale radzą sobie ze stylem, jaki stworzył belgijski rysownik, a do tego skutecznie rozwijają i tworzą nowe wątki, wprowadzają troszkę odświeżenia, poruszają ważne, aktualne tematy. Dlatego wśród nowych albumów nie zabraknie wątków z hazardem, technologiami, skąpstwem, czy płciowości obarczonej sporymi uprzedzeniami kulturowymi, samodzielnością kobiet i wieloma innymi tematami, przez co tworzą zupełnie inne Smerfy, ale zachowują sposób pisania poprzednika raz jego kreskę i kolorystykę, dzięki czemu nowe albumy doskonale wpisują się w to, co znamy. Dzięki identyczności rysunków miłośnicy pierwotnych Smerfów będą czuli satysfakcję z czytania. Wizyta w wiosce, w której każdy Smerf ma dostęp do wiedzy bez posiadania narzędzi weryfikacji ważności informacji na pewno będzie pouczającym doświadczeniem młodych czytelników. Każdy tom niesie z sobą jakieś ważne przesłanie.
Smerfy polecam każdemu dziecku. Dzięki tym niebieskim stworkom młodzi czytelnicy pokochają czytanie. Wizyta w wiosce dziewczyn na pewno będzie pouczającym doświadczeniem młodych czytelników.

Jakiś miesiąc temu pisałam Wam o tomie zatytułowanym „Smerfetka” wprowadzający w świat żeńskich smerfów. Pojawiająca się przedstawicielka płci pięknej jest bardzo stereotypową bohaterką, potrzebującą mężczyzn, aby móc stać się ładną (niezawodny Papa Smerf zawsze zdziała cuda) i lubi piękne rzeczy. Tom interesujący jest z perspektywy szukania tego, w jaki sposób do wioski...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

25 użytkowników ma tytuł Smerfy i Wioska Dziewczyn. Nowy początek na półkach głównych
  • 20
  • 5
13 użytkowników ma tytuł Smerfy i Wioska Dziewczyn. Nowy początek na półkach dodatkowych
  • 3
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Smerfy i Wioska Dziewczyn. Nowy początek

Inne książki autora

Okładka książki Smerfy i Wioska Dziewczyn. Zły czar Wróżki Kwiatuszki Laurent Cagniat, Thierry Culliford, Falzar
Ocena 0,0
Smerfy i Wioska Dziewczyn. Zły czar Wróżki Kwiatuszki Laurent Cagniat, Thierry Culliford, Falzar
Okładka książki Smerfy i Wioska Dziewczyn. Kraina Smerfujących Kamieni Laurent Cagniat, Thierry Culliford, Luc Parthoens
Ocena 8,8
Smerfy i Wioska Dziewczyn. Kraina Smerfujących Kamieni Laurent Cagniat, Thierry Culliford, Luc Parthoens
Okładka książki Smerfy i świat emocji. Smerf, który był zazdrosny Thierry Culliford, Antonello Dalena
Ocena 8,3
Smerfy i świat emocji. Smerf, który był zazdrosny Thierry Culliford, Antonello Dalena
Okładka książki Przygody Smerfów. Smerfy i fioletowa fasola Nine Culliford, Thierry Culliford, Pascal Garray, Alain Jost
Ocena 8,1
Przygody Smerfów. Smerfy i fioletowa fasola Nine Culliford, Thierry Culliford, Pascal Garray, Alain Jost
Okładka książki Przygody Smerfów. Gargamel, przyjaciel Smerfów Nine Culliford, Thierry Culliford, Alain Jost, Alain Péral
Ocena 8,2
Przygody Smerfów. Gargamel, przyjaciel Smerfów Nine Culliford, Thierry Culliford, Alain Jost, Alain Péral
Okładka książki Przygody Smerfów. Smerfy i półdżin Nine Culliford, Thierry Culliford, Jeroen De Coninck, Miguel Diaz, Alain Jost
Ocena 8,1
Przygody Smerfów. Smerfy i półdżin Nine Culliford, Thierry Culliford, Jeroen De Coninck, Miguel Diaz, Alain Jost
Okładka książki Przygody Smerfów. Smerf Bohater Nine Culliford, Thierry Culliford, Jeroen De Coninck, Miguel Diaz, Alain Jost
Ocena 8,2
Przygody Smerfów. Smerf Bohater Nine Culliford, Thierry Culliford, Jeroen De Coninck, Miguel Diaz, Alain Jost

Czytelnicy Smerfy i Wioska Dziewczyn. Nowy początek przeczytali również

Yakari i białe futro Derib
Yakari i białe futro
Derib Job Dominique
Ze szkolnymi czasami kojarzy mi się fascynacja westernami. Były filmy, książki o życiu na prerii, serial „Doktor Quinn”, który zwieńczał falę zainteresowania odbiorców tą tematyką. Fascynacja Dzikim Zachodem nastąpiła po usamodzielnieniu się kolonii i utworzeniu samodzielnego państwa dającego ludziom duże swobody. Oczywiście tylko tym uprzywilejowanym, czyli białym mężczyznom. Reszta była dodatkiem rozdzielonym pomiędzy tę uprzywilejowaną płeć. Druga połowa XIX wieku to też czas powstania książkowych westernów. Opowieści o Indianach, konfliktach, życiu na prerii, obcowaniu z naturą, mierzeniu sią z nią, sprawdzaniu swojej męskiej siły zrobiły tak dużą furorę, że stały się osobnym gatunkiem literackim, a później (w XX wieku) filmowym bazującym na uprzedzeniach. Z czasem miały pomóc w zwalczaniu stereotypów. Mimo upływu lat tematyka ta ciągle powraca w kolejnych odsłonach. Jest czymś w rodzaju XIX wiecznego Orientu w literaturze: dodaje egzotyzmu zwyczajnym opowieściom o życiu i jego prawdach. Troszkę jak z superbohaterami i ich mocami, ale z przekonaniem, że to jest bardziej realne, ponieważ wynika z bliskiego obcowania z naturą. Podobną rolę pełniły też XIX wieczne opowieści o Oriencie: w lekko nieznanym klimacie toczyło się życie bohaterów przeżywających bliskie czytelnikom rozterki. Odmienna kultura z jej całokształtem zwyczajów i wierzeń jest bardzo atrakcyjna dla czytelnika i widza, dlatego takie motywy ciągle wracają. Aurę niezwykłości i tajemniczości potęguje to, że wiele pokazywanych przez twórców rzeczy już nie istnieje, inne przez duchową stronę, czy styl życia, w którym nie trzeba chodzić do pracy na osiem godzin tylko wędrować po prerii są nęcące. Seria „Yakari” licząca sobie zaledwie czterdzieści albumów (po polsku stopniowo ukazują się kolejne) doskonale wpisuje się w cechy nadające komiksowi egzotyczności. Do tego znajdziemy w nim zwyczajnego, dziecięcego bohatera marzącego o tym, aby zyskać uznanie w swojej społeczności. Na to jednak musi zapracować. I mu się to udaje. Mamy tu też bliskie młodym odbiorcom emocje oraz pokazanie mitycznej bliskości z naturą. Ukazująca się od 1973 roku po francusku seria jest dziełem dwóch Szwajcarów: scenarzysty Joba (André Jobin) i rysownika Deriba (Claude de Ribaupierre). Obecnie wydawana jest przez Le Lombard. Po polsku ukazuje się z przerwami. W 1991 roku tom 1. opublikowało wydawnictwo Korona, tomy 1–4 w 2002 roku wydała oficyna Podsiedlik-Raniowski i S-ka, a od 2019 roku serię wydaje Egmont Polska i w końcu mają trafić do polskich czytelników wszystkie albumy, przez co mam nadzieję, że będę miała okazję poznać całą w polskim tłumaczeniu, a nie tylko w wersji francuskiej. Tym bardziej, że na podstawie komiksów „Yakari” powstał serial animowany, który mojej córce (małej miłośniczce zwierząt) bardzo przypadł do gustu, bo główny bohater jest wrażliwy i pomaga chronić zwierzęta. Akcja serii rozgrywa się na Dzikim Zachodzie i opowiada o przygodach małego Indianina o imieniu Yakari. Pochodzący z plemienia Siuksów chłopiec marzy o byciu dorosłym wojownikiem cieszącym się uznaniem społeczności. W dążeniu do celu pomaga mu niezwykły dar, jaki posiada: umiejętność rozmawiania ze zwierzętami. To czasami mu pomaga, ale też przysparza kłopotów. Autorzy przenoszą nas co XIX wieku, kiedy Indianie potrafili żyć w zgodzie z naturą. Właśnie ta przyjaźń z przyrodą stała się podstawą do wytworzenia specyficznych wierzeń opartych na żywiołach i zjawiskach. Z perspektywy europejskiej kultury wręcz naiwne. Trzeba jednak pamiętać, że i nasz świat wyrósł na wierzeniach w wielu bogów, duchy i różnorodne stworzenia będące pośrednikami między ludźmi a sacrum. Przedchrześcijańskie kultury obfitowały w kult przyrody. Z takim zjawiskiem spotykamy się w „Yakarim”, w którym jedną z ważniejszych rzeczy jest wiara w moc snów i siły wspólnoty duchów ludzkich i zwierzęcych. Całe otoczenie jest uduchowione. Chłopiec pragnie poważania, uznania zasług. W pierwszym tomie sen o wielkim orle i lataniu rozbudza w chłopcu pragnienie dokonywania tego samego na jawie. Tym bardziej, że jego zwierzęcy przyjaciel obiecuje mu spotkanie już nie tylko w śnie. Warunek jest jeden: musi jak najbardziej upodobnić się do niego. Yakari interpretuje to zbyt dosłownie i przez to stajemy się świadkami jego biegania z rozstawionymi rękami, próby złapania zwierząt, zakładanie pióropusza. Próbę przynosi mu niespodziewanie koleżanka o imieniu Tęcza. Każdy tom będzie pretekstem do pokazania zwyczajów Indian: koczowniczy tryb życia, poleganie na naturze, ujarzmianie mustangów, społeczna hierarchia, wyzwania wiążące się z życiem podlegającym cyklowi natury, zaślepiająca nienawiść i problemów wynikających z naruszania zasad zabijania wyłącznie dla jedzenia. Piętnasty tom wprowadza ciekawy temat: wiarę zwierząt w różne nadprzyrodzone istoty. Nie tylko człowiek ma dostęp do wiedzy tajemnej. Prosta akcja, dziecięcy bohater i jego niezwykła umiejętność oraz kult bliskości i życia w zgodzie z naturą godzącą się na to, że czasami jedne osobniki są zabijane przez inne, aby zdobyć pokarm. W każdym tomie wielką rolę odgrywa sen i senne wizje, wiara w duchy, ich moc wpływania na życie każdej istoty. Całość dopełniają świetne ilustracje i pouczające przesłanie. Dzięki interesującej i szybkiej akcji młodzi czytelnicy, do których adresowany jest komiks, nie będą się nudzić. W komiksach duże znaczenie mają ilustracje. Tu dostajemy prostą, realistyczną kreskę i jednocześnie bardzo szczegółowe ilustracje z prostym (preriowym) tłem, które raz pojawia się, a raz znika (w zależności, od tego co autorzy chcą podkreślić). Do tego ruch lub znaczenie określonych rzeczy podkreślone są przez przybliżanie lub oddalanie kadru, przez co mamy wrażenie filmowości ujęć. #derib #job #yakari #rzekazapomnienia #egmont #western #indianin #rodzicielstwo #pomoc #amnezja #wiara #odpowiedzialność #niebezpieczeństwo #dziecko #młodzież #recenzja #komiks #komix #książka #book #książki #books #pożyczprzeczytajpoleć #górowianka #annasikorska
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na92 lata temu
Maria Skłodowska-Curie. Pierwiastki promieniotwórcze Jordi Bayarri
Maria Skłodowska-Curie. Pierwiastki promieniotwórcze
Jordi Bayarri Dani Seijas
Jestem wielką fanką komiksów, zachęcania dzieci do czytania z ich wykorzystaniem (w końcu ćwiczenie czyni mistrza) oraz podsuwania ciekawostek, wiedzy, przemycania ważnych problemów. Komiksy zwykle kojarzą nam się z lekką, niezobowiązującą rozrywką. Inne skojarzenie to niezwykli bohaterzy. Najlepiej tacy z supermocami. To świetnie pobudza wyobraźnię i pomaga rozwijać koncentrację, a także kompetencje językowe. A mimo tego ta forma ciągle jest za mało doceniana w edukacji, pomijana, przemilczana, a przecież to doskonała pomoc zachęcająca do czytania, materiał mogący skutecznie przyciągnąć do słowa pisanego i wychować zaangażowanego czytelnika. Na szczęście stopniowo się to zmienia i mam nadzieję, że jeszcze troszkę i będzie bardziej doceniany, częściej podsuwany dzieciom i młodzieży, a twórcy wykorzystają jego potencjał do edukowania kolejnych pokoleń. Patrząc na różne propozycje komiksów przemycających wiedzę uważam, że idziemy w dobrym kierunku. Zdobywanie wiedzy jeszcze bardziej będzie kojarzyło się z rozrywką, a młodzi czytelnicy będą wykazywali większe zainteresowanie światem, lepiej mu się przyglądali i fantazjowali, aby tworzyć nowe wynalazki oraz idee. Jedną w wielu ciekawych propozycji jest seria „Najwybitniejsi Naukowcy” wydawana przez Wydawnictwo Egmont. Jordi Bayarri w przystępny sposób prezentuje sylwetki znanych uczonych. Wszystkie publikacje powstały przy współpracy z dr. Tayrą Lanuzą, znawczynią historii nauki. Do polskich czytelników trafiły już opowieści o Darwinie, Marii Skłodowskiej-Curie, Einsteinie, Arystotelesie, Newtonie, Hypatii, Pasteurze, Adzie Lovelace i Galileuszu. W przypadku życiorysów kobiet bardzo podoba mi się to, że dostajemy zarys dziejów z dyskryminującą otoczką i pokazaniem jak wiele zależało od bliskich i ich wsparcia. Młodzi czytelnicy zobaczą też jak bardzo edukacja kobiety była zaniedbywana, jak niesamowicie ważne było ich zaangażowanie i walka z uprzedzeniami, szowinizmem, mizoginizmem. Jordi Bayarri pokazuje nam nie tylko życie wybitnych postaci, ale też pozwala zrozumieć przemiany społeczne, warunki, w których żyli badacze. Dostrzegamy jak ważny był ich warsztat pracy, obserwacje, tworzone notatki, nawiązywane współprace, zainteresowania zgodne z wiedzą znaną żyjącym im współcześnie ludziom, możliwość wymiany pomysłami. Uświadamia młodym czytelnikom, że nauka nie rozwija się w próżni, ale jest wynikiem pomysłowości wielu osób otwartych na idee innych. Każdy z nich też zmieniał ten zasób informacji, wprowadzał nowe światło w nieznane obszary. Bez ich wkładu nie mielibyśmy urządzeń, które codziennie ułatwiają nam życie, wyszukanych rozrywek umilających nam czas, zagadek myślowych skłaniających do abstrakcyjnego myślenia, lekarstw. Jak niesamowicie wiele zmienili uświadamiamy sobie studiując ich życiorysy. Dla starszych czytelników istnieje wiele obszernych ksiąg pozwalających przenieść się w czasie i poznać realia, w jakich żyli poszczególni naukowcy. Dla dzieci i młodzieży takich publikacji jest niewiele, ale to się powoli zmienia. Coraz częściej doceniamy znajomość kontekstu powstania teorii, tło historyczne i personifikacja praw przez przypisanie jej określonej osobie z całym bagażem charakteru i doświadczeń. Seria Najwybitniejsi Naukowcy to komiksy przeznaczone dla młodych czytelników. Dzięki niej mogą oni poznać sylwetki ludzi nauki, dowiedzieć się, w jaki sposób przyczynili się do postępu w różnych dziedzinach, dlaczego byli prekursorami oraz w jakich realiach żyli. Do tego autor wprowadza czytelników w pojęcia naukowe, łatwo objaśnia najpopularniejsze teorie, przybliża sylwetki badaczy, którzy wpłynęli na dokonania naukowców. Pojawia się tu też wiele ważnych tematów politycznych. Stajemy się świadkami wojen, starć różnych grup społecznych. Niesamowicie bardzo cieszy mnie to, że właśnie ta seria pojawiła się na polskim rynku, ponieważ wyszła ona spod „pióra” hiszpańskiego scenarzysty i rysownika Jordiego Bayarri wprowadzającego młodych czytelników w bardzo przystępny sposób w świat ludzi nauki, uświadamiającego, że za ich sukcesem stała niezwykła fascynacja i chęć odkrycia czegoś nowego, zrozumienia świata, przełamania stereotypów, poszukiwania prawdy, badania świata i dystans do tego, co oczekiwały od naukowców wpływowe grupy. Polskie wersje na końcu lektury zawierają dodatkowy materiał o prezentowanej postaci. Doktor Tomasz Rożek propagujący naukę na kanale „Nauka To Lubię” opowiada o poznanej postaci, pozwala jeszcze dokładniej je poznać i lepiej zrozumieć akcję. W publikacji znajdziemy też kalendarium odkryć bohatera albumu oraz galerię postaci: zarówno krótkie notki o nich, jak i wstępne szkice, studia osoby, co pozwala młodym czytelnikom uświadomić sobie, od czego zaczyna się rysowanie komiksu. Każdy komiks jest wielkości zeszytu do nut (i też w taki sposób się otwierają). Lekko usztywnione okładki mają skrzydełka, na których znajdziemy informacje o tym, w jaki sposób powstał pomysł na komiksy i o współpracy z dr Tayrą Lanuzą naukowo zajmującą się historią nauki. Dzięki temu mamy pewność, że publikacje zawierają fakty zgodne z aktualnym stanem wiedzy.
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na103 lata temu
Przygody Smerfów. Smerfy i smok z jeziora Thierry Culliford
Przygody Smerfów. Smerfy i smok z jeziora
Thierry Culliford Nine Culliford Jeroen De Coninck Alain Jost Miguel Diaz
Ten odcinek Smerfów był wyjątkowo interesujący z mojego punktu widzenia, gdyż dotykał pierwowzoru powstania niebieskich skrzatów. Niewiele osób wie, że animacja i seria komiksowa powstawały w zasadzie odrębnie i mają bardzo dużo różnic. Oczywiście są cechy wspólne, jak geneza narodzin smerfetki, jednak obie wersje szły mocno odrębnymi torami. Same smerfy pojawiły się natomiast po raz pierwszy jako epizodyczne leśne skrzaty w serii komiksowej "Johan i Piłit", a w raz z nimi postać przyjaznego smoka Fafnira. Ten album jest poświęcony dalszym losom owego gada, który wpakował się w niezłe tarapaty. Co mi się podobało 1. Smok Fafnir Główny bohater tej opowieści to naprawdę sympatyczny koleżka. Nie czytałem albumów Jonah i Piłit" bo nie zostały one wydane jeszcze w Polsce, ale może ten album zwiastuje ich rychłe nadejście. Natomiast smok Fafnir jest przeuroczy, nieco niezdarny oraz strasznie fajny. Zamiast ziać ogniem pluje wodą, ma pancerną łuskę, lubi pływać i jest wegetarianinem, co niestety nieraz ściąga na niego kłopoty. Jednak to nadal cholernie sympatyczna gadzina. 2. Poznajemy bohaterów z serii "Jonah i Piłit" Co prawda tytułowej pary awanturników nie uświadczymy w tym albumie, to mamy przyjemność poznać inne ludzkie postacie oraz miejsce gdzie żyją. Niby niewiele, ale mi się to strasznie podobało. 3. Humor Tak po prostu :) PODSUMOWANIE Album interesujący zarówno dla starych fanów Smerfów, jak i młodszego pokolenia. Poznajemy nowe postacie, nowe miejsca oraz możliwą, przynajmniej w teorii, zapowiedź serii przygodowej stworzonej prze Peyo nim zasłynął Smerfami. Chętnie bym ja przeczytał, bo warto sięgać po wiekowe perełki.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na73 lata temu
Piorun do drapania Christophe Cazenove
Piorun do drapania
Christophe Cazenove Philippe Larbier
Czas na nową serie humorystyczną tym razem z udziałem postaci z mitologii greckiej. Głównym bohaterem jest tutaj minotaur Taurusek, który często popada w kłopoty zwracając na siebie piorunujący wzrok Zeusa. Nasz "heros" jest bowiem dość gnuśnym, niewychowanym i grubiańskim bykiem, w którym z niewiadomych przyczyn kocha się młoda Afrodyta. Ogólnie chłopak niejednej osobie zalazł za skórę, ale równie często dostał piorunem po tyłku. Komiks składa się z serii krótkich humorystycznych opowiastek. Podobnie jak w serii "Sisters" czy "Kasia i jej kot", zatem mamy tutaj ten sam schemat. Z tą różnicą, że nawiązania fabularne dotyczą starożytnej Grecji i powszechnie znanych z nią wydarzeń oraz mitów, przemielonych przez kulturę chyba z miliard razy. Zatem mamy młodego Heraklesa (chwała autorom, że nie użyli rzymskiego imienia tego herosa) i jego dwanaście prac, Odyseusza próbującego podbić Troję, przedstawienie mocy poszczególnych bogów czy nawiązanie do konkretnych mitów, np. przemiany zeusa w łabędzia. Każda z tych rzeczy czy wydarzeń jest umiejętnie wyśmiana i słowo "umiejętnie" jest tutaj kluczowe. Otóż czytelnik nie musi znać historii starożytnej Grecji czy jej mitologii aby połapać się w poszczególnych historyjkach. Wszystko tutaj ciekawie wyłożono, dobitnie obrazując nawiązania do konkretnych elementów. Dzięki temu młodsi czytelnicy z pewnością będą dobrze się bawić, ale starci, szczególnie dobrze znający mitologię, czasami mogą się popłakać ze śmiechu. Już zapowiedziano dwa kolejne tomy serii, których nie mogę się doczekać. Jeśli będą utrzymywały poziom pierwszego, to będzie to dla mnie znacznie ciekawsza przygoda niż z serią "Sisters". Jestem wielkim fanem mitologii cywilizacji śródziemnomorskich, więc odnajduję się w takich parodiach niczym przysłowiowa ryba w wodzie. Chciałbym kiedyś zobaczyć podobne serie, tylko dotyczące starożytnego Egiptu lub Persji lub innych cywilizacji mocno niedocenionych przez popkulturę. Byłoby to zapewne ciekawe doświadczenie. Tymczasem wracam do panteony bóstw i herosów greckich oraz Tauruska, który stale załazi im za skórę.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na73 lata temu
Przygody Smerfów. Zupa ze Smerfów Peyo
Przygody Smerfów. Zupa ze Smerfów
Peyo Yvan Delporte
W końcu udało mi się przeczytać pierwszy tom przygód smerfów, gdzie pojawia się słynny Pasibrzuch. Facet jest słusznych rozmiarów, do tego wiecznie głodny i potrafi zeżreć dosłownie wszystko. Pewnego razu zawędrował w pobliże siedziby Gargamela, a ten narobił mu smaka na zupę ze smerfów. Czarownik liczył bowiem, ze Pasibrzuch zaprowadzi go tym sposobem do wioski naszych niebieskich skrzatów, ale finalnie olbrzym dotarł tam sam. Jak się szybko okazało, przebiegły Papa Smerf szybko wpadł na plan poradzenia sobie z głodomorem. I tutaj zaczyna się zabawa, przynajmniej dla czytelnika, bowiem smerfy już tak lekko nie miały. Otóż naprawdę przygotowują zupę, jednocześnie zwodząc Pasibrzucha i nakazując mu czekać. Cała akcja jest niezwykle pomysłowa oraz zabawna, a jej finał dość nieoczekiwany. Pięknie też w cały wątek zostaje wprowadzony czarownik Gargamel i jego rudy kocur, którzy zdecydowanie przeliczyli siły na zamiary. Album zawiera też drugi komiks, a raczej zbiór krótkich historyjek pod przewodnim tematem - Dobry żart, Smerfa wart!. Jest to fajny zestaw, mający całkiem mocny wydźwięk czysto humorystyczny, bez większej puenty. No może poza ostatnim kawałkiem poświęconym Smerfetce. Ciekawie urozmaica ten album i przypomina, że powstało dużo krótkich opowieści o naszych niebieskich skrzatach. Polecam zatem po niego sięgnąć, nawet jeśli dotąd, jakimś cudem, nie mieliście styczności z tą serią.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na73 lata temu
Einstein. Przeskok kwantowy Jordi Bayarri
Einstein. Przeskok kwantowy
Jordi Bayarri
Filozof – tak o dawnych miłośnikach wiedzy, dążenia do poznania wszystkiego, co możliwe mówiono. Byli nie kim innym jak pierwszymi naukowcami podglądającymi świat, sporządzającymi notatki, zbierającymi dane i wyciągającymi wnioski. Każdy miał swój niepowtarzalny sposób pracy, zainteresowania zgodne z wiedzą znaną żyjącym im współcześnie ludziom. Każdy z nich też zmieniał ten zasób informacji, wprowadzał nowe światło w nieznane obszary. Bez ich wkładu nie mielibyśmy urządzeń, które codziennie ułatwiają nam życie, wyszukanych rozrywek umilających nam czas, zagadek myślowych skłaniających do abstrakcyjnego myślenia. Jak niesamowicie wiele zmienili uświadamiamy sobie studiując ich życiorysy. Dla starszych czytelników istnieje wiele obszernych ksiąg pozwalających przenieść się w czasie i poznać realia, w jakich żyli poszczególni naukowcy. Dla dzieci i młodzieży takich publikacji jest niewiele, ale to się powoli zmienia. Coraz częściej doceniamy znajomość kontekstu powstania teorii, tło historyczne i personifikacja praw przez przypisanie jej określonej osobie z całym bagażem charakteru i doświadczeń. Tu świetnie sprawdzi się seria komiksów wydawanych przez Egmont „Najwybitniejsi Naukowcy”. W jej ramach na polskim rynku ukazały się tomy poświęcone: Arystotelesowi, Darwinowi, Einsteinowi, Marii Skłodowskiej-Curie, a niedługo ukażą się kolejne. Seria Najwybitniejsi Naukowcy to komiksy przeznaczone dla młodych czytelników. Dzięki niej mogą oni poznać sylwetki ludzi nauki, dowiedzieć się w jaki sposób przyczynili się do postępu w różnych dziedzinach, dlaczego byli prekursorami oraz w jakich realiach żyli. Do tego wprowadza nas w pojęcia naukowe, łatwo objaśnia najpopularniejsze teorie. Niesamowicie bardzo cieszy mnie to, że właśnie ta seria pojawiła się na polskim rynku, ponieważ wyszła ona spod „pióra” hiszpańskiego scenarzysty i rysownika Jordiego Bayarri wprowadzającego młodych czytelników w bardzo przystępny sposób w świat ludzi nauki, uświadamiającego, że za ich sukcesem stała niezwykła fascynacja i chęć odkrycia czegoś nowego, zrozumienia świata, przełamania stereotypów. Polskie wersje na końcu lektury zawierają dodatkowy materiał o prezentowanej postaci. Doktor Tomasz Rożek propagujący naukę na kanale „Nauka To Lubię” opowiada o poznanej postaci. W publikacji znajdziemy też kalendarium odkryć bohatera albumu oraz galerię postaci: zarówno krótkie notki o nich, jak i wstępne szkice, studia osoby, co pozwala młodym czytelnikom uświadomić sobie, od czego zaczyna się rysowanie komiksu. Do mnie trafiły dwa polskie tomy. Pierwszy o Arystotelesie, a drugi o Einsteinie. Są niewielkie, bo wielkości zeszytu do nut (i też w taki sposób się otwierają). Lekko usztywnione okładki mają skrzydełka, na których znajdziemy informacje o tym, w jaki sposób powstał pomysł na komiksy i o współpracy z dr Tayrą Lanuzą naukowo zajmującą się historią nauki. Dzięki temu mamy pewność, że publikacje zawierają fakty zgodne z aktualnym stanem wiedzy.
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na103 lata temu
Przygody Smerfów. Smerfy na letnisku Thierry Culliford
Przygody Smerfów. Smerfy na letnisku
Thierry Culliford Nine Culliford Alain Jost Pascal Garray
Aby ktoś mógł odpoczywać, ktoś inny musi pracować. Ta złota zasada jest nienaruszalna i dotyczy każdej społeczności. Nawet Smerfów, które są utopijną alegorią na temat komunizmu. Przynajmniej ja tak to zawsze odbierałem. Tak czy inaczej w tej przygodzie Pracuś jest przemęczony. Wszyscy czegoś od niego chcą i facet nie daje już rady. Papa Smerf zleca mu odpoczynek, więc nasz dzielny Smerf wędruje na łono natury z dala od wioski. Tam wpada na pomysł stworzenia letniska, gdzie każdy smerf mógłby odpocząć. Jak zwykle w takich sprawach bywa, nasze małe skrzaty szybko wszczynają kłótnie. Na przykładzie wioski Smerfów mamy pokazane bolączki współczesnego świata. Wszyscy chcą wszystko, ale nie liczą się z konsekwencjami. Każdy chce odpoczywać, ale przecież ktoś musi ugotować, posprzątać czy obsługiwać gości. Taka osoba zatem pracuje, a jej też należy się wypoczynek. Uczciwą zatem formą jest zamiana ról na stanowiskach, tak aby jedna osoba pracowała, a inna odpoczywała. Jednak nie każdy ma talent do wszystkiego, szczególnie w tak specyficznej społeczności, gdzie dane Smerfy wyspecjalizowały się w swoich zadaniach. W tym momencie trudno takiemu garncarzowi zastąpić piekarza. Podobny problem był już kilkukrotnie ukazany w tej serii. Choćby w odcinku z pieniędzmi, gdzie dany zawód był bardziej użyteczny, a co za tym idzie przynosił większe zyski. Podobnie jest i tutaj. Mało kto jest wszechstronnie uzdolniony i potrafi zastępować innych. Do tego pewne zawody wymagają ścisłej specjalizacji, a inne są tak banalne, że może wykonać je każdy. Wszystkie jednak z czasem wypalają pracownika i ten musi zwyczajnie odpocząć.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na73 lata temu
Ernest i Rebeka - Na ratunek! Wydanie zbiorcze Tom 3 Guillaume Bianco
Ernest i Rebeka - Na ratunek! Wydanie zbiorcze Tom 3
Guillaume Bianco Antonello Dalena
Uważam tą serię za jedną z najlepszych, jakie czytałem w ostatnich latach w odniesieniu do komiksów adresowanych do młodszego czytelnika. Z jednej strony mamy ciekawy rysunek, ogrom humoru słownego oraz sytuacyjnego i ciekawie napisane postacie. Z drugiej natomiast porusza niezwykle trudne tematy, jak separacja, rozwód, tęsknota, niesłuchanie drugiej osoby czy też śmierć, a raczej przemijalność pewnych rzeczy. Trzeci tom wcale nie zwalnia tempa i w zasadzie podnosi poprzeczkę, głównie za sprawą tematu dojrzałości oraz odpowiedzialności za własne czyny. Jest takie powiedzenie: Nie osądzaj książki po okładce. Dotyczy ono też ludzi i tego jak łatwo kogoś napiętnować, nie znając szerszej perspektywy. Sam nieraz tak robiłem w przeszłości, jak zapewne większość z nas. Każdemu bowiem zdarza się wysnuć jakieś wnioski nim pozna wszystkie fakty. Nie oszukujmy się - jest to wygodne. I podobny temat jest przedstawiony właśnie na początku tego tomu, względem jednej z nauczycielek małej Rebeki. Dziecko posądza ją o czary, bo jest niemiła, ostra i chodzi w płaszczu z kapturem. Zaczyna się prześladowanie nauczycielki, co prowadzi do serii komplikacji, natomiast prawda okazuje się brutalnym ciosem dla wielu uczniów. Nie jest to jedyny poważny temat poruszony w tym tomie. Innymi są np. nastoletni bunt Korali, która czuje się osamotniona po rozwodzie rodziców, problemy w kontaktach z ojcem, który pracuje i stara sobie na nowo jakoś poukładać życie, czy wyżywanie się na nowym partnerze matki, bo przecież on nie jest ojcem. Jest obcy. Innym ważnym wątkiem jest przeszłość rodziców głównych bohaterek, gdy byli jeszcze ze sobą jako małżeństwo. Poznaliśmy tą parę gdy już żyła w separacji i ciągle się kłóciła, teraz dostaliśmy zupełnie nowy obraz i czytelnik rozumie dlaczego wszystko szlag trafił. Z drugiej strony komiks nie jest pozbawiony ogromnych pokładów humoru. Głównie za sprawą Ernesta i jego kolegów mikrobów. Szczególnie tych, starających się chronić dzieci i uczących ich organizmów odporności. Jest też pociągnięty humorystyczny wątek z lekarzem Rebeki i jego manią zdobycia różnorakich mikrobów w celu badań. Oczywiście wszystko z punktu widzenia małej, siedmioletniej dziewczynki. Tak, ta seria nadal trzyma wysoki poziom i mam nadzieję, że za szybko się nie skończy. Jednak Rebeka rośnie i w końcu osiągnie taki wiek, że nie będzie już widziała Ernesta. Stanie się on tylko wspomnieniem, choć nadal nasz dzielny mikrob będzie czuwał nad zdrowiem swej przyjaciółki. Jednak mam nadzieję, że ten dzień nie nadejdzie za szybko.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na83 lata temu
Yakari. Wielka nora Derib
Yakari. Wielka nora
Derib Job Dominique
Przygody małego Siuksa imieniem Yakari, obdarzonego darem rozumienia mowy zwierząt, uważam za coraz ciekawsze. Co prawda seria jest bardzo stara i powstałą w 1973 roku, ale od tamtego czasu nadal jest rozwijana. Obecnie liczy 41 albumów (ostatni pojawił się we Francji w 2020),z czego 10 już wydano w Polsce. Najnowszy nosi tytuł Wielka nora i niesie z sobą bardzo mądrą naukę. Brzmi ona: Nie każdy żart jest bezpieczny i czasem wiąże się z poważnymi konsekwencjami. Każdy z nas lubi sobie stroić żarty z innych. Mamy całe kanały na You Tube poświęcone tak zwanym prankom, czyli żartowaniu z innych, wkręcając ofiary kawału w różne sytuacje, o których nie mają pojęcia. Czasem dla żartownisia kończy się to nieciekawie, szczególnie jeśli jego ofiarą jest osoba wybuchowa lub mundurowa. Pamiętam jak kiedyś, bodaj w Japonii, doszło do tragicznego w skutkach wydarzenia, gdy dwóch żartownisiów udawało napad. Jeden był ofiarą, a drugi napastnikiem z pistoletem. Trafili na policjanta będącego po cywilnemu i ten zareagował prawidłowo na widoczne zagrożenie - wyciągnął broń i oddał strzał do napastnika, nie wiedząc o tym, że ten strzela ślepakami. Właśnie przed takim nieprzemyślanym zachowanie przestrzega prezentowany tutaj komiks. Z jednej strony dzieci mają zabawę, dokuczają dorosłym, bawią się w podziemnych tunelach połączonych z ogromną norą, nie zważając na niebezpieczeństwo. Gdy sytuacja staje się krytyczna, nadal sobie żartują, aż mamy nieszczęście. Świetnie podsumowuje to w ostatnim kadrze jedna z bohaterek tego komiksu. Zatem lektura tego komiksu to dobra przestroga dla KAŻDEGO kto bez rozwagi bawi się w robienie głupich dowcipów. Czasem lepiej się zastanowić czy to co planujemy nie przyniesie kłopotów nie tylko nam, ale tez osobom postronnym. Może warto więc powstrzymać się od głupich wybryków na rzecz bardziej przemyślanej zabawy.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na73 lata temu
Przygody Smerfów. Mama Smerfetka Thierry Culliford
Przygody Smerfów. Mama Smerfetka
Thierry Culliford Nine Culliford Alain Jost Pascal Garray
Wiele razy natrafiałem na głosy krytykujące nowe przygody Smerfów. Głównie twierdzono w nich, ze to już nie to samo co za czasów Peyo, który zmarł w 1992 roku, że jego syn nie ma już tej smykałki co ojciec i nowi twórcy przemycają do serii za dużo "nowoczesnych" poglądów. Nie wiem jak wam, ale mi się ta "nowoczesność" naprawdę podoba. Czemu? Bo porusza wartościowe tematy, o których nieraz mówi się w sposób wypaczony lub zbyt mocno podszyty politycznymi utarczkami. Tymczasem najnowszy album Smerfów, osobiście uważam za jeden z najlepszych jakie kiedykolwiek powstały. Dlaczego? Bo właśnie mówi o rzeczach ważnych i nie boi się nazywać złych zachowań po imieniu. Jak wiecie, a może i nie jeśli nie jesteście fanami niebieskich skrzatów, Smerfetkę stworzył Gargamel. Nie od razy była blond pięknością. O nie. Taką uczynił ją po czasie Papa Smerf, co ostatecznie przyczyniło się do serii komplikacji w wiosce. Wszystkie te perypetie możecie przeczytać w albumie zatytułowanym "Smerfetka" który kilka miesięcy temu miał swoje wznowienie. Natomiast obecny tom jest tegorocznym dziełem cudownie do uzupełniającym losy naszej bohaterki. Otóż od momentu gdy Smerfetka stała się piękna, większość smerfów traktuje ją z przesadną uprzejmością. Wydaje im się, ze są troskliwi, opiekuńczy - no sami dżentelmeni. Tymczasem jest inaczej, bowiem dziewczyna czuje się jak marionetka. Ma dość obsypywania ją kwiatami, traktowania niczym drogocenny posąg, na który stale trzeba chuchać, dmuchać i trzymać pod kloszem. Chcę pokazać innym Smerfom, że jest w pełni wartościowym członkiem społeczności. Potrafi ciężko pracować, ma kreatywne pomysły i nie boi się ubrudzić gdy sytuacja tego wymaga. I tutaj z pomocą przychodzi ponownie pomysłowy Papa Smerf. Cała historia nie oznacza, że Smerfetka nie lubi być adorowana czy obdarowywana kwiatami. Nadal jest kobieta pełną uczuć oraz troski. Jednak potrafi tez znacznie więcej. Umie samodzielnie myśleć, chce być samodzielna, a nie w pełni zależna od reszty mieszkańców wioski. Jest po prostu zwykłym Smerfem, takim jak reszta, choć z pozoru wydaje się to niektórym dziwne. Mamy tutaj piękne oddanie naszych społecznych przywar, gdzie łatwo szufladkujemy ludzi. Nie tylko kobiety, ale też dzieci, starców czy nawet mężczyzn, w zależności od ich postury lub zainteresowań. Czemu? Bo to wygodne, ale też w dużym stopniu wypływa z relacji społecznych jakie funkcjonowały przez stulecia. Tak naprawdę od połowy XX wieku zaczęło się to gwałtownie zmieniać, choć pierwsze zauważalne przemiany miały miejsce już choćby w średniowieczu. Dotyczyło to jednak głównie ludzi zamożnych, a nie "zwykłych". Tak, "Mama Smerfetka" to dla mnie genialny komiks. Idealnie oddaje charakter obecnych przemian społecznych i pokazuje jakie role poszczególnym osobom odgórnie narzucano w przeszłości. Przed nami jeszcze daleka droga, aby wiele spraw się unormowało. Tak było zawsze i tak będzie w przyszłości z tematami, które na razie są nam obce. Osobiście uważam, że każdy powinien choć raz przeczytać ten komiks. Może spojrzy na swoje otoczenie inaczej. Oczywiście jeśli zrozumie jego przekaz :)
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na83 lata temu
Arystoteles. Głód wiedzy Jordi Bayarri
Arystoteles. Głód wiedzy
Jordi Bayarri
Filozof – tak o dawnych miłośnikach wiedzy, dążenia do poznania wszystkiego, co możliwe mówiono. Byli nie kim innym jak pierwszymi naukowcami podglądającymi świat, sporządzającymi notatki, zbierającymi dane i wyciągającymi wnioski. Każdy miał swój niepowtarzalny sposób pracy, zainteresowania zgodne z wiedzą znaną żyjącym im współcześnie ludziom. Każdy z nich też zmieniał ten zasób informacji, wprowadzał nowe światło w nieznane obszary. Bez ich wkładu nie mielibyśmy urządzeń, które codziennie ułatwiają nam życie, wyszukanych rozrywek umilających nam czas, zagadek myślowych skłaniających do abstrakcyjnego myślenia. Jak niesamowicie wiele zmienili uświadamiamy sobie studiując ich życiorysy. Dla starszych czytelników istnieje wiele obszernych ksiąg pozwalających przenieść się w czasie i poznać realia, w jakich żyli poszczególni naukowcy. Dla dzieci i młodzieży takich publikacji jest niewiele, ale to się powoli zmienia. Coraz częściej doceniamy znajomość kontekstu powstania teorii, tło historyczne i personifikacja praw przez przypisanie jej określonej osobie z całym bagażem charakteru i doświadczeń. Tu świetnie sprawdzi się seria komiksów wydawanych przez Egmont „Najwybitniejsi Naukowcy”. W jej ramach na polskim rynku ukazały się tomy poświęcone: Arystotelesowi, Darwinowi, Einsteinowi, Marii Skłodowskiej-Curie, a niedługo ukażą się kolejne. Seria Najwybitniejsi Naukowcy to komiksy przeznaczone dla młodych czytelników. Dzięki niej mogą oni poznać sylwetki ludzi nauki, dowiedzieć się w jaki sposób przyczynili się do postępu w różnych dziedzinach, dlaczego byli prekursorami oraz w jakich realiach żyli. Do tego wprowadza nas w pojęcia naukowe, łatwo objaśnia najpopularniejsze teorie. Niesamowicie bardzo cieszy mnie to, że właśnie ta seria pojawiła się na polskim rynku, ponieważ wyszła ona spod „pióra” hiszpańskiego scenarzysty i rysownika Jordiego Bayarri wprowadzającego młodych czytelników w bardzo przystępny sposób w świat ludzi nauki, uświadamiającego, że za ich sukcesem stała niezwykła fascynacja i chęć odkrycia czegoś nowego, zrozumienia świata, przełamania stereotypów. Polskie wersje na końcu lektury zawierają dodatkowy materiał o prezentowanej postaci. Doktor Tomasz Rożek propagujący naukę na kanale „Nauka To Lubię” opowiada o poznanej postaci. W publikacji znajdziemy też kalendarium odkryć bohatera albumu oraz galerię postaci: zarówno krótkie notki o nich, jak i wstępne szkice, studia osoby, co pozwala młodym czytelnikom uświadomić sobie, od czego zaczyna się rysowanie komiksu. Do mnie trafiły dwa polskie tomy. Pierwszy o Arystotelesie, a drugi o Einsteinie. Są niewielkie, bo wielkości zeszytu do nut (i też w taki sposób się otwierają). Lekko usztywnione okładki mają skrzydełka, na których znajdziemy informacje o tym, w jaki sposób powstał pomysł na komiksy i o współpracy z dr Tayrą Lanuzą naukowo zajmującą się historią nauki. Dzięki temu mamy pewność, że publikacje zawierają fakty zgodne z aktualnym stanem wiedzy.
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na103 lata temu
Przygody Smerfów. Smerfy i bociany Thierry Culliford
Przygody Smerfów. Smerfy i bociany
Thierry Culliford Nine Culliford Alain Jost Miguel Díaz Vizoso
Bociany towarzyszą Smerfom od kiedy pamiętam. Zresztą ten motyw przewija się często zarówno w komiksach jak i serialu animowanym. Jednak nie zawsze tak było. Dawniej małe, niebieskie skrzaty unikały tych wielkich ptaków, bojąc się zostać ich przekąską. Sytuację zmienił jeden czyn, ale to tylko początek tej opowieści, a w zasadzie pojedyncze wspomnienie. Bowiem Smerfy ponownie muszą pomóc bocianom. Jednak tym razem przeciwnik jest o wiele bardziej niebezpieczny. Czarodziej Omnibus, wielki przyjaciel Papy Smerfa, obchodzi urodziny. Z tej okazji z wioski Smerfów wyrusza delegacja, która przybywa na miejsce na grzbietach bocianów. Następnego dnia, gdy po udanej imprezie nasi milusińscy czekają na transport mający zabrać ich z powrotem do domu, coś jest nie tak. przylatuje tylko jeden bocian,do tego cały rozdygotany oraz wygłodzony. Papa Smerf wraz z małą grupą rusza zbadać sprawę i okazuje się, że ktoś chwyta bociany. Problem polega na tym, że nikt nie ma pojęcia dlaczego. Fabuła jest prosto skonstruowana i wiele elementów czytelnik otrzymuje dość szybko (czasem za szybko),ale i tak potrafi wciągnąć. Akcji tutaj naprawdę sporo, poznajemy kilka nowych postaci oraz otrzymujemy całkiem solidną puentę. Z jednej strony komiks porusza tematy, które są dziś ważne, z drugiej robi to na tyle umiejętnie aby zachować charakter serii. W rezultacie dostajemy raczej przewidywalną fabularnie, za to widowiskową lekturę. Jak dla mnie dzięki takim komiksom dzieło Peyo nadal jest żywe i pozostanie w tym stanie jeszcze wiele, wiele lat. Bowiem Smerfy są naprawdę długowieczne.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na73 lata temu
Smerfy i Wioska Dziewczyn. Kruk Thierry Culliford
Smerfy i Wioska Dziewczyn. Kruk
Thierry Culliford Luc Parthoens Alain Maury Paolo Maddaleni
Obserwując polską scenę komiksową, szczególnie jej sektor z recenzjami, nieraz spotykałem się z srogim marudzeniem na temat serii "Smerfy i wioska dziewczyn". Nigdy nie rozumiałem tego smęcenia ze strony naszych recenzentów. A to że sztuczne wplatanie dziewczyn, a to że wtórne, a to że to już nie świętej pamięci Peyo, że jego syn nie ma takiego talentu i tak dalej. Szczerze powiedziawszy, dla mnie to jest stek bzdur, gdyż wioska dziewczyn naprawdę dobrze się broni. Podobnie jak nowe komiksy z głównej serii. Tym razem również pokazano wysoki potencjał drzemiący w nowych komiksach o smerfach, nawiązując przy tym nieco do opowieści "Smerf Naczelnik". Papa Smerf i Wierzba (przywódczyni wioski dziewczyn) lecą na wielki zlot czarodziejów, pozostawiając swoich podopiecznych samych. Jak wiemy z innych historyjek o Smerfach, takie sytuacje prawie zawsze kończą się mniejszą lub większą katastrofą. Szczególnie gdy w całość wydarzeń zaangażuje się czarownik Gargamel. Tym razem wysłał on na przeszpiegi gadającego kruka, lecz ptaszysko odzyskawszy wolność postanowiło podjąć własne cele. Niestety z powodu nieporozumień, podejrzliwości i knowań, konflikt narasta szybko mknąc w kierunku prawdziwej tragedii. Ten album to dobra przestroga, że nie zawsze tylko jedna strona nie jest w pełni odpowiedzialna za konflikt. Ten przedstawiony w komiksie wynikł w dużej mierze z powodu zapalczywego charakteru jednej z dziewczyn, chcącej wszystko załatwiać siłą. Nie twierdzę, że sam kruk też jest bez winy, bo w pewnym momencie celowo zaczyna siać niezgodę w społeczności smerfów, ale to po części wynikało z ochrony własnych interesów. Jego zgubiła chciwość, smerfy nadmierna ufność oraz pieniactwo. Efekt okazał się opłakany w skutkach. Własnie dla takich historii warto sięgnąć po nową serię. Jest ona nie tylko świetnie zilustrowana, ale też bardzo dobrze napisana i przemyślana. Nie zgadzam się zatem z zarzutami o wtórność i płytkość tej serii. Będę jej bronił i wyczekiwał kolejnych tomów bo warto się w nią zagłębić. Nowi autorzy, którzy świetnie wczuwają się w to uniwersum, bardzo umiejętnie od lat je rozwijają. Dzięki nim scheda Peyo nadal żyje, kształtuje nowe pokolenia i oby to trwało jeszcze przez dekady.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na73 lata temu
Przygody Smerfów. Awantura w wiosce Smerfów Peyo
Przygody Smerfów. Awantura w wiosce Smerfów
Peyo Yvan Delporte
Na przykładzie wioski Smerfów można przedstawić ogrom absurdów trawiących nasze społeczeństwo. Tutaj prezentowany album jest bardzo aktualny i genialnie oddaje bezsensowny podział pomiędzy ludźmi, żyjącymi w jednej społeczności. Oto Smerfy z południowej części wioski zaczynają się kłócić z tymi zamieszkałymi na północy, które słowo jest poprawne. Korkosmerf czy Smerfociag. Niby drobnostka, ale szybko przeradza się w otwartą wojnę. Jest to wręcz idealny przykład do tego, jak błahostka potrafi obudzić w nas najgorsze instynkty. Nikt nie słucha głosu rozsądku, nie próbuje znaleźć konsensusu czy poznać podłoża zagadnienia. Nie. Jest tylko moja racja i koniec. Czy nie brzmi to znajomo? Wydaje mi się, że aż za bardzo, szczególnie w obecnej dobie gdzie ludzie zdaje się zatracili rozsądek i rzucają oskarżeniami we wszystkie strony. Najśmieszniejsze, a raczej tragiczne, w tym wszystkim jest to, ze te same osoby potem trąbią o wolności wypowiedzi, posiadanych poglądów oraz wyznawanych idei czy wiary. I tutaj mamy tak samo. Smerfy kłócą się bezmyślnie, nie słuchając głosu rozsądku, doprowadzając wioskę na skraj wojny domowej. Papa Smerf, przywódca społeczności, jest bezradny, bo nikt nie słucha jego zdroworozsądkowych argumentów. W zasadzie jest uznany za oszołoma i zdrajcę bo nie poparł żadnej ze stron. W efekcie musi skorzystać z radykalnych środków, aby całą sytuacje choć częściowo załagodzić. Ponownie - taki obrazek wygląda bardzo znajomo. Miejmy jednak nadzieję, że w naszej rzeczywistości nie dojdzie do tego, że będzie trzeba sięgnąć po ciężkie argumenty.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na73 lata temu
Przygody Smerfów. Smerfy i maszyna snów Miguel Ángel Díaz
Przygody Smerfów. Smerfy i maszyna snów
Miguel Ángel Díaz Thierry Culliford Nine Culliford Jeroen De Coninck Alain Jost Miguel Diaz
W dzisiejszych czasach postęp technologiczny jest wręcz oszałamiający. Szczególnie w zakresie cyfryzacji, co wręcz widać gołym okiem. Nigdy bym nie przypuszczał, że historia o Smerfach, bardzo umiejętnie będzie potrafiła przestrzegać przed pewnym zjawiskiem, związanym z cyfrową rozrywką. Mianowicie uzależnieniem od obrazu. Od wirtualnych marzeń, które wydają się być tak bardzo rzeczywiste, że aż prawdziwe. Które działają niczym narkotyk. A jednak tak się stało i tak oto "Smerfy i maszyna snów", to idealny przykład na to, jak łatwo zatracić się w wyimaginowanym świecie. W dzisiejszych czasach bardzo łatwo o rozrywkę wszelkiej maści, szczególnie tą wirtualną. Łatwo się też w tym zatracić. Podobnie jak Smerfy zatraciły się w swoim świecie marzeń, za sprawą magicznej tablicy i okularów. Niestety nie przypuszczały, że każdy sen na jawie ma swoją cenę, a tą podyktował czarodziej sterujący tablicą. Smerfy szybko uległy pokusie i nawet Papa Smerf szybko zatracił się we własnych marzeniach. Tylko ważniak, dzięki swej wadzie wzroku, był odporny na urok, więc to na niego spadło uratowanie wioski przed zagładą. Jej symptomy pojawiły się szybko. Smerfy zaniedbywały swoje codzienne obowiązki, harowały na koszt utrzymania w działaniu magicznej tablicy i spędzały przed nią każdą wolną sekundę. Czy nie brzmi to znajomo? Ileż razy sami wpadamy w taka pułapkę oglądając serial albo grając w grę. Nawet przeglądanie głupich komplikacji filmików na YT potrafi pożreć dziennie kilka godzin. Potem szybko do pracy, aby zarobić na utrzymanie internetu oraz prąd, i wracamy w to błędne koło. Zaniedbujemy relacje z innymi ludźmi, własne zainteresowania, zdrowie i tak dalej. Byle tylko wyimaginowany sen się jeszcze na chwilę ziścił. Oto narkotyk XXI wieku.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na83 lata temu

Cytaty z książki Smerfy i Wioska Dziewczyn. Nowy początek

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Smerfy i Wioska Dziewczyn. Nowy początek