Co robią cienie, gdy nie patrzymy

Okładka książki Co robią cienie, gdy nie patrzymy
Maciej Paterczyk Wydawnictwo: Lira kryminał, sensacja, thriller
496 str. 8 godz. 16 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Data wydania:
2026-01-29
Data 1. wyd. pol.:
2026-01-29
Liczba stron:
496
Czas czytania
8 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788368577648
Średnia ocen

                7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Co robią cienie, gdy nie patrzymy w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Co robią cienie, gdy nie patrzymy

Średnia ocen
7,8 / 10
23 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
763
762

Na półkach: ,

🕯️🕵️ Co robią cienie, gdy nie patrzymy autorstwa Macieja Paterczyka to powieść, która umiejętnie łączy klasyczny kryminał z subtelnymi elementami grozy. Maciej Paterczyk przenosi czytelnika do zimowego pałacu Denhoffów, gdzie wśród zasypanych śniegiem dróg i mrocznej atmosfery dochodzi do tajemniczej śmierci seniora rodu. Już od pierwszych stron czuć, że nie jest to zwykła zagadka kryminalna. W powietrzu unosi się niepokój, a wydarzenia zdają się mieć drugie, ukryte dno.

🕯️🕵️ Do pałacu przybywa Jakub Getling, policjant z Warszawy, który z różnych powodów trafia na prowincję. Maciej Paterczyk przedstawia go jako bohatera nieco wyobcowanego i zdystansowanego wobec otoczenia. Mieszkańcy pałacu nie darzą go zaufaniem, a atmosfera wśród członków rodziny Denhoffów jest napięta. Wąski krąg podejrzanych, zamknięta przestrzeń oraz rosnące poczucie zagrożenia sprawiają, że śledztwo szybko staje się coraz bardziej skomplikowane.

🕯️🕵️ Jednym z największych atutów powieści Macieja Paterczyka jest jej klimat. Zimowa sceneria, stary pałac i grudniowa aura tworzą tło idealne dla historii pełnej tajemnic. Autor buduje atmosferę powoli, pozwalając czytelnikowi stopniowo odkrywać kolejne szczegóły. Wydarzenia rozgrywające się w pałacu przeplatają się z echem przeszłości, która odgrywa w tej historii istotną rolę. Dawne konflikty i rodzinne sekrety zaczynają wpływać na teraźniejszość bohaterów.

🕯️🕵️ Maciej Paterczyk ciekawie prowadzi również samą zagadkę kryminalną. Początkowo wydaje się, że śledztwo dotyczy jednego morderstwa, jednak z czasem pojawiają się kolejne pytania i nowe tropy. Czytelnik razem z Jakubem Getlingiem próbuje zrozumieć motywacje bohaterów oraz odkryć prawdę ukrytą za kolejnymi wydarzeniami. Autor umiejętnie podsuwa różne wskazówki, dzięki czemu rozwiązanie zagadki nie jest oczywiste aż do samego końca.

🕯️🕵️ W tej historii pojawia się także subtelny element niepokoju, który wykracza poza typowy kryminał. Maciej Paterczyk wprowadza motywy sugerujące, że w pałacu mogą działać siły trudne do wyjaśnienia. Kraczące ptaki, tajemnicze cienie oraz dziwne zdarzenia sprawiają, że granica między racjonalnym wyjaśnieniem a czymś bardziej niepokojącym zaczyna się zacierać. Ten element grozy nadaje powieści dodatkowej głębi.

🕯️🕵️ Co robią cienie, gdy nie patrzymy to książka, która może spodobać się zarówno miłośnikom klasycznych kryminałów, jak i czytelnikom lubiącym historie z nutą tajemnicy i niepokoju. Maciej Paterczyk stworzył opowieść pełną atmosfery, sekretów i zagadek, w której przeszłość splata się z teraźniejszością. To powieść, która wciąga swoją aurą i zachęca do odkrywania kolejnych warstw ukrytej w niej historii.

🕯️🕵️ Co robią cienie, gdy nie patrzymy autorstwa Macieja Paterczyka to powieść, która umiejętnie łączy klasyczny kryminał z subtelnymi elementami grozy. Maciej Paterczyk przenosi czytelnika do zimowego pałacu Denhoffów, gdzie wśród zasypanych śniegiem dróg i mrocznej atmosfery dochodzi do tajemniczej śmierci seniora rodu. Już od pierwszych stron czuć, że nie jest to zwykła...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

79 użytkowników ma tytuł Co robią cienie, gdy nie patrzymy na półkach głównych
  • 53
  • 25
  • 1
16 użytkowników ma tytuł Co robią cienie, gdy nie patrzymy na półkach dodatkowych
  • 4
  • 4
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Maciej Paterczyk
Maciej Paterczyk
Ukończył historię i dziennikarstwo na Uniwersytecie Szczecińskim. Do tej pory wydał trzy powieści, których akcja rozgrywa się na Pomorzu Zachodnim: Ziemie niczyje (2014), Na zgliszczach (2015), Morze krwi, ziemia ognia (2019). Wyróżniony stypendium marszałka województwa zachodniopomorskiego w dziedzinie kultury. Szczęśliwy mąż i ojciec dwójki dzieci.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cienie Anna Bińkowska
Cienie
Anna Bińkowska
Warszawa, rok 1924. W mieście dochodzi do tajemniczego zniknięcia młodej córki, bogatego kupca. Pomimo zgłoszenia sprawy na policję, sprawa nie posuwa się do przodu a nawet można powiedzieć że utknęła w miejscu ze względu na brak zainteresowania sprawą ze strony policji. W związku z tym rodzice zaginionej postanawiają poszukać pomocy w innym miejscu. Tak właśnie trafiają do Reginy Brywczyńskiej, bogatej wdowy, która jest kobietą inteligentną oraz niezależną. Regina postanawia pomóc w odnalezieniu dziewczyny, zamierza wykorzystać do tego swoją pozycję społeczną oraz determinację, z której słynie. Z pomocą zaufanych pomocników, zaczyna zagłębiać się w śledztwo. Szybko okazuje się iż nie było to pierwsze zniknięcie młodej dziewczyny w tym mieście. Jednak uczestnictwo Reginy w tym śledztwie nie za bardzo odpowiada bratu jej męża, który pracuje w policji. Mężczyzna zdaje siebie sprawę z tego że to dopiero początek serii ich problemów. Ona natomiast szybko przekonuje się iż te zaginięcia to wierzchołek góry lodowej a ona sama znajdzie się w wielkim niebezpieczeństwie. Czy uda się odnaleźć zaginione dziewczyny? Kto i dlaczego postanowił je porwać ? Jak cała sprawa zakończy się dla Reginy Brywczyńskiej? ,,Cienie” jest to powieść kryminalno-obyczajowa , gdzie główną bohaterką jest kobieta, trochę jak dla mnie za pewna siebie i lekko nierozsądna. Wydaje mi się iż bardzo pochopnie podjęła decyzję odnośnie prowadzenia śledztwa nie zważając na własne bezpieczeństwo a nawet życie. Styl pisania autorki można scharakteryzować jako klimatyczny oraz obrazowy. Pani Anna daje duży nacisk na atmosferę miasta, szczegółowe opisy miejsc oraz realia epoki. Tempo jest raczej umiarkowane a napięcie budowane stopniowo, bez gwałtownych zwrotów akcji. Czytając tą książkę jesteśmy w stanie poczuć ten mroczny klimat jaki otacza naszych bohaterów. Czas spędzony z tą książką jak najbardziej należał do tych przyjemnych. Myślę za warto po nią sięgnąć. A wydawnictwu bardzo dziękuję za egzemplarz książki do recenzji. #readingtime📖 #booksbooksbooks #skarpawarszawska
rudaczyta2022 - awatar rudaczyta2022
ocenił na 7 13 dni temu
Amerykańska afera Piotr Żymełka
Amerykańska afera
Piotr Żymełka
Masz sekret, którego nie możesz wyjawić nawet najbliższym. Niewidzialny wróg toczy Twoje ciało, odbierając nie tylko siłę fizyczną, ale także wszelką nadzieję na przyszłość. A obydwie te moce są bardzo potrzebne w walce, którą podjąłeś z wrogiem swojej ojczyzny. Polska pozostaje pod zaborami już prawie sto lat, a Ty nigdy się z tym nie pogodziłeś. Jesteś konspiratorem i przynależysz do organizacji niepodległościowej „Głos Orła”. Twoje brawurowe i zarazem często lekkomyślne wyczyny budzą zgrozę w jej kierownictwie, a zwłaszcza w kapitanie Janie Skrzetuskim - Twoim dowódcy. Jednak ten toleruje wyskoki, jakich się dopuszczasz. To dawny przyjaciel Twojego ojca, którego Rosjanie zesłali na Syberię i od lat nie ma o nim żadnych wiadomości. W skrytości ducha jest dumny, że jego syn nie zna pojęcia strachu, choć zarazem bardzo się martwi, czy nie podzielisz losu rodziciela. Właśnie dostajesz od niego kolejną burę za najnowszy wyczyn, który po raz kolejny udowodnił Twoją ułańską fantazję, a zarazem naraził na wielkie niebezpieczeństwo. Poważyłeś się bowiem na rzecz bardzo zuchwałą. Dostałeś się na bal wydawany z okazji urodzin cara Aleksandra III przez namiestnika Josifa Hurko - generał-gubernatora, sprawującego nadzór nad byłym Królestwem Polskim. Świeżo poznana, zalotna dama, żona jednego z polskich urzędników obcej władzy, pod wrażeniem Twojego uroku, wyraziła zgodę na przedstawienie Cię oficjelowi. Idealnie zgrało się to z Twoim planem. Gdy wsłuchiwałeś się w głos perorującego i zadufanego w sobie Rosjanina, Twój towarzysz Maciej Skrzetuski - udając kompletnie pijanego, popchnął Cię w taki sposób, że wylałeś na carskiego dowódcę wino ze swojego kieliszka. Zdenerwowany, zaczął wykrzykiwać w Twoim kierunku obelgi i zanim zdołał się zorientować, już trzymałeś w ręku jeden z jego drogocennych orderów, po czym skierowałeś się śpiesznym krokiem do wyjścia. „Doskonale pamiętała nieco zbyt wyrywnego i skorego do bitki Liszewskiego, którego poznała w Egipcie. Pełnego życia i emanującego zaraźliwym entuzjazmem. Nie potrafiła uwierzyć w przemianę, jaka zaszła w tym człowieku.” Gdy znajdowałeś się w połowie drogi do drzwi Sali Balowej Pałacu na Wyspie, zaczął się rwetes pełen wznoszonych okrzyków, by zatrzymać „polską swołocz”. Na Twojej drodze wyrośli dwaj wartownicy, więc niewiele się namyślając, chwyciłeś za krzesło i wybiłeś nim jedną z wielkich szyb a potem wyskoczyłeś w ślad za nim na podwórzec. Zerwałeś się do biegu, uciekając przed zaciętą pogonią. I właśnie wtedy dała znać o sobie Twoja choroba. Zabrakło Ci tchu a pot obficie sperlił czoło. Oparłeś się o drzewo, ze zgrozą myśląc, że nie dasz rady uczynić więcej żadnego kroku. Na szczęście rozległ się tętent kopyt i przed Twoimi oczami zmaterializował się Maciej na koniu. Pomógł Ci nań wsiąść i galopem opuściliście niebezpieczne miejsce. Teraz stoisz przed kapitanem Skrzetuskim, który wściekły czyni Ci wyrzuty, że naraziłeś nie tylko siebie, ale i jego syna. Na chwilę się zapowietrza, gdy spokojnym głosem wyjaśniasz, że nie miałeś wyjścia, gdyż przyczyną brawurowej akcji był zakład o to, że zdobędziesz odznaczenie namiestnika. Po takim dictum z Twojej strony opuszcza bezsilnie ręce oraz oświadcza, że decyzją rady zostajesz zawieszony w prawach członka „Głosu Orła” i od tej chwili masz całkowity zakaz podejmowania jakichkolwiek działań w jego imieniu. Spodziewałeś się tego, więc nie robi to na Tobie większego wrażenia. Większy niepokój wywołuje w Tobie kolejna informacja, zgodnie z którą byłeś poszukiwany przez nieznanego obcokrajowca, jaki gorączkowo wypytywał o Ciebie w miejscach, w których zwykle bywasz. Gdy próbowano go złapać, zaczął uciekać i wpadł do Wisły. Po wyłowieniu ciała, znaleziono przy nim cały arsenał - pistolet, nóż, garotę i kilka innych śmiercionośnych narzędzi. Wnioskujesz, że ktoś niechybnie chce Twojej śmierci. Podejrzenia kierujesz ku Moskalom, w końcu mocno zalazłeś im za skórę. Jednak dzień później wyjaśnia się, że jesteś w błędzie. Zostajesz wezwany do kapitana, który podsuwa Ci pod nos telegram. Osoba podpisująca się jako „Adam Defer” wskazuje, że potrzebuje pomocy i wyznacza pilne spotkanie w Paryżu. Domyślasz się natychmiast, że to pseudonim, jaki przybrał sir Richard Barwood, z którym całkiem niedawno udaremniłeś zamach na życie cara Aleksandra III. W ten sposób zapobiegliście wybuchowi nieuchronnego konfliktu pomiędzy europejskimi krajami, narażając się jednocześnie potężnym i wpływowym ludziom, którym na tym zależało. Trop w tej sprawie biegnie ku producentom broni i amunicji z USA, jacy na całej awanturze chcieli zbić wielki majątek. Zapewne chcą zemścić się za pogrzebanie ich zamiarów i nasyłają zawodowych zabójców, którzy mają uśmiercić wszystkich mających związek z tą sprawą. Jak przypuszczasz, Anglik także musiał paść ofiarą zamachu, skoro zwraca się o pomoc właśnie do Ciebie. Podejmujesz więc decyzję o wjeździe do stolicy Francji na wyznaczoną naradę, czym rozpoczynasz szaloną i bardzo niebezpieczną przygodę, wiodącą od miasta zakochanych, poprzez Stany Zjednoczone, aż do słonecznej Italii. W jej trakcie spotkasz starych wrogów, ale także utraconą przyjaciółkę, na widok której Twoje serce wzbierze dawnym uczuciem… „,(...) po raz kolejny zauważył jaka jest piękna. Najchętniej wziąłby ją w ramiona i nigdy nie wypuścił. Ale ukłucie bólu przypomniało mu o chorobie, o tym, że będzie coraz gorzej (…). Zasłużyła sobie, by zacząć nowe życie. Nie mógł i nie chciał jej tego pozbawiać. (…) Raz w życiu nie będzie egoistą.” Jak zwykle siedzisz w spowitym dymie pomieszczeniu londyńskiego klubu arystokratów i taksujesz wzrokiem schodzących się coraz tłumniej gości. Na widok jednego z nich - Jima Lovella, krzywisz się z niechęcią, podnosisz z krzesła i zmierzasz w kierunku biblioteki. Nie przepadasz za tym jegomościem, z którym zawsze wymieniasz kąśliwe, cierpkie uwagi. Zanim udaje Ci się przekartkować jeden z wielu tysięcy spoczywających tu woluminów, rozlega się odgłos potężnego wybuchu. Biegiem wracasz do sali i Twoim oczom ukazuje się widok leżącego na podłodze, zakrwawionego człowieka. Jak się okazuje, Twój interlokutor odebrał od posłańca przeznaczoną dla Ciebie paczkę. Gdy ją odłożył, doszło do eksplozji, jaka ciężko go raniła. Od razu przychodzi Ci na myśl jedyne wyjaśnienie - ktoś potężny zmierza do usunięcia Cię z tego świata. Dochodzisz do wniosku, że musi to mieć związek z niedawno udaremnioną przez Ciebie próbą zamachu na rosyjskiego władcę. Ponieważ towarzyszył Ci w tym dziele Polak - Stanisław Liszewski, z drżeniem serca wysyłasz do niego telegram z prośbą o spotkanie. Masz nadzieję, że jeszcze żyje i się na nie stawi, a wtedy razem wpadniecie na pomysł, co z tym fantem zrobić. Tym samym właśnie uruchomiłeś lawinę wypadków, których barwność i dynamika przekroczą Twoje najśmielsze oczekiwania… „Gdzieś tam czają się ci, którzy czyhają na moje życie, pomyślał. I nagle poczuł przypływ złości. Chciał zaledwie rozkoszować się miłym popołudniem w klubie, porozmawiać o gonitwie konnej i ostatniej ofierze mordercy zwanego Kubą Rozpruwaczem. Zamiast tego mało co nie zginął z rąk tajemniczego zamachowca.” „Amerykańska afera” Piotra Żymełki to retro kryminał i zarazem kontynuacja powieści „Carska afera”. Równie brawurowy i błyskotliwy co ona! Jego bohaterem jest duet, którego nie da się zapomnieć - błyskotliwy polski szlachcic Stanisław Liszewski oraz nieco kostyczny, typowo angielski gentleman Richard Barwood, podchodzący z flegmą do nawet najbardziej zaskakujących wydarzeń. Narracja rozpoczyna się nader plastyczną sceną zabójstwa szefa francuskiego wywiadu wojskowego, zaś chwilę później fabuła tylko przyśpiesza i zaczyna się prawdziwa „jazda bez trzymanki”. Tym razem obydwaj panowie muszą stawić czoła konsekwencjom udaremnienia zamachu na cara Aleksandra III. Zleceniodawcy, którym pokrzyżowali zamiary, chcą wywrzeć zemstę i nasyłają na nich płatnych morderców. Istny kalejdoskop wręcz szaleńczo przebiegających wydarzeń wiedzie główne postaci przez Francję oraz Stany Zjednoczone aż do Italii. Warstwa językowa opowieści jest staranna i obrazowa - w pełni przystaje do dopracowanej treści. Przed licznymi zaletami, małe minusy - niewielkie prawdopodobieństwo możliwości zajścia niektórych spośród opisywanych scen, bohaterowie, którzy zawsze wychodzą obronną ręką, nawet ze skrajnie niebezpiecznych i wydawałoby się beznadziejnych opresji, a także przesycenie wrażeniami niezwykle szybko przebiegających wydarzeń. Choć osobiście tego rodzaju dynamikę i konwencję jak najbardziej cenię, zaś niesnaski te nie odbierają przyjemności z obcowania z tą błyskotliwą książką! Pochwalić mogę natomiast za o wiele większą liczbę kwestii. Wyobraźnia oraz inwencja twórcza Autora zdają się nie mieć granic. Dla przykładu: roztaczają wizję polskiego szlachcica, który paraduje w stroju kowboja z nieodłącznymi Coltami przy pasie, wdaje się w saloonowe bójki i strzelaniny ze złoczyńcami z dzikiego zachodu czy pędzi na złamanie karku po paryskim bruku pierwszym na świecie samochodem parowym. Wszystko to ukazane jest w świetnie oddanym retro- klimacie, ze szczegółowo odmalowanymi realiami epoki. Jak w poprzedniej powieści, także i w tej Pisarz udanie konfrontuje charaktery obydwu naczelnych bohaterów. Choć obaj są swoim całkowitym przeciwieństwem, idealnie zgrywają się w dążeniu do osiągnięcia założonego celu. To wybuchowy, a jednak niezwykle pociągający koktajl. Ciekawym wątkiem jest również choroba Liszewskiego, która kładzie się cieniem na opisywane wydarzenia i równocześnie dodaje całej narracji dramatyzmu. Ta ostatnia jest prowadzona w mistrzowski sposób, zaś całość zamyka się efektownym finałem, pełnym barwnie przedstawionych pościgów oraz walk wręcz. Brawa należą się Żymełce za otwarte zakończenie, za sprawą którego na scenę wkracza nowa, zaskakująca postać a czytelnik pozostaje w niepewności co do losów Polaka... Z czystym sercem polecam każdemu, kto lubi wartką akcję w historycznym entourage. 9/10 „Skrzetuski wsadził nabitą, choć niezapaloną jeszcze fajkę do ust i wziął list z rąk przyjaciela. Z zainteresowaniem rozerwał szary pakunek, a następnie wydobył ze środka kilka złożonych na czworo kartek. (…) Już przy pierwszych słowach otworzył szeroko oczy - nie mógł uwierzyć w to co widział.” instagram.com/thrillerly
Thrillerly - awatar Thrillerly
ocenił na 9 23 dni temu
Miss Bee i zimowy książę Alessia Gazzola
Miss Bee i zimowy książę
Alessia Gazzola
Beatrice Bernabò, zwana Miss Bee, trafia w sam środek życia brytyjskiej arystokracji, oficjalnie po to, aby jako sekretarka, 📝 spisywać wspomnienia pewnej starszej damy. W praktyce – zostaje w wplątana w pewną intrƴgę, bo, jak się okazuje, mieszkańcy eleganckiej rezydencji pod warstwą nienagannych manier skrywają swoje tajemnice. 😯 Po tego typu książki sięgam z wielką chęcią, ponieważ są bardzo wdzięczne i czyta się je wyśmienicie. 🥰 Tak też było w przypadku drugiej odsłony serii o Miss Bee. W tej historii absolutną perełką jest stworzona przez autorkę atmosfera. 👌 Gazzola świetnie odmalowuje realia ówczesnej epoki – etykietę, sztywne reguły towarzyskie, hierarchię, która determinuje każdy gest oraz każde słowo - a robi to w sposób zarówno elegancki, jak też lekki i zabawny. 😃 Wątek krƴminalny jest w tej książce raczej tłem niż motorem napędowym i krw@wych szczegółów tutaj nie uświadczycie, ale absolutnie nie jest to wada, 🙅‍♀️ bo historia i tak trzyma w napięciu. Dużym plusem jest też bohaterka, której chce się kibicować - szczera, odważna w swoich przekonaniach, nieco "obca" jako Włoszka pośród angielskiej arystokracji. Fakt, że patrzy ona na wyższe sfery z dystansem, dodaje ciekawej perspektywy. 👍 Przyznam Wam się szczerze – ta seria wciągnęła mnie od samego początku i z niecierpliwością czekam na dalszy jej ciąg. Tym bardziej, że druga część zakończyła się niezłym plot twistem. 😱 Gorąco polecam❗️☺️
books_and_candles - awatar books_and_candles
ocenił na 8 23 dni temu
Córka Leonarda da Vinci Greta Drawska
Córka Leonarda da Vinci
Greta Drawska
Eliza w dalszym ciągu uwięziona jest między dwoma światami. Pierwszy z nich to ten z teraźniejszości, gdzie po wypadku samochodowym, w którym brała udział leży w śpiączce do tego w bliźniaczej ciąży. Lekarze robią wszystko aby kobieta się obudziła, ta jednak nie powraca do zdrowia. W drugim świecie zaś trafia do Mediolanu w roku 1490 na dwór księcia Ludovica Sforzy. To tutaj ma odnaleźć swojego ojca, którym jest nie kto inny jak Leonardo da Vinci. Okazuje się jednak iż mężczyzna nie ma pojęcia o jej istnieniu a sama Eliza zostanie wplątana w spisek, a także w walkę o władzę. To właśnie te wydarzenia spowodują iż będzie musiała sama dojść do prawdy. Nie będzie jednak zdana tylko na siebie, gdyż z pomocą przybędzie jej tajemniczy mężczyzna, który wspólnie z nią podróżuje w czasie, a do którego Eliza zaczyna żywić głębsze uczucia. Jednak czy uda jej się odkryć prawdę? Co czeka ją oraz nienarodzone dzieci w świecie teraźniejszym? Co kryje się za jej ciągłymi podróżami w czasie? Po przeczytaniu pierwszej części, byłam bardzo ciekawa dalszych losów Elizy. Jednak po tym jak zakończyła się ta część moja ciekawość jest jeszcze większa, gdyż wiele wątków nie zostało wyjaśnionych. Autorka zabiera nas w podróż do przeszłości, gdzie walka o władzę nie miała żadnych granic. Bardzo podoba mi się wątek podróży w czasie oraz to jak nasza bohaterka odnajduje się świetnie w każdej sytuacji. Książka ta łączy kilka gatunków między innymi powieść historyczną, kryminał historyczny, romans a także powieść przygodową o podróżach w czasie. Co daje nam niezwykle ciekawą oraz wciągającą książkę, od której jest się ciężko oderwać. Z przyjemnością czytam książki, gdzie główna bohaterka jest silną oraz pewną siebie kobietą , która nie boi się wyzwań a tutaj taką właśnie dostajemy. Zdecydowanie polecam wam po nią sięgnąć. Bardzo dziękuję wydawnictwu za egzemplarz książki do recenzji😘😘 #book
rudaczyta2022 - awatar rudaczyta2022
ocenił na 9 23 dni temu
Upadek Matt Brolly
Upadek
Matt Brolly
"Istnieją inne światy niż ten. Śmierć to nie koniec." Surowy, mroczny, przeszywający niczym zimny wiatr, groźny jak morze rozbijające się o kamieniste klify, taki jest kryminał, którego fabuła osadzona jest w nadmorskim miasteczku w południowo zachodniej Anglii. Ciało roztrzaskane na skałach, kobieta, której życie skończyło się nagle i z pewnością zbyt wcześnie. Skok z klifu czy upadek? Świadoma decyzja czy utrata kontroli? Detektyw Louise Blackwell nie wierzy w zbiegi okoliczności. Jedna tragiczna śmierć może być wynikiem sam0bójstwa, lecz dwie w takich samych okolicznościach i w krótkim odstępie czasu sprawiają, że Louise pod skórnie czuje niepokój, czuje, że to początek serii. Nic nie wskazuje na to, że kobiety się znały, nic je nie łączy, prócz jednego - listu pożegnalnego, którego treść kończy sie słowami "śmierć to nie koniec". Autor kolejny raz udowadnia, że mrok, żal, tęsknota i strach potrafią stać się idealnym narzędziem do manipulacji. Gdy ból istnienia jest tak nieznośny wystarczy wskazać drogę do celu jakim jest spokój, ulga, obietnica lepszego miejsca. Miejsca, z którego nie ma powrotu. Matt Brolly stworzył historię, która niepokoi, która pokazuje jak bardzo manipulacja może wpłynąć na decyzje i postrzeganie rzeczywistości. Dodatkowy czynnik jakim są substancje psychotyczne, może być narzędziem do zachęty, to przedstawienia zakłamanego obrazu rzeczywistości, czy złapana w pułapkę obietnicy szczęścia ofiara, ma jeszcze szansę no trzeźwy osąd? Luise staje przed trudnym zadaniem, musi powstrzymać to szaleństwo, zanim kolejna kobieta straci życie. Świetny, rasowy kryminał z ciekawym wątkiem manipulacji, który pewnie nie tylko mnie skojarzył się z sektą lub samozwańczym guru. Warto sięgnąć po tę książkę! Współpraca recenzencka @harpercollinspolska #zbrodnia #kryminał #harpercollinspolska #upadek #mattbrolly
Ksiazkiuwielbiam - awatar Ksiazkiuwielbiam
ocenił na 8 29 dni temu
Zwierzę ofiarne Henrik Fexeus
Zwierzę ofiarne
Henrik Fexeus
"Zwierzę ofiarne" to dowód na to, że Henrik Fexeus świetnie radzi sobie nie tylko w duecie z Camilla Läckberg, ale także solo. To thriller psychologiczny, który wciąga od pierwszych stron i nie pozwala o sobie zapomnieć jeszcze długo po zakończeniu lektury. Fabuła skupia się na Davidzie - mężczyźnie, który nie pamięta pierwszych dwunastu lat swojego życia. Jego uporządkowaną codzienność burzy tajemnicza wiadomość od nieznajomej kobiety. To właśnie ten moment staje się początkiem historii pełnej napięcia, manipulacji i stopniowo odkrywanych sekretów, które rzucają nowe światło na jego dzieciństwo. Największą siłą tej książki jest sposób, w jaki Fexeus buduje napięcie. Nie znajdziemy tu tanich zwrotów akcji. Zamiast tego autor stawia na psychologiczną precyzję, subtelne gry między bohaterami i atmosferę narastającego niepokoju. Czytelnik przez cały czas zmuszony jest do kwestionowania motywów postaci i własnych ocen, co sprawia, że lektura angażuje nie tylko emocjonalnie, ale i intelektualnie. Bohaterowie są niejednoznaczni, pełni rys i wewnętrznych sprzeczności. Fexeus doskonale pokazuje, jak cienka granica dzieli manipulatora od ofiary i jak łatwo ją przekroczyć, często nawet nieświadomie. Szczególnie mocno wybrzmiewa tu temat dzieciństwa i jego wpływu na dorosłe życie oraz tego, jak bardzo nasze losy kształtuje środowisko, w którym dorastamy, oraz ludzie, którzy powinni dawać nam bezpieczeństwo. Na uwagę zasługuje również konstrukcja powieści. Krótkie, dynamiczne rozdziały, częste zmiany perspektywy i umiejętne „zawieszanie” scen sprawiają, że trudno oderwać się od książki. Ponad 500 stron mija zaskakująco szybko, a historia ani przez moment nie traci tempa. „Zwierzę ofiarne” to nie tylko wciągający thriller, ale też opowieść niewygodna i momentami duszna. Poruszająca tematy trudnych relacji rodzinnych, nierówności społecznych i mechanizmów władzy. To książka, która zostaje w głowie i prowokuje do refleksji. Jeśli to dopiero początek serii, można śmiało powiedzieć jedno - apetyt na więcej jest ogromny.
Mariola - awatar Mariola
oceniła na 8 2 dni temu
Kat Gaudiego Aro Sáinz de la Maza
Kat Gaudiego
Aro Sáinz de la Maza
Spokojem malowniczej Barcelony wstrząsa straszliwa zbrodnia. Na jednym z budynków będących symbolem miasta zostają znalezione spalone zwłoki jednego z czołowych mieszkańców. Bestialstwo zbrodni potęgują informacje wychodzące w trakcie śledztwa. Śledczym brakuje tropów ale są przekonani, że to jednorazowe morderstwo. Jest jednak jedna osoba, komisarz Malart, który ma przeczucie, że to dopiero początek. Ktoś postanowił poinformować miasto o swojej obecności a gdy zaczął zabijać to nie poprzestanie na jednej ofierze. Zaczyna się niebezpieczna gra, która wyciągnie na światło dzienne mroczne tajemnice i zmieni na zawsze obraz Barcelony. ,,Kat Gaudiego" zapowiadał się ciekawie. Wydawało się, że będzie to mocny thriller z ciekawym tłem. I coś w tym jest, jednak nie do końca to czego oczekiwałam. Powieść zaczyna się mocnym akcentem. Brutalna zbrodnia i policjant z poplątaną przeszłością, walczący z własnymi demonami zarówno w życiu prywatnym jak i zawodowym. Outsider stojący z boku by widzieć wszystko z szerszej perspektywy. To nie mogło się nie udać dlatego postawiłam powieści bardzo wysoko poprzeczkę. Liczyłam na emocje, rozpaloną wyobraźnię i pełną napięcia wędrówkę po Barcelonie tak innej od tej jaką znam między innymi z ,,Cienia Wiatru". Tu Barcelona i jej mistrz Gaudi są w centrum i w konsekwencji przytłaczają. Akcja dosyć szybko gubi rytm, śledztwo schodzi na dalszy plan a zamiast tego bohaterowie miotają się bez celu i sensu. Jest dużo lokalnych, architektonicznych smaczków ale nie posuwają one nic a nic fabuły do przodu. Raczej ją rozbijają i przytłaczają. Dopiero na ostatnie sto stron znów robi się ciekawie, akcja przyspiesza jak szalona, nagle wszystko trafia na swoje miejsce, trochę zbyt łatwo, ale na to mogę przymknąć oko, i zanim się obejrzymy jest już po wszystkim a czytelnik zostaje z głupią miną, że to już koniec. ,,Kat Gaudiego" ma niezłe momenty, bywa wciągający. Dużo mówi o mieście i prowadzi śladami Gaudiego od jednej zbrodni do kolejnej. Ale jest też przegadany, rozwleczony i momentami bardzo słaby. Spodziewałam się czegoś mocniejszego więc czuję spore rozczarowanie. To nawet nie jest książka, którą czyta się jednym tchem bo ilość detali przytłacza a nie wnoszą one nic do samej fabuły. Taka średniawka. Przeczytać i iść dalej.
deana - awatar deana
oceniła na 6 27 dni temu
Polifem Aldona Reich
Polifem
Aldona Reich
„Polifem” to mroczny, wciągający thriller pełen napięcia, tajemnic i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Historia zabójstw młodych mężczyzn w Słupsku trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony, a makabryczne ustawienie ciał nadaje opowieści przerażającej, intrygującej atmosfery. Każdy opis miejsca zbrodni, każdy szczegół jest dopracowany, co sprawia, że czytelnik czuje się niemal uczestnikiem wydarzeń. Podkomisarz Witold Darasz prowadzi śledztwo, które odsłania sieć sekretów, układów i dramatów z przeszłości. Historia pewnej dziewczyny staje się katalizatorem serii brutalnych zdarzeń, a czytelnik razem z bohaterami odkrywa kolejne warstwy tej złożonej intrygi. Bohaterowie są świetnie wykreowani, ich emocje, determinacja i błyskotliwe metody pracy sprawiają, że czujemy się jakbyśmy byli obok nich w pokojach śledczych, przeżywając każdy sukces i porażkę. Książka jest pełna napięcia, emocjonująca i nieprzewidywalna. Fabuła zaskakuje zwrotami akcji, a zagadka mordercy pozostaje niejasna aż do ostatnich stron. Momentami sprawca wydaje się nieco naciągany, ale nie wpływa to na odbiór całości. Zabieg ustawiania ciał w konkretnych pozach dodaje dodatkowej tajemnicy i sprawia, że historia staje się jeszcze bardziej fascynująca i dramatyczna. „Polifem” zachwyca nie tylko mroczną atmosferą i dynamiczną akcją, ale także psychologiczną głębią bohaterów. Praca policjantów jest przedstawiona realistycznie i wciągająco, a relacje między postaciami dodają historii ludzkiego wymiaru. To książka, która trzyma w napięciu do ostatniej strony, a po jej przeczytaniu długo nie można przestać myśleć o rozwiązaniu zagadki. To thriller inteligentny, emocjonujący i świetnie skonstruowany, który zadowoli miłośników kryminałów, mrocznych historii i zaskakujących zwrotów akcji. Czyta się ją jednym tchem, a napięcie nie maleje nawet na chwilę.
UBOOKMI - awatar UBOOKMI
ocenił na 9 9 dni temu
Martwe kwiaty Marta Reich
Martwe kwiaty
Marta Reich
💛 "Martwe kwiaty" autorstwa Marty Reich to historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, która totalnie mnie zaskoczyła. Przyznam, że na początku obawiałam się, czy się w nią wciągnę. To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i nie wiedziałam, czego się spodziewać. I wiecie co? Sztos 🔥 Już nie mogę się doczekać kolejnej książki ! 💛 Z Jeziorka Czerniakowskiego zostaje wyłowiona paczka z garnkiem, w którym znajduje się odcięta ludzka głowa. Okazuje się, że to Zofia Czajkowska, pracownica Telewizji Polskiej. Po pewnym czasie jej ciało zostaje odnalezione w walizce w przechowalni na Dworcu Centralnym. Na walizce leżały trzy zwiędłe kwiaty: tulipan, żonkil i frezja. 💛 Historia jest napisana w tak wciągający sposób, że trudno się od niej oderwać. Nawet gdy zaczęłam mieć własne przypuszczenia, czytałam dalej z ogromnym napięciem i ciekawością. To książka, którą się pochłania i przeżywa. 💛 Autorka prowadzi czytelnika przez śledztwo z niezwykłą precyzją i wyczuciem. W umiejętny sposób łączy fakty z fikcją, dzięki czemu historia staje się jeszcze bardziej realistyczna i wciągająca. Pokazuje, jak w człowieku mogą narastać emocje- ból, złość, frustracja, które ostatecznie prowadzą do tragedii. Momentami można poczuć się jak uczestnik śledztwa, co tylko potęguje zaangażowanie. 💛 To opowieść o tym, że nic nie jest tak oczywiste, jak się wydaje. Szokuje, budzi niedowierzanie i zostawia czytelnika w lekkim osłupieniu. Przyznam szczerze, że po skończeniu tej historii nie odczuwałam współczucia wobec ofiary. Dodatkowo sam wyrok również mnie zaskoczył. 💛 Polecam szczególnie tym, których fascynują zbrodnie i ludzka psychika- to, co dzieje się w głowie człowieka i co może doprowadzić go do najgorszego. Mnie takie historie jednocześnie przerażają i fascynują. Czytajcie ! ❤️
Migotka - awatar Migotka
oceniła na 10 13 godzin temu
Rigor Mortis Jacek Piekiełko
Rigor Mortis
Jacek Piekiełko Tomasz Żak
Mikołaj Mortysz – charyzmatyczny i bezwzględny twórca popularnego podcastu „Rigor Mortis” – zapowiada ujawnienie tożsamości mordercy zwanego Kowbojem. Z każdym kolejnym odcinkiem jego popularność rośnie, a wraz z nią napięcie i oczekiwania słuchaczy. Internet go uwielbia, media podchwytują jego słowa, a granica między śledztwem a medialnym spektaklem zaczyna się zacierać. ———— To kryminał, który wykracza poza schemat klasycznej historii o seryjnym mordercy. Choć punktem wyjścia są brutalne zbrodnie na ciężarnych kobietach i tajemniczy sprawca zwany Kowbojem, prawdziwym tematem powieści okazuje się mechanizm tworzenia sensacji i manipulowania opinią publiczną w erze Internetu. Autorzy bardzo trafnie pokazują, jak łatwo w świecie podcastów, YouTube’a i mediów społecznościowych manipulować emocjami odbiorców. Najbardziej poruszające w tej historii nie są same zbrodnie, lecz sposób, w jaki tragedie mogą zostać wykorzystane jako paliwo dla popularności i zasięgów. „Rigor Mortis” staje się w tym sensie swoistą wiwisekcją współczesnej kultury sensacji – pokazuje pęd do sławy, który potrafi przesłonić etykę i zwykłą ludzką przyzwoitość. Atutem powieści są także bohaterowie drugoplanowi. Honorata Kałuża, ambitna podcasterka próbująca odkryć prawdę o Mortyszu, wprowadza do historii element konfrontacji i dziennikarskiej dociekliwości. Z kolei Buła, wierny współpracownik Mortysza, zaczyna dostrzegać pęknięcia w idealnym wizerunku swojego szefa. Dzięki nim fabuła zyskuje głębię i pokazuje, jak ambicja, ciekawość i emocje wpływają na decyzje ludzi uwikłanych w medialną machinę. Książkę czyta się szybko – akcja jest dynamiczna, a napięcie konsekwentnie rośnie. Jednocześnie książka pozostawia czytelnika z ważnymi pytaniami: dlaczego tak fascynują nas historie o zbrodni? Gdzie kończy się reportaż, a zaczyna widowisko? I jak łatwo w świecie cyfrowej popularności zgubić prawdę. Otwarte zakończenie dodatkowo pozostawia przestrzeń na własne interpretacje – i sprawia, że o tej historii myśli się jeszcze długo po zamknięciu książki.
Whatredheadreads - awatar Whatredheadreads
ocenił na 8 30 dni temu
Złoty spadochron Katarzyna Gołda
Złoty spadochron
Katarzyna Gołda
55/2026 (audiobook 46/2026) To jedno z tych wydawnictw, o których zwykło się kolokwialnie mówić: „mam z tą książka problem”. Za określeniem tym kryje się cała paleta ambiwalentnych uczuć i odczuć. Bo z jednej strony – kilka rzeczy mnie tu uwiera, z drugiej zaś – mam sporo wyrozumiałości dla debiutantów. Choć znalazłoby się i… z trzeciej strony: Autorka literacką debiutantką nie jest, co najwyżej - debiutuje powieściowo pod własnym nazwiskiem. Powieść trudno zaliczyć do kryminałów, to raczej historia obyczajowo-sensacyjna, w której zawodowe perypetie funkcjonariuszy z ABWery splatają się z ich życiem prywatnym, często równie skomplikowanym. Fabularnie opowieść skonstruowana jest wedle często spotykanej konwencji: wydarzenia sprzed wielu lat nagle „wyłażą na wierzch” i komplikują życie grupie bohaterów. Akcja sunie swoim torem, jednak narracja jest dość chaotyczna, wymaga skupienia, by nie pogubić się w rachubach kto jest kim i jaką rolę pełni aktualnie na danym etapie opowieści. Brak jakiegoś wyrazistego punktu kulminacyjnego też nie ułatwia odbioru. Kolejni bohaterowie portretowani są raz głębiej, raz płycej, można się zagubić w ich działaniach i motywacjach. Gdybym miał obrazowo zilustrować próby konstruowania fabuły „Złotego spadochronu” porównałbym je do wprawek w budowaniu misternych mukarnasów z Alhambry za pomocą siekiery drwala i młota kowalskiego. Mimo iż Autorka wywodzi się z kadry oficerskiej ABWery i Służby Kontrwywiadu Wojskowego „Złotemu spadochronowi” - pod względem literackim – daleeeeko do książek kolegi po szpiegowskim fachu, czyli Vincenta V. Severskiego. Ale życzę Autorce, by ten dystans się zmienił. Lektor: Andrzej Konopka
Simon Undervin - awatar Simon Undervin
ocenił na 6 1 dzień temu
Szmelc S.J. Lorenc
Szmelc
S.J. Lorenc
Czy aparat może stać się przekleństwem? W świecie wykreowanym przez S.J. Lorenca fotografia to nie tylko zapis chwili, ale niebezpieczna podróż na krawędź obłędu. „Szmelc” to jedna z tych książek, które po przeczytaniu odkłada się z pewnym rodzajem lęku, zerkając niepewnie na własny telefon czy aparat leżący na półce. Poznajemy Lucjana, który pod pseudonimem „Lucy” odnosi sukcesy w Berlinie. Jego życie to uporządkowane sesje, blichtr i ucieczka od demonów przeszłości. Wszystko pęka w momencie otrzymania pocztówki od dawnego mistrza, Pawła Zmory. Powrót do Warszawy, zamiast oczekiwanego spotkania, przynosi konfrontację z pustką – mentor zniknął, a Lucy, przejmując jego mieszkanie, nieświadomie wchodzi w sam środek narastającego chaosu. To, co w tej powieści zachwyca najbardziej, to jej „zdjęciowa” struktura. Autor nie dzieli książki na zwykłe rozdziały, lecz na konkretne fotografie. Dzięki temu lektura przypomina przeglądanie starego, niepokojącego albumu, w którym obraz wyłania się stopniowo, niczym na papierze w kuwecie z odczynnikiem. Lorenc mistrzowsko buduje duszny, niemal klaustrofobiczny klimat, w którym techniczne detale pracy fotografa nadają całości niesamowitego, brudnego realizmu. Tytułowy „szmelc”, czyli stary, analogowy aparat, to w rzeczywistości milczący świadek i sprawca nieszczęść. Wątek robienia selfie tym konkretnym modelem wprowadza do fabuły pierwiastek niemal paranormalny. To właśnie w tych momentach kryminał ustępuje miejsca mrocznej fantastyce i horrorowi, a my zaczynamy zadawać sobie pytanie: czy to, co uznajemy za zużyte i niepotrzebne, naprawdę traci swoją moc? A może tylko czeka w ukryciu, by znów stać się istotnym? Muszę przyznać, że wejście w ten świat wymaga skupienia. Narracja jest gęsta, pełna niedopowiedzeń i luk w pamięci bohatera, co sprawia, że sami czujemy się zagubieni w labiryncie warszawskich kamienic. Jednak gdy mechanizm tajemnicy w końcu zaskakuje, akcja wciąga bez reszty. Granica między jawą a koszmarną wizją staje się cieńsza niż klisza, a każde kolejne odkrycie podnosi tętno. A zakończenie? Lorenc serwuje finał, który jest jak nagły błysk lampy w ciemnym pokoju – oślepia, zostawia powidoki pod powiekami i nie pozwala o sobie zapomnieć. To porażająca puenta opowieści o pasji, która przeradza się w niszczycielską obsesję. Jeśli szukacie literatury, która bawi się konwencją, nie podaje gotowych rozwiązań i trzyma w napięciu aż do ostatniego „kliknięcia” migawki – „Szmelc” jest pozycją obowiązkową. Ale ostrzegam: po tej lekturze już nigdy nie spojrzycie na stare przedmioty w ten sam sposób.
Czytadła_Czekadełka - awatar Czytadła_Czekadełka
oceniła na 7 17 dni temu
Matki Carmen Mola
Matki
Carmen Mola
„Matki” autorstwa Carmen Mola to thriller, który od pierwszych stron uderza swoją intensywnością i nie pozwala złapać oddechu aż do samego finału. To jedna z tych książek, które czyta się z rosnącym napięciem, momentami wręcz z niedowierzaniem, jak daleko może posunąć się przedstawiona historia. Ogromnym atutem powieści jest jej gęsty, mroczny klimat. Autorzy z niezwykłą precyzją budują atmosferę zagrożenia i niepokoju, stopniowo odsłaniając kolejne elementy przerażającej układanki. Fabuła jest dynamiczna, pełna zwrotów akcji i konsekwentnie prowadzi do mocnego, zapadającego w pamięć zakończenia. Bohaterowie są wyraziści i psychologicznie wiarygodni. Szczególnie postać śledczej wyróżnia się swoją złożonością, to ktoś, kto nie tylko prowadzi trudne dochodzenie, ale też zmaga się z własnymi ograniczeniami i emocjami. Dzięki temu historia zyskuje dodatkową głębię i nie jest jedynie sensacyjną opowieścią, lecz także studium ludzkiej psychiki. „Matki” poruszają niezwykle ciężki i niewygodny temat handlu ludźmi a konkretnie dziećmi rodzącymi się z kobiet więzionych i zmuszanych do rodzenia wbrew swojej woli. To brutalny obraz świata, w którym kobiety zostają całkowicie pozbawione podmiotowości i sprowadzone do roli przedmiotów. Książka mocno akcentuje również temat traumy jej niszczącej siły oraz tego, jak często człowiek nie jest w stanie sobie z nią poradzić. Na szczególną uwagę zasługuje obrazowość i brutalizm tej powieści. Opisy są niezwykle sugestywne, momentami wręcz szokujące i trudne do zniesienia. To nie jest przemoc „dla efektu” ma ona wyraźny cel. Autorzy świadomie przekraczają granice komfortu czytelnika, aby pokazać skalę okrucieństwa i zmusić do konfrontacji z rzeczywistością, którą łatwo byłoby zignorować. Ten brutalizm budzi dyskomfort, ale jednocześnie nadaje historii autentyczność i siłę oddziaływania. To książka, która nie tylko trzyma w napięciu, ale też zostawia po sobie ciężar emocjonalny i zmusza do refleksji. „Matki” to zdecydowanie propozycja dla czytelników o mocnych nerwach, którzy szukają czegoś więcej niż zwykłego thrillera, historii, która porusza, szokuje i zostaje w głowie na długo.
Aguuula - awatar Aguuula
oceniła na 10 8 dni temu
Czarne ptaki Bartosz Szczygielski
Czarne ptaki
Bartosz Szczygielski
„Czarne ptaki” to czytelnicza przygoda, w której już sam wybór, od którego miejsca ją rozpocząć, może urosnąć do rangi wyzwania – szczególnie dla tak niezdecydowanej osoby jak ja. Książka ma bowiem dwie okładki - tam, gdzie spodziewał*byś się odwrotu książki z zarysem fabuły czeka na Ciebie właśnie ta druga. To idealna droga do oczopląsu i frustracji – bo jak można dokonać tak ważnego wyboru samemu!? Nie wiedząc, co się wybiera i w co się pakuje! Nie było łatwo, oj… nie było. Ale w końcu (między łykiem kawy a „no weź się ogarnij, to nie może być aż tak trudne”) zapadła decyzja. I jestem z niej bardziej niż bardzo zadowolona. W mojej wersji tej pierzastej przygody na pierwszy plan wysuwa się Arek i jego pożal się Boże przyjaciel – Kamil. Na początku, nie powiem, jest całkiem przyjemnie – polana w lesie, poranek po całonocnej imprezie, skacowane towarzystwo. Pożegnalne ognisko maturzystów, klasa C, rocznik 1992. Autor leniwie, aczkolwiek boleśnie, umieszcza swoich bohaterów w niegroźnej sytuacji, w której okropnym w skutkach błędem może być co najwyżej nieprzemyślane zjedzenie sałatki po ostrym chlaniu. Z perspektywy czytelnika jest natomiast zdecydowanie lepiej. Dzięki autorowi taki Milenials jak ja ma szansę wrócić do pięknych wspomnień: lat szkolnych, plakatów idoli na ścianach, dylematów nastolatka, pierwszych miłości, polonezów na ulicach, pary jeans za miliony, gazety „Bravo”, butelki Coli urastającej do rangi bóstwa i waluty przed denominacją. Do tego lekkie pióro i zabawne dialogi. Bajka. W brzuszku robi się jakoś tak ciepło, błogo i nostalgicznie. Ale, ale! Im dalej w … las (o proszę, jak ładnie się to łączy z początkiem historii) tym wydarzenia stają się coraz mniej przyjemne i zabawne, a okoliczności sprzyjające. Finisz jest już tak dramatyczny, że mdłości po niefortunnym zmieszaniu procentów z sałatką urastają do rangi sennego marzenia. Mamy tu miłość, zdradę, melinę pełną naćpanych nastolatków, włam, kopanie grobów, lokalnych gangsterów, okradanie trupa i zemstę zaserwowaną z półobrotu i totalnego zaskoczenia. Z każdą stroną jest coraz bardziej krwawo i nieprzyjemnie. Z rozdziału na rozdział Arek stacza się po równi pochyłej, stopniowo tracąc ostatnie złudzenia, które jakimś cudem udało mu się dotąd zachować — mimo ojca alkoholika i życia w skrajnym ubóstwie. UWAGA! WAŻNE! Skoro jest para przyjaciół, nie może zabraknąć też dziewczyny. Wiadomo – źródłem zamieszania musi być przecież pierwiastek damski. W tym przypadku Ewa – dziewczyna Kamila i utalentowana pasjonatka rysunku. Trójkąt Bermudzki przy tej trójce to niewinny instrument, na którym można sobie leniwie pobrzdąkać. W skrócie – są emocje. I zakończenie, które nie zwiastuje niczego dobrego. Szybki obrót książką, zmiana dekoracji, czasu akcji i voilà – na scenę wkracza Małgorzata. I robi to z fenomenalnym przytupem! Babka już w pierwszym rozdziale gasi jakiegoś randomowego zwyrola jak Popularnego w masywnej popielnicy z ciętego kryształu. STOP! Najwyższy czas wyjść z lat 90 tych i wskoczyć w te współczesne. Ogarnij się, Kulka! A zatem: nasza Małgorzata ma wiele twarzy - co chwilę przedstawia się komuś innym imieniem. Trochę to confusing, ale wreszcie ogarnęłam temat. Mamy też dzianego biznesmena z młodą, sympatyczną i zapatrzoną w niego asystentką. Całe towarzystwo spotyka się przy okazji licytacji, która odbywa się w rezydencji na odludziu. Jest trochę tajemniczo, w końcu robi się nawet groźnie. Totalne pustkowie, noc, utrata łączności z ochroną… co może pójść nie tak? W tych nietypowych okolicznościach z naszej Małgorzaty wychodzi jakiś superszpieg i fighterka w miniówce. Pozostaje tylko pytanie – jaki ma cel i dlaczego tak jej zależało, żeby się tu znaleźć? Zbliżając się do końca drugiej historii nerwowo wyczekiwałam obiecanego punktu wspólnego. Ciśnienie rozsadzało mnie od środka, nerwy nosiły na wszystkie strony. „Te historie miały się łączyć!” – wkurzałam się. „Jasne, widzę punkty wspólne, ale to wciąż za mało! A za kilka stron koniec!?” – powtarzałam w myślach skubiąc przy tym nerwowo skórki przy paznokciach. Aż wreszcie doczekałam się TEJ chwili - momentu, w którym spłynęło na mnie zrozumienie. Puzzle wskoczyły na swoje miejsce. Całość jawiła się przede mną niczym misterna, dobrze i przemyślanie skonstruowana układanka. Cel został osiągnięty. Zmierzając powoli do końca powiem tak: mojemu sercu zdecydowanie bliżej jest do historii Arka. Głównym powodem jest tu czas akcji i podróż sentymentalna do czasów dzieciństwa. Autor decyduje się zagrać na czułych nutach, za co jestem mu bardzo wdzięczna. Arek jako postać jest fajnym, dobrym, poczciwym chłopakiem. I książkowym przykładem na to, że jesteśmy sumą ludzi, którymi się otaczamy. To równanie od początku nie było dla niego korzystne, o czym dotkliwie przekonał się na własnej skórze. Małgorzata natomiast zbiera plusy za charakter i prezencję. Z ogromną satysfakcją śledziłam jej śmiałe poczynania, aż po zakończenie, które łamiąc mi serce wyjaśniło wszystko. Za książkę dziękuję Wydawnictwu Muza.
kulka_czyta - awatar kulka_czyta
oceniła na 7 2 dni temu
Czerwona nić Agnieszka Jeż
Czerwona nić
Agnieszka Jeż
„Czerwona nić” Agnieszki Jeż to kryminał, który nie uderza nagłym tempem, tylko powoli – ale bardzo skutecznie – wciąga czytelnika w swoją historię. To jedna z tych książek, gdzie napięcie buduje się krok po kroku, a atmosfera robi dokładnie tyle, ile powinna – niepokoi, intryguje i nie pozwala się oderwać. Autorka zabiera nas na Suwalszczyznę – miejsce ciche, surowe, momentami wręcz odcięte od świata. I właśnie ten spokój działa tu najmocniej. Bo kiedy coś złego wydarza się w takiej przestrzeni, wybrzmiewa to jeszcze bardziej. W tle mamy sprawę sprzed lat, która nigdy nie została rozwiązana, a teraz – po dekadach – zaczyna wracać. I robi to w sposób, który od początku daje poczucie, że pod powierzchnią kryje się coś znacznie większego. Główna bohaterka, Ruta, to postać bardzo ludzka i wiarygodna. Nie jest „idealną policjantką”, tylko kobietą z doświadczeniami, przeszłością i własnymi emocjami. I to właśnie ten balans między jej życiem osobistym a prowadzonym śledztwem wypada tu wyjątkowo naturalnie. Nie ma przesady – jest autentyczność. Dużym atutem tej książki jest klimat. Małomiasteczkowa społeczność, niedopowiedzenia, stare historie, które wciąż żyją w ludziach – to wszystko tworzy tło, które momentami jest ważniejsze niż sama akcja. Bo „Czerwona nić” to nie tylko kryminał. To też opowieść o pamięci, przemilczeniach i o tym, jak długo przeszłość potrafi wpływać na teraźniejszość. Tempo może nie jest zawrotne, ale w tym przypadku to ogromny plus. Dzięki temu można naprawdę wejść w tę historię, poczuć ją i powoli odkrywać kolejne elementy układanki. Nic nie jest podane wprost, a drobne szczegóły z czasem zaczynają mieć znaczenie. To książka dla osób, które lubią kryminały z klimatem, a nie tylko akcją. Takie, które zostają w głowie jeszcze po przeczytaniu ostatniej strony. Jeśli lubisz spokojne, ale wciągające historie z dobrze zbudowaną atmosferą i bohaterami, którym chce się kibicować – zdecydowanie warto sięgnąć po „Czerwoną nić”. [Współpraca barterowa]
ksiazkowe_uniwersum _wioletta - awatar ksiazkowe_uniwersum _wioletta
oceniła na 9 9 godzin temu
Tryptyk z pigmentu i krwi Ewa Karwan-Jastrzębska
Tryptyk z pigmentu i krwi
Ewa Karwan-Jastrzębska
Nie spotkałam się jeszcze z kryminałem, które od razu ukazałby mi mordercę i prowadził historie wokół jego osoby o jego czynów, a to wszystko przy akompaniamencie bohaterki, która miała rozświetlać mrok historii. Jednak nie udało jej się to, ponieważ mrok w pełni pochłonął “Tryptyk z pigmentu i krwi" Ewy Karwan-Jastrzębskiej. Mrok w tej powieści jest niesamowicie klimatyczny, a brutalność zbrodni podkreśla wydźwięk całej historii. Do tego splecione ze sobą wątki malarstwa i hazardu, nadają głębi historii, która pochłonęła mnie całkowicie. W tej historii dość mocno skupiamy się na pewnym dziele Hieronima Bosch "Ogród rozkoszy ziemskich”. To właśnie to dzieło stało się inspiracją dla młodego chłopaka, który poluje na osoby, które wydają się wpasować idealnie w tematykę tego obrazu. A że od tragicznego dzieciństwa morderca widział w hazardzie największe zło, nie było mu ciężko znaleźć osób, które właśnie w jaskini hazardu się odnajdują najlepiej. Obok mordercy, autorka przedstawia nam młodą podinspektor, która od samego początku wydaje się być skuteczna, bezkompromisowa, a już na pewno gotowa, by zaryzykować wszystko, by rozwiązać sprawę. Czy młodej podinspektor uda się odnaleźć sprawcę zanim wytypuje kolejna ofiarę? Naprawdę zachwyciła mnie autorka sposobem, w jaki budowała klimat, ta mroczna i duszna historia porwała mnie bez końca i do samego końca nie chciała wypuścić. Do tego podobało mi się bardzo połączenie tak dwóch skrajnych motywów, zbrodni i sztuki, autorka poradziła sobie z tym fenomenalnie. Choć muszę przyznać, że patrząc na tytuł, spodziewałabym się czegoś więcej po motywie malarstwa w tej książce. Jak wspominałam, od samego początku wiemy, kim jest morderca, ale to w żadnym wypadku nie psuje zabawy z czytania. Wraz z płynącą fabułą, dowiadujemy się, czym kierował się zabójca i co w jego życiu się wydarzyło, że właśnie takie kroki obrał w swoim dorosłym życiu. „Tryptyk z pigmentu i krwi” to odważny, a zarazem świetnie napisany kryminał. Dziękuję bardzo wydawnictwu Labreto za możliwość poznania tej historii.
nastka_diy_book - awatar nastka_diy_book
ocenił na 8 8 dni temu

Cytaty z książki Co robią cienie, gdy nie patrzymy

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Co robią cienie, gdy nie patrzymy