rozwiń zwiń

Ciszej proszę...

Okładka książki Ciszej proszę...
Susan Cain Wydawnictwo: Laurum nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
464 str. 7 godz. 44 min.
Kategoria:
nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Quiet: The Power of Introverts in a World That Can't Stop Talking
Data wydania:
2012-09-18
Data 1. wyd. pol.:
2012-09-18
Data 1. wydania:
2012-01-01
Liczba stron:
464
Czas czytania
7 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377462157
Tłumacz:
Jerzy Korpanty
Średnia ocen

                7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ciszej proszę... w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Ciszej proszę...



książek na półce przeczytane 1090 napisanych opinii 487

Oceny książki Ciszej proszę...

Średnia ocen
7,4 / 10
845 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
104
19

Na półkach: , ,

Świat potrzebuje zarówno głośnych, jak i cichych, a problem w tym, że za długo słuchał tylko tych pierwszych.
Przesłuchałam audiobooka Ciszej, proszę! i mam mieszane, ale raczej pozytywne odczucia.
Choć książka jest dość obszerna i momentami rozwleczona, to jej najważniejsze wnioski spokojnie mogłyby zmieścić się w krótkiej pigułce, z którą powinien zapoznać się każdy pracodawca, nauczyciel i rodzic.
Susan Cain pokazuje, że cichość, refleksyjność i potrzeba samotności nie są wadą, tylko innym stylem funkcjonowania, który często bywa niedoceniany w świecie premiującym głośność i przebojowość. Warto przeczytać (lub przesłuchać), żeby lepiej zrozumieć siebie i innych, nawet jeśli nie każdy fragment jest równie wciągający.

Świat potrzebuje zarówno głośnych, jak i cichych, a problem w tym, że za długo słuchał tylko tych pierwszych.
Przesłuchałam audiobooka Ciszej, proszę! i mam mieszane, ale raczej pozytywne odczucia.
Choć książka jest dość obszerna i momentami rozwleczona, to jej najważniejsze wnioski spokojnie mogłyby zmieścić się w krótkiej pigułce, z którą powinien zapoznać się każdy...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

4102 użytkowników ma tytuł Ciszej proszę... na półkach głównych
  • 2 889
  • 1 077
  • 136
446 użytkowników ma tytuł Ciszej proszę... na półkach dodatkowych
  • 291
  • 55
  • 35
  • 23
  • 15
  • 14
  • 13

Inne książki autora

Susan Cain
Susan Cain
Amerykańska autorka i prawniczka żydowskiego pochodzenia.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Uchwycić żywioł. O tym, jak znalezienie pasji zmienia wszystko Ken Robinson
Uchwycić żywioł. O tym, jak znalezienie pasji zmienia wszystko
Ken Robinson
Rzeczywiście jest to książka "O tym, jak znalezienie pasji zmienia wszystko" ale to nie jest książka o tym jak znaleźć pasję :D Niestety. Są ciekawe treści, inspiracje, na pewno coś tam można liznąć czy zaczerpnąć... ale spodziewałem się jakichś chyba spektakularnych rad jak tą pasję znaleźć ale tu ich nie znalazłem... Są pewne inspirujące wskazówki/wnioski, podsumowania i może to być pomocne, ale to jednak nie to, tak ogólnie... Można przeczytać ale nie należy spodziewać się rewolucji i że samo przeczytanie tej książki zmieni nasze życie. A ja chyba za dużo się spodziewałem. Fajny cytat o popełnianiu błędów (i drugi taki po prostu ciekawy ;) ): "Najbardziej spodobało mi się w tej sytuacji to, że ilustruje ona, że dzieci, kiedy są bardzo młode, nieszczególnie boją się popełnić błąd. Jeśli nie są pewne, co zrobić w określonej sytuacji, po prostu odważnie coś strzelą i zobaczą, co się stanie. To nie znaczy, że być w błędzie znaczy to samo, co być kreatywnym. Czasem być w błędzie, to po prostu być w błędzie. Prawdą jest jednak to, że jeśli nie jesteś przygotowany na to, że możesz popełnić błąd, nigdy nie zrobisz nic oryginalnego." (pdf.str.27) "Wielu z nas żyje dziś jak rosyjskie lalki usadowione w wielowarstwowej tożsamości kulturowej. Rozbawiło mnie na przykład, kiedy ostatnio przeczytałem, że dziś być Brytyjczykiem to znaczy jechać do domu niemieckim samochodem, zatrzymać się, kupić belgijskie piwo i turecki kebab albo indyjskie jedzenie na wynos, spędzić wieczór wśród szwedzkich mebli, oglądając amerykańskie programy w japońskim telewizorze. A najbardziej brytyjska cecha ze wszystkich? Podejrzliwość wobec wszystkiego, co obce." (pdf.str.169) (czytana/słuchana: 10-13.10.2025) 3/5 [6/10]
lex - awatar lex
ocenił na 6 5 miesięcy temu
Płytki umysł. Jak internet wpływa na nasz mózg Nicholas Carr
Płytki umysł. Jak internet wpływa na nasz mózg
Nicholas Carr
Książka "Płytki umysł. Jak Internet wpływa na nasz mózg" to krótka, ale nasycona treścią publikacja autorstwa Nicholasa Carra. W teorii miała być pracą na temat oddziaływania Internetu na nasze myślenie, wypływająca z autorefleksji związanej z coraz trudniejszym utrzymaniem uwagi, jednak w gruncie rzeczy to raczej książka o książkach. Z pewnością nikt nie zdziwiłby się, gdyby zamiast obecnego tytułu na okładce widniało "Oda do literatury" albo "Pochwała życia czytelnika". Z tego powodu na pewno przypadnie do gustu każdemu zapalonemu połykaczowi książek. Oprócz tematu naszej ukochanej literatury, w publikacji obecna jest także pogłębiona refleksja na temat zachowań ludzkiego mózgu w obliczu postępu technologii. Autor bardzo sprawnie żongluje naukowymi danymi, jak również przykładami bliższymi przeciętnemu odbiorcy. Ostatecznie dochodzi do bardzo ciekawej konkluzji, mianowicie okazuje się, że tzw. "czytelnik" to na poziomie komórkowym ktoś zupełnie inny niż "współczesny internetowy surfer". Pozostawia nas więc z pytaniem - którym człowiekiem chcemy być. Jedyne, co miałabym publikacji do zarzucenia, to nieaktualność w pewnych aspektach. Niektóre informacje, zwłaszcza z dziedziny technologii, są zupełnie przestarzałe, a w skutek tego, stawiane hipotezy - zupełnie mylne. Szczególnie rozbawiła mnie opinia autora, gdzie kategorycznie wypowiada się przeciw czytnikom i zapewnia, że dla prawdziwych czytelników nigdy nie będzie to medium równe książce. Oczywiście te słowa przeczytałam właśnie na czytniku. Jednakże takie drobne niedociągnięcia, jak chociażby brak wiary w stworzenie kiedykolwiek sztucznej inteligencji (a wiemy dobrze, że ma się lepiej niż kiedykolwiek) należy mu wybaczyć. W końcu można być mądrym po fakcie i wróżyć z teraźniejszości, jednak te kilka lat wcześniej postawienie jakiekolwiek hipotezy musiało się równać z niemałą odwagą. Mimo kilku drobnych niedociągnięć "Płytki umysł" to wartościowa lektura, która oprócz przedstawienie historii badań na temat mózgu, rozwoju rynku literackiego i szybkiego rozrostu Internetu, z pewnością podniesie każdemu molowi książkowemu samoocenę. Kto wie, może za sprawą tej publikacji choć jeden przeciwnik literatury zostanie nawrócony.
Fanka_Gwieździsta Krystyna - awatar Fanka_Gwieździsta Krystyna
oceniła na 7 1 rok temu
Błądzą wszyscy (ale nie ja). Dlaczego usprawiedliwiamy głupie poglądy, złe decyzje i szkodliwe działania? Elliot Aronson
Błądzą wszyscy (ale nie ja). Dlaczego usprawiedliwiamy głupie poglądy, złe decyzje i szkodliwe działania?
Elliot Aronson Carol Tavris
Bardzo dobra książka, słusznie wysoko oceniana! Styl bardzo przystępny, lekki i wciągający, a jednak przekazuje dużo wiedzy - takie wyważone lubię. Kolejny krok do zrozumienia czym jest natura ludzka... Tylko czym jest? Bo jest np. też znaczna część poświęcona temu jak przebudowujemy wspomnienia, dosłownie ("fałszywe wspomnienia", a raczej nawet nie tylko to, lecz coś głębszego - jak przebudowujemy wspomnienia przy każdym wspominaniu i jest to niby normalne). Po tym miałem jednak takie przemyślenia... że jeśli za nasze zachowania odpowiadają tylko fizjologiczne procesy mózgu (patrz książki Sapolsky'ego i podobne), jeśli nasze wspomnienia może nawet nigdy się nie wydarzyły... to kim właściwie jest człowiek? Taka mię filozoficzna refleksja wzięła... ale jak by nie było wolę prawdę znać ;) Jak zwykle kilka cytatów: "Aldous Huxley miał rację, kiedy powiedział: „Zapewne nie istnieje ktoś taki, jak świadomy hipokryta”. (pdf.str. 11) - a ja tam czasami się łapię :D Oczywiście staram się wtedy coś zmienić, nie zawsze zachowanie ;) częściej przekonania, ale jednak. "Wyniki te dowodzą, że jeśli człowiek dobrowolnie podda się nieprzyjemnemu doświadczeniu, żeby osiągnąć jakiś cel, to ów cel staje się dla niego bardziej atrakcyjny. Jeżeli w drodze na spotkanie grupy dyskusyjnej zostaniesz uderzony w głowę wazonem, który wypadł przez otwarte okno mieszkania w kamienicy, nie będziesz oceniał tej grupy lepiej niż wówczas, gdyby nie spotkało Cię to przykre doświadczenie. Gdybyś jednak zgodził się na uderzenie w głowę wazonem, żeby zostać członkiem tej grupy, to z pewnością uznałbyś ją za bardziej atrakcyjną." (pdf.str. 27) "Im bardziej kosztowna jest dana decyzja – w kategoriach czasu, pieniędzy, wysiłku czy niedogodności, jakie się z nią wiążą – oraz im bardziej nieodwracalne są jej następstwa, tym ostrzejszy dysonans i tym silniejsza potrzeba złagodzenia nieprzyjemnego napięcia poprzez wyolbrzymianie dobrych stron dokonanego wyboru. Dlatego kiedy przymierzasz się do dużego zakupu lub do podjęcia ważnej decyzji – jaki kupić samochód lub komputer, czy poddać się operacji plastycznej albo czy zapisać się na kosztowny kurs samopomocy psychologicznej – nie pytaj o radę kogoś, kto właśnie to zrobił. Taka osoba będzie miała silną motywację do tego, aby Cię przekonać, że powinieneś pójść w jej ślady. (…) Jeśli potrzebujesz rady w sprawie tego, jaki produkt kupić, zapytaj kogoś, kto nadal zbiera informacje i wciąż jeszcze ma otwartą głowę. Jeżeli chcesz się dowiedzieć, czy dany program terapeutyczny może Ci pomóc, nie polegaj na relacjach osób, które w nim uczestniczyły. Sięgnij po dane pochodzące z kontrolowanych badań eksperymentalnych." (pdf. str. 33) "Conway i Ross nazywają takie egotyczne zniekształcenia pamięci „zdobywaniem tego, czego pragniemy, poprzez zmienianie tego, co było”. Na późniejszych etapach cyklu życia wielu z nas sięga po tę metodę – pamiętamy swoją przeszłość jako dużo gorszą, niż była w rzeczywistości, i w ten sposób wyolbrzymiamy postęp, jakiego dokonaliśmy, a co za tym idzie – poprawiamy sobie samopoczucie. Oczywiście wszyscy rozwijamy się i dojrzewamy, ale na ogół nie w tak dużym stopniu, jak się nam wydaje. To zniekształcenie pamięci wyjaśnia, dlaczego wszyscy mamy wrażenie, że bardzo się zmieniliśmy, ale nasi przyjaciele, wrogowie i ludzie, których kochamy, wydają nam się tacy sami, jak zawsze. Wpadamy na dawnego kolegę z klasy, Harry’ego, na zjeździe absolwentów szkoły średniej. Podczas gdy Harry opowiada, ile się nauczył i jak bardzo dojrzał od czasu ukończenia szkoły, kiwamy głową i mówimy sobie w duchu: „Ten sam stary Harry, tylko trochę grubszy i bardziej łysy”." (pdf. str. 105) "Niezwykłą cechą samousprawiedliwiania jest to, że pozwala nam ono w mgnieniu oka przechodzić z jednej roli do drugiej, przy czym w żadnej z tych ról nie stosujemy tego, czego nauczyliśmy się w tej drugiej. Dotkliwe poczucie niesprawiedliwości, jakiego doświadczamy w jednej sytuacji, nie powstrzymuje nas przed niesprawiedliwym potraktowaniem innej osoby ani nie sprawia, że stajemy się bardziej empatyczni w stosunku do ofiar niesprawiedliwości. Wygląda to tak, jakby między tymi dwoma rodzajami doświadczeń stał gruby mur uniemożliwiający nam dostrzeżenie drugiej strony. Jedną z przyczyn istnienia tego muru jest fakt, że cierpienie, którego sami doświadczamy, zawsze wydaje się bardziej intensywne od tego, jakie zadajemy innym, nawet jeśli rzeczywisty rozmiar cierpienia jest w obu sytuacjach taki sam. Stare powiedzenie: złamana noga innej osoby to błahostka, ale nasz złamany paznokieć to poważna sprawa, okazuje się trafnym opisem naszego neurologicznego „okablowania”. (…) Zjawisko to pomaga wyjaśnić, dlaczego chłopcy, którzy zaczynają się szturchać dla zabawy, już po chwili wściekle okładają się pięściami, a także dlaczego między dwoma narodami może się wytworzyć spirala wzajemnych działań odwetowych: „Oni nie wzięli oka za oko. Wybili oko za ząb. Musimy wyrównać z nimi rachunki – odetnijmy im nogę”. Każda ze stron usprawiedliwia swoje postępowanie, twierdząc, że tylko odpłaca pięknym za nadobne." (pdf. str. 245-246) "'Czasami bywa trudno zdefiniować dobro, ale zło ma charakterystyczny zapach – każde dziecko wie, czym jest ból. Dlatego za każdym razem, kiedy celowo zadajemy komuś ból, doskonale wiemy, co robimy. Wyrządzamy zło.' (Amoz Oz, pisarz izraelski) Czy Charles Graner i Lynndie England rzeczywiście wiedzieli, co robią – nie mówiąc już o tym, czy byli świadomi, że „wyrządzają zło” – kiedy celowo zadawali ból irackim więźniom, poniżali ich i wyśmiewali? Nie, nie wiedzieli. To dlatego Amos Oz się myli. Oz nie wziął pod uwagę potęgi samousprawiedliwiania – jesteśmy dobrymi ludźmi. Jeżeli zatem celowo zadajemy cierpienie innemu człowiekowi, to on z pewnością na to zasłużył. Dlatego wcale nie wyrządzamy zła. Wręcz przeciwnie – postępujemy dobrze. Stosunkowo niewielki odsetek ludzi, którzy nie potrafią lub nie chcą redukować dysonansu w taki sposób, płaci za to wysoką cenę psychologiczną – doświadcza poczucia winy, smutku i lęku, miewa koszmarne sny i cierpi na bezsenność. Cierpienie, jakiego doznają na skutek występków, których się dopuścili, a których nie mogą zaakceptować, jest niezwykle dotkliwe, dlatego większość ludzi jest gotowa sięgnąć po wszelkie dostępne usprawiedliwienie, żeby złagodzić nieprzyjemny dysonans. W poprzednim rozdziale wyjaśniliśmy, dlaczego rozwodzący się małżonkowie często usprawiedliwiają cierpienie, jakie zadają drugiej osobie. W przerażającym rachunku samooszukiwania im dotkliwszy ból zadajemy innym, tym silniejsza nasza potrzeba usprawiedliwienia własnego postępowania w celu zachowania poczucia przyzwoitości i ocalenia pozytywnego obrazu własnej osoby. Ponieważ nasze ofiary zasłużyły sobie na to, co je spotkało, nienawidzimy ich jeszcze bardziej niż przed wyrządzeniem im krzywdy, co z kolei skłania nas do zadawania im jeszcze większego cierpienia." (pdf. str. 251-252) (czytana/słuchana: 29.06-1.07.2025) 5-/5 [8/10]
lex - awatar lex
ocenił na 8 9 miesięcy temu
DRIVE. Kompletnie nowe spojrzenie na motywację Daniel H. Pink
DRIVE. Kompletnie nowe spojrzenie na motywację
Daniel H. Pink
Bardzo ciekawa książka na temat tego, jak podchodzić do motywacji w wymiarze osobistym i w skali organizacji. Omawia 3 różne rodzaje motywacji oraz to, kiedy działają, a kiedy nie. Wskazuje głównie, że im bardziej świat oraz praca i wyzwania stają się skomplikowane, tym bardziej ważniejszy jest trzeci rodzaj motywacji. Na początek omówmy motywacje 1.0, 2.0 oraz 3.0: Motywacja 1.0 – podstawowe impulsy i instynkty, które sprowadzają się do „nieumarcia”. Głód, pragnienie, sen. Motywacja 2.0 – kij i marchewka. Klasyczny system kar i nagród. Motywacja 3.0 – samozaangażowanie, większe idee, zaangażowanie dla dobra sprawy i czegoś większego od nas samych. Kilka fajnych myśli z książki i moich uwag: ● Pink dzieli zadania na algorytmiczne i heurystyczne. Zadania algorytmiczne to takie, gdzie masz zestaw instrukcji i jedną ścieżkę do końca – jest algorytm rozwiązania. Zadania heurystyczne wymagają eksperymentowania i wymyślania nowatorskich rozwiązań, bo takiego algorytmu nie ma. Badaczka Teresa Amabile z Harvard Business School odkryła, że zewnętrzne nagrody i kary działają dobrze przy zadaniach algorytmicznych. No ale potrafią w niszczycielski sposób wpływać na zadania heurystyczne. Ambitne zadania – rozwiązywanie nowych problemów czy tworzenie czegoś, czego światu brakowało – są w wysokim stopniu uzależnione od motywacji wewnętrznej. ● Niestety paradoksalnie nagrody mogą utrudniać realizowanie pewnych celów i zmienić ciekawe zajęcie w harówkę. Marchewka i kij mają siedem fatalnych wad: mogą zgasić wewnętrzną motywację, obniżać wyniki, zmiażdżyć kreatywność, wyprzeć dobre zachowanie, zachęcać do oszukiwania i korzystania ze skrótów oraz do nieetycznego zachowania, uzależniać, a także sprzyjać myśleniu krótkowzrocznemu. ● Jeden z rozdziałów omawia też, jak ważny jest growth mindset. Dzięki niemu ciężka praca jest postrzegana jako wartość, a nie dowód na to, że jesteśmy niewystarczający. ● Jeden z głównych wniosków z książki to taki, że firmy muszą uczyć się, jak angażować pracowników na wyższym poziomie niż jedynie poprzez premie finansowe. I nie, jeśli jakiś Janusz biznesu już zaciera ręce, że nie trzeba pracownikom płacić, tylko dać im „super-misję”, to tak nie działa :). Badania przytoczone w książce jasno wskazują, że by motywacja 3.0 miała rację bytu, tacy pracownicy muszą wiedzieć, że zarabiają standardowe stawki lub powyżej średniej. Ulubiony cytat: Badacze tacy jak Teresa Amabile z Harvard Business School odkryli, że zewnętrzne nagrody i kary – i marchewki, i kije – mogą dobrze działać przy zadaniach algorytmicznych. Ale potrafią w niszczycielski sposób wpływać na zadania heurystyczne. Tego typu ambitne zadania – rozwiązywanie nowych problemów albo tworzenie czegoś, czego światu brakowało, a on nawet o tym nie wiedział – w wysokim stopniu uzależnione są od trzeciego popędu Harlowa. Fajna książka. Głównie pewnie skorzystają z niej menedżerowie oraz właściciele firm. Najlepiej ci starej daty, bo publikacja podważa wiele standardowej wiedzy.
Daniel Podgórski - awatar Daniel Podgórski
ocenił na 7 4 miesiące temu
Siła woli. Wykorzystaj samokontrolę i osiągaj więcej! Kelly McGonigal
Siła woli. Wykorzystaj samokontrolę i osiągaj więcej!
Kelly McGonigal
"Siła woli" Kelly McGonigal to błyskotliwe połączenie nauki i praktyki, które rzuca nowe światło na jeden z najbardziej fascynujących aspektów ludzkiej psychologii. Autorka, wykładowczyni Uniwersytetu Stanford, z niezwykłą przystępnością prezentuje najnowsze odkrycia neurobiologii, psychologii i ekonomii behawioralnej dotyczące samokontroli, jednocześnie przekładając je na konkretne strategie wzmacniania tej kluczowej umiejętności. McGonigal zręcznie demistyfikuje siłę woli, przedstawiając ją nie jako wrodzoną cechę charakteru, ale jako zdolność, którą można systematycznie rozwijać poprzez zrozumienie jej mechanizmów. Szczególną wartość książki stanowi perspektywa integrująca trzy wymiary samokontroli: "Nie będę" (opieranie się pokusom), "Będę" (robienie tego, czego unikamy) oraz "Chcę" (pamiętanie o długoterminowych celach). Autorka z empatią i bez moralizowania analizuje powszechne pułapki samokontroli, od prokrastynacji, przez zachowania impulsywne, po mechanizmy samosabotażu, oferując praktyczne, poparte badaniami techniki ich przezwyciężania. Przedstawione ćwiczenia, od treningu uważności i kontroli oddechu, po precyzyjne strategie formułowania celów, są na tyle uniwersalne, że każdy czytelnik znajdzie w nich coś dla siebie, niezależnie od obszaru życia, w którym chce wzmocnić swoją samokontrolę. Jeśli ktoś się waha, czy po nią sięgnąć, albo chce sobie przypomnieć jej kluczowe idee, polecam zajrzeć na moją stronę Lumeo.pl, gdzie znajdziecie jej szczegółową analizę.
Mateusz - awatar Mateusz
ocenił na 8 11 miesięcy temu
Żyj wystarczająco dobrze Agnieszka Jucewicz
Żyj wystarczająco dobrze
Agnieszka Jucewicz Grzegorz Sroczyński
Książka ciekawa, chociaż po tytule myślałem że to będzie bardziej poradnik :D nie jest, są to luźne dialogi prowadzone z różnymi specjalistami, więc nie ma tu jakichś rad wprost (choć tego można by się spodziewać po tytule) ale za to czyta się lekko, szybko, są interesujące, więc łatwo mi było skupić się na treści, no i może nie wszystkie są super-odkrywcze ale można wynieść ciekawe informacje. Szczególnie interesujące wydały mi się tematy, o których się nie mówi - np. że czasem matka nie lubi swojego dziecka, opiekuje się i dba ale nie lubi - tak też bywa. Książka nie jest może jakąś rewolucją, którą trzeba przeczytać, ale dla mnie był to dobrze spędzony czas i moim zdaniem warto. Jeszcze trochę ciekawych cytatów sobie wypisałem: "*Są jakieś koszty tej zmiany?* [chodzi o zmianę w wyniku psychoterapii] Najważniejsze są koszty emocjonalne. Trzeba się rozstać z obecnym sobą. A człowiek się do siebie przywiązuje, nawet do swoich wad, których w głębi duszy nie znosi, a bez których żyć nie może. I to pożegnanie zwykle jest trudne. " (s. 24) - to prawda... "Jak się posłucha tego, co się mówi o ludziach sukcesu w Polsce, to w zasadzie można dojść do samych przykrych wniosków. Znowu powołam się na prof. Wojciszkego, który sprawdzał kiedyś, czy ludzie uważają, że tym, którzy zarabiają dużo pieniędzy, te pieniądze się należą. W Polsce chyba 85 proc. uważało, że te pieniądze im się nie należą, że doszli do nich jakąś pokrętną drogą. Najlepiej chyba wyraża to słynna fraza: „Jeśli ktoś ma pieniądze, to skądś je ma”. Natomiast w USA znaczna większość badanych twierdziła, że bogaci ludzie mają pieniądze, bo sobie na nie uczciwie zapracowali, więc one im się jak najbardziej należą." (s.57) - no tu bym miał pewne wątpliwości ;) bo jednak no... te pieniądze skądś są na pewno. I pytanie tylko jakim kosztem zostały "sobie zapracowane"... No nic nie poradzę na to, że mam przed oczami prezesów modowych koncernów zarabiających setki tysięcy $ podczas gdy szeregowa szwaczka w jakimś Bangladeszu szyjąca dla tego koncernu pracuje po kilkanaście godzin na dobę i ledwie wiąże koniec z końcem... No ja nie wątpię, że sobie ten prezes na swoje pieniądze naprawdę zapracował (w końcu żeby wymyślić i/lub utrzymać taki system wyzysku i dać radę to unieść psychicznie, to trzeba mieć zdrowie), tylko jakby jednak troszkę mniej ciężko niż ta szwaczka... i z tym mam problem. Ale dobra, rozumiem przekaz i nie chciałem psuć ;) I jeszcze o (dobrych) związkach: "(…) cenią swoją niezależność, dają sobie dużo wolności. Szanują uczucia partnera, nie oceniają go pod byle pretekstem. Dostrzegają swoją wzajemną wyjątkowość. Potrafią bez lęku powiedzieć do siebie: „Chcę z tobą być, chociaż wcale nie jesteś mi potrzebny, aby żyć. Będzie mi ciężko, przykro, ale dam sobie radę, gdyby twoje uczucia się skończyły”. Wtedy czują się wolni, wybrani, są spontaniczni, akceptują swoje braki i ograniczenia. Uważam, że zdania, które przytoczyłem przed chwilą, to największy komplement, jaki można powiedzieć drugiej osobie. Przecież one mówią, że jest jedyna i niepowtarzalna!!!" (s.120) - dokładnie. "Nie mogę żyć bez ciebie!" - to żaden komplement :D (bez jakiegoś guza, którego usunięcie zagrażałoby życiu też nie można żyć ;) ), ale "Mogę żyć bez ciebie ale CHCĘ żyć z tobą" - to jest dopiero komplement :) I dalej: "*Co oznacza to „nie potrzebuję cię”?* To, że ja nie potrzebuję obsługi i potwierdzenia w ten sposób mojej wartości. Nie potrzebuję poświęceń. Nie potrzebuję, żebyś mi gotowała, sprzątała, zabiegała o mój dobry nastrój. Chcę, żebyś wierzyła, że jest w tobie to coś, co jest cenniejsze niż to wszystko, i dla tego czegoś chcę właśnie z tobą być. Niestety, ta metafora potrzebności czy też taka narracja związkowa, która opiera się na tej potrzebności, tej wymianie towarowej, kompromisach, w wyniku których ludzie, zamiast pojechać nad morze albo w góry, lądują w Kielcach i są niezadowoleni, jest jakimś przekleństwem zatruwającym nasze umysły. Ciągle słyszę i widzę nieporadne próby przeprowadzenia umów społecznych, tworzenia kontraktów rodzinnych, gdzie stoi czarno na białym: ty wyprowadzasz psa, ja idę po zakupy, ty odprowadzasz dzieci, ja myję wannę – i tak dalej aż do potężnej awantury wywołanej ciągle powracającym poczuciem, że znowu zostałem wykorzystany. A przecież związek, miłość, jak stoi napisane w Biblii, jest po to, żeby ludzie czuli się w nim wolni. Ale oczywiście ludzie się boją tej wolności. *Bo?* Bo jak dam partnerowi wolność, to on zaraz pryśnie, bo nie wierzę, że można ze mną być. Dobre związki przeważnie mają ci ludzie, którzy czują się dobrze sami ze sobą. Czują, że życie ma sens, że mają różne kłopoty, ale potrafią z nich wychodzić. Są niezależni. Potrafią przekraczać jakieś wygórowane czy nadmierne oczekiwania środowiskowe." (s.120-121) A na koniec jeszcze taka historia: "Opowiem pani historię, którą słyszałam od pacjenta, 50-letniego mężczyzny, który od umierającej matki dowiedział się, że jego ojciec nie jest jego prawdziwym ojcem, nie wie o tym i ona synowi przekazuje tę tajemnicę życia, z zaznaczeniem, że ma się tym ojcem na starość opiekować. Jego prawdziwym ojcem jest natomiast sąsiad." - no ja sobie pomyślałem, że po co to było, mogła już zabrać tą tajemnicę do grobu, a nie przewracać życie 50-latka i człowieka, którego uważa za ojca, a tamten za syna... ale ta historia ma ciąg dalszy: "Dla tego mężczyzny to było niezwykle poruszające doświadczenie. On sobie przypomniał, że jako dziesięcioletni chłopiec topił się w jakimś potoku i ten sąsiad go uratował i w taki sposób przytulił, że odczuć, których wtedy doznał, nijak nie umiał sobie wytłumaczyć. Po tym, czego się dowiedział od matki, wszystkie puzzle mu się ułożyły. Koniec tej historii był taki, że na stare lata ten mężczyzna przyjął pod swój dach i ojca biologicznego, i tego, z którym spędził całe życie. Obydwoma staruszkami do końca się zajmował i oni jakoś sobie po męsku tę sytuację ułożyli. Więc ta prawda, taka nawet niesamowita i początkowo bolesna, zaofiarowała mu coś bezcennego." (s.175) - historia faktycznie niesamowita :) (czytana/słuchana: 18-22.07.2024) 4+/5 [7/10]
lex - awatar lex
ocenił na 7 1 rok temu

Cytaty z książki Ciszej proszę...

Więcej
Susan Cain Ciszej proszę... Zobacz więcej
Susan Cain Ciszej proszę... Zobacz więcej
Susan Cain Ciszej proszę... Zobacz więcej
Więcej