ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać287
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać7
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać12
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać11
Retour sur Belzagor Vol. 1

- Kategoria:
- komiksy
- Format:
- papier
- Cykl:
- Silverberg [Komiks] (tom 1)
- Data wydania:
- 2017-04-05
- Data 1. wydania:
- 2017-04-05
- Liczba stron:
- 56
- Czas czytania
- 56 min.
- Język:
- francuski
- ISBN:
- 9782731600124
L'ex-lieutenant Eddie Gundersen revient sur Belzagor où il a laissé naguère ses illusions de jeunesse, la femme de sa vie et un passé honteux de colonisateur. Aujourd'hui la planète a été rendue à ses deux espèces intelligentes : les Nildoror et les Sulidoror. Endossant le rôle de guide d'une expédition scientifique aux confins des terres indigènes, Gundersen va se confronter à ses démons et régler ses comptes avec une planète qui ne lui avait pas livré tous ses secrets.
Kup Retour sur Belzagor Vol. 1 w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Retour sur Belzagor Vol. 1
Wykreowanie spójnego obcego świata jest sztuką i to doceniam. Mimo że narracja jest pobieżna i skokowa fabuła się broni. I lata temu to by mi wystarczyło. Teraz jednak, jako kobieta, oczekuję więcej. Nie żeby zaraz parytet płci, choć byłoby miło. Przeszkadza mi natomiast zredukowanie postaci kobiecych, zarówno w tekście jak i grafice, do sztampowych Cud-Barbi o ciałach jak, za przeproszeniem, z mokrego snu chirurga plastycznego. Chcę bohaterek, które istnieją po coś, a nie są ograniczone tylko do elementu erotycznego. A w ogóle gdzie są ludzie powyżej 30?
Oceny książki Retour sur Belzagor Vol. 1
Poznaj innych czytelników
117 użytkowników ma tytuł Retour sur Belzagor Vol. 1 na półkach głównych- Przeczytane 83
- Chcę przeczytać 34
- Posiadam 16
- Komiksy 11
- Komiks 11
- Fantastyka 4
- 2024 3
- Komiksy 3
- Komiksy / Manga 2
- Do kupienia 2













































OPINIE i DYSKUSJE o książce Retour sur Belzagor Vol. 1
Książka zdecydowanie lepsza, pełniejsza. Komiks mimo pięknych rysunków uproszczony, z niepotrzebnie uwypuklonymi wątkami romantycznymi. Sama historia również jest zmieniona, wydaje mi się że na gorsze. Jeśli komuś komiks się spodobał to zdecydowanie polecam książkę.
Książka zdecydowanie lepsza, pełniejsza. Komiks mimo pięknych rysunków uproszczony, z niepotrzebnie uwypuklonymi wątkami romantycznymi. Sama historia również jest zmieniona, wydaje mi się że na gorsze. Jeśli komuś komiks się spodobał to zdecydowanie polecam książkę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKreska z za małym detalem, poza tym kreacja bohaterów, pomysł, tempo, fabuła bardzo dobrze przemyślane. Podsumowując bardzo dobra forma i treść.
Kreska z za małym detalem, poza tym kreacja bohaterów, pomysł, tempo, fabuła bardzo dobrze przemyślane. Podsumowując bardzo dobra forma i treść.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKomiksu bym raczej nie zakupił z racji na cenę, ale miałem szansę wypożyczyć z biblioteki i muszę powiedzieć, że podobało mi się. Lekka, przyjemna lektura na 2h. Z historią byłem już zaznajomiony wcześniej w wydaniu powieściowym, choć niezbyt pamiętałem szczegóły z wyjątkiem zakończenia. Swoją drogą nie pamiętam, czy rozwiązanie zastosowane dosłownie na ostatniej stronie komiksu pokrywało się z tym w książce i przy lekturze powieści nie dostrzegłem tego niewielkiego twistu, czy to dodatek rysownika. Tak czy inaczej bardzo mi się podobało, było niespodziewane i zarazem bardzo subtelne, trzeba się domyślić co autor nam właśnie przekazuje.
W każdym razie historia poprowadzona bardzo szybko (wbrew pozorom aby w miarę wiernie przełożyć nawet najcieńszą książkę potrzeba sporo obrazków, a tu mamy tylko 108 stron),krajobrazy ładne, pobudzające wyobraźnię, z ciekawym stylem. Niestety brak mi słownictwa artystycznego, aby go opisać, ale sami możecie ocenić po okładce, bowiem przedstawia jeden z kadrów w komiksie. Fajnie było ujrzeć nildory w wizualnej postaci. Największy zarzut mam wobec ekspresji emocji u bohaterów. Mocne uczucia jak złość, podniecenie czy zaskoczenie czasami wyglądają podobnie/bezbarwnie - nie udało się wiarygodnie oddać ich mimiką twarzy, na szczęście dialogi bezpośrednio na nie wskazują. Senna, ukochana głównego bohatera, wyglądała seksowniej niż w mojej wyobraźni podczas czytania powieści, co mogę zaliczyć jedynie do plusów.
Same kadry przedstawiające transcedencję trochę biedne, widać że rysownik nie bardzo wiedział, jak tą abstrakcję ugryźć wizualnie, ale sam motyw podróży do Mglistych Gór, gdzie ma się odbyć rytuał Ponownych Narodzin dwóch natywnych dla tej planety form życia wypadł moim zdaniem całkiem atrakcyjnie. Historia o odkupieniu, ciekawie poprowadzona, swobodnie żąglująca płaszczyznami czasowymi. Wątek główny osnuty jest nimbem tajemnicy, by w retrospekcjach obraz zaczął się klarować. No i typowy już dla Silverberga motyw poszukiwania życia wiecznego.
Komiks nie zastąpi jednak powieści, ponieważ jest jedna rzecz, której ta forma nie osiągnie - a mianowicie poczucia odbywania podróży. W powieści przemierzanie dzikiego interioru Belzagoru towarzyszy nam nieustannie i zajmuje kilka godzin lektury, w przypadku komiksu plenery ukazywane są na pojedynczych obrazkach, a dające się wyszczególnić (oddzielić) sekwencje wydarzeń rozpisane są co najwyżej na paru stronach. To zbyt mało, abyśmy poczuli upływ czas związany z podróżą, mimo że widzimy, jak dni zmieniają się w noce - ale dzieje się to co chwila, co kilka stron, a więc błyskawicznie szybko. Można zatem zapomnieć o doświadczeniu całodobowej, wyczerpującej wędrówki.
Bierzcie się za powieść (Vesper właśnie zaserwował nowe wydanie). W ten sposób nie ominie was też kawał sprawnie napisanej prozy. Warto czytać Silverberga, o czym przekonałem się dosyć późno. Ale jak to mówią "lepiej późno niż wcale". Polecam, choć dopiero po lekturze powieści.
Komiksu bym raczej nie zakupił z racji na cenę, ale miałem szansę wypożyczyć z biblioteki i muszę powiedzieć, że podobało mi się. Lekka, przyjemna lektura na 2h. Z historią byłem już zaznajomiony wcześniej w wydaniu powieściowym, choć niezbyt pamiętałem szczegóły z wyjątkiem zakończenia. Swoją drogą nie pamiętam, czy rozwiązanie zastosowane dosłownie na ostatniej stronie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW Dół, do Ziemi to komiksowa wyprawa na zjawiskową planetę Belzagor. Cała opowieść swoim stylem przypomina film Avatar. Mamy więc tutaj porucznika Gundersena, który wraca po kilku latach nieobecności na planetę gdzie zostawił swoją przeszłość oraz dawną miłość. Belzagor zamieszkują dwie obce rasy, które wkrótce zamierzają przejść tajemniczy rytułał. Niestety człowiek nie może go zobaczyć przez co każdy ludzki bohater opowiadania zastanawia się czym owy rytułał jest. Historia jest dość prosta i standardowa. Niestety jest podana w sposób bardzo chaotyczny i nieciekawy. Wydarzeniom brak jakiegoś powiązania przyczynowo-skutkowego przez co wszystko wydaje się mocno naciągane. Liczne sceny erotyczne wypadają wręcz śmiesznie, a zachowania bohaterów często nie mają swojego uzasadnienia. Jedynie co się tutaj jako tako broni to ciekawie wykreowany świat.
Styl kreski jest przeciętny. Ilustracjom co prawda nie brakuje szczegółów ale niestety wszystko jest zrobione bez polotu. Szczególnie słabo wypadają tutaj projekty obcych ras.
Komiks ten można spokojnie sobie odpuścić, szkoda czasu.
Recenzowany komiks możesz zobaczyć na moim Instagramie lukke_geek
https://www.instagram.com/p/C789nlMMnzK/?igsh=MW52NjhwbXllMnVzYg==
W Dół, do Ziemi to komiksowa wyprawa na zjawiskową planetę Belzagor. Cała opowieść swoim stylem przypomina film Avatar. Mamy więc tutaj porucznika Gundersena, który wraca po kilku latach nieobecności na planetę gdzie zostawił swoją przeszłość oraz dawną miłość. Belzagor zamieszkują dwie obce rasy, które wkrótce zamierzają przejść tajemniczy rytułał. Niestety człowiek nie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie czytałem książkowego pierwowzoru Roberta Silverberga o tym samym tytule, dlatego mogę ocenić ten komiks jako samodzielne dzieło. Przede wszystkim na uwagę zasługuje piękne wydanie zeszytu. Piękne jakościowo, piękne graficznie i kolorystycznie. I to właśnie te walory przyciągnęły moją uwagę, gdy błądziłem pomiędzy bibliotecznymi półkami. Świat w którym dzieje się akcja bardzo przypomina mi serię "Światy Aldebarana" Leo ale mam wrażenie, że klimatycznie jest tu "sucho". Owszem, historia dzieje się na dzikiej, niemal dziewiczej planecie z bujną, niesamowitą florą i fauną ale te "okoliczności przyrody" pozostają jakby z boku, nie starając się zadziwić czytelnika. Ma się wrażenie jakby komiks był jedną z kilku części cyklu i to nie tą pierwszą. Dynamizm akcji również można by porównać do dzieł Leo - jest raczej szczątkowy, jednakże absolutnie nie wpływa to na zmniejszenie atrakcyjności dzieła. Co do fabuły to jest ona dla mnie zbyt uboga, zbyt skrótowa. Jeżeli główny bohater przechodzi jakąś wewnętrzną zmianę to ja tego nie czuję. To samo dotyczy postaci drugoplanowych - są, ale chcielibyśmy bardziej je poznać. Ogólnie komiks jest na wysokim poziomie ale chciałbym aby miał kilka części lub był po prostu dłuższy, aby wciągnął mnie w swoją historię i swój świat. Pomimo wspomnianych minusów - polecam.
Nie czytałem książkowego pierwowzoru Roberta Silverberga o tym samym tytule, dlatego mogę ocenić ten komiks jako samodzielne dzieło. Przede wszystkim na uwagę zasługuje piękne wydanie zeszytu. Piękne jakościowo, piękne graficznie i kolorystycznie. I to właśnie te walory przyciągnęły moją uwagę, gdy błądziłem pomiędzy bibliotecznymi półkami. Świat w którym dzieje się akcja...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo fajny komiks. Ładne rysunki i znakomita historia. Mi się podobał.
Bardzo fajny komiks. Ładne rysunki i znakomita historia. Mi się podobał.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPONOWNE NARODZINY
Chyba nikt nie robi tak komiksów science fiction, jak Europejczycy i Japończycy. Ci pierwsi jednak bardziej ukochali ten gatunek i stworzyli wiele serii, obok których nie warto przechodzić obojętnie. Weźmy choćby taką „armadę”, „Universal War One” czy „Wieczną wojnę”, a to przecież tylko kilka wartych uwagi tytułów. I wart uwagi jest też album „W dół, do Ziemi”, oparty na prozie Roberta Silverberga. Może i dość skrótowo potraktowanego, ale na pewno wartego poznania.
Były wojskowy Eddie Gundersen kiedyś na planecie Belzagor przeżył wiele rzeczy, które go zmieniły. Chętnie zostawiłby przeszłość za sobą, tym bardziej, że ma wiele do odkrycia, ale tak się składa, że powraca na glob, gdzie zostawił miłość i część siebie, by odkryć, że zielonymi terenami rządzą dwie kosmiczne rasy. Wśród uzależnionych od jadu, którego już nie powinni zbierać personelu, Eddie zaczyna wikłać się w kolejne dziwne relacje i odkrywać tajemnice, które być może powinny zostać zagrzebane już na zawsze…
https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2021/07/w-do-do-ziemi-robert-silverberg.html
PONOWNE NARODZINY
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChyba nikt nie robi tak komiksów science fiction, jak Europejczycy i Japończycy. Ci pierwsi jednak bardziej ukochali ten gatunek i stworzyli wiele serii, obok których nie warto przechodzić obojętnie. Weźmy choćby taką „armadę”, „Universal War One” czy „Wieczną wojnę”, a to przecież tylko kilka wartych uwagi tytułów. I wart uwagi jest też album „W dół, do...
Trochę kiepsko ukazana przemiana bohatera (no, mało na to stron było),który zauważa, że nie zawsze z technologii postępem idzie postęp duchowy. Za to obraz pozwala na spojrzenie jak to wygląda - a wygląda zjawiskowo. No i jest nagość i tej nagości nikt się nie boi pokazać (ile to komiksów nie ma problemów z cyckami, natomiast kiedy przychodzi do pokazania obwisłych jagód... no.)
Trochę kiepsko ukazana przemiana bohatera (no, mało na to stron było),który zauważa, że nie zawsze z technologii postępem idzie postęp duchowy. Za to obraz pozwala na spojrzenie jak to wygląda - a wygląda zjawiskowo. No i jest nagość i tej nagości nikt się nie boi pokazać (ile to komiksów nie ma problemów z cyckami, natomiast kiedy przychodzi do pokazania obwisłych...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWykreowanie spójnego obcego świata jest sztuką i to doceniam. Mimo że narracja jest pobieżna i skokowa fabuła się broni. I lata temu to by mi wystarczyło. Teraz jednak, jako kobieta, oczekuję więcej. Nie żeby zaraz parytet płci, choć byłoby miło. Przeszkadza mi natomiast zredukowanie postaci kobiecych, zarówno w tekście jak i grafice, do sztampowych Cud-Barbi o ciałach jak, za przeproszeniem, z mokrego snu chirurga plastycznego. Chcę bohaterek, które istnieją po coś, a nie są ograniczone tylko do elementu erotycznego. A w ogóle gdzie są ludzie powyżej 30?
Wykreowanie spójnego obcego świata jest sztuką i to doceniam. Mimo że narracja jest pobieżna i skokowa fabuła się broni. I lata temu to by mi wystarczyło. Teraz jednak, jako kobieta, oczekuję więcej. Nie żeby zaraz parytet płci, choć byłoby miło. Przeszkadza mi natomiast zredukowanie postaci kobiecych, zarówno w tekście jak i grafice, do sztampowych Cud-Barbi o ciałach jak,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTen komiks to adaptacja książki o tym samym tytule, której wprawdzie nie czytałem, ale natykałem się na nią w różnych "polecajkach".
Po lekturze komiksu musiałem sobie sprawdzić o czym jest książka, przeczytałem kilka recenzji. Czy podobał mi się on tak bardzo, że zachęcił do sięgnięcia po oryginał?
Niestety nie. Musiałem po prostu się upewnić, że ta leciwa już (napisana w latach 70.) i uznana pozycja była rzeczywiście pierwowzorem dla tak słabego komiksu...
Akcja "W dół, do Ziemi" toczy się w odległej przyszłości na planecie Belzagor. Zamieszkują ją ludzcy koloniści, ale też dwie inteligentne rasy obcych. Rdzenni mieszkańcy od wieków biorą udział w tajemniczym rytuale fizycznej i psychicznej przemiany, swoistym oczyszczeniu i odrodzeniu. Tajemnicę tego obrządku chce poznać dwójka naukowców, która wynajmuje
jako przewodnika byłego kolonistę, który powraca na planetę, aby pomóc im w wyprawie i zmierzyć się ze swoją przeszłością. Do "jądra ciemności" (nawiązania do powieści Josepha Conrada są bardzo widoczne) wyrusza więc kilkuosobowa wyprawa, a każdemu z uczestników przyświeca inny cel. Niestety autor dokonał jakieś masakry na fabule. Czytając miałem wrażenie, że
wszystkie ważne wątki zostały tu powycinane. Domyślam się, że w książce mocny nacisk położony był na dialog pomiędzy rasami oraz na duchowe odrodzenie bohaterów. Co dostajemy w komiksie?
Chaotyczne skakanie po wątkach, dramatycznie bezbarwnych bohaterów, płytkie dialogi. Rozumiem, że wszystkiego nie da się pokazać w adaptacji (ale komiks akurat świetnie się nadaje do adaptacji
scen, których ze względów realizacyjnych nie udźwignęłoby kino),ale filozoficzny sci fi został zmieniony w jakiś przygodowy romans w kosmosie. Wytłumaczenie głównej tajemnicy też jest niestety trochę banalne i rozczarowuje. Komiks ratują dobre ilustracje i ciekawy wątek w zakończeniu.
Ten komiks to adaptacja książki o tym samym tytule, której wprawdzie nie czytałem, ale natykałem się na nią w różnych "polecajkach".
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo lekturze komiksu musiałem sobie sprawdzić o czym jest książka, przeczytałem kilka recenzji. Czy podobał mi się on tak bardzo, że zachęcił do sięgnięcia po oryginał?
Niestety nie. Musiałem po prostu się upewnić, że ta leciwa już (napisana w...