Jeszcze mnie widzisz

Okładka książki Jeszcze mnie widzisz
Chris McGeorge Wydawnictwo: Insignis kryminał, sensacja, thriller
358 str. 5 godz. 58 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Tytuł oryginału:
Now You See Me
Wydawnictwo:
Insignis
Data wydania:
2021-05-19
Data 1. wyd. pol.:
2021-05-19
Liczba stron:
358
Czas czytania
5 godz. 58 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366575738
Tłumacz:
Anna Krochmal
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,3 / 10
119 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
487
293

Na półkach: , ,

Dobry pomysł, taki inny niż wszystkie. Ciekawa intryga, dobry styl - bardzo dobrze się czyta. Wyjaśnienie zagadki jak dla mnie takie sobie, ale i tak polecam ze względu na ten ciekawy pomysł na temat - coś nowego, a nie kolejny oklepany kryminał.

Dobry pomysł, taki inny niż wszystkie. Ciekawa intryga, dobry styl - bardzo dobrze się czyta. Wyjaśnienie zagadki jak dla mnie takie sobie, ale i tak polecam ze względu na ten ciekawy pomysł na temat - coś nowego, a nie kolejny oklepany kryminał.

Pokaż mimo to

avatar
49
2

Na półkach:

Czytając pierwszą połowę książki byłam naprawdę ciekawa co będzie dalej i jak ta cała historia się skończy. Niestety mam poczucie, że wraz ze zbliżaniem się do ostatecznego rozwiązania w historii pojawiał się pewnego rodzaju chaos, a zakończenie nie do końca do mnie przemówiło. Mimo to trzeba zaznaczyć, że sam zamysł jest naprawdę ciekawy.

Czytając pierwszą połowę książki byłam naprawdę ciekawa co będzie dalej i jak ta cała historia się skończy. Niestety mam poczucie, że wraz ze zbliżaniem się do ostatecznego rozwiązania w historii pojawiał się pewnego rodzaju chaos, a zakończenie nie do końca do mnie przemówiło. Mimo to trzeba zaznaczyć, że sam zamysł jest naprawdę ciekawy.

Pokaż mimo to

avatar
565
492

Na półkach: , ,

No przyznam, ż książka bardzo wciągająca.

No przyznam, ż książka bardzo wciągająca.

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
52
22

Na półkach:

Zapowiadało się fajnie i ciekawie... Niestety nie dotrwałam do końca, książka nudna i niewarta uwagi.

Zapowiadało się fajnie i ciekawie... Niestety nie dotrwałam do końca, książka nudna i niewarta uwagi.

Pokaż mimo to

avatar
652
426

Na półkach:

Ostatnio zobaczyłam tę książkę na stosiku u @teach_book i przypomniało mi się, że kieszonkowa wersja czeka na mojej półce już od jakiegoś czasu. Poważnie traktuję takie znaki, więc i książka weszła w dwa wieczory pomiędzy innymi tytułami.
Fajna okładka kupiła moje oczy podczas wizyty w Biedronce. Liczyłam na ciekawy thriller z dobrym plot- twistem.
Fabuła kręci się wokół tajemniczego zaginięcia pięciu osób. Zeszłego lata grupa sześciu osób wypłynęła łodzią do tunelu Standedge – wypłynął tylko nieprzytomny Matthew. Co stało się z jego znajomymi? Czy chłopak zabił i ukrył ciała swoich przyjaciół? I dlaczego zwraca się o pomoc do męża jednej z zaginionych?
Choć historia jest warta rozpoznania, to rozmywa się gdzieś w połowie. Początkowo czułam się zaintrygowana opowieścią, z czasem jednak fabuła zaczęła mnie męczyć i irytować. Losy oskarżonego Matthew przestały mnie interesować, a życie Robina, którego żona zaginęła, a o której książka nie sprzedała się tak dobrze, jakby pisarz sobie życzył, nie interesowały mnie w ogóle.
Mimo tego, że książka jest dobrze napisana, jeśli chodzi o aspekt techniczny. Krótkie rozdziały niemal zmuszają, by czytać dalej i dalej, a przy okazji zgrabnie chowają ten moment, w którym niestety wypadałoby odpuścić.
Zakończenie niestety jak z taniego romansidła. Nie kupuję tego, co stało się na ostatnich stronach.

Ostatnio zobaczyłam tę książkę na stosiku u @teach_book i przypomniało mi się, że kieszonkowa wersja czeka na mojej półce już od jakiegoś czasu. Poważnie traktuję takie znaki, więc i książka weszła w dwa wieczory pomiędzy innymi tytułami.
Fajna okładka kupiła moje oczy podczas wizyty w Biedronce. Liczyłam na ciekawy thriller z dobrym plot- twistem.
Fabuła kręci się wokół...

więcej Pokaż mimo to

avatar
635
414

Na półkach:

Nie byłam przekonana do kupna tej książki. Opis na okładce co prawda zachęcający, jednak i tak nie nęcił mnie obietnicą dobrej lektury.
Ale będąc w Polsce człowiek (kobieta!) głupieje i chce kupić jak najwięcej książek na zapas i czasem wrzuca do koszyka bez umiaru, bez opamiętania.
I tutaj nie żałuję, że zdecydowałam się być posiadaczką tej pozycji. Wciągnęła mnie.

Sześcioro przyjaciół trzyma ze sobą od czasów szkoły. Po wyjeździe piątki z nich na studia więzy trochę się rozluźniły, ale Matthew, jedyny który pozostał w rodzinnej miejscowości, ma nadzieję, że wciąż będą utrzymywać kontakt i że ich przyjaźń nadal będzie trwać.
Ich coroczną tradycją było przeprawianie się barką przez tunel Standedge, który jest miejscową atrakcją dla turystów.
Aby dodać większej powagi tym przeprawom, Matthew zatrudnia się w centrum turystycznym, by móc osobiście poprowadzić barkę, oraz fundować przyjaciołom świetną zabawę.
Tym razem dowiaduje się, że ta wyprawa ma być ich ostatnią. Wszyscy stwierdzili, że czas już dorosnąć.
Każdy dobrze się bawi, alkohol leje się strumieniami, wpływają do tunelu i na jego drugim końcu wypływa tylko nieprzytomny Matthew, który nic nie pamięta, niczego nie wie, a tym bardziej tego co się stało z jego przyjaciółmi. Zniknęli bez śladu.
Piątkę ze Standedge (jak zaczęto ich teraz nazywać) uznano za zaginionych, lub nawet za zamordowanych, a winnym tej zbrodni okrzyknięto nie kogo innego jak Matthew.
Robin Ferringham, autor książki “Bez niej” poświęconej swojej zaginionej żonie Sam, otrzymuje niepokojący telefon z więzienia od Matthew. Z rozmowy wynika, że tylko on może pomóc oskarżonemu o morderstwo chłopakowi. Do tego Matthew sugeruje, że ma pewne informacje na temat Samanthy. Robin nie wie czy to jest żart, czy prawda, ale postanawia zgłębić zagadkę tunelu i być może poznać losy swojej żony.

Ta fabuła przypominała mi klimat rodem z Agathy Christie i jej tajemnicę zamkniętego pokoju.
Z zainteresowaniem śledziłam rozwój wypadków, zmowę milczenia mieszkańców miasteczka, sprzeczne informacje przekazywane bohaterowi i jego determinację w dążeniu do wyjaśnienia sprawy. Pomaga mu równie pyskata co tajemnicza młoda kobieta.
Pozycja na plus.

Nie byłam przekonana do kupna tej książki. Opis na okładce co prawda zachęcający, jednak i tak nie nęcił mnie obietnicą dobrej lektury.
Ale będąc w Polsce człowiek (kobieta!) głupieje i chce kupić jak najwięcej książek na zapas i czasem wrzuca do koszyka bez umiaru, bez opamiętania.
I tutaj nie żałuję, że zdecydowałam się być posiadaczką tej pozycji. Wciągnęła...

więcej Pokaż mimo to

avatar
115
71

Na półkach:

Książka jest po prostu przeciętna. Na początku fabuła mnie wciągnęła, ale gdzieś od połowy tylko męczyła. Do przeczytania i zapomnienia :)

Książka jest po prostu przeciętna. Na początku fabuła mnie wciągnęła, ale gdzieś od połowy tylko męczyła. Do przeczytania i zapomnienia :)

Pokaż mimo to

avatar
2687
143

Na półkach:

Zastanawia mnie jedno: po co? Tu fabuła nie ma żadnego sensu niestety...

Zastanawia mnie jedno: po co? Tu fabuła nie ma żadnego sensu niestety...

Pokaż mimo to

avatar
513
462

Na półkach:

Książka prawie dobra. Zaczyna się ciekawie, zagadkowo, ale pod koniec cała historia staje się mocna naciągana i niejasna. Czyta się w miarę dobrze i tyle.

Książka prawie dobra. Zaczyna się ciekawie, zagadkowo, ale pod koniec cała historia staje się mocna naciągana i niejasna. Czyta się w miarę dobrze i tyle.

Pokaż mimo to

avatar
151
143

Na półkach:

Istnieje wiele teorii dotyczących tego, jak czas wpływa na nasze życie. Czasem wystarczy chwila, a czasem długie godziny, by nasze życie uległo dramatycznej zmianie, przewracając wszystko, w co do tej pory wierzyliśmy, do góry nogami.
Matthewu McConnellowi wystarczyły dwie godziny i dwadzieścia sześć minut, bo tyle trwa przepłynięcie najdłuższego tunelu w Anglii, Standedge, by wszystko w co wierzył, przepadło bezpowrotnie. Wypłynął prywatną łodzią w towarzystwie pięciorga przyjaciół. Kiedy łódź z powrotem pojawiła się na powierzchni, na pokładzie znajdował się tylko on.
Z wolnego człowieka stał się podejrzanym o popełnienie makabrycznej zbrodni.
Z człowieka, który miał kilkoro oddanych przyjaciół stał się ofiara ludzi, których w ogóle nie znał. Wykorzystywany przez nich, gdy było im to na rękę.
Z człowieka, który był równy innym ludziom, okazał się kimś znacznie gorszym, beztalenciem i popychadłem, mającym służyć innym ludziom za środek do osiągnięcia celu. Ludziom znacznie bardziej utalentowanym, bądź mającym przed sobą świetlaną przyszłość.
Matthew kontaktuje się z pisarzem, Robinem Ferrinnghamem, którego ostatnia książka, opisująca odejście ukochanej żony pt. Bez niej, niezbyt dobrze się sprzedała i to odmienia życie ich obu.
Okazuje się, że pogrążony w rozpaczy pisarz zajmie się jego sprawą, traktując ją jako narzędzie terapeutyczne. W trakcie rozwiązywania tajemniczej zagadki, na jaw wychodzą inne sprawy i koniec końców okazuje się, że Matthew i Robina łączy znacznie więcej, niż się z początku wydaje.
W tej historii jest wszystko, czego potrzebuje czytelnik: krótkie rozdziały po brzegi wypełnione akcją, zaskakujące odkrycia i zwroty akcji, niebanalni bohaterowie i zawirowania czasowe pozwalające odkryć, co zdarzyło się przed i po zaginięciu pięciu osób w tajemniczym tunelu.
Co więc poszło tak bardzo nie tak?
Czemu z historii, na którą czekało się z niecierpliwością, przebierając nogami, stała się historią pełną niewykorzystanych szans, zaskakująco bezsensownych rozwiązań fabularnych, spłycenia i przyspieszania historii w miejscach, które były potrzebne autorowi, bo najwyraźniej już się przy niej nudził.
Czytając o tajemniczym zaginięciu w czeluściach tunelu oraz o zamkniętej społeczności, w której tajemnice nigdy nie wychodzą na jaw, spodziewałam się czegoś zupełnie innego.
Być może pod wpływem niedawno obejrzanego filmu „Kolonia”, gdzie choć niewiele się działo, każda scena była dwuznaczna i pełna napięcia, a widzowie z zapartym tchem śledzili poczynania i odkrycia głównej bohaterki, zastanawiając się po cichu, w ile jeszcze niebezpiecznych i potencjalnie śmiercionośnych sytuacji jest w stanie się wplątać, nim wreszcie – miejmy nadzieję – bezpiecznie wydostanie się na wolność.
W którymś momencie powieść „Jeszcze mnie widzisz” zaczęła skręcać w niewłaściwym kierunku. Przegapiłam ten moment, bo pewnie przestałabym po prostu czytać. Ominięcie go sprawiło, że próbowałam tylko, jak po gruzach, dotrzeć do końca historii, która po prostu zaczęła rozłazić się w szwach, a nagromadzenie absurdalnych wydarzeń przekroczyło czyjąkolwiek tolerancję, czy wyobrażenie. Brnięcie w coraz większą psychozę i zezwierzęcienie jednego z bohaterów - Tima Claypatha, okazało się dla tej historii nieszczęściem. W pewnym momencie to już nawet nie było straszne, lecz śmieszne . Pojawiło się też niedowierzanie, że zagraniczny wydawca mógł coś takiego zaakceptować i wydać drukiem.
To oraz przeżycie żony Robina, Sam, dobiło tą nieźle zapowiadającą się historię, robiąc z niej swego rodzaju parodię, której bliżej, niż dalej do takiego filmu „Old” przy którym, pod sam koniec, człowiek mógł się tylko śmiać albo patrzeć z niedowierzaniem, na kolejne wybryki reżysera.
A w tym przypadku pisarza.
Obaj pod koniec sami już chyba nie wiedzieli, co ze swoimi historiami począć i zamiast je skończyć, dalej brnęli w coraz bardziej nieprawdopodobne i absurdalne sceny.
Miały być strach i napięcie, był śmiech i niedowierzanie. A chyba nie o to do końca obu panom, autorowi i reżyserowi, chodziło.
To mogła być świetna historia. Była niezła, przynajmniej do pewnego momentu, a właściwie dwóch, kiedy coraz bardziej zaczęła skręcać w stronę parodii. I nikt nie był w stanie już tego zatrzymać.
Niestety, bardzo się zawiodłam.

Istnieje wiele teorii dotyczących tego, jak czas wpływa na nasze życie. Czasem wystarczy chwila, a czasem długie godziny, by nasze życie uległo dramatycznej zmianie, przewracając wszystko, w co do tej pory wierzyliśmy, do góry nogami.
Matthewu McConnellowi wystarczyły dwie godziny i dwadzieścia sześć minut, bo tyle trwa przepłynięcie najdłuższego tunelu w Anglii, Standedge,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Jeszcze mnie widzisz


Reklama
zgłoś błąd