rozwińzwiń

Harvardzki poradnik skutecznego uczenia się

Okładka książki Harvardzki poradnik skutecznego uczenia się autorstwa Peter C. Brown, Mark A. McDaniel, Henryk L. Roediger III
Okładka książki Harvardzki poradnik skutecznego uczenia się autorstwa Peter C. Brown, Mark A. McDaniel, Henryk L. Roediger III
Peter C. BrownHenryk L. Roediger III Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy PAX poradniki
344 str. 5 godz. 44 min.
Kategoria:
poradniki
Format:
papier
Data wydania:
2020-05-05
Data 1. wyd. pol.:
2014-04-14
Liczba stron:
344
Czas czytania
5 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788321119755
Wiele znanych reguł dotyczących uczenia się, a także rutynowo stosowanych ćwiczeń okazuje się przynosić efekt przeciwny do zamierzonego. Podkreślanie i zakreślanie w tekście, wielokrotna lektura, wkuwanie i jednokierunkowe powtarzanie nowo wyuczonych umiejętności stwarzają złudzenie, że osiągnęliśmy mistrzostwo, ale korzyści z nich płynące szybko giną w naszej pamięci. Bardziej złożone i trwalsze opanowanie materiału jest natomiast rezultatem robienia sobie testów sprawdzających, wprowadzania pewnych utrudnień do ćwiczeń, odczekiwania z kolejną powtórką nowego materiału, dopóki nie zaczniemy go trochę zapominać, oraz przemieszania ćwiczeń dotyczących jednego tematu czy jednej umiejętności z innymi. Ten skierowany przede wszystkim do uczniów, studentów, nauczycieli i sportowców poradnik okaże się niezwykle pomocny także dla wszystkich tych, którzy pragną podjąć wyzwanie uczenia się przez całe życie.

W akademickim wydawnictwie Harvard University Press rzadko ukazują się książki o charakterze poradnikowym, adresowane do szerszej publiczności czytelniczej. Wyjątek, jaki uczyniono dla tego tytułu, świadczy najlepiej o jego walorach dla coraz bardziej skomplikowanego procesu edukacji.
Średnia ocen
7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Harvardzki poradnik skutecznego uczenia się w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Harvardzki poradnik skutecznego uczenia się



1416 9

Oceny książki Harvardzki poradnik skutecznego uczenia się

Średnia ocen
7,3 / 10
113 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Harvardzki poradnik skutecznego uczenia się

avatar
1604
1326

Na półkach: ,

Rzetelnie napisany, z odniesieniem do różnych badań nad uczeniem się, przetwarzaniem informacji i pamięcią. Każdy rozdział zawiera też historię jakiegoś przypadku (ze świata sportu, nauki, różnych zawodów) ilustrującą omawiany temat. Lektura wymaga skupienia zarówno jeśli chodzi o treść jak i formę (nie ma ilustracji, ramek, pustych stron, tylko gęsto zapisany tekst:),ale daje sporo praktycznych wniosków dla uczniów i nauczycieli wszelkiego formatu.

Rzetelnie napisany, z odniesieniem do różnych badań nad uczeniem się, przetwarzaniem informacji i pamięcią. Każdy rozdział zawiera też historię jakiegoś przypadku (ze świata sportu, nauki, różnych zawodów) ilustrującą omawiany temat. Lektura wymaga skupienia zarówno jeśli chodzi o treść jak i formę (nie ma ilustracji, ramek, pustych stron, tylko gęsto zapisany tekst:),ale...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
181
36

Na półkach:

Odpadłem po 100 stronach. Książka strasznie przegadana. Bardzo dużo niepotrzebnych anegdotek, które bardziej przeszkadzają niż pomagają.

Odpadłem po 100 stronach. Książka strasznie przegadana. Bardzo dużo niepotrzebnych anegdotek, które bardziej przeszkadzają niż pomagają.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
223
171

Na półkach:

Długo zwlekałam z zakupem, bo książek o efektywnej nauce przeczytałam całą masę. Najpierw byłam zachwycona. W piękny sposób, autorzy opisali dlaczego najpopularniejsze metody uczenia są nieefektywne. Czyli te pierwsze rozdziały polecam wszystkim nauczycielom. Jednak zgadzam się z wieloma komentarzami, że można było to wszystko opisać znacznie krócej. Dla osób, które potrzebują bardziej konkretnych rad polecam Radka Kotarskiego i jego "Włam się do mózgu"

Długo zwlekałam z zakupem, bo książek o efektywnej nauce przeczytałam całą masę. Najpierw byłam zachwycona. W piękny sposób, autorzy opisali dlaczego najpopularniejsze metody uczenia są nieefektywne. Czyli te pierwsze rozdziały polecam wszystkim nauczycielom. Jednak zgadzam się z wieloma komentarzami, że można było to wszystko opisać znacznie krócej. Dla osób, które...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

593 użytkowników ma tytuł Harvardzki poradnik skutecznego uczenia się na półkach głównych
  • 428
  • 129
  • 36
65 użytkowników ma tytuł Harvardzki poradnik skutecznego uczenia się na półkach dodatkowych
  • 46
  • 5
  • 3
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Mózg się myli Henning Beck
Mózg się myli
Henning Beck
Książkę pożyczyłem od współlokatora E., który kiedyś ją dostał na urodziny ale mu nie przypadła do gustu. Język książki jest specyficzny - często pada jakaś teza lub doświadczenie a potem cały rozdział, a czasem i kolejny - do niego powraca. Mi osobie czytającą to z paroma innymi książkami równolegle, mi nie przeszkadzała, a wręcz było przydatne takie wałkowania- właściciela książki z kolei to niemiłosiernie irytowało. Książka pisana przez pana Niemca, więc ciekawa odmiana - zawsze lepiej że te anegdoty i przykłady dotyczą bundesligi niż jakiś dziwnych zawodów koszykówki z 2005 czy innego superbowl z 2010 ale i tak czasem miałem tego trochę nadmiar. Książka w sumie ciekawa bo to co traktujemy jako słabość - autor przedstawia jako zysk - zapominanie, i manipulacja wspomnieniami w naszym mózgu - jako mechanizm jakkolwiek radzenia sobie z rejestracją otoczenia i bodźców. Trochę stawia się co jakiś czas dychotomię (a właściwie ja tak to odbieram),że jest albo rozumienie albo rejestrowanie - komputery czy kamery rejestrują/obliczają/przeliczają daną perspektywę, ale jej nie rozumieją - a my tego nie umiemy ale za to bardziej rozumiemy. Trochę książka pod znakiem zapytania w kontekście tego że chyba jest gdzieś z 2018 zanim chat gpt zaczął fazę dodawania AI do każdego projektu w korporacji, ale chyba mimo to aż tak to nie jest przeszłe. Bardzo miło poczytać - że potrzebujemy czas na trawienie informacji, przerwy są jednak związane z pracą nie powtarzalną - inaczej mało będzie przemyślna. Duży nacisk na tworzenie historii, skojarzeń etc. Sam to próbuje stosować przy słówkach - im głupsze skojarzenie tym lepiej - choć czasem jest słabe tłumaczenie tych skojarzeń innym ale nie o uniwersalność chodzi. Tak hołubione z jednej a z drugiej demonizowane sieci neuronowe są po prostu narzędziem - które ciężko do nas przyrównać - anegdota z dzieckiem strażaka które rozpoznało w domu autora czujnik dymu - nie dziwi nas - no chyba że to dziecko byłoby uczone niczym sieć neuronowa - a więc pokazywanie tysiące przedmiotów, pokazywanie "to jest czujnik dymu a to nie jest czujnik dymu" Zaskakująca dla mnie informacją było że im częściej dane wspomnienie opowiadamy, tym bardziej je zniekształcamy. Tak naprawdę na potrzeby zeznań, przesłuchań etc. lepiej jest byśmy dane wspomnienie nie omawiali przed policją czy sądem innym. Naszym częstym problemem gdy wychodzi coś na czym się staramy - jest to że ... za bardzo się staramy. Jedynym jakimś sposobem jest oswajanie się z stresującymi sytuacjami. Więcej przygotowań nie za bardzo może dać efekty. Podobały mi się konstruktywna krytyka wymysłów lat 90tych jak "pracownik miesiąca" czy pokazowe nagrody dla konkretnej osoby - to prowadzi jednak w większości do tego że zamiast człowiek być bardziej docenianym, staje się bardziej świadomy że jest do zastąpienia - i że dla niego jest lepiej się czasem skupić bardziej na sobie niż pokazywać coś w pracy - czy to ten co wygrał, czy to cała reszta zespołu. "Kurczenie się czasu" - w kontekście oceny ile dana czynność trwa też bardzo ciekawa - jako 40 latek przechodziliśmy przez ulicę tysiące razy, i przez to pomijamy szczegóły przy przechodzeniu przez ulicę które zjadają czas, a pamięta je uwzględnić 12 latek. A przynajmniej tak to zrozumiałem Z hazardem - w sumie ten wniosek że bardziej hazardujemy gdy mamy znajomych co też hazardujemy to też jakoś wydaje mi się sensowny patrząc z mikroskali. Rozdział o wyborze - no ciut dla mnie odkrywcze był złoty środek w wyborze - ani tylko jeden rodzaj musli nas nie zadowala ani 100 musli nas nie zadowoli bo za bardzo mamy odruchowe FOMO statystycznie. Pierwszy raz usłyszałem o sygnale N400 - który można w naszym mózgu usłyszeć gdy w zbiorze rzeczy znajdziemy coś co nam nie pasuje. Rozwiniecie badania o piankach marshmallow a sukcesie - że w sumie gdy się je powtarza na szerszym społeczeństwie a nie dzieciach ludzi z stanforda to możemy dojść do wniosku że dzieci biednych często chętniej jedzą - bo po prostu nie mają komfortu oczekiwania pojawienie się pojęcie prekrastynacji - nie znałem go wcześniej - chęć nawet kosztem większej pracy, odwalenia. Rozdział o kreatywności bardzo ciekawy - muszę przyznać, nigdy wcześniej nie słyszałem o testach tournera - i mierzącym w ten sposób kreatywności. I o ile wiem że testy IQ nie są tak dobrym barometrem inteligencji jak się czasem uznaje, tak z drugiej strony korelacja testów IQ (niby do inteligencji) i testów tournera (niby do kreatywności) mnie zdziwiła - mianowicie IQ rosną nam wyniki jako społeczeństwa a z kolei wyniki Tournera spadaja. Stres a kreatywność - ciekawa anegdota o strażakach-skoczkach i metodzie kontrognia by się ocalić. Podsumowując - miłe pokazania że dekoncentracja, nuda są tak samo potrzebne jak skupienie i koncentracja. Nie spodziewałem się dychotomii kreatywności i inteligencji - a teraz faktycznie widzę że ciężko "wymaksować" obie umiejętności jednocześnie.
Bomilkar Barkas - awatar Bomilkar Barkas
ocenił na91 rok temu
Pułapki myślenia. O myśleniu szybkim i wolnym Daniel Kahneman
Pułapki myślenia. O myśleniu szybkim i wolnym
Daniel Kahneman
Nie jest to książka łatwa. Nie jest to książka doskonała. Jest to jednak książka zmieniająca pogląd na siebie samego i ludzi wokół. Ideą książki jest myśl, że ludzie nie są głupi, tylko świat jest złożony. Na codzień wydaje nam się, że jesteśmy w stanie objąć go rozumem, ale to wszystko dzięki budowanej uproszczonej narracji, która ma wiele błędów. Pierwsza część książki jest poświęcona właśnie błędom tej uproszczonej narracji. Wyjaśnione mechanizmy są ciekawe, a czytelnik ma możliwość sprawdzania swojej intuicji na wielu przykładach. Wniosek jest jeden: intuicja mimo ogromnej mocny ma swoje ograniczenia. Druga część poświęcona jest oświeceniu czytelnika, że nie jesteśmy ludźmi o których mówi klasyczna teoria ekonomiczna (autor nazywa ich "ekonami"). Najważniejsze przesłanie jest takie, że nie powinniśmy czuć się z tego powodu źle. To gorzej dla teorii, że nie opisuje prawidłowo ludzkich zachowań. Trzecia część opsiuje trzeci podział: na jaźń doświadczającą oraz pamiętającą. W zasadzie tutaj ta część jest najbardziej filozoficzna, bo dotyka sedna bycia. Co jest ważniejsze: pamięć czy doświadczenie. To krótkie streszczenie zawarte w tej opinii, nie jest spoilerem. Wyjaśniłem ogólny zarys, ale w książce jest wiele szczegółów, przedstawionych błędów poznawczych. Jest to wymagająca lektura, często wymagająca namysłu nad własnym zachowaniem. Jednak to ten mechanizm autorefleksji jest najbardziej wartościowy w tej książce. Odjąłem trochę gwiazdek za momentami dogmatyczne podejście (np. w temacie powrotu do średniej). Część badań naturalnie się zdezaktualizowała od czasu pisania tej książki, jednak duch książki wydaje się być jak najbardziej aktualny.
sillem - awatar sillem
ocenił na823 dni temu
Płytki umysł. Jak internet wpływa na nasz mózg Nicholas Carr
Płytki umysł. Jak internet wpływa na nasz mózg
Nicholas Carr
Książka "Płytki umysł. Jak Internet wpływa na nasz mózg" to krótka, ale nasycona treścią publikacja autorstwa Nicholasa Carra. W teorii miała być pracą na temat oddziaływania Internetu na nasze myślenie, wypływająca z autorefleksji związanej z coraz trudniejszym utrzymaniem uwagi, jednak w gruncie rzeczy to raczej książka o książkach. Z pewnością nikt nie zdziwiłby się, gdyby zamiast obecnego tytułu na okładce widniało "Oda do literatury" albo "Pochwała życia czytelnika". Z tego powodu na pewno przypadnie do gustu każdemu zapalonemu połykaczowi książek. Oprócz tematu naszej ukochanej literatury, w publikacji obecna jest także pogłębiona refleksja na temat zachowań ludzkiego mózgu w obliczu postępu technologii. Autor bardzo sprawnie żongluje naukowymi danymi, jak również przykładami bliższymi przeciętnemu odbiorcy. Ostatecznie dochodzi do bardzo ciekawej konkluzji, mianowicie okazuje się, że tzw. "czytelnik" to na poziomie komórkowym ktoś zupełnie inny niż "współczesny internetowy surfer". Pozostawia nas więc z pytaniem - którym człowiekiem chcemy być. Jedyne, co miałabym publikacji do zarzucenia, to nieaktualność w pewnych aspektach. Niektóre informacje, zwłaszcza z dziedziny technologii, są zupełnie przestarzałe, a w skutek tego, stawiane hipotezy - zupełnie mylne. Szczególnie rozbawiła mnie opinia autora, gdzie kategorycznie wypowiada się przeciw czytnikom i zapewnia, że dla prawdziwych czytelników nigdy nie będzie to medium równe książce. Oczywiście te słowa przeczytałam właśnie na czytniku. Jednakże takie drobne niedociągnięcia, jak chociażby brak wiary w stworzenie kiedykolwiek sztucznej inteligencji (a wiemy dobrze, że ma się lepiej niż kiedykolwiek) należy mu wybaczyć. W końcu można być mądrym po fakcie i wróżyć z teraźniejszości, jednak te kilka lat wcześniej postawienie jakiekolwiek hipotezy musiało się równać z niemałą odwagą. Mimo kilku drobnych niedociągnięć "Płytki umysł" to wartościowa lektura, która oprócz przedstawienie historii badań na temat mózgu, rozwoju rynku literackiego i szybkiego rozrostu Internetu, z pewnością podniesie każdemu molowi książkowemu samoocenę. Kto wie, może za sprawą tej publikacji choć jeden przeciwnik literatury zostanie nawrócony.
Fanka_Gwieździsta Krystyna - awatar Fanka_Gwieździsta Krystyna
oceniła na71 rok temu
Mózg chce więcej. Dopamina naturalny dopalacz Daniel E. Lieberman
Mózg chce więcej. Dopamina naturalny dopalacz
Daniel E. Lieberman Michael E. Long
Dopamina, czyli C8H11NO2 to samodzielny neuroprzekaźnik działający w obwodowym, jak i ośrodkowym układzie nerwowym. Czym jednak tak naprawdę jest i w jaki sposób wpływa na nasz mózg? Co z popularnym mitem definiującym dopaminę jako „hormon szczęścia”? Na te pytania oraz wiele innych stara się odpowiedzieć książka „Mózg chce więcej. Dopamina. Naturalny dopalacz”. Jej autorami są Daniel Z. Lieberman i Michael E. Long. Daniel Lieberman to amerykański lekarz psychiatra oraz wykładowca na George Washington University, a Michael Long jest m.in. pisarzem, scenarzystą i mówcą publicznym. Jest to ich pierwsza wspólna książka. Oryginalne wydanie ukazało się w księgarniach w 2018 roku pod tytułem „The Molecule of More”. Wydanie polskie zostało opublikowane w 2019 roku przez Wydawnictwo JK w przekładzie Jarosława Irzykowskiego. Według początkowych rekomendacji autorzy „z biografii neuroprzekaźnika uczynili zajmującą lekturę”, a celem książki jest lepsze zrozumienie człowieczeństwa poprzez „pojęcie potęgi i grozy dopaminy”. Książka składa się z siedmiu głównych rozdziałów oraz obszernego wprowadzenia, które zawiera przegląd kluczowych koncepcji związanych z dopaminą m.in. przewijające się przez całą książkę „Cząsteczki chemiczne, kojarzone z tym, co jest na dole.” nazwane przez autorów „związkami tu i teraz (TiT)”. Zawartość książki została szczegółowo przedstawiona w spisie treści: od pierwszego rozdziału o miłości, poprzez narkotyki, panowanie, twórczość i szaleństwo, politykę, aż po postęp i harmonię. Tak szeroki przekrój tematów pokazuje, że autorzy chcieli objąć wszystkie obszary życia, w których dopamina odgrywa ważną rolę. Pierwszy rozdział poświęcony jest miłości. Autorzy przyglądają się w nim, jak dopamina napędza procesy zakochania i pożądania. Przez cały rozdział przywoływana jest jedna anegdota, na podstawie której wyjaśniane są kolejne mechanizmy, co znacząco ułatwia zrozumienie bardziej skomplikowanych procesów. Wprowadzony został tu termin „błąd przewidywania nagrody”. Autorzy odpowiadają na pytania, dlaczego miłość słabnie, tłumaczą mechanizm zauroczenia oraz chemiczne klucze do długotrwałej miłości. Zauważają, że w początkowej fazie związku wszystko wydaje się ekscytujące, a dopamina zalewa mózg nowością i możliwościami. Gdy jednak zanikają niespodzianki, poziom dopaminy spada, miłosna euforia gaśnie, a związek wymaga innych neuroprzekaźników TiT, takich jak oksytocyna, wazopresyna i endorfiny. W rozdziale o uzależnieniach (rozdział drugi) autorzy omawiają mechanizmy działania narkotyków, używek oraz uzależnień, takich jak pornografia czy gry wideo. Podkreślają, że substancje psychoaktywne potrafią skutecznie stymulować obwód pragnienia i tym samym silnie uzależniać (parafrazowane). Dla ułatwienia zrozumienia czytelnikowi przedstawiony zostaje również rysunek wizualizujący opisywane procesy. Szczególnie zapadł mi w pamięć cytat: „Jak wciągnę kreskę, czuję się jak nowy człowiek. A pierwsze, czego chce ten nowy, to kolejna kreska”. Idealnie ilustruje on fakt, że dopamina nie pozwala na zaspokojenie pragnienia, zawsze domaga się więcej, napędzając uzależnienie. Daniel Z. Lieberman i Michael E. Long podsumowują ten rozdział stwierdzeniem, że używki wywołują nieustający głód substancji, co dobrze oddaje jeden z podtytułów tego rozdziału „Pragnienie jest trwałe, a szczęście ulotne”. W rozdziale zatytułowanym „Panowanie” autorzy pokazują dwie role dopaminy. Pierwszą z nich jako funkcja motywacyjna (dopamina jako kluczowe źródło motywacji do osiągania celów): „Dopamina pragnienia nakłania nas do tego, byśmy chcieli różnych rzeczy. Jest źródłem czystego pragnienia: dopomina się o więcej.” Druga to zaskakująco wytrwałość i samodyscyplina, umożliwiające planowanie i działanie. W rozdziale o twórczości i szaleństwie autorzy zauważają, że osoby o mocno „dopaminergicznym” temperamencie są zwykle bardzo kreatywne i poszukujące nowości. „Sztuka i nauka mają ze sobą więcej wspólnego, niż przypuszcza większość ludzi, gdyż jedno i drugie napędza dopamina.” Jednak nie jest to bez swoich niebezpieczeństw: „...podwyższona aktywność dopaminergiczna może przyćmić systemy TiT, ograniczając zdolność do wchodzenia w relacje z innymi ludźmi i poruszanie się po realnym, doczesnym świecie.” W części poświęconej polityce Daniel Z. Lieberman i Michael E. Long analizują związki pomiędzy cechami osobowości, a poglądami politycznymi. Twierdzą, że konserwatyści i liberałowie kierują się różnymi motywacjami: liberałowie są napędzani dopaminą wyobrażeniem lepszej przyszłości oraz chęcią zmian. Cytując: „Postępowcy są idealistami wykorzystującymi dopaminę do tworzenia wyobrażeń świata o wiele lepszego niż ten, w którym obecnie żyjemy.”. Z kolei konserwatystom bliższy jest stabilny porządek, co autorzy wiążą z silnym układem TiT. Kolejny rozdział zatytułowany „Postęp” autorzy opisują wpływ dopaminy na wielkie migracje i rozwój cywilizacji. W skrócie, według nich dopamina jako mechanizm nagradzania ryzyka mogła odegrać kluczową rolę w przetrwaniu naszych przodków, którzy wędrowali do nieznanych krain. Ostatni rozdział „Harmonia” ma charakter poradnikowy i próbuje odpowiedzieć na pytanie, jak zrównoważyć działanie dopaminy i neuroprzekaźników TiT. W tej części autorzy zachęcają do stosowania prostych technik wspierających koncentrację tu i teraz (TiT). Książka Liebermana i Longa opatrzona jest bogatą bibliografią, a autorzy odwołują się do wielu prac z neurobiologii, psychologii i ewolucji. Dodatkowo po każdym rozdziale zachęcają czytelników do dalszej lektury. Obietnice złożone we wprowadzeniu (zwłaszcza te dotyczące rzucania nowego światła na wcześniej zadane pytania) zostały spełnione. Autorzy dostarczają nie tylko licznych anegdot i przykładów, ale także argumentów opartych na badaniach, choć w przypisach mogłyby pojawić się dokładniejsze dane umożliwiające samodzielną weryfikację przez czytelnika. Książka została napisana w sposób przystępny. Autorzy unikają żargonu naukowego, a przy wprowadzaniu bardziej skomplikowanych pojęć każdorazowo je objaśniają. Lektura jest stosunkowo lekka i przyjemna dzięki licznym przykładom z życia codziennego, co skłania do refleksji nad własnymi motywacjami i decyzjami. Pewnym problem tej książki jest jednak skłonność do nadmiernego uwydatniania roli dopaminy, przez co czytelnik może odnieść wrażenie, że stanowi ona niemal uniwersalne wyjaśnienie wszelkich zjawisk od miłości, uzależnień, twórczości, politykę itd. Pewnym ograniczeniem rozdziału poświęconego polityce jest to, że został on silnie osadzony w realiach amerykańskich, przez co traktowałabym go raczej jako analizę konkretnego przypadku. Mimo to książkę oceniam bardzo pozytywnie jako interesujące wprowadzenie do omawianej tematyki.
Martyna Gosławska - awatar Martyna Gosławska
oceniła na83 miesiące temu
Prawy Umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka Jonathan Haidt
Prawy Umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka
Jonathan Haidt
Ciekawa książka o tym, jak ludzie rzeczywiście podejmują decyzje moralne (nie należy tego mylić z tym, jak powinni je podejmować). Jonathan Haidt formułuje tu tezę, że u podstaw naszych ocen moralnych leżą automatyczne intuicje, i robi to w sposób przekonujący. Książkę czyta się bardzo dobrze. Warto podkreślić, że autor nie proponuje żadnego systemu moralnego, którego należałoby przestrzegać — nie jest to też praca promująca określoną ideologię polityczną. Choć wspomina, że bliska jest mu etyka cnót, robi to marginalnie, główny nacisk kładzie na opis wyników badań prowadzonych przez siebie i swój zespół. Szczególnie interesujące są eksperymenty oparte na pozornie prostych i intuicyjnych pytaniach, na które trudno udzielić spójnej, „racjonalnej” odpowiedzi. Pokazują one, jak często nasze sądy moralne pojawiają się szybciej niż ich uzasadnienia. Książka jest również warta uwagi w kontekście współczesnych zjawisk społecznych, takich jak rosnąca polaryzacja. Autor - niejako przy okazji - dostarcza narzędzi do lepszego zrozumienia, dlaczego ludzie o odmiennych poglądach tak często rozmijają się w ocenach moralnych. Widać to wyraźnie w wielu społeczeństwach Zachodu, gdzie spory ideowe przybierają coraz ostrzejszą formę i czasem podważają poczucie wspólnoty. Choć Haidt nie daje prostych recept, można odczytać jego przesłanie jako zachętę do większej refleksji, pokory i powściągliwości w ocenianiu innych.
Jan - awatar Jan
ocenił na814 dni temu
Błądzą wszyscy (ale nie ja). Dlaczego usprawiedliwiamy głupie poglądy, złe decyzje i szkodliwe działania? Elliot Aronson
Błądzą wszyscy (ale nie ja). Dlaczego usprawiedliwiamy głupie poglądy, złe decyzje i szkodliwe działania?
Elliot Aronson Carol Tavris
Bardzo dobra książka, słusznie wysoko oceniana! Styl bardzo przystępny, lekki i wciągający, a jednak przekazuje dużo wiedzy - takie wyważone lubię. Kolejny krok do zrozumienia czym jest natura ludzka... Tylko czym jest? Bo jest np. też znaczna część poświęcona temu jak przebudowujemy wspomnienia, dosłownie ("fałszywe wspomnienia", a raczej nawet nie tylko to, lecz coś głębszego - jak przebudowujemy wspomnienia przy każdym wspominaniu i jest to niby normalne). Po tym miałem jednak takie przemyślenia... że jeśli za nasze zachowania odpowiadają tylko fizjologiczne procesy mózgu (patrz książki Sapolsky'ego i podobne),jeśli nasze wspomnienia może nawet nigdy się nie wydarzyły... to kim właściwie jest człowiek? Taka mię filozoficzna refleksja wzięła... ale jak by nie było wolę prawdę znać ;) Jak zwykle kilka cytatów: "Aldous Huxley miał rację, kiedy powiedział: „Zapewne nie istnieje ktoś taki, jak świadomy hipokryta”. (pdf.str. 11) - a ja tam czasami się łapię :D Oczywiście staram się wtedy coś zmienić, nie zawsze zachowanie ;) częściej przekonania, ale jednak. "Wyniki te dowodzą, że jeśli człowiek dobrowolnie podda się nieprzyjemnemu doświadczeniu, żeby osiągnąć jakiś cel, to ów cel staje się dla niego bardziej atrakcyjny. Jeżeli w drodze na spotkanie grupy dyskusyjnej zostaniesz uderzony w głowę wazonem, który wypadł przez otwarte okno mieszkania w kamienicy, nie będziesz oceniał tej grupy lepiej niż wówczas, gdyby nie spotkało Cię to przykre doświadczenie. Gdybyś jednak zgodził się na uderzenie w głowę wazonem, żeby zostać członkiem tej grupy, to z pewnością uznałbyś ją za bardziej atrakcyjną." (pdf.str. 27) "Im bardziej kosztowna jest dana decyzja – w kategoriach czasu, pieniędzy, wysiłku czy niedogodności, jakie się z nią wiążą – oraz im bardziej nieodwracalne są jej następstwa, tym ostrzejszy dysonans i tym silniejsza potrzeba złagodzenia nieprzyjemnego napięcia poprzez wyolbrzymianie dobrych stron dokonanego wyboru. Dlatego kiedy przymierzasz się do dużego zakupu lub do podjęcia ważnej decyzji – jaki kupić samochód lub komputer, czy poddać się operacji plastycznej albo czy zapisać się na kosztowny kurs samopomocy psychologicznej – nie pytaj o radę kogoś, kto właśnie to zrobił. Taka osoba będzie miała silną motywację do tego, aby Cię przekonać, że powinieneś pójść w jej ślady. (…) Jeśli potrzebujesz rady w sprawie tego, jaki produkt kupić, zapytaj kogoś, kto nadal zbiera informacje i wciąż jeszcze ma otwartą głowę. Jeżeli chcesz się dowiedzieć, czy dany program terapeutyczny może Ci pomóc, nie polegaj na relacjach osób, które w nim uczestniczyły. Sięgnij po dane pochodzące z kontrolowanych badań eksperymentalnych." (pdf. str. 33) "Conway i Ross nazywają takie egotyczne zniekształcenia pamięci „zdobywaniem tego, czego pragniemy, poprzez zmienianie tego, co było”. Na późniejszych etapach cyklu życia wielu z nas sięga po tę metodę – pamiętamy swoją przeszłość jako dużo gorszą, niż była w rzeczywistości, i w ten sposób wyolbrzymiamy postęp, jakiego dokonaliśmy, a co za tym idzie – poprawiamy sobie samopoczucie. Oczywiście wszyscy rozwijamy się i dojrzewamy, ale na ogół nie w tak dużym stopniu, jak się nam wydaje. To zniekształcenie pamięci wyjaśnia, dlaczego wszyscy mamy wrażenie, że bardzo się zmieniliśmy, ale nasi przyjaciele, wrogowie i ludzie, których kochamy, wydają nam się tacy sami, jak zawsze. Wpadamy na dawnego kolegę z klasy, Harry’ego, na zjeździe absolwentów szkoły średniej. Podczas gdy Harry opowiada, ile się nauczył i jak bardzo dojrzał od czasu ukończenia szkoły, kiwamy głową i mówimy sobie w duchu: „Ten sam stary Harry, tylko trochę grubszy i bardziej łysy”." (pdf. str. 105) "Niezwykłą cechą samousprawiedliwiania jest to, że pozwala nam ono w mgnieniu oka przechodzić z jednej roli do drugiej, przy czym w żadnej z tych ról nie stosujemy tego, czego nauczyliśmy się w tej drugiej. Dotkliwe poczucie niesprawiedliwości, jakiego doświadczamy w jednej sytuacji, nie powstrzymuje nas przed niesprawiedliwym potraktowaniem innej osoby ani nie sprawia, że stajemy się bardziej empatyczni w stosunku do ofiar niesprawiedliwości. Wygląda to tak, jakby między tymi dwoma rodzajami doświadczeń stał gruby mur uniemożliwiający nam dostrzeżenie drugiej strony. Jedną z przyczyn istnienia tego muru jest fakt, że cierpienie, którego sami doświadczamy, zawsze wydaje się bardziej intensywne od tego, jakie zadajemy innym, nawet jeśli rzeczywisty rozmiar cierpienia jest w obu sytuacjach taki sam. Stare powiedzenie: złamana noga innej osoby to błahostka, ale nasz złamany paznokieć to poważna sprawa, okazuje się trafnym opisem naszego neurologicznego „okablowania”. (…) Zjawisko to pomaga wyjaśnić, dlaczego chłopcy, którzy zaczynają się szturchać dla zabawy, już po chwili wściekle okładają się pięściami, a także dlaczego między dwoma narodami może się wytworzyć spirala wzajemnych działań odwetowych: „Oni nie wzięli oka za oko. Wybili oko za ząb. Musimy wyrównać z nimi rachunki – odetnijmy im nogę”. Każda ze stron usprawiedliwia swoje postępowanie, twierdząc, że tylko odpłaca pięknym za nadobne." (pdf. str. 245-246) "'Czasami bywa trudno zdefiniować dobro, ale zło ma charakterystyczny zapach – każde dziecko wie, czym jest ból. Dlatego za każdym razem, kiedy celowo zadajemy komuś ból, doskonale wiemy, co robimy. Wyrządzamy zło.' (Amoz Oz, pisarz izraelski) Czy Charles Graner i Lynndie England rzeczywiście wiedzieli, co robią – nie mówiąc już o tym, czy byli świadomi, że „wyrządzają zło” – kiedy celowo zadawali ból irackim więźniom, poniżali ich i wyśmiewali? Nie, nie wiedzieli. To dlatego Amos Oz się myli. Oz nie wziął pod uwagę potęgi samousprawiedliwiania – jesteśmy dobrymi ludźmi. Jeżeli zatem celowo zadajemy cierpienie innemu człowiekowi, to on z pewnością na to zasłużył. Dlatego wcale nie wyrządzamy zła. Wręcz przeciwnie – postępujemy dobrze. Stosunkowo niewielki odsetek ludzi, którzy nie potrafią lub nie chcą redukować dysonansu w taki sposób, płaci za to wysoką cenę psychologiczną – doświadcza poczucia winy, smutku i lęku, miewa koszmarne sny i cierpi na bezsenność. Cierpienie, jakiego doznają na skutek występków, których się dopuścili, a których nie mogą zaakceptować, jest niezwykle dotkliwe, dlatego większość ludzi jest gotowa sięgnąć po wszelkie dostępne usprawiedliwienie, żeby złagodzić nieprzyjemny dysonans. W poprzednim rozdziale wyjaśniliśmy, dlaczego rozwodzący się małżonkowie często usprawiedliwiają cierpienie, jakie zadają drugiej osobie. W przerażającym rachunku samooszukiwania im dotkliwszy ból zadajemy innym, tym silniejsza nasza potrzeba usprawiedliwienia własnego postępowania w celu zachowania poczucia przyzwoitości i ocalenia pozytywnego obrazu własnej osoby. Ponieważ nasze ofiary zasłużyły sobie na to, co je spotkało, nienawidzimy ich jeszcze bardziej niż przed wyrządzeniem im krzywdy, co z kolei skłania nas do zadawania im jeszcze większego cierpienia." (pdf. str. 251-252) (czytana/słuchana: 29.06-1.07.2025) 5-/5 [8/10]
lex - awatar lex
ocenił na89 miesięcy temu
Droga na szczyt. Jak ćwiczyć, aby osiągnąć mistrzowską biegłość w dowolnej dziedzinie Anders Ericsson
Droga na szczyt. Jak ćwiczyć, aby osiągnąć mistrzowską biegłość w dowolnej dziedzinie
Anders Ericsson Robert Pool
„(...) celowe ćwiczenie pod kierunkiem eksperta może zrewolucjonizować nasze myślenie o ludzkim potencjale. Rewolucja ta rozpocznie się, gdy zdamy sobie sprawę, że osoby o największych osiągnięciach w swojej dziedzinie doszły na szczyt nie dlatego, że urodziły się z jakimś wyjątkowym talentem, lecz dlatego, że rozwijały swoje umiejętności, ćwicząc systematycznie przez wiele lat (...)”
-
Jeśli spodziewacie się w tej książce recepty na to, co i jak robić żeby zostać mistrzem w jakiejś dziedzinie to się rozczarujecie. Zapomnijcie o zasadzie 10 000 godzin! To tylko uroczy chwyt marketingowy. Co można tu za to znaleźć to dowód na to, że wrodzony talent nie istnieje, szachiści nie mają najwyższego IQ i geniusze to tak naprawdę osoby, które zaczęły ćwiczyć odpowiednio wcześnie by wykształcić solidne reprezentacje mentalne w swoim umyśle. Jeśli ktoś ćwiczy daną umiejętność przez 5, 10, 15 lat, a wy zaledwie od roku czy dwóch to nie ma co się porównywać. Bycie najlepszym to po prostu cholernie ciężka praca i jeśli ktoś jest w czymś lepszy od was to bądźcie pewni, że to dlatego, że bardzo dużo pracuje nad tym, co robi, stosując odpowiednie metody, a do tego ćwiczy już jakiś czas. Być może bardzo długo. I mając obok kogoś, kto zapewni natychmiastową informację zwrotną.

Kiedy związałam się ze sportem i narzekałam, że nie umiem czegoś zrobić odpowiednio dobrze czy na zadowalającym mnie poziomie, popełniałam błędy i nie widziałam postępów, mój mąż powiedział mi, że ma niezawodny sposób na rozwiązanie moich problemów. Oczywiście to był postęp. Jego metoda zawierała się w jednym zdaniu: „Dużo ćwicz”. Po zaledwie dwóch latach przekonałam się, jak bardzo miał rację i nie raz w trakcie lektury tej książki kiwałam głową ze zrozumieniem, bo autorzy piszą o tym, z czym sama miałam do czynienia. Dotyczy to wszystkiego, czego się uczymy, nie ważne czy to gra na gitarze (próbowałam),języki obce (Been there, done that),gra w szachy (checked),sztuki walk, medycyna, jazda na łyżwach. Nie znaczy to, że sami nie jesteśmy w stanie się czegoś nauczyć, jednak na pewno będzie trwało to dłużej i nie wykorzystamy naszego pełnego potencjału, a osiągnięty poziom nie będzie taki, jak mógłby być, gdybyśmy mieli ODPOWIEDNIEGO nauczyciela.

Czytając tę książkę nie nauczyłam się niczego nowego, jednak autorzy pomogli mi zrozumieć, że nie wszyscy wiedzą te rzeczy. I że moje metody nauki niekoniecznie odpowiadają umysłowi innego człowieka. Różnorodność jest piękna, także w tym, że każdy z nas uczy się inaczej. Utwierdza mnie to w przekonaniu, że szkoła zamiast nam pomagać - tylko przeszkadza.
Ania - awatar Ania
oceniła na85 miesięcy temu
Jak rozmawiać z nieznajomymi. Co powinniśmy wiedzieć o ludziach, o których nic nie wiemy Malcolm Gladwell
Jak rozmawiać z nieznajomymi. Co powinniśmy wiedzieć o ludziach, o których nic nie wiemy
Malcolm Gladwell
Przemówiła do mnie. Mało książek czytam, i rzadko mnie wciągają, ale tutaj to się działo, więc daję 8. Trochę z tego, co (i jak) zapamiętałem: - "default to truth" (prawda domyślna) - "on/ona? Na pewno nie! W życiu!" Niemal wszyscy ludzie zakładają, że dany autorytet czy szanowana osoba/osoby z ich otoczenia nie może popełnić przestępstwa/świadomie nimi manipulować. Nie kierują się prostym rachunkiem, co przemawia za, a co przeciw, kiedy pojawiają się podejrzenia lub ewidentne "czerwone flagi", lecz racjonalizują do samego końca i zmieniają o niej/o nich zdanie dopiero wtedy, gdy masa dowodowa stanie się przytłaczająca - nie jesteśmy tak wprawieni w rozpracowywaniu ludzi po ich mimice, mowie ciała czy sposobie bycia i zachowaniu, jak nam się wydaje. Zgadywanie, jakie emocje przeżywają ludzie idzie nam świetnie, gdy oglądamy sitcomy typu "Przyjaciele", ale rzeczywistość wygląda inaczej - "coupling" (sprzężenie) - tutaj nasuwa się powiedzenie "okazja czyni złodzieja", aczkolwiek w książce byłoby to raczej "okazja czyni samobójcę" - Autor używa statystyk, by wskazać na to, że bez odpowiednich okoliczności pewne ludzkie zachowania po prostu nie wystąpią. Drobna zmiana może im zapobiec i wcale nie sprawi to, że człowiek "jak chce, to i tak to zrobi" innym sposobem. - człowiekowi może urwać się film nawet na kilka dni, w czasie których będzie normalnie funkcjonował i nikt nawet może się nie zorientować. Interesujący rozdział poświęcony działaniu alkoholu, jak i poczytalności sprawców gwałtu. W jednym miejscu miałem niezgodę na to, co pisał autor - fragment, gdzie pada swego rodzaju apel do mężczyzn, że powinni być świadomi, do czego mogą być zdolni "pod wpływem" (czytałem w oryginalne, nie wiem, jak to opisano w polskim wydaniu). W świetle przedstawionego w książce przyładu narzuca się druga strona tego samego- że to samo ostrzeżenie można przedstawić kobietom. Jeśli pijani mężczyźni, na imprezach, gdzie wszyscy piją na umór, mogą inicjować zbliżenie, odczytawszy zachowanie, jej słowną aprobatę i/lub brak wyrażenia sprzeciwu kobiety wobec jego poczynań jako zgodę (w czasie kiedy oboje "nie są sobą" przez alkohol),a później być posądzeni przez nie o gwałt, to czy nie powinno się również apelować do kobiet, że jeśli będą doprowadzać się do takiego stanu w takich okolicznościach to są temu współwinne?
chłopak_z_osiedla - awatar chłopak_z_osiedla
oceniła na87 miesięcy temu

Cytaty z książki Harvardzki poradnik skutecznego uczenia się

Więcej

Znane jest powiedzenie, że ,,uczymy się przez doświadczenie”. Wydaje się jednak, że niektórzy ludzie nigdy się nie uczą. Jedna z różnic między tymi, którzy się uczą, a tymi, którzy tego nie potrafią, polega być może na tym, że ci pierwsi wyrobili sobie nawyk refleksji.

Znane jest powiedzenie, że ,,uczymy się przez doświadczenie”. Wydaje się jednak, że niektórzy ludzie nigdy się nie uczą. Jedna z różnic między tymi, którzy się uczą, a tymi, którzy tego nie potrafią, polega być może na tym, że ci pierwsi wyrobili sobie nawyk refleksji.

Peter C. Brown Harvardzki poradnik skutecznego uczenia się Zobacz więcej
Więcej