Anegdoty losu. Antologia nowel i opowiadań duńskich

Okładka książki Anegdoty losu. Antologia nowel i opowiadań duńskich autora Hans Christian Andersen, Martin Andersen Nexø, Herman Bang, Karen Blixen, Anders Bodelsen, Ulla Dahlerup, Tove Ditlevsen, Holger Drachmann, William Heinesen, Sven Holm, Johannes Vilhelm Jensen, Christian Kampmann, Søren Kierkegaard, Ivan Malinovski, Poul Ørum, Henrik Pontoppidan, Klaus Rifbjerg, Dorrit Willumsen,
Okładka książki Anegdoty losu. Antologia nowel i opowiadań duńskich
Hans Christian AndersenKaren Blixen Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie Seria: Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich literatura piękna
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich
Tytuł oryginału:
Hosekraemmeren, Den grimme aelling etc.
Data wydania:
1976-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1976-01-01
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
Średnia ocen

7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Anegdoty losu. Antologia nowel i opowiadań duńskich w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Anegdoty losu. Antologia nowel i opowiadań duńskich

Średnia ocen
7,7 / 10
15 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Anegdoty losu. Antologia nowel i opowiadań duńskich

Sortuj:
avatar
506
188

Na półkach:

KRÓTKO
Udana randka z duńską literaturą. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie.

***
DŁUŻEJ

Jak dotąd, zdecydowanie częściej obcowałem z klockami Lego niż z duńską literaturą. To się jednak wkrótce zmieni, a wszystko za sprawą bardzo solidnej antologii opowiadań duńskich pt. "Anegdoty losu".

Zbiór zawiera 34 opowiadania różnych autorów z lat 1829 – 1974. Wśród nazwisk m.in. Hans Christian Andersen, Karen Blixen, noblista z 1944 roku Johannes Jensen, słynny farerski pisarz i poeta Andreas William Heinesen, czy filozof i poeta romantyczny Søren Kierkegaard. Od razu uspokajam – nie znajdziemy tu żadnych wierszy (ufff). Tylko proza.

Przekrój stylistyczny bardzo szeroki. Od typowych przypowieści ludowo-bajkowych ("Orli lot"),przez rubaszne filozofowanie ("Cała ich gadanina o pięknie" Rifbjerga),sprawne obyczajówki ("Pani Fønss" Jacobsena),opowiadanie szpiegowskie, elementy fantastyki a nawet grozy, po literackie eksperymenty. Każdy znajdzie coś dla siebie.

***

10 opowiadań, które najbardziej przypadły mi do gustu to:

10. Paul Vad – "Strażnik"

Strażnik muzealny uwięziony w rutynie dnia codziennego. Samobójstwo żony popycha go do realizacji śmiałego planu, który sprawi, że o muzeum stanie się głośno…

09. Anders Bodelsen - "Człowiek się z tym rodzi"

Zgrabna szpiegowsko-psychologiczna miniatura. Alice Badram to jedna z najciekawszych postaci kobiecych w całej antologii.

08. Steen Steensen Blicher - "Wędrowny kramarz"

Najstarsza opowieść (1829 r.) w kolekcji, a wciąż się broni. Wędrowny kramarz w jednej z wiosek staje się świadkiem miłosnej sceny – młody mężczyzna wyrusza zbić majątek, bo tylko wtedy ojciec dziewczyny zgodzi się na ich ślub. Wiele lat później kramarz przypadkiem trafia w to samo miejsce. Postanawia sprawdzić, jak potoczyły się losy młodych zakochanych. Nie spodziewa się tego, co zastanie na miejscu…

07. Dorrit Willumsen - "Komplikacja"

Bardzo oryginalna miniaturka napisana sterylnym językiem. Koniecznie! Szczególnie miłośnicy prozy nietypowej oraz psychologicznej analizy relacji małżeńskich.

Przygląda się jego porannym czynnościom. Jasnożółte okruchy rozsypane na ciemnoniebieskim krawacie, wgryzły się jak godło spożywania. Wargi z jawnym zadowoleniem zamykają się na miękkich bułczanych kęsach – tak wielkich, że zaczyna snuć wyobrażenia o jego wydzielaniu śliny.

Z pewnością, aby obronić się przed jej badawczym wzrokiem posuwa teraz na jej pole miseczkę z marmoladą. Czysto taktyczny chwyt, lecz przejrzysty.

06. William Heinesen - "Ogród szaleńca"

Wysmakowana literacko historia znajomości dwóch dzieciaków: Kristelli i Marseliusa, którzy podczas wspólnych zabaw często zakradają się do owianego złą sławą Ogrodu Szaleńca. Kim jest tytułowy szaleniec – Jordanson? Tego być może dowiecie się z tego onirycznego zapisu dojrzewania, ciekawości i smutku.

05. Tove Ditlevsen - "Dwie dziewczyny"

Tak zwyczajna historia, że bardziej się już nie da: dwie dziewczyny wyjeżdżają razem na urlop, każda z innych powodów. Nic się tu nie dzieje, ale niesamowita rzecz: cały czas czujemy dziwne napięcie. W tych niedopowiedzeniach kryje się coś więcej...

04. Knut Holst – "Bażant"

Zakończenie dość przewidywalne, ale wciąż jest to dobra literatura, o dużym ładunku emocjonalnym zaklętym w scenerii polowań na bażanty, na które ojciec zawsze zabierał swego syna. Aż do pewnego razu…

03. Benny Andersen – "Spodnie"

Świetna humoreska o pewnym mężczyźnie, który gustował w używanej odzieży. Zastanawialiście się kiedyś nad tym, czy nosząc używane ubrania, przejmujemy część osobowości ich poprzednich właścicieli? Robi się jeszcze ciekawiej, gdy noszone spodnie prowadzą nas w miejsca, które niekoniecznie chcemy odwiedzić…

02. Sven Holm – "A cóż to za pomysł zamykać wywietrznik"

Eksperymentalna w formie (całe opowiadanie to jedno zaledwie zdanie, zawiera jedną wielka literę i tylko jedną kropkę),dynamiczna w narracji, rozkosznie rubaszna w słownictwie opowieść o mężczyźnie, który wraca z pracy do swojego mieszkania i czuje w nim okropny smród niewiadomego pochodzenia. Próbuje wyjaśnić tę tajemnicę, ale…

Duńczycy mają poczucie humoru, serio.

01. Cecil Bødker - "Drzwi do Døven"

Najbardziej poruszające opowiadanie w całym zbiorze. Młody chłopak imieniem Christofer jest nieustannie poniżany, prześladowany i bity przez grupkę okolicznych wyrostków. Jedna z tych gorzkich scen ma miejsce tuż przed owianym złym sławą domu. Domu, w którym zawsze drzwi są otwarte, ale nigdy nie pali się w nim światło. Mrok spowijał wejście i nikt nie wiedział, co znajduje się za progiem. W domu podobno mieszkała niejaka Døven. Nikt jej nie widział, ale każdy się jej bał. Ów złowróżbny zapach nietykalności unoszący się nad progiem domostwa staje się świadkiem - a może przyczyną? – przemiany Christofera… Absolutna perełeczka, magiczne, tajemnicze opowiadanie.


Dobrych rzeczy jest w Anegdotach losu więcej, warte polecenia są m.in. "Cała ich gadanina o pięknie" Klausa Rifbjerga, czy fantastyczno-ironiczny "Najlepszy ze wszystkich światów" Leifa Panduro.

Teraz czas na rutynową frazę przytaczaną w recenzjach niemalże każdej antologii na świecie: jak to w antologii, są tu opowiadania lepsze i gorsze. Nie przekonały mnie przekombinowane Zabójstwo kota, czy nieco zramolałe starocie jak "Orli lot". Nawet słynna Karen Blixen przynudza. Za to z wielką chęcią przeczytałbym coś jeszcze od Cecil Bødker.

Randkę uznaję za udaną i chyba będą kolejne. Nabrałem apetytu na duńską literaturę.

***
Spodobała Ci się recenzja? Zapraszam na bloga :)
www.milczenieliter.pl

KRÓTKO
Udana randka z duńską literaturą. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie.

***
DŁUŻEJ

Jak dotąd, zdecydowanie częściej obcowałem z klockami Lego niż z duńską literaturą. To się jednak wkrótce zmieni, a wszystko za sprawą bardzo solidnej antologii opowiadań duńskich pt. "Anegdoty losu".

Zbiór zawiera 34 opowiadania różnych autorów z lat 1829 – 1974. Wśród nazwisk m.in....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

133 użytkowników ma tytuł Anegdoty losu. Antologia nowel i opowiadań duńskich na półkach głównych
  • 113
  • 20
21 użytkowników ma tytuł Anegdoty losu. Antologia nowel i opowiadań duńskich na półkach dodatkowych
  • 8
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Anegdoty losu. Antologia nowel i opowiadań duńskich

Inne książki autora

Okładka książki Świąteczne opowieści Louisa May Alcott, Hans Christian Andersen, Jane Austen, Charles Dickens, E.T.A. Hoffmann, Selma Legerlöf, Lucy Maud Montgomery, Władysław Stanisław Reymont
Ocena 8,2
Świąteczne opowieści Louisa May Alcott, Hans Christian Andersen, Jane Austen, Charles Dickens, E.T.A. Hoffmann, Selma Legerlöf, Lucy Maud Montgomery, Władysław Stanisław Reymont
Okładka książki Mistrzowie opowieści o morzu. Z głębin do brzegu Hans Christian Andersen, Alhierd Bacharewicz, Wolfgang Bauer, Lucia Berlin, Italo Calvino, Rimantas Černiauskas, Petros Charis, Chen Chuncheng, Thórdís Helgadóttir, Tove Jansson, Konstandinos Kawafis, Andrus Kivirähk, Mychajło Kociubynski, Yanick Lahens, Ursula K. Le Guin, Clarice Lispector, Luigi Malerba, Peter Mickwitz, Sharon Millar, Edo Popović, Mercè Rodoreda, Maria Elizabeth Rothmann, Judith Schalansky, Adania Shibli, William Somerset Maugham, Tomas Tranströmer, John Updike, Deborah Vogel
Ocena 6,7
Mistrzowie opowieści o morzu. Z głębin do brzegu Hans Christian Andersen, Alhierd Bacharewicz, Wolfgang Bauer, Lucia Berlin, Italo Calvino, Rimantas Černiauskas, Petros Charis, Chen Chuncheng, Thórdís Helgadóttir, Tove Jansson, Konstandinos Kawafis, Andrus Kivirähk, Mychajło Kociubynski, Yanick Lahens, Ursula K. Le Guin, Clarice Lispector, Luigi Malerba, Peter Mickwitz, Sharon Millar, Edo Popović, Mercè Rodoreda, Maria Elizabeth Rothmann, Judith Schalansky, Adania Shibli, William Somerset Maugham, Tomas Tranströmer, John Updike, Deborah Vogel
Hans Christian Andersen
Hans Christian Andersen
Duński pisarz i poeta, najbardziej znany ze swej twórczości baśniopisarskiej. Urodził się 2 kwietnia 1805 roku w najbiedniejszej dzielnicy Odense jako syn 27-letniego szewca Hansa Andersena i ok. 30-letniej, niepiśmiennej praczki Anne Marie z domu Andersdatter (inne źródła podają, że była o 15 lat starsza od Hansa Christiana). Ojciec umarł z powodu komplikacji zdrowotnych po udziale w wojnie napoleońskiej, matka z powodu alkoholizmu. W dniu urodzenia został ochrzczony w domu, ze względu na to, że w tamtych czasach wiele noworodków umierało zaraz po urodzeniu. 15 kwietnia został ochrzczony w kościele św. Jana w Odense. W krainę baśni pierwsza wprowadziła go babcia (od strony ojca). Andersen spotykał się z nią w szpitalu psychiatrycznym, gdzie przebywał jego chory dziadek. Kilka motywów z opowieści babki zostało później wykorzystanych przez Andersena w jego utworach. Po śmierci ojca i powtórnym małżeństwie matki (z Nielsem Gunersenem) Andersen wyjechał we wrześniu 1819 do Kopenhagi, z zamiarem zostania aktorem. W latach 1820-1821 uczęszczał do szkoły baletowej w Kopenhadze. Próbował także gry w teatrze, ale nie przyjęto go. Karierę rozpoczął jako śpiewak z wysokim sopranem, ale utracił go po mutacji. Za wszelką cenę starał się być jak najbliżej teatru, w którym zadebiutował jako autor w 1829 sztuką Kjærlighed paa Nicolaj Taarn (Miłość na Wieży Mikołaja). Od tego czasu pisał sporo sztuk teatralnych, które nie zawsze cieszyły się powodzeniem. Ze względu na brak wykształcenia sztuki pełne były błędów ortograficznych, interpunkcyjnych i stylistycznych. Krytycy od początku je odrzucali. Dzięki wytrwałości dostał w 1822 stypendium królewskie, które umożliwiło mu dalszą naukę w szkole, a później studia. Pomógł mu Jonas Collins, który od początku wierzył w talent chłopca. W jego synu, Edvardzie Andersen się zakocha, co rozpocznie jego homoseksualne przygody. Pewniejsza sytuacja materialna pozwoliła na kontynuowanie pracy twórczej i rozwijanie zainteresowań. Zwiedził niemal całą Europę. Ciekawość świata i ludzi, ale także nieustanny niepokój ducha, poczucie osamotnienia, kompleksy, skomplikowany charakter dziwaka, nadmierna wrażliwość, egocentryzm uniemożliwiały mu znalezienie stałego miejsca i prowadzenie ustabilizowanego życia. Martwił się, iż oszaleje podobnie jak jego dziadek. Miewał stany depresyjne i melancholiczne, a pod koniec życia chorował na gruźlicę. Miał wielu wybitnych i sławnych znajomych, należeli do nich: Bertel Thorvaldsen, Adam Oehlenschlager, Heiberg, Lind, Bjornson, Karol Dickens czy bracia Grimm. W 1851 w wyrazie uznania dla wiedzy i zasług Andersena przyznano mu tytuł profesora, a w 1874 tytuł radcy. Zmarł 4 sierpnia 1875 roku w Rolighed koło Kopenhagi. Debiutował w 1822 zbiorem utworów Młodzieńcze próby wydanych pod pseudonimem William Christian Walter. Twórczości dla dzieci początkowo nie traktował poważnie, raczej jako zajęcie na marginesie pisarstwa dla dorosłych. Choć zastrzegał, iż jego baśnie to pudełka: dzieci oglądają opakowanie, a dorośli mają zajrzeć do wnętrza. Bardzo nie lubił, gdy jego baśnie od początku uznano za dzieła dla dzieci, bez głębszego sensu. Jednak właśnie baśnie przyniosły mu wielki rozgłos i sławę. Pierwszy ich zbiór (Eventyr fortalte for Børn (Baśnie opowiedziane dla dzieci)),został wydany w Kopenhadze w roku 1835, a kolejne tomy ukazały się w latach 1836 i 1837. Zachęcony powodzeniem pierwszej serii, pisarz wydawał kolejne aż do roku 1872. Wydał kilka tomów wierszy, wiele opowiadań, szkiców, powieści, sztuki teatralne. Także dziennik swojego życia. Ilustratorami pierwszych (i wielu kolejnych, do dziś) wydań baśni Andersena byli Lorenz Frølich i Vilhelm Pedersen. Baśnie zostały przetłumaczone na ponad 80 języków. Na język polski tłumaczyli je m.in. Stefania Beylin, Jarosław Iwaszkiewicz, Franciszek Mirandola i Władysław Syrokomla. W 1956 powstała międzynarodowa nagroda dla najwybitniejszych twórców literatury dla dzieci – Medal im. H.C. Andersena, przyznawany co dwa lata przez IBBY, a także Lista Honorowa im. H.C. Andersena, na której umieszczane są najlepsze książki dla dzieci i młodzieży. W roku 2005, z okazji dwusetnej rocznicy urodzin baśniopisarza Poczta Polska wypuściła dwa znaczki, na których znajdują się wizerunki postaci z dwóch popularnych baśni Andersena: z Małej Syrenki oraz Królowej Śniegu. Natomiast w Danii postanowiono wydać wszystkie jego baśnie tak, jak je napisał – bez poprawek wydawnictw.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dziewczę ze słonecznego wzgórza Bjørnstjerne Bjørnson
Dziewczę ze słonecznego wzgórza
Bjørnstjerne Bjørnson
Historia o życiu norweskich chłopów z końca XIX wieku. W sąsiedztwie, na wsi żyje dwoje młodych ludzi - Synnøve i Torbjørn (w wydaniu z Wolnych Lektur ich imiona zapisano po szwedzku, Synnöwe i Torbjörn - czyżby kolejne tłumaczenie z niemieckiego zamiast z oryginału? Ktoś coś?) Synnøve jest dziewczynką z dobrego domu, jej rodzice wychowali ją w duchu religijności, jest też niezmiernie piękna, nieziemsko dobra i generalnie cała wieś uważa ją za anioła. Z kolei Torbjørn to dzikie półdiablę, nie słucha ojca, pakuje się w bójki etc. itp. Torbjørnowi podoba się Synnøve, ale wszyscy mu tłumaczą, że nic z tego nie będzie, bo najwspanialsza panna we wsi nie weźmie takiego łobuziaka. Podobał mi się pomysł z mówiącą przyrodą, doceniam rolę tej opowieści w budowaniu norweskich uczuć patriotycznych, ale w sumie to jakoś nie czuję się porwana przez pana Bjørnsona (tak wiem, kręcę nosem noblistę, ale cóż, po moich przeżyciach z Olgą Tokarczuk to nie pierwszy raz). Wszystko dzieje się bardzo szybko, brakowało mi czasu na zżycie się z postaciami. Czułam duży dyskomfort przy scenach, gdzie rodzice biją dzieci albo gdy Torbjørn katuje konia. Męczące było dla mnie mocno to, jak żyją mieszkańcy książkowej wsi. Nikt nie mówi nic wprost, komunikacja odbywa się za pomocą utartych schematów, każdemu drobnemu gestowi – nawet skinięciu głową sąsiadowi czy powiedzeniu „Dzień dobry” – przypisuje się mnóstwo głębokich znaczeń. Wszystko jest tak koszmarnie skodyfikowane, że oszalałabym tam po tygodniu i uciekła, albo zostałabym wygnana do lasu, bo źle spojrzałam w lewo zamiast w prawo. Nawet nasze Lipce w porównaniu wydają się liberalne i kipiące życiem, współczuję tym biednym norweskim chłopom. Chyba najbardziej emocjonalna była historia o parze, która nie może wziąć ślubu, bo pannę młodą obiecano komuś innemu. Cała reszta wydała mi się taka zimna, a przemiana wewnętrzna Torbjørna jest mocno na siłę – toż on jest totalnym redflagiem! Uciekaj od niego, Synnøve!
Renegi Grene - awatar Renegi Grene
ocenił na78 miesięcy temu
Przygody Józefa Andrewsa Henry Fielding
Przygody Józefa Andrewsa
Henry Fielding
Ile jeszcze niespodzianek kryje stara szafa! Tym razem odnalazłam Józinka Andrewsa, opisanego pieśnią: "such a pure and gentle boy, that no one could his company deny!", a językiem współczesnych memów: "syn koleżanki twojej starej". Tytułowy Józef to młodzieniec nisko urodzony, oddany na służbę do bogatych państwa ale dobry i urodziwy jak mało kto, obdarzony słodyczą charakteru, pięknym głosem i niewzruszonymi zasadami moralnymi. Józef kocha się w uroczej i niestety, też ubogiej Fanny ale na drodze do ich szczęścia stają drapieżne kuguarzyce, które czynią zakusy na józiową cnotę. I już myślałam, że pachnie to wszystko okołooświeceniowym erotycznym świństwem ("Justyna, czyli nieszczęścia cnoty" się kłaniają...) ale poszliśmy inną drogą. Odrzuciwszy seksualne awanse swojej Pani, wypędzony ze służby Józef jest zmuszony do wędrówki przez bezdroża Anglii w poszukiwaniu lepszego losu. Napotyka oddanego przyjaciela - pastora, a zaraz po nim dołącza do gromadki ukochana Fanny. I zaczyna się karuzela z przygodami - bohaterowie w trakcie tułaczki między zapyziałymi gospodami, popadają w coraz to inne tarapaty; raz mają pieniądze, to je tracą, raz ich ktoś okrada a zaraz ktoś inny ratuje z opresji, prawie tracą życie a Fanny to nawet i cnotę, a za chwilę znów są na wozie - i tak do szczęśliwego końca ich perypetii. Taka wielka draka w angielskiej dzielnicy w starym stylu. Nie jest to powieść łotrzykowska, bo Józef to poczciwy ciołek i chodząca cnotka, chociaż bić się potrafi. Na pewno jest to ostra satyra na osiemnastowieczne angielskie społeczne układy, wzmocniona dodatkowo przepysznymi prześmiewczymi rysunkami J. Hogartha. Pod względem społecznikowskiego zacięcia blisko tej prozie do Dickensa, pod względem komizmu i krytyki społecznej - do Thackeraya. A pod względem zgodności ze swoją epoką - w książce roi się od kwiecistych dygresji, górnolotnych metafor i barokowych wtrętów. Ale nie brakuje też subtelnych kawałków, które mnie rozbawiły do łez - na przykład kiedy pewien pan odkrył w swoim ciele "pewne symptomy niewierności, po których trzeba się udać do medyka". No taki to obraz epoki widziany oczami postępowego pisarza, zwolennika teorii oświeceniowych i wroga kołtuństwa. Gdybym podobną konstrukcję (zwłaszcza zakończenie wyskakujące jak królik z kapelusza) znalazła we współczesnej powieści, uznałabym ją za czystą grafomanię. Ale jeśli mieszka ona w literaturze sprzed ponad 270 lat - kupuję i proszę o więcej!
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na71 rok temu
Uczta Babette Karen Blixen
Uczta Babette
Karen Blixen
Wybitne opowiadania! Każde zupełnie odmienne, a czyta się je z niesłabnącym zaciekawieniem od początku do końca. Po czym trzeba złapać oddech — chwilę zadumy nad kolejami życia bohaterów, nieuchronnością czy zrządzeniem wręcz losu, jakimś przedziwnym domknięciem, klamrą ( p r z e z n a c z e n i e m ?) — tudzież przemyśleć odniesienia do cytowanych lektur po swojemu. To daje radość. Radość z czytania, odkrytych kontekstów. K.Blixen, prócz kunsztownego języka (wielka wartość tego zbioru),obdarza nas mądrością prawdziwie dojrzałej pisarki (to jej ostatnia książka). A więc w odpowiednich miejscach stawia właściwą ocenę, w kilku słowach plastycznie opisuje bohaterów, a los ludzki przedstawia jak w przypowieściach, alegorycznie i w majestacie Siły Wyższej, z którą się Człowiek mierzy. Wreszcie pada parę genialnych konstatacji — zupełnie odkrywczych — przynajmniej dla mnie. Przypuszczam, że tam gdzie młodość może K.Blixen nie dowierzać, deprecjonować, kwestionować jej logikę (przejrzałam kilka wcześniejszych recenzji :) — tam starszy czytelnik zostaje olśniony orientując się, jak dziwaczny czasem determinizm każe podejmować zgoła paradoksalne decyzje. A jednak pozostają one w zgodzie z sumieniem i rozumiemy, że były wręcz konieczne. Kto zdecydował o losie tych osobliwych bohaterów — oni sami czy ,,tak musiało się zdarzyć’’, by wszystko miało sens, i pozostało nieprzeniknione.
Hanzadonna - awatar Hanzadonna
oceniła na107 miesięcy temu
Tamto spojrzenie Maria Kuncewiczowa
Tamto spojrzenie
Maria Kuncewiczowa
"Tamto spojrzenie" – egzaltowana, przepełniona metaforami narracja z perspektywy dorastającej panienki, nierozeznanej jeszcze za dobrze w sferze uczuciowej. W tle rozgrywa się jednak prawdziwy dramat innej bohaterki, Krystyny, dramat stary jak świat i obecny w każdej epoce – kochający dotąd mąż porzuca ją i ich dziecko dla pustej, choć atrakcyjnie opakowanej lalki, bredząc przy tym o pokrewieństwie dusz, czy czegoś tam, czego w udanym dotąd małżeństwie mu zabrakło. Czyta się najwolniej, ze względu na tą manierę i zbyt dużą ilość ozdobników w zdaniach. Z drugiej strony – kto by dziś tak potrafił… "Majowe stadło" – najlepsze z opowiadań i porażająco aktualne, mimo odmiennych realiów. Wiecznie żywa ludzka zawiść, wówczas dodatkowo nawożona przesądami, prymitywnością i biedą. Przesąd, że zawarcie małżeństwa w maju przyniesie nieszczęście i to nie tylko małżonkom, ale i całej wsi, jest wspaniałym pretekstem do zemsty na nielubianych sąsiadach. A za cóż to? Ani zamożni, ani innego wyznania, dziecko mają, czyli raczej po bożemu żyją… A za to, że tak bardzo odstają od reszty, że ich związek jest tak niezrozumiale inny, nie mieszczący się w kategoriach wsiowej (tak, wsiowej, nie wiejskiej) rzeczywistości. Za to, że bije po oczach, jak bardzo są szczęśliwi, choć wedle wsiowych prawideł powinny ich dotykać same nieszczęścia. "Diabeł" – tu odmieńcem jest wrażliwe, delikatne dziecko, być może wyjątkowo uzdolnione, które stworzyło sobie swój świat wyobraźni. Odstaje w tym od rówieśników, przyciężkich i przeciętnych. W prymitywnej wsiowej rzeczywistości znalazło się jakby przez pomyłkę. Dla otoczenia, w tym własnej matki jest czymś niezrozumiałym, a wytłumaczenie znaleźć się musi. Ani chybi, diabeł. "Malwina" – totalnie nieporadna życiowo właścicielka majątku, która wszelkie siły i środki przeznacza na rozwój sadu, doprowadzając do stanu nieużywalności i kompletnej ruiny własny dom. Oderwana od rzeczywistości stara dziwaczka, że pokona ją mroźniejsza zima jest tylko kwestią czasu. Podejmowane przez nią decyzje godzą w nią samą. Szkoda zmarnowanego potencjału, bo jest jedyną bohaterką, która może w pełni decydować o swoim życiu. Ale to trzeba umieć.
BellaCatta - awatar BellaCatta
oceniła na67 lat temu
Victoria Knut Hamsun
Victoria
Knut Hamsun
„Victoria” to jedna z tych książek Hamsuna, które z pozoru wyglądają na klasyczną, XIX-wieczną tragiczną miłość rodem z romantyzmu – a jednak czyta się ją zupełnie inaczej, niż sugerowałaby fabuła streszczona w dwóch zdaniach. Historia pozornie prosta: syn młynarza i córka posiadacza ziemskiego. Klasowa przepaść, wzajemne pożądanie, upokorzenia, dumna odmowa podporządkowania się konwenansom, cierpienie obojga i tragiczne zakończenie. Można by powiedzieć – kolejny raz „miłość ponad podziałami, która kończy się źle”. Ale Hamsun robi z tego coś znacznie bardziej drapieżnego i niejednoznacznego.Największą siłą powieści (i powodem, dla którego daję solidne 8/10) jest to, że Hamsun ani przez moment nie staje po stronie „słusznej” lewicowej wrażliwości, mimo że temat krzyczy o takie odczytanie. Mamy tu: zero ckliwego litowania się nad „uciśnionymi”, brak jakiejkolwiek gloryfikacji prostego ludu jako moralnie lepszego, brak romantyzowania biedy i „naturalności” chłopskiego pochodzenia, brak oskarżania arystokracji / bogatych jako klasy z definicji zepsutej. Hamsun po prostu patrzy na swoich bohaterów z pewnego dystansu – okrutnego, ale uczciwego. Victoria jest histeryczna, próżna, kapryśna i okrutna. Johannes jest egoistyczny, megalomański, słaby i teatralny. Oboje są tragiczni, ale żadne z nich nie jest „ofiarą systemu” w tym ckliwym, współczesnym sensie. Są ofiarami własnych charakterów, pychy, nieumiejętności życia i tej chorej, koncepcji miłości, którą sami sobie wmówili. To właśnie ta odmowa wpisania się w lewicową narrację o „uciśnionych kontra ciemięzcy” sprawia, że książka po ponad 120 latach wciąż zachwyca. Hamsun nie pociesza czytelnika, nie głaszcze po głowie żadnej ze stron sporu klasowego, nie daje łatwej moralności. Po prostu pokazuje ludzi takich, jacy są – paskudni, słabi, wzniosły i żałośni jednocześnie. Językowo to wciąż ten sam Hamsun – krótkie, cięte zdania, niesamowita zdolność do pokazywania stanów wewnętrznych w kilku słowach, pejzaże, które są prawie postaciami. Końcówka potrafi naprawdę zaboleć, ale nie dlatego, że jest melodramatyczna, tylko dlatego, że jest sucha i bezlitosna.Słabsze strony? Momentami Johannes irytuje swoją pozerstwem i egzaltacją tak bardzo, że trudno mu współczuć. Niektórzy czytelnicy uznają to za wadę książki – ja uznaję za celowy zabieg. Podsumowując: Bardzo dobra, gorzka, niepokorna powieść. Hamsun nie klęka przed ideologią lewicową – i właśnie dlatego „Victoria” w 2026 roku wciąż potrafi zachwycić. Za ten intelektualny i moralny kręgosłup – duży szacunek.
Janszklanko - awatar Janszklanko
ocenił na829 dni temu
Czysty ton Halldór Kiljan Laxness
Czysty ton
Halldór Kiljan Laxness
„Czysty ton” to mądra i dobrze napisana historia związana z Islandią z początku XX wieku. Książka jest realistyczna i poetycka zarazem, ciepła, z nutą smutku, z dawką humoru i z tajemnicą. To z pozoru prosta opowieść o życiu małej społeczności, ale jej przesłanie jest cenne. Autor zatrzymał na kartach powieści świat który minął, a który zachwyca współczesnego czytelnika czystością moralną, mądrością życiową, człowieczeństwem głównych bohaterów – ubogich, prostych, skromnych ludzi. Główny bohater – będący narratorem, wspomina swoje dzieciństwo i młodość, które spędził na obrzeżach Reykjaviku. Ciekawe są więc opisy miejsc, mieszkańców, warunków i stylu życia, sposobów myślenia, tradycji, wierzeń, strojów, posiłków ludzi tamtych czasów. Dowcipnie przedstawiono np. „erę drutu kolczastego” i powstającą modę na chodzenie do golibrody. Ale to tylko elementy tła. Służą one pokazaniu przemian, które wówczas następują: „nowe” powoli niszczy dawny świat. Przegrywają uczciwi, pracowici, prości ludzie, którzy z godnością i pokorą znoszą biedę, a gromadzenie bogactw uważają za „sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem”. Tacy się przybrani dziadkowie narratora, mądrzy życiowo, głęboko moralni, o wielkim sercu. Ich życie jest trudne, monotonne, wypełnione obowiązkami i ciężką pracą. Ale godzą się z taką codziennością, znajdując w niej sens i spokój. Są piękni w tym życiowym trudzie, twardzi, uparci, skłonni do poświęceń w imię wartości w które wierzą. Szanują naturę i innych ludzi. Ich biedna chatka z torfu jest gościnną przystanią dla życiowych rozbitków - osobliwych ludzi, których życie, postawy, poglądy skłaniają czytelnika do refleksji, czasem budzą zdziwienie, czasem podziw czy wzruszenie. Ten świat narrator opisuje z wrażliwością, wyrażając szacunek i akceptację dla ludzi ze swojego otoczenia. A co najważniejsze - obserwujemy proces, jak człowiek nasiąka wartościami, w jakich został wychowany. Problem więzi międzyludzkich jest w tej książce szczególnie pięknie pokazany. To książka o wartościach prawdziwych, za którymi my współcześni coraz bardziej tęsknimy. Więc ta warstwa utworu zrobiła na mnie największe wrażenie. Bohater podkreśla, że świat moralnego dobra, w którym dorastał, dał mu poczucie bezpieczeństwa, „zakotwiczenia”. A to ważne przesłanie. Mądrość, biało-czarna moralność (bohaterami wobec których autor zachowuje ironiczny dystans są nowobogaccy kupcy i urzędnicy, których cechuje pretensjonalność i megalomania; ale i prostaccy masowi odbiorcy sztuki),nastrojowość i sprawność językowa autora to atuty książki, decydujące o jej uniwersalności.
Krystyna - awatar Krystyna
oceniła na73 miesiące temu
Dom i świat Rabindranath Tagore
Dom i świat
Rabindranath Tagore
Dom i świat Rabindranatha Tagore’a to jedna z najważniejszych powieści literatury indyjskiej XX wieku – dzieło subtelne, wielowarstwowe, ukazujące napięcia między jednostką a zbiorowością, między rozumem a emocją, między miłością a polityką. Tagore, jako myśliciel i poeta, konstruuje historię rozpiętą między intymnością a historią, budując dramat trojga bohaterów w cieniu narastającego nacjonalizmu w Bengalu początku XX wieku. Akcja rozgrywa się na tle realnych wydarzeń: decyzji brytyjskiego rządu o podziale Bengalu i narodzin ruchu Swadeshi – protestu przeciwko importowi brytyjskich towarów. W centrum opowieści znajdują się: Nikhil – wykształcony, liberalny właściciel ziemski, jego żona Bimala, dotąd żyjąca w domowym zaciszu, oraz Sandip – charyzmatyczny nacjonalista i agitator. Konflikt nie jest jedynie ideologiczny; to głęboko osobisty dramat moralny, uczuciowy i duchowy. Nikhil pragnie, by jego żona odkryła świat zewnętrzny i sama odnalazła prawdę. Sandip z kolei wykorzystuje jej naiwność i pociąga ją ku radykalizmowi. Bimala staje się nieświadomym narzędziem w rękach ideologii, co prowadzi do tragedii. Tagore ukazuje niebezpieczeństwa fanatyzmu. Sandip, choć mówi w imię wolności, w istocie dąży do dominacji i przemocy. Nikhil zaś reprezentuje głos sumienia – wiarę w rozwój duchowy, tolerancję i odpowiedzialność. Powieść nie tylko przestrzega przed nacjonalizmem pozbawionym refleksji, ale też pyta o miejsce kobiet w społeczeństwie, o prawo do samodzielności i wolności myślenia. Bimala – początkowo bierna – przechodzi bolesną drogę, uczy się widzieć nie tylko to, co nęcące, ale i to, co destrukcyjne. Jej przemiana – choć tragiczna – niesie w sobie ważne przesłanie: wolność to nie tylko wyjście z zamknięcia, ale też zdolność do krytycznej refleksji. Tagore nie daje prostych odpowiedzi – zostawia czytelnika w moralnym niepokoju. Powieść stawia pytania: czy cel zawsze uświęca środki? Czy w imię narodu można zrezygnować z prawdy, miłości, sumienia? Dom i świat to nie tylko opowieść o Indiach, ale uniwersalna przypowieść o ludziach, którzy w starciu z ideologią muszą odnaleźć siebie. Jej aktualność dziś – w świecie podziałów i radykalizacji – pozostaje niepodważalna.
Bratyslawski - awatar Bratyslawski
ocenił na108 miesięcy temu
Niels Lyhne Jens Peter Jacobsen
Niels Lyhne
Jens Peter Jacobsen
W eterze już wiosna pobrzmiewa trelami, przeciągają smugami równomiernie zapachy; a to młodej topoli, migdałowa, błoga woń czeremchy, chłodne tchnienie fiołka. Jeszcze nieśmiała i skryta ta kwietna panna jak dzwony, które dzwonią w zatopionym mieście na dnie morza. Poeta Rilke miał zawsze przy sobie Biblię i książki Jacobsena. I ja w tej powieści poznałem poezję, która buduje swe własne pałace i duszy ludzkiej daje skrzydła, żeby mogła jak orzeł wzbijać się wysoko ku słońcu i upajać szumem wichrów na niebie. I w dole kwiaty na łące rozbryzgane, okryte śniegiem szczyty Alp nad czarnobłękitnymi jeziorami, rzeka połyskująca między winnicami i łańcuchami gór, gdzie ruiny sterczą spośród lasów. I tak stoję w innego świata progu i coś mnie z powrotem w stare drzwi wtłacza. A jak to w życiu bywa strach tak znienacka swój ciemny całun nade mną rozpostarł. Drży pod naporem burzy gmach mojej duszy, nękane szaleńczą wichurą pękają kolumny. Zgryzoty, próby i umartwienia. Byle do maja, kiedy nie milknie głos skowronka i żyto się kłania na oczach, a czerwiec przesącza żółte światło słońca skroś zwieszonych gałęzi starego jesionu i w chłodnym, przyjemnym cieniu tworzy się warstwa świetlistych promieni, która napełnia powietrze złotym pyłem i rzuca jasne plamy na trawę, ławkę, twe oczy. Stoję na szczycie w gorączce, z każdym oddechem krew rwie gwałtownie w omdlałych, drżących żyłach, a strumienie wiosenne spadają w doliny szepcząc niebiańsko wraz z ciepłym wiatrem. Tak jak strumienie dzieciństwa kształtowały tę miękką glinę, mnie. Wszystko miało znaczenie, i to co było i to co się marzyło, co się wiedziało i przeczuwało i wszystko to znaczyło swój lekki, ale pewny bieg - linią, która się jeszcze przekształca i pogłębia, a potem się odchyli, opisze koło i zagaśnie.
Yulquen - awatar Yulquen
ocenił na91 miesiąc temu

Cytaty z książki Anegdoty losu. Antologia nowel i opowiadań duńskich

Więcej
Søren Kierkegaard Anegdoty losu. Antologia nowel i opowiadań duńskich Zobacz więcej
Więcej