Eat Pretty. Jedz i bądź piękna

Okładka książki Eat Pretty. Jedz i bądź piękna autora Jolene Hart, 9788324037834
Okładka książki Eat Pretty. Jedz i bądź piękna
Jolene Hart Wydawnictwo: Znak poradniki
208 str. 3 godz. 28 min.
Kategoria:
poradniki
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Eat Pretty. Nutrition for Beauty, Inside and Out
Data wydania:
2017-01-09
Data 1. wyd. pol.:
2017-01-09
Liczba stron:
208
Czas czytania
3 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324037834
Tłumacz:
Aleksandra Żak
Średnia ocen

5,6 5,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Eat Pretty. Jedz i bądź piękna w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Eat Pretty. Jedz i bądź piękna

Średnia ocen
5,6 / 10
143 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Eat Pretty. Jedz i bądź piękna

avatar
2021
248

Na półkach: ,

Gdyby kącik porad żywieniowych z kobiecego tygodnika został książką, to wyglądałby właśnie tak. Ogólniki wydane na szmatławym papierze w banalnej szacie edytorskiej. Dla osób, które potrzebują przepisu na jogurt z owocami.

Gdyby kącik porad żywieniowych z kobiecego tygodnika został książką, to wyglądałby właśnie tak. Ogólniki wydane na szmatławym papierze w banalnej szacie edytorskiej. Dla osób, które potrzebują przepisu na jogurt z owocami.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
423
154

Na półkach:

Lanie wody i informacje przepisane z Wikipedii.

Lanie wody i informacje przepisane z Wikipedii.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
367
272

Na półkach:

Z bólem serca przyznaję, że słabo jest u mnie ze zdrowym odżywianiem. Nie będę wdawać się w szczegóły, myślę, że ta jedna informacja wystarczy, abyście zrozumieli, że z książki o zdrowym odżywianiu, jaką jest "Eat Pretty", chciałam wynieść jak najwięcej przydatnej wiedzy.

Książka ta zainteresowała mnie z tego względu, że nie skupia się na zdrowym odżywianiu jako celu samym w sobie, czy też nawet nie skupia się specjalnie na osiągnięciu dobrego zdrowia, lecz na tym, aby z diety wyciągnąć jak najwięcej korzyści dla swojej urody. W skrócie, chodzi o to, że nawet używając najlepszych możliwych kosmetyków, a nie stosując "pięknej diety", nie będziemy wyglądać zjawiskowo, a nasza cera nie będzie promieniała. Grupą docelową nie są zatem osoby, które chcą zacząć się zdrowo odżywiać dla "zdrowia", które zauważymy jedynie w wynikach badań, lecz osoby, które rezultaty chcą zobaczyć w lustrze, np. poprzez poprawę cery. Osobiście uważam, że to jednak właśnie to zdrowie w wynikach badań powinno być najważniejsze, a ładna cera jest raczej skutkiem ubocznym niż celem, niemniej jednak podejście Jolene Hart to podejście, z którym się dotąd w literaturze nie spotkałam, a przynajmniej nie wprost; z tego względu książkę uznałam za interesującą.

Przyznaję się jednak bez bicia, że nie sprawdziłam wcześniej, kim dokładnie jest autorka. Jak się okazało, nie jest ona lekarzem ani dietetykiem, lecz... osobą piszącą dla popularnych magazynów dla pań. Odkrycie to mocno ostudziło mój zapał do przeczytania tej książki; w środku znalazłam jednak informację, że Jolene Hart przekwalifikowała się na doradcę zdrowotnego i ma nawet jakieś certyfikaty (nadal mnie to nie przekonuje do końca, bo certyfikaty można czasem zdobyć nawet za uczestnictwo w jakichś krótkich kursach; jak było tutaj, nie wiem). W każdym razie, zaznaczono, że w książce znajdziemy jedynie opinie pani Hart (nie jako dyplomowanego lub zarejestrowanego specjalisty) i autorka za żadne szkody nie ponosi odpowiedzialności. Odsyła nas też do lekarza lub "zawodowego doradcy zdrowotnego" (z tego wniosek, że ona jest doradcą niezawodowym) przed wprowadzeniem zmian w diecie. Sprytnie ;)

W swojej książce autorka kładzie nacisk głównie na spożywanie produktów sezonowych - tematyce tej poświęcona jest chyba z połowa tekstu. Poza tym radzi unikać takich produktów jak np. cukier, alkohol, mięso z hodowli przemysłowej, nabiał, gluten i smażone potrawy (są to "wrogowie wdzięku"). Dużo jest też o niespożywaniu produktów, które by mogły zakwasić organizm - jest to dla autorki taka wisienka na torcie, dzięki której nasza dieta stanie się po prostu idealna. To mnie mocno zastanowiło, bo już mnie kiedyś dochodziły słuchy, że z tym "zakwaszeniem" nasz organizm potrafi radzić sobie bardzo dobrze i nie należy się tym aż tak mocno przejmować. W temacie diet i zdrowego odżywiania nie jestem zbyt mocna, żaden ze mnie dietetyk, nie wiem, która wersja jest bliżej prawdy, ale jeśli Wy się na tym znacie, może właśnie zawodowo, to możecie już na tej podstawie sami sprawdzić, czy lektura książki Jolene Hart warta jest Waszego zachodu.

Tak jak wspomniałam, dopiero zaczynam z książkami poświęconymi żywności - na razie jestem na tym etapie, że potrzebuję jakiemuś autorowi zaufać i dać się poprowadzić przez temat żywienia za rączkę. Niestety, Jolene Hart nie będzie dla mnie taką osobą. Po pierwsze dlatego, że nie jest dietetykiem ani lekarzem, po drugie z tego powodu, że w wielu miejscach sama sobie zaprzecza. I to wyłapałam ja, osoba, która się na tym temacie kompletnie nie zna. W jednym miejscu (s. 54) autorka mówi, że większość orzechów zakwasza organizm (czyli wpływają na niego źle),później orzechy gorąco poleca (s. 66). Ocet jabłkowy raz jest zasadowy i przeciwdziała zakwaszeniu organizmu (s. 64),a już parę linijek dalej zwiększa kwaśny odczyn żołądka (s. 65). Banany zaś raz mają nam dać zastrzyk energii, i to w krótkim czasie (s. 144),a raz mają działać uspokajająco dzięki zawartości magnezu i potasu (s. 187). Ponadto (s. 55),Hart poleca skupić się raczej na skomponowaniu pełnej, zdrowej diety, niż szukaniu konkretnych niedoborów, które można by skorygować suplementami (na chłopski rozum wydaje mi się, że uzupełnianie niedoborów jest bardzo ważne i można to robić także lekami, nie tylko suplementami). W innym momencie Hart poleca jednak suplementy z probiotykami (s. 170). Odradza też picie soku pomarańczowego, bo "ma wysokie stężenie cukru" - surowe pomarańcze są już okej (s. 152).

Jest też kilka rzeczy, których nie rozumiem i zastanawiam się, "co autor miał na myśli". Na s. 122 Hart poleca więc w okresie jesienno-zimowym jeść warzywa korzeniowe w celu "uziemienia" (jako że w tym okresie "tkwimy w domach, nasze ciała odwykają od kontaktu z ziemią"). Zimą z kolei mówi nam: "pamiętaj, aby regularnie się pocić, aby do twojej skóry dotarły składniki odżywcze i tlen" (s. 142). Dopiero na stronie 196 pisze o ćwiczeniach jako poceniu się, ale teraz poleca to chyba raczej na cały rok niż tylko na zimę, z tego, co udało mi się zrozumieć.

Jest tu też trochę przepisów na 4 pory roku, ale większość z nich zawiera takie produkty jak całe młode kokosy, ocet ze śliwek umeboshi, grzyby shiitake bez łodyg, grzyby cremini, fasola mung, fenkuł. Są to rzeczy, które są obecnie dla mnie albo poza zasięgiem, albo których w ogóle nie kojarzę. Zapisałam sobie tylko jeden przepis, i to tak trochę na siłę (bo jednak chciałam spróbować kiedyś chociaż jednej rzeczy),ale nawet i on wydaje mi się być z tych droższych i tylko na specjalne okazje (bo i batat, i jarmuż, i 5 cm korzenia imbiru). Czy go kiedyś wykorzystam, nie mam pojęcia. Ponadto, literki w tej książce są maciupeńkie, nie czyta się tego zbyt łatwo, a język autorki jest właśnie rodem z kolorowych czasopism.

Główne założenia tej książki nie są takie złe. Raczej nikomu nie zaszkodzi spożywanie sezonowych produktów i odstawienie cukru - ale czy do takich rad potrzebne mi było przeczytanie całej książki? No, raczej nie. Czy zatem polecam? Też raczej nie.

http://arnikaczyta.blogspot.com/2022/11/piekna-dieta-dla-pieknej-cery-jolene.html

Z bólem serca przyznaję, że słabo jest u mnie ze zdrowym odżywianiem. Nie będę wdawać się w szczegóły, myślę, że ta jedna informacja wystarczy, abyście zrozumieli, że z książki o zdrowym odżywianiu, jaką jest "Eat Pretty", chciałam wynieść jak najwięcej przydatnej wiedzy.

Książka ta zainteresowała mnie z tego względu, że nie skupia się na zdrowym odżywianiu jako celu samym...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

435 użytkowników ma tytuł Eat Pretty. Jedz i bądź piękna na półkach głównych
  • 223
  • 197
  • 15
105 użytkowników ma tytuł Eat Pretty. Jedz i bądź piękna na półkach dodatkowych
  • 79
  • 9
  • 7
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Eat Pretty. Jedz i bądź piękna

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Eat Pretty. Jedz i bądź piękna