Dobrze wyjść z pisarzem: Oriana Fallaci
15 września przypada 10. rocznica śmierci włoskiej dziennikarki i pisarki, Oriany Fallaci. Z tej okazji próbuję przypomnieć sobie, co mnie w tej pisarce kiedyś fascynowało i czy ślady tej fascynacji jeszcze we mnie pozostały, czy może już się wyczerpały.
O Orianie Fallaci usłyszałam po raz pierwszy na studiach na zajęciach z publicystyki. Zajmowaliśmy się na nich pisaniem tekstów dziennikarskich w ramach różnych gatunków. Jednym z nich był wywiad. A jeśli mowa o wywiadach – genialnie napisanych, trafnie punktujących słabości w rozumowaniu rozmówcy czy prowadzonych tak biegle, że dowiadujemy się o interlokutorze więcej, niż planował zdradzić – nie można nie wspomnieć o Orianie Fallaci, jednej z najbardziej znanych dziennikarek XX wieku. To prawdziwa mistrzyni tej formy, o czym można się przekonać, czytając wznawiane już kilka razy Wywiady z historią. To zbiór rozmów Fallaci m.in. z Willym Brandtem, Henrym Kissingerem, Indirą Gandhi czy Jasirem Arafatem. Kissinger miał po tej rozmowie powiedzieć, że wywiad z Fallaci był najgłupszą rzeczą, jaką zrobił w życiu.

Fallaci to bezczelny, inteligentny rozmówca, ale też (zatem?) postać kontrowersyjna. Nie tyle za sprawą metod, jakie stosuje przy przeprowadzaniu wywiadów (prowokacja jest chyba najwłaściwszym słowem), ile dzięki głoszonym przez siebie pod koniec życia poglądom. W swoich ostatnich książkach – Sile rozumu, Wściekłości i dumie i Wywiadzie z samą sobą – radykalnie i w ostrych słowach krytykowała islam, przede wszystkim współczesny. Niekoniecznie trzeba podzielać poglądy przedstawiane przez Fallaci w tych książkach, by docenić jej umiejętności retoryczne i sposób budowania argumentacji: porywający, obrazowy, jednocześnie emocjonalny i poparty faktami. Fallaci jest i irytująca, i fascynująca. Niezwykle silna osobowość. Tak ją pamiętam sprzed lat.

Gdy teraz o niej myślę, to myślę, że wciąż mnie fascynuje, choć nie tyle jako pisarka, co jako stawiająca na swoim kobieta, niezależna, bezkompromisowa, odważna i – jak do rzadko kogo autentycznie pasuje do niej to pompatyczne słowo – nieustraszona.

Wciąż nie czytałam paru jej książek, które mnie interesują. Wśród nich są List do nienarodzonego dziecka – monolog kobiety, która rozważa m.in. czy wystarczy pragnąć dziecka, by zmusić je do istnienia i rozpatruje kwestie związane z aborcją – oraz Kapelusz cały w czereśniach – wielopokoleniowa saga, w której Fallaci opowiada o swojej rodzinie.
Parę dni temu do tej listy dopisałam właśnie ukazującą się w polskim przekładzie książkę Podróż po Ameryce, której jako miłośniczka literatury podróżniczej i reportaży jestem szczególnie ciekawa. Podoba mi się zwłaszcza ten fragment opisu: „W swoich tekstach Fallaci poszukuje sekretu niecierpliwego kraju, który nie przywiązuje się nigdy do niczego, zmienia nieustannie adres, porzuca bezboleśnie wszystko: rodziców, dzieci, współmałżonków, domy, krajobraz". A dodając do tego fakt, że od dawna marzy mi się podróż po Stanach, ta książka Fallaci wydaje mi się lekturą konieczną, prawie niezbędną, niemal ekscytującą.
A jakie są Wasze doświadczenia z Orianą Fallaci? Co o niej myślicie?
Tagi i tematy
komentarze [14]
Uwielbiam twórczość Oriany Fallaci - świetna dziennikarka. Na pewno sięgnę po te dwie pozycje, które mają się ukazać po raz pierwszy w języku polskim w październiku. Szczególnie polecam jej jedyną biografię Oriana Fallaci. Portret kobiety napisaną po jej śmierci i jak mówi sama autorka wymęczoną (jakby Oriana zza...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej
