rozwińzwiń

Morderca we mnie

Okładka książki Morderca we mnie autora Jim Thompson, 9788362445165
Okładka książki Morderca we mnie
Jim Thompson Wydawnictwo: MIND kryminał, sensacja, thriller
224 str. 3 godz. 44 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The killer inside me
Data wydania:
2012-06-01
Data 1. wyd. pol.:
2012-06-01
Liczba stron:
224
Czas czytania
3 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362445165
Tłumacz:
Robert Ziębiński
Średnia ocen

6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Morderca we mnie w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Morderca we mnie

Średnia ocen
6,6 / 10
77 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Morderca we mnie

avatar
843
268

Na półkach:

Powieść niezła, z antypatycznym pierwszoosobowym narratorem i kilkoma przejmującymi scenami, ale polski przekład poniżej wszelkiej krytyki. Musiałem go czytać równolegle z angielskim oryginałem, w przeciwnym razie wiele scen byłoby niezrozumiałych, nie wspominając już nawet o tym, że pan Ziębiński (czyli "tłumacz")pomija niektóre akapity, a inne streszcza, pozbawiając ich istotnych dla budowanej opowieści detali.

Powieść niezła, z antypatycznym pierwszoosobowym narratorem i kilkoma przejmującymi scenami, ale polski przekład poniżej wszelkiej krytyki. Musiałem go czytać równolegle z angielskim oryginałem, w przeciwnym razie wiele scen byłoby niezrozumiałych, nie wspominając już nawet o tym, że pan Ziębiński (czyli "tłumacz")pomija niektóre akapity, a inne streszcza, pozbawiając ich...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
504
499

Na półkach:

Ameryka nie zasłużyła na Jima Thompsona i nie wiedziała nawet, że go potrzebuje. Mając ledwie 20 lat, miał już za sobą załamanie nerwowe i ostro pił. Na trzy lata wstąpił do partii komunistycznej - zakładam, że tyle czasu zajęło, zanim stracił resztkę wiary i cierpliwości. Jego pierwsze powieści nie sprzedały się, więc zaczął pisać kryminały. Gdy w 1952 w końcu przebił się dzięki sukcesowi "Mordercy we mnie", zaczął pisać jak szalony. Pięć książek w 1953, kolejne pięć w 1954, potem średnio jedna rocznie aż do dwuletniej przerwy w 1959. Czytając Thompsona, domyślałem się po jego mrocznym cynizmie tego właśnie rodzaju życiowego doświadczenia. Kiedy jego tempo w końcu zwolniło, w 1964 po raz drugi napisał tę samą powieść, która przyniosła mu sukces: "Pottsville" (wydane niedawno przez Wydawnictwo Czarne) to praktycznie ta sama historia, co "Morderca we mnie", różniąca się zaledwie szczegółami. Lou Ford nie jest tak dobrym niewiarygodnym narratorem jak Nick Corey - bo jest zaledwie BARDZO dobry. "Morderca we mnie" ma za to lepsze postaci poboczne i nieco solidniejszą intrygę. Szczerze mówiąc nie jestem pewien, którą z tych dwóch powieści polecałbym przeczytać jako pierwszą, bo to tak, jakby wybierać, czy lepiej być przejechanym przez pospieszny czy towarowy.

Ameryka nie zasłużyła na Jima Thompsona i nie wiedziała nawet, że go potrzebuje. Mając ledwie 20 lat, miał już za sobą załamanie nerwowe i ostro pił. Na trzy lata wstąpił do partii komunistycznej - zakładam, że tyle czasu zajęło, zanim stracił resztkę wiary i cierpliwości. Jego pierwsze powieści nie sprzedały się, więc zaczął pisać kryminały. Gdy w 1952 w końcu przebił się...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
667
512

Na półkach:

"Znęcanie się nad ludźmi jest niemal tak dobre, jak zadawanie im prawdziwego bólu."

➡️Teksas. Zachodni. Zastępca szeryfa Lou Ford. Nie nosi spluwy, nie nosi pałki. Lubi gadać, ba, lubi zanudzać ludzi na śmierć. I jak mówi o nim właściciel pewnej knajpy: "Bo tylko ty jesteś tak dobrym człowiekiem, że przy tobie inni stają się lepsi." A co Lou mówi sam o sobie? "Myślę, że powinienem zostać wykładowcą na jakimś uniwersytecie. Nawet jak śpię, to próbuję rozwiązać jakiś problem." Myślicie, że już wszystko wiecie? A figa. Nic nie wiecie.
➡️To zaledwie początek historii napisanej przez Jima Thompsona, tak, właśnie tego od rewelacyjnego "Pottsville", po przeczytaniu którego zapragnąłem natychmiast przeczytać kolejną książkę autora, a szczęśliwie kilka ich w Polsce wydano. No i właśnie przeczytałem, a czy "Pottsville" to był przypadek przy pracy czy też raczej norma - zaraz się ode mnie dowiecie. Tak czy inaczej - nazwisko zobowiązuje. Z takim nazwiskiem to każda książka powinna być jak pocisk wystrzelony z thompsona - szybka, zabójcza i doskonała. Lethal weapon, kropka.
➡️Dostajemy opowieść pisaną w pierwszej osobie. Mistrzem narracji pierwszoosobowej był dla mnie Alistair MacLean (młodsi wiekiem pewnie nie wiedzą, kto zacz 😊). Do dziś pamiętam, jak znakomite książki pisał, proste, krótkie, szybkie i wchodzące jak nóż w masło. Co z tego, że naiwne. Były zajebiste. Mam ich ze 40, kiedyś chyba pokazywałem. To był mój pierwszy guru powieści sensacyjnej. Pisanie w pierwszej osobie tej książce także wychodzi na zdrowie. Dowiecie się z pierwszej ręki, co się dzieje w głowie bohatera, a zaręczam, że to bardzo istotne.
➡️Język jest prosty, zdania niezbyt długie, podbijające dynamikę. Świetnie się to czyta i ja się zapadłem momentalnie po same uszy. Prawdę mówiąc zacząłem około 21 a skończyłem koło 2 w nocy. Lekkość pióra to zdecydowanie znak rozpoznawczy autora. Proste porównania, brak skomplikowanych figur retorycznych. Ciężkie treści przekazywane prostym językiem.
"U nas jak wpadasz na faceta ze spuszczonymi gaciami, grzecznie przepraszasz, nawet jeśli chwilę potem musisz go aresztować. Jesteś człowiekiem, mężczyzną i dżentelmenem albo jesteś nikim. I niech Bóg ma cię w swojej opiece, jeśli jesteś nikim."
➡️Jednak muszę coś podkreślić - nie spodziewajcie się przesadnie salonowego języka. Autor się za przeproszeniem nie pieprzy - słowa niecenzuralne, wulgarne, chamskie zdarzają się całkiem często. Co nie znaczy, że książka jest nimi przeładowana, absolutnie nie. W idealnej przeciwwadze są zwroty i zdania eleganckie, wytworne i w uj kulturalne 😄
"- Rżnąłeś ją. I to od dawna. Pierdoliłeś ją, a potem to, co wyciągnąłeś z niej, wkładałeś mnie. Skaziłeś mnie nią. Wysmarowałeś od środka. I przysięgam ci, zapłacisz mi za to."
Dla mnie całościowo język to rewelacja, żywy, prawdziwy, wiarygodny, nieprzerysowany, po prostu petarda!
➡️Kiedy tylko zacząłem czytać, od razu przypomniały mi się kryminały Rossa McDonalda, Dashiella Hammetta i Chandlera, bardzo noir. O tak, ale z drobną modyfikacją - cokolwiek innym głównym bohaterem. Niemniej jednak - klimat noir to klimat tej książki, a to już wystarczyło, żebym się zaślinił i żeby mi oczy zaświeciły jak dwie pierwsze gwiazdki na raz.
➡️Mamy tu kobietę nieco fatalną (a nawet dwie),mamy tu skok na kasę, mamy zabójstwa i mordobicia. Mamy też wędrujący za bohaterem mrok, ten na zewnątrz, w mieście, ten z przeszłości i ten w jego głowie. Kochani, tytuł zobowiązuje. Thompson nie żałuje nam tego mroku i to mi się podoba niemożebnie 🙂 A tajemnice z przeszłości podbijają klimat jeszcze bardziej i to jest woda na mój młyn. O zemście już nie wspomnę.
➡️Kiedy mówię Wam mrok, mam na myśli prawdziwy mrok. Prawdziwe szaleństwo, które czasem dochodzi do głosu i wtedy nie masz nic do powiedzenia. Nic i koniec. Robisz to, co nakazują ci twoje demony i może nawet później żałujesz, ale raczej się cieszysz, że udało ci się zaspokoić swoje żądze, że nikt cię nie przyłapał, że tego i owego masz w kieszeni, że możesz robić to wszystko dalej, ciesząc się wolnością i powszechnym szacunkiem. Taki mrok mam na myśli i taki dostaniecie. I nie wiem, czy się Wam spodoba.
➡️To nie jest noir w starym stylu, gdzie bohater dostaje czasem po pysku, bo jest zbyt uczciwy, żeby żyć między draniami, zbyt porządny, żeby dawać i brać łapówki, zbyt rycerski, żeby uderzyć kobietę. O nie, to zupełnie inny kaliber. To jest poniekąd odwrócone noir, antyteza noir (biorąc pod uwagę głównego bohatera) i przyznaję, początkowo trudno było mi to zaakceptować. Początkowo.
➡️Główny bohater jest niesamowicie podobny do szeryfa z "Pottsville". Czytając dialogi zastanawiałem się, skąd ja znam tego gościa. I nagle bęc - toż to mój ulubiony szeryf. No i teraz wszystko nabrało barw i pełnej jasności. Powiedziałbym, że ci dwaj to mogliby być bracia. Mistrzowie w manipulacji, znakomici w swoim fachu. Jeden i drugi miał swój cel i obaj konsekwentnie go realizowali. Tylko że tutaj jest to wciśnięte w klimaty noir, tak jak tam w klimaty Zachodu. I tutaj i tam jest znakomite. Podobne charaktery, podobne metody, taki sam sposób stwarzania pozorów. A pod skórą... ulala. Poczujecie się jak w domu.
"Dlaczego wszyscy przychodzą do mnie tylko po to, żeby dać się zabić? Dlaczego nie popełnią samobójstwa?"
➡️Tak sympatycznego psychopaty jak w tej historii dawno nie spotkałem w literaturze. Chciałoby się wręcz powiedzieć - stary, za słabo ich tłuczesz, za mało zabijasz, wal mocniej, nie krępuj się, czytamy i jesteśmy z tobą. To właśnie to, o czym niedawno wspomniałem u @efemerycznosc_chwil - książkowych socjopatów uwielbiam, w odróżnieniu od rzeczywistych. A ten jest miły, uprzejmy, nie zadziera nosa i potrafi zaskoczyć.
Na dodatek Lou jest wypisz, wymaluj małomiasteczkowym dżentelmenem (chociaż miasto nie jest takie małe jak Pottsville, co to, to nie, 48 tys. dusz, rok 1952).
"I dlaczego to ty zawsze wyświadczasz ludziom przysługi?! Dlaczego nigdy nie jesteś w stanie zrobić czegoś dla mnie?!
Zamknąłem się na minutę i pomyślałem: mylisz się, kotku, i to bardzo. Właśnie wyświadczam ci przysługę, nie rozpierdalając ci łba na miazgę."
Taki to był dżentelmen, psia mać. W środku. Ale na zewnątrz, oho.
➡️"Ojcowie to zabawne stworzenia. Ci najlepsi potrafią najbardziej zajść za skórę." Sporo tu mamy o ojcach i ojcostwie. Tematyka dla mnie jak znalazł, chociaż może nie na tym poziomie😅 Ale jak sami widzicie, kilka słów prawdy pada i trzeba sobie to przemyśleć, żeby nie być znowu takim dobrym ojcem😉 Ta powieść nadawałaby się na lekturę szkolną, bo ma w sobie też coś z paraboli, ale paraboli bardzo mocno zakręconej, na odwyrtkę, takiej, co to w szkole ich nie poczytacie🙂 A tak coś czuję, że cieszyłaby się powodzeniem w obecnych czasach. Z tą lekturą żartowałem.
➡️Zatem co? Czy polecam? BARDZO! Dostaniecie sporą dawkę brutalności, ciemności i mroku, dostaniecie specyficzne noir, rewelacyjną kryminalną intrygę a'la Pottsville, znakomitego anty-bohatera "podniosłem nóż i ruszyłem za tym pozbawionym serca skur-wy-sy-nem" i arcyciekawą historię. Nie znajdziecie tu optymizmu i pozytywnego przesłania - znajdziecie tylko brud, szaleństwo, krętactwo, człowieka chorego i małomiasteczkowe powiązania a do tego kilka bardzo gorzkich prawd o otaczającym Was świecie. Ostatnie 40 stron wgniotło mnie w siedzenie. Czytajcie koniecznie, ode mnie 9/10 i UZJ (Uncelkowy Znak Jakości). Podobno każdy z nas ma w sobie coś z psychopaty.
"Jest czas pokoju i czas wojny. Czas siewu i czas zbioru. Czas na życie i czas na śmierć."
PS. Bardzo Wam polecam ekranizację z 2010, którą obejrzałem dziś, a która wywołała mały skandal. Obsada idealna, co się rzadko zdarza, dokładnie tak wyobrażałem sobie bohaterów powieści. Dostaniecie też pierwszoosobowego narratora. Ale ostrzegam-jest bardzo ale to bardzo brutalnie, perwersyjnie i psychopatycznie. No ale cóż, książka też jest taka🙂 Polecam gorąco, ogień!

"Znęcanie się nad ludźmi jest niemal tak dobre, jak zadawanie im prawdziwego bólu."

➡️Teksas. Zachodni. Zastępca szeryfa Lou Ford. Nie nosi spluwy, nie nosi pałki. Lubi gadać, ba, lubi zanudzać ludzi na śmierć. I jak mówi o nim właściciel pewnej knajpy: "Bo tylko ty jesteś tak dobrym człowiekiem, że przy tobie inni stają się lepsi." A co Lou mówi sam o sobie? "Myślę, że...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

248 użytkowników ma tytuł Morderca we mnie na półkach głównych
  • 150
  • 98
55 użytkowników ma tytuł Morderca we mnie na półkach dodatkowych
  • 42
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Morderca we mnie

Więcej
Jim Thompson Morderca we mnie Zobacz więcej
Jim Thompson Morderca we mnie Zobacz więcej
Jim Thompson Morderca we mnie Zobacz więcej
Więcej