rozwińzwiń

Ostateczny argument

Okładka książki Ostateczny argument autora Joe Abercrombie, 9788374807470
Okładka książki Ostateczny argument
Joe Abercrombie Wydawnictwo: Mag Cykl: Pierwsze prawo (tom 3) Seria: Uniwersum Pierwszego Prawa fantasy, science fiction
840 str. 14 godz. 0 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Pierwsze prawo (tom 3)
Seria:
Uniwersum Pierwszego Prawa
Tytuł oryginału:
Last Argument Of Kings
Data wydania:
2019-04-26
Data 1. wyd. pol.:
2013-04-17
Data 1. wydania:
2009-03-12
Liczba stron:
840
Czas czytania
14 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374807470
Tłumacz:
Wojciech Szypuła

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ostateczny argument w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Ostateczny argument



książek na półce przeczytane 2208 napisanych opinii 1478

Oceny książki Ostateczny argument

Średnia ocen
8,1 / 10
2604 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Ostateczny argument

avatar
163
52

Na półkach:

Finałowy tom wiernie podtrzymuje klimat całej serii, oferując satysfakcjonujące domknięcie historii bez uciekania się do łatwych, szczęśliwych zakończeń. To opowieść raczej dla tych, którzy cenią konsekwencję i realizm losów bohaterów niż klasyczne happy endy. Na czytelników czekają epickie bitwy, zaskakujące zwroty akcji oraz wreszcie rozwiązanie długo budowanego spisku. Największe wrażenie ponownie robi jednak kunszt autora w kreowaniu wielowymiarowych postaci, które niosą tę historię od początku do końca.

Finałowy tom wiernie podtrzymuje klimat całej serii, oferując satysfakcjonujące domknięcie historii bez uciekania się do łatwych, szczęśliwych zakończeń. To opowieść raczej dla tych, którzy cenią konsekwencję i realizm losów bohaterów niż klasyczne happy endy. Na czytelników czekają epickie bitwy, zaskakujące zwroty akcji oraz wreszcie rozwiązanie długo budowanego spisku....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
322
4

Na półkach: ,

Bardzo satysfakcjonująca, bardzo równa seria. Świata Abercrombie odkrył na tyle, żeby chciało się do niego wracać, jednak to bohaterami cała historia stoi. Nakreślić tyle różnych charakterów, a przy tym nie dać żadnemu z nich zblednąć przez całą historię to spory wyczyn pisarski. Choć gdzieś tli się nadzieja w tym mocno ponurym świecie to jedynym wygranym - jakby nie patrzeć - jest na samym końcu czytelnik. Niesamowite jest to w jakich miejscach autor zostawia bohaterów. Dzięki temu czuć domknięcie, a pojawienie się ich w kolejnych częściach nie będzie wymuszone.

Bardzo satysfakcjonująca, bardzo równa seria. Świata Abercrombie odkrył na tyle, żeby chciało się do niego wracać, jednak to bohaterami cała historia stoi. Nakreślić tyle różnych charakterów, a przy tym nie dać żadnemu z nich zblednąć przez całą historię to spory wyczyn pisarski. Choć gdzieś tli się nadzieja w tym mocno ponurym świecie to jedynym wygranym - jakby nie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
135
127

Na półkach: ,

Świetna seria, choć ta część trylogii podobała mi się najmniej - finałowa bitwa mało mnie porwała, a zakończenie nie było zaskakujące. Mam jedynie nadzieję, że w kolejnych książkach będą chociaż pobieżnie zawarci ci sami bohaterowie, bo bardzo ich polubiłam i smutno byłoby rozstać się z nimi na zawsze.

Świetna seria, choć ta część trylogii podobała mi się najmniej - finałowa bitwa mało mnie porwała, a zakończenie nie było zaskakujące. Mam jedynie nadzieję, że w kolejnych książkach będą chociaż pobieżnie zawarci ci sami bohaterowie, bo bardzo ich polubiłam i smutno byłoby rozstać się z nimi na zawsze.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

4894 użytkowników ma tytuł Ostateczny argument na półkach głównych
  • 3 232
  • 1 613
  • 49
1032 użytkowników ma tytuł Ostateczny argument na półkach dodatkowych
  • 683
  • 104
  • 85
  • 84
  • 26
  • 25
  • 25

Inne książki autora

Joe Abercrombie
Joe Abercrombie
Książka Joe Abercromie "Pół króla" została nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Fantastyka, fantasy. Wdzieciństwie mnóstwo czasu spędzał w wyimaginowanych światach, a gdy kończył szkołę, umiał już nieźle fantazjować. Przeniósł się do wielkiego miasta i został montażystą telewizyjnym. Pracował przy tworzeniu programów dokumentalnych, relacjach z wydarzeń kulturalnych i koncertach różnych zespołów, od Iron Maiden po Coldplay. Ale po zmroku nadal lubił wymyślać fantastyczne historie. Dzięki temu powstała znakomita trylogia "Pierwsze prawo" ("Samo ostrze", "Zanim zawisną na szubienicy", "Ostateczny argument królów") i powieści osadzone w tym świecie ("Zemsta najlepiej smakuje na zimno", "Bohaterowie", "Czerwona kraina"). Był nominowany do Nagrody Campbella dla najlepszego pisarza oraz w 2010 i w 2012 roku do British Fantasy Award.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Republika złodziei Scott Lynch
Republika złodziei
Scott Lynch
„Republika złodziei” to trzeci, finałowy tom trylogii o Locke’u Lamorze — i choć trudno nie czuć żalu, że historia dobiega końca, to ocena książki wynika przede wszystkim z jej treści. Poprzeczka po dwóch poprzednich częściach była ustawiona bardzo wysoko i widać, że tym razem tempo akcji jest nieco wolniejsze. Miejscami pojawiają się dłużyzny, a narracja częściej niż wcześniej cofa się do przeszłości, wyraźnie nawiązując i rozwijając wątki z pierwszego tomu. To sprawia, że konstrukcyjnie książka jest połączeniem dalszego ciągu opowieści z „Niecnych dżentelmenów” i osobnej historii trzeciego tomu. W porównaniu z „Na szkarłatnych morzach” — które stawiało bardziej na jednolitą, pełną dynamiki fabułę — tutaj większy nacisk położono na retrospekcje i pogłębianie relacji między bohaterami. Dla jednych będzie to zaletą, dla innych elementem, który spowalnia odbiór. Mimo tego trudno odmówić powieści wielu mocnych stron: świetnie prowadzonych dialogów, charakterystycznego humoru, dopracowanych emocji i konsekwentnego domknięcia historii. Finał jest satysfakcjonujący, zaskakujący i dobrze osadzony w całej opowieści — zdecydowanie warto dotrzeć do ostatnich stron i przeżyć to zakończenie. Podsumowując: to może nie najbardziej dynamiczna część trylogii, ale wciąż bardzo dobra, ważna i godna domknięcia całej historii. Dla fanów serii — lektura obowiązkowa i piękne pożegnanie z bohaterami.
Mateusz - awatar Mateusz
ocenił na83 miesiące temu
Kłamstwa Locke'a Lamory Scott Lynch
Kłamstwa Locke'a Lamory
Scott Lynch
Jeden z moich ulubionych filmów w całej historii kina to nagrodzone licznymi oscarami „Żądło” z R. Redfordem oraz P. Newmanem, osadzona w międzywojennej Ameryce opowieść o grupie inteligentnych i sympatycznych oszustów, którzy dokonują skomplikowanego przekrętu, by „oskubać” z grubszej forsy potężnego i bezwzględnego gangstera i zemścić się w ten sposób za śmierć jednego z ich przyjaciół, którego kazał zamordować. Czytając pierwszą część „Kłamstw” nie mogłem oprzeć się wrażeniu, iż mamy do czynienia z „Żądłem” w wersji fantasy. S. Lynch bardzo mocno wzoruje się na wspomnianym filmie, a kolejne posunięcia i manewry bohaterów naśladują poczynania bohaterów „Żądła”. Nic w tym zresztą złego, bo dlaczego nie skorzystać z dobrych wzorów, doprawiając je własną inwencją? W kolejnych częściach Autor wypływa na głębsze wody, a zamierzony i przeprowadzany przez gang Niecnych Dżentelmenów przekręt okazuje się niewiele znaczącym dodatkiem do szerszej intrygi, ogniskującej się na zemście i walce o władzę, w którą to intrygę nasi bohaterowie zostają bez własnej woli wciągnięci. I tutaj pojawiają się problemy. O ile wzorując się na „Żądle” S. Lynch przedstawiał wydarzenia logicznie i konsekwentnie, o tyle poruszając się samopas na wyższych poziomach komplikacji traci częściowo te walory. W kilku kluczowych punktach fabuły (a i w paru mniej znaczących) rozwój wydarzeń jest mocno naciągany i nielogiczny. Układają się one w sposób bardzo dla głównego bohatera korzystny, sprzeczny jednak ze zdrowym rozsądkiem. Ewentualnie raz jeden mogło mu w ten sposób dopisać szczęście, albo też przeciwnicy (na ogół wysoce inteligentni) popisali się akurat wyjątkową niefrasobliwością, by nie powiedzieć głupotą. Ale kilka razy z rzędu, to już przesada. Odniosłem wrażenie, że Autor tak wysoko zawiesił poprzeczkę, że nie znalazł już logicznego sposobu pokonania jej przez swoich bohaterów. I jako kreator świata oraz zachodzących w powieści wydarzeń, poszedł na skróty. Odczułem z tego powodu wyraźne nieusatysfakcjonowanie. Powyższe uwagi opisują jedyny w moich oczach mankament powieści. Dalej już same superlatywy. Wartka, wciągająca akcja, żywe, jędrne dialogi, udane kreacje bohaterów, którzy potrafią wzbudzić zarówno sympatię jak i zdecydowaną antypatię, nie brakuje też postaci nie do końca jednoznacznych. Najbardziej urzekła mnie jednak kreacja samego powieściowego świata. Niby nic szczególnie oryginalnego, coś w rodzaju renesansowych Włoch (miasto Camorra wydaje się być wzorowane na Wenecji),w tle inne kraje ówczesnej Europy (np. Niemcy),wspomnienia o dawno upadłym imperium (oczywiście rzymskim) itp. Wszystko to jednak podane z olbrzymią swadą i rozmachem, nasycone niezliczoną ilością szczegółów, będących często bardzo oryginalnymi dodatkami Autora, którymi na każdym niemal kroku sypie niczym z rogu obfitości, tryskając kolejnymi, niebanalnymi pomysłami wzbogacającymi i tak już rozbudowany sztafaż powieściowego uniwersum. Powieść godna polecenia, wyróżnia się na tle „taśmowej produkcji” wielu Autorów fantasy.
Nefer - awatar Nefer
ocenił na82 miesiące temu
Obietnica krwi Brian McClellan
Obietnica krwi
Brian McClellan
„Obietnica krwi” uderza z siłą wystrzału z muszkietu, wrzucając czytelnika w świat, gdzie korony upadają z hukiem, a magia nierozerwalnie wiąże się z zapachem spalonego prochu. Zamiast mozolnego budowania napięcia, akcja startuje od krwawego przewrotu stanu. Marszałek polny Tamas obala monarchę, gilotynuje arystokrację i próbuje ulepić republikę z chaosu, podczas gdy sąsiednie mocarstwa tylko czekają, aż nowa władza potknie się o własne nogi... Ciekawym walorem tej historii stanowi unikalny system magii. Elitę stanowią magowie prochowi – żołnierze zażywający proch strzelniczy niczym stymulant, by wyostrzyć zmysły i siłą woli zakrzywiać trajektorię kul w locie. Nadaje to starciom trochę takiej filmowej dynamiki, w której snajper potrafiący posłać pocisk na kilometr przez środek burzy robi większą robotę niż cały zastęp rycerzy. Fabuła zręcznie żongluje trzema perspektywami. Śledzimy losy zmęczonego marszałka, który woli walkę od polityki; jego syna, wybitnego strzelca zmagającego się z traumą oraz Adamața – detektywa z fotograficzną pamięcią. Ten ostatni wnosi do książki noir-owy klimat, tropiąc zdrajców w mrocznych zaułkach płonącego miasta. Mimo, że początek cyklu bywa momentami kanciasty, fabuła pędzi od pierwszej strony. Relacje między bohaterami wydają się czasem uproszczone, a postacie kobiece mogłyby dostać więcej miejsca, jednak klimat rewolucji przemysłowej wymieszanej z magią skutecznie to nadrabia. Powstała brudna, męska przygoda, w której stare bóstwa budzą się tylko po to, by przekonać się, że świat nauczył się już obsługiwać armaty.....
Joanie - awatar Joanie
ocenił na830 dni temu
Imię wiatru Patrick Rothfuss
Imię wiatru
Patrick Rothfuss
Pół żartem, pół serio. Jest tylko jedna rzecz gorsza od źle napisanej książki - książka napisana tak dobrze, że co jakiś czas musisz się zatrzymywać i zachwycać nad tym, jak wspaniale układają się słowa, jak wyjątkowym wyczuciem wykazał się autor, jak świetne rozwiązania wybrał. Tak nie można robić, to wytrąca z immersji. A teraz na poważnie. To książka, która nie śpieszy się. Płynie powoli, pozwala nam złapać oddech, odpocząć, wczuć się w szum wiatru. Nie wiemy, dokąd zmierzamy, ale po prostu ufamy, że to właściwy kierunek. Na pochwałę zasługuje niemalże wszystko. Rothfuss ma niezwykłą lekkość w tworzeniu pamiętnych postaci, zarówno na pierwszym, jak i na drugim, a często nawet na trzecim planie. To w sporej mierze zasługa dialogów, które brzmią swobodnie i naturalnie. Autor pokazał nam jedynie dość niewielki skrawek świata, ale za to zrobił to wiarygodnie i skrupulatnie. Wiemy tyle, ile potrzebujemy i ani grama więcej. To, rzecz jasna, w sporej mierze konsekwencja narracji pierwszoosobowej, którą pisana jest większość książki. To zaleta - pozwala nam zrozumieć i wczuć się w skórę głównego bohatera, Kvothe, który jest postacią ciekawą, rozbudowaną i niejednoznaczną. Jeśli do czegoś mogę się przyczepić, to tylko do końcówki, w której fabularnie Rothfuss zagrał parę złych nut i pewne wydarzenia wybrzmiały nieodpowiednio. Trochę wyglądało to, jakby autor miał problemy z zamknięciem powieści i poszedł na skróty. To jednak za mało, by zmienić mój odbiór tej książki.
Kanver - awatar Kanver
ocenił na109 dni temu
Jesienna republika Brian McClellan
Jesienna republika
Brian McClellan
Finalny tom Magów Prochowych stanowi rzetelne i satysfakcjonujące domknięcie trylogii, w którym z dużą sprawnością splotły się wszystkie rozpoczęte wcześniej wątki. Akcja nie zwalnia tempa, rzucając czytelnika prosto w wir ostatecznej walki o losy Adro, gdzie polityczne intrygi ustępują miejsca otwartej wojnie i starciom o niemal mitycznej skali... Kluczowym elementem tej części cyklu pozostają postaci, których ewolucja w obliczu upadającego świata została nakreślona z dbałością o psychologiczny autentyzm. Marszałek Tamas jawi się tu już nie tylko jako genialny strateg, ale przede wszystkim jako człowiek przytłoczony ciężarem własnej rewolucji, zmuszony do konfrontacji z jej krwawymi skutkami. Równolegle śledzimy losy Taniela i Ka-poel, których relacja oparta na wzajemnym zaufaniu i niemych porozumieniach stanowi emocjonalny rdzeń książki, oferując chwilę wytchnienia od huku muszkietów. Nawet wątek detektywistyczny Adamata, który wcześniej bywał nieco odseparowany, tutaj zyskuje na znaczeniu, spajając całość w spójną i logiczną strukturę. Styl narracji pozostaje konkretny i nastawiony na akcję, co sprawia, że finał czyta się z narastającym napięciem. Niektóre rozwiązania fabularne mogą wydawać się momentami zbyt pomyślne dla głównych postaci, jednak ogólny rozmach i konsekwencja w budowaniu świata sprawiają, że jest to zakończenie godne tak szeroko zakrojonej opowieści. Kawał świetnej prozy, skutecznie łączącej militarną precyzję z ludzkim dramatem, pozostawiając po lekturze poczucie pełnego domknięcia historii.
Joanie - awatar Joanie
ocenił na730 dni temu
Miasto Jadeitu Fonda Lee
Miasto Jadeitu
Fonda Lee
O "Mieście Judeitu" wiedziałam, że jest o mafii oraz jadeit jest źródłem mocy. I to tyle. Nie reklamowałabym tego jako fantasy za bardzo. Owszem jest wymyślony świat, religia... itp. Wydarzenia rozgrywają się w współczesnym świecie. Akcji oraz przygód nie ma jakich oczekuje się wy fantasy. Dużo jest obyczajówki. Są dwa klany, ale szczególnie śledzimy członków klanu "Bez Szczytów". Głównych jest kilku. Tego, którego najbardziej polubiłam już nie ma. Nie jest to spoiler, bo od początku będziemy przeczuwać co się stanie. Nie wiemy kiedy to nastąpi. Hilo trochę irytuje, ale ujdzie. Pasuje do świata mafii najbardziej. Lan to taki archeotyp dobrego przywódcy i ojca. Shae to silna kobieta przypominają mi te główne protagonistki we współczesnym kinie. Jej wątek był w porządku. Perypetie Andena najmniej mnie interesowały. Jednak szybko się czytało. Ma się z tyłu głowy ciągle pytanie do czego on prowadzi. Ma nam pokazać jak wygląda trening w Akademii? Czy jest po to, żeby dodać wątek homo? Tego się dowiemy dopiero pod koniec. Antagoniści to członkowie Klanu "Góra". Gont Asch niewiele go było, ale polubiłam go najbardziej z jego klanu. Na czele klanu stoi Aut Mada. Druga silna kobieta. Nie wzbudza we mnie emocji. Mi jasno określone cele, motywy... Nie wiem czemu. Asch także jest mało oraz Woona, a nich polubiłam. Dla mnie antagonista jest neutralna. Porównanie do ojca chrzestnego jest trafne. Nie przypomina mi to klanów jakie widziałam w dramach. Tylko włoską mafię osadzoną w azjatyckim klimacie. Porównuje do filmów, bo książki jeszcze nie czytałam. Od dawna mam w planie, ale szybciej sięgnęłam po nią. Kupiłam od razu 2 tomu, a potem w wersji ebooka wzięłam 3 część oraz spin off. Sama ciebie nie poznałam. A co jeśli mi się już 1 część nie spodoba? Czy żałuję zakupu? Nie. Dobrze jest napisana. Trzeba się przygotować albo mieć świadomość, że jest to książka obyczajowa. Akcja rozgrywa się na Kekonie bardzo przypominający współczesny świat.
Wampanella - awatar Wampanella
oceniła na715 dni temu
Niebo ze stali. Opowieści z meekhańskiego pogranicza Robert M. Wegner
Niebo ze stali. Opowieści z meekhańskiego pogranicza
Robert M. Wegner
Surowy klimat staje się w tej opowieści siłą napędową wszystkich zdarzeń, a lojalność zostaje poddana ostatecznej próbie. Wątki śledzone dotąd osobno zaczynają się gwałtownie splatać, co zmienia lokalne starcia na obrzeżach imperium w szeroko zakrojoną walkę o przetrwanie. Całość spaja zderzenie żołnierskiego etosu z desperacją ludzi szukających nowego miejsca do życia. Historię buduje połączenie wojskowego realizmu z narastającą obecnością sił nadprzyrodzonych. Szczegółowo nakreślona logistyka konfliktu – zmęczenie, braki w zaopatrzeniu i ciężar dowódczej odpowiedzialności – wyklucza łatwe rozwiązania, jednocześnie świat bogów przestaje być tylko tłem wierzeń, stając się realnym i często niszczycielskim zagrożeniem dla śmiertelników. Relacje między bohaterami są pozbawione zbędnego sentymentalizmu, krystalizując się w ogniu wspólnych doświadczeń i trudnych wyborów. Postacie nie korzystają z taryfy ulgowej; każdy błąd ma swoje konsekwencje, a każda decyzja wiąże się z wysoką ceną. Lektura gęsta i konkretna, która zamiast prostej rozrywki oferuje wgląd w naturę konfliktu. Tekst, unikając gotowych odpowiedzi, zmusza do refleksji nad ceną przetrwania i kruchością cywilizacji w obliczu bezlitosnych sił. Obraz hartowania się charakterów pokazuje, że ostatecznym zwycięstwem pozostaje zachowanie resztek własnego człowieczeństwa...
Joanie - awatar Joanie
ocenił na727 dni temu
Dziedzictwo Jadeitu Fonda Lee
Dziedzictwo Jadeitu
Fonda Lee
"Klan jest moją krwią, a filar jest jego panem." Nie spodziewałam się, że finał Sagi o Zielonych Kościach tak mną szarpnie, i że przez te trzy tomy tak bardzo zżyję się z rodziną Kaulów na tyle, by w napięciu przeżywać ich perypetie. W tej części mamy do czynienia z jeszcze większymi przeskokami czasowymi, które można liczyć w dekadach, jednak to zupełnie nie popsuło odbioru. Autorka lepiej niż w poprzednim tomie rozplanowała zwroty akcji, które przewijają się przez całe 800 stron i są doskonale wplecione pomiędzy momenty oddechu. Niesamowite jest, jak bardzo ta książka sprawiła, że jako czytelnik odrzucałam moralność i bez mrugnięcia okiem akceptowałam wszystkie bezwzględne posunięcia tej mafijnej rodziny, jakbym sama była częścią klanu, lojalną aż do bólu. Elementów fantastycznych nie ma tu za wiele, ale budowa świata stworzona wokół jadeitowych mocy, - tego wewnętrzne, jak klanowa hierarchia i konflikt rodzin i tego zewnętrznego, związanego z międzynarodową rywalizacją - jest tak realistyczna, że zaczynam się zastanawiać, czy Kekon na pewno jest zmyślony. Rozpoczynając Sagę o Zielonych Kościach byłam przekonana, że będzie to raczej villain arc, na który będę patrzeć z fascynacją, ale na zimno. Gdyby ktoś mi wtedy powiedział, że na ostatnich rozdziałach będę szlochać jak dziecko, to bym nie uwierzyła. Dlaczego ta seria nie została jeszcze zekranizowana?
Rudzik Jacob - awatar Rudzik Jacob
ocenił na92 miesiące temu

Cytaty z książki Ostateczny argument

Więcej
Joe Abercrombie Ostateczny argument Zobacz więcej
Joe Abercrombie Ostateczny argument królów Zobacz więcej
Joe Abercrombie Ostateczny argument Zobacz więcej
Więcej