
Dziennik 1954

- Kategoria:
- biografia, autobiografia, pamiętnik
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 1989-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1989-01-01
- Język:
- polski
- ISBN:
- 8370460089
Ta książka nie posiada jeszcze opisu.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Dziennik 1954 w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Dziennik 1954
Poznaj innych czytelników
3404 użytkowników ma tytuł Dziennik 1954 na półkach głównych- Przeczytane 1 739
- Chcę przeczytać 1 559
- Teraz czytam 106
- Posiadam 471
- Ulubione 87
- Chcę w prezencie 23
- Literatura polska 21
- Literatura polska 13
- Biografie 13
- Audiobook 12












































OPINIE i DYSKUSJE o książce Dziennik 1954
Dla mnie bardzo ciekawa pozycja dotycząca historii samej Warszawy i Polski Ludowej. Świetnie napisana, z licznymi anegdotami, ploteczkami, opisami miasta odbudowującego się po strasznej wojnie i odniesieniami do życia prywatnego.
Dla mnie bardzo ciekawa pozycja dotycząca historii samej Warszawy i Polski Ludowej. Świetnie napisana, z licznymi anegdotami, ploteczkami, opisami miasta odbudowującego się po strasznej wojnie i odniesieniami do życia prywatnego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka Dziennik 1954 jest bardzo dobra. Pierwszy raz czytałam Tyrmanda i bardzo pasuje mi jego świetny styl. Autor pisał ironicznie, humorystycznie i wydaje się, że bardzo szczerze. Podobały mi się opisy jego znajomych, przyjaciół czy też osób, które przewijały się przez jego życie. Potrafił tak ich nakreślić, że oczami wyobrazni byłam w stanie zobaczyć te osoby, polubić bądź nie. Tyrmand mógł miejscami wydawać się wyniosły i zbyt pewny siebie jednak czasami było zupełnie odwrotnie. Bardzo ciekawa i wielowymiarowa postać. Czytając Dziennik 1954 można poczuć klimat głębokiego prl zatem dla osób interesujących się tym tematem lektura będzie ciekawa. Książka ta nie jest może łatwą, lekką i przyjemną lekturą, którą czyta się w dwa wieczory, jednak jak jest warta przeczytania. Oczywiscie jeśli ktoś lubi takie klimaty.
Książka Dziennik 1954 jest bardzo dobra. Pierwszy raz czytałam Tyrmanda i bardzo pasuje mi jego świetny styl. Autor pisał ironicznie, humorystycznie i wydaje się, że bardzo szczerze. Podobały mi się opisy jego znajomych, przyjaciół czy też osób, które przewijały się przez jego życie. Potrafił tak ich nakreślić, że oczami wyobrazni byłam w stanie zobaczyć te osoby, polubić...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDziennik to raptem trzy miesiące z życia Tyrmanda, akurat na chwilę przed rozpoczęciem pisania "Złego". Czas smutny jak zimowa pogoda za komuny. Autor przesiaduje głównie w swoim pokoiku i użala się nad losem Polski w łapach komunistów. Dosyć trafnie pokazuje absurdy życia w czasie stalinizmu, tyle, że od kinowych obrazów z uśmiechem krytykujących schyłek tego systemu z lat 80 jest daleko. Tu smutne, wręcz gorzkie przykłady rozpadu społeczeństwa, degeneracji państwa. Obok tego stosunkowo niedużo jest codziennego życia Tyrmanda, spotkania ze znanymi do dziś ludźmi, opisy premier filmów, z dzisiejszej perspektywy zapomnianych. Trochę miłosnych przygód z erotycznymi detalami (nie wiadomo, czy się chwalił, czy skarżył). Okres ten to związek z nieletnią uczennicą Bogną, który zakrawa na ... nie, może nie pedofilię, ale niesmaczny związek dorosłego ponad 30-letniego znanego dziennikarza z nastolatką. Przy okazji nie krył, że ją zdradzał przy każdej okazji. Dziennik urywa się po kilku stronach autoprezentacji, która wygląda jakby dopisana przed publikacją po latach. O, trzy miesiące z mojego życia, a niewiele o tym, kim jestem? To dopiszmy, żeby było wiadomo po latach. Wydanie "Dziennika 1954" bogato ilustrowane zdjęciami autora i z epoki, ale wielokrotnie brakowało mi zdjęć ilustrujących opisywane osoby, a jeszcze ciekawsze byłyby przypisy z informacjami, jak potoczyły się losy person tamtego świata Tyrmanda. To można zrobić przerywając lekturę i googlując nazwiska, ale to odrywa od książki. Nie polecam książki osobom myślącym, że jest to lekko napisany dziennik skupiający się na prywatnych sprawach Tyrmanda, więcej tu rozważań, filozofii, autor nie odpiął guzika marynarki, szykując się, że kiedyś, ktoś to wydrukuje. P.S. Najlepszy tu jest Kisiel, który go jako przyjaciel krytykował za postawę biedaka, ale brylującego na salonach, bezżennego playboya - bawidamka i teoretyka życia.
Dziennik to raptem trzy miesiące z życia Tyrmanda, akurat na chwilę przed rozpoczęciem pisania "Złego". Czas smutny jak zimowa pogoda za komuny. Autor przesiaduje głównie w swoim pokoiku i użala się nad losem Polski w łapach komunistów. Dosyć trafnie pokazuje absurdy życia w czasie stalinizmu, tyle, że od kinowych obrazów z uśmiechem krytykujących schyłek tego systemu z lat...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAudiobook. Czyta Waldemar Barwiński. OK
W sumie to zbyt wiele się nie dowiecie jak się żyło w tym 1954. Natomiast na pewno autor nie lubi komuny i obrywa się tu wszystkim komuchom bez pardonu. W tamtych czasach to było bardzo odważne pisanie.
Audiobook. Czyta Waldemar Barwiński. OK
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW sumie to zbyt wiele się nie dowiecie jak się żyło w tym 1954. Natomiast na pewno autor nie lubi komuny i obrywa się tu wszystkim komuchom bez pardonu. W tamtych czasach to było bardzo odważne pisanie.
Audiobook. Czyta Waldemar Barwiński. OK
W sumie to zbyt wiele się nie dowiecie jak się żyło w tym 1954. Natomiast na pewno autor nie lubi komuny i obrywa się tu wszystkim komuchom bez pardonu. W tamtych czasach to było bardzo odważne pisanie.
Audiobook. Czyta Waldemar Barwiński. OK
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW sumie to zbyt wiele się nie dowiecie jak się żyło w tym 1954. Natomiast na pewno autor nie lubi komuny i obrywa się tu wszystkim komuchom bez pardonu. W tamtych czasach to było bardzo odważne pisanie.
Pozycja którą ciężko jednoznacznie ocenić...
Z jednej strony książka napisana bardzo "niepoczytnym" piórem - czyta się ją ślamazarnie, powoli, ciężko. Napisana językiem popisowym (szczególnie na początku) dla autora tj. wielość trudnych, zawiłych słów i wtrąceń francuskich, wielość zawiłych zdań wielokrotnie złożonych etc..
Z drugiej... Pozycja ta wydaje się wspaniałą soczewką na realne życie w 1954 roku w PRL. Nie ma tu jednakiej fabuły, nie ma opisu z pierwszej ręki wzniosłych wydarzeń. Po prostu szare życie bezrobotnego pisarza, obracającego się wśród elity tamtego czasu. Toteż książka ta jest miejscami męcząca, nużąca. I tu gorąca wskazówka dla tych co podejmą rękawice przeczytania - jeśli mowa jest o losowych nazwiskach albo opisywany jakiś nieistotny dla czytelnika film, to po prostu warto taką część ominąć lub jedynie pobieżnie rzucić okiem - nie warto tracić na to many.
"Dziennik 1954" mimo wszystko polecam. Jednak z zastrzeżeniem, by podejść do niej ze świadomością, że nie jest to najlżejsza lektura.
Pozycja którą ciężko jednoznacznie ocenić...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ jednej strony książka napisana bardzo "niepoczytnym" piórem - czyta się ją ślamazarnie, powoli, ciężko. Napisana językiem popisowym (szczególnie na początku) dla autora tj. wielość trudnych, zawiłych słów i wtrąceń francuskich, wielość zawiłych zdań wielokrotnie złożonych etc..
Z drugiej... Pozycja ta wydaje się wspaniałą...
Super. Nie będąc fanem literatury diarystycznej podchodziłem ostrożnie. Jednak to nie jest zwykły dziennik, czyli obliczony na długi dystans ciąg urywanych zapisków - jest to tłusty kawał prozy rozbiegającej się we wszystkie strony, z dygrasjami i retrospekcjami, w formacie panoramy pewnego okresu, w natężeniu jakiego na pewno nie dałoby się utrzymać dłużej niż kilka miesięcy. Można powiedzieć, powieść autobiograficzna. Sformułowanie o tyle zasadne, że pozostaje pytaniem otwartym - no, w sumie nie całkiem otwartym, odpowiedź na nie jest dość znana - w jakim stopniu dziennik jest tworem autokreacji i późniejszych redakcji. ("Ja piszę ten dziennik dla XXI stulecia...") Miło jednak pomyśleć sobie że jakimś tam jądrem są autentyczne przeżycia autora z zimy 1954 - najmroczniejszej bodaj zimy komunizmu, rok po śmierci Stalina, dwa przed odwilżą.
Dziennik zaczyna się z zaprogramowaną konsekwencją 1 stycznia od zreferowania sylwestrowej biby, kaca i żalu za grzechy. Opowieść następnie przebiega co najmniej trójtorowo. Pierwszym wątkiem jest szczegółowa relacja z absolutnie skandalicznego pożycia z nieletnią, uzupełniona o pogłębione opisy skoków w bok i pozerskie myśli na temat. Ani chybi obliczona na zwiększenie poczytności. Drugim, nadającym główny ton, jest "oglądanie z pierwszych rzędów największej pomyłki ludzkości", czyli komunizmu. I wreszcie trzecim, najbardziej literackim, autobiograficzny wątek autora w kryzysie zbierającego się w sobie. Wszystkie trzy u Tyrmanda zadzierzgnięte są w jeden supeł, z pozoru nie do rozwikłania - i o tym jest ta historia...
Super. Nie będąc fanem literatury diarystycznej podchodziłem ostrożnie. Jednak to nie jest zwykły dziennik, czyli obliczony na długi dystans ciąg urywanych zapisków - jest to tłusty kawał prozy rozbiegającej się we wszystkie strony, z dygrasjami i retrospekcjami, w formacie panoramy pewnego okresu, w natężeniu jakiego na pewno nie dałoby się utrzymać dłużej niż kilka...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiesamowite, że książka napisana tak dawno temu może tak wciągnąć. Intensywna, gęsta treść. Wnioski autora ponadczasowe. Poziom introspekcji jak gdyby pisanie było autoterapią dla autora. Zaskakująco dobre!
Niesamowite, że książka napisana tak dawno temu może tak wciągnąć. Intensywna, gęsta treść. Wnioski autora ponadczasowe. Poziom introspekcji jak gdyby pisanie było autoterapią dla autora. Zaskakująco dobre!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie dla mnie. Dłużył mi się ten dziennik niemiłosiernie. Doceniam część przemyśleń, ukazanie realiów (choć Warszawiaka i to w mocno specyficznej sytuacji) i momentami język.
Nie dla mnie. Dłużył mi się ten dziennik niemiłosiernie. Doceniam część przemyśleń, ukazanie realiów (choć Warszawiaka i to w mocno specyficznej sytuacji) i momentami język.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytałem "Złego", który mnie zupełnie nie porwał, mimo ochów i achów. Po czym zacząłem słyszeć głosy, które mówiły: proza Tyrmanda faktycznie nie jest najlepsza, ale już publicystyka to klasa.
Dlatego też dałem mu drugą szansę. Trzeciej nie będzie. Nie chcę się pastwić nad czymś co z założenia nie miało być książką, dziełem opublikowanym dla szerszej publiki, a raczej od samego początku było sposobem na poradzenie sobie z życiem i otoczeniem.
"Dziennik 1954" jest jednak mocno średni, miejscami rozlany, rozwleczony i nudny. Fakt, trafi się tu wiele ciekawych obserwacji, spostrzeżeń, bon-motów i gier słownych. Ale to za mało, aby przez 500 stron przebrnąć z radością. Dużo jest tu tyrmandowskiego kobieciarstwa, awangardyzmu - czyli tego za co ludzie go kochają. Dla mnie, nudne, jednostajne i momentami nawet odpychające.
Na plus na pewno obserwacje świata, który "się sprzedał", wplecenie w dziennik postaci, które wtedy albo były celebrytami, albo dopiero mieli się nimi stać. Fajnie czytać o Budrewiczu, Kisielewskim czy Herbercie w innej formie niż hołd pośmiertny.
Na trzecią książkę Tyrmanda w mojej czytelniczej podróży przyjdzie poczekać lat kilka.
Przeczytałem "Złego", który mnie zupełnie nie porwał, mimo ochów i achów. Po czym zacząłem słyszeć głosy, które mówiły: proza Tyrmanda faktycznie nie jest najlepsza, ale już publicystyka to klasa.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDlatego też dałem mu drugą szansę. Trzeciej nie będzie. Nie chcę się pastwić nad czymś co z założenia nie miało być książką, dziełem opublikowanym dla szerszej publiki, a raczej...