ICH MISJĄ SĄ PŁATNE MORDERSTWA, LECZ MŁODY SUZUKI MA INNY CEL – ZEMSTĘ!
Noszą dziwaczne pseudonimy: Wieloryb, Cykada, Popychacz. Są zawodowymi mordercami działającymi pod osłoną nocy w stolicy Japonii, Tokio. Każdy z nich należy do innej mafijnej rodziny i każdy specjalizuje się w innym – jeśli tak można powiedzieć – rodzaju zadawania śmierci. Jeden z nich „namawia” ofiary do powieszenia się lub wyskoczenia przez okno, drugi jest mistrzem walki na noże, więc trafia ostrzem ostrym jak brzytwa w brzuch, serce lub szyję, a trzeci, jak łatwo się domyślić, wpycha nieszczęśników pod rozpędzone samochody lub pociągi.
Najgroźniejsza w mieście jest przestępcza organizacja pana Terahary, nosząca specyficzną nazwę Fräulein. Ta grupa yakuzy specjalizuje się w likwidowaniu skorumpowanych lub niewygodnych polityków, biznesmenów, bankowców. Czasami całych rodzin, żeby nie było świadków. Historia opowiedziana w powieści „Trzech zabójców” Kōtarō Isaki zaczyna się w momencie, gdy do tokijskiego półświatka przenika młody, skromny nauczyciel Suzuki, owładnięty misją zemsty na rozwydrzonym synalku pana Terahary, który zabił jego żonę. Książę podziemia, Terahara junior, miał bowiem zwyczaj, że nocami uprawiał drifting luksusowymi sportowymi samochodami na mokrych od deszczu ulicach, całkowicie okrutny, bezwzględny i po prostu głupi. Rozjeżdżał przechodniów pod wpływem alkoholu i narkotyków, naśmiewając się z bezsilnej policji, bezkarny i nieczuły na ludzką krzywdę.
Jedną z jego ofiar była żona Suzukiego, którą po prostu zmiażdżył maską samochodu na betonowym słupie. Poznajemy głównego bohatera głęboką nocą, w dzielnicy rozświetlonej neonami, w trakcie szkolenia przez atrakcyjną Hiyoko, szefową grupy morderców z organizacji Fräulein. Dziewczyna nieufnie podchodzi do nowego nabytku. Suzuki wygląda jej podejrzanie, chce poznać jego prawdziwe intencje. Każe mu porwać chłopaka i dziewczynę, odurzyć narkotykami, a potem zabić. Do tego zabójstwa jednak nie dochodzi, bo tej nocy zdarzyło się coś jeszcze: ktoś zabił na ulicy Teraharę juniora, wpychając go na skrzyżowaniu pod jadący samochód.
Wepchnięcie syna bossa pod auto i rozjechanie go na miazgę wskazują jednoznacznie, że stempel firmowy na tej śmierci przybił Popychacz, jeden z najlepszych w branży i konkurent Terahary w świecie yakuzy. Ponieważ Hiyoko i Suzuki znajdowali się w pobliżu wypadku, znaleźli się na miejscu jako jedni z pierwszych. Ktoś w tłumie ciekawskich wypatrzył mężczyznę, który przyjrzał się ciężko rannemu synowi Terahary, a później pospiesznym krokiem zaczął się oddalać z miejsca wypadku. Hiyoko nie mogła w szpilkach śledzić podejrzanego, więc nie mając wyjścia – wysłała w pogoń niedoświadczonego adepta zbrodni. Od razu się domyśliła, że ojciec zabitego chłopaka rozpęta piekło i będzie chciał okrutnie pomścić jego śmierć. I tak zaczyna się jedna z najbardziej frapujących i zdumiewających intryg w tokijskim świecie przestępczym. Suzuki kompletnie nie miał świadomości, w jaką matnię się wplątał i jaką odegra w niej rolę.
Tokio w powieści Isaki to miasto, w którym roi się od płatnych morderców, przypominających pracowników korporacji, a sieć spisków jest gęsta jak durszlak. Polityka i zorganizowana przestępczość przenikają się nawzajem, trudno tam o prawo, a sprawiedliwość nie istnieje wcale. Chyba że jest to sprawiedliwość korporacyjna, branżowa, w której nie wolno nikomu ufać. Dlatego młody, naiwny nauczyciel Suzuki, który postanowił wziąć sprawy w swoje ręce, dobrowolnie wstąpił w szeregi mafii, żeby przekonać się, że życie, jakie dotąd prowadził, już się skończyło. Nie zdawał sobie sprawy, że natychmiast zostanie wciągnięty w świat, w którym regułą jest brak reguł, a każdy zawodowy morderca ma własne cele i sekrety, których nie znają nawet jego bezpośredni szefowie. Suzuki, próbując zachować godność i uczciwość, uwikłał się w porachunki z trzema bezwzględnymi mordercami, którzy polują nie tylko na siebie nawzajem i na Popychacza (każdy chce okryć się sławą tego, który dopadł zabójcę syna Terahary),lecz przede wszystkim na niego, na Suzukiego, bo on jako jedyny w mieście poznał adres pobytu sprawcy, ba, nawet wszedł z nim w pewną tajemniczą komitywę.
Zabawa w ściganego trwa w najlepsze i oczywiście nie kończy się tak, jak nam się wydaje, że powinna się zakończyć, bo japoński pisarz Kōtarō Isaki jest geniuszem suspensu, czyli narracji polegającej na celowym budowaniu napięcia u czytelnika poprzez niespodziewane zwroty akcji i zaskakujące rozwiązania. Poznajcie więc powieść japońskiego mistrza thrillerów, pełną fantastycznych wątków surrealistycznych i przerysowań w stylu noir. Książkę czyta się doskonale, polecam! Recenzent „The New York Timesa” stwierdził: Powieść „Trzech zabójców” jest jak sen – wydaje się prawdziwa, dopóki trwa, ale nawet gdy się kończy, dziwne kontury opisanego świata na długo pozostają w pamięci czytelnika. Podpisuję się oburącz pod tą opinią.
***
O autorze: Kōtarō Isaka to ceniony na świecie japoński autor powieści „Bullet Train”. Urodził się 25 maja 1971 roku w Matsudo, w prefekturze Chiba w Japonii. Studiował na wydziale prawa Uniwersytetu Tohuku, po czym został zatrudniony jako inżynier systemów. Jako pisarz debiutował w 2000 roku. Isaka, jeden z najpopularniejszych autorów współczesnej literatury japońskiej, znany jest z dzieł łączących różne gatunki literackie i rozrywkowe. Do jego najbardziej znanych powieści należą także „Audubona's Prayer” (2000, nagroda Shincho Mystery Club),„Lush Life” (2002),„Trzech zabójców” (2004),„The Precision of the Agent of Death” (2005, nagroda Mystery Writers of Japan),„Shumatsu no Fool” (2006),„Golden Slumber” (2007, nagroda Yamamoto Shugoro i Japan Booksellers' Award),„The Mantis” (japoński tytuł „AX”, 2017),„Gyaku Socrates” (2020, nagroda Shibata Renzaburo). Jego najnowsza powieść to „777” (2023). Książki Isaki zostały przetłumaczone na ponad 20 języków. Na podstawie „Bullet Train” powstał świetny film o tym samym tytule, wyprodukowany przez Sony Pictures (2022),w reżyserii Davida Leitcha z Bradem Pittem w roli głównej.
OPINIE i DYSKUSJE o książce Tajemnica żółtych narcyzów
Nudna. Ciągnęła mi się niemiłosiernie.
Nudna. Ciągnęła mi się niemiłosiernie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak się zastanawiam co mnie pokusiło, żeby kupić tą pozycję w formie e-booka; chyba tylko to, że była jakaś promocja. Strasznie długo czytałam bo takie to miałkie i nudne, aczkolwiek myślałam, że może się coś zmieni. Szkoda na tą książkę czasu, harlequiny bywają lepsze.
Tak się zastanawiam co mnie pokusiło, żeby kupić tą pozycję w formie e-booka; chyba tylko to, że była jakaś promocja. Strasznie długo czytałam bo takie to miałkie i nudne, aczkolwiek myślałam, że może się coś zmieni. Szkoda na tą książkę czasu, harlequiny bywają lepsze.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEdgar Wallace to dziś postać niemal zapomniana. W latach 20-tych XX wieku był niezwykle popularnym i płodnym pisarzem, zwanym królem kryminałów. Podobno był w stanie napisać powieść w kilka dni, wydając książki niemal taśmowo. Podejrzewam, że to właśnie sprawiło, że jego teksty dziś odbierane są jako pełne uproszczeń, schematów i logicznych dziur. Ci co sięgają po jego teksty to czytelnicy ciekawi tego, jak wyglądał początek jednego z najpopularniejszych dziś gatunków literackich.
Ja po "Tajemnicę żółtych narcyzów" sięgnęłam z miłości do kryminału vintage. Niestety powieść ta nie przetrwała próby czasu. Jej lektura przypomina oglądanie starego filmu, którego zakończenie można przewidzieć już w połowie.
Fabuła zawiązuje się wokół morderstwa bogatego i niezbyt lubianego Thorntona Lyne'a. Na jego piersi morderca zostawia bukiet żółtych narcyzów - symbol, który staje się centralnym punktem śledztwa prowadzonego przez błyskotliwego detektywa Jacka Tarlinga.
I to właśnie bohaterowie tej powieści są jej najsłabszym punktem. Mamy tu genialnego detektywa, piękną i niewinną kobietę w opałach i czarny charakter. Brakuje tu szarości, dominuje biel i czerń.
Akcja toczy się wartko, jednak rozwiązanie zagadki opiera się bardziej na nagłym olśnieniu detektywa lub zbiegu okoliczności niż na żmudnym procesie dedukcji.
Mimo tego powieść ta potrafi wciągnąć. Każdy rozdział kończy się tak, że chce się zacząć kolejny a język pozbawiony zbędnych ozdobników sprawia, że czyta się tę książkę błyskawicznie. To co mnie zauroczyło to klimat starego Londynu - zadymionych klubów i ciemnych zaułków. Właśnie ta atmosfera, a nie sama zagadka kryminalną jest największą wartością tej książki. To lektura dla tych, którzy chcą zobaczyć jak wyglądały początki literatury kryminalnej.
Audiobook (czytał Dariusz Klimek)
Edgar Wallace to dziś postać niemal zapomniana. W latach 20-tych XX wieku był niezwykle popularnym i płodnym pisarzem, zwanym królem kryminałów. Podobno był w stanie napisać powieść w kilka dni, wydając książki niemal taśmowo. Podejrzewam, że to właśnie sprawiło, że jego teksty dziś odbierane są jako pełne uproszczeń, schematów i logicznych dziur. Ci co sięgają po jego...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWięcej opinii znajdziesz na www.jakeczyta.blogspot.com
Idąc za ciosem, sięgnąłem po kolejny kryminał, którego akcja dzieje się w Wielkiej Brytanii. Tym razem jednak zamiast malowniczej wsi dostałem zatłoczone miasto — i niestety nie była to zmiana na lepsze.
Milioner i właściciel dochodowego przedsiębiorstwa, Thornton Lyne, jest przyzwyczajony do zdobywania wszystkiego, czego zapragnie. Kiedy jedna z jego pracownic, piękna Odetta Rider, odrzuca jego zaloty i rezygnuje z pracy, urażony Lyne oskarża dziewczynę o defraudację pieniędzy, mimo że podejrzewa o nią kogoś innego. Sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że Thornton Lyne zostaje znaleziony martwy, a wszystkie dowody wskazują na winę Odetty. Wokół ciała sprawca rozrzucił żółte narcyzy, które skutecznie zbijają z tropu Scotland Yard. Z pomocą przybywa detektyw Tarling, zdeterminowany, by dowieść niewinności panny Rider. Jak się okaże, jego rola w całej sprawie jest znacznie większa, niż mu się wydaje.
Początek jest ciekawy, wciąga i intryguje. Wprowadzenie postaci Lyne’a ustawia go jednoznacznie w roli czarnego charakteru, a Odetta od pierwszych stron jawi się jako piękna dama w opałach. Te pierwsze rozdziały czyta się naprawdę dobrze i czytelnik nabiera apetytu na więcej. Niestety, im dalej w książkę, tym gorzej. Rozdziały stają się coraz krótsze, akcja coraz bardziej rozwleczona, a tok myślenia detektywa Tarlinga okazuje się przyćmiony fascynacją kobietą.
„Tajemnica żółtych narcyzów” to zaledwie 200 stron, które — przez chaotyczny styl pisania Wallace’a — sprawiają wrażenie dwa razy dłuższych. Metody dedukcji Scotland Yardu są opisywane z taką drobiazgowością, że łatwo stracić chęć do dalszej lektury. Problem w tym, że przy tym rozwleczeniu nie idą w parze emocje: nie ma napięcia, nie ma więzi z bohaterami, nie ma iskry, która wciągałaby bez reszty.
Szczególnie odczuwalny jest brak pogłębienia postaci detektywa. Wiemy, że Tarling mieszkał w Chinach, że ma chińskiego pomocnika i że nazywany jest „łowcą ludzi”, ale to wszystko pozostaje jedynie rzuconymi mimochodem informacjami. Kilka zdań o jego przeszłości mogłoby wiele zmienić. Bardzo dawno nie czytałem książki, w której główny bohater — detektyw — nie wzbudzałby we mnie choćby cienia sympatii.
„Tajemnica żółtych narcyzów” to mój drugi kontakt z Edgarem Wallacem i po raz drugi kończy się on rozczarowaniem. Gdyby książka była dłuższa, bardzo możliwe, że poddałbym się w połowie lektury.
Więcej opinii znajdziesz na www.jakeczyta.blogspot.com
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toIdąc za ciosem, sięgnąłem po kolejny kryminał, którego akcja dzieje się w Wielkiej Brytanii. Tym razem jednak zamiast malowniczej wsi dostałem zatłoczone miasto — i niestety nie była to zmiana na lepsze.
Milioner i właściciel dochodowego przedsiębiorstwa, Thornton Lyne, jest przyzwyczajony do zdobywania wszystkiego,...
Książka dość dziwna, czyta się ją chaotycznie, nie pomaga w tym złe tłumaczenie z języka angielskiego ( poprzestawiane na opak słowa może to wina druku ) aczkolwiek kiedy już się dobrnie do samego końca, to o dziwo nic nie można złego zarzucić autorowi. Koniec i sama książka jako całość opowiada o ludzkiej chciwości, ułomności, naiwności o kilku jeszcze innych ludzkich wadach i zaletach. Dawno temu czytałem Edgara Wallace, teraz trzeba będzie się bliżej w szerszym kontekście przyjrzeć się dziełom tego pisarza.
Książka dość dziwna, czyta się ją chaotycznie, nie pomaga w tym złe tłumaczenie z języka angielskiego ( poprzestawiane na opak słowa może to wina druku ) aczkolwiek kiedy już się dobrnie do samego końca, to o dziwo nic nie można złego zarzucić autorowi. Koniec i sama książka jako całość opowiada o ludzkiej chciwości, ułomności, naiwności o kilku jeszcze innych ludzkich...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBogaty właściciel domu towarowego Thornton Lyne zabiega o względy pięknej pracownicy Odetty Rider. W tym celu daje jej do przeczytania tomik swojej poezji. Jednak ich treść nie przypada młodej kobiecie do gustu, podobnie jak jego propozycja związku. Dlatego odchodzi jeszcze tego samego dnia z pracy. Zraniony do żywego Lyne próbuje ją wplątać w kradzież dużej sumy pieniędzy, której faktycznie ubyło w ostatnich miesiącach.
Zamiast wziąć pod uwagę swojego współpracownika Milburgha, który jest bardziej prawdopodobnym kandydatem, chce zrzucić całą winę na Odettę. Zatrudniony przez niego detektyw Jack Tarling odmawia jednak podjęcia tej brudnej pracy, ale Lyne chce zemsty, nawet jeśli będzie musiał poprosić o pomoc oddanego mu recydywisty Sam Staya. Zanim jednak zdoła wcielić swój plan w życie, zostaje zastrzelony w Hyde Parku. Obok jego ciała znaleziono pęk narcyzów. Czy Milburgh dowiedział się o podejrzeniach swojego szefa, czy może Odetta go zastrzeliła? A może chiński asystent Tarlinga Ling Chu ma z tym coś wspólnego?
To jeden z popularniejszych kryminałów Wallace’a, który zapowiadał się obiecująco. Zagadka przyciągała uwagę, było wiele zwrotów akcji i podobała mi się ta tajemnica z narcyzami. Swoją drogą w „Wielkiej Czwórce” Christie także pojawia się kwiatowa tajemnica, choć tam akurat jest mowa o żółtych jaśminach. Również orientalne elementy budowały ciekawy klimat w tej powieści.
Ta historia ma jednak duży minus, który przeszkadzał mi w cieszeniu się całym kryminałem. Chodzi o postać detektywa Tarlinga, który nie nadaje się do prowadzenia tego całego śledztwa. Jego stronniczość względem Odetty jest nie tylko irytująca, ale także sprzeczna z jego początkowym charakterem. Niby taki zimny twardziel, który działał w najgorszych chińskich dzielnicach, a zakochuje się w podejrzanej kobiecie po pierwszej rozmowie, po paru dniach wyznaje jej miłość i czerwieni się, gdy rozmowa jej dotyczy. Litości!
To głupie i kompletnie niewiarygodne uczucie stawia jego profesjonalność pod dużym znakiem zapytania. Trzyma od początku jej stronę, poddaje się bardzo niechętnie czynnościom przeciwko niej, choć ta ewidentnie coś przed nim ukrywa i wiele przemawia na jej niekorzyść. W dodatku bojkotuje niemal śledztwo, zdradzając jej poufne informacje policyjne, które mogłaby wykorzystać na swoją korzyść w trakcie przesłuchania. Odetta nie musiała go sobie owijać wokół palca… sam się owinął, a takich bohaterów nie osadza się w roli tych, którzy mają rozwiązać zagadkę kryminalną. Nie, nie, Tarling jest nie tylko idealnym przykładem, jak nie powinien się zachowywać klasyczny detektyw, ale także utwierdza mnie w przekonaniu, że najlepiej co można zrobić, to uczynić ich wiecznymi singlami.
Ta powieść została zaadaptowana przez Ákosa von Ráthonyi’a w 1961 roku. Bardzo zmienili historię, ale mielio ciekawy pomysł z tymi narcyzami. W filmie grali między innymi Christopher Lee i Klaus Kiński.
Bogaty właściciel domu towarowego Thornton Lyne zabiega o względy pięknej pracownicy Odetty Rider. W tym celu daje jej do przeczytania tomik swojej poezji. Jednak ich treść nie przypada młodej kobiecie do gustu, podobnie jak jego propozycja związku. Dlatego odchodzi jeszcze tego samego dnia z pracy. Zraniony do żywego Lyne próbuje ją wplątać w kradzież dużej sumy pieniędzy,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobry Wallace. Ciekawa akcja, nie tak przewidywalna jak w innych książkach tego autora. Polecam.
Dobry Wallace. Ciekawa akcja, nie tak przewidywalna jak w innych książkach tego autora. Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to