List do nienarodzonego dziecka

Okładka książki List do nienarodzonego dziecka autorstwa Oriana Fallaci
Okładka książki List do nienarodzonego dziecka autorstwa Oriana Fallaci
Oriana Fallaci Wydawnictwo: Świat Książki publicystyka literacka, eseje
144 str. 2 godz. 24 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Lettera a un bambino mai nato
Data wydania:
2017-04-26
Data 1. wyd. pol.:
1993-01-01
Data 1. wydania:
1984-01-01
Liczba stron:
144
Czas czytania
2 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380317826
Tłumacz:
Joanna Ugniewska
Nie jestem kobietą z tej książki. Co najwyżej ją przypominam, tak jak może ją przypominać jakakolwiek kobieta naszych czasów, która żyje w pojedynkę, pracuje i myśli. Właśnie po to, żeby każda kobieta mogła się w niej rozpoznać, nie wyposażyłam jej w twarz, imię, adres, wiek […]. Nie formułuję żadnego przesłania, nie próbuję nawet rozwiązać problemów. Nie na tym polega zadanie pisarza. A poza tym, jakże bym mogła formułować jakieś przesłanie w książce będącej apoteozą wątpienia? Bohaterkę dręczą tysiące znaków zapytania, za każdym razem, kiedy jest przekonana o jednym, twierdzi również coś wręcz przeciwnego […].

Tak mówiła Oriana Fallaci z okazji wydania "Listu do nienarodzonego dziecka", monologu kobiety, która oczekuje dziecka i uważa macierzyństwo nie za obowiązek, lecz za osobisty i odpowiedzialny wybór. Nie rezygnując z typowego dla siebie namiętnego tonu, autorka stawia pytania własnemu sumieniu, mierząc się z fundamentem kobiecej kondycji. Czy wystarczy pragnąć dziecka, żeby zmusić go do istnienia? Czy słusznie jest poświęcić gotowe już życie na rzecz życia, którego jeszcze nie ma? Książka idzie dalej niż dylematy dyskusji nad aborcją, zwróciła na siebie uwagę czytelników na całym świecie i jest dzisiaj uważana za klasyczną pozycję literacką.
Średnia ocen
7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup List do nienarodzonego dziecka w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

List do nienarodzonego dziecka



1769 75

Oceny książki List do nienarodzonego dziecka

Średnia ocen
7,7 / 10
642 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce List do nienarodzonego dziecka

avatar
148
80

Na półkach:

KONIECZNIE !

KONIECZNIE !

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
55
20

Na półkach: ,

Przeczytana w jednym tchem
Porusza dogłębnie
Książkę powinien przeczytać każdy żeby zobaczyć z jakimi rozterkami musi się mierzyć kobieta w ciąży
Jaką dezycję by nie podjęła zawsze czuję że mogła zrobić coś lepiej…

Przeczytana w jednym tchem
Porusza dogłębnie
Książkę powinien przeczytać każdy żeby zobaczyć z jakimi rozterkami musi się mierzyć kobieta w ciąży
Jaką dezycję by nie podjęła zawsze czuję że mogła zrobić coś lepiej…

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
192
27

Na półkach:

Książka wprawdzie krótka, ale ładunek emocjonalny ogromny. Oriana Fallaci w dyplomację się nie bawi i przedstawia dosadnie tezy każdego ze stronninctw. Ale przy tym wszystkim, jest jakby z boku i pozostawia ocenę czytelnikowi. Czasem wzrusza, za chwilę przeraża.
Naprawdę warto przeczytać jej dzieło.

Książka wprawdzie krótka, ale ładunek emocjonalny ogromny. Oriana Fallaci w dyplomację się nie bawi i przedstawia dosadnie tezy każdego ze stronninctw. Ale przy tym wszystkim, jest jakby z boku i pozostawia ocenę czytelnikowi. Czasem wzrusza, za chwilę przeraża.
Naprawdę warto przeczytać jej dzieło.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1807 użytkowników ma tytuł List do nienarodzonego dziecka na półkach głównych
  • 970
  • 823
  • 14
282 użytkowników ma tytuł List do nienarodzonego dziecka na półkach dodatkowych
  • 195
  • 39
  • 13
  • 10
  • 9
  • 8
  • 8

Tagi i tematy do książki List do nienarodzonego dziecka

Inne książki autora

Oriana Fallaci
Oriana Fallaci
Oriana Fallaci była florentynką mieszkającą w Nowym Jorku. Wręczając jej doktorat honoris causa w dziedzinie literatury dziekan Colu mbia College w Chicago nazwał ją "jednym z najpoczytniejszych i najbardziej uwielbianych autorów na świecie". Jako korespondent wojenny śledziła losy wszystkich konfliktów zbrojnych naszych czasów, od Wietnamu po Bliski Wschód.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy List do nienarodzonego dziecka przeczytali również

Judasz Amos Oz
Judasz
Amos Oz
Amos Oz pod pretekstem rozważań na temat postaci Judasza, jego relacji z Jezusem i ich postrzegania w oczach Żydów, przedstawia nam różne poglądy na temat konfliktu izraelsko-palestyńskiego i ogólnego "prawa" Izraela do utworzenia swojego państwa na tych właśnie ziemiach. Brzmiało to dla mnie intrygująco, okazało się jednak niespecjalnie ciekawe. Zaznaczę na wstępie, że czytało mi się tę książkę dosyć dobrze, nie męczyła mnie ona zbytnio. Jest taka konserwatywna, zachowawcza, taka "po bożemu" - wiemy dokładnie, czego się po niej spodziewać i czasami taka lektura siada. Na przykład podczas upalnego lata, kiedy wylegujesz się na kocu nad rzeką, jak było w moim przypadku. Przedstawione w niej poglądy są ciekawe i z reguły dobrze uargumentowane, a z całej książki bije raczej stosunek krytyczny względem syjonizmu i nacjonalistycznych ciągotek Państwa Izrael. Natomiast całość tej powieści jest zbyt nijaka w swojej prostocie, zbyt podoba do miliona innych książek napisanych w podobny sposób. Fabuła jest aż nadto pretensjonalna, zbyt ciągnąca się i tak naprawdę nie prowadząca do nikąd. Nie intryguje, nie interesuje czytelnika. Ciężko jest zżyć się, czy kibicować jakiemukolwiek bohaterowi, ich losy nie ciekawią. Są wydmuszkami, a nie ludźmi z krwi i kości. Szczególnie mierzi główna postać kobieca, która jest jedynie zlepkiem męskich fantazji na temat kobiet jako tako. Wszystko to jest aż nadto kliszowe, a wątków na temat Judasza znajdziemy tutaj znacznie mniej, niż można byłoby się spodziewać. Kolejna książka z cyklu: "Mogłabym jej nie przeczytać i nic nie zmieniłoby to w moim życiu".
zatracenia - awatar zatracenia
oceniła na61 rok temu
Jak uleczyć fanatyka Amos Oz
Jak uleczyć fanatyka
Amos Oz
"Jak uleczyć fanatyka" to filigranowa pozycja na którą składają się trzy, jeszcze bardziej filigranowe eseje. Jak łatwo wywnioskować z tytułu, Oz podejmuje w niej (w nich) próbę w miarę wyczerpującego omówienia zagadnienia fanatyzmu. Zagadnienia, które wydaje się być studnią bez dna. Opowiada o nim „swoimi słowami”, odzierając problem z pełnych patosu haseł i sloganów, którymi od lat epatują media i politycy. W temat wprowadza poprzez peregrynacje do wątków autobiograficznych. Przedstawia dość prozaiczne przyczyny zostania pisarzem, tłumaczy dlaczego jako pisarz czuje się uprawniony do szukania rozwiązań i przedstawiania własnych racji, mówi o ambiwalencji świadomie wpisywanej w przesłania tworzonych przez siebie powieści i artykułów, wspomina bezgraniczną miłość Żydów do kultury europejskiej i do Europy, do jej języków, krajobrazów, do jej prawdziwych miast z rzekami i mostami, niestety - jak pokazała historia - miłość nieodwzajemnioną, mimo iż w latach dwudziestych, trzydziestych właściwie tylko Żydzi byli prawdziwymi Europejczykami. Przybliża atmosferę Jerozolimy lat czterdziestych oraz współczesnego Izraela: atmosferę kłótliwości, niejednoznaczności, owej tragicznej miłości do Europy, poczucia relatywizmu, targowania się z Bogiem, swego rodzaju anarchii. Pisze, że jako ówczesny tygiel narodowościowo-kulturowy, Jerozolima stanowiła właściwie bardziej zlepek dzielnic, niż jednorodne miasto. Ówczesna kraina Tołstojów, Dostojewskich i Czechowów teraz gromadzi domorosłych proroków, mesjaszy i zbawicieli, z których każdy brnie w swoją misję uszczęśliwiania innych na siłę. Na kanwie wydarzeń historycznych z lat 1945, 1946, 1947, 1948, 1967 przygląda się fanatyzmowi z perspektywy pluralizmu, tolerancji, anarchii, pragmatyzmu, umiarkowania, szowinizmu, nadziei (a raczej jej braku),„globalnego przedszkola”, infantylizacji społeczeństw, wojny w Wietnamie, apartheidu, kolonializmu, imperializmu. Sam sporo o nim wie. Jako „byłe dziecko żydowskiej intifady”, były Jerozolimczyk i uleczony fanatyk czuje się ekspertem od „fanatyzmu porównawczego”. Przyczyn fanatyzmu upatruje w obsesji na punkcie zdrady, niechęci do zmiany i obawie przed zmianą, upodobaniu do sentymentalizmu i kiczu, braku wyobraźni (a zatem niemożności przewidzenia konsekwencji swojego działania),konformizmie, kulcie jednostki, idealizowaniu liderów politycznych, ale też religijnych. Zwraca uwagę, że zalążek fanatyzmu tkwi w każdym domu i dojrzewa wraz z pierwszymi manipulacjami i szantażami, którym człowiek jest poddawany od maleńkości. Już na gruncie domowym/rodzinnym powinniśmy pilnować aby nie odbierać bliskim prawa do zostania "półwyspem". Podkreśla konieczność obserwowania rzeczywistości, przypatrywania się drugiemu człowiekowi, dostrzeżenia w tym drugim człowieku rzeczywistej osoby a nie tylko fizycznej sylwetki. Wspomina o „syndromie jerozolimskim”, porównuje Al-Kaidę i Hezbollah do niechcianej ciąży i chorób wenerycznych, definiuje wydawałoby się na nowo pojęcie „kompromisu”, tłumaczy dlaczego Żydzi nie mają swojego papieża, wyjaśnia rzeczywiste, głębokie przyczyny konfliktu izraelsko-palestyńskiego i wskazuje, że w gruncie rzeczy obydwa narody miały podobne doświadczenia historyczne i że Europa bagatelizuje problem zamiast wniknąć weń od podszewki (którą to podszewkę zresztą sama skroiła). Podkreśla, że nie da się uciekać w fałszywie pojęty pacyfizm, ani tandetny sentymentalizm braterstwa, miłości, współczucia, przebaczenia. W końcu wreszcie podaje konkretny, twardy wariant osiągnięcia kompromisu, który dla obydwu stron byłby pewnie szokujący, ale pozwoliłby na przeprowadzenie tak długo wyczekiwanego rozwodu. Niestety, w sytuacji gdy rządy wysłuchują poglądów intelektualistów niby z namysłem, niby z uwagą, nabożnie delektują się każdym ich słowem po czym totalnie je ignorują, chęć znalezienia rozwiązania i dojścia do porozumienia wydaje się być jedynie pozorna i na dłuższą metę niemożliwa... Świetna książka. Aktualna, jak najbardziej adekwatna do dzisiejszych niespokojnych czasów (pytanie czy kiedykolwiek były spokojne...),w których znakomita większość mieszkańców globu ma usta pełne wykrzykników swoich własnych, prywatnych, ale również tych narzuconych przez osoby trzecie, nieprzemyślanych, nieprzetrawionych, niezrozumianych ale gorliwie za własne przyjętych.
_fantasquemagorie_ - awatar _fantasquemagorie_
ocenił na89 lat temu
Reisefieber Mikołaj Łoziński
Reisefieber
Mikołaj Łoziński
Zjawiskowy – tak w skrócie mogę nazwać debiut autorski młodego polskiego pisarza Mikołaja Łozińskiego, syna sławnego reżysera Marcela Łozińskiego. Książka „Reisefieber”, bo o niej mowa została uhonorowana Nagrodą Kościelskich w 2007 roku. Nie sposób nie odnieść tytułu, czyli gorączki, niepokoju przed podróżą, do historii opowiedzianej na kartkach książki. Jednak należałoby powstrzymać się od dosłownego przeniesienia znaczenia tego słowa, w odniesieniu do sytuacji głównego bohatera, na rzecz alegorii. Ale zacznę od samej treści. Książka jest krótką powieścią psychologiczną, której głównego bohatera – Szweda o imieniu Daniel, poznajemy w momencie dla niego trudnym, a mianowicie w chwili śmierci jego matki. Matki, z którą w wyniku przewrotnych kolei losu nie miał kontaktu przez 6 lat. Autor osadza powieść w scenerii Paryża, do którego Daniel udaje się wprost z Nowego Jorku. Podróż ta nie zakończy się jednak na załatwieniu formalności, ale odbije się głośnym echem w życiu bohatera i stanie się wydarzeniem przełomowym. Będzie to jednocześnie podróż do przeszłości, jej dokładna analiza i próba zrozumienia wpływów jakie owa przeszłość miała na obecne życie bohatera. Daniel odwiedzając ciotkę, psychoterapeutkę matki, jej lekarza, żonę jej kochanka, przyjaciół, odsłoni prawdę o jej przeszłości. Pozwolą mu oni zrozumieć niewyjaśnione dotąd sytuacje, natomiast pożegnalny list matki odsłoni tragiczną prawdę skrywaną przez lata. Podróż ta okaże się również podróżą wgłąb siebie, odsłaniającą ukryte w zakamarkach świadomości traumy. Pozwoli ona uzmysłowić bohaterowi jak ważne są przeszłe wydarzenia i w jaki sposób determinują teraźniejszość. Wracając do domu będzie już innym, świadomym siebie człowiekiem. Wie że za późno jest już na odbudowanie więzi z matką, ale zastanawia się czy jest szansa na naprawę kontaktów z ukochaną, które po drodze nieświadomy siebie skomplikował. Ostatnie zdanie daje do zrozumienia, że najpierw musi uporać się ze samym sobą, poradzić sobie z własnymi lękami, z egoizmem i oziębłością jakimi dotychczas się posługiwał. Powieść Łozińskiego jest kunsztownie skonstruowana. Autor zgrabnie przeplata przeżycia głównego bohatera – te ówczesne i te przeszłe, z ostatnimi przeżyciami jego matki. Od pierwszych stron książka wywołuje przyjemny niepokój, pod koniec napięcie wprost pulsuje i nie pozwala oderwać się ani na chwilę. Powieść jest niczym rozrzucone puzzle, których części stopniowo składane w całość tworzą logiczną całość. Książkę czyta się więc niczym kryminał. Nie jest to jednak pozycja spektakularna o rzucającym na kolana zakończeniu. Odznacza się jednak pewną przejrzystością, lekkością i świeżością. Tytułowe drżenie, niepokój przed podróżą narastają w czytelnikach i w głównym bohaterem z każdym nowym rozdziałem. Jednocześnie książka posiada bardzo kameralny i łagodny nastrój. Myślę że taki debiut jaki popełnił Mikołaj Łoziński zasługuje na szczególną uwagę i jest godny pozazdroszczenia. Powieść tą docenić można dopiero z czasem kiedy emocje opadną. Jest ich dużo, ale ubrane w odpowiedni język dają się ujarzmić w jednym słowie – dojrzałość.
madzka210 - awatar madzka210
ocenił na71 rok temu
Nocny pociąg do Lizbony Pascal Mercier
Nocny pociąg do Lizbony
Pascal Mercier
„Nocny pociąg do Lizbony” Pascala Merciera to jedna z tych rzadkich powieści, które zamiast oferować prostą ucieczkę od rzeczywistości, zmuszają czytelnika do głębokiego zanurzenia się w samym sobie. Moja ocena to 7/10 – jest to dzieło wybitne pod względem intelektualnym, choć jego specyficzne tempo i gęstość filozoficzna mogą stanowić wyzwanie dla osób szukających wartkiej akcji. Impuls do zmiany Wszystko zaczyna się od jednego momentu, od spotkania na moście w Bernie, które wytrąca Raimunda Gregoriusa – statecznego profesora filologii klasycznej – z kolein dotychczasowego, przewidywalnego życia. Gregorius, człowiek słowa i antycznych tekstów, pod wpływem impulsu porzuca swoją szkołę i wsiada w pociąg do Lizbony. Jego przewodnikiem staje się znaleziona przypadkiem książka tajemniczego portugalskiego lekarza, Amadeu de Prado. Ta nagła rewolucja w życiu starszego człowieka jest punktem wyjścia do fascynującej podróży – nie tylko przez Europę, ale przede wszystkim przez meandry ludzkiej egzystencji. Studium duszy i historii Mercier po mistrzowsku splata dwa wątki. Z jednej strony śledzimy śledztwo Gregoriusa, który w Lizbonie odkrywa ślady życia Prado, rozmawiając z ludźmi, którzy go znali. Z drugiej – poznajemy fascynujące zapiski samego lekarza, które są sercem tej powieści. Amadeu de Prado jawi się jako postać tragiczna, uwikłana w walkę z dyktaturą Salazara, ale przede wszystkim tocząca bój o autentyczność własnego bytu. Powieść staje się dzięki temu wielowarstwowym traktatem o wolności, lojalności, samotności i o tym, jak mało wiemy o ludziach, których kochamy. Filozofia kontra dynamika „Nocny pociąg do Lizbony” to książka „powolna”. Mercier nie spieszy się, cyzeluje każde zdanie, a monologi wewnętrzne Prado zajmują całe strony. Dla czytelnika ceniącego literaturę piękną i głęboką refleksję, będzie to uczta. Jednak momentami powieść ociera się o pewną pretensjonalność, a nagromadzenie pytań retorycznych i egzystencjalnych dylematów może przytłaczać. Nie jest to thriller, mimo że wątek odkrywania tajemnic z przeszłości ma w sobie coś z kryminału; to raczej „thriller duszy”, w którym napięcie budowane jest przez odkrywanie kolejnych warstw sumienia bohatera. Podsumowanie Powieść Merciera to zaproszenie do podróży, którą każdy z nas podświadomie chce odbyć – podróży ku zrozumieniu własnych wyborów. To książka niezwykle erudycyjna, napisana z wielką kulturą języka i szacunkiem do czytelnika. Choć momentami bywa ciężka i wymaga pełnego skupienia, pozostawia w człowieku trwały ślad. To solidna siódemka dla literatury, która ma odwagę pytać o sens „opuszczenia samego siebie” i o to, czy kiedykolwiek jest za późno, by zacząć żyć naprawdę. Idealna lektura na długie wieczory, wymagająca ciszy i gotowości na trudne odpowiedzi.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na721 dni temu
Reputacje Juan Gabriel Vásquez
Reputacje
Juan Gabriel Vásquez
„Reputacje” (tudzież „Las reputaciones”, jakby ktoś wolał po hiszpańsku) to opowieść o podstarzałym, słynnym rysowniku-karykaturzyście. Podczas rautu wydanego na jego cześć spotyka dziennikarkę, która proponuje mu przeprowadzenie wywiadu. Okazuje się, że jej cele są zupełnie inne niż zapowiadane, zaś nieszczęsny Javier cofnąć się będzie musiał pamięcią do lat, kiedy jego rysunki znaczyły o wiele więcej, niż kilka czarnych kresek na gazetowym papierze – tworzyły rzeczywistość i obalały herosów. A zatem z jednej strony autorska niezależność, wolność myśli i przekonań, z drugiej pośpiech i pewne lekceważenie, duma z siły pióra (czy też ołówka),wiara we własny talent i zdolność obserwacji, bezkompromisowego pointowania wydarzeń politycznych i łatwość gaszenia płomieni z najświatlejszych ze świeczników (sic!) – tu połączona z bezkrytyczną wiarą, że papier przyjmie wszystko, a słowa w dymkach nigdy nie przerodzą się w czyny. W tle doskonale skomponowana opera małżeńska, ze wszystkimi możliwymi wzlotami i upadkami, ale nade wszystko Kolumbia i jej polityczne zawirowania. Tu nie ma „akcji” jako takiej, nie ma wielkiego finału – to płynna opowieść bez wyraźnego końca, chwila dla Javiera, by zatrzymał czas i zastanowił nad losem i własną (tytułową) (moralną?) reputacją. Z łatwością można odnieść „Reputacje” do czasów współczesnych, morderczej siły rażenia postów, zdjęć i tiktoków, destrukcyjnej mocy socialmediów i tego, że czasem kilka luźno wrzuconych na łola słów lub grupa odpowiednio dobranych pikseli mogą zmienić czyjeś życie. Może nie jest to książka równa rewelacyjnemu „Kształtowi ruin”, nie sądzę również, bym Vásqueza mógł nazwać godnym następcą señor Márqueza, ale płynie już do mnie „A gdy obejrzysz się za siebie”. I nie jest to moje ostatnie słowo.
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na71 rok temu
Jabłko Olgi, stopy Dawida Marek Bieńczyk
Jabłko Olgi, stopy Dawida
Marek Bieńczyk
Długo czytałam książkę Marka Bieńczyka. Wymaga bowiem uważności, namysłu, bieżącej refleksji. Mobilizowała mnie do sprawdzania pojawiających się, niestety często nieznanych mi, nazwisk autorów i tytułów. To nie tylko pisarze, poeci, także malarze, aktorzy, muzycy. Pisze Bieńczyk pięknym językiem i z wielką erudycją, nie tylko wprost o literaturze, ale i o np. gestach, przywołując nawet przypominany ostatnio często gest Kozakiewicza. Zdania przenikają się, przechodząc od spraw zwykłych, właśnie wspomnianych gestach, do literatury, muzyki, filozofii. Autor zatrzymuje się i niemalże pochyla nad kreacją francuskiej aktorki Dominique Sandy w filmie "Łagodna". Analizuje detale jej twarzy, przypominając przy okazji okrągłe lusterka z fotografiami idoli swej młodości. Są tu Pola Raksa, Dalida czy Halina Kunicka. Za moment przytacza wiersz Herberta pt. "Dalida". Najlepiej poczułam się w rozdziale poświęconym "książkom pierwszym". Znalazłam tam autorów, których powieści i ja czytałam z dużym przejęciem: Adam Bahdaj, Aleksander Minkowski, Edmund Niziurski. Zwłaszcza ten ostatni i jego "Sposób na Alcybiadesa" - to była jedna z moich ulubionych książek; pozbawiona okładki, z rozpadającymi się stronami, wciąż stoi na półce. Ciamciara, Słaby, Zasępa, Wątłusz, poszukiwania sposobu na "gogów"- to była naprawdę wspaniała lektura. Pisze Bieńczyk, że bohaterowie "przemawiają tu prześmieszną, ale świetną polszczyzną, w której tony wysokie mieszają się z niskimi" - pełna zgoda. Dalej stwierdza: "Po szkolnych, dziecięcych latach tylko Zgrywa przesyła z przeszłości tęskne wezwanie". Do tęsknoty pasują ucieczki i to do nich płynnie przechodzi w kolejnych tekstach; od "wyjścia Czejenów", włóczącego się Humberta Humberta z "Lolity", znikającej na jedenaście dni Agaty Christie czy uciekającego z Syberii Rufina Piotrowskiego. Nad tekstami unosi się duch Marcela Prousta. To do jego dzieła "o poszukiwaniu straconego czasu" często nawiązuje. Trochę mi wstyd, ale nie czytałam. Znam tylko małe fragmenty, w tym ten, chyba najsłynniejszy, o magdalence. W eseju "Żółta ściana" nawiązującym wprost do Prousta i jego dzieła skupia się Bieńczyk na obrazie Vermeera "Widok Delft", "najpiękniejszym obrazie świata". Obejrzałam reprodukcję, rzeczywiście robi wrażenie, ale skoncentrowałam się też na analizowanej w tekście "żółtej ścianie", która stanowi w nim istotę rozważań. Oglądałam obrazy Edwarda Hoppera, którym też poświęca sporo uwagi, powtarzałam za Bieńczykiem pytania, na które być może szuka odpowiedzi kobieta przedstawiona na plakacie "Morning Sun": "Co się zdarzy?, Czy coś się jeszcze zdarzy?, Czy może lepiej, żeby się nie zdarzyło?" Obok Prousta powracają w książce Olga i Dawid. Są na początku, wieńczą koniec, czasem zjawiają się w środku. Kim są? Autor w jednym z wywiadów nazywa ich swoimi przewodnikami. To bliskie mu osoby, Dawid to świadek Zagłady. Bieńczyk z ich pomocą, jak mówi prowadzący rozmowę Maciej Robert, "przekracza gatunkowe ramy eseju i przesuwa się ku prozie". To bardzo wymagająca proza, warto się zatrzymać na niej na dłuższy czas dla pięknego języka, wielu estetycznych doznań, melancholijnej tęsknoty za tym, co minione, utracone i co wciąż trwa - zaklęte w słowach, w literaturze, w muzyce, w obrazach, gestach.
wiesia - awatar wiesia
oceniła na82 lata temu
Inszallah Oriana Fallaci
Inszallah
Oriana Fallaci
Szmaciany piesek i umierająca po raz drugi Mariuccia - cóż to był za gwałt emocjonalny! Oriana musiała udowodnić, że jej kapryśne żądanie, aby nazywać ją pisarką, a nie dziennikarką, ma jakieś uzasadnienie. "Inszallah" zdecydowanie spełnił swoje zadanie w tej kwestii. Zacznę od kompozycji - całość ciągu przyczyn i skutków w akcji jest znakomicie przemyślana. Fallaci wybrała budowanie napięcia kosztem spektakularnych zwrotów akcji, mimo to czytelnik czuje niepokój i niepewność w oczekiwaniu na nieuniknione. Nieuniknione - bo powieść zamknięta została w klamrze - po spektakularnym punkcie kulminacyjnym w formie bitwy historia spokojnie powróciła do elementów wprowadzonych na samym jej początku. Nie wiem, czy nie trzeba wcześniej znać Oriany i jej stylu pisania, ale dla mnie jest on absolutnie przepiękny. Cała historia, pomimo dominującej perspektywy mężczyzn, jest niezwykle kobieca - w najlepszym tego słowa znaczeniu - niezwykle emocjonalna, w sposób, który nie mógłby zostać napisany przez mężczyznę. A właściwie, nie tylko nie przez mężczyznę - przez nikogo innego. Są wybitne i wspaniałe dzieła, których autorów można pominąć, lub o nich zapomnieć. W tym przypadku tak nie jest. Pomimo tego, że nie jest to żaden jej reportaż ani opowieść autobiograficzna, to jednak jest to książka o niej. Czujesz, że to z Tobą rozmawia Oriana. Że to ona opowiada Ci tę historię. Że to siebie samą umieściła w rozsypanych w Bejrucie chłopcach, mężczyznach, chłopcach, którzy myślą, że są mężczyznami, kobietach, starcach, zakonnicach i mordercach. Nie znam żadnego innego autora czy autorki, który w takim stopniu jak Fallaci pozostawił w swoich dziełach swój własny portret psychologiczny, swoją osobowość, swoje wkurzające kaprysy, swoje doświadczenia i mądrości. A co do mądrości - Fallaci zdecydowanie daje nam świadectwo, dzięki któremu chcemy wręcz powtórzyć za Osiecką: "Nie daj mi Boże, broń Boże, skosztować tak zwanej życiowej mądrości". Sposób w jaki Fallaci opisuje w "Inszallah" różne wydarzenia - to co człowiek przeżywa w różnych etapach swojego życia - wojna, śmierć kogoś bliskiego, zerwanie, śmierć miłości, depresja, próba samobójcza - to wszystko jest naprawdę autentyczne. Problemy rozgrywające się w głowach postaci, ich osobiste tragedie - Oriana przedstawiła je niezwykle wiarygodnie. Czytelnik, który przeżył chociaż część przedstawionych w książce sytuacji, widzi je w swoim życiu i może powiedzieć: "To rzeczywiście tak wygląda!". Niesamowita kobieta. Co do samej treści książki, zazwyczaj staram się nie zdradzać fabuły w recenzjach, ale dwie sceny w tej książce pozostawiły mnie rozdartym emocjonalnie, zalanym w łzach i przerażonym geniuszem autorki - pierwsza, to Rambo wypowiadający słowa "To jest Mariuccia. I umiera po raz drugi." Kolejna - cały ostatni akt życia Ninette. Na długo pozostaną ze mną te dwa momenty. Co do minusów - liczba postaci rzeczywiście przytłacza, Bogu dzięki za to, że Fallaci lubi krótkimi powtórzeniami przypominać o cechach i charakterystyce każdej postaci, bo naprawdę łatwo się pogubić w tym zgromadzeniu drapieżnych ptaków, koni, Sycylijczyków i zakonnic. Autorka sama chyba zauważyła, że trochę za dużo się ich pojawiło, bo mniej więcej w połowie książki, czując konieczność wytłumaczenia się z wprowadzeniu tego tłumu, leciutko przeprasza nas za to ustami (a raczej listem) Profesora. Bardzo bezpośrednie wciśnięcie samej siebie w tę historię (i jeszcze w postać Profesora!) może wydawać się trochę tanie, ale... to Oriana - wybaczam :>
Meribbaal - awatar Meribbaal
ocenił na92 lata temu
Pensjonat pamięci Tony Judt
Pensjonat pamięci
Tony Judt
Chory na stwardnienie zanikowe boczne, „nieuleczalną degeneracyjną chorobę, na którą niedługo umrze”, nieodwołalnie przykuty do łóżka i fotela inwalidzkiego, „w warunkach niecodziennych ograniczeń narzuconych przez ciało, które stało się więzieniem”, będący w stanie, który będzie się już tylko pogarszał, zdany na „różnych mechanicznych bądź ludzkich pośredników”, jeden z najwybitniejszych historyków naszych czasów Tony Judt pisze książkę, która jest pochwałą życia i kultury. Jak tego dokonuje? Aby przetrwać ciągnące się w nieskończoność bezsenne noce, unieruchomiony, niemogący samodzielnie wykonać jakiegokolwiek ruchu pisarz oddaje się swoistym umysłowym ćwiczeniom: „przeglądam swoje życie, myśli, fantazje, wspomnienia, także te niedokładnie zapamiętane, aż natrafię na wydarzenia, ludzi czy opowieści, za pomocą których mogę oderwać umysł od ciała, w którym jest unieruchomiony”. Z czasem te motywowane czysto praktycznymi względami zabiegi przekształcają się w projekt o wiele bardziej ambitny: „Po kilku miesiącach choroby zdałem sobie sprawę, że nocą układam w głowie całe historie”. Aby móc „odtworzyć następnego dnia te na wpół zapisane szlaki” sięga po mnemotechniczne metody stosowane przez myślicieli i podróżników z początków ery nowożytnej, którzy dla gromadzenia i przypominania sobie szczegółów i opisów wznosili w swoich umysłach „pałace pamięci”. Judt nie miał jednak ochoty na wznoszenie w głowie pałaców. Te prawdziwe zawsze kojarzyły mu się z „jakąś dekadencją”. „Ale jeśli nie pałac, to może chociaż pensjonat pamięci”? Ten pensjonat to przywołany z przeszłości „mały pensione, rodzinny hotelik w niemodnej miejscowości Chesières u podnóża bogatego kurortu narciarskiego Villars we francuskojęzycznej części Szwajcarii”, w którym autor z rodzicami i wujem spędzał zimowe wakacje „chyba w 1957 albo 1958 roku”. Jego dobrze zapamiętane wnętrze posłużyło mu za swoisty magazyn, archiwum czy też teren, w którym wyznaczana była marszruta dla pojawiających się w głowie narracji. Cała recenzja tutaj 👇 innelektury.pl/judt-pensjonat-pamieci
Grzegorz Tomicki - awatar Grzegorz Tomicki
ocenił na86 miesięcy temu

Cytaty z książki List do nienarodzonego dziecka

Więcej

Walka jest o wiele piękniejsza od zwycięstwa, podróż jest o wiele bardziej interesująca od dotarcia na miejsce: kiedy już się dotarło albo wygrało, czuje się wielką pustkę.

Walka jest o wiele piękniejsza od zwycięstwa, podróż jest o wiele bardziej interesująca od dotarcia na miejsce: kiedy już się dotarło albo w...

Rozwiń
Oriana Fallaci List do nienarodzonego dziecka Zobacz więcej

Urzeczywistnić marzenie to znaczy stracić je.

Urzeczywistnić marzenie to znaczy stracić je.

Oriana Fallaci List do nienarodzonego dziecka Zobacz więcej

Tylko wtedy,kiedy będziemy szanować samych siebie, możemy wymagać szacunku od innych, tylko wtedy, kiedy uwierzymy w siebie samych, inni uwierzą w nas.

Tylko wtedy,kiedy będziemy szanować samych siebie, możemy wymagać szacunku od innych, tylko wtedy, kiedy uwierzymy w siebie samych, inni uwi...

Rozwiń
Oriana Fallaci List do nienarodzonego dziecka Zobacz więcej
Więcej