rozwińzwiń

Młot na czarownice

Okładka książki Młot na czarownice autorstwa Heinrich Kramer, Jacob Sprenger
Okładka książki Młot na czarownice autorstwa Heinrich Kramer, Jacob Sprenger
Jacob SprengerHeinrich Kramer Wydawnictwo: FOX Seria: Z Biblioteki Miesięcznika "Wiedza Tajemna" historia
168 str. 2 godz. 48 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Seria:
Z Biblioteki Miesięcznika "Wiedza Tajemna"
Tytuł oryginału:
Malleus maleficarum
Data wydania:
2000-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2000-01-01
Liczba stron:
168
Czas czytania
2 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
839085399X
Tłumacz:
Joanna Paprocka
W historii ludzkości, a przede wszystkim w historii prześladowań jedno z najważniejszych miejsc zajmują okrucieństwo popełniane w imieniu Boga. To w jego imieniu przez kilkaset lat ścigano, torturowano i mordowano tysiące niewinnych kobiet, mężczyzn i dzieci, obwinionych o czary.
Średnia ocen
6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Młot na czarownice w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Młot na czarownice



1713 713

Oceny książki Młot na czarownice

Średnia ocen
6,3 / 10
9 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Młot na czarownice

avatar
383
383

Na półkach: ,

Młot na Lisiownice
.
Lisioł uważa, że jest kilka książek w historii, o których zapomnieć nie można (z dobrych lub złych powodów). Jedną z nich jest „Młot na czarownice”, znany również jako „Malleus Maleficarum” autorstwa Heinricha Kramera, który znakomicie odnalazłby się w roli internetowego pieniacza. To pozycja, której właściwie nie trzeba przedstawiać. Traktat ten stał się właściwie synonimem polowań na czarownice i wyrachowanego okrucieństwa ukrytego pod płaszczykiem pobożności. Lisioł mógłby podsumować całość treści jako „kobiety są złe”, ale mimo tego futrzak zachęca do lektury, aby każdy mógł się przekonać, jak pokrętnie autor uzasadnia swoje tezy. Podczas lektury Lisioł wiele razy łapał się za uszy, zwłaszcza jeżeli dodamy do tego świadomość, że ta książka przyczyniła się do popularyzacji polowań na czarownice. Bo jak można wierzyć w kradzenie męskich… oznak płci przez pełne pożądania wiedźmy jako sensowny argument?
.
O zawartości można powiedzieć jeszcze jedną rzecz. Teologia oraz tezy Kramera sprawiły, że książka była szeroko krytykowana zarówno z punktu prawnego, jak i religijnego. Co nie zmieniło faktu, że stała się bardzo popularna. Trudno się dziwić, skoro ludzie zawsze szukają wytłumaczenia dla swojego paskudnego zachowania *Lisioł kręci głową z dezaprobatą*. Warto też wspomnieć nieco o okolicznościach powstania tego dzieła.
.
Kramer brał udział w śledztwie dotyczącym czarów w Innsbrucku. Na ławie oskarżonych zasiadło siedem kobiet, ale Kramer za swój cel obrał Helenę Shuberin. Była to mieszczka, która publicznie i bez skrępowania twierdziła, że tezy Kramera były wręcz heretyckie. Nie dość, że Kramer nie potrafił dowieść winy Heleny, to jego zachowanie, argumenty oraz rażąca nienawiść do samego faktu, że Helena była kobietą, sprawiły, że zyskał sobie opinię wściekłego, szalonego oraz wyjątkowo antypatycznego typa. Lokalna diecezja nie respektowała jego rangi, a biskup wygnał go z Innsbrucka. Dlaczego? Bo uznał prywatne dochodzenie Kramera w sprawie Heleny za znak szaleństwa i chorej obsesji.
.
Kramer, najpewniej upokorzony takim obrotem spraw, w ramach odwetu napisał niniejsze dzieło. Lisioł nie ma nic więcej do dodania, oprócz pełnych pogardy pisków.

Młot na Lisiownice
.
Lisioł uważa, że jest kilka książek w historii, o których zapomnieć nie można (z dobrych lub złych powodów). Jedną z nich jest „Młot na czarownice”, znany również jako „Malleus Maleficarum” autorstwa Heinricha Kramera, który znakomicie odnalazłby się w roli internetowego pieniacza. To pozycja, której właściwie nie trzeba przedstawiać. Traktat ten stał...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1248
239

Na półkach: , ,

Manuskrypt przetłumaczony na język polski. Pokazuje jak działała instytucja inkwizycji i jakimi krokami kierowała się by ująć heretyków. W sumie są mniej kategoryczne niż słyszało się na lekcjach historii. Ciekawe, choć zaszłości językowe troszkę utrudniają odbiór.

Manuskrypt przetłumaczony na język polski. Pokazuje jak działała instytucja inkwizycji i jakimi krokami kierowała się by ująć heretyków. W sumie są mniej kategoryczne niż słyszało się na lekcjach historii. Ciekawe, choć zaszłości językowe troszkę utrudniają odbiór.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
547
121

Na półkach:

W naszych czasach to bardziej ciekawostka historyczna.

W naszych czasach to bardziej ciekawostka historyczna.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2528 użytkowników ma tytuł Młot na czarownice na półkach głównych
  • 1 442
  • 1 044
  • 42
576 użytkowników ma tytuł Młot na czarownice na półkach dodatkowych
  • 463
  • 34
  • 30
  • 23
  • 12
  • 7
  • 7

Tagi i tematy do książki Młot na czarownice

Inne książki autora

Okładka książki Młot na czarownice. Pars Tertia. Malleus Maleficarum. Heinrich Kramer, Jacob Sprenger
Ocena 6,8
Młot na czarownice. Pars Tertia. Malleus Maleficarum. Heinrich Kramer, Jacob Sprenger
Okładka książki Młot na czarownice. TOM II Heinrich Kramer, Jacob Sprenger
Ocena 9,0
Młot na czarownice. TOM II Heinrich Kramer, Jacob Sprenger
Okładka książki Młot na czarownice Tom 1 Heinrich Kramer, Jacob Sprenger
Ocena 8,2
Młot na czarownice Tom 1 Heinrich Kramer, Jacob Sprenger
Okładka książki Młot na czarownice. Malleus Maleficarum Heinrich Kramer, Jacob Sprenger
Ocena 6,4
Młot na czarownice. Malleus Maleficarum Heinrich Kramer, Jacob Sprenger
Jacob Sprenger
Jacob Sprenger
Szwajcarski duchowny katolicki, dominikanin, inkwizytor.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Polska demonologia ludowa Leonard J. Pełka
Polska demonologia ludowa
Leonard J. Pełka
Zdecydowanie wartościowa pozycja, jeśli chodzi o temat mitologii słowiańskiej, choć zanim się za nią weźmie trzeba mieć na uwadze parę trudności, jakie może ona sprawić w lekturze. Sam język jest mocno akademicki i niestety mało płynny, więc trzeba się mocno skupiać, by zrozumieć sens czytanych zdań. Zdarzyło mi się nawet, że niektóre rozdziały musiałam czytać dwa razy, by faktycznie przyswoić sobie ich treść. Co do samej zawartości - jest ona równie wymagająca co styl. Autor przytacza wielokrotnie wyniki badań terenowych i związane z nimi statystyki, dotyczące wyobrażeń omawianych istot demonicznych w wybranych regionach Polski. Poza tym pojawiają się fragmenty podań, legend i baśni, w których bohaterami są właśnie słowiańskie demony. Są to bardzo interesujące informacje, jednak wyobrażam sobie, że nie każdy może szukać faktów tego typu. Poza nimi można oczywiście znaleźć w książce bardziej ogólne opisy danych demonów, jednak i one nie są zbyt łatwe w odbiorze (o czym już wspomniałam wcześniej, to właśnie one wymagały ode mnie powtórnego przeczytania). Podsumowując, "Polska demonologia ludowa" nie nadaje się raczej na sam początek zgłębiania tematu mitologii słowiańskiej, nie jest to też lekka lektura do czytania w ramach relaksu. Nie mniej jednak nadal ją polecam, choć radzę się za nią wziąć dopiero po przeczytaniu innych, bardziej przystępnych pozycji (jak na przykład "W kręgu upiorów i wilkołaków" Baranowskiego).
Niesporczak - awatar Niesporczak
ocenił na75 dni temu
Diabeł. O formach, historii i kolejach losu Szatana, a także o jego powszechnej a złowrogiej obecności wśród wszystkich ludów, od czasów starożytnych aż po teraźniejszość Alfonso Maria di Nola
Diabeł. O formach, historii i kolejach losu Szatana, a także o jego powszechnej a złowrogiej obecności wśród wszystkich ludów, od czasów starożytnych aż po teraźniejszość
Alfonso Maria di Nola
Ciekawa pozycja, która wbrew tytułowi, nie tyle przedstawia czytelnikowi obraz Diabła w różnych kulturach i religiach ile zastępy demoniczne tam obecne na których czele można postawić tytułową postać. Autor zadał sobie dużo trudu by zaprezentować obraz demona w całej gamie występującego w historii rodzaju ludzkiego. I choć książka w znacznej części poświęcona jest chrześcijańskim wyobrażeniom diabła to na skutek szerokiej gamy prezentowanego zagadnienia może stanowić swoistą encyklopedię tejże postaci w różnych kultach na kuli ziemskiej. Brakuje jednak w pracy odniesień do świata prawosławnego oraz protestanckiego. Chrześcijańska wizja diabła jest ograniczona tylko do świata katolickiego i niektórych kościołów/sekt protestanckich (tych mniej licznych). Również pominięto niektóre mniej rozwinięte kultury z różnych zakątków naszego globu. Biorąc pod uwagę, że autor poświęca jeden rozdział cywilizacji Mezopotamskiej i jej wizji sił demonicznych jest to duży minus pracy. Natomiast zakończenie książki pozostawia wiele do życzenia. W ostatnim rozdziale odnoszącym się do diabła we współczesności autor porzuca maskę naukowca i zamiast naukowego opracowania dostaje czytelnik rozdział nacechowany własnymi przemyśleniami/myślami/fobiami/niechęciami autora na temat wyżej wymienionej postaci i jej odniesień we współczesności, który nijak pasuje do całości.
100mk - awatar 100mk
ocenił na64 lata temu
Necronomicon czyli Księga Umarłego Prawa Abdul Alhazred
Necronomicon czyli Księga Umarłego Prawa
Abdul Alhazred
Lovecraft to prawdziwy troll swoich czasów. Trzeba mieć naprawdę niesamowitą wyobraźnię i być obeznanym w takich rzeczach jak kosmos czy nawet rośliny, aby napisać coś takiego. Rytuały są opisane w taki sposób, że nie rażą swoją śmiesznością. Kiedy czytam książki fantasy, w których jest opisany jakiś obrzęd to niekiedy jest to tak przeholowane, że wydaje się to niedorzeczne i śmieszne. Tutaj wprost przeciwnie. Jest to napisane tak realnie i sensownie, że aż wywołuje to we mnie niepokój. Pomimo, że mogłabym według wskazówek z książki przywołać jakiegoś demona, ot tak "dla beki", nigdy tego nie zrobię. Ale to właśnie mistrzowskie operowanie słowem Lovecrafta nadaje temu taki, a nie inny klimat. Ciekawy jest ustęp, który sporo wyjaśnia. Mówi właśnie, że Abdul to alter ego Lovecrafta, oraz przytacza jak Necronomicon wpływa na wyobraźnię ludzi, którzy pomimo zapewnień samego Lovecrafta, że książka to jego wymysł i żart - starają się na siłę udowodnić autentyczność istnienia szalonego Araba. Jest to wprost niesamowite. Tak powstają legendy i widać, że Lovecraft jest w tym mistrzem! Na koniec chciałam dodać jeszcze jedno. Necronomicon jest doskonałym uzupełnieniem historii o Chulthu, ale nie należy tego uważać jako wstępu do prozy Lovecrafta. Wprost przeciwnie! Należy najpierw zapoznać się z opowiadaniami, a później sięgnąć po tę książkę. W innym wypadku czytelnik będzie miał wrażenie, że jest to nic nie znaczący bełkot szaleńca (pomijając, że Abdul właśnie na takiego miał być wykreowany) o czarach, wzywaniu demonów i nadchodzącym nieuchronnym końcu świata, po którym nie ma zbawienia. Myślę, że właśnie ta nieznajomość opowiadań sprawia, że pojawiają się tutaj tak niskie oceny tej książki.
wakahisa - awatar wakahisa
oceniła na79 lat temu
Ludzie gościńca w XVII-XVIII wieku Bohdan Baranowski
Ludzie gościńca w XVII-XVIII wieku
Bohdan Baranowski
Minęło już trochę czasu od kiedy zaglądałam do książek pana Baranowskiego. Jak do tej pory znałam jego badania na temat demonologii ludowej czy procesów czarownic. Ta książka z kolei poruszyła przyziemną, ale nie mniej ciekawą tematykę. Jak wiadomo, mieliśmy w okresie Rzeczpospolitej Obojga Narodów (czy jak autor często określa: Rzeczypospolitej) kilka stanów społecznych. Szlachta, duchowieństwo, mieszczanie i chłopi to podział, którego każdy zna. Jednak nie oni byli przedmiotem zainteresowania pana Baranowskiego. Jego uwagę przykuły ludzie spoza tego sztywnego podziału, a była to całkiem liczna grupa przeróżnych indywiduów, którzy byli mniej albo bardziej związani z gościńcem. Czym był w ogóle gościniec? Był po prostu dawnym odpowiednikiem dróg. Gościniec posiadał liczne wytyczone szlaki, które łączyły ze sobą popularne w XVII czy XVIII wieku miejscowości. Często można spotkać po drodze przeróżne gospody, karczmy czy popularne w tamtym czasie młyny. Autor bardzo wyraźnie przedstawił XVII i XVIII-wieczną rzeczywistość. Nie czynił tego w tak brutalny sposób jak pan Janicki w swojej książce „Pańszczyzna”, ale można również w książce pana Baranowskiego zauważyć, że nie były to dla ludzi przyjazne czy bezpieczne warunki do życia. Nie było łatwo znaleźć sobie miejsce w tej dzikiej rzeczywistości, a już szczególnie ciężko mieli ci, którzy nie posiadali stałego miejsca zamieszkania, zajęcia czy jakiegoś majątku. Taką grupę określano jako ludzi luźnych. A kto należał do ludzi luźnych? Mamy przede wszystkim przeróżnych tymczasowych pracowników jak flisaków, traczy, rzemieślników, ludzi zajmujących się wypasem i transportem bydła, świń czy gęsi. Mogą też do nich należeć wędrujący po wioskach czy jarmarkach przeróżnego pochodzenia kramarze, którzy handlują prawdziwą albo mniej prawdziwą biżuterią, materiałami, lekarstwami, dewocjonaliami itp. Nie brakowało też różnej maści wędrownych artystów, którzy chcieli zarobić na swoim talencie. Do ludzi luźnych zaliczano też pielgrzymów, którzy cieszyli się dużym poważaniem wśród wierzącej ludności, żołnierzy, szpiegów i trudniącymi się przeróżnymi zajęciami cyganów. Na gościńcu można było też spotkać wielu zbiegłych z przeróżnych warstw społecznych oraz oczywiście żebraków, u których rozwinął się nawet specjalny żargon. Do grupy ludzi luźnych zaliczano też osoby z przestępczego półświatka, jak zawodowych szulerów, złodziei, grupy zbójników, morderców, prostytutki, handlarzy żywym towarem, którzy wciągnęli naiwnych albo do tatarskiej niewoli, albo do przymusowej służby wojskowej. Mogło się wydawać, że zdobycie jakikolwiek informacji o ludziach luźnych było trudnym przedsięwzięciem. Autor pozyskiwał swoje materiały z sądowych aktów, które prowadzono wtedy skrupulatnie w miastach. Z protokołów można się nie tylko dowiedzieć o przestępstwach, ale też o życiu danego oskarżonego czy świadka. Można się też dowiedzieć, co przywiodło ludzi na gościniec. Autor przybliżył nam też w tej książce samo działanie wymiaru sprawiedliwości, w którym nie było czasami zbyt wiele tej… sprawiedliwości. Sędziowie, o ile można ich tak nazwać, nie byli kompetentni i patrzyli często przez palce, gdy na ławie oskarżonych stawała osoba z wyższej warstwy społecznej. Z kolei kary za takie „przestępstwa” jak bigamię, zdradę małżeńską czy czarownictwo były nie do pozazdroszczenia. Zresztą nawet za najmniejsze przewinienia czy ślady podejrzenia można było przypłacić w Rzeczypospolitej swoim gardłem. Nakreślona w tej książce gościńcowa rzeczywistość nie była więc usłana różami. Wolność i swoboda nie dawała takiej radości, jak mogło się współczesnemu człowiekowi wydawać. Ludzie luźni byli wystawieni na własne ryzyko. Mogli łatwo paść ofiarą napaści, rewizji, oszustwa czy kapryśnej pogody. Gdy stawali się z kolei niezdolni do pracy, często lądowali w nędznych przytułkach i zostawali żebrakami. Tylko sprytni kombinatorzy potrafili odnaleźć się w tej marginalnej rzeczywistości.
Ann-chan - awatar Ann-chan
ocenił na73 lata temu

Cytaty z książki Młot na czarownice

Więcej

Egzorcysta zapytał złego:
- Jak długo mieszkasz w tym nieszczęśniku?
- Siedem lat. - odpowiedział szatan.
- Trapisz go dopiero trzy miesiące. Gdzie byłeś do tej pory? - pytał dalej egzorcysta. Po chwili usłyszał w odpowiedzi:
- Siedziałem w jego ciele.

Egzorcysta zapytał złego:
- Jak długo mieszkasz w tym nieszczęśniku?
- Siedem lat. - odpowiedział szatan.
- Trapisz go dop...

Rozwiń
Jacob Sprenger Młot na czarownice Zobacz więcej

Wszelkie zło jest nieskończenie małe w porównaniu ze złem kobiety.

Wszelkie zło jest nieskończenie małe w porównaniu ze złem kobiety.

Jacob Sprenger Młot na czarownice Zobacz więcej

A Pan Bóg ma swoje powody, by pozwalać na szerzenie się złego i jego czarów. Jest to bowiem kara, którą ludzie (szczególnie kobiety) ponieść muszą po tym jak ojciec nasz- Adam popełnił grzech pierworodny.

A Pan Bóg ma swoje powody, by pozwalać na szerzenie się złego i jego czarów. Jest to bowiem kara, którą ludzie (szczególnie kobiety) ponieść...

Rozwiń
Jacob Sprenger Młot na czarownice Zobacz więcej
Więcej

Ciekawostki historyczne