Poletko Pana Boga

235 str. 3 godz. 55 min.
- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Seria:
- Biblioteka Czytelnika
- Tytuł oryginału:
- God`s Little Acre
- Data wydania:
- 1999-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1959-06-01
- Liczba stron:
- 235
- Czas czytania
- 3 godz. 55 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 8307026814
- Tłumacz:
- Bronisław Zieliński
Poszukiwacze złota i piękne kobiety. Piasek Poletka Pana Boga nasiąka szkarłatną krwią. Robotnicy wypluwają płuca w żółty pył Karoliny. Splot brutalnych namiętności.
Dramat życia ludzi, którzy jeżdżą nowoczesnymi samochodami, a psychicznie nie różnią się od dzikusów z epoki kamiennej. W sumie — Południe USA i jedna z najgłośniejszych i najbardziej poczytnych książek XX wieku.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Poletko Pana Boga w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Poletko Pana Boga
Poznaj innych czytelników
479 użytkowników ma tytuł Poletko Pana Boga na półkach głównych- Przeczytane 285
- Chcę przeczytać 189
- Teraz czytam 5
- Posiadam 67
- Literatura amerykańska 9
- Ulubione 5
- Literatura piękna 4
- Amerykańskie Południe 3
- Beletrystyka 3
- 2012 2







































OPINIE i DYSKUSJE o książce Poletko Pana Boga
Podłączyć prąd w przędzalni, złapać albinosa i będzie git. Make America Great Again...od tyłu.
Podłączyć prąd w przędzalni, złapać albinosa i będzie git. Make America Great Again...od tyłu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo ja mogę o tej książce napisać? Liczyłam na dobrą amerykańską prozę w starym stylu, a dostałam - no nie wiem co. Wszystkie postacie są irytujące i nie kibicowałam nikomu, było mi obojętne, co się z nimi stanie, jak ktoś się żegnał z tym łez padołem, to nie robiło to na mine żadnego wrażenia. Szkoda, bo bardzo zmarnowany potencjał - można było zrobić z tego kawałek świetnej literatury, gdyby autor nie postanowił oprzeć całego zamysłu o odniesienia seksualne. Nie, żeby mi to w literaturze przeszkadzało, bo nie należę do grona jojczących o takie czy inne rzeczy w książkach (jojczę jedynie o braki warsztatowe i nieposzanowanie języka). Problem tutaj był taki, że co kilka akapitów czytamy o zachwytach starego cyckami synowej, o tym jak jeden typ jest napalony na bratową, a drugi na tą samą larwę - bratową żony i jak córka starego rucha się z kim popadnie. Postacie? Ojciec, który nie ma żadnego posłuchu wśród dzieci (co bardzo mi się gryzie z modelem wiejskiej rodziny sprzed dziesięcioleci),przy własnym synu i przy synowej jawnie wychwala cycki tej ostatniej i twierdzi, że chętnie padłby na kolana i lizał, mamy jego córkę, która - jak już zostało powiedziane - rucha się z kim popadnie, w tym na oczach ojca, również z mężem swojej siostry, nad czym ta przechodzi do porządku dziennego (zresztą z jej bratową też się ten mąż gził w pokoju obok i również na żonie to wrażenia większego nie zrobiło),mamy Pluta, który co prawda wbrew imieniu psem nie jest, za to jest traktowany jak pies, mamy męża tej niereagującej na jego zdrady, który z jakiegoś powodu jest demonem seksu i każda na jego widok dostaje wścieklizny, dwóch braci, którzy są nijacy i trzeciego brata, który stał się bogaczem i nie chce mieć z rodziną na wsi nic wspólnego, ale przyjeżdża po 15(!) latach do domu rodzinnego, bo mu się chce ruchać tą od cycków, co to tak jego starego urzekły. Aż dziwne, że to w Georgii się dzieje, nie w Alabamie. I to wszystko niestety - na tle cudownego, a potraktowanego właśnie jako tło - tematu bezrobocia, biedy i poczucia beznadziei. Lepiej się tego skopać nie dało, panie Caldwell. Czytał pan może "Grona gniewu"? To było przeczytać zanim się pan wziął za pisanie czegoś takiego. A mogło wyjść całkiem przyzwoicie, bo stosuje pan pewne środki stylistyczne, które bardzo lubię. Cóż, nawet nie będę oceniać tej książki, bo nie mam pojęcia, jaką ocenę mogłabym wystawić.
Dodam tylko - w odniesieniu do opinii pana Janusza, który kwestionuje wiarygodność - no, panie Januszu, trochę chyba u pana kuleje wiedza o realiach amerykańskich, a zwłaszcza amerykańskiego Południa sprzed 100 lat. Wątpi pan, że kandydat na szeryfa podsuwałby porwanie albinosa? Murzyńskiego albinosa? To pan się dokształci, bardzo proszę. Bo nie takich rzeczy się dopuszczali (ha, dopuszczają ciągle) tzw. przedstawiciele prawa w Ameryczce. Dziękuję in advance.
Co ja mogę o tej książce napisać? Liczyłam na dobrą amerykańską prozę w starym stylu, a dostałam - no nie wiem co. Wszystkie postacie są irytujące i nie kibicowałam nikomu, było mi obojętne, co się z nimi stanie, jak ktoś się żegnał z tym łez padołem, to nie robiło to na mine żadnego wrażenia. Szkoda, bo bardzo zmarnowany potencjał - można było zrobić z tego kawałek...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo może subiektywne wrażenie, ale po przeczytaniu „Chłopca z Georgii” kolejne książki autorstwa Caldewella nie przypadły mi do gustu. Średnio czytało mi się obyczajową „Jenny”, jeszcze gorzej „Poletko”. A przecież ten tytuł jest bodaj najbardziej znanym dziełem tego Autora, toteż z dużymi nadziejami sięgnąłem po edycję z 1956 r.
Z każdą stronicą liczyłem na rozwinięcie fabuły – i nie doczekałem się, nie licząc sceny strajku w fabryce. Obserwując groteskowe zachowanie Tay Taya spodziewałem się większej dozy humoru – niestety też nie. Postacie kobiece dziwne (Jill, Gryzelda i Rozamunda),zaskakująco bardzo swobodne seksualnie (co też one widziały w Willu?) Obecnych czytelników oburzy traktowanie czarnoskórych robotników (choć mówimy o historii sprzed 100 lat). Jak dla mnie, spore rozczarowanie. 3/10
To może subiektywne wrażenie, ale po przeczytaniu „Chłopca z Georgii” kolejne książki autorstwa Caldewella nie przypadły mi do gustu. Średnio czytało mi się obyczajową „Jenny”, jeszcze gorzej „Poletko”. A przecież ten tytuł jest bodaj najbardziej znanym dziełem tego Autora, toteż z dużymi nadziejami sięgnąłem po edycję z 1956 r.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ każdą stronicą liczyłem na rozwinięcie...
I po raz kolejny Caldwellowe południe USA - miejsce, gdzie człowiek nie bywa człowiekowi człowiekiem, chore namiętności buzują, a poszukiwanie szczęścia zamienia się w walkę wszystkich ze wszystkimi - także, a może zwłaszcza w ramach rodziny. Efektem - zabójstwo.
To także rzecz o złudzeniach. Że można wykopać żyłę złota - bo mamy tu złagodzoną, acz jak zawsze niszczącą, wersję gorączki złota (z wiadomym skutkiem). Że mężczyzna z kobietą mogą mieć równoważny, szczęśliwy związek bez przemocy. Że rasa nie ma znaczenia wobec wspólnoty losu.
Tu trzeba być twardym, jeżeli nie bezwzględnym, a szukając szczęścia - egoistycznie pojmowanego - łamać prawa ludzkie, o tzw. boskich nawet nie mówiąc. Ilustracją jest np. oddanie przez patriarchę rodu Tay Taya zbiorów z wyznaczonego poletka Kościołowi. “Poletko Pana Boga” to zatem ten kawałek, który miał być świętością nie do ruszenia. Ale jak to w życiu, opętani żądzą złota, kopią i tu….
“To jest Poletko Pana Boga, Pluto. Dumny jestem, że chociaż niewiele mam, przecież dzielę się z tym z Panem Bogiem.
- A co tam rośnie w tym roku?
- Co rośnie? A nic. Najwyżej trochę mleczów i łopuchów, bo po prostu nie miałem czasu zasadzić bawełny tego roku. Ja, moje chłopaki i te dwa czarnuchy tacyśmy byli zajęci czym innym, że na razie musiałem zostawić odłogiem poletko Pana Boga.(...) Za nic bym nie chciał znaleźć tej żyły na panaboskim poletku, bo potem musiałbym to wszystko oddać na kościół”.
“Jeszcze nie widziałem mężczyzny ani kobiety, którzy by nie ryli się w ziemi, kiedy ich złapie gorączka złota. Człowiek zaczyna myśleć, że może następnym uderzeniem kilofa wyrzuci na wierzch garść tych żółtych bryłek, a wtedy, rany boskie, kopie i kopie, i kopie!”.
“- Niedługo trafię na żyłę.
- To samo mówiłeś 14 czy 15 lat temu. Z wiekiem wcale nie nabrałeś rozumu”.
“- Nie bardzo się mogę połapać — wtrącił Pluto — ale coś mi wygląda, że teraz kopiecie na poletku Pana Boga.
- No, to nie będziesz się tym długo martwił — odrzekł Tay Tay — bo dzisiaj rano przeniosłem panaboskie poletko na drugą stronę farmy. Nie ma strachu, żebyśmy w najbliższym czasie dokopali się na nim do żyły. Poletko Pana Boga jest tam bezpieczne jak na samej Florydzie”.
Ażeby wykryć mityczną żyłę złota, sympatyczna rodzinka porywa i więzi (!!!) pewnego albinosa, bo o takich ludziach krąży legenda, że umieją ją znaleźć.
“- Już odgadł, gdzie złoto?
- Jak dwa a dwa cztery - odparł Tay Tay. - Kiedyśmy go tu sprowadzili i powiedzieli, co ma robić, od razu pokazał to miejsce, gdzie teraz jest nowy dół. Powiedział, że tu trzeba kopać, a trafi się na żyłę. No i żyła tam jest.
- A skąd wiecie? Znaleźliście już bryłki?
- No, jeszcze niezupełnie. Ale z każdą minutą jesteśmy bliżej”.
“- Potrafisz zgadnąć, gdzie jest żyła złota?
- Albo ja wiem? Nigdy nie próbowałem.
- To lepiej się pomódl, żebyś odgadł rzekł Will. – Bo jeżeli nie potrafisz, wszyscy tutaj będą wściekli na ciebie i nie wiadomo, co ci się może zdarzyć” (...) “Pod ich spojrzeniami czuł się jak zwierzę na pokazie. Wszyscy przyglądali mu się, natomiast on mógł patrzeć tylko na jedną osobę naraz”.
Krótką pociechą Dave’a jest, że zainteresuje się nim Jill, córka patriarchy i ewidentna nimfomanka…. “Do tej pory Tay Tay ani przez chwilę nie uważał Dave'a za ludzką istotę. Od poprzedniego wieczora traktował go jako coś odmiennego od człowieka teraz jednak, gdy ujrzał uśmiech Dave'a, zaświtało mu w głowie, że chłopak należy do rodzaju ludzkiego”.
A zarazem w chwili próby, walki o prawa pracownicze ci sami ludzie potrafią zachować się pięknie, zachowując ludzką godność.
I jeszcze jedno: zawsze byłem przekonany, że Południe było bardzo purytańskie, a tu proszę: zaskakująca swoboda seksualna młodych dziewcząt i nie tylko, wymienianie się “karesami” w ramach rodziny uchodzi tu niemal za normę, tak jak i publiczne molestowanie synowej… A reakcją na takie zachowania jest nie tyle oburzenie, ile zrozumienie dla takich porywów (serca...?).
“W życiu nie widziałam takiego chłopa. Ciągle próbuje mnie dotykać albo gdzieś ściskać, a teraz jeszcze chciał przyłapać mnie na golasa. Nigdy nie widziałam takiego człowieka”.
“- A ja chyba sypiam z tobą dosyć często, jeżeli tylko nie zadzierasz nosa i nie zaczynasz pleść o jakiejś cholernej świętości zbliżenia z kobietą i takich tam bzdurach. Więc dlaczego do diabła nie wolno mi powiedzieć, że chcę Gryzeldy? Chyba nie możesz żądać, żeby taka dziewczyna się zaszpuntowała?”.
“To ja muszę ciebie prosić, żebyś się ze mną czasem przespał, a Miła Jill przyjeżdża na jedną noc I zaraz ją bierzesz! Przecież nie jest ładniejsza ode mnie”.
“Powiadam tu najpiękniejsze rzeczy, jakie mężczyzna może mówić o kobiecie. Kiedy chłopa aż korci, żeby tak łazić na czworakach i coś lizać – no dziewczyno, wtedy dopiero robi się z niego prawdziwy mężczyzna”.
“- Kobieta nie może kochać mężczyzny, jeżeli nie jest taki. Bo w tym tkwi coś, to wszystko zmienia. (...) A Will.. Will zerwał ze mnie wszystko, podarł mi na strzępy i powiedział że to zrobi. I zrobił tato.(...) Jak kobiecie raz ktoś da coś podobnego, już potem nigdy nie jest ta sama. Jakoś ją to otwiera, czy co. Nie potrafiłabym nigdy naprawdę kochać innego mężczyzny, jeżeli by mi tego nie zrobił”.
“- Gryzelda nie będzie się starała przeszkadzać mi w podglądaniu ani następnym razem, ani nigdy w ogóle. Owszem, teraz nie wystąpi tutaj i nie powie, że mam rację, ale mimo to będzie kontenta jak wszyscy diabli, kiedy ją znowu zobaczę. Ona wie doskonale, że cenię sobie to, co widziałem. No, nie jest tak, Gryzeldo?
— Dajże spokój, tato”.
“- Przyjrzyj się tym dziewuchom. Żadna nie jest chora. Miła Jill jest w porządku i Gryzelda też. I Rozamunda to samo. Wszystkie trzy są porządne, czyściutkie, synku. Za nic bym nie chciał mieć w domu takiej zarażonej. Tak by mi było wstyd, że nie wiedziałbym, gdzie się schować, jakby kto do mnie zaszedł. Musi ci być ciężko żyć z taką zarażoną kobitą, jak ta twoja. Dlaczego to tak jest, że tutaj w mieście tyle bogatych dziewcząt ma te choroby?
- Nie wiem - odparł cicho”.
Odpowiedzią czy też usprawiedliwieniem może być to: - “Gdzieś nam zrobiono paskudny kawał (..) Pan Bóg powsadzał nas w ciała zwierząt, a kazał postępować jak ludziom. Tu był początek całej biedy. Gdyby nas stworzył takimi, jakimi jesteśmy, ale nie nazwał ludźmi, nawet ostatni z nas wiedziałby, jak żyć”.
Inne cytaty
“Po całej Dolinie rozsiane były miasteczka przyfabryczne i obrośnięte bluszczem przędzalnie; wszędzie były dziewczyny o jędrnych ciałach i oczach jak szafirowe kwiaty powoju, a na rozprażonych ulicach stali, spoglądając po sobie, mężczyźni i wypluwali płuca w sypki, żółty pył Karoliny”.
“Przypomniał sobie czasy, kiedy fabryka szła dzień i noc. Mężczyźni, którzy tam pracowali, byli zmęczeni, wyczerpani, natomiast dziewczyny kochały się w krosnach, wrzecionach i lotnych kłaczkach bawełny. Za obrośniętymi bluszczem murami fabryki te dziewczęta o szalonych oczach wyglądały jak kwitnące rośliny w doniczkach”.
“Materiały tkane w niebieskim świetle rękami dziewcząt okrywały ich ciała, ale pod tkaniną drżenie prężnych piersi było niby szybkie ruchy niespokojnych dłoni. W miasteczkach Doliny piękność była żebracza, a głód silnych mężczyzn przypominał skowyt bitych kobiet”.
“Nie miał pieniędzy. Gdyby natomiast wybrano go na szeryfa, sprawa wyglądałaby inaczej. Dostawałby dobrą pensję z dodatkami, a jego zastępcę mogliby jeździć w teren, dawać komunikaty do prasy i przeprowadzać wszystkie aresztowania. On siedziałby sobie spokojnie w pokoju bilardowym i wywoływał nad stołem wyniki gry”.
“Wielki siedmioosobowy wóz mknął poprzez mrok; dwa długie promienie reflektorów wyglądały jak czułki szybko lecącego owada, kiedy tak przebijał się przez stojącą przed nim ścianę ciemności”.
“ - I tak to ciągniemy bez końca – rzekł ze znużeniem Tay Tay.
- I coraz dalej jesteśmy od szczęśliwego życia”.
“- Szkoda, że człowieka można zabić tylko raz. Ja bym go chętnie zabijał ciągle.
- Póki bym mógł kupować naboje, żeby do niego strzelać”.
“Przeżył swoje życie z mocnym postanowieniem utrzymania spokoju w rodzinie. Teraz to już nie było ważne. Nic nie miało znaczenia, bo oto na jego ziemi rozlana została krew – krew jego dziecka”.
I po raz kolejny Caldwellowe południe USA - miejsce, gdzie człowiek nie bywa człowiekowi człowiekiem, chore namiętności buzują, a poszukiwanie szczęścia zamienia się w walkę wszystkich ze wszystkimi - także, a może zwłaszcza w ramach rodziny. Efektem - zabójstwo.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo także rzecz o złudzeniach. Że można wykopać żyłę złota - bo mamy tu złagodzoną, acz jak zawsze niszczącą,...
„Poletko Pana Boga” Caldwella to nie modlitwa, tylko spowiedź Południa – brudna, gorąca i pełna grzechu. Bóg się tu raczej nie przechadza — chyba że z butelką taniego bimbru. Nawet kurz ma grzech na sumieniu. Polecam!
„Poletko Pana Boga” Caldwella to nie modlitwa, tylko spowiedź Południa – brudna, gorąca i pełna grzechu. Bóg się tu raczej nie przechadza — chyba że z butelką taniego bimbru. Nawet kurz ma grzech na sumieniu. Polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTe książkę czytałam 60 lat temu. Bulwersująca i uświadamiająca "siusiumajtki" czyli dorastające podlotki, jak zwierzęcy moga być popęd i chuć.... Postanowiłam wówczas nigdy do książki nie wracać, chyba dotrzymam postanowienia, bo wówczas bardzo mnie zniesmaczyła ta opowieść.
Te książkę czytałam 60 lat temu. Bulwersująca i uświadamiająca "siusiumajtki" czyli dorastające podlotki, jak zwierzęcy moga być popęd i chuć.... Postanowiłam wówczas nigdy do książki nie wracać, chyba dotrzymam postanowienia, bo wówczas bardzo mnie zniesmaczyła ta opowieść.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZnaleziona przypadkiem na strychu i przeczytana również przypadkiem, bo z ciekawości, poza czytelniczymi planami. . Powieść z lat 30. XX wieku, opisuje ogarnięte Wielkim Kryzysem amerykańskie Południe i losy biednej rodziny farmerskiej, na czele której stoi opętany gorączką złota ojciec. Mężczyzna próbuje znaleźć skarb, który jakoby zakopał na farmie jego dziadek, dlatego przekopuje farmę wzdłuż i wszerz. Rodzinę, ale także jej sąsiadów i znajomych trawią namiętności i szaleństwa, potęgowane przez biedę i głód oraz przez młodą grzeszną kobietę. Niesamowity klimat.
Znaleziona przypadkiem na strychu i przeczytana również przypadkiem, bo z ciekawości, poza czytelniczymi planami. . Powieść z lat 30. XX wieku, opisuje ogarnięte Wielkim Kryzysem amerykańskie Południe i losy biednej rodziny farmerskiej, na czele której stoi opętany gorączką złota ojciec. Mężczyzna próbuje znaleźć skarb, który jakoby zakopał na farmie jego dziadek, dlatego...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejna książka made in USA, której nie daję wiary; nie daje wiary w realność motywów w postępowaniu jej bohaterów, ludzie tak nie zachowują się w przedstawionych sytuacjach. Są oni miotani bezwolnie instynktami i przypominają marionetki, nie ludzi. Żona spokojnie przygląda się, mężowi w chwili, kiedy ten posiada szwagierkę. Piętnaście lat kopania w poszukiwaniu złota i żadnej konkluzji? Ciągle to samo zaślepienie? Kompletny brak zmęczenia, zniechęcenia i cała rodzina kopie jak na zawołanie? Albinos potrafi wskazać żyłę złota, więc porywa się albinosa. Z inicjatywy kandydata na szeryfa... Really? Ludzie są tak bardzo głupi? Rozpasanie seksualne... Caldwell opisuje początek lat 30-tych, a ja mam wrażenie, że pisze o hipisowskich komunach i wolnej miłości. Hola, hola! To były czasu kodeksu w kinie, który walczył z pocałunkami na ekranie, a co dopiero ze stosunkami seksualnymi. Coś mi tu nie gra... Will chce "włączyć prąd", tak pisze o samowolnym uruchomieniu fabryki. Jest tak bardzo naiwny, że uważa takie wznowienie pracy bez całej logistyki, zamówień na materiał, bez zbytu za wystarczające? Ot pstryczek elektryczek i się światło robi w mig? Haha! Gdyby była to książka chociaż metaforyczna, ale taki manieryczny "realizm" w moim odczuciu stanowi o jej porażce. Powstaje pytanie, czy ludziom można wcisnąć wszystko? Czy konsument wszystko połknie? Po co człowiek ma rozum? Oto pytania, które powstają po książkach typu "Myszy i ludzie" albo "Poletko pana Boga". I ja tu się nie dziwić, że współczesne uesańskie kino naszpikowane jest podobnymi naciągnięciami i odrealnionymi ohatreami?
Kolejna książka made in USA, której nie daję wiary; nie daje wiary w realność motywów w postępowaniu jej bohaterów, ludzie tak nie zachowują się w przedstawionych sytuacjach. Są oni miotani bezwolnie instynktami i przypominają marionetki, nie ludzi. Żona spokojnie przygląda się, mężowi w chwili, kiedy ten posiada szwagierkę. Piętnaście lat kopania w poszukiwaniu złota i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa miłość boską - co to jest? Fraza porywa z szybkością furmanki, treść: kogóż może dziś zaciekawić; język uliczny i niczego się nie dowiecie, czego byście już nie wiedzieli. Arcydzieło? Może dla umysłu amerykańskiego! Strata czasu!
Na miłość boską - co to jest? Fraza porywa z szybkością furmanki, treść: kogóż może dziś zaciekawić; język uliczny i niczego się nie dowiecie, czego byście już nie wiedzieli. Arcydzieło? Może dla umysłu amerykańskiego! Strata czasu!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toi się pośmiałam, i popłakałam - polecam
i się pośmiałam, i popłakałam - polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to