rozwiń zwiń

Przygody Smerfów. Smerfy na letnisku

Okładka książki Przygody Smerfów. Smerfy na letnisku
Thierry CullifordNine Culliford Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Przygody Smerfów (tom 27) Seria: Klub Świata Komiksu komiksy
48 str. 48 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Przygody Smerfów (tom 27)
Seria:
Klub Świata Komiksu
Tytuł oryginału:
Schtroumpf les bains
Data wydania:
2020-08-12
Data 1. wyd. pol.:
2020-08-12
Liczba stron:
48
Czas czytania
48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328142312
Tłumacz:
Maria Mosiewicz
Średnia ocen

                7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Przygody Smerfów. Smerfy na letnisku w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Przygody Smerfów. Smerfy na letnisku

Średnia ocen
7,5 / 10
32 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1394
1344

Na półkach:

Aby ktoś mógł odpoczywać, ktoś inny musi pracować. Ta złota zasada jest nienaruszalna i dotyczy każdej społeczności. Nawet Smerfów, które są utopijną alegorią na temat komunizmu. Przynajmniej ja tak to zawsze odbierałem. Tak czy inaczej w tej przygodzie Pracuś jest przemęczony. Wszyscy czegoś od niego chcą i facet nie daje już rady. Papa Smerf zleca mu odpoczynek, więc nasz dzielny Smerf wędruje na łono natury z dala od wioski. Tam wpada na pomysł stworzenia letniska, gdzie każdy smerf mógłby odpocząć. Jak zwykle w takich sprawach bywa, nasze małe skrzaty szybko wszczynają kłótnie.

Na przykładzie wioski Smerfów mamy pokazane bolączki współczesnego świata. Wszyscy chcą wszystko, ale nie liczą się z konsekwencjami. Każdy chce odpoczywać, ale przecież ktoś musi ugotować, posprzątać czy obsługiwać gości. Taka osoba zatem pracuje, a jej też należy się wypoczynek. Uczciwą zatem formą jest zamiana ról na stanowiskach, tak aby jedna osoba pracowała, a inna odpoczywała. Jednak nie każdy ma talent do wszystkiego, szczególnie w tak specyficznej społeczności, gdzie dane Smerfy wyspecjalizowały się w swoich zadaniach. W tym momencie trudno takiemu garncarzowi zastąpić piekarza.

Podobny problem był już kilkukrotnie ukazany w tej serii. Choćby w odcinku z pieniędzmi, gdzie dany zawód był bardziej użyteczny, a co za tym idzie przynosił większe zyski. Podobnie jest i tutaj. Mało kto jest wszechstronnie uzdolniony i potrafi zastępować innych. Do tego pewne zawody wymagają ścisłej specjalizacji, a inne są tak banalne, że może wykonać je każdy. Wszystkie jednak z czasem wypalają pracownika i ten musi zwyczajnie odpocząć.

Aby ktoś mógł odpoczywać, ktoś inny musi pracować. Ta złota zasada jest nienaruszalna i dotyczy każdej społeczności. Nawet Smerfów, które są utopijną alegorią na temat komunizmu. Przynajmniej ja tak to zawsze odbierałem. Tak czy inaczej w tej przygodzie Pracuś jest przemęczony. Wszyscy czegoś od niego chcą i facet nie daje już rady. Papa Smerf zleca mu odpoczynek, więc nasz...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

45 użytkowników ma tytuł Przygody Smerfów. Smerfy na letnisku na półkach głównych
  • 37
  • 7
  • 1
18 użytkowników ma tytuł Przygody Smerfów. Smerfy na letnisku na półkach dodatkowych
  • 6
  • 6
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Smerfy i Wioska Dziewczyn. Zły czar Wróżki Kwiatuszki Laurent Cagniat, Thierry Culliford, Falzar
Ocena 0,0
Smerfy i Wioska Dziewczyn. Zły czar Wróżki Kwiatuszki Laurent Cagniat, Thierry Culliford, Falzar
Okładka książki Smerfy i Wioska Dziewczyn. Kraina Smerfujących Kamieni Laurent Cagniat, Thierry Culliford, Luc Parthoens
Ocena 8,8
Smerfy i Wioska Dziewczyn. Kraina Smerfujących Kamieni Laurent Cagniat, Thierry Culliford, Luc Parthoens
Okładka książki Smerfy i świat emocji. Smerf, który był zazdrosny Thierry Culliford, Antonello Dalena
Ocena 8,3
Smerfy i świat emocji. Smerf, który był zazdrosny Thierry Culliford, Antonello Dalena
Okładka książki Przygody Smerfów. Smerfy i fioletowa fasola Nine Culliford, Thierry Culliford, Pascal Garray, Alain Jost
Ocena 8,2
Przygody Smerfów. Smerfy i fioletowa fasola Nine Culliford, Thierry Culliford, Pascal Garray, Alain Jost
Okładka książki Przygody Smerfów. Gargamel, przyjaciel Smerfów Nine Culliford, Thierry Culliford, Alain Jost, Alain Péral
Ocena 8,2
Przygody Smerfów. Gargamel, przyjaciel Smerfów Nine Culliford, Thierry Culliford, Alain Jost, Alain Péral
Okładka książki Przygody Smerfów. Smerfy i półdżin Nine Culliford, Thierry Culliford, Jeroen De Coninck, Miguel Diaz, Alain Jost
Ocena 8,1
Przygody Smerfów. Smerfy i półdżin Nine Culliford, Thierry Culliford, Jeroen De Coninck, Miguel Diaz, Alain Jost
Okładka książki Przygody Smerfów. Smerf Bohater Nine Culliford, Thierry Culliford, Jeroen De Coninck, Miguel Diaz, Alain Jost
Ocena 8,2
Przygody Smerfów. Smerf Bohater Nine Culliford, Thierry Culliford, Jeroen De Coninck, Miguel Diaz, Alain Jost

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Przygody Smerfów. Smerfy i smok z jeziora Thierry Culliford
Przygody Smerfów. Smerfy i smok z jeziora
Thierry Culliford Nine Culliford Jeroen De Coninck Alain Jost Miguel Diaz
Ten odcinek Smerfów był wyjątkowo interesujący z mojego punktu widzenia, gdyż dotykał pierwowzoru powstania niebieskich skrzatów. Niewiele osób wie, że animacja i seria komiksowa powstawały w zasadzie odrębnie i mają bardzo dużo różnic. Oczywiście są cechy wspólne, jak geneza narodzin smerfetki, jednak obie wersje szły mocno odrębnymi torami. Same smerfy pojawiły się natomiast po raz pierwszy jako epizodyczne leśne skrzaty w serii komiksowej "Johan i Piłit", a w raz z nimi postać przyjaznego smoka Fafnira. Ten album jest poświęcony dalszym losom owego gada, który wpakował się w niezłe tarapaty. Co mi się podobało 1. Smok Fafnir Główny bohater tej opowieści to naprawdę sympatyczny koleżka. Nie czytałem albumów Jonah i Piłit" bo nie zostały one wydane jeszcze w Polsce, ale może ten album zwiastuje ich rychłe nadejście. Natomiast smok Fafnir jest przeuroczy, nieco niezdarny oraz strasznie fajny. Zamiast ziać ogniem pluje wodą, ma pancerną łuskę, lubi pływać i jest wegetarianinem, co niestety nieraz ściąga na niego kłopoty. Jednak to nadal cholernie sympatyczna gadzina. 2. Poznajemy bohaterów z serii "Jonah i Piłit" Co prawda tytułowej pary awanturników nie uświadczymy w tym albumie, to mamy przyjemność poznać inne ludzkie postacie oraz miejsce gdzie żyją. Niby niewiele, ale mi się to strasznie podobało. 3. Humor Tak po prostu :) PODSUMOWANIE Album interesujący zarówno dla starych fanów Smerfów, jak i młodszego pokolenia. Poznajemy nowe postacie, nowe miejsca oraz możliwą, przynajmniej w teorii, zapowiedź serii przygodowej stworzonej prze Peyo nim zasłynął Smerfami. Chętnie bym ja przeczytał, bo warto sięgać po wiekowe perełki.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 7 3 lata temu
Przygody Smerfów. Awantura w wiosce Smerfów  Peyo
Przygody Smerfów. Awantura w wiosce Smerfów
Peyo Yvan Delporte
Na przykładzie wioski Smerfów można przedstawić ogrom absurdów trawiących nasze społeczeństwo. Tutaj prezentowany album jest bardzo aktualny i genialnie oddaje bezsensowny podział pomiędzy ludźmi, żyjącymi w jednej społeczności. Oto Smerfy z południowej części wioski zaczynają się kłócić z tymi zamieszkałymi na północy, które słowo jest poprawne. Korkosmerf czy Smerfociag. Niby drobnostka, ale szybko przeradza się w otwartą wojnę. Jest to wręcz idealny przykład do tego, jak błahostka potrafi obudzić w nas najgorsze instynkty. Nikt nie słucha głosu rozsądku, nie próbuje znaleźć konsensusu czy poznać podłoża zagadnienia. Nie. Jest tylko moja racja i koniec. Czy nie brzmi to znajomo? Wydaje mi się, że aż za bardzo, szczególnie w obecnej dobie gdzie ludzie zdaje się zatracili rozsądek i rzucają oskarżeniami we wszystkie strony. Najśmieszniejsze, a raczej tragiczne, w tym wszystkim jest to, ze te same osoby potem trąbią o wolności wypowiedzi, posiadanych poglądów oraz wyznawanych idei czy wiary. I tutaj mamy tak samo. Smerfy kłócą się bezmyślnie, nie słuchając głosu rozsądku, doprowadzając wioskę na skraj wojny domowej. Papa Smerf, przywódca społeczności, jest bezradny, bo nikt nie słucha jego zdroworozsądkowych argumentów. W zasadzie jest uznany za oszołoma i zdrajcę bo nie poparł żadnej ze stron. W efekcie musi skorzystać z radykalnych środków, aby całą sytuacje choć częściowo załagodzić. Ponownie - taki obrazek wygląda bardzo znajomo. Miejmy jednak nadzieję, że w naszej rzeczywistości nie dojdzie do tego, że będzie trzeba sięgnąć po ciężkie argumenty.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 7 3 lata temu
Przygody Smerfów. Smerfy i maszyna snów Miguel Ángel Díaz
Przygody Smerfów. Smerfy i maszyna snów
Miguel Ángel Díaz Thierry Culliford Nine Culliford Jeroen De Coninck Alain Jost Miguel Diaz
W dzisiejszych czasach postęp technologiczny jest wręcz oszałamiający. Szczególnie w zakresie cyfryzacji, co wręcz widać gołym okiem. Nigdy bym nie przypuszczał, że historia o Smerfach, bardzo umiejętnie będzie potrafiła przestrzegać przed pewnym zjawiskiem, związanym z cyfrową rozrywką. Mianowicie uzależnieniem od obrazu. Od wirtualnych marzeń, które wydają się być tak bardzo rzeczywiste, że aż prawdziwe. Które działają niczym narkotyk. A jednak tak się stało i tak oto "Smerfy i maszyna snów", to idealny przykład na to, jak łatwo zatracić się w wyimaginowanym świecie. W dzisiejszych czasach bardzo łatwo o rozrywkę wszelkiej maści, szczególnie tą wirtualną. Łatwo się też w tym zatracić. Podobnie jak Smerfy zatraciły się w swoim świecie marzeń, za sprawą magicznej tablicy i okularów. Niestety nie przypuszczały, że każdy sen na jawie ma swoją cenę, a tą podyktował czarodziej sterujący tablicą. Smerfy szybko uległy pokusie i nawet Papa Smerf szybko zatracił się we własnych marzeniach. Tylko ważniak, dzięki swej wadzie wzroku, był odporny na urok, więc to na niego spadło uratowanie wioski przed zagładą. Jej symptomy pojawiły się szybko. Smerfy zaniedbywały swoje codzienne obowiązki, harowały na koszt utrzymania w działaniu magicznej tablicy i spędzały przed nią każdą wolną sekundę. Czy nie brzmi to znajomo? Ileż razy sami wpadamy w taka pułapkę oglądając serial albo grając w grę. Nawet przeglądanie głupich komplikacji filmików na YT potrafi pożreć dziennie kilka godzin. Potem szybko do pracy, aby zarobić na utrzymanie internetu oraz prąd, i wracamy w to błędne koło. Zaniedbujemy relacje z innymi ludźmi, własne zainteresowania, zdrowie i tak dalej. Byle tylko wyimaginowany sen się jeszcze na chwilę ziścił. Oto narkotyk XXI wieku.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 8 3 lata temu
Przygody Smerfów. Smerfiki Thierry Culliford
Przygody Smerfów. Smerfiki
Thierry Culliford Luc Parthoens Alain Maury
Czworo Smerfików, czyli Nat, Gapik, Złośnik oraz Sasetk, są bardzo dobrze znani dzieciom, szczególnie dzięki serialowi animowanemu. Tych czworo urwisów, skrywa jednak przed większością fanów serii, wielką tajemnicę. Skąd się wzięli? Odpowiedź na to pytanie znajduje się w trzynastym albumie Smerfów, zatytułowanym właśnie "Smerfiki". To tutaj poznajemy tą czwórkę urwisów, dowiadujemy się dlaczego są ubrani inaczej niż inne smerfy oraz co miał z tym wszystkim wspólnego Gargamel. Bo jak zapewne wiecie, a może też nie, Smerfetka jest właśnie jego dziełem. Otóż wszystko zaczęło się od wypadku w laboratorium Papy Smerfa. Niefortunny przypadek sprawił, że stłukł jedyną klepsydrę, co zaowocowało wyprawą Nata, Gapika i Złosnika do domu Ojca Czasu. Tam mieli otrzymać nową klepsydrę, ale kolejne zrządzenie losu zmajstrowało psikusa i tak trójka smerfów... odmłodniała. Wtedy zaczęła się w wiosce prawdziwa rewolucja, gdyż młodzi postanowili iść z duchem czasu. Co jednak z Sasetką? Cóż, tego już musicie sami się dowiedzieć. Sprawa na tym polu jest dość zawiła i oczywiście jest w nią zamieszany Gargamel. Powiem tylko, że jest przy tym kupa śmiechu. Ten tom fajnie pokazuje, jak czasem stare musi ustąpić młodemu. Klasyka jest ważna, ale nie może ciągle dominować. Widać to choćby po ubiorze Smerfików, ich zachowaniu czy... pomysłach. Dobrze odnosi się to do naszych realiów, które mimo zmian w technologii, nadal są w pewnych sprawach niezmienne. Na przykład młodzieńczy bunt, podążanie za nowinkami technologicznymi, czy zwariowane pomysły na osiągnięcie równie szalonego celu. Album zawiera też drugą historykę "Smerf robot", też dającą mocno do myślenia. Tam również Gargamel macza swe brudne paluchy, choć ponownie inaczej niż można by z początku sądzić. Też nie brakuje śmiechu, morału oraz nauczki, płynącej z chęci zbytniego ulżenia sobie w codziennym życiu. Jeśli ktoś lubi przygody Smerfów, to ta pozycja jest dla niego nie tyle co obowiązkowa, co niezwykle ważna. Przedstawia bowiem cztery bardzo ważne dla serii postacie, które na zawsze zagościły jako ikona świata Smerfów.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 7 3 lata temu
Przygody Smerfów. Smerf Finansista  Peyo
Przygody Smerfów. Smerf Finansista
Peyo Thierry Culliford Luc Parthoens Nine Culliford Alain Maury
To co jest przeznaczone dla ludzi, nie zawsze musi okazać się czymś pożytecznym dla innych, w tym wypadku Smerfów. Mowa tutaj o pieniądzach i stylu życia jaki się z nimi wiąże. Wioska niebieskich skrzatów, zamieszkujących las w średniowiecznej Europie, nie zna wartości złota. Wspólnie pracują, wspólnie o siebie dbają, razem dzielą smutki i radości. Brzmi to jak utopijne, doskonałe społeczeństwo rodem z doktryn komunistycznych, choć w pewnym sensie czymś takim właśnie jest. Kiedy jednak do wioski zawitał, w praktyce czystym przypadkiem, pieniądz w postaci złotej monety, w czasie gdy Papa Smerf zaniemógł, życie małych Smerfów zmieniło się nie poznania. Pewnego słonecznego dnia w laboratorium Papy Smerfa dochodzi do groźnej eksplozji. W jej wyniku staruszek zapada w śpiączkę w wyniku zatrucia toksycznymi oparami, zaś sama pracownia jest doszczętnie zniszczona. Smerfy wysyłają jednego ze swoich do czarodzieja Omnibusa, który dawno temu przywołał niebieskie skrzaty aby pomogły pewnemu paziowi i jego giermkowi w ważnej misji. Przynajmniej tak mówi wersja komiksowa, gdyż animacja to zupełnie inna para kaloszy. Czarodziej zgadza się się pomóc, ale niestety zabrakło mu składników, zatem wysyła swego ucznia do miasta, gdzie akurat trwa targ. Smerf towarzyszy w młodemu człowiekowi i tak dowiaduje się czym są pieniądze. Zachwycony tym odkryciem postanawia wprowadzić ów wynalazek do społeczności smerfów, tym samym zdobywając miano Smerfa Finansisty. Jak się szybko okaże, nie każdy na tym zyska. Komiks jest bardzo pouczającą historią, obrazującą w wyjątkowo prosty sposób kilka ważnych spraw związanych z obrotem gotówką. Po pierwsze pokazuje, że nie znając wartości drogocennych materiałów, w tym konkretnym wypadku złota, inne rzeczy potrafią być cenniejsze. To społeczeństwo nadaje wartość danym towarom, wyceniając je względem podaży i popytu oraz czasu jaki musza poświęcić na ich produkcję. Smerfy tego dotąd nie znały i coś co dla nich było cenne, np. wiersz, szybko mogło stracić na wartości, zaś zwykły chleb będący codziennym zapotrzebowaniem, urosnąć do rangi rzeczy absolutnie koniecznej. To zaś rodzi kolejną rzecz - przydatność danych zawodów. Świetnie to pokazano na przykładzie Pracusia, Piekarza czy Farmera, którzy błyskawicznie zaczęli się bogacić. Tymczasem Poeta albo Zgrywus czy Śpioch praktycznie popadli w nędzę. Wytwory pierwszego nie miały wartości, drugiego nie przynosiły pożytku (chyba że chciało się zrobić kawał Zgrywusowi), a ostatni nigdy nie pracował. Kto zaś nie pracuje, ten nie je, jak prawi stare porzekadło, niestety nie działające sprawnie w niektórych ustrojach politycznych. To również powoduje podziały społeczne w społeczności niebieskich skrzatów. Ci którym się powodzi, stają się coraz bogatsi i mogą sobie pozwolić na wszystko. Inni zaś ciężko pracują aby w ogóle się utrzymać, a ci na samym dole drabiny społecznej muszą żebrać lub sprzedawać swoją własność aby mieć na chleb. Tymczasem Smerf Finansista jest wręcz ucieleśnieniem systemu bankowości. Zarabia na biedzie jednych oraz bogactwie drugich, obracając ciągle gotówką. Niby wszystko wydaje się uczciwe, ale biedota oraz tęsknota za dawnym stylem życia mogą popchnąć do drastycznych kroków. W ten oto sposób najbogatszy może stać się najbiedniejszym, a ten co teoretycznie nie ma nic, ma tak naprawdę cały świat. Brzmi pięknie, choć nie jest to wcale takie proste i cudowne jak się wydaje. Gargamel w tej opowieści również będzie miał co nieco do powiedzenia, dając tym samym Smerfom lekcję pokory. "Smerf Finansista" to w moich oczach bardzo ważny album. Pokazuje prawdę o pieniądzu, ale nie piętnuje go na całej linii. Udowadnia natomiast, że w utopijne, baśniowej społeczności małych skrzatów ludzkie wynalazki potrafią przynieść więcej złego niż dobrego. Niestety nasza rzeczywistość wymusza na nas obrót gotówką, od której jesteśmy uzależnieni. To wokoło niej zbudowaliśmy nasze życie w wielkich miastach i bogatych wsiach. Jednak są rejony, gdzie pieniądz jest mniej wart niż chleb, który codziennie jemy. Tam liczy się wspólnota i jej silna więź.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 7 3 lata temu
Przygody Smerfów. Dziwne przebudzenie Smerfa Śpiocha  Peyo
Przygody Smerfów. Dziwne przebudzenie Smerfa Śpiocha
Peyo
Smerfy są pracowite, choć jeden z nich mógłby przespać całe życie. Mowa oczywiście o Śpiochu, który potrafi zasnąć z byle powodu. Tak też stało się i tym razem, jednak pozostałe Smerfy postanowiły wysmerfować mu kawał, który o mało nie skończył się tragicznie. Tak, Gargamel miał tutaj coś do powiedzenia. Jest to pierwsza z pięciu historii, jakie znajdziemy w tym albumie i chyba jedna z zabawniejszych. Ma też, jak niemal każda historyjka o niebieskich skrzatach, swój morał, a brzmi on "Nie warto przesypiać całego życia". Choć Śpioch chyba nie do końca pojął znaczenie tych słów. Pozostałe opowieści również pokazują, że czasem mądry Smerf to Smerf po szkodzie. Oprócz tytułowego "Dziwnego przebudzenia Smerfa Śpiocha", mamy jeszcze "Pociąg Smerfów", "Smerf i Smok", "Smerfy Strażacy" oraz "Kret u Smerfów". Najciekawiej wypadł pociąg oraz strażacy, gdzie bardzo dużo do opowieści dołożył Pracuś. W praktyce bez niego te historie by nie powstały. Jednak jego wysiłek w obu wypadkach nie do końca przyniósł zakładany z góry efekt, choć nie było w tym jego winy. W obu przypadkach Smerfy miały do czynienia z czarownikiem Gargamelem i mimo happy endu, o mało co nie wylądowały w garnku. No, w drugim wypadku na ruszcie. Nasze małe, niebieskie skrzaty poczuły się bowiem zbyt pewnie za pierwszym razem i nie doceniły sprytu swego odwiecznego wroga. Mogło się to dla nich skończyć nie ciekawie gdyby nie pewne okoliczności losu. W drugim wypadku mamy do czynienia z nadgorliwością grupy Smerfów będącej strażakami, co udowadnia nam tylko, że dobre chęci nie zawsze popłacają. Najsłabiej wypadła w mojej opinii opowieść ze smokiem. Owszem było tam trochę śmiechu, ale główny temat jakim jest szukanie zwierzęcego przyjaciela, nie do końca wypalił. Ot każdy Smerf ma jakiegoś towarzysza, tylko Nieśmiałek nikogo nie może sobie znaleźć. Do czasu gdy spotyka... smoka. Jak łatwo się domyślić sprowadza to na wioskę same kłopoty, bo nawet mały smok, do tego ziejący ogniem na wszystkie strony, potrafi dokonać spustoszenia. Nie inaczej jest w tym wypadku i kompan Nieśmiałka nie jest mile widziany przez inne Smerfy. Druga część opowieści jest jednak ciekawsza i daje co nieco do myślenia. Sam finał też potrafi wywołać uśmiech na ustach czytelnika. Co zaś się tyczy przygody z kretem to tutaj pierwsze skrzypce gra Ważniak. Czy też raczej jego okulary oraz wredne dowcipy Zgrywusa. Krecik wpakowuje nasze małe skrzaty w kłopoty, gdy te próbują mu pomóc. Co zaś się tyczy samych okularów to zgrywus jak zwykle zaczyna od wybuchowego prezentu, jednak tym razem jego dowcip obraca się przeciw niemu samemu. Niemniej całość jest zabawna, a finał ciekawy, dobrze wieńczący cały album. Trzeba przyznać, że mimo tylu lat na karku Smerfy, szczególnie te które wyszły jeszcze spod ręki Peyo, nadal bawią. Co prawda wolę albumy z jedną opowieścią, ale czasem taka seria krótkich opowiastek też potrafi rozbawić człowieka, gdy ma pochmurny nastrój.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 7 3 lata temu
Przygody Smerfów. Smerfy i księga odpowiedzi Thierry Culliford
Przygody Smerfów. Smerfy i księga odpowiedzi
Thierry Culliford Nine Culliford Alain Jost Pascal Garray
Często natrafiam na narzekania ludzi, wychowanych na Smerfach, że nowe komiksy po śmierci Peyo, to już nie to samo. To im nie pasuje scenariusz, a to żeńska wersja wioski smerfów, a to za mało śmieszne, a to brak ducha oryginału. Szczerze? Dla mnie to zwykłe pitolenie dla pitolenia. W mojej opinii nowe przygody Smerfów, podobnie jak nowe przygody Asteriksa i Obeliksa albo Lucky Luke'a są naprawdę udane. Dobrze się przy nich bawię, nieraz wybucham śmiechem i widzę masę ciekawych nawiązań do popkultury oraz poszczególnych tomów danej serii. Nie inaczej jest i tym razem, czyli w 26, najnowszym albumie opowiadającym o tym, jak Ważniak znów narobił bigosu, a Smerfy okazały się nierozważne. Oczywiście wszystko to miało miejsce pod nieobecność Papy Smerfa. Tytułowa Księga Odpowiedzi, jest magiczną księgą, którą Papa Smerf trzymał w szafce z zakazanymi zbiorami. Wiecie, taka miniaturka Działu Zakazanych Ksiąg z Hogwartu. Niestety w pośpiechu, wybierając się do czarodzieja Omnibusa, zapomniał zamknąć szafkę z bezcennymi oraz nader niebezpiecznymi zbiorami, prze co Ważniak natrafił na rzeczoną księgę. Znała ona bowiem odpowiedź na każde pytanie, ale jej moc była ograniczona i musiała się czasem naładować. Problemem było jednak coś zupełnie innego. Księga nigdy nie ostrzegała przed konsekwencjami, a te potrafiły być straszne. Owszem, odpowiedziała na zadane pytanie, jednak wybierała przy tym najbardziej dogodną odpowiedź, nie informując o skutkach ubocznych podanego rozwiązania. Oczywiście smerfy, podobnie jak większość społeczeństwa, nie grzeszą roztropnością, więc korzystały z magicznej księgi bardzo ochoczo i bez opamiętania. Na skutki tych działań nie trzeba było długo czekać. Tak, "Smerfy i Księga Odpowiedzi" to bardzo dobra przestroga dla każdego, kto myśli że odpowiedź na każde pytanie powinna być na wyciągnięcie ręki. Ileż to razy spotkaliśmy się z sytuacją, że najpierw działaliśmy, a potem myśleliśmy, a czasem i nawet o drugim punkcie zapominaliśmy. Potem natomiast przychodził czas na lament, bo nie patrzyliśmy na nasze czyny w perspektywie długofalowej. Każda akcja budzi reakcję, każdy czyn ma swój skutek, nawet jeśli jest odroczony w czasie. Dlatego pośpiech nie jest wskazany i lepiej zastanowić się trzy razy nim ruszymy do działania. Czy na pewno muszę to mieć tu i teraz? Czy na pewno nie będzie żadnych konsekwencji? Czy moje działania nie uderzą w osoby trzecie? Odpowiedzcie sobie szczerze, czy zadajecie sobie te pytania, a może patrzycie tylko na siebie tu i teraz. Polecam ten album absolutnie wszystkim. Nie tylko fanom niebieskich skrzatów, którzy tym razem mogą poznać odpowiedź na pytanie "Skąd się wzięła nazwa Smerf?", ale także, a może szczególnie, osobom żyjącym w ciągłym pośpiechu. Goniącym za własnym ogonem i zadającym masę pytań oraz szukającym łatwego rozwiązania. Ten album to świetna przestroga dla nas, ludzi. Pytanie tylko, czy weźmiemy sobie do serca, płynącą z niego naukę.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 7 3 lata temu
Przygody Smerfów. Smerf Doktor Thierry Culliford
Przygody Smerfów. Smerf Doktor
Thierry Culliford Luc Parthoens Alain Maury
Co się stanie gdy zachoruje Papa Smerf. W idealnym, wręcz utopijnym, społeczeństwie Smerfów nie ma lekarza. Wszystkim zajmuje się Papa Smerf, zatem jeśli zaniemoże, trzeba znaleźć kogoś, kto go zastąpi. Tak narodził się pomysł na Smerfa Doktora, który to umiejętnie wytyka współczesną praktykę szarlatanów udających lekarzy. Brak fachowej wiedzy, przepisywanie masy zbędnych pigułek czy innych leków, leczenie recepturami zasłyszanymi z pogłosek. Może się wydawać, że w obecnej dobie zaawansowanej medycyny to przeszłość, ale nic bardziej mylnego. Ten komiks dobrze to pokazuje, a przy okazji skupia się na kilku innych aspektach, związanych z leczeniem kogoś na własną rękę. Nawet Gargamel ma tutaj swoje pięć minut, ale tym razem w bardzo niecodziennej roli. Całemu zamieszaniu jest winien Smerfohondryk, czyli Smerf, który ciągle doszukuje się u siebie nowych chorób. Papa Smerf ma od dawna problem z tym podopiecznym, ale nie jest wstanie go wyleczyć. Z pomocą postanawia przyjść inny Smerf, który pokłada zaufanie w zasłyszanych od "kogoś tam" recepturach. W ten oto sposób rodzi się Smerf Doktor, który niestety nie posiada fachowej wiedzy medycznej, a na dokładkę zaczyna z czasem bawić się w tworzenie leków. Jak łatwo można się domyślić, tworzy to niebezpieczną mieszankę, natomiast na dokładkę Smerf zaczyna tworzyć na własną rękę nowe receptury. Przygoda jest niezłą przestrogą przed leczeniem się na własną rękę. Nie chodzi tutaj o sprawdzone, domowe sposoby, które są dobre. Stosuje je tutaj nawet Papa Smerf. Mam tu na myśli leczenie się na zasadzie zasłyszanych plotek, że koleżance szwagra kuzynki brata mojej teściowej pomógł jakiś lek, na bazie tego a tego. Nie ma w tym nic śmiesznego bo wiele osób właśnie tak stara się leczyć, nie idąc tym samym do lekarza. Potem tylko rodzą się kłopoty, które czasem bardzo ciężko odkręcić. Nie inaczej jest w przypadku brania wszystkich leków jak popadnie lub chodzenia do lekarza z byle pierdołą. Ten aspekt, również jest tutaj ganiony, a przy tym pokazany w krzywym zwierciadle. Świetnie wygląda scena jak Smerfy prześcigają się w tym, kto ile leków bierze, aby nie chorować, a potem narzekają, że coraz gorzej się czują. Brzmi znajomo, czyż nie? Na dokładkę dochodzą oczywiście nowi specjaliści, którzy gdzieś coś wyczytali i bez odpowiedniej wiedzy starają się to stosować na innych. W przypadku społeczeństwa takiego jak u Smerfów, rodzi to katastrofalne konsekwencje. Oczywiście całość pokazano w sposób humorystyczny, prześmiewczy i z goła satyryczny, choć morału nie zabrakło. Papa Smerf miał w tej przygodzie bardzo ciężko, jednak on też przyczynił się do zaistnienia całej sytuacji, swoją pracą, ignorując pierwsze symptomy niebezpieczeństwa. Dobrze pokazano też rolę Smerfetki jako pielęgniarki, która w pojedynkę musiała zająć się całą masą pacjentów. Tym samym autorzy ukazali przepaść jaka dzieli lekarza i pielęgniarkę w środowisku lekarskim. Gargamel, o czym wspomniałem na początku, również ma swój moment w całej przygodzie, ale to pozostawiam wam do samodzielnego odkrycia. Pamiętajcie zatem aby dbać o swoje zdrowie i zastanowić się kilka razy nim sięgniecie po jakieś leki, bez zasięgnięcia opinii u sprawdzonego lekarza.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 8 3 lata temu
Przygody Smerfów. Zupa ze Smerfów  Peyo
Przygody Smerfów. Zupa ze Smerfów
Peyo Yvan Delporte
W końcu udało mi się przeczytać pierwszy tom przygód smerfów, gdzie pojawia się słynny Pasibrzuch. Facet jest słusznych rozmiarów, do tego wiecznie głodny i potrafi zeżreć dosłownie wszystko. Pewnego razu zawędrował w pobliże siedziby Gargamela, a ten narobił mu smaka na zupę ze smerfów. Czarownik liczył bowiem, ze Pasibrzuch zaprowadzi go tym sposobem do wioski naszych niebieskich skrzatów, ale finalnie olbrzym dotarł tam sam. Jak się szybko okazało, przebiegły Papa Smerf szybko wpadł na plan poradzenia sobie z głodomorem. I tutaj zaczyna się zabawa, przynajmniej dla czytelnika, bowiem smerfy już tak lekko nie miały. Otóż naprawdę przygotowują zupę, jednocześnie zwodząc Pasibrzucha i nakazując mu czekać. Cała akcja jest niezwykle pomysłowa oraz zabawna, a jej finał dość nieoczekiwany. Pięknie też w cały wątek zostaje wprowadzony czarownik Gargamel i jego rudy kocur, którzy zdecydowanie przeliczyli siły na zamiary. Album zawiera też drugi komiks, a raczej zbiór krótkich historyjek pod przewodnim tematem - Dobry żart, Smerfa wart!. Jest to fajny zestaw, mający całkiem mocny wydźwięk czysto humorystyczny, bez większej puenty. No może poza ostatnim kawałkiem poświęconym Smerfetce. Ciekawie urozmaica ten album i przypomina, że powstało dużo krótkich opowieści o naszych niebieskich skrzatach. Polecam zatem po niego sięgnąć, nawet jeśli dotąd, jakimś cudem, nie mieliście styczności z tą serią.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 7 3 lata temu
Przygody Smerfów. Smerfuś  Peyo
Przygody Smerfów. Smerfuś
Peyo
Skąd się biorą Smerfy i czy Maruda potrafi coś lubić? Na te pytania, przynajmniej częściowo, odpowiada nam dwunasty tom o przygodach niebieskich skrzatów, mieszkających w nieprzebytym lesie. Otóż pewnej nocy, gdy księżyc był niebieski, a wtedy maja miejsce na ziemi różne magiczne zjawiska, pewien bocian przyniósł do wioski Smerfów małe zawiniątko. W nim znajdowało się smerfie dziecię, nazwane szybko Smerfusiem. Wychowanie dziecka jednak jest trudniejsze niż się z pozoru wydawało małym skrzatom, a na domiar złego po czasie bocian przyniósł złe nowiny. Zapytacie - Jaką rolę odegrał w tym wszystkim Maruda? Otóż najważniejszą. Główna historyjka niesie z sobą prosty morał, że wychowanie dziecka wcale nie jest takie proste. Sporo przy tym nowych obowiązków, odpowiedzialności, a lekkomyślna decyzja może skończyć się tragedią. Pokazuje też jak dziecko potrafi roztopić serce najbardziej zatwardziałego narzekacza na świecie. Choć oczywiście wymaga to czasu. Już sama okładka w prawym dolnym rogu sugeruje zresztą, że Maruda odegra w tej przygodzie bardzo ważną rolę.Nie zapomniano też o Smerfetce. Wszak to jedyna kobieta w wiosce Smerfów, która czasem zachowuje się, jak stereotypowa blondynka. Zaś Smerfy, jak zahipnotyzowane baranki. Pozostałe trzy historyjki są już bardziej nastawione na humor. Mamy historie o Pracusiu, który znów wymyślił nowe urządzenie, przysparzając tym samym ataku smerfa nie jednej osobie. Kolejne dwie mówią o Gargamelu i jego knowaniach, które kończą się w sposób standardowy. Choć w obu przypadkach był blisko osiągnięcia sukcesu, głównie z winy pychy niebieskich skrzatów. Od strony graficznej to nadal najwyższa półka, bo komiks powstał jeszcze za życia Peyo. Co prawda jego syn i przyjaciele nieźle pociągnęli całość, ale miejscami czuć braki w porównaniu do mistrza. Mimo wszystko cieszę się, że Egmont wydaje dotąd niepublikowane albumy o Smerfach. To nadal świetny komiks, który po prostu nigdy się nie zestarzeje.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 7 3 lata temu
Przygody Smerfów. Mama Smerfetka Thierry Culliford
Przygody Smerfów. Mama Smerfetka
Thierry Culliford Nine Culliford Alain Jost Pascal Garray
Wiele razy natrafiałem na głosy krytykujące nowe przygody Smerfów. Głównie twierdzono w nich, ze to już nie to samo co za czasów Peyo, który zmarł w 1992 roku, że jego syn nie ma już tej smykałki co ojciec i nowi twórcy przemycają do serii za dużo "nowoczesnych" poglądów. Nie wiem jak wam, ale mi się ta "nowoczesność" naprawdę podoba. Czemu? Bo porusza wartościowe tematy, o których nieraz mówi się w sposób wypaczony lub zbyt mocno podszyty politycznymi utarczkami. Tymczasem najnowszy album Smerfów, osobiście uważam za jeden z najlepszych jakie kiedykolwiek powstały. Dlaczego? Bo właśnie mówi o rzeczach ważnych i nie boi się nazywać złych zachowań po imieniu. Jak wiecie, a może i nie jeśli nie jesteście fanami niebieskich skrzatów, Smerfetkę stworzył Gargamel. Nie od razy była blond pięknością. O nie. Taką uczynił ją po czasie Papa Smerf, co ostatecznie przyczyniło się do serii komplikacji w wiosce. Wszystkie te perypetie możecie przeczytać w albumie zatytułowanym "Smerfetka" który kilka miesięcy temu miał swoje wznowienie. Natomiast obecny tom jest tegorocznym dziełem cudownie do uzupełniającym losy naszej bohaterki. Otóż od momentu gdy Smerfetka stała się piękna, większość smerfów traktuje ją z przesadną uprzejmością. Wydaje im się, ze są troskliwi, opiekuńczy - no sami dżentelmeni. Tymczasem jest inaczej, bowiem dziewczyna czuje się jak marionetka. Ma dość obsypywania ją kwiatami, traktowania niczym drogocenny posąg, na który stale trzeba chuchać, dmuchać i trzymać pod kloszem. Chcę pokazać innym Smerfom, że jest w pełni wartościowym członkiem społeczności. Potrafi ciężko pracować, ma kreatywne pomysły i nie boi się ubrudzić gdy sytuacja tego wymaga. I tutaj z pomocą przychodzi ponownie pomysłowy Papa Smerf. Cała historia nie oznacza, że Smerfetka nie lubi być adorowana czy obdarowywana kwiatami. Nadal jest kobieta pełną uczuć oraz troski. Jednak potrafi tez znacznie więcej. Umie samodzielnie myśleć, chce być samodzielna, a nie w pełni zależna od reszty mieszkańców wioski. Jest po prostu zwykłym Smerfem, takim jak reszta, choć z pozoru wydaje się to niektórym dziwne. Mamy tutaj piękne oddanie naszych społecznych przywar, gdzie łatwo szufladkujemy ludzi. Nie tylko kobiety, ale też dzieci, starców czy nawet mężczyzn, w zależności od ich postury lub zainteresowań. Czemu? Bo to wygodne, ale też w dużym stopniu wypływa z relacji społecznych jakie funkcjonowały przez stulecia. Tak naprawdę od połowy XX wieku zaczęło się to gwałtownie zmieniać, choć pierwsze zauważalne przemiany miały miejsce już choćby w średniowieczu. Dotyczyło to jednak głównie ludzi zamożnych, a nie "zwykłych". Tak, "Mama Smerfetka" to dla mnie genialny komiks. Idealnie oddaje charakter obecnych przemian społecznych i pokazuje jakie role poszczególnym osobom odgórnie narzucano w przeszłości. Przed nami jeszcze daleka droga, aby wiele spraw się unormowało. Tak było zawsze i tak będzie w przyszłości z tematami, które na razie są nam obce. Osobiście uważam, że każdy powinien choć raz przeczytać ten komiks. Może spojrzy na swoje otoczenie inaczej. Oczywiście jeśli zrozumie jego przekaz :)
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 8 3 lata temu
Smerfy i Wioska Dziewczyn. Zdrada Jaskierki Thierry Culliford
Smerfy i Wioska Dziewczyn. Zdrada Jaskierki
Thierry Culliford Luc Parthoens Alain Maury Paolo Maddaleni
Żaden facet nigdy, ale to przenigdy, nie zrozumie kobiet. Nawet w świecie Smerfów. To jest po prostu niewykonalne, gdyż dla nas, mężczyzn, kobieta zachowuje się czasem zbyt irracjonalnie. Oczywiście to nasza wina :) Gdy dwie przyjaciółki zaczynają sobie ostro dogryzać, a centrum tego wszystkiego jest facet, to jedyną drogą ratunku dla biedaka okazuje się zamknąć dziób i zwiewać. Inaczej może się to źle skończyć. Jeszcze gorzej gdy jedna z dziewczyn rywalizuje z owym mężczyzną, a chcąc odwrócić kota ogonem, wymyśla plotkę. Ta natomiast, szczególnie w świecie kobiet, jest bronią przepotężną. Coś takiego spotkało własnie Smerfa Osiłka, który rywalizował w zawodach z Burzą. Gdy wynik zakończył się remisem, Burza w gniewie zaczęła się wyżywać na biedaku, a kiedy w jego obronie stanęła jej przyjaciółka Jaskierka, Burza tylko dolała oliwy do ognia. No bo przecież Jaskierka kocha się w Osiłku. A przynajmniej taki tekst wystarczył, aby dwie przyjaciółki rzuciły się sobie do gardeł. Jakby tego było mało w tajemniczych okolicznościach wyschła rzeka płynąca koło Wioski Dziewczyn. Osiłek, Burza, Jaskierka i kilka innych smerfów, w tym Ważniak wraz z Ciamajdą, ruszają zbadać sprawę. Niestety kłótnia dwóch przyjaciółek i ciągła rywalizacja Burzy z Osiłkiem, tylko ściągają na nich nowe kłopoty. Mimo, że pierwszy tom spotkał się u nas z mieszanymi opiniami, a część recenzentów ostro mu dopiekła, to drugi chyba przyjęli cieplej. Dla mnie pierwszy tom był typowym wprowadzeniem do siata Smerfów dziewczyn, zaś drugi przedstawia konkretną historię. Jednak bez tego wprowadzenia, trochę trudno byłoby się tutaj poruszać. Syn Peyo, zmarłego przed wielu laty twórcy Smerfów, spisał się w moich oczach bardzo dobrze. Nie wiem jak inni, ale ja tutaj czułem klimat starych dobrych Smerfów i nawet nie przeszkadzał mi brak Gargamela. Szczególnie, ze ten i tak nie zawsze występował. Przygody Burzy, Jaskierki oraz Osiłka są naprawdę udane i do tego ślicznie narysowane. Czuć też, że to nowy świat, zupełnie inny las i inna wioska, co zauważają same Smerfy, w tym głównie Ważniak. Oczywiście nie zabrakło utartych scen z jego udziałem, choć tutaj część jest w nieco innej konwencji. Niemniej klasycznie zebrał kilka ciosów :) Jeśli zatem lubicie Smerfy, chcecie wychować w ich duchu nowe pokolenie, a ono chętnie sięga po serial animowany, to nie bójcie się dać im ten komiks. "Smerfy i wioska dziewczyn" to udanie rozkręcająca się seria. Coś innego i nowego, ale zalatujące klasykiem. Innymi słowy udało się tutaj to samo, co w przypadku nowych przygód "Asteriksa", gdzie Conrad i Ferri idealnie wyczuli czego pragną czytelnicy. Szkoda że "Thorgal" poległ, ale to już zupełnie inna para kaloszy. Z mojej strony polecam najnowszy tom przygód o niebieskich skrzatach, które w końcu mają do kogo wzdychać :)
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 7 3 lata temu
Przygody Smerfów. Smerf Dzikus Thierry Culliford
Przygody Smerfów. Smerf Dzikus
Thierry Culliford Luc Parthoens Nine Culliford Alain Maury
Nawet małe, niebieskie skrzaty, zamieszkujące wielki las, gdzieś w średniowiecznej Europie, miały swojego Tarzana. No bardziej dzikusa, ale ilość nawiązań jest dość znaczna. "Smerf Dzikus", bo o tym albumie, jak i również postaci, mowa to dość długa i rozbudowana opowieść. Fabuła rozciąga się na całkiem spory kawał czasu, nie zaś jak to zwykle bywa na kilka dni, całość można podzielić niejako na trzy osobne akty, a finał jest naprawdę dobrze pomyślany. W całej przygodzie, Gargamel też ma sporo do powiedzenia, natomiast tytułowy bohater nie jest taki spokojny, jakby mogło się wydawać. Opowieść zaczyna się dość dramatycznie, bowiem od pożaru lasu, który doszczętnie niszczy wioskę oraz tereny wokół niej. Smerfy aby ugasić pożar są zmuszone do wysadzenia tamy, zaś tego czego nie zniszczył ogień, zmyła woda. W efekcie tego małym skrzatom, pora drugi, grozi wielki głód, jeśli szybko nie zbiorą zapasów na zimę, zbliżającą się wielkimi krokami. W tym celu opuszczają ruiny swej wioski i wędrują do dalekiej, północnej części Wielkiego Boru, który uniknął pożogi. Pośród Smerfów krążą od dawna rozmaite historie o dziwnych bestiach zamieszkujących te tereny, ale Papa Smerf uspokaja ich, że to tylko bajki dla niegrzecznych Smerfów. Czy aby na pewno? Komiks dobrze pokazuje, że nie warto nikogo na siłę zmuszać do naszego stylu życia. Nawet jeśli ogół społeczeństwa ma swoje obyczaje, to ktoś wychowany w zupełnie innym środowisku, mimo że z naszej krwi, nie odnajdzie się w tym co społeczność uznaje za słuszne. Nie oznacza to, ze taka osoba się częściowo nie zaadoptuje, ale nie łudźmy się, że całkiem wejdzie w nasze buty. Świetnie to widać na przykładzie Smerfa Ważniaka, pragnącego nauczyć Dzikusa cywilizacji. Co jak co, ale Ważniakowi należy przyznać sporo punktów za cierpliwość, o którą go nie podejrzewałem. Przynajmniej na tym polu. Wątek z Gargamelem jest natomiast rozłożony na dwa etapy i budzi całkiem sporo śmiechu na ustach czytelnika. czasami aż szkoda mi było złego czarownika, ale cóż począć, sam sobie tak pościelił. Natomiast w całej przygodzie czuć mocno stare, dobre Smerfy. Te znane z pierwszych komiksów, gdzie zresztą mamy nawiązanie do jednej z przygód (Głód w krainie Smerfów), jak i serialu animowanego. To jest taka kwintesencja tych przygód, gdzie małe, niebieskie skrzaty, nieraz bagatelizują jakieś zagrożenie, a potem przychodzi im słono za to zapłacić. Jeśli ktoś jest miłośnikiem tej serii, to obowiązkowo musi sięgnąć po ten album. Jest wesoły, z rozbudowaną historią i ciekawym zakończeniem. czego zatem chcieć więcej.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 7 3 lata temu
Smerfy i Wioska Dziewczyn. Zakazany Las Thierry Culliford
Smerfy i Wioska Dziewczyn. Zakazany Las
Thierry Culliford Luc Parthoens Jeroen De Coninck Alain Jost Alain Maury Miguel Díaz Vizoso Laurent Cagniat Paolo Maddaleni
W tym roku syn Peyo, czyli Thierry Culliford, rozpoczął nowy cykl w świecie Smerfów. po raz pierwszy mamy do czynienia z żeńską wioską tych wesołych skrzatów i wypada to całkiem dobrze. Pierwszy tom "Smerfów i wioski dziewczyn" to ciekawe wprowadzenie do świata za murem. Dosłownie, gdyż wioska płci nadobnej mieści się za wielkim, kamiennym murem oddzielającym las zamieszkały przez Smerfy z tajemniczym i magicznym Zakazanym Lasem. Album oferuje pięć historyjek, będących w istocie jedną całością i pobieżnie przedstawiających pierwsze spotkanie przedstawicieli obu wiosek. Wypadło to nawet interesująco, a miejscami bardzo wesoło, choć do ideału tutaj daleko. Zacznijmy jednak od początku. Nowa wioska jest w praktyce, czego można było się spodziewać, lustrzanym odbiciem pierwotnych Smerfów. Zatem mamy tutaj żeńskie odpowiedniki części bohaterów, choć nie wszystkich. Samych różnic jest sporo. Las został przesycony magicznymi roślinami i zwierzętami, dziewczyny wolą dynie i nie znają smerfojagód, ich wioska wznosi się w koronach drzew i borykają się z zupełnie innymi przeciwnikami niż męskie Smerfy. Nie ma tutaj, przynajmniej na razie, odpowiedników Gargamela czy Omnibusa. W wiosce dziewczyn również obyczaje są zupełnie inne. Ich taniec jest bardziej energiczny i przypomina nieco współczesne wygibasy, same Smerfki, że się tak wyrażę, są bardziej odważne oraz bezpośrednie, a ich styl życia nie jest tak spokojny jak ten u Smerfów. Słowem - dwa różne światy. Pasuje to jednak do całokształtu i wpisuje się w nową, współczesną wizję Smerfów. Można powiedzieć, że syn Peyo nie kopiuje kropka w kropkę dzieła swego ojca, tylko dodaje sporo od siebie. Co ważniejsze robi to dobrze, utrzymując wysoki standard jaki wykreował jego poprzednik. Co do samych historyjek to pierwsza jest swego rodzaju wstępem. Poznajemy główne postacie, ich wioskę oraz wspomniany wcześniej mur. Kolejna opowieść pokazuje już pierwsze spotkanie przedstawicieli obu wiosek i tu brakuje mi łącznika, czyli samego momentu nawiązania kontaktu i wybrania delegacji do wioski dziewczyn. Jak wspomniałem mamy tutaj pięć osobnych opowieści układających się w jedną całość. Niestety pomiędzy nimi są przerwy,które trochę psują obiór całości. Następne historie przybliżają nam kolejne elementy życia w wiosce żeńskich Smerfów. Głównymi bohaterami tutaj, jeśli idzie o męską widownie z jednym wyjątkiem, jest Ważniak, Osiłek i Ciamajda. Wyjątkiem zaś jest Smerfetka, choć jej rola została tu mocno ograniczona. Ogólnie całość wypada dobrze, przyjemnie się to czyta, mamy sporo humoru, zaś przygoda z Ciamajdą przywiodła mi w pamięci pewną scenę z filmu "Awatar". Rysunek też utrzymuje formę, ale mimo to pierwszy album "Wioski Dziewczyn" nie porwał mnie w niebiosa. Z drugiej strony jeśli ktoś nie zna jeszcze Smerfów, to może być dla niego całkiem ciekawa przygoda. Dlatego zarówno fanom jak i osobom nie mającym jeszcze do czynienia z niebieskimi skrzatami, polecam lekturę tego tomu. Jest szansa, że ciekawie się rozwinie i może osiągnie taki sam poziom jak pierwowzór.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 6 3 lata temu

Cytaty z książki Przygody Smerfów. Smerfy na letnisku

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Przygody Smerfów. Smerfy na letnisku