Grzybnia

Okładka książki Grzybnia
Jelena Cziżowa Wydawnictwo: Czarne Seria: Poza serią literatura piękna
336 str. 5 godz. 36 min.
Kategoria:
literatura piękna
Seria:
Poza serią
Tytuł oryginału:
Планета грибов
Wydawnictwo:
Czarne
Data wydania:
2016-09-21
Data 1. wyd. pol.:
2016-09-21
Data 1. wydania:
2014-01-01
Liczba stron:
336
Czas czytania
5 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380493537
Tłumacz:
Agnieszka Sowińska
Tagi:
literatura rosyjska proza rosyjska Kamil Targosz przeszłość tożsamość
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
5,9 5,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
5,9 / 10
41 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
0
0

Na półkach:

W pewnej opinii poniżej napisano - lubię książki, w których coś się dzieje. Od razu pomyślałam: taki na przykład western, napad na pociąg, tumany kurzu, strzelanina, niewiasty piszczą, dolary fruwają, szeryf ucieka przed złym Apaczem itd.
No bo ja np lubię książki, w których nic się nie dzieje. Może nawet dziać się to nic na daczy.

W pewnej opinii poniżej napisano - lubię książki, w których coś się dzieje. Od razu pomyślałam: taki na przykład western, napad na pociąg, tumany kurzu, strzelanina, niewiasty piszczą, dolary fruwają, szeryf ucieka przed złym Apaczem itd.
No bo ja np lubię książki, w których nic się nie dzieje. Może nawet dziać się to nic na daczy.

Pokaż mimo to

3
avatar
1229
104

Na półkach: , , ,

Jelena Cziżowa, "Grzybnia", czyli nicowanie sentymentalnej rosyjskiej duszy…

Ona i on. Bezimienni. Zaplątani we wspomnieniach. Niespełnionych ambicjach. Zawiedzionych oczekiwaniach. Miotający się między brzemieniem tradycji a ułudą nowoczesności. Bezsilni, bezradni, pogubieni. Uwięzieni we własnych ograniczeniach i wątpliwościach.

Jest kameralnie, melancholijnie i duszno. Myśli i gesty sączą się jak krople. Wolno, bardzo wolno, z uwagą skupioną na detalu, aż do irytacji… Przedzierałam się przez tekst z uczuciem często doświadczanym w snach, kiedy chce się ruszyć naprzód, gdzieś dotrzeć albo uciec, a nogi jakby odmawiały posłuszeństwa. Razem z bohaterami popadałam w stan swoistego stuporu.

Ale czy możliwy jest pośpiech w nicowaniu sentymentalnej rosyjskiej duszy? Czy wskazany? Pokonaną w półfinałach Angelusa 2017 powieść Cziżowej trudno uznać za wybitną, ale wywołuje osad, który drażni umysł jeszcze długo po lekturze. A czy nie o to chodzi w literaturze?

Jelena Cziżowa, "Grzybnia", czyli nicowanie sentymentalnej rosyjskiej duszy…

Ona i on. Bezimienni. Zaplątani we wspomnieniach. Niespełnionych ambicjach. Zawiedzionych oczekiwaniach. Miotający się między brzemieniem tradycji a ułudą nowoczesności. Bezsilni, bezradni, pogubieni. Uwięzieni we własnych ograniczeniach i wątpliwościach.

Jest kameralnie, melancholijnie i...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
991
128

Na półkach: , , ,

Okładka i blurb sugerują prozę konfrontatywno-fatalistyczną, napiętą i niezatrzymywalną, jest to tymczasem – choć mamy tu, owszem, burość niezależną od podaży światła i władztwo rozdrażnienia – raczej nieśmieszna komedia, której bohaterowie robią, co mogą, aby ich nie polubić. W sobotę on – bohaterowie nie mają imion – swoim zachowaniem kruszy resztki cierpliwości czytającego.

A jeśli nawet obszernymi fragmentami całkiem dobrze się to chłonie, to raz na jakiś czas autorka wciska endoskop w rosyjską duszę, a tę zdecydowanie wolę samodzielnie zauważyć między słowami niż żeby mi ją ktoś rozmieniał na pomocnicze pytania. Notabene dusza ona też już nie ta co za Wolanda, zapgrejdowana.

Narracja prowadzona jest w naprawdę udanej mowie pozornie zależnej, ale... No właśnie, komuś brakło wiary w to, że czytelnik poradzi sobie bez cudzysłowów. Powieść jest nimi tak suto okraszona, że dopiero od nich robi się naprawdę mętnie, i jeśli ktoś nie jest fanem „Edycji tekstów” Adama Wolańskiego (według której tak właśnie powinno się ich używać), będzie zgrzytał zębami, czytając.

Korekta pracowała w trybie „stąd do wpół do trzeciej”. Potem zaczynają się babole i niezręczności. Tylko z tymi nieszczęsnymi cudzysłowami się wykazała. Nie było za to komu poprawić choćby nazwiska autorki na okładce. Zgodnie z zasadami transkrypcji Чижова to Cziżowa, przez „i”. A Овсянникова to nie Owsiankowa.

Zastrzeżenia mam też do tłumaczenia i redakcji. Na przykład w dwu miejscach pojawiają się słowa, co do których nawet mało uważny czytelnik wychwyci, że to jedna i ta sama wypowiedź, tylko odtworzona dwukrotnie, ale choć w oryginale jest dwa razy tak samo („Бац – и в лепешку!”), w polskim wydaniu już nie. A było wcześniej w tekście i takie zdanie-przestroga: „Mając do czynienia z fantastyką, należy być czujnym, niezbyt dowierzać tekstowi: w każdej chwili autor może tłumaczowi zagrać na nosie”. Jak widać, nie tylko z fantastyką mając.

Okładka i blurb sugerują prozę konfrontatywno-fatalistyczną, napiętą i niezatrzymywalną, jest to tymczasem – choć mamy tu, owszem, burość niezależną od podaży światła i władztwo rozdrażnienia – raczej nieśmieszna komedia, której bohaterowie robią, co mogą, aby ich nie polubić. W sobotę on – bohaterowie nie mają imion – swoim zachowaniem kruszy resztki cierpliwości...

więcej Pokaż mimo to

173
Reklama
avatar
227
221

Na półkach:

Jestem zwolennikiem książek, w których „coś” się dzieje. Przy tej książce się wynudziłam. Trzykrotnie chciałam ją rzucić w kąt, ale nie poddałam się. Jak ktoś lubi dużo opisów, to znajdzie w tej książce ukojenie. Jeżeli ktoś preferuje akcje, cóż ... radzę unikać tej lektury.

Jestem zwolennikiem książek, w których „coś” się dzieje. Przy tej książce się wynudziłam. Trzykrotnie chciałam ją rzucić w kąt, ale nie poddałam się. Jak ktoś lubi dużo opisów, to znajdzie w tej książce ukojenie. Jeżeli ktoś preferuje akcje, cóż ... radzę unikać tej lektury.

Pokaż mimo to

1
avatar
42
32

Na półkach: ,

Kolejna skromna wielka powieść .
W zamyśle kameralna i fabularnie oszczędna – melancholijnie zagłebia się w meandry rosyjskiej duszy. Jej ambicją jest próba literackiej syntezy kondycji jednostki w dziejowym momencie narodowej transformacji z radzieckości w rosyjskość.
Książkę w całości wypełnia wielokrotnie realizowany, lecz wciąż powracający topos – ta wyrażnie nadreprezentowana idde fixe literatury naszych wschodnich sąsiadów, nieustannie przenikająca piśmiennictwo od czasów psychodram Dostojewskiego, po niebezpiecznie zideologizowane narracje Prilepina i pozornie tylko popkulturowy postmodernistyczny misz-masz w prozie Pielewina .
Topos wałkowany wte i wewte przez rosyjską kinematografię niezależnie od panującego ustroju: od parenez Bondarczuka, przez „obyczajówkę” Michałkowa, po kasowe hity Bałabanowa (estetykę i wymowę „Brata” szczególnie upodobał sobie sam Putin) i egzystencjalistyczne moralitety Zwiagincewa (te z kolei zostały określone przez „cara” jako antyrosyjskie.
Konfrontacja specyficznego radzieckiego tradycjonalizmu z nieudanym nie tylko w oczach Czyżowej (vide Prilepin, Pielewin) eksperymentem obyczajowej i mentalnej westernizacji dotyka w powieści autorki wcześniejszego znakomitego „Czasu kobiet”nie tyle rudymentów człowieczeństwa, ile zewnetrznego, kulturowego wpływu otoczenia i wychowania.
Trzysta stron wypełnia intelektualna, spójna i wieloaspektowo kontekstualizowana próba analizy specyficznego konstruktu zwanego „rosyjską duszą”- tą skłonną do depresji, nadmiernego sentymentalizmu i nieustannie doświadczającą obezwładniającego poczucia straty osobowością reprezentowaną przez oboje głównych bohaterów – z pozoru rzutką, energiczną bizneswoman – w rzeczywistości niekochaną, niezrozumianą i odrzucaną jako powierzchowna i pozbawiona kulturalnych ambicji córkę klasycznie wykształconych humanistów – intelektualistów z dawnej epoki oraz zamkniętego w przestrzeni daczy, a może bardziej zanurzonego w świecie zgłębianego zawodowo obcego rosyjskiemu metajęzyka - znanego tłumacza – anglisty.
Zasadniczym tematem powieści jest powracająca w analizie opozycja zakorzenienie-wykorzenienie.
Takie piętrowe, wielopoziomowe.
Po pierwsze z racji uprawianych przez bohaterów zawodów, które w powieści automatycznie stają się synonimami nowoczesności , zanurzenia w odmienności, nawet obcości kultury Zachodu. To rozwarstwienie osobowości skazuje bohaterów na doświadczanie niezborności, rozpięcie w świecie kulturowego dualizmu i ciągłą konfrontację z tradycyjnie pojmowanym rytem, rytmem ii sposobem życia człowieka Wschodu.
Tytułowa grzybnia to nic innego jak podglebie, łączący bohaterów fundament, który pomimo erozji w czasach ponowoczesności nadal spaja bohaterów mieszanina tradycji, kyultury, wierzeń i obrzędów. Tych sakralnych i tych zupełnie świeckich. I wcale nie chodzi tu o figurę „homo sovieticusa”. Esencji rosyjskości dopatruje się Czyżowa raczej w rodzinie, cerkwi i na uczelni, niż, skądinąd uprawnionego przekonania o podatności na wpływ kolejnych ideologii.
Najbardziej wstrząsającym doświadczeniem z lektury tej trudnej i wymagającej prozy jest poczucie nieustannego obcowania z niemoca i rozkładem. Bohaterów toczy ontologiczna wręcz acedia, bezruch, stupor na granicy katatonii, zaś otoczenie, w którym przebywają, można porównac jedynie do eschatologicznych pejzazy z obrazów Beksińskiego. Jet to uniwersum konania, wyczerpywania się form nie tylko kultury, ale i katastrofy naturalnej, która zbliża się do protagonistów z biblijnie apokaliptyczną pewnością.
Nic dziwnego, że najbardziej wymownym jest symboliczny jest wątek perypetii i zupełnej niemożności naprawy zepsutego zamka w drzwiach.
Rosja Czyżowej i reprezentujący ją inteligenci po przejściach do naprawy się nie nadają.
Pozostało im bezcelowe trwanie, powolny rozkład i oczekiwanie na nieunikniony koniec w zamkniętej przestrzeni daczy, która z symbolu prestiżu dawnych czasów i specyficznego rytu kulturowego stała się metaforą współczesnej Rosji – od zawsze tylko retorycznie wielkiego kraju, za to w rzeczywistości wielkiego melancholijnego więzienia, z którego nie sposób się wyzwolić, gdyż tytułowa grzybnia na stałe już wrosła i związała człowieka z przeklętą ziemią klęski i beznadziei.
Melancholia, mrok i gorycz na pewno zapadną w pamięć wszystkim tym, którzy przebrną przez to naznaczone ponurym determinizmem specyficznie rosyjskie a jednak uniwersalne studium konania.
Świat na obrzeżach Styksu.
Za życia martwy ten, kto żyje przeszłością.
Moim zdaniem powieść Czyżowej to jedna z głównych kandydatek do tegorocznego "Angelusa".

Kolejna skromna wielka powieść .
W zamyśle kameralna i fabularnie oszczędna – melancholijnie zagłebia się w meandry rosyjskiej duszy. Jej ambicją jest próba literackiej syntezy kondycji jednostki w dziejowym momencie narodowej transformacji z radzieckości w rosyjskość.
Książkę w całości wypełnia wielokrotnie realizowany, lecz wciąż powracający topos – ta wyrażnie...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
271
48

Na półkach:

bardzo duszny klimat

bardzo duszny klimat

Pokaż mimo to

3
avatar
663
94

Na półkach: ,

Recenzja ukazała się na blogu Okiemwielkiejsiostry.blogspot.com

Pewne powieści, choć początkowo zdają się nam spokojne, wręcz nostalgiczne, kryją w sobie ogromne pokłady dramatyczności, sprawiają, że małe tragedie zmieniają się w spektakularne konflikty – ze sobą, otoczeniem, z duchami zmarłych i nienarodzonych. Właśnie takim utworem jest "Grzybnia" Jeleny Czyżowej.

On jest tłumaczem, pracującym nad przekładem powieści science fiction, której nie rozumie. Mieszka w starym domku, na działce, na której jego rodzice pracowali w pocie czoła i z uśmiechami na ustach – przy kwiatach, warzywach, zaprawach. Jeszcze nie wie, że jego świat zostanie przewrócony do góry nogami. Zauważa tylko, że zamek u drzwi jest zepsuty. Nie wie jak go naprawić, ani kogo prosić o pomoc.
Ona jest kobietą sukcesu, handlowcem. Mówi to z dumą, choć rodzice, intelektualiści, traktowali jej wybór jak głupotę, zbrodnię wobec świata kultury. Jednak rodzice nie żyją, a ona ma się całkiem dobrze, choć uczucia lokuje nie tam, gdzie trzeba. Teraz musi tylko zająć się sprzedażą działki, na której kiedyś mieszkali…

Powieść Czyżowej podzielona jest na rozdziały oznaczane dniami tygodnia – siedmioma dniami podczas których bóg stworzył świat, On nie zdołał naprawić zamka, a Ona zorientowała się, że nie znała całej prawdy o swoim ojcu. Ta biblijna oś rządzi światem ukazanym przez autorkę, jest też jednym z głównych tropów pomocnych w odczytywaniu "Grzybni". Czyżowa wyraźnie, czasem nawet odrobinę zbyt nachalnie, podtyka czytelnikowi pod nos kolejne aluzje dotyczące piekła i nieba. Bohaterkę obdarza chorobliwym wręcz zainteresowaniem tryptykiem Boscha – zainteresowaniem, co warto podkreślić, silnie zakorzenionym w dzieciństwie. Bohater zaś, we wspominkach z lat studenckich, przywołuje dysputy dotyczące utworu Dantego, czy śni o piekle, w którym w pocie czoła, niczym mitologiczny Syzyf, pracuje jego dawny przyjaciel. Jednak prócz tych wyraźnych nawiązań autorka wprowadza też bardziej subtelne symbole, które oddziałują na czytelnika dużo mocniej, niż rozmyślanie nad wyglądem postaci w "Ogrodzie rozkoszy ziemskich". To przede wszystkim atmosfera sielskości, spokoju, jaką Czyżowa tchnęła w las położony niedaleko działek. Las, który w jednym momencie jest oazą, pięknem wręcz pierwotnym, by w następnej chwili przemienić się w opresyjny, niebezpieczny krajobraz, tłamszący człowieka, który odważył się przekroczyć jego próg. Natura zdaje się współpracować z ludźmi na własnych warunkach. Daje im grzyby – owoce lasu, niejednoznaczne, jakby obce, mięsiste niczym ciało – jednocześnie zsyłając na nie robactwo, zgniliznę, by na dobre pokazać człowiekowi, że raj nie jest wolny od zepsucia. Czyżowa między innymi za jej pomocą powoli odziera swoich bohaterów z niewinności, nadziei i pragnień. Brutalnie wypycha ich z Edenu.

Jednak "Grzybnia" mówi nie tylko o opuszczeniu raju. To książka o korzeniach niemożliwych wręcz do wyrwania, o więziach, których nie rozrywa nawet śmierć. Obserwujemy to już na początku powieści, spoglądając na bohatera, który prowadzi dyskusję ze zmarłym ojcem i matką. Zarówno Ona jak i On nie potrafią pogodzić się z aspiracjami, pochodzeniem czy poglądami rodziców, przez co noszą ich ze sobą niczym niepotrzebny balast. Nie jest to pomysł zbyt oryginalny, jednak wyważone wykonanie i udane połączenie tej tematyki z motywem biblijnym, fantastycznie spaja całą powieść, która dzięki temu nabiera dodatkowej głębi. Czyżowa wykorzystała także motyw nieudanego dzieciństwa i braku porozumienia z rodzicami, by zbudować pomost między teraźniejszością, a przeszłością – zarówno jeśli chodzi o przemiany polityczne, jak i społeczne. I tutaj autorka popisuje się wyczuciem, o wielu rzeczach nie mówiąc wprost, a jedynie lekko sugerując pewną powtarzalność historii.

"Grzybnia" jest powieścią niespieszną, skupioną bardziej na człowieku, niż jego otoczeniu. Czyżowa umiejętnie wkrada się w umysły bohaterów, ukazując ich śmieszne słabostki i głęboko zakorzenione traumy, wielkie pragnienia trudne do osiągnięcia i chwile pogodzenia się z losem. To powieść, która początkowo powolnie wkrada się pod skórę, lecz później szybko uderza – do głowy i żołądka. Pozwala się obierać i rozczłonkowywać, by wydobyć z niej to, co najpyszniejsze. Później zaś zalega w nas długo, gdzieś na dnie, jak smażone grzyby ze śmietaną.

Recenzja ukazała się na blogu Okiemwielkiejsiostry.blogspot.com

Pewne powieści, choć początkowo zdają się nam spokojne, wręcz nostalgiczne, kryją w sobie ogromne pokłady dramatyczności, sprawiają, że małe tragedie zmieniają się w spektakularne konflikty – ze sobą, otoczeniem, z duchami zmarłych i nienarodzonych. Właśnie takim utworem jest "Grzybnia" Jeleny Czyżowej.

On...

więcej Pokaż mimo to

12
avatar
12002
451

Na półkach: , , ,

"Pierwsze uczucie to zmieszanie."

"Pierwsze uczucie to zmieszanie."

Pokaż mimo to

3

Cytaty

Więcej
Jelena Cziżowa Grzybnia Zobacz więcej
Jelena Cziżowa Grzybnia Zobacz więcej
Jelena Cziżowa Grzybnia Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd