
ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać388
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać7
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać14
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać12
Hańba

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Disgrace
- Data wydania:
- 2009-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2009-01-01
- Liczba stron:
- 268
- Czas czytania
- 4 godz. 28 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788324006861
- Tłumacz:
- Michał Kłobukowski
- Ekranizacje:
- Hańba (2009)
- Inne
Trudno uwierzyć, że David Lurie, koneser kobiecych wdzięków i wielbiciel poezji romantycznej, częściej doświadcza nudy niż miłości. Dwukrotnie rozwiedziony pięćdziesięcioletni profesor literatury na uniwersytecie w Kapsztadzie świadomie burzy swój święty spokój. Nawiązuje romans z młodziutką studentką i wkrótce potem, zaskarżony przez nią, traci pracę i szacunek otoczenia.
Kup Hańba w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Hańba
Trudno jest pisać o czymś, co w osobistym rankingu jest arcydziełem. David Lurie jest profesorem, wykładowcą literatury angielskiej na uniwersytecie w Kapsztadzie. Nie ukrywa swoich potrzeb seksualnych, często korzysta z cielesnych uciech w czasie spotkań z prostytutką. Jego życie jest nudne, zajęcia ze studentami nie wnoszą żadnego powiewu, którego tak poszukuje i potrzebuje. Nagłe zniknięcie kobiety lekkich obyczajów wprowadza w jego życiu pewien chaos, ale wkrótce poznaje studentkę, z którą łączy go krótki i intensywny romans. Ten incydent uruchamia w nim nowe instynkty. Nie ma zamiaru żałować, przepraszać, co kończy się wydaleniem z uczelni. Mężczyzna postanawia wyjechać do córki, która prowadzi farmę i opiekuje się psami. Ich relacje od początku nie są wylewne, ale wytyczenie granic prowadzi do wzajemnej tolerancji i akceptacji. Ojciec akceptuje nawet preferencje seksualne córki. Wszystko układa się w miarę dobrze, do czasu, kiedy na farmie pojawia się trzech mężczyzn. Kolejny cios wymierzony w kierunku Davida i Lucy zmuszają go do kolejnych odkryć na poziomie funkcjonowania w lokalnej społeczności i szerszych perspektywach. Tragedia jednak zaczyna ich zmieniać. Autor stawia człowieka w centrum i konfrontuje go z jego samotnością, z którą zawsze przegrywa. Gry, jakie toczy ze sobą i innymi, czas i miejsce - nic nie jest doskonałe. Coetzee otrzymał nagrodę Nobla w dziedziny literatury (2003),jest dwukrotnym laureatem prestiżowej nagrody Bookera.
Oceny książki Hańba
Poznaj innych czytelników
8468 użytkowników ma tytuł Hańba na półkach głównych- Przeczytane 5 433
- Chcę przeczytać 2 985
- Teraz czytam 50
- Posiadam 819
- Ulubione 160
- Nobliści 60
- Chcę w prezencie 33
- 2012 30
- 2014 29
- 2019 25
Tagi i tematy do książki Hańba
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Inne materiały dotyczące książki Hańba


5 pytań do czytelnika – Marta Frej

Coetzee doktorem honoris causa Uniwersytetu Śląskiego

Laureaci Man Booker Prize powalczą o specjalną nagrodę jubileuszową

Komputerowa poezja J.M. Coetzeego

Dobrze wyjść z pisarzem: J. M. Coetzee

Dobrze wyjść z pisarzem: Nagroda Bookera
Cytaty z książki Hańba
Może to dobrze robi człowiekowi, jeśli od czasu do czasu upadnie. Byle tylko nie potłukł się na kawałki.
Może to dobrze robi człowiekowi, jeśli od czasu do czasu upadnie. Byle tylko nie potłukł się na kawałki.
Być dobrym człowiekiem. Niezłe postanowienie w mrocznych czasach.
Być dobrym człowiekiem. Niezłe postanowienie w mrocznych czasach.
(...) dla mnie dobroczyńcy zwierząt są trochę jak jacyś chrześcijanie. Wszyscy tacy radośni i pełni dobrych intencji, aż po pewnym czasie człowieka korci, żeby pójść w świat i odrobinę sobie pogwałcić i poplądrować.
(...) dla mnie dobroczyńcy zwierząt są trochę jak jacyś chrześcijanie. Wszyscy tacy radośni i pełni dobrych intencji, aż po pewnym czasie cz...
Rozwiń Zwiń














































OPINIE i DYSKUSJE o książce Hańba
Dawno nie czytałem książki, której bohater byłby tak antypatyczny a zarazem w tak znacznym stopniu godny litości. Lektura znokautowała mnie co najmniej dwa razy, co jest dla mnie świadectwem jej wybitności. Przesłanie bardzo pesymistyczne.
Mocne tu napiętnowanie niezdrowych relacji mężczyzna - kobieta, ale i także wszystkich opartych na nierówności i wyższości, jak stosunek do rdzennych mieszkańców RPA, zwłaszcza gdy chodzi, co tu gadać, o bandytów i gwałcicieli.
Nie wiem dlaczego (zapewne z ignorancji) temat tej książki kojarzyłem wyłącznie z seksualnym wykorzystaniem studentki przez podstarzałego nauczyciela akademickiego - erotomana i nie przypadkiem znawcę m.in. nieszczęsnego Byrona, który również cierpiał na tężę przypadłość, przy okazji będąc pedofilem.
Autor przygotował zasadzkę na czytelników, a zwłaszcza na mnie, bo tytuł nie odnosi się tylko do hańby bohatera, który wykorzystując studentkę, hańbią ją i przy okazji swój akademicki honor. Ma on też zastosowanie (jako kara od Boga?) także do jego córki, która pada ofiarą gwałtu, prowadząc farmę na odludziu. Jakby zemsta losu za lata wykluczania i poniewierki przez rdzenną ludność. Szokująca to lektura, ale także i moralitet.
David Lurie to postać zaprawdę odrażająca (nawet narrator go nie lubi: ”Nie jest złym człowiekiem, ale dobrym też nie”). Czyn, jakiego się dopuścił, doprowadza go do upadku zawodowego. Los daje mu sposobność częściowego “nawrócenia” na tzw. normalne, a nawet może i pożyteczne, życie. Tylko czy z niej skorzysta ten, któremu nie da się współczuć….
To moja czwarta książka Coetzee’ego. Za najważniejszą uważam “Czekając na barbarzyńców”.
Wybrane cytaty….
“Jest zdumiony, że półtorej godziny kobiecego towarzystwa tygodniowo wystarcza, aby go uszczęśliwić, chociaż dawniej myślał, że potrzebna mu jest żona, dom, małżeństwo. (...) Jego potrzeby okazały się w końcu całkiem niewielkie, niewielkie i przelotne jak potrzeby motyla”.
“Całym sobą popiera życie podwójne, potrójne, życie podzielone na przegródki. Ilekroć spoglądał na kobietę w pewien sposób, z pewnym zamysłem, odwzajemniała spojrzenie: mógł na to liczyć. Tak właśnie żył: przez całe lata, przez całe dziesięciolecia trzymało go to w pionie. Aż tu pewnego dnia skończyło się, nagle, bez ostrzeżenia, opuściła go moc. (...) Spojrzenia, które dawniej odpowiedziałyby na jego spojrzenie, zaczęły przesuwać się po nim obojętnie, mijać go, jakby był przezroczysty. Z dnia na dzień stał się duchem”.
“Powinien dać sobie z tym spokój, wycofać się z gry. Zastanawia się, ile właściwie miał lat Orygenes, kiedy się wykastrował. Może nie najwdzięczniejsze to rozwiązanie, ale starzenie się też nie jest wdzięcznym zajęciem. Człowiek przynajmniej oczyszcza pole, żeby się skupić na właściwym zadaniu starców: na przygotowaniach do śmierci. (...) Płomień zmysłów ostatni raz strzeli w górę, zanim zgaśnie”.
“Przecież to jeszcze dziecko! – myśli on. Zupełne dziecko! Co ja najlepszego wyprawiam? Ale jego sercem targa raptowna żądza”.
“Nie jest to gwałt, niezupełnie, ale jednak coś
niepożądanego, przed czym dziewczyna wzdraga się aż do szpiku kości”.
“Ludzie się dowiedzą, bo zawsze w końcu się dowiadują; zaczną szeptać, może nawet wybuchnie skandal. No i co z tego?”.
“– Nie oczekuj współczucia, Davidzie, ode mnie ani od nikogo. Nie spodziewaj się współczucia ani litości. To nie te czasy. Wszyscy zwrócą się przeciwko tobie, bo i czemu nie?”.
“Pewnie myślałeś, że to będzie kolejny szybki romans, drobny grzeszek. No i patrz, do czego cię doprowadził. Własne życie wyrzuciłeś na śmietnik, a co zyskałeś. (...) Jeśli starcy będą się parzyć z młodymi kobietami, jaka przyszłość czeka gatunek?”.
“Połowa literatury mówi o tym: o młodych kobietach, które usiłują wywinąć się spod ciężaru starców, dla dobra gatunku”.
“W pewnym wieku człowiek robi się po prostu nieapetyczny. I tyle. Trzeba zakasać rękawy i jakoś przeżyć resztę życia. (...) Ćwicz, zanim nadejdzie starość, przykazuje sobie. Ćwicz przystosowanie. Ćwicz, przyda ci się w domu starców”.
“Po raz pierwszy w życiu ma przedsmak starości, kiedy będzie doszczętnie znużony, wyzuty z wszelkich nadziei i pragnień, zobojętniały na to, co niesie przyszłość. Zgaszono w nim przyjemność, jaką czerpał z życia. (...) Zaczął dryfować ku swojemu końcowi, jak liść na powierzchni strumienia, jak puch mlecza na wietrze”.
“– Żadne zwierzę nie dopatrzy się sprawiedliwości w
karze wymierzonej za to, że posłuchało własnego instynktu.
– Czyli samcom trzeba pozwolić, żeby podążali za swoimi instynktami bez żadnych ograniczeń?
“Lucy nie odpowiada. Woli nie pokazywać się ludziom, a oni już wie dlaczego. Powodem jest hańba. Powodem jest wstyd. To właśnie osiągnęli niespodziewani goście, to właśnie uczynili tej pewnej siebie, nowoczesnej, młodej kobiecie”.
“Zgwałcić lesbijkę to coś jeszcze gorszego niż zgwałcić dziewicę: cięższy cios. Czy tamci trzej wiedzieli, co robią?”
“Plotka jak plama rozlewa się po okolicy. (...) Zemsta jest jak pożar. Im więcej pochłonie, tym bardziej robi się zachłanna”.
“Coraz bardziej utwierdza się w przekonaniu, że angielski nie jest odpowiednim środkiem wyrazu dla południowoafrykańskiej prawdy".
“Język zesztywniał, niczym dinozaur, który wyzionął ducha i zapadł się w błoto”.
“Nie po to tu przyjechał; nie po to, żeby ugrzęznąć na głębokim odludziu i odstraszać demony, niańczyć córkę, troszczyć się o upadającą farmę. Jeśli miał jakikolwiek cel, to raczej ten, żeby samemu wziąć się w garść, zebrać siły”.
“Chociaż w pewien abstrakcyjny sposób potępia okrucieństwo, nie umie powiedzieć, czy sam z natury jest okrutny czy dobry. Jest po prostu nijaki”.
“- To szokujące uczucie, że ktoś mnie nienawidzi. W trakcie. Czy David trafnie się domyśla, o co jej chodzi?”.
“W końcu nie erotyzm i nie elegia najsilniej do niego przemawia, lecz komizm”.
“- Zachowujesz się, jakby wszystko, co robię, było częścią fabuły, którą jest twoje życie. Ty jesteś w niej głównym bohaterem, a ja postacią epizodyczną, która pojawia się dopiero w połowie akcji. Otóż wbrew temu co sobie myślisz, ludzie nie dzielą się na pierwszo- i drugoplanowych. Nie jestem drugoplanowa”.
“- Lucy, twoja sytuacja staje się śmieszna, A nawet gorzej: złowroga. Nie wiem, jak możesz tego nie dostrzegać”.
“- Błagam cię, wynieś się z farmy, zanim będzie
za późno. To nie jest coś, co chciałbym usłyszeć. My nie załatwiamy spraw w ten sposób. My: mało brakowało, a byłby powiedział: my ludzie Zachodu”.
“– Jakie to poniżające - mówi wreszcie Lurie. – Takie wielkie nadzieje, a potem taki koniec".
- Potrzebuję wokół siebie spokoju. Wszystko zrobię, wszystko poświęcę, byle tylko mieć spokój.
– A między innymi poświęcisz mnie?”.
“Brak mu starczych cnót: zrównoważenia, dobrotliwości, cierpliwości. Ale może te cnoty pojawią się, gdy inne go opuszczą: na przykład cnota namiętności”.
Dawno nie czytałem książki, której bohater byłby tak antypatyczny a zarazem w tak znacznym stopniu godny litości. Lektura znokautowała mnie co najmniej dwa razy, co jest dla mnie świadectwem jej wybitności. Przesłanie bardzo pesymistyczne.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMocne tu napiętnowanie niezdrowych relacji mężczyzna - kobieta, ale i także wszystkich opartych na nierówności i wyższości, jak...
Historia Davida to interesujące studium przemiany bohatera: z podstarzałego podrywacza w dojrzałego i świadomie starzejącego się mężczyznę, z apodyktycznego ojca w troskliwego rodzica, z osoby nieczułej na potrzeby i cierpienia zwierząt – w ich obrońcę. Szkoda, że wydarzenie wywołujące lawinę zmian musiało być tak drastyczne, ale zazwyczaj dopiero jakiś nagły kryzys wywołuje w nas istotne transformujące zmiany. Każdy broni się przed szeroko pojmowanym kryzysem, bo nie lubimy sytuacji naruszających nasz dobrostan, ale zazwyczaj tylko poprzez sytuacje graniczne następuje rozwój samoświadomości, dojrzewanie osobowości, wzrastanie na duchu. I to przytrafia się głównemu bohaterowi, wciągając nas w wir jego wewnętrznych zmagań z nową, zaskakującą rzeczywistością. Warta szczególnej uwagi jest także postać córki, to jak ona przeżywa dramat i jak jej podejście różni się głęboko od perspektywy ojca. Każde z nich inaczej próbuje poradzić sobie ze złem, każde przeżywa hańbę na swój indywidualny i dla drugiego niezrozumiały sposób.Ta odmienność w radzeniu sobie, odrębność ich wewnętrznych światów buduje między nimi fosę, której nijak nie udaje się im zasypać. Szukają mostów, ale te również są zerwane. Stoją na dwóch przeciwnych brzegach i nie potrafią się porozumieć, nie udaje im się zbliżyć. Na nic dobre chęci, nie mogą zrozumieć swoich punktów widzenia.
Bardzo dobrze wykreowane są też postacie trzecioplanowe: Bev i Petrus. Rewelacyjne portrety psychologiczne, świetne pióro, doskonale rozpisana historia. Nienachalnie ukazana trudność w relacjach między mieszkańcami RPA.
Duży plus za zwrócenie uwagi na uczucia zwierząt, focus na ich cierpienie, na ich bezgraniczne oddanie, ufność i wiarę w człowieka. Nie zasługujemy na to.
Historia Davida to interesujące studium przemiany bohatera: z podstarzałego podrywacza w dojrzałego i świadomie starzejącego się mężczyznę, z apodyktycznego ojca w troskliwego rodzica, z osoby nieczułej na potrzeby i cierpienia zwierząt – w ich obrońcę. Szkoda, że wydarzenie wywołujące lawinę zmian musiało być tak drastyczne, ale zazwyczaj dopiero jakiś nagły kryzys...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajwiększym plusem tej historii jest to, że naprawdę w człowieku zostaje. Po latach pamiętałam swoje zdumienie zachowaniem Lucy.
Coetzee podaje w wątpliwość moralność, normalność. Przy okazji tworzy bohatera tak antypatycznego, że nawet jeśli jego podejście do sprawy było mi bliższe niż to jego córki, to i tak trudno mi było z nim sympatyzować.
Największym plusem tej historii jest to, że naprawdę w człowieku zostaje. Po latach pamiętałam swoje zdumienie zachowaniem Lucy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCoetzee podaje w wątpliwość moralność, normalność. Przy okazji tworzy bohatera tak antypatycznego, że nawet jeśli jego podejście do sprawy było mi bliższe niż to jego córki, to i tak trudno mi było z nim sympatyzować.
Dalam 3 gwiazdy, co oznacza “słaba”. Nie uwazam jednak, ze ksiazka jest slaba, po jej przeczytaniu uznalam ja raczej za obrzydliwa. Ta trojka jakos mi najbardziej do tego odczucia pasowala.
Wszystko w tej opowiesci wywolywalo we mnie zle emocje: glowny bohater, kochanka, ktora go jedynie wykorzystywala (co w moich oczach robilo z niej gorzej niz prostytutke),marna relacja z corka, dramat, ktory sie pozniej wydarzyl. I w koncu reakcje obojga na to co sie stalo. To wszystko było brudne, ohydne, no po prostu nic tylko spacer ze sznurem na poszukiwanie drzewa, lub innej krokwi, zegnaj życie, jestes nic nie warte.
Nie, niczego mnie ta proza nie nauczyla, nie wyciagnelam żadnej konkluzji lub budujacego wniosku, ani tez nie odnalazlam w tym dziele zadnego przesłania.
Wiem, ze ten pisarz ma swoich oddanych fanow, jednakze ja spotkalam sie z nim dwa razy: pierwszy i ostatni. Moze to zle o mnie swiadczy, ze po jednym “dziele” pakuje cala jego tworczosc ad kosz, ale mam przeczucia, ze facet tak ma, ze uwielbia taplac sie w zyciowym blocie. Dziekuje, poszukam sobie pogodniejszego towarzystwa.
Dalam 3 gwiazdy, co oznacza “słaba”. Nie uwazam jednak, ze ksiazka jest slaba, po jej przeczytaniu uznalam ja raczej za obrzydliwa. Ta trojka jakos mi najbardziej do tego odczucia pasowala.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWszystko w tej opowiesci wywolywalo we mnie zle emocje: glowny bohater, kochanka, ktora go jedynie wykorzystywala (co w moich oczach robilo z niej gorzej niz prostytutke),marna relacja...
Pozornie prosta opowieść o hańbie mężczyzny, który nie potrafiąc hamować swoich namiętności, narusza uniwersyteckie zasady, przez co musi ponieść karę. Poddany krytyce środowiska, odrzucony i potępiany ma jednak wyjście – oczekuje się od niego, że przeprosi, a wtedy będzie mógł wrócić na swoje akademickie stanowisko. Lurie odrzuca jednak wyciągniętą dłoń, albowiem nie żałuje swego czynu – jego przyznanie się byłoby tylko formalnym oświadczeniem, nie zaś pochodzącą z głębi serca refleksją. I w tak "spektakularny" sposób kończy swoją karierę.
Coetzee idzie dalej w opisywaniu upodlenia (a nam każe targać nerwowo włosy) – mierzy swego bohatera z historią córki, mieszkającej na farmie i utrzymującej się z opieki nad psami Lucy. Nie chcę spoilerować, więc napiszę tylko, że i ona będzie musiała zmierzać się z hańbą zadaną jej przez Afrykańczyków.
Coetzee porusza tak wiele tematów, że trudno je tu wyliczyć. To metapowieśc. Na pewno to, co wysuwa się na pierwszy plan, to kwestia indywidualnej dumy i siły, by mierzyć się z złem. Natomiast skaza, która dotyka ciało i umysł, nie jest odczuwana jednakowo – w „Hańbie” mężczyźni to wilki, samce napędzane popędem, kobiety zaś to ogrodniczki i opiekunki stada. Coetzee sztywno trzyma się podziału na płcie, ale poznając historię tej dwójki doprowadza do paradoksu – kibicujemy im, ale nie możemy zgodzić się z podjętymi przez nich decyzjami (to właśnie one wywołują w nas głośny sprzeciw). Sposób, w jaki mierzą się z losem i własną hańbą, irytuje i drażni, co czyni powieść niewygodną i jednocześnie głęboko poruszającą.
Kolejny dualizm to Afryka i Europa, człowiek „biały” i „czarny” – znów: ułożenie i cywilizacja kontra dzikość i bezkarność. Stereotypowe? Jak najbardziej, ale ponownie – postać czarnoskórego Petrusa jest opisana spójnie, a jego światopogląd okrutny, choć przekonujący. Trudno się z nim zgadzać, fakt, ale wewnętrzny sprzeciw łagodnieje, gdy pomyśli się, że czytamy „Hańbę” z perspektywy odmiennej kulturowości. Coetzee o wiele lepiej znał grunt, na którym zasiał swoją opowieść.
Następny przejmujący wątek dotyczy psów – i pełno tu nawiązań to relacji między człowiekiem a zwierzęciem, ale też miłością i oddaniem. To w psie jeden z bohaterów widzi ratunek dla siebie i tym mocniejszy jest jego upadek, gdy zwierzę ginie.
To nie jest powieść ze szczęśliwym zakończeniem. Mnie wciągnęła, przeczołgała i ujarzmiła. Do wielokrotnego, wielopłaszczyznowego odczytywania i do powrotów. Polecam absolutnie.
Przekład Michała Kłobukowskiego
Pozornie prosta opowieść o hańbie mężczyzny, który nie potrafiąc hamować swoich namiętności, narusza uniwersyteckie zasady, przez co musi ponieść karę. Poddany krytyce środowiska, odrzucony i potępiany ma jednak wyjście – oczekuje się od niego, że przeprosi, a wtedy będzie mógł wrócić na swoje akademickie stanowisko. Lurie odrzuca jednak wyciągniętą dłoń, albowiem nie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka krótka, zwięzła i przejrzyście napisana, ale pełna trudnych tematów, które można w mózgu mielić i mielić bez końca. RPA, efekty Apartheidu, przemoc seksualna i jej różne definicje, z perspektywy głównego bohatera, który rozdziela sobie co gwałtem jest, a co nie jest, ze względu na to kto się go dopuszcza i na jakim ciele. “Hańba” na pewno zostanie ze mną na dłużej.
Książka krótka, zwięzła i przejrzyście napisana, ale pełna trudnych tematów, które można w mózgu mielić i mielić bez końca. RPA, efekty Apartheidu, przemoc seksualna i jej różne definicje, z perspektywy głównego bohatera, który rozdziela sobie co gwałtem jest, a co nie jest, ze względu na to kto się go dopuszcza i na jakim ciele. “Hańba” na pewno zostanie ze mną na dłużej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak do połowy historii byłem przeszczęśliwy, że znalazłem Houellebecq’a z RPA.
Ten sam uroczy dekadentyzm i rozczarowanie życiem.
Ból starzenia, który ukoić może tylko młode kobiece ciało.
Równie piękne pióro i ciekawy południowoafrykański, egzotyczny krajobraz.
NIESTETY. Powieść odbija w kierunku pozornie ciekawym (skomplikowanie stosunków społecznych w RPA) ale to co Coetzee mi opowiedział i w jaki sposób – z tego jestem bardzo niezadowolony.
Jak już przebrniemy przez tytułową Hańbę, to zobaczymy jeszcze - upokorzenie, wstyd, przegraną, racjonalizowanie cierpienia. Jest tu bezsilność, niemoc, ekwilibrystyka intelektualna w godzeniu się z dramatem.
Ale nade wszystko, co z książki wybrzmiewa to przyzwolenie sobie i innym na bycie przegranym. Na brak sprawczości, godzenie się z brakiem sprawiedliwości i przyjmowaniem kolejnych ciosów „na klatę”. Dla mnie to książka o tym, jak stracić wszystko i o oszukiwaniu siebie i innych, że nic się nie stało. Nigdy i w żadnej formie czy to życiowej czy literackiej - nie powinniśmy uważać, że to jest ok.
Pomimo wspaniałego stylu, dla mnie Coetzee pokazuje tu tak naprawdę historię przegranego życia, a co jeszcze bardziej przygnębiające to obraz braku nawet próby zawalczenia o siebie, o sprawiedliwość.
Trochę na zasadzie – spieprzę sobie życie, nie wezme za to odpowiedzialności, a przy okazji podzielę się tym syfem z kimś innym.
Otóż jakkolwiek moja opinia nie ma znaczenia ;) to jednak muszę wyrazić swój skrajny sprzeciw i ostentacyjny bunt wobec postawy, która mówi, że całkowita przegrana życia i upokorzenie - zwyczajnie się zdarzają i są w porządku.
Nie są i nie powinno się przyznawać Nobla ludziom, którzy w praktyce propogują takie postawy.
Literatura piękna, szczególnie ta znana może nas inspirować, kształtować postawy życiowe i wpływać na nasze życia. Dlatego właśnie moja ocena jest taka skrajna. Bo pod żadnym pozorem Coetzee nie mówi jak żyć. On mówi jak przegrać.
Hańbą dla mnie jest przekaz jaki emanuje z tej historii.
Wszystkim gorąco życzę zawsze walki o siebie, o szczęście, o przyszłość.
Nie czytajcie tego :)
Tak do połowy historii byłem przeszczęśliwy, że znalazłem Houellebecq’a z RPA.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTen sam uroczy dekadentyzm i rozczarowanie życiem.
Ból starzenia, który ukoić może tylko młode kobiece ciało.
Równie piękne pióro i ciekawy południowoafrykański, egzotyczny krajobraz.
NIESTETY. Powieść odbija w kierunku pozornie ciekawym (skomplikowanie stosunków społecznych w RPA) ale to co...
No cóż, na koniec roku zawód. Tak też bywa, choć czekamy z lekturą powieści kilka ładnych lat, wstrzymując oddech przed zachwytami. O ile pierwsza połowa zdaje się pretendować do miana porywającej i krwistej, o tyle druga to co najwyżej laureat plebiscytu "gaci i sentymentów". Coetzee traci parę, znika żar na rzecz fascynujących psiurów. Pojawiają się nieuzasadnione dla mnie motywacje bohaterów, które w połączeniu z absurdalnymi dialogami nie dają za grosz ani interesującego portretu bądź mozaiki społeczeństwa Afryki, ani dopełnienia kategorii tytułowej hańby. Szkoda.
No cóż, na koniec roku zawód. Tak też bywa, choć czekamy z lekturą powieści kilka ładnych lat, wstrzymując oddech przed zachwytami. O ile pierwsza połowa zdaje się pretendować do miana porywającej i krwistej, o tyle druga to co najwyżej laureat plebiscytu "gaci i sentymentów". Coetzee traci parę, znika żar na rzecz fascynujących psiurów. Pojawiają się nieuzasadnione dla...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpowieść o winie i w sumie naturze kary, dość ciężka, naturalistyczna książka, w której życie jest bardzo życiowe, pozbawione nadziei. Bardzo przygnębiająca, dająca do myślenia.
Opowieść o winie i w sumie naturze kary, dość ciężka, naturalistyczna książka, w której życie jest bardzo życiowe, pozbawione nadziei. Bardzo przygnębiająca, dająca do myślenia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHańba niesie swoje delikatnie ukryte przesłanie dotyczące zmian ery postaparhajdowej w RPA, opowiada też trochę o specyficznej mentalności i moralności lokalnego ludu tamtych czasów, ale mimo wszystko uważam, że ta książka kiepsko się zestarzała, a fabuła wydaje się wręcz absurdalna w pewnym momencie. Zaczyna się ciekawie, wydaje się, że do czegoś zmierza po czym kończy się zupełnie niczym. Ostatnie 1/3 książki to takie już pierdzenie o dupie marynie. Wiem że klasyk, ale mnie nie porwało niestety.
Hańba niesie swoje delikatnie ukryte przesłanie dotyczące zmian ery postaparhajdowej w RPA, opowiada też trochę o specyficznej mentalności i moralności lokalnego ludu tamtych czasów, ale mimo wszystko uważam, że ta książka kiepsko się zestarzała, a fabuła wydaje się wręcz absurdalna w pewnym momencie. Zaczyna się ciekawie, wydaje się, że do czegoś zmierza po czym kończy...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to