Aconcagua w cieniu śnieżnego strażnika

Okładka książki Aconcagua w cieniu śnieżnego strażnika
Łukasz Kocewiak Wydawnictwo: Annapurna literatura podróżnicza
220 str. 3 godz. 40 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Wydawnictwo:
Annapurna
Data wydania:
2017-09-15
Data 1. wyd. pol.:
2017-09-15
Liczba stron:
220
Czas czytania
3 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788361968320
Tagi:
wspinaczka góry podróżowanie
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama
Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oficjalne recenzje i

Wyprawa na Dach Ameryk



5759 658 422

Oceny

Średnia ocen
7,4 / 10
28 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
11
7

Na półkach:

Nie lubię gór, bo mam lęk wysokości, ale przeczytałam z zainteresowaniem :) Napisana z humorem i dystansem, szczera i obrazowa. Czytelnik czuje, że podąża razem z bohaterem niczym jego cień, przez co niemal namacalnie uczestniczy w tej wyprawie. Zdecydowanie polecam :)

Nie lubię gór, bo mam lęk wysokości, ale przeczytałam z zainteresowaniem :) Napisana z humorem i dystansem, szczera i obrazowa. Czytelnik czuje, że podąża razem z bohaterem niczym jego cień, przez co niemal namacalnie uczestniczy w tej wyprawie. Zdecydowanie polecam :)

Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach: ,

Dostałam tą książkę jako prezent. Nie będę ukrywać, że trochę na półce przeleżała, bo nie jestem miłośniczką gór wysokich. Z braku innych pozycji w swojej biblioteczce w końcu po nią sięgnęłam i żałuję, że tak późno to zrobiłam! Jestem pod ogromnym wrażeniem wytrwałości, samozaparcia i silnej woli Łukasza! Dzięki niemu zrozumiałam, że można przenosić swoje granice dużo wyżej niż nam się wydaje. Sama złapałam się na tym, że chciałabym choć raz w swoim życiu doświadczyć takiej wędrówki i poznać siebie. Ogromnie polecam nie tylko miłośnikom gór wysokich!

Dostałam tą książkę jako prezent. Nie będę ukrywać, że trochę na półce przeleżała, bo nie jestem miłośniczką gór wysokich. Z braku innych pozycji w swojej biblioteczce w końcu po nią sięgnęłam i żałuję, że tak późno to zrobiłam! Jestem pod ogromnym wrażeniem wytrwałości, samozaparcia i silnej woli Łukasza! Dzięki niemu zrozumiałam, że można przenosić swoje granice dużo...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach:

Znam Autora, sama prawda tak było!

Znam Autora, sama prawda tak było!

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
160
136

Na półkach:

Temat znakomity, natomiast multum zastrzeżeń do "wykończenia" - masa błędów, brak poważniejszej redakcji tekstu. Szkoda - bo temat i podejście do niego - rewelacyjne.

Temat znakomity, natomiast multum zastrzeżeń do "wykończenia" - masa błędów, brak poważniejszej redakcji tekstu. Szkoda - bo temat i podejście do niego - rewelacyjne.

Pokaż mimo to

avatar
1723
1703

Na półkach: , ,

Wydaje się, że motto książki Pana Łukasza Kocewiaka mogą stanowić następujące słowa: „Dla mnie Aconcagua jest Śnieżnym Strażnikiem, w cieniu którego wszelkie wyrzeczenia i zmagania podczas akcji górskiej nabierają głębszego charakteru”. I rzeczywiście cała treść tej opowieści jest ich odzwierciedleniem. Począwszy od dziecięcego zafascynowania podróżami i górami, poprzez przygotowania do wyprawy, aż po jej realizację. Autor zabiera nas na spotkania z mieszkańcami i kulturą tych surowych a jednocześnie tak pięknych zakątków Chile i Argentyny. Spotkania w bazach z innymi poszukiwaczami przygód, górołazami – Holendrami, Brazylijczykami, Norwegiem, Szwajcarem, Słoweńcami. Dzielenie się doświadczeniami, poradami odnośnie wspinaczki. Przytacza niezwykle inspirującą rozmowę z kanadyjskim alpinistą – Laurie Skresletem i otrzymane od niego przesłanie: „Człowiek wraca z Aconcagui odmieniony. I choć znaczne wysokości sieją spustoszenie w organizmie, zarazem wyzbywają nas wszelkich przywar. Na dół schodzisz lepszym człowiekiem”. Dzieli się trudami wspinaczki i radością na szczycie: „Udało się!!! Szczyt!!! Ten jedyny! Wspaniały! Kołyszą mną fale wielkiego zmęczenia i nieopisanej radości. Nagle cały ten ciężar spada mi z barków. Czuję się lekki jak piórko. I ogromnie szczęśliwy”. Dzieli się przeżyciami związanymi z prawdziwym doświadczaniem majestatu i piękna przyrody. Dopełnieniem przyjemności czytania są przepiękne zdjęcia.

Wydaje się, że motto książki Pana Łukasza Kocewiaka mogą stanowić następujące słowa: „Dla mnie Aconcagua jest Śnieżnym Strażnikiem, w cieniu którego wszelkie wyrzeczenia i zmagania podczas akcji górskiej nabierają głębszego charakteru”. I rzeczywiście cała treść tej opowieści jest ich odzwierciedleniem. Począwszy od dziecięcego zafascynowania podróżami i górami, poprzez...

więcej Pokaż mimo to

avatar
399
32

Na półkach: , ,

Książka napisana bardzo oryginalnie. Autor przedstawia swoją wyprawę krok po kroku, w taki sposób, by każdy z czytelników poznał jak organizuje się takie wyjazdy, a na deser wspiął się na szczyt i bezpiecznie z niego wrócił.

W środku dużo ciekawych zdjęć plus multimedia ukryte pod kodami QR.

Lektura obowiązkowa dla miłośników gór. Wciąga, czyta się szybko i przyjemnie.

Polecam!

Książka napisana bardzo oryginalnie. Autor przedstawia swoją wyprawę krok po kroku, w taki sposób, by każdy z czytelników poznał jak organizuje się takie wyjazdy, a na deser wspiął się na szczyt i bezpiecznie z niego wrócił.

W środku dużo ciekawych zdjęć plus multimedia ukryte pod kodami QR.

Lektura obowiązkowa dla miłośników gór. Wciąga, czyta się szybko i...

Pokaż mimo to

avatar
1091
619

Na półkach:

Uwielbiam góry. Łażę po nich w każde wakacje, a rok bez wizyty w górach, to dla mojej rodziny rok stracony. O ironio - dużo bliżej mi do morza (mieszkam w Szczecinie) niż w góry, ale nie przeszkadza mi to ani trochę. Należy jednak podkreślić, że góry odwiedzane przeze mnie i moją rodzinę są raczej przyjazne i daleko im do K-2 czy Mount Everestu. Takim górom przyglądam się raczej na kartkach książek.
Literaturę wysokogórską wielbię miłością dozgonną. Wywiad rzeka z Wandą Rutkiewicz dumnie pręży się na mojej półce, a "Broad Peak. Niebo i piekło" do dzisiaj budzi wielkie emocje. Każda książka, na okładce której lśni w słońcu ośnieżony szczyt, jest godna mojej uwagi. "Aconcagua w cieniu śnieżnego strażnika" również mnie zachwyciła.
Książka jest trochę inna niż wszystkie. W większości z nich bardzo ważnym elementem są relacje panujące między uczestnikami wyprawy, rozdarcie pomiędzy chęcią osiągnięcia sukcesu, a koniecznością niesienia pomocy słabszym. Często punktem kulminacyjnym (oprócz oczywiście zdobycia szczytu) są tragedie dziejące się tuż obok. "Aconcagua w cieniu śnieżnego strażnika" jest zupełnie inna. Stanowi relację samotnego podróżnika z wejścia na najwyższy szczyt Andów. Autor jest sam, a przypadkowo poznane osoby zawsze są gdzieś obok.
Łukasz Kocewiak to prawdziwy entuzjasta gór i zapalony podróżnik. Na wyprawę szykował się z przyjacielem, który koniec końców nie mógł w niej uczestniczyć. Łukasz został sam z wyzwaniami, słabościami i ogromną górą.
Książka stanowi bardzo intymny obraz z wyprawy. Jak to w życiu bywa - samotna podróż powoduje, że nie bardzo ma się do kogo usta otworzyć, w związku z czym myśli kłębią się pod czerepem. Relacja zawarta w książce daje upust właśnie takim myślom. Początek książki - kiedy autor jest jeszcze poza Parkiem Narodowym - jest po prostu relacją. Opisy są wartkie, często śmieszne, a przy tym bardzo ciekawe. Im wyżej nasz bohater wchodzi, tym relacja staje się coraz bardziej intymna. Nagle jest tylko podróżnik i góra, która długo broni do siebie dostępu. Przestaje być śmiesznie. Robi się zimno, a każdy kolejny krok stanowi ogromne wyzwanie. Czytelnik ma wrażenie że jest obok, słyszy zgrzyt raków o skałę i czuje zimno na opuszkach palców.
Na samym początku wyprawy Łukasz nabawił się kontuzji nogi. Prawie każdy z nas zastanawiałby się nad sensem wyprawy z niesprawną kostką. Łukasz nie. Wyszedł z założenia, że to nic poważnego i uda się pokonać słabość. Opisy pierwszych dni i towarzyszącego im bólu przeplatane są ciekawostkami z życia argentyńskiego miasteczka. Ludzie i ich przyzwyczajenia, tak odmienne od naszych, budzą spore zainteresowanie czytelnika.
Kiedyś słyszałam taką opinię, że wyprawa w góry wysokie to przede wszystkim czekanie na okno pogodowe. Relacja zawarta w książce "Aconcagua w cieniu śnieżnego strażnika" jest również potwierdzeniem tej tezy. W bazach odwiedzanych przez autora temat pogody dominuje wszystko i wszystkich. Każdy dzień jest analizowany i poddawany obróbce. Możemy również ocenić jak ważne jest podejście podróżnika do kwestii pogody. Jedni ciągle narzekają, że pada, że wieje, a dalsza podróż nie ma sensu. Inni cierpliwie czekają, wypatrując słońca. Zgadnijcie, która grupa częściej staje na szczycie?
Książkę świetnie się czyta. Autor ma wyjątkowo ciekawe pióro i wręcz nie można oderwać się od lektury. Oczywiście że mamy tu wiele opisów przyrody i monumentalnej góry... nie. Wcale nie. Nie ma dużo opisów; są za to wspaniałe relacje z każdej chwili wyprawy. Można się pośmiać, można podziwiać i można przeżywać chwilę trwogi. Mamy tu naprawdę wszystko. A żeby było jeszcze ciekawiej, to właściciele smartfonów z zainstalowanym czytnikiem kodów QR mogą wzbogacić sobie czytane fragmenty zdjęciami z wyprawy. Wystarczy wczytać kod umieszczony na marginesie stronicy i ... voila! Te same zdjęcia można zobaczyć na stronie autora (zresztą rewelacyjnej) ale zapewniam Was, że oglądanie ich podczas lektury ma zupełnie inny wymiar.
Bardzo, bardzo polecam lekturę "Aconcagua...". To książka która pokaże wszystkim jak ważne jest dobre nastawienie do świata i jak ciężko jest walczyć ze swoimi słabościami. Ale czy warto? Warto. Dla tej jednej, jedynej chwili sukcesu...

Uwielbiam góry. Łażę po nich w każde wakacje, a rok bez wizyty w górach, to dla mojej rodziny rok stracony. O ironio - dużo bliżej mi do morza (mieszkam w Szczecinie) niż w góry, ale nie przeszkadza mi to ani trochę. Należy jednak podkreślić, że góry odwiedzane przeze mnie i moją rodzinę są raczej przyjazne i daleko im do K-2 czy Mount Everestu. Takim górom przyglądam się...

więcej Pokaż mimo to

avatar
71
36

Na półkach: ,

Fajnie jest wraz z autorem podążyć na najwyższą górę Ameryki. Szczerość wypowiedzi i szczegółowe informacje o kolejnych etapach wyprawy powodują, że szybko wcielamy się w górołaza, który pokonuje kolejne przeszkody, stojące w drodze na szczyt. A po przeczytaniu tej lektury zapewne wielu z nas nabierze przekonania, że warto sobie wytyczać kolejne górskie cele, które pozwalają nam z odpowiedniej perspektywy spojrzeć na nasze codzienne sprawy.
Dobra lektura motywacyjna z dużą dawką wątków poznawczych. W sam raz dla miłośników gór, którzy nie mają ambicji stania się wyczynowcami, dla których już samo obocowanie z górskim żywiołem jest wystarczającym powodem do podjęcia takiej śmiałej eskapady.

Fajnie jest wraz z autorem podążyć na najwyższą górę Ameryki. Szczerość wypowiedzi i szczegółowe informacje o kolejnych etapach wyprawy powodują, że szybko wcielamy się w górołaza, który pokonuje kolejne przeszkody, stojące w drodze na szczyt. A po przeczytaniu tej lektury zapewne wielu z nas nabierze przekonania, że warto sobie wytyczać kolejne górskie cele, które...

więcej Pokaż mimo to

avatar
11
10

Na półkach: ,

Co tu dużo pisać. Dobrze się czyta. Uwielbiam góry i cenię sobie ludzi, którzy potrafią dzielić się swoją pasją. Urzekło mnie to, że autorowi udało się przenieść mnie w podróż na Aconcaguę. Cenię sobie książki, gdzie wiernie odwzorowana jest rzeczywistość. Polecam!

Co tu dużo pisać. Dobrze się czyta. Uwielbiam góry i cenię sobie ludzi, którzy potrafią dzielić się swoją pasją. Urzekło mnie to, że autorowi udało się przenieść mnie w podróż na Aconcaguę. Cenię sobie książki, gdzie wiernie odwzorowana jest rzeczywistość. Polecam!

Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach: ,

Ciekawie napisana, oryginalny język. Bardzo drobiazgowo omówione kwestie organizacji wyprawy, więc książka może służyć jako przewodnik. Ładnie wydana, dużo zdjęć w kolorze, oprócz tego mapa i infografika. Miłym dodatkiem są multimedia dostępne poprzez linki w kodach QR.

Ciekawie napisana, oryginalny język. Bardzo drobiazgowo omówione kwestie organizacji wyprawy, więc książka może służyć jako przewodnik. Ładnie wydana, dużo zdjęć w kolorze, oprócz tego mapa i infografika. Miłym dodatkiem są multimedia dostępne poprzez linki w kodach QR.

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Łukasz Kocewiak Aconcagua w cieniu śnieżnego strażnika Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd