rozwiń zwiń

Ostrze

Okładka książki Ostrze
Joe Abercrombie Wydawnictwo: Mag Cykl: Pierwsze prawo (tom 1) Seria: Uniwersum Pierwszego Prawa fantasy, science fiction
686 str. 11 godz. 26 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Pierwsze prawo (tom 1)
Seria:
Uniwersum Pierwszego Prawa
Tytuł oryginału:
The Blade Itself
Data wydania:
2023-10-10
Data 1. wyd. pol.:
2008-12-05
Data 1. wydania:
2007-01-01
Liczba stron:
686
Czas czytania
11 godz. 26 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367793131
Tłumacz:
Wojciech Szypuła

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ostrze w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Ostrze



książek na półce przeczytane 2208 napisanych opinii 1477

Oceny książki Ostrze

Średnia ocen
7,7 / 10
3582 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
225
215

Na półkach: , ,

Jeśli lubicie fantasy, które nie traktuje Was jak dzieci i nie serwuje magicznych kucyków z tęczowymi grzywami, to „Ostrze” jest dokładnie tym, czego potrzebowaliście.
Joe Abercrombie stworzył świat, który czuć krwią i przemocą. Dosłownie. Namacalne jest błoto, krew, polityczne intrygi, śmierdzące ulice i ludzie, którzy śmierdzą potem i strachem. To fantasy osadzone tak mocno w realiach ludzkiej natury, że momentami zapominasz, że czytasz fantastykę, a nie mroczną powieść historyczną z lekkim posmakiem magii. I właśnie za to cenię tego autora. Za odwagę, żeby nie uciekać w typowe schematy, tylko pokazać świat brudny, cyniczny i cholernie prawdziwy.
Ale największą siłą książki są postacie. Niektóre tryskają takim sarkazmem i czarnym humorem, że nieraz łapałem się na tym, że śmieję się na głos podczas lektury.
A na szczycie tej piramidy stoi dla mnie Inkwizytor Glokta.
Świetnie napisana postać.
Mimo że zajmuje się profesją, przy której tortury inkwizycji hiszpańskiej wyglądają jak delikatna terapia relaksacyjna, jest jedną z najbardziej fascynujących postaci tej książki. Facet jest kaleką, cierpi niewyobrażalny ból przy każdym kroku, ma za sobą koszmar niewoli i tortur, a mimo to rozbraja Cię swoim wisielczym, inteligentnym, bezlitosnym humorem. Polecam.

Jeśli lubicie fantasy, które nie traktuje Was jak dzieci i nie serwuje magicznych kucyków z tęczowymi grzywami, to „Ostrze” jest dokładnie tym, czego potrzebowaliście.
Joe Abercrombie stworzył świat, który czuć krwią i przemocą. Dosłownie. Namacalne jest błoto, krew, polityczne intrygi, śmierdzące ulice i ludzie, którzy śmierdzą potem i strachem. To fantasy osadzone tak...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

9243 użytkowników ma tytuł Ostrze na półkach głównych
  • 4 728
  • 4 399
  • 116
1459 użytkowników ma tytuł Ostrze na półkach dodatkowych
  • 914
  • 169
  • 139
  • 114
  • 51
  • 37
  • 35

Inne książki autora

Joe Abercrombie
Joe Abercrombie
Książka Joe Abercromie "Pół króla" została nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Fantastyka, fantasy. Wdzieciństwie mnóstwo czasu spędzał w wyimaginowanych światach, a gdy kończył szkołę, umiał już nieźle fantazjować. Przeniósł się do wielkiego miasta i został montażystą telewizyjnym. Pracował przy tworzeniu programów dokumentalnych, relacjach z wydarzeń kulturalnych i koncertach różnych zespołów, od Iron Maiden po Coldplay. Ale po zmroku nadal lubił wymyślać fantastyczne historie. Dzięki temu powstała znakomita trylogia "Pierwsze prawo" ("Samo ostrze", "Zanim zawisną na szubienicy", "Ostateczny argument królów") i powieści osadzone w tym świecie ("Zemsta najlepiej smakuje na zimno", "Bohaterowie", "Czerwona kraina"). Był nominowany do Nagrody Campbella dla najlepszego pisarza oraz w 2010 i w 2012 roku do British Fantasy Award.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Republika złodziei Scott Lynch
Republika złodziei
Scott Lynch
„Republika złodziei” to trzeci, finałowy tom trylogii o Locke’u Lamorze — i choć trudno nie czuć żalu, że historia dobiega końca, to ocena książki wynika przede wszystkim z jej treści. Poprzeczka po dwóch poprzednich częściach była ustawiona bardzo wysoko i widać, że tym razem tempo akcji jest nieco wolniejsze. Miejscami pojawiają się dłużyzny, a narracja częściej niż wcześniej cofa się do przeszłości, wyraźnie nawiązując i rozwijając wątki z pierwszego tomu. To sprawia, że konstrukcyjnie książka jest połączeniem dalszego ciągu opowieści z „Niecnych dżentelmenów” i osobnej historii trzeciego tomu. W porównaniu z „Na szkarłatnych morzach” — które stawiało bardziej na jednolitą, pełną dynamiki fabułę — tutaj większy nacisk położono na retrospekcje i pogłębianie relacji między bohaterami. Dla jednych będzie to zaletą, dla innych elementem, który spowalnia odbiór. Mimo tego trudno odmówić powieści wielu mocnych stron: świetnie prowadzonych dialogów, charakterystycznego humoru, dopracowanych emocji i konsekwentnego domknięcia historii. Finał jest satysfakcjonujący, zaskakujący i dobrze osadzony w całej opowieści — zdecydowanie warto dotrzeć do ostatnich stron i przeżyć to zakończenie. Podsumowując: to może nie najbardziej dynamiczna część trylogii, ale wciąż bardzo dobra, ważna i godna domknięcia całej historii. Dla fanów serii — lektura obowiązkowa i piękne pożegnanie z bohaterami.
Mateusz - awatar Mateusz
ocenił na 8 3 miesiące temu
Kłamstwa Locke'a Lamory Scott Lynch
Kłamstwa Locke'a Lamory
Scott Lynch
Jeden z moich ulubionych filmów w całej historii kina to nagrodzone licznymi oscarami „Żądło” z R. Redfordem oraz P. Newmanem, osadzona w międzywojennej Ameryce opowieść o grupie inteligentnych i sympatycznych oszustów, którzy dokonują skomplikowanego przekrętu, by „oskubać” z grubszej forsy potężnego i bezwzględnego gangstera i zemścić się w ten sposób za śmierć jednego z ich przyjaciół, którego kazał zamordować. Czytając pierwszą część „Kłamstw” nie mogłem oprzeć się wrażeniu, iż mamy do czynienia z „Żądłem” w wersji fantasy. S. Lynch bardzo mocno wzoruje się na wspomnianym filmie, a kolejne posunięcia i manewry bohaterów naśladują poczynania bohaterów „Żądła”. Nic w tym zresztą złego, bo dlaczego nie skorzystać z dobrych wzorów, doprawiając je własną inwencją? W kolejnych częściach Autor wypływa na głębsze wody, a zamierzony i przeprowadzany przez gang Niecnych Dżentelmenów przekręt okazuje się niewiele znaczącym dodatkiem do szerszej intrygi, ogniskującej się na zemście i walce o władzę, w którą to intrygę nasi bohaterowie zostają bez własnej woli wciągnięci. I tutaj pojawiają się problemy. O ile wzorując się na „Żądle” S. Lynch przedstawiał wydarzenia logicznie i konsekwentnie, o tyle poruszając się samopas na wyższych poziomach komplikacji traci częściowo te walory. W kilku kluczowych punktach fabuły (a i w paru mniej znaczących) rozwój wydarzeń jest mocno naciągany i nielogiczny. Układają się one w sposób bardzo dla głównego bohatera korzystny, sprzeczny jednak ze zdrowym rozsądkiem. Ewentualnie raz jeden mogło mu w ten sposób dopisać szczęście, albo też przeciwnicy (na ogół wysoce inteligentni) popisali się akurat wyjątkową niefrasobliwością, by nie powiedzieć głupotą. Ale kilka razy z rzędu, to już przesada. Odniosłem wrażenie, że Autor tak wysoko zawiesił poprzeczkę, że nie znalazł już logicznego sposobu pokonania jej przez swoich bohaterów. I jako kreator świata oraz zachodzących w powieści wydarzeń, poszedł na skróty. Odczułem z tego powodu wyraźne nieusatysfakcjonowanie. Powyższe uwagi opisują jedyny w moich oczach mankament powieści. Dalej już same superlatywy. Wartka, wciągająca akcja, żywe, jędrne dialogi, udane kreacje bohaterów, którzy potrafią wzbudzić zarówno sympatię jak i zdecydowaną antypatię, nie brakuje też postaci nie do końca jednoznacznych. Najbardziej urzekła mnie jednak kreacja samego powieściowego świata. Niby nic szczególnie oryginalnego, coś w rodzaju renesansowych Włoch (miasto Camorra wydaje się być wzorowane na Wenecji), w tle inne kraje ówczesnej Europy (np. Niemcy), wspomnienia o dawno upadłym imperium (oczywiście rzymskim) itp. Wszystko to jednak podane z olbrzymią swadą i rozmachem, nasycone niezliczoną ilością szczegółów, będących często bardzo oryginalnymi dodatkami Autora, którymi na każdym niemal kroku sypie niczym z rogu obfitości, tryskając kolejnymi, niebanalnymi pomysłami wzbogacającymi i tak już rozbudowany sztafaż powieściowego uniwersum. Powieść godna polecenia, wyróżnia się na tle „taśmowej produkcji” wielu Autorów fantasy.
Nefer - awatar Nefer
ocenił na 8 2 miesiące temu
Obietnica krwi Brian McClellan
Obietnica krwi
Brian McClellan
„Obietnica krwi” uderza z siłą wystrzału z muszkietu, wrzucając czytelnika w świat, gdzie korony upadają z hukiem, a magia nierozerwalnie wiąże się z zapachem spalonego prochu. Zamiast mozolnego budowania napięcia, akcja startuje od krwawego przewrotu stanu. Marszałek polny Tamas obala monarchę, gilotynuje arystokrację i próbuje ulepić republikę z chaosu, podczas gdy sąsiednie mocarstwa tylko czekają, aż nowa władza potknie się o własne nogi... Ciekawym walorem tej historii stanowi unikalny system magii. Elitę stanowią magowie prochowi – żołnierze zażywający proch strzelniczy niczym stymulant, by wyostrzyć zmysły i siłą woli zakrzywiać trajektorię kul w locie. Nadaje to starciom trochę takiej filmowej dynamiki, w której snajper potrafiący posłać pocisk na kilometr przez środek burzy robi większą robotę niż cały zastęp rycerzy. Fabuła zręcznie żongluje trzema perspektywami. Śledzimy losy zmęczonego marszałka, który woli walkę od polityki; jego syna, wybitnego strzelca zmagającego się z traumą oraz Adamața – detektywa z fotograficzną pamięcią. Ten ostatni wnosi do książki noir-owy klimat, tropiąc zdrajców w mrocznych zaułkach płonącego miasta. Mimo, że początek cyklu bywa momentami kanciasty, fabuła pędzi od pierwszej strony. Relacje między bohaterami wydają się czasem uproszczone, a postacie kobiece mogłyby dostać więcej miejsca, jednak klimat rewolucji przemysłowej wymieszanej z magią skutecznie to nadrabia. Powstała brudna, męska przygoda, w której stare bóstwa budzą się tylko po to, by przekonać się, że świat nauczył się już obsługiwać armaty.....
Joanie - awatar Joanie
ocenił na 8 29 dni temu
Krwawa kampania Brian McClellan
Krwawa kampania
Brian McClellan
Brian McClellan w swojej kontynuacji losów Magów Prochowych udowadnia, że potrafi utrzymać tempo narzucone w debiucie, a nawet znacznie je podkręcić. „Krwawa kampania” to powieść, w której echa wystrzałów muszkietowych mieszają się z dymem politycznych intryg, tworząc obraz wojny brudnej, logistycznie skomplikowanej i emocjonalnie wyczerpującej. Autor nie daje swoim bohaterom taryfy ulgowej; rzuca ich w wir wydarzeń, które testują nie tylko ich nadprzyrodzone zdolności, ale przede wszystkim hart ducha. W centrum opowieści stoi marszałek Tamas, który zamiast spektakularnych zwycięstw, musi zmierzyć się z brutalną rzeczywistością odwrotu przez terytorium wroga. To właśnie tutaj McClellan błyszczy najbardziej, pokazując, że w militarnej fantasy równie ważne co magia, są zapasy amunicji, głód żołnierzy i ciężar dowodzenia. Równolegle śledzimy losy Taniela, który po starciu z siłami boskimi staje się cieniem dawnego bohatera. Dopełnieniem całości jest wątek inspektora Adamata, który w dusznych zaułkach stolicy odkrywa, że zdrada bywa groźniejsza niż armia Kez. McClellan mistrzowsko splata te trzy perspektywy, dbając o to, by czytelnik ani przez chwilę nie poczuł znużenia. Finał tej historii to gorzka refleksją nad lojalnością, która w obliczu upadającego starego porządku staje się towarem równie deficytowym, co proch na pierwszej linii frontu...
Joanie - awatar Joanie
ocenił na 8 29 dni temu
Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód - Zachód Robert M. Wegner
Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód - Zachód
Robert M. Wegner
Kontynuuję moją przygodę z Imperium Meekhańskim i po świetnie przyjętym przeze mnie pierwszym tomie, czas przyszedł na kontynuację, czyli "Wschód-Zachód", który według wielu (a także według mnie) jest tomem jeszcze lepszym od już świetnego poprzednika. Zatem tak - sięgając po "Wschód-Zachód". wiedziałem, że będę miał do czynienia z Fantastyką przez duże "F", jednak na żadnym etapie lektury, nawet tuż po skończeniu "Północy-Południa" nie spodziewałem się, że to wspomniane "F" będzie aż tak duże. "Wschód-Zachód" to bowiem przykład zbioru opowiadań, który chwyta czytelnika za serce od pierwszych stron i nie wypuszcza ze swych objęć nawet po skończonej lekturze. Jestem wręcz zaszczycony, że mogłem zapoznać się z tą lekturą, a moje polskie serduszko wypełnione jest po brzegi najprawdziwszą dumą, że my Polacy możemy pochwalić się całemu światu czymś więcej niż tylko "Wiedźminem" Sapkowskiego (który w moim odczuciu wypada na tle tekstów Wegnera trochę gorzej - ale to moja osobista opinia). Z resztą poprzedni tom, czyli "Północ-Południe" już ustawił bardzo wysoko poprzeczkę, będąc naprawdę udanym i świetnie poprowadzonym zbiorem opowiadań. Jednak w przeciwieństwie do "Wschodu-Zachodu" znalazły się tam opowiadania, które wypadałby ciut gorzej na tle tych najlepszych opowiadań ze zbioru. Tu tak nie ma. We "Wschodzie-Zachodzie" mamy do czynienia z opowiadaniami na stałym poziomie mocarności, a zaangażowanie, które nam towarzyszy w trakcie lektury nie spada nawet na krótki moment. To co dla mnie osobiście niezwykłego jest w tym zbiorze to fakt, iż "Wschód-Zachód" łączy w sobie specyficzne uczucie obcowania z czymś zupełnie nowym i oryginalnym oraz uczucie nostalgicznego powrotu do czegoś co już kiedyś posmakowaliśmy i za czym tęsknimy. W największej mierze czułem to w trakcie lektury drugiej części zbioru, czyli "Zachodu", gdzie towarzyszymy młodemu złodziejaszkowi Altsinowi po portowym miasteczku Ponkee-La - miałem wtedy wspaniałe poczucie powrotu do innego fantastycznego miasta u boku innego charyzmatycznego bohatera, a mianowicie do Camorry i Locke'a Lamorry z "Kłamstw Locke'a Lamorry" Scotta Lyncha. I mimo, że to są oczywiście dwie różne książki to cudownie było móc ponownie przenieść się w podobny i naprawdę wspaniały klimat prawdziwej opowieści łotrzykowskiej z krwi i kości. Przenosząc się zaś na "Wschód" towarzyszymy dzielnej wojowniczce Kailean, która służąc Imperium, tak naprawdę czyni to by bronić swoją rodzinę - zarówno tę z krwi, jak i tę, którą sobie wybrała w trakcie podróży przez stepy. Pomimo podróży wraz z nią przez wielkie i bezkresne stepy to właśnie część poświęcona "Wschodowi" jest tą bardziej kameralną i wolniejszą. Robert M. Wegner sprawnie lawiruje pomiędzy pełnym akcji Militarnym Fantasy, a cichą i kameralną opowieścią o poświęceniu i rodzinie, prezentując nam hipnotyzującą historię, przez którą dosłownie mknie się w zawrotnym tempie i jednocześnie, przy której chciałoby się zostać jak najdłużej i pokontemplować. Podobnie z resztą jak ze wspomnianym Altsinem - ten bohater łączy w sobie cechy ulicznych cwaniaczków i złodziejaszków (których tak przecież uwielbiamy w Fantasy) oraz cechy odważnych i honorowych rycerzy, którzy w swoim zazwyczaj krótkim życiu kierują się przede wszystkim złożonymi przysięgami, honorowymi obietnicami i potrzebą pomszczenia przyjaciół. Mimo ciasnych i ciemnych uliczek Ponkee-La to właśnie paradoksalnie "Zachód" jest tą bardziej pompatyczną historią pełną intryg i złożonej polityki, gdzie nikt nie jest bezpieczny, za to każdy może przynajmniej postarać się wyjść ze zdobycznym łupem. Na zakończenie jeszcze powiem, że to co również odróżnia "Wschód-Zachód" od "Północ-Południe" to fakt, iż ten pierwszy stanowił w miarę zamknięty tom. Tutaj natomiast akcja nabiera tempa, a wątki zaczynają się zazębiać i prezentować nam o wiele większą i bardziej skomplikowaną opowieść, która doprowadza nas do finału, po którym po prostu trzeba sięgnąć po trzeci tom - inaczej się po prostu nie da. Nic tylko czytać - do czego serdecznie Was zachęcam. Jeśli spodobało Ci się co tu napisałem to zapraszam na mojego Instagrama (kulturiada) po więcej recenzji i ciekawostek ze świata kultury, będę niezwykle wdzięczny za każdy rodzaj wsparcia :) https://www.instagram.com/kulturiada/
KULTURIADA - awatar KULTURIADA
oceniła na 8 25 dni temu
Wojownik-Prorok R. Scott Bakker
Wojownik-Prorok
R. Scott Bakker
Wojska Świętej Wojny, dowodzone przez nowo mianowanych przywódców, rozpoczynają marsz. Oczy całego świata zwrócone są na gigantyczne masy przemierzające pogańskie ziemie. Ich jedynym celem jest dotarcie do świętego miasta Shimeh - za wszelką cenę. Richard Scott Bakker kontynuuje swoją mroczną, epicką opowieść – bez cienia wątpliwości spełnia obietnice złożone w poprzedniej książce. To niezwykłe, że napisanie drugiego tomu zajęło mu zaledwie około 2 lat. Historia jest tak gęsta i wielowątkowa, że ​​z pewnością wymagała skrupulatnej pracy. „Wojownik-Prorok” koncentruje się wokół trzech głównych tematów: Świętej Wojny, ludzi ją tworzących i epickich bitew. Zaczynając od pierwszego aspektu, trudno sobie wyobrazić ogromne armie i tłumy – setki tysięcy ludzi – przemierzające niezmierzone tereny, walczące, plądrujące i mordujące. Wszyscy po obu stronach są więźniami wojny, jej okrucieństwa i bezwzględności. Wydarzenia opisane w tej książce skłaniają do refleksji: czy cokolwiek z tego jest uzasadnione? Co popycha tych ludzi do unicestwiania całych plemion, miast i ich dziedzictwa kulturowego? W książce znajduje się wyraźne odniesienie do krucjat, choć nie mam wiedzy historycznej, która pozwoliłaby mi ocenić, na ile inspiracja pochodzi z prawdziwych wydarzeń, więc mogły mi umknąć pewne szczegóły. Po drugie, R. Scott Bakker ma talent do tworzenia wiarygodnych postaci z krwi i kości. Autor szybko pozbawia nas wszelkich złudzeń – postaci czarno-białe tutaj nie istnieją. Relacje między nimi obarczone są również demonami z przeszłości, ciężarem który los każ im w czasie teraźniejszym dźwigać na swoich barkach. Nie wdając się w spoilery, obserwujemy wzloty i upadki relacji Achamiana i Esmenet, machinacje Kellhusa, by przejąć kontrolę nad Świętą Wojną, szaleństwo Xeriusa, psychologiczne dylematy Cnauira. Wszystko to, otulone refleksjami filozoficznymi, tworzy wyjątkowe doświadczenie czytelnicze. Na koniec - bitwy. Nie byłoby przesadą nazwać tę książkę czystą fantastyką militarną. Bakker przedstawia nam co najmniej trzy główne bitwy, wszystkie szczegółowo opisane, momentami wręcz irytujące swoją przesadną szczegółowością. Książka ma świetne tempo, przeplatając melancholijne sceny z epickimi bitwami - wszystkie te elementy idealnie się ze sobą łączą. Same opisy bitew są zazwyczaj nieco zawiłe i niejasne. Bakker rzuca dziesiątkami różnych nazw plemion, rang itp., które są nieistotne dla samej fabuły. Założę się, że celem jest naśladowanie prawdziwej kroniki historycznej napisanej w anachronistycznym stylu, ale nie pomaga to w lekturze. Mimo to, brutalność samej wojny i wiele jej elementów (ach, oblężenie Caraskand…) zostały ukazane w znakomity sposób, co czyni tę książkę jedną z najlepszych powieści fantasy w historii.
Witcher-Dunyain - awatar Witcher-Dunyain
ocenił na 9 1 rok temu

Cytaty z książki Ostrze

Więcej
Joe Abercrombie Ostrze Zobacz więcej
Joe Abercrombie Ostrze Zobacz więcej
Joe Abercrombie Ostrze Zobacz więcej
Więcej