Staś Straszydło. Złota różdżka, czyli bajki dla niegrzecznych dzieci. Czytajcie dzieci, uczcie się, jak to niegrzecznym bywa źle.

- Kategoria:
- literatura dziecięca
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Struwwelpeter
- Data wydania:
- 1993-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1993-01-01
- Język:
- polski
- ISBN:
- 8386018046
Staś Straszydło [w niem. oryginale Struwwelpeter] jest tytułową postacią książki dla dzieci frankfurckiego lekarza dr Heinricha Hoffmanna. Książka ta jest jedną z najpopularniejszych niemieckich książek dla dzieci.
W roku 1844 lekarz Heinrich Hoffmann szukał książki z obrazkami jako prezentu gwiazdkowego dla swojego wówczas trzyletniego syna Carla. Nie znalazł jednak nic, co wydawało mu się odpowiednie dla dziecka w tym wieku. Postanowił więc napisać i zilustrować taką książkę sam. Książka podobała się bardzo znajomym autora i została opublikowana u zaprzyjaźnionego wydawcy w roku 1845, wówczas pod tytułem „Drollige Geschichten und lustige Bilder für Kinder von 3-6 Jahren“, a od roku 1847 wyłącznie pod tytułem „Struwwelpeter“.
Pierwsze polskie tłumaczenie ukazało się na początku XX w. w wydawnictwie Wolffa w Petersburgu (bez daty wydania, bez nazwisk autora, tłumacza i ilustratora) pod tytułem „Staś Straszydło. Złota różdżka, czyli bajki dla niegrzecznych dzieci. Czytajcie dzieci, uczcie się, jak to niegrzecznym bywa źle“. Tekst drugiego polskiego wydania (Księgarnia Perzyński, Niklewicz i S-ka, Warszawa 1922) przetłumaczył Wacław Nowakowski, ilustrował Bogdan Nowakowski. W tytule nie ma fragmentu podtytułu „czyli bajki dla niegrzecznych dzieci“. Następne wydania pochodzą z roku 1987 i 1993.
Heinrich Hoffmann opowiada bajki o dzieciach, które są niegrzeczne, nie słuchają rodziców i za to spotyka je straszna kara: tak więc „zły Józio“ [der bitterböse Friedrich], który znęca się nad zwierzętami, zostaje odpowiednio ukarany („Piesek Józia łap za nogę, | ‘Masz za moje, teraz skacz!’ | Krew prysnęła, Józio w płacz.“); Kasia [Paulinchen] „zgorzała cała“, bo bawiła się zapałkami; chłopcy, którzy wyśmiewają się z Murzyna, zostają wrzuceni do kałamarza „potężnej miary“ i „czarniejsi są od niego“; krawiec ucina Juleczkowi [Konrad] duże palce, które chłopiec po kryjomu ssał; Michał [Suppen-Kasper], „który nie chciał jeść zupy“, umarł z głodu; ojciec zbił „Pawełka wiercipiętę“ [Zappel-Philipp] dyscypliną, bo chłopiec bujał się na krześle tak długo, aż ściągnął obrus wraz z obiadem ze stołu i upadł; „Jędruś gap“ [Hanns Guck-in-die-Luft] wpadł do rzeki, bo zamiast patrzeć na drogę gapił się w niebo; „Grześ [der fliegende Robert] z parasolem leci nad polem“ i „w górze znika“, ponieważ podczas burzy wychodzi z domu wbrew mamie.
Historia tytułowa jest najkrótsza. Staś [Struwwelpeter] przez rok nie pozwala sobie obciąć paznokci i ostrzyc włosów. Martwi tym swoich rodziców, a ulicznicy krzyczą na jego widok: „Staś niegrzeczny! Staś straszydło!“.
Do dzisiaj książka Hoffmanna ukazała się w 540 wydaniach (także w alfabecie Braille’a),została przetłumaczona na bardzo wiele języków (m. in. chiński, japoński, łacina, jidysz; na angielski przetłumaczył ją Mark Twain),sfilmowana i nagrana jako książka mówiona.
Książka inspirowała wielu twórców, powstały jej naśladowania, parodie i polityczne przeróbki (np. wersja dla dziewcząt „Die Struwwel-Liese, oder Lustige Geschichten und drollige Bilder für Kinder“ dr Juliusa Lüthje, angielska parodia „Struwwelhitler – A Nazi Story Book by Doktor Schrecklichkeit“ Roberta i Philipa Spence’a, czy antyautorytarny „Antistruwwelpeter“ Friedricha Karla Waechtera).
Tematyka książki od początku dzieliła czytelników i interpretatorów, wywoływała ostre spory
Kup Staś Straszydło. Złota różdżka, czyli bajki dla niegrzecznych dzieci. Czytajcie dzieci, uczcie się, jak to niegrzecznym bywa źle. w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Staś Straszydło. Złota różdżka, czyli bajki dla niegrzecznych dzieci. Czytajcie dzieci, uczcie się, jak to niegrzecznym bywa źle.
Poznaj innych czytelników
191 użytkowników ma tytuł Staś Straszydło. Złota różdżka, czyli bajki dla niegrzecznych dzieci. Czytajcie dzieci, uczcie się, jak to niegrzecznym bywa źle. na półkach głównych- Przeczytane 96
- Chcę przeczytać 95
- Posiadam 20
- Ulubione 5
- Dla dzieci 5
- Dzieciństwo 3
- Biblioteka 3
- Współpraca 2
- Odmładzające 2
- Literatura niemiecka 2
Tagi i tematy do książki Staś Straszydło. Złota różdżka, czyli bajki dla niegrzecznych dzieci. Czytajcie dzieci, uczcie się, jak to niegrzecznym bywa źle.
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Staś Straszydło. Złota różdżka, czyli bajki dla niegrzecznych dzieci. Czytajcie dzieci, uczcie się, jak to niegrzecznym bywa źle.
Kto nie je zupy, ten umrzeć musi.
































OPINIE i DYSKUSJE o książce Staś Straszydło. Złota różdżka, czyli bajki dla niegrzecznych dzieci. Czytajcie dzieci, uczcie się, jak to niegrzecznym bywa źle.
Niektóre bardzo makabryczne.
Niektóre bardzo makabryczne.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNieśmiertelny klasyk z niemieckiej literatury dziecięcej, którego studiowano, adaptowano, parodiowano, unowocześniano i po prostu czytano dzieciom. To jest zadziwiające, jak wielki wpływ na popkulturę miał ten prawie 180-letni zbiór wierszyków i obrazków. Istnieje dziesiątki wersji językowych czy dialektycznych, setki wydań, a niektóre zwroty czy imiona weszły na stałe do języka potocznego, czy terminologii medycznej.
„Jaś Straszydło” powstał jako prezent gwiazdkowy dla 3-letniego syna Hoffmana po nieudanych poszukiwaniach przyzwoitej książki. Jego przyjaciele z wydawnictwa zasugerowali, by wypuścić ją na rynek. Jak tylko książka została w 1845 roku wydana, odniosła ogromny sukces. Już za życia autora powstało wiele wersji, w których wprowadzono kilka poprawek. Nie tylko tekst przypadł ludziom do gustu, ale także oprawa graficzna. Książka była zarówno bestsellerem (później longsellerem),jak i wynalazkiem. Była to bowiem pierwsza narracyjna książka skierowana do dzieci od trzech do sześciu lat. Od „Jasia Straszydło” rozpoczęła się także wielka kariera książek obrazkowych dla dzieci.
Jednak to nie wyjaśnia w pełni tego fenomenu. Dlaczego książka cieszy się wciąż niesłabnącą fascynacją? Czemu jest tak ciekawym obiektem badań wielu specjalistów?
Pobieżne zerknięcie na tekst wyraźnie sugeruje, że jest to dzieło kontrowersyjne. Pozornie mamy tu zbiór dziesięciu rymowanych wierszyków dla dzieci. Poza jedynym tytułem o nierozgarniętym myśliwym bohaterami są nieletni. Są to często nadpobudliwe, okrutne, złośliwe, nieposłuszne czy lekkomyślne dzieci, które nie słuchają dorosłych albo powielają jakieś dziecinne nawyki. Zawsze spotyka ich na końcu okrutna kara, ostracyzm czy przykre nieszczęście. Do nich zaliczają się takie kwiatki, jak spalenie żywcem, poważne okaleczania ciała czy zagłodzenie na śmierć.
Teksty te są groteskowym uosobieniem tzw. czarnej pedagogiki albo pedagogiki autorytarnej. Przewaga dorosłych nad dziećmi i przemoc występują tam w skrajnej formie, a to wywołuje szok… jak w horrorach. To musiało zafascynować nieprzywykłych do takiej formy ludzi. Przesadnie okrutne wersy w połączeniu z absurdalnym humorem i drastycznymi obrazkami dla dzieci jeszcze wyraźniej wpływały na wyobraźnię. Z prawdziwą edukacją nie miało to wiele wspólnego już w biedermeierowskich czasach. Pomimo kontrowersji i sprzeciwów, książka nie zaginęła w odmętach historii, a inni twórcy przekształcali ją i dopasowali na zmieniających się czasów albo kreowali własne wersje.
Jednak nie przechodzi się do historii na zwykłym wywoływaniu szoku. Wiele zagadnień, które poruszają wierszyki, pochodzą z lekarskiego otoczenia autora. Poza tym większość tych opowieści mają ponadczasowy charakter, bo zawsze będą istnieć nieznośne dzieci, które nie będą się słuchać dorosłych, będą się znęcać nad innymi czy odmawiać jedzenia posiłku.
Dorośli jednak poważnie zastanawiają się, czy taka książka jest w ogóle odpowiednia dla młodych czytelników. Zdania są podzielone, a stosunek do stylu i formy w dużej mierze zależy od psychiki, poczucia humoru i doświadczeń życiowych. Osobiście jednak nie czytałabym jej swoim dzieciom na dobranoc.
Niezależnie od kontrowersji i debat wokół treści, „Jaś Straszydło” należy do najbardziej wpływowych książek dla dzieci z XIX wieku. Dzisiaj, poza krajami niemieckojęzycznymi, dzieło to nie jest dobrze znane. Przyjrzałam się również naszemu polskiemu wydaniu z 1933 roku, które odświeżono później w 1987 roku. Zmieniono imiona dzieci, dopisano dla rytmu wersy i szata graficzna jest inna. Preferuję oryginalny tekst i ilustracje, co nie znaczy, że nasze wydanie jest gorsze. Po prostu pierwowzór jest tak kultowy, że zbyt duże ingerencje w tekst i rysunki nie są raczej pożądane. Gdybym najpierw poznała spolszczenie i ilustracje Bohdana Nowakowskiego, to pewnie nie wywarłoby na mnie takie wrażenie.
Nieśmiertelny klasyk z niemieckiej literatury dziecięcej, którego studiowano, adaptowano, parodiowano, unowocześniano i po prostu czytano dzieciom. To jest zadziwiające, jak wielki wpływ na popkulturę miał ten prawie 180-letni zbiór wierszyków i obrazków. Istnieje dziesiątki wersji językowych czy dialektycznych, setki wydań, a niektóre zwroty czy imiona weszły na stałe do...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytałam te wierszyki jako dziecko i nic z nich nie zrozumiałam. Odnoszę wrażenie, że dziecko potrzebowałoby przy nich jakiegoś rodzicielskiego komentarza. Dziś widzę kawał dobrej ilustracji i świetne makabreski.
Czytałam te wierszyki jako dziecko i nic z nich nie zrozumiałam. Odnoszę wrażenie, że dziecko potrzebowałoby przy nich jakiegoś rodzicielskiego komentarza. Dziś widzę kawał dobrej ilustracji i świetne makabreski.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoje dzieci uwielbiały tą bajkę, ja też. Bały się, ale ciągle domagały ponownego odczytania. Oczywiście czytałam im z odpowiednim komentarzem.
Moje dzieci uwielbiały tą bajkę, ja też. Bały się, ale ciągle domagały ponownego odczytania. Oczywiście czytałam im z odpowiednim komentarzem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWierszowane utwory posiadające dużo ilustracji w stosunku do treści wskazywałyby na książkę dla trochę mniejszych dzieci. Jak dla mnie, jeśli nie przeczytalibyście dziecku oryginalnych baśni braci Grimm lub nie oglądacie z dzieckiem w telewizji filmów akcji tylko Rambo/John Wick/Deadpool - odradzam ;-)
Ucinanie kończyn, płonięcie żywcem, przemoc wobec zwierząt, no nie dla każdego dziecka. Jednocześnie nie oceniam książki, mniej wrażliwym lub bardziej dojrzałym czytelnikom oczywiście może się spodobać.
Wierszowane utwory posiadające dużo ilustracji w stosunku do treści wskazywałyby na książkę dla trochę mniejszych dzieci. Jak dla mnie, jeśli nie przeczytalibyście dziecku oryginalnych baśni braci Grimm lub nie oglądacie z dzieckiem w telewizji filmów akcji tylko Rambo/John Wick/Deadpool - odradzam ;-)
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUcinanie kończyn, płonięcie żywcem, przemoc wobec zwierząt, no nie dla...
Czy dla dzieci... to wątpię ;) A jeśli już, to raczej dla tych starszych, które prędzej zrozumieją czarny humor. Bo te wrażliwe mogą mieć po tych wierszykach koszmarki. Raczej tylko dla ludzi z dystansem.
Czy dla dzieci... to wątpię ;) A jeśli już, to raczej dla tych starszych, które prędzej zrozumieją czarny humor. Bo te wrażliwe mogą mieć po tych wierszykach koszmarki. Raczej tylko dla ludzi z dystansem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ zadziwieniem i niedowierzaniem czytam te wszystkie komentarze.
Daleko mi do poglądów choćby zbliżonych do tzw. bezstresowego wychowania, ale to, co przedstawiono w tej książce jest- delikatnie mówiąc- przesadą. Dla dorosłych te wszystkie "dydaktyczno-humorystyczne" wierszyki mogą być rzeczywiście zabawne, ale nie wiem, kto mógłby swojemu dziecku cokolwiek podobnego czytać na dobranoc.
"Rach-ciach! I prawej nie ma już ręki!
Rach-ciach! I lewej! Płacz! Krzyk! I jęki!
Mama wróciła, a Konrad płacze.
- Chodź no tu synku, niech no zobaczę,
czy grzeczny byłeś, czy posłuchałeś,
czy też paznokcie znów obgryzałeś?
Przyznał się Konrad, że krawiec krwawy
rączki mu obciął za złe zabawy.
Obiecał zatem, blady jak trup,
że da też spokój paznokciom u stóp."
Takie historyjki były może odpowiednie dla XIX-wiecznych dzieci chowanych w dobie kulturkampfu, ordnungu i pruskiego zamordyzmu. XXI-wieczne realia polskie są kompletnie inne. Oczywiście żadnym rodzicom nie powinno ograniczać się możliwości obrania przez siebie odpowiedniego modelu wychowawczego, w tym dobierania sobie bajek według uznania. Każdy powinien jednak wiedzieć, z czym ma do czynienia.
"Złotą różdżkę" uważam za szkodliwą. W wydaniu "poważnym" uznałbym ją za zabawną ciekawostkę o tym, co w głowach mieli XIX-wieczni psychiatrzy, ale w wersji dla dzieci- przedstawiona jako normalna książka z twardą, wielką okładką oraz dziecinnymi obrazkami- jest ona nie tylko zła, ale i do pewnego stopnia szkodliwa. Nie polecam, nie proponuję, radzę raczej unikać jej styczności z dziećmi. Jest wiele innych ciekawych i mądrych bajek, które można czytać dziatwie na dobranoc.
Z zadziwieniem i niedowierzaniem czytam te wszystkie komentarze.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDaleko mi do poglądów choćby zbliżonych do tzw. bezstresowego wychowania, ale to, co przedstawiono w tej książce jest- delikatnie mówiąc- przesadą. Dla dorosłych te wszystkie "dydaktyczno-humorystyczne" wierszyki mogą być rzeczywiście zabawne, ale nie wiem, kto mógłby swojemu dziecku cokolwiek podobnego...
Michał Rusinek, który napisał świetny wstęp do tej książki, stwierdza, że w "Złotej różdżce" obecna jest taka warstwa purnonsensu, którą dostrzeże nawet dziecko. Tego nie byłabym taka pewna i wszystkim rodzicom, którzy planują czytać tę książkę dzieciom, polecam zapoznać się z tymi tekstami przed wspólną lekturą, bo niektóre mogą nieźle przestraszyć. Dla mnie była to świetna rozrywka, a szczególnie polecam "Straszną historię o Hani i zapałkach" w adaptacji Anny Bańkowskiej oraz "O Konradzie, co obgryzał paznokcie" w adaptacji Marcina Wróbla. Nie znam pierwotnym tłumaczeń tego dzieła, ale jestem zachwycona współczesnymi adaptacjami, które czyta się świetnie.
Michał Rusinek, który napisał świetny wstęp do tej książki, stwierdza, że w "Złotej różdżce" obecna jest taka warstwa purnonsensu, którą dostrzeże nawet dziecko. Tego nie byłabym taka pewna i wszystkim rodzicom, którzy planują czytać tę książkę dzieciom, polecam zapoznać się z tymi tekstami przed wspólną lekturą, bo niektóre mogą nieźle przestraszyć. Dla mnie była to...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHit!!!! Boże jedyny... leżałem ze śmiechu czytając :) ... ja nie wiem, czy to NA PEWNO jest dla dzieci, ale... przeczytać po prostu TRZEBA!
Co to właściwie jest? :) ... Na pewno klasyka niemieckiej literatury dziecięcej, rzecz napisana przez niemieckiego psychiatrę i znana do dziś w wielu zakątkach świata (na potrzeby obecnego, recenzowanego wydania, uwspółcześniona i przeredagowana). Poza tym... czy to rzeczywiście tylko bajki? :) ... Oooo, nie. To, i owszem, bajki, lecz z domieszką horroru, czarnej satyry, strachu... naprawdę nie wiem, czy kiedyś pokażę to Mojej Córeczce :)
Sam uśmiałem się wszakże do łez. Matko... Niegrzeczne dziecko pogryzione przez psa, niekoniecznie dobry finał zabawy pewnej dziewczynki zapałkami, chłopiec obgryzający paznokcie, dla którego samo obgryzanie kończy się utratą rąk (!)... i wiele jeszcze można by mówić w podobnym tonie. Oczy mi się otwierały coraz szerzej w trakcie lektury ;) ... Wszystko na dodatek napisane jest wierszem, puenty dobrane w punkt... :) Po pierwszym szoku gwarantuję - będziecie leżeć ze śmiechu! (jeśli rzecz jasna bawi Was ten rodzaj poczucia humoru... mnie bawi i się do tego przyznaję).
Ideą autora były moralne puenty, same teksty jak sądzę mają trafić do bardziej świadomych, nieco starszych dzieci. Jednak chyba naprawdę nie pokażę tego swojemu dziecku ;) ... No ale jako bajki dla dorosłych... JAK NAJBARDZIEJ! Polecam zatem - i to gorąco!
Serdecznie dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki!
Recenzja znajduje się także na moim blogu:
http://cosnapolce.blogspot.com/2017/06/zota-rozdzka-czyli-bajki-dla.html
Zapraszam!
Hit!!!! Boże jedyny... leżałem ze śmiechu czytając :) ... ja nie wiem, czy to NA PEWNO jest dla dzieci, ale... przeczytać po prostu TRZEBA!
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo to właściwie jest? :) ... Na pewno klasyka niemieckiej literatury dziecięcej, rzecz napisana przez niemieckiego psychiatrę i znana do dziś w wielu zakątkach świata (na potrzeby obecnego, recenzowanego wydania, uwspółcześniona i...
Heinrich Hoffmann to psychiatra z przełomu wieków, który pewnego świątecznego dnia postanowił zakupić prezenty dla dziecka. Okazało się, że nic nie przyciągnęło jego uwagi. Tym samym sam postanowił stworzyć dzieło, które jego zdaniem każde dziecko chciałoby mieć. Tak powstała "Złota różdżka". Sam pisarz niezwykle się zaskoczył oszałamiającą karierą swojego dzieła. Twór ten wydano praktycznie w każdym zakątku świata i do dzisiaj bawi i uczy.
A o czym jest ta książka? Przede wszystkim to umoralniające i mające skłonić do grzecznego zachowania dzieci wierszyki. W każdym kraju następuje zwyczaj adaptacji chociażby imion dzieci. I tak w wersji polskiej mamy między innymi opowieść o Hani niebodze, która bawiła się zapałkami, mimo że mama ją ostrzegała przed taką zabawą. Jak się można domyślić, takie zachowanie nie skończyło się dla dziewczynki dobrze. Innym przykładem jest Konrad, który mimo ostrzeżeń ogryzał paznokcie. W wyniku spotkania ze szewcem, raczej już nigdy nawet się nie zbliży do tychże paznokci...
Znakomita zabawa zapewniona. Czytając opinie o tej książeczce, przeważają takie, że te wiersze to koszmar z dzieciństwa. Nie wiem dla czego? Ja uśmiałem się do łez czytając o kolejnych perypetiach tych biednych dzieciaczków. Przerysowane kary, za w gruncie rzeczy niewinne zachowania, miały sprawić że dzieci będą chętne do poprawy. Autor nie przewidział, że zupełnie niespodziewanie wyszła mu pyszna satyra, którą mimo tylu lat czyta się znakomicie. A wzbudzające kontrowersje kary cielesne, za niektóre uczynki, to po prostu echo tamtych czasów. Nikt nie musi się się kierować takimi zasadami teraz.
Krótko mówiąc polecam. Dodatkowy atut, to znakomite ilustracje i świetne wydanie. Taka pozycja na lata powinna przede wszystkim bawić dzieci, a nie straszyć.
Heinrich Hoffmann to psychiatra z przełomu wieków, który pewnego świątecznego dnia postanowił zakupić prezenty dla dziecka. Okazało się, że nic nie przyciągnęło jego uwagi. Tym samym sam postanowił stworzyć dzieło, które jego zdaniem każde dziecko chciałoby mieć. Tak powstała "Złota różdżka". Sam pisarz niezwykle się zaskoczył oszałamiającą karierą swojego dzieła. Twór ten...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to