Ewolucja piękna. Jak darwinowska teoria wyboru partnera kształtuje świat zwierząt i nas samych

- Kategoria:
- popularnonaukowa
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- The Evolution of Beauty: How Darwin's Forgotten Theory of Mate Choice Shapes the Animal World - and Us
- Data wydania:
- 2019-03-19
- Data 1. wyd. pol.:
- 2019-03-19
- Liczba stron:
- 380
- Czas czytania
- 6 godz. 20 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788378864219
- Tłumacz:
- Krzysztof Skonieczny
Najlepsza książka popularnonaukowa roku według „New York Times” i „Wall Street Journal”.
Wśród konserwatywnych uczonych XIX-wiecznej Europy pojęcie doboru płciowego – jednego z dwóch głównych mechanizmów selekcyjnych wskazanych przez Darwina – nie zdobyło tak wielkiego uznania, jak idea doboru naturalnego. Wielu biologów nie mogło wyobrazić sobie, że takie wynalazki ewolucji jak pawi ogon służą wyłącznie temu, by ich właściciel skuteczniej podbijał serca partnerek. A jednak współczesne badania nie pozostawiają wątpliwości – dobór płciowy jest potężnym mechanizmem selekcyjnym, który zaszczepił zwierzętom poczucie piękna i obdarzył je wyrafinowanymi ornamentami, wzbudzającymi estetyczne przeżycia nawet u ludzkich obserwatorów.
Richard Prum przez trzydzieści lat badał spektakularne wytwory doboru płciowego u tropikalnych ptaków – od błyszczących ogonów i barwnych ornamentów, aż po niezwykłe zachowania godowe, takie jak budowanie „altanek” służących jako miejsca schadzek, czy wykonywanie pieśni godowych… za pomocą skrzydeł. Prum eksplorował świat, w którym bardziej liczy się skuteczność zalotów i rywalizacja wewnątrz płciowa niż bezpieczeństwo przed drapieżnikami.
Książka Pruma przywraca kluczowe miejsce w przyrodzie doborowi płciowemu, zgodnie z oryginalnym poglądem Darwina. Stawia również pytania o przebieg ewolucji ludzkiej seksualności – i tego, w jaki sposób dobór płciowy ukształtował naszą naturę.
Fascynujący wykład dotyczący piękna i doboru partnera u ptaków i innych zwierząt. Będziecie zdumieni wszystkimi dziwnymi rzeczami, które ptaki robią, by zdobyć partnerów. Dowiecie się także, dlaczego zarówno mężczyznom jak i kobietom rosną włosy pod pachami, dlaczego męskie penisy pozbawione są kości powszechnej u innych ssaków, i co naprawdę wydarzyło się w Rajskim Ogrodzie. - Jared Diamond, antropolog, autor książki Trzeci szympans
Życie to nie tylko ponura żądza przetrwania. Życie to także bujne formy i zachowania - ekstrawaganckie upierzenie i dziwaczne rytuały zalotów. Prum zabiera nas w ten zachwycający świat, by odkryć fascynującą ideę: że piękno odgrywa kluczową rolę w historii życia. - „New York Times”
Kup Ewolucja piękna. Jak darwinowska teoria wyboru partnera kształtuje świat zwierząt i nas samych w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Ewolucja piękna. Jak darwinowska teoria wyboru partnera kształtuje świat zwierząt i nas samych
Piękno się Zdarza
Zawód ornitologa wymaga mnóstwa cierpliwości i sprytu. Kiedy G.W.H. Davison obserwował gody argusa malajskiego, przez siedemset godzin zanotował tylko jedną wizytę samicy na terytorium samca. Dla Richarda O. Pruma wspomniany gatunek zamieszkujący lasy deszczowe Półwyspu Malajskiego jest niezwykle istotny, gdyż pisał o nim sam Darwin, który twierdził, iż zaloty tego ptaka dowodzą, że „najwytworniejsze piękno może służyć jako podnieta seksualna, a nie do innych celów”. Koncepcja piękna jako wartości samej w sobie stworzona przez wybitnego uczonego wzbudziła jednak mnóstwo kontrowersji wśród „brodatych, odzianych w swetry i wysokie buty” biologów i mało kto o niej pamięta. Matt Ridley w książce „Czerwona Królowa”, wydanej w 1993 roku, stwierdził, iż wśród współczesnych ornitologów dominują stronnicy „Dobrych Genów”. Wywołało to oczywisty sprzeciw Richarda O. Pruma, jako że ten jasno i wyraźnie opowiada się za stworzoną przez siebie koncepcją „Piękno się Zdarza”, będącą pochwałą niemającego celowego wymiaru piękna.
Jak, drodzy czytelnicy, możemy lepiej zrozumieć adaptacyjną teorię piękna? Otóż bardzo sugestywnie wyjaśniona ona została przez prezesa Rezerwy Federalnej Bena Bernanke’a, który w 2013 roku przestrzegał świeżo upieczonych absolwentów Uniwersytetu Princeton, żeby „pamiętali, że piękno fizyczne to obmyślony przez ewolucję sposób na zapewnienie nas, że druga osoba nie ma zbyt wielu pasożytów jelitowych”. Fakt, iż dany osobnik jest dla innego atrakcyjny seksualnie, to tylko sygnał, że może przekazać potomstwu dobre geny. Jeśli, drogi czytelniku, przeczuwasz, iż nasz świat nie zawsze jest tak prosty i racjonalny, „Ewolucja piękna” będzie lekturą idealną dla ciebie.
Richard O. Prum w swojej książce powołuje się nie tylko na przeprowadzane przez siebie badania ornitologiczne, ale czerpie również z innych dziedzin nauki, takich jak ekonomia. Jego erudycja i poczucie humoru sprawiają, iż z niezwykłą łatwością zjednuje on sobie sympatię czytelnika oraz skutecznie broni własnych teorii. Któż z nas nie zgodzi się z poniższym fragmentem?
Seksualna przewaga przyciągania partnerów może okazać się ważniejsza od wyższej przeżywalności wynikającej z dobrej adaptacji. Innymi słowy, przystojny, brawurowy, młodo umierający samiec w typie Jamesa Deana może pozostawić po sobie więcej potomstwa niż cichy bibliotekarz, który dożyje osiemdziesiątki.
Zapewne wielu z nas wprawi w konsternację część książki poświęcona zwyczajom kaczek, których samce nie tylko jako nieliczne z ptaków posiadają penisy, ale również stosują przemoc wobec samic, z którymi chcą kopulować. Opowieść o kaczych zwyczajach będzie tym samym „bardziej pasować do dystopijnej powieści science fiction niż dziecięcej opowieści na dobranoc”. Autor przyznaje zresztą, że badania nad kaczymi obyczajami wzbudziły szeroką dyskusję na temat marnotrawienia publicznych środków budżetowych. Może byłoby inaczej, gdyby debatujący przeczytali „Ewolucję piękna”, gdyż w ostatniej części publikacji dostrzegamy wyraźnie, jak światy zwierząt i ludzi przeplatają się nawzajem.
Książka Richarda O. Pruma okazuje się nie tylko pasjonującą podróżą w bajecznie barwny świat ptaków. Dowiemy się z niej również, dlaczego natura wyposażyła kobiety i mężczyzn w takie, a nie inne atrybuty i dlaczego właśnie one czynią nas atrakcyjnymi w oczach potencjalnych partnerów. Tym samym od rajskich ptaków budujących „altanki” dla swych wybranek przejdziemy do męskich penisów, pozbawionych kości obecnych u innych ssaków.
„Ewolucja piękna” znalazła się m.in. wśród pięciu pozycji nominowanych do Pulitzera w kategorii non-fiction. To znakomita publikacja, mogąca zainteresować miłośników ptaków, lecz także idealna propozycja dla osób ciekawych świata oraz tego, jak działają jego mechanizmy. Czy piękno istniejące samo dla siebie musi oznaczać czystą dekadencję? Jeśli tak sądziliście, po przeczytaniu książki Richarda O. Pruma na pewno zmienicie zdanie.
Ewa Szymczak
Oceny książki Ewolucja piękna. Jak darwinowska teoria wyboru partnera kształtuje świat zwierząt i nas samych
Poznaj innych czytelników
404 użytkowników ma tytuł Ewolucja piękna. Jak darwinowska teoria wyboru partnera kształtuje świat zwierząt i nas samych na półkach głównych- Chcę przeczytać 316
- Przeczytane 76
- Teraz czytam 12
- Posiadam 40
- Popularnonaukowe 10
- Chcę w prezencie 6
- E-book 5
- Ewolucja 3
- Przyroda 3
- Do kupienia 3
Tagi i tematy do książki Ewolucja piękna. Jak darwinowska teoria wyboru partnera kształtuje świat zwierząt i nas samych
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Ewolucja piękna. Jak darwinowska teoria wyboru partnera kształtuje świat zwierząt i nas samych
Kluczową różnicą pomiędzy tym, czego doświadcza obserwator ptaków, a prostym spacerem po lesie, jest to, co dzieje się w mózgu. Język angielski nie pozwala przekazać tej różnicy, ponieważ posiada tylko jeden czasownik oznaczający "wiedzieć/znać" (to know). Jednakże w wielu innych językach istnieją dwa różne czasowniki. Jeden z nich oznacza wiedzę dotyczącą faktu czy zrozumienia...
Rozwiń




































OPINIE i DYSKUSJE o książce Ewolucja piękna. Jak darwinowska teoria wyboru partnera kształtuje świat zwierząt i nas samych
Na plus, że da się utrzymać uwagę na treści relatywnie łatwo i dotyka ciekawych tematów.
Na minus nieco aroganckie postawy i skrajnie antymęska, ginocentryczna postawa
Na plus, że da się utrzymać uwagę na treści relatywnie łatwo i dotyka ciekawych tematów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa minus nieco aroganckie postawy i skrajnie antymęska, ginocentryczna postawa
Ale nuda,wywraca flakami zaczyna się tak,-co jakiś naukowiec powiedział a inny powiedzial inaczej,do tego wstawki biograficzne autora zamulają temat,-o ptakach też jest i nawet o ludziach ,trzeba brnąć przez temat żeby coś znaleźć dla siebie,przereklamowana i nudna,kilka zdjeć i to nieciekawych,a o ciekawszych ptakach liche rycinki ,okładka twarda ,380 stron gadki o tym samym i to tyle,Smaczku dodaje temat męskiej kostki penisa która zanikła,autor rozważa czy Ewa została stworzona z tej właśnie kostki Adama w rajskim ogrodzie,a co skwapliwie recenzuje i polecając książkę jared Diamond kolejny autorytet ---,czy można poważnie traktować ich przemyślenia, i czy miałbym poważnie zaufać recenzjom i narcystycznym naukowcom tylko dlatego że mają taki tytuł
Ale nuda,wywraca flakami zaczyna się tak,-co jakiś naukowiec powiedział a inny powiedzial inaczej,do tego wstawki biograficzne autora zamulają temat,-o ptakach też jest i nawet o ludziach ,trzeba brnąć przez temat żeby coś znaleźć dla siebie,przereklamowana i nudna,kilka zdjeć i to nieciekawych,a o ciekawszych ptakach liche rycinki ,okładka twarda ,380 stron gadki o tym...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChciałem przeczytać całość. Chcę dalej.
Posiadam egzemplarz z biblioteki. Ciekawym jest podział na trzy rodzaje piękna względem genów.
Wszystkie te koncepcje uważam, za pewien rodzaj darwinizmu; nie mniej samo ułożenie tych rodzajów piękna pod względem teorii jest istotne dla mnie. Takie wyszczególnienie daje o sobie znać. Byle później nie było "o wykrakałem", super książka i biały kruk.
Tak pewnie i jest, że to super książka, ale nie jest to podręcznik do nauki estetyki. A jednak tak, egzemplifikacja rodzajów piękna. Bowiem piękno może być praktyczne, piękno może być bezcelowe, piękno może być atrakcyjne lub pożyteczne a może nie spełniać żadnej funkcji.
To mnie w tej książce ujmuje, skąd ja to znam? Skąd te wszystkie rzeczy? No z codzienności.
Gdy używam perfum, gdy oceniam czyjś wygląd, gdy te normalne dziewczyny: nie narkomanki, nie sekciarki, nie kibicki... widzę.
Dzisiaj nie powiem kobiecie, że nie zasługuje na pochwałę. Jest zadbana, ma dobre włosy, wydaje na makijaż pieniądze. To jest właśnie forma piękna.
Piękno nazywam pięknem, to co się podoba nazywam czymś cudownym, ciało ma być podniecające. Dlaczego?
Jedna z wielu książek o cielesności, razem z Wisłocką, czy Sapolskim. Trzeba czytać uważnie.
O duchu to nie jest. Jednak samo mówienie kobiecie komplementów upiększa ją z sekundy na sekunde, tak samo ze wzrokiem kogoś odpowiedniego: zmienia on wygląd kobiety, na którą patrzy. Wierze, że posiadam taki wzrok, że zmieniam czasami aparycję dziewczyny. Jak to możliwe? Fenotyp, ewolucja? Zabawne.
Chciałem przeczytać całość. Chcę dalej.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPosiadam egzemplarz z biblioteki. Ciekawym jest podział na trzy rodzaje piękna względem genów.
Wszystkie te koncepcje uważam, za pewien rodzaj darwinizmu; nie mniej samo ułożenie tych rodzajów piękna pod względem teorii jest istotne dla mnie. Takie wyszczególnienie daje o sobie znać. Byle później nie było "o wykrakałem", super...
Dużo ciekawych faktów (fascynujący rozdział o konflikcie płci u kaczek) i erudycyjna, całkiem przekonująca polemika z wallace-owską teorią ewolucji wyłącznie adaptacjonistycznej i eugenicznej. Intrygujące teorie na temat rozwoju ludzkiej anatomii, struktur społecznych i zachowań homoseksualnych - wszystko zdaniem Pruma wzięło się stąd, że samice homininów starały się rozszerzać swoją autonomię seksualną. Chwilami trochę za dużo trochę publicystycznej żonglerki słownej, ale z drugiej strony książka dzięki temu zyskuje więcej werwy. W tłumaczeniu zdarzają się kalki z angielskiego, ale ogólnie jest zupełnie dobre. Książka popularnonaukowa w sam raz: bez uproszczeń, stymulująca intelektualnie, ale niemęcząca.
Dużo ciekawych faktów (fascynujący rozdział o konflikcie płci u kaczek) i erudycyjna, całkiem przekonująca polemika z wallace-owską teorią ewolucji wyłącznie adaptacjonistycznej i eugenicznej. Intrygujące teorie na temat rozwoju ludzkiej anatomii, struktur społecznych i zachowań homoseksualnych - wszystko zdaniem Pruma wzięło się stąd, że samice homininów starały się...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa wstępie przyznam się, że biologia ewolucyjna to mój temat nr 1 jeśli chodzi o książki popularno-naukowe. Z racji zupełnie innego profilu wykształcenia absolutnie nie nazwę się żadnym ekspertem. Niemniej jednak uważam, że takie autorytety jak Richard Dawkins, Matt Ridley, Robert Sapolsky, Jared Diamond, czy Frans de Waal sporo mnie nauczyły. Wymienieni przeze mnie popularyzatorzy biologii, poza pewnymi oczywistymi różnicami zdecydowanie mogą zostać zaliczeni do "wyznawców" czysto adaptacyjnej ewolucji, socjobiologii i psychologii ewolucyjnej, dlatego z dużym zdziwieniem odebrałem fakt, że są też naukowcy krytykujący te gałęzie biologii.
Na takiej pozycji stoi właśnie Richard Prum. Oczywiście nie jest żadnym (tfu) kreacjonistą, ani w żaden sposób nie podważa teorii ewolucji - wręcz przeciwnie, wielokrotnie podkreśla, że podąża ścieżką Karola Darwina wierniej, niż niektórzy ze słynnych ewolucjonistów. Zasadnicza różnica tkwi w tym, iż Prum dopuszcza możliwość, a wręcz ją promuje, że cechy epigamiczne w świecie ptaków i ssaków nie mają żadnej wartości adaptacyjnej. Piękny, czy udziwniony wygląd i ekstrawaganckie, kosztowne energetycznie gody nie stanowią sygnałów jakości genów, zdrowia osobnika, czy celowego upośledzenia, mającego pokazać wybitny fitness, a są (zaledwie i aż) spełnieniem kapryśnych preferencji płci przeciwnej. Na 400 stronach autor przytacza kolejne przykłady i argumentacje tej tezy, co momentami bywa ciut nużące, jeśli nie podziela się jego ornitologicznej pasji. Ale już rozdziały na temat cech i zachowań naczelnych, w szczególności hominidów z gatunku homo sapiens, to bardzo świeże i dające do myślenia spojrzenie na ewolucję i wplataną w nią "walkę płci".
Chociaż nie wszystkie z pomysłów i wyjaśnień Richarda Pruma mnie przekonują, to lektura była to cenna, gdyż pozwoliła w ogóle dowiedzieć się, że nawet wśród ewolucjonistów są podziały i że faktycznie szukanie dla wszystkiego i wszędzie wartości adaptacyjnej potrafi prowadzić do absurdalnych teorii.
Na wstępie przyznam się, że biologia ewolucyjna to mój temat nr 1 jeśli chodzi o książki popularno-naukowe. Z racji zupełnie innego profilu wykształcenia absolutnie nie nazwę się żadnym ekspertem. Niemniej jednak uważam, że takie autorytety jak Richard Dawkins, Matt Ridley, Robert Sapolsky, Jared Diamond, czy Frans de Waal sporo mnie nauczyły. Wymienieni przeze mnie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka „Ewolucja piękna. W jaki sposób teoria Darwina kształtuje świat i nas samych.”
Książka Pruma przywraca kluczowe miejsce w przyrodzie doborowi płciowemu. Pomysł, że dobór płciowy stoi za powstaniem wielu cech, które doświadczane są jako piękne i niekoniecznie stanowiące adaptacje, jest powrotem i odnowieniem starej koncepcji Darwina, którego następcy nie do końca zrozumieli i uprościli mechanizmy ewolucji do jednego – doboru naturalnego. Autor ponad 30 lat poświęcił na obserwacje egzotycznych ptaków, wykazując, że dobór płciowy ma miejsce i stanowi naturalną siłę napędzającą ewolucję biologiczną i kulturową, sprzyjającą powstawaniu i doskonaleniu różnych form piękna.
Przedstawiony świat w którym gorzyki, altanniki, argusy, kaczki, a nawet maskonury kierują się przede wszystkim zachęceniem samic do kopulacji poprzez wymyślne tańce godowe, budowanie pięknie ozdobionych altan, jak i własne upierzenie którego piękno również i nas urzeka, jest dla Richarda Pruma światem gdzie „Piękno się zdarza” na „Drzewie Życia” i kształtuje wybór partnera oraz relacje społeczne samców. Piękno upierzenia, śpiew, ornamenty, kształt, wielkość organów płciowych są rezultatem gry pomiędzy samicą i samcem, pomiędzy pożądaniem a cechami pożądanymi.
Dla ornitologów książka łatwa, lekka i przyjemna. Mnie czytało się ciężko, ponieważ egzotyczne ptaki, odległe na mapie świata miejsca, nie są mi znane. Pomimo barwnych tablic trudno mi było sobie wyobrazić życie tych ptaków w przyrodzie. Z pomocą przyszedł internet gdzie można oglądnąć wiele filmików z życia godowego tych ptaków. Wtedy dopiero zaczęłam bardziej rozumieć te wszystkie opisy zalotów zawarte w książce przez autora. Zobaczyć piękno upierzenia, uroki zawiłych budowli okraszonych kolorowymi ozdobami czy wymyśle trele i śpiewy towarzyszące zalotom ptasich samców.
książkę bardzo polecam.
Książka „Ewolucja piękna. W jaki sposób teoria Darwina kształtuje świat i nas samych.”
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka Pruma przywraca kluczowe miejsce w przyrodzie doborowi płciowemu. Pomysł, że dobór płciowy stoi za powstaniem wielu cech, które doświadczane są jako piękne i niekoniecznie stanowiące adaptacje, jest powrotem i odnowieniem starej koncepcji Darwina, którego następcy nie do końca...
Bardzo ciekawa pozycja mająca aspiracje do bycia opracowaniem naukowym. Autor stawia odważne tezy, a później argumentuje ich słuszność. Naukowy charakter przeplata się z zachwytem nad pięknem ptaków, co bardzo mi odpowiadało.
Bardzo ciekawa pozycja mająca aspiracje do bycia opracowaniem naukowym. Autor stawia odważne tezy, a później argumentuje ich słuszność. Naukowy charakter przeplata się z zachwytem nad pięknem ptaków, co bardzo mi odpowiadało.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSeks – między estetyką a ewolucyjnym zdeterminowaniem
Ponieważ biologia musi lawirować między wyjaśnieniami natury redukcyjnej a holizmem bliższej nam codzienności, to w jej ramach napięcia intelektualne różnych trendów, hipotez, szkół badawczych, perspektyw przykładów ziemskiego życia, są nieuchronne. W szczególności, sfera płciowości w kontekście doboru naturalnego i kulturowych potrzeb człowieka nigdy chyba nie zniknie z naszych debat namiętnie konfrontujących sprzeczności. Nie mamy pewności dlaczego jest jak jest, a już waga pytań o to, jak być powinno, dobudowuje do przyrodniczego namysłu społeczno-kulturową lawinę niejednoznaczności. Jeśli opisów przemocy seksualnej, tańców godowych, penisów dłuższych od reszty ciała samca kaczki, patriarchatu, homoseksualizmu i innych zjawisk można dokonywać wyłącznie darwinowskim doborem naturalnym i adaptacjami, to ornitolog Richard Prum mówi – nie tak szybko. W swojej dość prowokacyjnej intelektualnie książce „Ewolucja piękna. Jak darwinowska teoria wyboru partnera kształtuje świat zwierząt i nas samych” postawił kilka hipotez, które nie tylko wspierają wagę doboru płciowego, ale wręcz domagają się uwzględnienia jednostkowego poczucia piękna, które formuje życie w równym stopniu samic i samców altanników jak i ludzi. Książka wyraźnie porusza się na trzech poziomach. Nie do końca idealnie się wpasowały w całość. Do tego mam kilka wątpliwości co do doboru przedstawicieli fauny ziemskiej do wykazania stawianych tez. Ostatecznie całość to bardzo dobra lektura o fascynującym świecie poligynicznych (*) ptaków, z ich tokowiskami, wabieniem bajecznie kolorowymi piórami, budowlami zachęcającymi samiczki do seksu i z całym tym płciowym wyścigiem zbrojeń. Jest co czytać.
Książka zbudowana jest na trzech poziomach. Pierwszy to konflikt środowiskowy wokół rozumienia ewolucji darwinowskiej. Ornitolog domaga się uwzględnienia w głównym nurcie akademickim konsekwencji doboru płciowego, który umożliwił pojawienie się cech estetycznych rozwijanych dzięki subiektywnym decyzjom wyboru partnera do przekazania genów następnemu pokoleniu. Chciałby ponownego odczytania „O pochodzeniu człowieka i doborze w odniesieniu do płci”, mniej znanej publicznie pracy Darwina. Dla Pruma obserwowane bogactwo form życia zwierząt to ewolucja nie tylko w wyniku doboru naturalnego i poszukiwania pragmatycznie-gatunkowych zmian przydatnych w przetrwaniu. Ponieważ to dość niszowa postawa wymagająca solidnej podbudowy dowodowej, ornitolog musiał przystąpić do uzasadnienia swoich apelów środowiska przyrodników. Stąd w drugiej warstwie, przywołał kilkanaście przykładów etologii godowej ptaków, głównie tropikalnych. To zdecydowanie najbardziej barwny (i najmniej kontrowersyjny) składnik książki. Tej wielości technik uwodzenia nie warto przytaczać, bo okradałoby się innych z przyjemności samodzielnego ich wyczytania. Jednak w kontekście ostatnich rozdziałów, w których zastanawia się nad seksualnością ewolucyjno-kulturową człowieka, ujętą w zaprezentowane wcześniej ramy i postulat rozszerzenia adaptacji do estetyki „tańca pomiędzy pożądaniem i cechami epigamicznymi”, skupienie się wcześniej na ptakach pobudziło mnie do pytań. Czemu tylko kilkanaście gatunków ptaków i człowiek wsparty szczątkowymi obserwacjami zaledwie innych naczelnych? Gdzie pozostałe gromady, czy rzędy ssaków? Jeśli miała książka być prezentacją piękna w świecie altanników, argusów, gorzyków, ozdobników czy ogrodników, to jest w tym zadaniu spełnionym dziełem. Ale skoro autor szuka fundamentalnego rozszerzenia paradygmatów neodarwinizmu, to oczekiwałbym pełniejszej perspektywy filogenetycznej. Przeniesienie dyskusji na ‘płciową kondycję’ człowieka, która stanowi trzeci składnik opowieści, dokłada sporo kontrowersji, choć w świetle przekonań Pruma, już tak bardzo nie dziwi.
Ponieważ dla ornitologa dobór płciowy nie jest prostym wariantem doboru naturalnego, to stara się bardzo często przywoływać przykłady etologii, z którymi adaptacja ewolucyjna ma kłopot. Szukając źródeł skomplikowanych relacji płciowych ptaków, przyczyn spędzania życia na popisach samczych, na zbieraniu i segregowaniu różnobarwnych przedmiotów w celu zaimponowania samiczkom, odrywa profesor te rytuały od genetyki i snuje opowieści o potrzebie piękna i o subtelnej walce samiczek o mniej przemocowe techniki doczekania się potomstwa. Jest w tym sporo wzniosłych idei, ciekawego uzasadnienia estetycznych potrzeb. Z drugiej strony da się wyczuć idealizm autora i niechęć do ‘chłodnej genetyki’, redukcjonizmu, materializmu, unifikacyjnego podejścia do biologii. To taki marzyciel, który godzi się na to, jak jest, ale odpowiedzi na pytania ‘dlaczego tak jest?’, stara się rozszerzać w kierunku humanistycznie wypracowanych pojęć typowych dla sztuki. Przy tym chyba jednak dość nieprzekonująco dekonstruuje mechanizmy niedopuszczania do głosu wyznawanych poglądów (str. 80-85),szczególnie, jeśli przyznaje się do frustracji z pomijania własnego nazwiska w debacie o ewolucji biologicznej (str. 61). Z drugiej strony zgadzam się z jego postulatem, by zrezygnować w złożoności biologicznej z zasady restrykcyjnego trzymania się optymalnego kierunku ewolucji, jako wyjaśnienia zmian fenotypowych i behawioralnych (str. 145):
„Każda cecha epigamiczna powinna, zgodnie z przewidywaniami, ewoluować w kierunku równowagi pomiędzy przewagą seksualną a kosztami dla przeżycia, a ta równowaga może być odległa od optimum przeżywalności i płodności preferowanego przez dobór naturalny. Seksualna przewaga przyciągania partnerów może okazać się ważniejsza od wyższej przeżywalności wynikającej z dobrej adaptacji. Innymi słowy, przystojny, brawurowy, młodo umierający samiec w typie Jamesa Deana może pozostawić po sobie więcej potomstwa niż cichy bibliotekarz, który dożyje osiemdziesiątki.”
Wczytując się w zdumiewające przykłady z życia ptaków, dochodzę niemal do kuriozalnego wniosku, że to samiczki z kolejnymi pokoleniami wymusiły na samcach, by swój cały ‘czas wolny’ (czyli ten poza etapami skupienia się na zdobywaniu pożywienia) przeznaczyły nie na maltretowanie ich, ale na przygotowywanie się do wywierania wrażenia na samiczkach, na imponowaniu sobie i konkurentom walorami różnego typu. Jakby walczyły o ‘ptasio-samczą’ resocjalizację i mniej przemocowy świat. To taka moja antropomorfizacja przesłania Pruma, chyba świadomie przez niego promowana, szczególnie, że wraca ten motyw ukierunkowanego ‘kulturowo-etycznego’ rugowania przemocy w przypadku ludzi. Kobiece potrzeby intymności i subtelności (z prawem do wyboru form własnej seksualności) w narracji ornitologa prezentują się jako długofalowy proces biologiczno-społecznego zmagania międzypłciowego (str. 369):
„Mimo że estetyczne remodelowanie u ludzi zapewniło wielki postęp seksualnej autonomii samic, myślę, że późniejsza ewolucja ludzkiej kultury poskutkowała pojawieniem się nowych kulturowych mechanizmów konfliktu seksualnego. Innymi słowy twierdzę, że kulturowe ideologie męskiej siły, dominacji seksualnej i hierarchii społecznej – to jest patriarchat – zostały rozwinięte, aby na powrót zapewnić mężczyznom kontrolę nad zapłodnieniem, reprodukcją i inwestycjami rodzicielskimi jako przeciwśrodkami w stosunku do ewolucyjnego rozwoju seksualnej autonomii kobiet. Wynikiem jest nowy, ludzki konflikt seksualny i wyścig zbrojeń – walka toczy się poprzez mechanizmy kultury.”
Powyższy cytat, to ciekawa próbka z poprowadzonej szeroko narracji, która przeszła od ornitologii w kierunku antropologii i finalnie do żywej dyskusji o równouprawnieniu. Bez demagogii, doktrynerstwa czy jednostronności, Prum ciekawie zabrał głos w społecznie otwartych debatach. Upraszczające sprowadzenie męskiej dominacji do ewolucyjnej nieuchronności, nie tylko nie wytrzymuje zderzenia z faktami natury przyrodniczej, ale i z uformowaną w holoceńskim świecie kulturą (str. 370-371):
„Analiza historii konfliktu seksualnego u ludzi wskazuje, że mężczyźni zostali rozbrojeni ewolucyjnie, i dopiero kultura włożyła im broń z powrotem do ręki. Pamiętajmy, że mężczyźni mają mniejszą fizyczną przewagę w rozmiarze ciała nad kobietami niż słynne z pokojowego nastawienia samce bonobo. Społeczne i seksualne przewagi, którymi obecnie mężczyźni cieszą się wobec kobiet, nie mogą być wyjaśnione jako nieuniknione rezultaty samej naszej biologicznej, ewolucyjnej historii.”
Ornitolog w części dotyczącej konstrukcji człowieka, z jego seksualnością zasadniczo niespotykanie wieloaspektową (kopulacje innych naczelnych to zupełnie inny świat liczony w sekundach, a penisy tych kilku procent gatunków ptaków, którym się one jeszcze ostały, z reguły odpadają lub przechodzą w stan uśpienia do kolejnej wiosny),wyciąga wnioski z ‘rozszerzonego darwinizmu’, którego wprowadzenie zapostulował we wstępie książki. Jest tu miejsce na ciekawe analizy: sensu orgazmu u kobiet, walorów pięknych relacji, które jeśli sprowadzić związek do wąskiej definicji jako pary dążącej do prokreacji, byłyby bezwartościowe, koewolucyjnego festiwalu miłości, w którym człowiek nie jest jedynym gatunkiem poszukującym piękna.
„Ewolucja piękna” nie do końca okazała się tym, na co się przygotowałem, co okazało się z reguły atutem. To z jednej strony ciekawy namysł nad zbyt wąskim odczytaniem ewolucjonizmu – zarówno w wymiarze zoologii jak i psychologii, z drugiej piękna opowieść o ptakach, a z trzeciej głos w dyskusji społecznej. Piękna wkładka z kolorowymi zdjęciami kilkunastu barokowo ubarwionych ptaków jest jakąś namiastką i aktywatorem dla wyobraźni. Nie wszystkie wnioski Pruma mnie przekonały. Jego apel o poważne traktowanie przez kolegów skupionych na wytłumaczeniu adaptacyjnym, to zapewne subtelny konflikt, który wymaga więcej wiedzy o strukturze uprawiania nauki w biologii, niż moje fragmentaryczne rozeznanie. Książka jest tak tematycznie niejednoznaczna do zaklasyfikowania, jak trudna w zdiagnozowaniu jej języka i przez to docelowego odbiorcy. Starałem się oddać kilka głównych myśli, by inni czytelnicy sami zdecydowali. Za to myśl przewodnia, wbrew tym niejednoznacznościom, jest jasna – wpisać seksualność ziemskich stworzeń w kontekst wykraczający poza fatum genetycznego dziedzictwa i spróbować opowiedzieć o pięknych wytworach fauny, jako zmienności poszukującej spełnienia jednostkowego.
BARDZO DOBRE – 8/10
-------------
* ‘Poligynia’ (z greki) jest formą poligamii. W kontekście książki zastosowano to pojęcie do grupy gatunków ptaków, które nie łączą się w pary, stanowiąc 5% z ok. 10000 gatunków. To ten niewielki ułamek ptaków stanowi przedmiot ciekawej obserwacji Pruma i samczych ‘seksualnie nacechowanych pawich piór autoprezentacji’.
Seks – między estetyką a ewolucyjnym zdeterminowaniem
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPonieważ biologia musi lawirować między wyjaśnieniami natury redukcyjnej a holizmem bliższej nam codzienności, to w jej ramach napięcia intelektualne różnych trendów, hipotez, szkół badawczych, perspektyw przykładów ziemskiego życia, są nieuchronne. W szczególności, sfera płciowości w kontekście doboru naturalnego i...
Jak na popularnonaukową, to wydała mi się nudnawa. Bardziej ta książka moim zdaniem idzie w stronę opracowania naukowego, ale z subiektywnymi komentarzami autora, gdy jakieś zjawisko, odkrycie lub obserwowane ptaki go zadziwiły czy doprowadziły do nowej myśli. I jedynie te fragmenty bywały ciekawe, bo pozostałe wywody naukowe znużyły na tyle, że część akapitów niestety ominęłam. Zbyt przegadane. W sumie autor zaczynając od ptaków doszedł do seksualnej autonomii kobiet, ale np. wkładka zdjęciowa dotyczy tylko ptaków, więc nie potrafię powiedzieć, co było główną osią książki. Zaś trzeba przyznać, że przypisy i bibliografia porządna, jak na opracowanie przystało (prawie 50 stron z tej grubawej książeczki).
Jak na popularnonaukową, to wydała mi się nudnawa. Bardziej ta książka moim zdaniem idzie w stronę opracowania naukowego, ale z subiektywnymi komentarzami autora, gdy jakieś zjawisko, odkrycie lub obserwowane ptaki go zadziwiły czy doprowadziły do nowej myśli. I jedynie te fragmenty bywały ciekawe, bo pozostałe wywody naukowe znużyły na tyle, że część akapitów niestety...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzez pierwszą połowę książki brnęłam siłą uporu. Anegdoty z życia autora wymieszane ze zdaniami pięciokrotnie złożonymi naszpikowane żargonem naukowym to nie jest w mojej opinii optymalne połączenie. Jednak informacje te były niezbędne do zrozumienia dalszej części książki. A ta okazała się warta poświęcenia.
Cześć o ewolucji estetycznej ludzi oraz ich preferencji seksualnych była odświeżająca. Trochę przygnebiajaca, ale jednocześnie miała więcej sensu niż większość teorii, z którymi się zetknęłam w tej tematyce.
Zdecydowanym minusem samego wydania są przypisy, które są umieszczone w osobnym rozdziale na końcu książki, co mnie nieodmiennie irytuje, szczególnie, że zauważyłam je w połowie czytania.
Przez pierwszą połowę książki brnęłam siłą uporu. Anegdoty z życia autora wymieszane ze zdaniami pięciokrotnie złożonymi naszpikowane żargonem naukowym to nie jest w mojej opinii optymalne połączenie. Jednak informacje te były niezbędne do zrozumienia dalszej części książki. A ta okazała się warta poświęcenia.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCześć o ewolucji estetycznej ludzi oraz ich preferencji...