rozwińzwiń

W oceanie nocy

Okładka książki W oceanie nocy autora Gregory Benford, 8372452180
Okładka książki W oceanie nocy
Gregory Benford Wydawnictwo: Amber Cykl: Centrum Galaktyki (tom 1) Seria: Wielkie Serie SF fantasy, science fiction
267 str. 4 godz. 27 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Centrum Galaktyki (tom 1)
Seria:
Wielkie Serie SF
Tytuł oryginału:
In The Ocean of Night
Data wydania:
1999-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1999-01-01
Liczba stron:
267
Czas czytania
4 godz. 27 min.
Język:
polski
ISBN:
8372452180
Tłumacz:
Marek Pąkciński
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup W oceanie nocy w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

W oceanie nocy



książek na półce przeczytane 7813 napisanych opinii 1117

Oceny książki W oceanie nocy

Średnia ocen
7,0 / 10
2 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce W oceanie nocy

avatar
717
295

Na półkach:

Wartościowe sf. Głęboki zamysł, duża skala, co rusz świetne pomysły autora. Męczy sposób, w jaki te książki są napisane, dla treści warto się jednak przymusić. Oceniam cztery pierwsze tomy.

Wartościowe sf. Głęboki zamysł, duża skala, co rusz świetne pomysły autora. Męczy sposób, w jaki te książki są napisane, dla treści warto się jednak przymusić. Oceniam cztery pierwsze tomy.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
541
175

Na półkach:

Porażka totalna, wszystko jest w tej książce spartolone.

Ale zamiast tracić na nią więcej czasu niż na to zasługuje, rozkładając na czynniki pierwsze jej marności na tle konkurencji, postaram się was skutecznie zniechęcić do lektury przy pomocy najbardziej cringe'owego fragmentu w literaturze SF z jakim się spotkałem. Gotowi? Trzymajcie się mocno:

"Objęła go, a małe piersi o ładnym, szpiczastym kształcie zakołysały się wolno. Nigel pomyślał leniwie, że okres oscylacji zależy od kwadratu przyspieszenia w polu grawitacyjnym. Interesujący fakt."

Gregory Benford - erudyta, na jakiego świat nie zasługuje.

Porażka totalna, wszystko jest w tej książce spartolone.

Ale zamiast tracić na nią więcej czasu niż na to zasługuje, rozkładając na czynniki pierwsze jej marności na tle konkurencji, postaram się was skutecznie zniechęcić do lektury przy pomocy najbardziej cringe'owego fragmentu w literaturze SF z jakim się spotkałem. Gotowi? Trzymajcie się mocno:

"Objęła go, a małe...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2969
2429

Na półkach: ,

Początek był, niczym mariaż Dnia Apokalipsy i Spotkania z Ramą. Co się stało potem, ciężko powiedzieć. Pierwotny, świetny pomysł utonął w gąszczu gadanin i próby zbyt szybkiego pchnięcia akcji naprzód. Ogólnie nie było źle, sięgnę po następny tom, ten zostawił pewien, hm, rozczarowujący posmak.

Początek był, niczym mariaż Dnia Apokalipsy i Spotkania z Ramą. Co się stało potem, ciężko powiedzieć. Pierwotny, świetny pomysł utonął w gąszczu gadanin i próby zbyt szybkiego pchnięcia akcji naprzód. Ogólnie nie było źle, sięgnę po następny tom, ten zostawił pewien, hm, rozczarowujący posmak.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

187 użytkowników ma tytuł W oceanie nocy na półkach głównych
  • 100
  • 87
49 użytkowników ma tytuł W oceanie nocy na półkach dodatkowych
  • 33
  • 5
  • 4
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Hieroglyph: Stories and Visions for a Better Future Charlie Jane Anders, Madeline Ashby, Elizabeth Bear, Gregory Benford, David Brin, James L. Cambias, Cory Doctorow, Kathleen Ann Goonan, Lawrence M. Krauss, Geoffrey A. Landis, Rudy Rucker, Karl Schroeder, Neal Stephenson, Bruce Sterling
Ocena 1,0
Hieroglyph: Stories and Visions for a Better Future Charlie Jane Anders, Madeline Ashby, Elizabeth Bear, Gregory Benford, David Brin, James L. Cambias, Cory Doctorow, Kathleen Ann Goonan, Lawrence M. Krauss, Geoffrey A. Landis, Rudy Rucker, Karl Schroeder, Neal Stephenson, Bruce Sterling
Okładka książki Multiverse. Exploring Poul Andersons Worlds Karen Anderson, Stephen Baxter, Astrid Anderson Bear, Greg Bear, Gregory Benford, David Brin, Terry Brooks, C.J. Cherryh, Gardner Dozois, Bob Eggleton, Raymond E. Feist, Eric Flint, Nancy Kress, Larry Niven, Jerry Eugene Pournelle, Robert Silverberg, Harry Turtledove, Tad Williams
Ocena 8,5
Multiverse. Exploring Poul Andersons Worlds Karen Anderson, Stephen Baxter, Astrid Anderson Bear, Greg Bear, Gregory Benford, David Brin, Terry Brooks, C.J. Cherryh, Gardner Dozois, Bob Eggleton, Raymond E. Feist, Eric Flint, Nancy Kress, Larry Niven, Jerry Eugene Pournelle, Robert Silverberg, Harry Turtledove, Tad Williams
Okładka książki Gateways. Original New Stories Inspired by Frederik Pohl Brian W. Aldiss, Isaac Asimov, Greg Bear, Gregory Benford, David Brin, Cory Doctorow, Gardner Dozois, Alex Eisenstein, Phyllis Eisenstein, James R. Frenkel, Neil Gaiman, James Gunn, Joe Haldeman, Harry Harrison, David Lunde, Elisabeth Malarte, David Marusek, Larry Niven, Jody Lynn Nye, Emily Pohl-Weary, Mike Resnick, Frank M. Robinson, Robert J. Sawyer, Robert Silverberg, Joan Slonczewski, Sheri S. Tepper, Vernor Vinge, Connie Willis, Gene Wolfe
Ocena 5,3
Gateways. Original New Stories Inspired by Frederik Pohl Brian W. Aldiss, Isaac Asimov, Greg Bear, Gregory Benford, David Brin, Cory Doctorow, Gardner Dozois, Alex Eisenstein, Phyllis Eisenstein, James R. Frenkel, Neil Gaiman, James Gunn, Joe Haldeman, Harry Harrison, David Lunde, Elisabeth Malarte, David Marusek, Larry Niven, Jody Lynn Nye, Emily Pohl-Weary, Mike Resnick, Frank M. Robinson, Robert J. Sawyer, Robert Silverberg, Joan Slonczewski, Sheri S. Tepper, Vernor Vinge, Connie Willis, Gene Wolfe
Okładka książki Wielka księga ekstremalnego SF, tom 1 Mike Ashley, Stephen Baxter, Gregory Benford, Pat Cadigan, Paul Di Filippo, Cory Doctorow, Stephen L. Gillett, Geoffrey A. Landis, Jerry Oltion, Lawrence Person, Robert Reed, Alastair Reynolds, Charles Stross
Ocena 6,8
Wielka księga ekstremalnego SF, tom 1 Mike Ashley, Stephen Baxter, Gregory Benford, Pat Cadigan, Paul Di Filippo, Cory Doctorow, Stephen L. Gillett, Geoffrey A. Landis, Jerry Oltion, Lawrence Person, Robert Reed, Alastair Reynolds, Charles Stross
Okładka książki Kroki w nieznane. Almanach fantastyki 2007 Gregory Benford, Octavia E. Butler, José Antonio Cotrina, Paul Di Filippo, Cory Doctorow, Carol Emshwiller, Jeffrey Ford, Maria Galina, Kathleen Ann Goonan, Daryl Gregory, James Patrick Kelly, Claude Lalumière, Heather Lindsley, Johanna Sinisalo, Michael Swanwick, Paul Witcover
Ocena 6,6
Kroki w nieznane. Almanach fantastyki 2007 Gregory Benford, Octavia E. Butler, José Antonio Cotrina, Paul Di Filippo, Cory Doctorow, Carol Emshwiller, Jeffrey Ford, Maria Galina, Kathleen Ann Goonan, Daryl Gregory, James Patrick Kelly, Claude Lalumière, Heather Lindsley, Johanna Sinisalo, Michael Swanwick, Paul Witcover
Okładka książki Czy przed wielkim wybuchem był Bóg? Gregory Benford, Wiliam H. Calvin, George Coyne, Richard Dawkins, Johannes V. Feitzinger, John F. Haught, Donald D. Hoffman, Hans Küng, William C. Mitchell, Bill Napier, F. David Peat, Douglas Preston, Martin Rees, Rupert Sheldrake, Ian Tattersall, Gerd Theißen, Frank J. Tipler, Charles Townes, Roger Trigg, Tobias D. Wabbel, Franz M. Wuketis, Ulf von Rauchhaupt, Carl Friedrich von Weizsäcker
Ocena 6,2
Czy przed wielkim wybuchem był Bóg? Gregory Benford, Wiliam H. Calvin, George Coyne, Richard Dawkins, Johannes V. Feitzinger, John F. Haught, Donald D. Hoffman, Hans Küng, William C. Mitchell, Bill Napier, F. David Peat, Douglas Preston, Martin Rees, Rupert Sheldrake, Ian Tattersall, Gerd Theißen, Frank J. Tipler, Charles Townes, Roger Trigg, Tobias D. Wabbel, Franz M. Wuketis, Ulf von Rauchhaupt, Carl Friedrich von Weizsäcker
Gregory Benford
Gregory Benford
Amerykański pisarz science fiction, a także profesor fizyki na Uniwersytecie Kalifornijskim w Irvine. Laureat nagród Nebula i Nagrody Campbella. Uzyskał licencjat z fizyki na University of Oklahoma w 1963 r., a następnie magisterium na Uniwersytecie Kalifornijskim w San Diego w 1965; tamże doktoryzował się w 1967 r. Jako pisarz s-f debiutował w 1965 r. opowiadaniem „Stand-In” opublikowanym w Magazine of Fantasy and Science Fiction. Od 1969 rozpoczął prowadzenie kolumny naukowej w Amazing Stories. Zgodnie ze swoim wykształceniem tworzy głównie hard science fiction. Najbardziej znanym jego dziełem jest cykl „Saga Centrum Galaktyki”, opowiadająca o nierównej walce niedobitków ludzkości ze sztuczną inteligencją. Powieść „Timescape” (1980) została nagrodzona Nebulą i Nagrodą Campbella. Drugą Nebulę (wspólnie z Gordonem Eklundem) otrzymał za nowelę „If the Stars Are Gods” (1984). Ma brata bliźniaka, Jamesa (Jima),który jest fizykiem i prezesem firmy Microwave Sciences.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Radio Darwina Greg Bear
Radio Darwina
Greg Bear
Prawdziwa Literatura SF. Utrzymana w klimacie trillera medycznego, zaczepia jednak o bardziej ogólne pytanie: skąd (a właściwie "jak?") tak na prawdę wzięliśmy się jako ludzkość na łonie ziemskiej biosfery? W zasadzie to można się nawet zastanowić głębiej i zapytać "jak działa życie i w jaki sposób przetrwało tyle katastrof?" Ale o tym chyba lepiej opowiada popularyzatorski "Demon w maszynie" (by Paul Davies). Nota bene, przeczytany przeze mnie bezpośrednio przed "Radiem Darwina", przez co ułatwił mi jeszcze lepsze poczucie różnych niuansów genetyczno-ewolucyjnych. Literka "S" w SF zobowiązuje i ma to tutaj, niestety, 2 aspekty: dość duża zgodność ze współczesną nauką kosztuje i autor płaci ją, pomimo popularyzatorskich uproszczeń, zbytnim (jak na literaturę rozrywkową) nasyceniem akademickimi zagadnieniami. Z mojej perspektywy to akurat zaleta, bo interesuję się tematyką, lecz dla szukających "fantastyki, ale niekoniecznie SF" to chyba duży minus. Tak, czy owak, świetny kawałek literatury. Postaci "z krwi i kości", logicznie splątane wątki, a rytm fabuły - to się daje wyrażnie wyczuć - prowadzony ręką doświadczonego perkusisty. Bardzo wiarygodne reakcje psycho- i socjologiczne, oraz uzasadnienia decyzji tak indywidualne, jak i społeczno-politycznych oraz medycznych. A przy okazji dostajemy bonus w temacie polowań na czarownice. Bardzo polecam wszystkim lubiącym sobie zadawać pytania podczas czytania. Chętnie widziałbym "Radio Darwina" w serii "Uczta wyobraźni", bo sam już je sobie dodałem do mojej prywatnej wersji tej serii.
Vlad_P - awatar Vlad_P
ocenił na94 lata temu
Budowniczowie Pierścienia Larry Niven
Budowniczowie Pierścienia
Larry Niven
Dwadzieścia lat po wizycie na Pierścieniu, Louis Wo oraz Mówiący-do-Zwierząt ponownie wracają na tę dziwną konstrukcję. Szybko okazuje się, że grozi jej katastrofa, która doprowadzi do śmierci wszystkich żyjących na niej organizmów. Larry Niven sam przyznał się do tego, że „Pierścień” nie miał mieć kontynuacji. A jednak ją napisał… i to widać. „Budowniczowie pierścienia” to powtórka z rozrywki, która, głównie przez swoją wtórność, wypada gorzej od tomu pierwszego. Naprawdę, to jest dokładnie ta sama historia. Ekipa, z której dwójka bohaterów to te same postacie, co w tomie pierwszym, wyrusza na Pierścień, aby coś na nim zbadać. Początkowo (ponownie) bohaterowie nie mają ochoty na całą tę wyprawę, ale w końcu po prostu się w nią angażują. A na Pierścieniu, ponownie, nic nie idzie zgodnie z planem. I ponownie, bohaterowie się rozdzielają, Louis wpada na kobietę i tak dalej, i tak dalej. Choć styl Nivena jest cały czas przyjemny, to mam wrażenie, że taka wtórność nikomu nie jest potrzebna. Kolejna rzecz, którą mocno dostrzegłam w tym tomie to fakt, że… on jest wyraźnie napisany do męskich fanów Nivena. Zresztą, biorąc pod uwagę, że to powieść wydana w 1980 roku to prawdopodobnie wielu fanek Niven nie miał. W każdym razie, w tym tomie z jednej strony dostajemy więcej bohaterek, które coś w głowie mają (w tomie pierwszym występowała głupiutka, ale mająca genetyczne szczęście postać),ale z drugiej strony… one nie mają żadnego celu występowania poza jednym. Mianowicie, w tym tomie Louis wpada na cywilizację, która pieczętuje wszystkie umowy oraz obietnice współżyciem. I Niven eksploruje ten temat, ile wlezie, podsuwając głównemu bohaterowi co rusz nowe przedstawicielki płci pięknej. Tego jest zaś na tyle dużo, że choć autor nie skupia się mocno na opisywaniu detali, to jest to po prostu dość męczące na dłuższą metę. W przypadku tomu pierwszego miałam wrażenie, że czytam coś fajnego, pełnego pozytywnej energii, świeżego. Tutaj odczuwam zmęczenie materiałem. Niven mógł zrobić ze swoim światem naprawdę wiele, dając czytelnikowi poznać inne jego zakamarki, pokazać ciekawe postacie, eksplorować temat samego pierścienia w kreatywny sposób… Niestety, mam poczucie, że poszedł po najmniejszej linii oporu. I o ile jako rozrywkowa powieść, na rozluźnienie, dla kogoś, kto nie szuka niczego więcej, druga część może się sprawdzić, o tyle ja naprawdę miałam nadzieję na więcej.
Katrina - awatar Katrina
oceniła na63 lata temu
Życie wśród gwiazd James Blish
Życie wśród gwiazd
James Blish
Ludzie nauczyli się podróżować z prędkością większą niż prędkość światła. Zaczęli opuszczać Ziemię i kolonizować planety w różnych układach gwiezdnych. Po paru stuleciach tak się pogorszyły warunki życia na Ziemi i dzięki osiągnięciom techniki całe miasta zaczęły opuszać Ziemię i dryfować w kosmosie. Miasta utrzymują się dzięki pracom wykonywanym dla kolonistów na różnych planetach. Życie na Ziemi jest coraz cięższe. Chris jest nastoletnim chłopcem, który żyje dzięki zbieraniu złomu, polowaniu na małe zwierzęta i łowieniu ryb. Nie ma żadnego wykształcenia ani kwalifikacji. Jego nauczycielami była bibliotekarka i ojciec- bezrobotny doktor ekonomi. Jest chłopcem inteligentnym, spostrzegawczym i czyta wszystko co mu wpada w ręce. Mieszkał niedaleko miasta Starantos, zostaje do niego porwany i razem z nim wyrusza w przestrzeń kosmiczną. Udaje mu się uniknąć najcięższej pracy fizycznej, poznać zasady funkcjonowania i gospodarki w takich miastach. Po paru latach jest już w innym miejscu. W nowym mieście dają mu wybór, zostać pasażerem lub obywatelem. Obywatel musi się wykazywać przydatnością dla funkcjonowania miasta, ale w zamian dostaje środki, które przedłużają mu życie. Pasażerowie są wyłącznie siłą roboczą. Czy mu się uda zostać obywatelem? Co takiego musi zrobić aby nim zostać? Czy zyska przyjaciół w tym dla niego obcym świecie? Ciekawe przedstawienie przyszłości |Ziemi i do czego doprowadzi gospodarka rabunkowa. Świat się zmienia, ale czy my się zmieniamy? Czy rozwój techniki ma jakikolwiek wpływ na rozwój człowieka? Pełna przygód historia dorastania i szukania swego miejsca na świecie., a także obraz ludzkości tak podobny do naszego. Czy jest jakaś inna droga? Polecam!!
jatymyoni - awatar jatymyoni
ocenił na77 lat temu
Będą im świecić gwiazdy James Blish
Będą im świecić gwiazdy
James Blish
James Blish jest jednym z kultowych północnoamerykańskich twórców klasycznej fantastyki naukowej. Jednocześnie trudno nie odnieść wrażenia, że to pisarz przyćmiony przez wielkie nazwiska z połowy XX wieku, jak chociażby Arthur C. Clarke czy Isaac Asimov. Bez wątpienia wpływ na to miała także przedwczesna śmierć Blisha – zaledwie w wieku 54 lat zmarł na raka płuc. Niemniej w Stanach jego powieści cieszyły się sporą popularnością, co pozwoliło mu porzucić pracę biologa, by żyć wyłącznie z pisania. Za powieść „Kwestia sumienia” (wznowioną w Polsce w 2021 roku w serii Wehikuł czasu wydawnictwa Rebis) otrzymał w 1959 roku nagrodę Hugo, czyli jedno z najważniejszych wyróżnień dla pisarza sf w USA. W Polsce Blish jest niemal zapomniany. Oprócz wspomnianej nagrodzonej powieści i pojedynczych opowiadań, w latach 90. ubiegłego wieku za sprawą wydawnictwa Amber (Wielka Seria SF) wydany został czterotomowy cykl „Latające miasta”, zapoczątkowany książką „Będą im świecić gwiazdy”. W tej krótkiej powieści, w zasadzie można ją określić nowelą, pisarz przedstawił niedaleką dla jego czasów przyszłość (2013 rok),w której nauka doszła do ściany, zdaje się niemożliwej do przebicia. Brak jakichkolwiek postępów, przy jednoczesnych niebotycznych kosztach badań, niejako zmuszają naukowców do zrewidowania dotychczasowej wiedzy i szukania alternatywnych dróg i rozwiązań – „przeproszenia” teorii wcześniej odrzuconych. Szybko okazuje się, że może to przynieść efekty daleko poważniejsze w skutkach, niż ktokolwiek mógł przypuszczać, wprowadzając ludzkość w nową erę i przekształcając ją w pełnoprawną cywilizację typu II według skali Kardaszowa (oczywiście Blish w momencie pisania nie mógł jej jeszcze znać). „Będą im świecić gwiazdy” ukazała się w 1956 roku, na 13 lat przed pierwszym lądowaniem na księżycu. Mogłoby się więc wydawać, że powieść zestarzała się co najmniej źle, jak niektóre wizje innych klasyków, w tym wspomnianych Clarke’a i Asimova. Tymczasem Blish staje się więcej niż aktualny, zwłaszcza kiedy spojrzymy na świat nauki. Na dobrą sprawę problemy, z którymi mierzymy się dzisiaj, są tymi samymi, jakie przedstawiono w powieści: rzeczywistość praktycznie z roku na roku udowadnia nam, że jest bardziej złożona i tajemnicza niż jesteśmy w stanie pojąć. Kolejne teorie naukowe i wykonywane wokół nich eksperymenty pochłaniają olbrzymie środki, a efektów – takich, jakich oczekujemy – zdecydowanie brak. Ponadto Blish, mimo że przedstawił wizję świata wysoko rozwiniętego, w którym ludzkość skolonizowała cały Układ Słoneczny, odkrywając przy tym dziesiątą planetę (wtedy nikt jeszcze nie spinał się o Plutona),uniknął – przynajmniej w pierwszym tomie – rozbudowanego futuryzmu technologicznego, który najszybciej i najboleśniej potrafi się zestarzeć w klasycznych powieściach sf. W „Będą im świecić gwiazdy” tego nie ma. Ot, statki kosmiczne latają na Jupiter V (Amaltea, księżyc Jowisza) i inne kolonie, po których ludzie poruszają się w skafandrach, a wszelkie prace wykonują za pomocą zdalnie sterowanych maszyn i robotów. No i świetnie, w ogóle tu nie czuć kurzu i retro stylu, charakterystycznego chociażby dla Stanisława Lema. Choć książka posiada głównych bohaterów i przedstawia ich losy, tak naprawdę opowiada wiele złożonych historii (co przy 176 stronach jest czymś imponującym). Całość napakowana jest rozważaniami z dziedzin medycyny, fizyki i astrofizyki, zgłębianymi poprzez eksperymenty związane z owymi alternatywnymi, niegdyś odrzuconymi teoriami (np. Paula Diraka czy Johna Wheelera). Mnie urzekł przede wszystkim Most – monumentalna konstrukcja, największa i najbardziej skomplikowana budowla, jakiej podjęła się ludzkość. Powstaje on na Jowiszu, z wykorzystaniem materiałów całkowicie odmiennych dla ziemskich standardów budowlanych, biorąc pod uwagę warunki, jakie panują na gazowym olbrzymie. To zdecydowanie najlepsze fragmenty powieści, spektakularne i widowiskowe (bo któż nie chciałby z powierzchni Amaltei chociaż przez chwilę popatrzeć na przepotężnego Jowisza, który wypełnia niemal całe niebo). No i cóż, nie pozostało mi nic innego, jak poznać dalsze losy „Latających miast”, jednocześnie licząc, że cykl zostanie wznowiony przez jedno z polskich wydawnictw (a mamy przecież kilka serii skupionych wokół klasyki sf). Tymczasem szukajcie amberowych wydań z drugiej ręki, można je zdobyć za kilka złotych… https://statekglupcow.pl/2025/10/01/czasami-trzeba-zrobic-krok-wstecz-beda-im-swiecic-gwiazdy-james-blish/
Maciej Szmajdziński - awatar Maciej Szmajdziński
ocenił na85 miesięcy temu
Kontratak Michaił Achmanow
Kontratak
Michaił Achmanow
Około osiem miesięcy po premierze pierwszego tomu space-operowego cyklu Michaiła Achmanowa, wydawnictwo Almaz prezentuje nam drugą odsłonę tej historii. Czas oczekiwania na kontynuację „Inwazji” na szczęście nie był długi, co więcej, gdy spojrzymy na odległości między premierami poszczególnych części innych cykli, można zaryzykować tezę, że jawi się on wręcz jako chwila. Najważniejsze, że książkę mamy już w rękach i możemy poznać dalszy ciąg interesującej historii kontaktu ludzi z bino faata. Przypomnijmy, w pierwszym tomie ludzkość zetknęła się z wojowniczą obcą rasą i po przybyciu tejże na Ziemię, doszło do zbrojnego konfliktu. W jego wyniku zginęła zarówno załoga statku agresorów, jak i 40 milionów ludzi. Fabuła „Kontrataku” skupia się na wyprawie, która ma być odpowiedzią na te wydarzenia i pokazać najeźdźcom, że Ziemianie nie będą bynajmniej łatwym celem. Na czele ekspedycji staje Paul Corcoran, syn jednej z głównych bohaterek „Inwazji”. Zresztą nawiązań personalnych jest, siłą rzeczy, więcej. Gdyby co nieco uszło czytelnikom z pamięci, na początku powieści sam autor pokrótce streszcza poprzednie wydarzenia. Taki zabieg to zdecydowanie udany pomysł i mam nadzieję, że będzie kontynuowany w kolejnych odsłonach cyklu. Bez dwóch zdań, pomaga on w lekturze, czytelnik nie musi sięgać po tom poprzedni w celu odświeżenia pamięci. Bawiąc się w myślenie życzeniowe, osobiście byłbym rad, gdyby inni autorzy stosowali w swoich cyklach podobny manewr. Na dobrą sprawę „Kontratak” może być lekturą na jeden wieczór. 200 stron, które dostajemy do rąk, czyta się bowiem bezproblemowo i bez żadnych zgrzytów. Achmanow nie jest może mistrzem stylu, ale też obcowanie z jego pisarstwem nie powoduje bólu zębów. Ot, dobre rzemieślnictwo warsztatowe. Rzeczona objętość jest jednak także wadą powieści. Dlaczego? Otóż autor nie do końca się wysilił, jeśli idzie o stopień skomplikowania fabuły. Mówiąc kolokwialnie, jest prosta jak drut. I o ile w tomie otwierającym, bardzo dobre wrażenia sprawiały chociażby opisy relacji politycznych na Ziemi (choć przyznam uczciwie, że wówczas nie byłem do nich przekonany),które urozmaicały właściwą akcję, tak tutaj bardzo brakuje podobnych motywów, co więcej nie ma ich prawie wcale. Przy tej całej fabularnej prostocie, trzeba jednak przyznać, że mimo iż wysilać mózgu specjalnie nie trzeba, to całość czyta się jednak płynnie. Owszem, jest to prawdopodobnie lektura, którą przed premierą trzeciego tomu będzie trzeba sobie przypomnieć, jednak nie oznacza to, że jest nic niewarta. Bo wartości rozrywkowe są ewidentne. Ciekawy opis kosmicznej bitwy, nawiązania do bohaterów „Inwazji”, czy też tempo akcji, to czynniki, które sprawią, że można poczuć ten rodzaj czytelniczej satysfakcji, który ujawnia się przy dobrej literaturze stricte rozrywkowej. Trochę niestety kuleje kreacja bohaterów. Czegoś więcej dowiadujemy się jedynie o dwóch z nich, reszta zaś, mimo że liczna, potraktowana została po macoszemu. A było tu spore pole do popisu. Taki motyw jak wyprawa do odległego systemu gwiezdnego stwarzała możliwości do nakreślenia interesujących relacji między bohaterami zamkniętymi na jednym statku, pokazać tworzące się między nimi więzi czy też napięcia. Tego potencjału Achmanow nie wykorzystał, jednak by być uczciwym, trzeba mu oddać, że ci, na których się skoncentrował, są nakreśleni w sposób wiarygodny. Szczególnie dobrze wypada zwłaszcza postać Klausa Sybela, agenta ZSK, a zarazem przyjaciela Corcorana. Wielowymiarowość i tajemniczość, to jego największe atuty. Rozczarować może fakt, że Achmanow nie do końca przyłożył się do opisu niezwykle podobnej do człowieka obcej rasy. Dostajemy jedynie parę strzępów informacji, na jakiej zasadzie działa ich społeczeństwo i dlaczego w ogóle weszli w konflikt z Ziemianami. A prosiło się tu o bardziej zdecydowane rozwinięcie tematu. Leżało tu wiele możliwości. Chociażby ukazanie bino faata jako swego rodzaju odbicia ludzkości i próba porównania obu ras pod względem charakterologicznym. Naprawdę, można było z tego motywu uzyskać masę interesujących refleksji. Przy okazji lektury „Inwazji” zastanawiałem się jak potoczą się dalsze losy bohaterów. Wiedząc, że kolejne części serii będą rozciągnięte na wiele setek lat, liczyłem mimo wszystko na to, że w drugim tomie Achmanow pozwoli jeszcze Pawłowi Litwinowi pozostać w centrum wydarzeń. Polubiłem tę postać i nie chciałem się z nią tak szybko rozstawać. Stało się jednak inaczej, a Litwin zszedł już ze sceny, na którą wkroczyło następne pokolenie. „Kontratak” wydaje się być powieścią gorszą od „Inwazji” przynajmniej o klasę. Brak tu podobnych emocji i w paru momentach dosyć mocno razi, że autor nie wykorzystał drzemiącego w tej historii potencjału. Dostaliśmy zaledwie dobrą pozycję rozrywkową, podczas gdy możliwości były o wiele większe, nawet na powieść epicką i monumentalną. Wszystko to sprawia, że całościowo „Kontratak” lekko rozczarowuje. Ale tylko lekko. Bo rozrywkę na przyzwoitym poziomie jest jednak w stanie zaoferować. (Recenzja napisana oryginalnie w 2013 roku dla serwisu Szortal.)
Marek Adamkiewicz - awatar Marek Adamkiewicz
ocenił na61 rok temu
Non stop Brian W. Aldiss
Non stop
Brian W. Aldiss
"Non Stop" to jedna z tych niepozornych powieści science-fiction, które przypominają, że eksploracja kosmosu nie zawsze musi oznaczać potężne galaktyczne imperia i rozległe kosmiczne równiny. Czasem nawet nie trzeba schodzić ze statku. Wystarczy dżungla przerośniętych glonów porastająca korytarze (która już dawno wymknęła się spod kontroli),chmary komarów i podejrzanie sprytnych moli, kilka plemion ludzi o dość mglistym pojęciu o własnej przeszłości oraz szczere przekonanie, że świat kończy się za następnym zakrętem. Głównym bohaterem powieści jest Roy Complain, łowca z prymitywnego plemienia. Wraz z drużyną, na której czele staje enigmatyczny kapłan Marapper, Complain wyrusza na wyprawę przez kolejne obszary tej dziwnej rzeczywistości, by odkryć jej największą tajemnicę - że świat nie jest naturalnym środowiskiem, lecz fragmentem znacznie większej struktury - statku kosmicznego. Problem polega na tym, że nikt już nie pamięta, dokąd statek leci ani dlaczego w ogóle wyruszył w drogę. Wędrówka przez kolejne pokłady odsłania przed bohaterami prawdę o ich cywilizacji oraz o nich samych. Moim zdaniem największą siłą powieści jest właśnie ta koncepcja: korytarze statku stają się dżunglą, basen - morzem, a szczątki dawnej nauki funkcjonują jedynie jako fragmenty niezrozumiałych legend. Wizja cywilizacji w nieświadomości żyjącej pośród ruin własnej technologii wciąż robi duże wrażenie. Największą przyjemność podczas lektury sprawiła mi jednak warstwa eksploracyjna. Powieść przypominała wtedy powolne odkrywanie ruin dawnej cywilizacji, z tą drobną różnicą, że ruiny nadal działają, tylko nikt już nie ma pojęcia, po co i dlaczego. Aldiss kapitalnie buduje poczucie tajemnicy: świat, w którym żyją ludzie, okazuje się ogromnym, zamkniętym w metalowej puszce, funkcjonalnym ekosystemem, który wymknął się spod kontroli. Dżungla zarasta korytarze, zwierzęta adaptują się do stalowych wnętrz, w cieniach czają się Giganci i Obcy, a ludzie - jak to ludzie - zapełniają luki w wiedzy mitami i całkiem kreatywną interpretacją rzeczywistości. Szczególnie sympatyczny (i smutno, że tak pobieżnie opowiedziany) jest motyw zwierząt rozwijających własne formy inteligencji, które zdają się radzić sobie z kosmiczną rzeczywistością znacznie lepiej niż gatunek, który tę rzeczywistość stworzył. Wygląda na to, że jeśli ludzkość zapomni kiedyś o swojej misji w gwiazdach, ktoś inny całkiem chętnie przejmie stery. ( ͡~ ͜ʖ ͡°) Jednocześnie "Non stop" zmaga się z bolączkami epoki, w której została napisana - bohaterowie, szczególnie ci drugoplanowi, pozostają psychologicznie płascy, dialogi suche, a fabuła momentami przybiera formę serii epizodów prowadzących bohaterów przez kolejne poziomy tajemnicy. Smutkiem napełnia również mnogość porzuconych i nierozwiniętych pomysłów (inteligentne szczury, porwanie żony Complaina, dalsze losy plemion). Mimo tych niedoskonałości powieść pozostaje ciekawym, wartym przeczytania klasykiem science fiction. To historia bardziej o utracie pamięci i tożsamości, o wielopokoleniowym kłamstwie, niż o podróży kosmicznej. Czyta się ją jednak zaskakująco dobrze - ale nie tyle dla bohaterów, co dla samej idei i atmosfery powolnego odkrywania prawdy o świecie. Finalnie to całkiem udany eksperyment myślowy i ewolucyjny. ʕ•ᴥ•ʔ
szkielet_kostny - awatar szkielet_kostny
ocenił na721 dni temu

Cytaty z książki W oceanie nocy

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki W oceanie nocy