Naga wyspa

- Kategoria:
- historia
- Format:
- papier
- Seria:
- Historia [Czarne]
- Tytuł oryginału:
- Non cogito ergo sum. Arheologija neke šale
- Data wydania:
- 2013-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2013-01-01
- Liczba stron:
- 360
- Czas czytania
- 6 godz. 0 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788375362954
- Tłumacz:
- Joanna Pomorska, Joanna Sławińska
Na początku wojny jugosłowiańscy komuniści śpiewali: „Oj, Stalinie, czołem, cześć, rację masz i wszystko wiesz!”. W 1948 roku piosenka brzmiała już inaczej: „Oj, Stalinie, babo stara, od naszego Tity wara!”. W nowej rzeczywistości nikt nie wiedział, kiedy i za co może zostać uznany za przeciwnika władzy. A chociaż Tito uniezależnił się od Stalina, jego metody rozprawiania się z wrogami były bardzo podobne do rozwiązań sowieckich — ZSRR miał Wyspy Sołowieckie, a Jugosławia Nagą Wyspę. Miejsce to przez długie lata okryte było mroczną tajemnicą, nie można go było znaleźć na mapach, nie można było o nim rozmawiać. Na podstawie relacji więźniów, strażników i wielu innych źródeł Božidar Jezernik rekonstruuje świat, który miał pozostać w ukryciu. Powstaje w ten sposób prawdziwy, przerażający obraz miejsca, gdzie nazistowska metodyczność wzbogacona została o „azjatyckie cwaniactwo i bałkański prymitywizm”. Naga Wyspa to swoista legenda i wciąż żywy synonim wszystkich obozów w byłej Jugosławii, także tych najnowszych, choć już przemilczanych.
Ta książka to trafny komentarz do najwybitniejszych dokonań „literatury łagrów”: Sołżenicyna i Szałamowa, Borowskiego i Herlinga-Grudzińskiego. Ale to również portret komunizmu w pigułce; komunizm lat stalinowskich wciąż tak słabo obecnych w świadomości zbiorowej. Milovan Dżilas – jeden z ówczesnych liderów KPJ, a potem odważny krytyk i więzień reżimu Tity – pisał po wielu latach, że Goli Otok „był najciemniejszą i najbardziej wstydliwą stroną jugosłowiańskiego komunizmu. Nawet gorszą i bardziej przerażającą niż sam komunizm”. I jeszcze dwie opinie. Edvard Kardelj, jeden z najważniejszych liderów KPJ i najbliższych współpracowników, Tity pisał, że „byliśmy brutalni w postępowaniu wobec agentów Kominformu w Jugosławii, ale nie mogliśmy działać inaczej, gdyż bezpośrednio otworzylibyśmy drzwi przed Stalinem”. Vladimir Dedijer zaś – „gdybyśmy nie stworzyli takiego obozu, Stalin całą Jugosławię zamieniłby w jeden wielki obóz”. Wobec tych wyznań czytelnik staje bezradny. Czy okrutne tortury, deptanie ludzkiej godności, łamanie charakterów – to metody niezbędne i dopuszczalne dla obrony bezpieczeństwa kraju? Takie pytania pojawiają się z całą brutalnością po lekturze tej książki… Temat Nagiej Wyspy należał do utajnionych i zakazanych. Zaczęto o tym głośno mówić dopiero po śmierci Tity (1980). Potem ten temat znów znalazł się na marginesie – wyparły go emocje nacjonalistyczne. Dobrze, że Jezernik ofiarowuje dziś Polakom opowieść o tej okrutnej wyspie, sporządzoną z chłodną precyzją chirurga.
Ze wstępu Adama Michnika
„Goli otok” — Naga Wyspa — to nazwa, którą w Jugosławii wymawiano z lękiem, nawet po śmierci Tity. Wspomnienia pensjonariuszy umiejscowionego na niej „obozu pracy społecznie użytecznej” dowodzą, że twórca „socjalizmu samorządowego” zrealizował tam perfekcyjny model „samorządnej” społeczności skrajnie upodlonych niewolników. Jedna z więźniarek wspomina, że doświadczenie Auschwitz i Ravensbrück zniosła łatwiej aniżeli psychiczną i fizyczną torturę pobytu na Nagiej Wyspie. W tym obozie nie było bowiem więźniów i strażników, swoich i wrogów. Nie było też miejsca na żaden odruch solidarności i współczucia. Stworzono w nim niezawodny system, w ramach którego sami więźniowie gorliwie spełniali funkcję donosicieli i katów, nadzorcom pozostawiając rolę wychowawców i spowiedników. Proces „moralnej odnowy” politycznych renegatów sprowadzał się do brutalnie prostej alternatywy: bij albo będziesz bity; donoś albo doniosą na ciebie; oskarżaj siebie albo oskarżą cię inni; poniżaj albo będziesz poniżany; zrezygnuj z człowieczeństwa albo przestaniesz istnieć. Chociaż w tle tej opowieści obecna jest walka frakcyjna w łonie Komunistycznej Partii Jugosławii, autor przekazuje prawdę najprostszą: ludzie ludziom zgotowali ten los. I nic ich nie usprawiedliwia.
Prof. Maria Hanna Dąbrowska-Partyka
Kup Naga wyspa w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Naga wyspa
Poznaj innych czytelników
451 użytkowników ma tytuł Naga wyspa na półkach głównych- Chcę przeczytać 285
- Przeczytane 153
- Teraz czytam 13
- Posiadam 78
- Bałkany 14
- Historia 12
- Chcę w prezencie 4
- Do kupienia 3
- Wydawnictwo Czarne 3
- Ulubione 3











































OPINIE i DYSKUSJE o książce Naga wyspa
Solidnie wstrząsająca opowieść o obozie na Golim Otoku, osławionym małym jugosłowiańskim “Gułagu” Tity z przełomu lat 40. i 50.
Książka ma ambicje może nie tyle historyczne, ile socjologiczno-psychologiczne i jeszcze inne, pokrewne skoro Autor jest antropologiem. Nie jest to zatem całościowa monografia obozu, raczej “studium przypadku”, na podstawie źródeł osobowych, głównie relacji przeżywców, napisane.
Przeznaczone to jest jednak, choć wszak nie wyłącznie, bo zło jest uniwersalne, w znacznej mierze dla tych, którzy wiedzą co nieco o relacjach ówczesnej Jugosławii ze Związkiem Sowieckim za Stalina, gdy doszło do czegoś niewyobrażalnego: zerwania ze sobą dwóch państw komunistycznych które stanęły niemal na krawędzi wojny.
“Teraz my ze zwolennikami Stalina postępujemy tak jak on ze swoimi przeciwnikami”.
“Komuniści jugosłowiańscy śpiewali na początku wojny: +O, Stalinie, czołem, cześć, rację masz i wszystko wiesz!+. Po roku 1948 przyszła kolejna na nową piosenkę: +Oj, Stalinie, babo stara, od naszego Tity wara!”.
“Wkrótce po zakończeniu wojny pewien człowiek wzniósł okrzyk +Precz ze Stalinem!+, za co przesiedział długie lata w więzieniu. Kiedy odbył już karę, za nic w świecie nie chciał powtórzyć tego samego błędu, więc głośno wyraził swoje uczucia: + Niech żyje Stalin!+, i natychmiast na kolejne cztery lata został pozbawiony wolności”.
“Przed wojną zapewniano ich, że nie jest prawdą, jakoby Stalin był łajdakiem. A teraz nagle twierdzi się, że to kawał drania. Co więcej, likwidowano tych, którzy wątpili w Stalina i nie wierzyli, że w Związku Radzieckim żyje się dobrze. Nie mogli pojąć, że znęcają się nad nimi, ponieważ myślą to, co wedle wcześniejszych zapewnień było prawdą”.
Najdziwniejsze - choć może właśnie i nie - było, że zerwanie z najbardziej nieludzkim sowieckim systemem nie sprawiło, by ten jugosłowiański był, czy też miałby się stać, w czymkolwiek lepszy, o humanizmie nie mówiąc.
To właśnie jest esencją tej książki, bo porównując ją z licznymi świadectwami Gułagu, można mieć wrażenie, że uczeń przerósł mistrza. Autor szczegółowo analizuje wszelkie wątki bytowania w obozie. Ze wszystkich wynika, że było to piekło na ziemi.
Największym dziwem Nagiej Wyspy (dla kogoś z Marsa, oczywiście) było to, że “internowani w ogromnej większości byli komunistami. Nikt ze skazanych nie mógł zrozumieć, jak to się dzieje, że pastwią się nad nimi dawni towarzysze. Wszyscy przecież byli zwolennikami socjalizmu i komunizmu”.
Nieco liczb: “W latach 1948-1952 aresztowano i internowano 200 lub nawet 250 000 osób (a najwięcej Czarnogórców, bo jak podkreśla Autor, byli oni od dawna zorientowani prorosyjsko)”.
“Na pobyt w obozie skazano w trybie postępowania administracyjnego 18 tys. osób, kolejnych 13 tys. znalazło się na Nagiej Wyspie na podstawie wyroków sądów cywilnych i wojskowych, co łącznie daje liczbę od 31 do 32 tys. ludzi. (...) Na Nagiej Wyspie zmarło 242 internowanych mężczyzn i trzy internowane kobiety. (...) Z Nagiej Wyspy uciekł morzem tylko jeden więzień”.
Najgorsze, co mogło się zdarzyć więźniom Nagiej Wysypy, to nie samo pozbawienie wolności - i to przez “swoich”, czy bezsensowna praca ponad siły na spiekocie w fatalnych warunkach. O wiele gorsze było pozbawienie nadziei na odmianę sytuacji, nakaz entuzjastycznego przyznania się do win niepopełnionych, zmuszanie do katowania i poniżania tych więźniów, którzy tego nie uczynili, donoszenie na wszystkich, także na własną rodzinę, demonstrowanie entuzjazmu dla swego uwięzienia, wdzięczność dla śledczych, a w konsekwencji - przebudowanie, a raczej dekonstrukcja własnej świadomości i w efekcie, jak u Orwella - pokochanie “Wielkiego Brata” (coś podobnego mamy w świetnej powieści “Matei Brunul”).
Jak czytamy, na powitanie nowy więzień musiał przejść przez szpaler innych więźniów, którzy go bili, opluwali, wyzywali, przewracali.
“Wielu z nich wierzyło że więźniowie są solidarni, przestrzegają zasad konspiracji, a więc znajdą tam towarzyszy i przyjaciół, altruistów i entuzjastów (...),starych doświadczonych rewolucjonistów, od których będą mogli się uczyć, którzy wiedzą co robić. Ale na wyspie witały ich dziwne kreatury, pokrzywione postacie o oszpeconych twarzach; wymachiwały rękami, wydawały zwierzęce okrzyki, wykrzykiwały niezrozumiałe hasła”.
“Im wyższym szacunkiem cieszył się ktoś na wolności, tym bardziej poniżano go po przybyciu do obozu.(...) Szczególny rarytas stanowili uczestnicy wojny domowej w Hiszpanii, bohaterowie narodowi, ministrowie i inni wysocy urzędnicy”.
“Przejście przez szpaler wywoływało nie tylko ból, rany i urazy, lecz przede wszystkim podważało zaufanie do współtowarzyszy, budziło gniew i nienawiść. A potem... nowo przybyli sami stawali się jego uczestnikami. (...) Bili, gdyż doszli do wniosku, że lepiej mocno bić, niż stać się ofiarą. Albo też wymierzali ciosy swojej przeszłości, męce i hańbie, swojemu poniżeniu”.
“Jedynie bardzo nieliczni za żadną cenę nie chcieli podnieść ręki na współwięźnia, za co okrutnie się nad nimi znęcano. Łatwiej było próbować udawać: z całej siły wygrażać pięściami, ale nie zadawać ciosów. Teoretycznie można było stanąć z demonstracyjnie założonymi rękami, ale w praktyce oznaczałoby to bolesne i zapewne długo trwające samobójstwo”. (...) Brat musiał porachować kości bratu – jeśli ten nie chciał zrewidować poglądów – by poczynić postępy we własnej reedukacji”.
“Każdy musiał się pokajać za wszystko, o czym dotąd myślał i co robił na szkodę Tity i partii, musiał przyznać że był stalinistą i wymienić lub wymyślić swoich wspólników, a także przypomnieć sobie wszystkie przestępstwa słowne swoich przyjaciół, znajomych i najbliższych krewnych, którzy wypowiadali się przeciwko partii i jej kierownictwu”.
“Gdy wyszło na jaw, że ktoś jeszcze na nich nie doniósł, był karany bez względu na osiągnięty już etap reedukacji. Udowadniali kolektywowi, jakimi są (byli) bandytami, jak bardzo zasługują na to, by kolektyw policzył się z nimi w rewolucyjnym stylu”.
“Wkrótce większość z nich prześcigała się w samokrytyce, lżąc i obciążając samych siebie, potępiając swoje wcześniejsze zachowanie w rodzinie i społeczeństwie, przyznając się do +strasznych odchyleń+. Oskarżali się o zdradę, rozwodząc się nad łaskawością Tity i partii, która podarowała im życie, bo przecież gdzie indziej zdrajców się zabija, wiesza, a oni dostają tu jedzenie, ubranie i szansę, dzięki pracy znowu stać się ludźmi”.
“Karze towarzyszyło dodatkowe upokorzenie: wyznający winę musiał sam oblać się gnojówką i do tego poprosić, by uznali go za swojego ci, którzy przez ten akt pokuty już przeszli”.
Trafna jest uwaga Autora, że wymuszanie fałszywych - w sposób oczywisty chyba nawet i dla śledczych - zeznań czy obowiązek donosów, miało swoje drugie dno: “Wkrótce [organizatorzy systemu] nie byli już w stanie rozróżnić, które z licznie zebranych informacji są prawdziwe, a które nie które wymagają interwencji, a które należy zignorować (...). Niejeden stary komunista i partyzant zeznawał, nawet, że był ustaszem i czetnikiem”.
“Skutecznie przemieniało to ofiary w katów” - podkreśla Autor. A wszystko dlatego, że “uchylono zasadę, że wyrok kończy procedurę śledczą, oskarżony ma odsiedzieć karę i nie istnieje możliwość powtórnego oskarżenia go o to, za co został skazany”.
Siłą rzeczy na myśl przychodzą analogie z niemieckimi obozami. “Wśród internowanych byli nieszczęśnicy, którzy podczas wojny przeszli przez obozy koncentracyjne w nazistowskich Niemczech lub faszystowskich Włoszech. Opowiadali o podobnych doświadczeniach z tamtych obozów, które jednak różniło od tych z Nagiej Wyspy coś bardzo istotnego. Tam między katami i ofiarami przebiegała wyraźna granica, tam więźniowie mogli być współtowarzyszami w cierpieniu, mogli się nawzajem wspierać w trudnych chwilach. Dlatego też niemal wszyscy uważali, że Naga Wyspa przyćmiła Dachau, Auschwitz, Buchenwald albo jakiekolwiek inne słynące z okrucieństwa niemieckie obozy koncentracyjne. Nawet internowani tu starzy komuniści twierdzili, że Buchenwald w porównaniu z Nagą Wyspą był +prawdziwym uzdrowiskiem+”.
Zaskoczyły mnie te słowa, i początkowo zamierzałem je zanegować, ale po namyśle przyznałem im rację. Jednak w Oświęcimiu czy w innych miejscach straszliwej zagłady można było pozostać wiernym sobie, nawet w chwili śmierci. Działała konspiracja, ludzie sobie pomagali mimo wszystko. A przede wszystkim, mimo zbrodniczości strażników czy kapo, nikt nikogo nie “reedukował”. Esesmani nie oczekiwali, że więźniowie staną się miłośnikami Trzeciej Rzeszy. W tym sensie muszę uznać to, co pisze Autor: zaiste można było szybciej zostać szmatą “tu” niż “tam”.
No i to praca. “Praca przymusowa musiała być na tyle bezsensowna, żeby poniżać, i na tyle ciężka, żeby stać się przestrogą”.
“Na Nagiej Wyspie więźniowie wydobywali marmur, symbol trwałości i wielkości, a nadając kamiennym bryłom nowe kształty, formowali zarazem też siebie”.
“Pracy społecznie użytecznej pojęcie słabszej płci było nieznane. Kobiety wykonywały prawie wszystkie prace fizyczne uważane zwykle za męskie: wydobywały i nosiły kamień, burzyły ściany, murowały, zakładały ładunki wybuchowe”.
“Szczytem cynizmu było zmuszanie więźniów do wykuwania z marmuru sześcianów na pomnik ku czci ofiar włoskiego obozu koncentracyjnego na wyspie Rab, bo niektórzy z nich kilka lat wcześniej sami byli internowani w tym obozie”.
“Więźniowie, wykonując pracę społecznie użyteczną, musieli przenosić kamienie z jednej sterty na drugą i z powrotem lub kopać doły, a potem znów zasypywać je ziemią. (..) Brana Marković na na Nagiej Wyspie musiała czerpać wiadrem morską wodę i wlewać ją do beczki bez dna”.
“Trudniejsze od przenoszenia kamieni było radzenie sobie z poczuciem kompletnej bezużyteczności wykonywanej pracy; praca pozbawiona jakiegokolwiek sensu bardziej niż fizycznie zabijała duchowo, więźniom odbierano przecież to, co różniło ich od zwierząt”.
“Najbardziej opornym dawano mniej lub bardziej otwarcie do zrozumienia, że byłoby najlepiej, gdyby sami odebrali sobie życie. Na przykład Jože Jurančič wysłuchał sfingowanej transmisji ze swojego pogrzebu. Transmisja trwała około dwóch godzin, a przekazywana była przez głośnik zamontowany w suficie jego więziennej celi”.
"[Szef MSW] Ranković w celi karceru dostrzegł pułkownika milicji, którego znał i w którego sprawie właśnie wtedy ustalono, że został niesłusznie uwięziony. Ranković zwrócił się do niego: +A ty co ty tutaj robisz? Ty w karcerze?+ Zbity z tropu więzień zaczął się jąkać. By nie stracić twarzy przed swoim głównym szefem, z trudem wykrztusił: +Ależ nie towarzyszu Marko, ja tu wykonuję zadanie specjalne!+".
Acha, nie tylko CIA stosowała “waterboarding”:
“Ofierze wiązano ręce i nogi, usta zatykano mokrą szmatą, a głowę przechylano do tyłu i umieszczano poniżej poziomu stóp, po czym z dzbanka powoli wlewano wodę do nosa – żeby nie dało się oddychać”.
Nie lepsza była kara bojkotu: “Nie wolno im było podnosić głowy, nie zasłużyli na niczyje spojrzenie, a co dopiero na to by patrzeć na innych. Surowo zabraniano im też rozmawiać z pozostałymi więźniami. I oczywiście nie mogli porozumiewać się między sobą. (...) Cały czas musieli też milczeć i wykonywać najcięższe prace”.
“Najgorszy był zakaz mówienia, że jest się głodnym, należało głośno chwalić jedzenie, twierdzić, że jest pożywne i dobre”.
“Spali w dwóch rzędach: głowa przy głowie, na gołych deskach, stłoczeni jak sardynki, obracali się na komendę, wszyscy razem. Kto szedł do latryny, po powrocie nie miał już miejsca, dopóki za potrzebą nie wybrał się współtowarzysz”.
“System był na pewno skuteczny: nie doszło do żadnego zbiorowego buntu ani protestacyjnej głodówki, do żadnej rozprawy z donosicielami”.
“Jeden ze strażników przynosił witaminy i żywność swojemu dowódcy z oddziału partyzanckiego, teraz więźniowi, a ten go, maltretowany, wydał: strażnika skazano na 14 lat”.
“Listy od rodzin, w których powiadamiano więźniów, że nie ma już dla nich miejsca w ich życiu, bo są zdrajcami, odczytywano w obozach publicznie. Żona informowała, że po raz drugi wyszła za mąż i zabrała dzieci; ponieważ nowy partner nie jest zdrajcą, będą miały lepszą opiekę. Ktoś inny dostał w liście zdjęcie żony w objęciach kochanka”.
“Wyprowadziła w pole cenzurę, dając znać bliskim, jak ciężko jest jej na dłuższy: +Moi kochani, jestem zdrowa, miewam się dobrze, ale tęsknię do mamy. Z nią będzie mi o wiele lepiej+. Cenzura nie zauważyła w tych słowach nic szczególnego, krewni natomiast wiedzieli, że matka nie żyje”.
“O tym, gdzie byli i co się z nimi działo, aż do 1953 roku nikt nie miał pojęcia, nawet najbliżsi krewni. Nikt z rodziny nie śmiał o nich pytać, nikt nic nie wiedział, jakby zapadli się pod ziemię”.
“Dzień śmierci Stalina, 5 marca 1953 roku, uczczono we wszystkich obozach. Bandytom rozdano czarne opaski na znak żałoby, zrewidowani występowali jako oprawcy, pokrzykując na bandę: + Niech wam pomoże papież z Moskwy!+ (...) Zachowała się opowieść o inscenizacji pogrzebu Stalina w obozie męskim”.
“Zwalniani musieli podpisać jeszcze jeden dokument, którego od więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych nie wymagano. Zobowiązywali się w nim do współpracy z UDB, by udowodnić swoje przywiązanie do Tity i partii. Po opuszczeniu obozu ich obowiązkiem było odwdzięczyć się partii, donosząc na ludzi ze swojego środowiska”.
Książka ma i słabsze strony. Chyba nie została poddana końcowej redakcji - niektóre wątki powtarzają się i to wielokrotnie. Zbyt często jak dla mnie narrator używa słowa “podobno”. Wiarygodności nie dodaje zdanie: “Historia ta tak długo krążyła z ust do ust, że nikt już potem nie wiedział, co w niej było prawdą a co zmyśleniem”. Poważnym błędem jest “Kanał Białomorski na północnych rubieżach Syberii” (która zaczyna się za Uralem). Brak objaśnienia skrótów znanych Autorowi, np. “był członkiem OVR” (nie ma tego nawet w Internecie).
Na koniec coś o niepamięci: “Żadne z państw powstałych na terytorium byłej Jugosławii nie czyni starań by + ocalić dziedzictwo kulturowe+ Nagiej Wyspy”.
Solidnie wstrząsająca opowieść o obozie na Golim Otoku, osławionym małym jugosłowiańskim “Gułagu” Tity z przełomu lat 40. i 50.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka ma ambicje może nie tyle historyczne, ile socjologiczno-psychologiczne i jeszcze inne, pokrewne skoro Autor jest antropologiem. Nie jest to zatem całościowa monografia obozu, raczej “studium przypadku”, na podstawie źródeł osobowych,...
To nie jest dzieło popularnonaukowe; nie jest reportażem mającym w lekki sposób opowiedzieć o danym temacie. Książka naukowa, z masą szczegółów i przypisów. Kawał świetnej roboty Autora w riserczu. Przedstawia grozę "socjalizmu z ludzką twarzą", obozy koncentracyjne Jugosławii - skupiając się na najsłynniejszym, Golim Otoku. Polecam szczególnie titonostalgikom. Jugosławia piękna idea, jasne, ale bez tego antyludzkiego socjalizmu. W temacie polecam również film Otac na službenom putu - porusza czystki w trakcie walki z Kominformem.
To nie jest dzieło popularnonaukowe; nie jest reportażem mającym w lekki sposób opowiedzieć o danym temacie. Książka naukowa, z masą szczegółów i przypisów. Kawał świetnej roboty Autora w riserczu. Przedstawia grozę "socjalizmu z ludzką twarzą", obozy koncentracyjne Jugosławii - skupiając się na najsłynniejszym, Golim Otoku. Polecam szczególnie titonostalgikom. Jugosławia...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa wakacjach w Chorwacji czuć wspaniałe lato, klimat wypoczynku i beztroski, nie sposób odwrócić wzroku od szmaragdowego koloru Adriatyku, aż chce się tam skoczyć i zaznać kąpieli. Przyjemna temperatura, jedzenie podane do stołu, słońce i miły powiew zefirku znad morza to dla wielu gości tego kraju jedyne wspomnienie, dla innych obiekt westchnień i marzeń o wymarzonym urlopie. Tak rzeczywiście można słusznie postrzegać ten kraj. Pewnie i ja tak postrzegł bym ten piękny kraj, ale niestety przed moim pobytem w byłej Jugosławii przeczytałem lekturę nieprawomyślną, prawdę niechlubną, oczywiście nie dotyczy to współczesnej Chorwacji, a byłej komunistycznej Jugosławii. Zanim wyjadę w jakieś miejsce staram się o kraju poczytać, poznać coś więcej. Dla mnie istnieje też historia i pamięć o pewnych wydarzeniach i czasach, które słusznie odeszły w niebyt. Po raz pierwszy reportaż „Naga wyspa. Gułag Tity” Božidara Jezernika przeczytałem wiele lat temu, właśnie przed wyjazdem w region bałkański. Odłożyłem na półkę do ponownego czytania. Czy może lepiej nie czytać? Pytanie to retoryczne. Świadomość daje nam przewagę i szersze spojrzenie. Książka ta jest jak kubeł zimnej wody, otwiera oczy, aż trudno w takie historie uwierzyć, ale obozy koncentracyjne nie skończyły się w cywilizowanej Europie wraz z zakończeniem drugiej wojny światowej. Ostatni więzień opuścił Nagą Wyspę w 1988 roku. Komunistyczny dyktator Jugosławii Josif Broz Tito urządził jeszcze bardziej okrutny obóz dla swych oponentów i to głównie dla takich, którzy po jednej stronie z nim walczyli podczas wojny, wyznawali te same poglądy. Zresztą jakie to ma znaczenie po której stronie stali, kim byli. Książka opisuje dzień codzienny obozowego życia, tortury, psychiczne znęcanie się, głód, pragnienie, poniżenie więźniów. Przy czym tak jest to wymyślnie skonstruowane by syn bił ojca, a sąsiad poniżał sąsiada, bo tylko taka jest szansa na przetrwanie. Zadaniem obozu koncentracyjnego „Naga Wyspa” nie była fizyczna eliminacja, ale reedukacja. Lektura to dla osób o silnej psychice, ciekawych mrocznej strony historii, pokazująca prawdziwą twarz socjalizmu i komunizmu. Czym to się różni? Prawda ujawniona przez Jezernika może być zbyt trudna dla przewrażliwionych, wydelikaconych konsumpcją, których nie brakuje. Jednak prawdę warto poznać, aby kiedyś się nie powtórzyła, a naprawiaczy życia nie brakuje. Autor przytacza na dowód mnóstwo nazwisk świadków. Uwiarygadnia to bardzo opisywane zdarzenia. Najbardziej poraziły mnie relacje byłych więźniów obozów niemieckich w Auschwitz, Ravensbruck, Buchenwaldzie, Dachau, którzy po wyzwoleniu i powrocie zostali uwięzieni na Nagiej Wyspie, jako kominternowcy. To porażające co mówią! Może lepiej nie czytać, bo co wakacje sobie psuć. Tak było ze mną, wchodziłem schłodzić się do Adriatyku, a ciągle tą wyspę sobie przypominałem, widziałem ją choć na horyzoncie tylko błękit morza. Ciekawe jest to, że jak mówiła pani przewodnik do dzisiaj w wielu chorwackich domach portret Josifa Broz Tito wisi na ścianie jako przykład i wspomnienie.
Na wakacjach w Chorwacji czuć wspaniałe lato, klimat wypoczynku i beztroski, nie sposób odwrócić wzroku od szmaragdowego koloru Adriatyku, aż chce się tam skoczyć i zaznać kąpieli. Przyjemna temperatura, jedzenie podane do stołu, słońce i miły powiew zefirku znad morza to dla wielu gości tego kraju jedyne wspomnienie, dla innych obiekt westchnień i marzeń o wymarzonym...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor celowo, niewiedzą historyczną pomija fakt ,że komuniści oraz ich zbrojne ramie szkolili się w Moskwie. I nie tyle niemieckie obozy koncentracyjne co gułagi były pewnie pierwowzorem Nagiej Wyspy. Wstrząsający jest jednak opis zachowania więźniów (wcześniejszych katów rozliczeń z powojenną opozycją) wobec swych kolegów, rodziny, ofiar komunizmu. Jeżeli nawet część opisana w tej książce jest prawdą to znając realia innych obozów totalitarnych - sami więźniowie stali się najgorszymi swymi katami. Niżej nie można było upaść czy to w Gułagach, niemieckich obozach koncentracyjnych, czy powojennych obozach innych komunistycznych krajów. Czy miał na to wpływ że osadzeni byli komunistami, stalinowcami? Warto przeczytać.
Autor celowo, niewiedzą historyczną pomija fakt ,że komuniści oraz ich zbrojne ramie szkolili się w Moskwie. I nie tyle niemieckie obozy koncentracyjne co gułagi były pewnie pierwowzorem Nagiej Wyspy. Wstrząsający jest jednak opis zachowania więźniów (wcześniejszych katów rozliczeń z powojenną opozycją) wobec swych kolegów, rodziny, ofiar komunizmu. Jeżeli nawet część...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRzecz o o obozie koncentracyjnym dla przeciwników rzeczywistych i urojonych marszałka Tito. Ciekawy temat, choć sposób przedstawienia nieco trudny.
Rzecz o o obozie koncentracyjnym dla przeciwników rzeczywistych i urojonych marszałka Tito. Ciekawy temat, choć sposób przedstawienia nieco trudny.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBozidar Jezernik „Naga Wyspa. Gułag Tity”
W narracji historycznej sporo wiemy o nazistowskich obozach koncentracyjnych, jak również o sowieckich łagrach – o całym systemie GUŁAGÓW wszak powstało kilka naprawdę zacnych tytułów, a o Auschwitz i innych obozach mających swoje miejsce zarówno na polskich ziemiach, jak i niemieckich to by szło kilka rozpraw naukowych napisać. Stosunkowo mało (ja sama, nawet nie wiedziałam i idę się kajać za tą niewiedzę) jest literatury o obozach pracy w byłej Jugosławii.
Kraj który pod rządami Tity był jednym z miejsc gdzie likwidowanie i więzienie wrogów władzy miało podobną eskalację co w Związku Radzieckim. Nie jest to chlubą, więc współcześnie ciężko coś znaleźć o tym temacie. Bozidar Jezernik mierzył się więc z niełatwym zadaniem. Samo dokopanie się do materiałów musiało być ciężkim zadaniem, bo gdy przeglądałam literaturę z której korzystał, to najnowsze pozycje mówiące o obozach pracy, to zauważymy że najmłodsze są z roku 1994 (!).
„Naga Wyspa” to swoista monografia tych miejsc kaźni setek ludzi, a także niemy hołd dla ofiar, których szczątki zostały tam zakopane. Wyzierające poruszenie, tragizm jednostek które w obliczu sprawnie działającej obozowej machiny – musiały się dostosować by przeżyć. Terror, nieustające szykany, bicie, głodzenie więźniów, tortury rodem z najpodlejszych horrorów, wywieranie psychologicznego nacisku by ofiary się bały i nieustanne podjudzanie przeciw sobie więźniów – to tylko i tak kilka z wielu form represji z którymi musieli się mierzyć. Naga Wyspa była miejscem gdzie założono jeden z najbardziej surowych i strasznych miejsc dla więźniów reżimu Tity. Pełne bólu, przerażających świadectw miejsce o którym współczesna historia chce zapomnieć.
Książka jest koszmarnie straszna w swoim wymiarze, tej analizie która niczym brzytwa tnie duszę czytelnika i nie może pozostawić nikogo obojętnym. Na pewno jej długo nie zapomnę i mimo że włos się chwilami mi jeżył, nie żałuję czasu z nią spędzonego. Polecam bardzo. 9/10
Bozidar Jezernik „Naga Wyspa. Gułag Tity”
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW narracji historycznej sporo wiemy o nazistowskich obozach koncentracyjnych, jak również o sowieckich łagrach – o całym systemie GUŁAGÓW wszak powstało kilka naprawdę zacnych tytułów, a o Auschwitz i innych obozach mających swoje miejsce zarówno na polskich ziemiach, jak i niemieckich to by szło kilka rozpraw naukowych napisać. ...
Obozy nazistowskie chowają się przy komunistycznych Jugosławii.
Obozy nazistowskie chowają się przy komunistycznych Jugosławii.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest trochę powtórzeń i czasami ma się wrażenie, że ciągle czyta się to samo, a jedynie ujęte w innych słowach, ale poza tym jest ok.
Jest trochę powtórzeń i czasami ma się wrażenie, że ciągle czyta się to samo, a jedynie ujęte w innych słowach, ale poza tym jest ok.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZnudziła mnie. Kilkukrotnie wydawało mi się, że czytam te same zdania. Mogła by być o połowę krótsza.
Znudziła mnie. Kilkukrotnie wydawało mi się, że czytam te same zdania. Mogła by być o połowę krótsza.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka o nieznanym przerażającym fragmencie Jugosłowiańskiej historii. Kolejny dowód na bestialskość i okrucieństwo człowieka zaślepionego ideologią wobec innych ludzi, świadectwo skomplikowanych zależności pomiędzy ofiarą i katem.
Auschwitz to nie był koniec, to dopiero początek. Franz Kafka to kaszka z mleczkiem przy śledztwach opisanych w tej książce, bo tu śledztwo nie kończy się nigdy i lepiej byś wymyślił prędko swoje grzechy, jeśli jeszcze wciąż uważasz się za niewinnego.
Obowiązkowa lektura dla osób zainteresowanych historia Jugosławii.
Książka o nieznanym przerażającym fragmencie Jugosłowiańskiej historii. Kolejny dowód na bestialskość i okrucieństwo człowieka zaślepionego ideologią wobec innych ludzi, świadectwo skomplikowanych zależności pomiędzy ofiarą i katem.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAuschwitz to nie był koniec, to dopiero początek. Franz Kafka to kaszka z mleczkiem przy śledztwach opisanych w tej książce, bo tu śledztwo...