Ziemia bez radości. Księga Elatry i Argnista

Okładka książki Ziemia bez radości. Księga Elatry i Argnista autora Nik Pierumow, 9788374695527
Okładka książki Ziemia bez radości. Księga Elatry i Argnista
Nik Pierumow Wydawnictwo: Prószyński i S-ka Cykl: Kroniki Hjörwardu (tom 3) fantasy, science fiction
448 str. 7 godz. 28 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Kroniki Hjörwardu (tom 3)
Tytuł oryginału:
Земля без радости
Data wydania:
2007-08-02
Data 1. wyd. pol.:
2007-08-02
Liczba stron:
448
Czas czytania
7 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374695527
Tłumacz:
Ewa Skórska
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ziemia bez radości. Księga Elatry i Argnista w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Ziemia bez radości. Księga Elatry i Argnista

Średnia ocen
6,8 / 10
65 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Ziemia bez radości. Księga Elatry i Argnista

Sortuj:
avatar
15
13

Na półkach:

Tę książkę czytałem dobrych 20l temu, przyznam szczerze, czytając ją ponownie trudno było mi przebrnąć przez jej zawiłości dłużej niż kilka godzin na raz.

Napisana trochę moim zdaniem chaotycznie, wprowadzając dużo nowych nazw, zaklęć, wątków. W porównaniu do Śmierci bogów, wprowadzała więcej zamętu.

Jednakże koniec końców, wszystko nabiera sensu na koniec książki, przy szerszej perspektywie.
Do plusów ewidentnie muszę wymienić: szybką akcję, ciekawie zarysowana historie oraz darowanie sobie przepełnionych magicznymi wahlarzami zaklęć z 1 księgi.
Do minusów: trochę chaotycznie poprowadzona historię, zmianę narracji zależnie której postaci dotyczyła cześć rozdziału, i trochę zbyt szybkie tempo w ostatnich ok 30 stronach.

Poza tym sam pomysł na Orde jest ciekawy. Nie mogę sobie jednak przypomnieć, co jest jej pierwowzorem, wszak RPG dragon age opiera się w dużej mierze na podobnym koncepcie.

Ogólnie oceniam na mocne 7, choć nie polecam nikomu, kto nie czytał części pierwszej.

Tę książkę czytałem dobrych 20l temu, przyznam szczerze, czytając ją ponownie trudno było mi przebrnąć przez jej zawiłości dłużej niż kilka godzin na raz.

Napisana trochę moim zdaniem chaotycznie, wprowadzając dużo nowych nazw, zaklęć, wątków. W porównaniu do Śmierci bogów, wprowadzała więcej zamętu.

Jednakże koniec końców, wszystko nabiera sensu na koniec książki, przy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
508
335

Na półkach: ,

Książkę przeczytałem w czasie urlopu i przyznam szczerze że trochę żałuję że nie wziąłem ze sobą na wypoczynek jakiejś innej pozycji. Znów podobnie jak w Księdze Hagena dużo pojedynków magicznych albo swoistych "rozmyślań nad sobą Bogów"... Tak naprawdę podobały mi się tylko te rozdziały które opisywały przygody Argnista.

Książkę przeczytałem w czasie urlopu i przyznam szczerze że trochę żałuję że nie wziąłem ze sobą na wypoczynek jakiejś innej pozycji. Znów podobnie jak w Księdze Hagena dużo pojedynków magicznych albo swoistych "rozmyślań nad sobą Bogów"... Tak naprawdę podobały mi się tylko te rozdziały które opisywały przygody Argnista.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
597
268

Na półkach: , , ,

Świetna książka! Bardzo zawiła fabuła, trochę gorsza od tomu II, ale lepsza od I.

Świetna książka! Bardzo zawiła fabuła, trochę gorsza od tomu II, ale lepsza od I.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

157 użytkowników ma tytuł Ziemia bez radości. Księga Elatry i Argnista na półkach głównych
  • 100
  • 57
56 użytkowników ma tytuł Ziemia bez radości. Księga Elatry i Argnista na półkach dodatkowych
  • 44
  • 3
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Ziemia bez radości. Księga Elatry i Argnista

Inne książki autora

Nik Pierumow
Nik Pierumow
Nikołaj Daniłowicz Pierumow. Rocznik 63. Jedna z najjaśniejszych gwiazd na firmamencie rosyjskiej fantastyki. Wielki entuzjasta twórczości J.R.R. Tolkiena. Z wykształcenia biofizyk, przez blisko 10 lat pracował w tajnym Leningradzkim Instytucie Naukowo-Badawczym Preparatów Biologicznych Wysokiej Czystości. Swoje opowiadania drukował już pod koniec lat siedemdziesiątych, jednak jego debiutancka powieść ukazała się dopiero w 1993 r. Opublikowana wtedy kontynuacja tolkienowskiego „Władcy Pierścienia” (pierwsza z serii jego autorstwa),mimo iż okazała się być dziełem wielce kontrowersyjnym, przyniosła pisarzowi jakże potrzebny rozgłos. Pierumow wykorzystał szansę - szybko udowodnił, że z wykreowaniem własnych, fascynujących światów nie ma najmniejszego problemu. Droga do sławy stanęła otworem. Do dzisiaj ukazało się ponad 20 jego książek w łącznym nakładzie ponad czterech milionów egzemplarzy. Na rynku rosyjskim to absolutny rekord. W 2004 roku, podczas Rosconu, największego konwentu Rosji, organizowanego w Moskwie, przyznano Pierumowowi tytuł Fantasta Roku (w 2007 po raz drugi). W tym samym roku podczas konwentu Eurocon został uznany za najlepszego fantastę Europy. W 1998 r. wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Wraz z żoną i trzema synami mieszka w Północnej Karolinie. Poza pisaniem książek pracuje w instytucie naukowym jako biolog molekularny i biofizyk.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wąż Marlo, t.1 Marcin Wroński
Wąż Marlo, t.1
Marcin Wroński
Początki lektury były trudne - przyznam, że nie miałam pojęcia, czym są węże (oczywiście pomijając powszechne znaczenie tego słowa) i gubiłam się podczas pierwszych trzydziestu, czterdziestu stron. Czytając, wszystko brałam "na wiarę", a mimo to bardzo mnie książka intrygowała. Marla poznajemy jako jedenstaolatka, który zaczyna swoje szkolenie. Jego mistrz Omar kształci go w towarzystwie przybranego brata Lomara. Chłopcy na pozór nie przepadają za sobą, łączy ich specyficzna więź. Gdy Marlo usamodzielnia się i bez niczyjej pomocy wybiera zlecenia, zaczynają się schody. Wąż odkrywa, że jego zajęcia nie zawsze przynoszą pozytywny wynik, a każdy medal ma dwie strony. Jak można doczytać z tyłu okładki - powieść zawiera intrygi, wątki kryminalne, polityczne i magiczne. Z tym ostatnim jest lekki problem. Magii wiele tu nie ma, jest za to wiele przygód. Marlo podróżuje po wielu krainach, szkoli się u drugiego mistrza, który jak się potem okazuje ma związek z przeszłością naszego głównego bohatera. Poznaje niejedną kobietę, choć w większości ich relacje opierają się na fizycznych kontaktach. Mamy tu wiele obrazów nędzy i ubóstwa, różne oblicza demoralizacji - alkohol, prostytucja, złodziejstwo... Brakowało mi kontrastu. Nie było żadnego elementu, którym mogłabym się zachwycić, czy napawać. Nie ma też jednego, głównego wątku - cała książka opiera się na przygodach i zdarzeniach, jakie przytrafiają się Marlowi. Nie jest to wielka przeszkoda, jednak spodziewałam się raczej jednej, wielkiej zagadki, która będzie mnie nurtowała przez całą powieść. owszem, pewna tajemnica rozwiązuje się na ostatnich stronach powieści, ale w mojej ocenie jest to tylko zrzucanie masek - dobrzy okazują się złymi, a ci niejednoznaczni... Książkę czytałam wracając pksem z Ostrowa Wielkopolskiego. A gdy daje radę sięgać po lekturę w autobusie, w którym zwykle nie czuje się zdolna do pożerania liter, to znaczy, że książka jest dobra. Momentami Wąż Marlo bardzo mnie wciągał i nie mogłam oderwać się od mrocznego i niepokojącego klimatu, momentami czytałam fragmenty nawet niebyt dokładnie rejestrując ich w pamięci. Niemniej jednak książka jest godna polecenia i uważam, że prezentuje całkiem przyzwoity poziom. Chciałam zwrócić jeszcze uwagę na język autora - dobrze dopracowany, różnorodny i pasujący do klimatu powieści. http://poczytalna-umyslowo.blogspot.com/2013/03/waz-marlo.html
BlueCarmen - awatar BlueCarmen
ocenił na77 lat temu
Heroizm dla początkujących John Moore
Heroizm dla początkujących
John Moore
Jakie to było dobre! Książka, która parodiuje całą fantastykę, nawiązuje do innych dzieł i przede wszystkim, jest po prostu śmieszna (i to nie tak na siłę)! Książe Kevin Timberline stara się o rękę księżniczki Becky, a jedynym na to sposobem wydaje się pokonanie złego Lorda Voltometra. Wydaje się mocno oklepane. Ale nasz Książe przez przypadek trafia na egzemplarz "Heroizmu stosowanego". No i tutaj zaczyna się najlepsze! W jego wyprawie towarzyszy mu nie kto inny jak, uwaga, sama księżniczka Becky, aspirująca na barbarzyńską wojowniczkę (no bo dlaczego nie? W zamku wieje nudą). Wstęp do Mrocznej Twierdzy, żeby nie było tak łatwo, możliwy jest jedynie od godziny 9 do 16. I tak błąkamy się z tymi bohaterami po kanałach wentylacyjnych, po lochach i sklepie z pamiątkami. Każdy problem rozwiązujemy z nimi, oczywiście, korzystając z "Heroizmu stosowanego"! Jeszcze jeden raz uświadomiłem sobie, że warto również sięgać po książki mniej znane, bo można znaleźć niezłe perełki! Sama książka fabularnie nie ma do zaoferowania nic nadzwyczajnego, ot, niezbyt awanturniczy Książe zabiega o rękę księżniczki, a żeby mu się udało, musi pokonać złego gościa. Ale to nie fabułą żyje ta książka, tylko humorem właśnie. A jest on naprawdę bardzo dobry, nie jest żenujący ani męczący, czasami w mojej głowie pojawiała się myśl 'dawajcie jeszcze, mało mi'. Książkę bardzo polecam, jako takie bardzo rozluźniające oderwanie się od rzeczywistości czy od cięższych lektur.
Shoggothey - awatar Shoggothey
ocenił na82 lata temu
Ostatni powiernik pierścienia. Tom 2 Kiryl J. Yeskov
Ostatni powiernik pierścienia. Tom 2
Kiryl J. Yeskov
Trzeci raz w życiu przeczytałem "Ostatniego Powiernika". Za każdym razem podobał mi się coraz bardziej. Szczęściem, a zarazem pechem tej książki jest to iż została - przez autora - powiązana ze Śródziemiem. Dzięki temu ktoś o tym pisarzu, poza Rosją, usłyszał. Tytuł publikacji stał się znany. Jednakże LOTR ma wielu nie tyle fanów co żarliwych fanatyków, którzy nie lubią gdy ktoś dokonuje rażących zmian we wymyśle Tolkiena. Chyba, że to jego primogenitura. Trzeba zrozumieć prozaiczną kwestię. Śródziemie dla Jeskowa było tylko gotowym płótnem z zarysem przy którego pomocy chciał ukazać czytelnikowi multum procesów i zjawisk geopolitycznych, ekonomicznych, wywiadowczych, politycznych oraz socjologicznych jakie widzieliśmy i widzimy w naszym świecie realnym. Zwłaszcza teraz, w obliczu konfliktu proxy Rosja-USA. Świat Śródziemia stał się przez to bliższy Dark Fantasy. Konflikt o pierścień zyskał bardziej racjonalne, rozbudowane podłoże. Stał się wojną cywilizacji, wywołaną zresztą z inicjatywy zakulisowych sił. - Zaczęło się od rewolucji naukowo-przemysłowej jaka miała miejsce w Mordorze (przypominającym nieco Persję),który zyskał przodującą rolę w miarę spokojnym świecie. - To działało na niekorzyść Czarodziejów z Białej Rady, mających pilnować równowagi. Status Quo zostało zachwiane, a magia stawała się bezużyteczna. Zatem oni sami tracili pozycję. Jeden się sprzeciwił, a dodam iż charakterystyka postaci z LOTR jest zgodna z działaniami w Powierniku. Ktoś jest pochopny i energiczny. Ktoś jest mądry, racjonalny i wyniosły. A ktoś inny prosty, zainteresowany się jedynie przyrodą. - Na pierwszy rzut Oka powodem konfliktu była chęć obrony szlaków handlowych przez Mordor, który - jako cywilizacja przemysłowa, "fabryka świata", i z powodu degeneracji środowiska - oparł się na eksporcie technologii. Uzależnił się przy tym od dostaw żywności do swego kraju. To zirytowało rolniczo-feudalny Gondor, drugą potęgę w regionie, czerpiącą zyski z handlu trasą prowadzącą poprzez Ithilien. Działania polityczne i militarne są racjonalne. - Ale jednocześnie zostają nam przedstawione działania zakulisowe magów, zbieżne z tym co znamy z LOTR. Ktoś umiera aby zrobić miejsce komuś innemu. Gdzieś tam mamy przewrót wojskowy, który wymusza na oficjalnej władzy działanie zgodnie z koncepcją czarodziejów. W innym królestwie dochodzi do mordu na władcy i zastąpienia go własnym kandydatem. Sam Jeskow podkreśla przy tym absurd "oficjalnej wersji wydarzeń" (LOTR). Np. Denethor "popełnił samobójstwo" poprzez oblanie się oliwą i samospalenie na ułożonym przez siebie stosie, a w jego miejsce wchodzi "cudownie odnaleziony" dziedzic wywodzący się z legendarnej dynastii. Cud. Takie tam "kolorowe rewolucje", opatrzone siermiężną propagandą. - Elfy nie są już wyidealizowanymi istotami. Jeskow sięgnął do innej wersji ludowej, irlandzkiej. Fairy. Czyli elfy znane szerzej z książek Pratchetta bądź Clarke. Są całkowicie obce, tajemnicze, zainteresowane sobą, pełne pogardy dla wszystkiego co nie jest elfie. Okrutne i przy tym wyrafinowane. Sam dwór funkcjonuje właśnie jak u Fairych, z dodatkiem... Komitetu Centralnego ZSRR. Kto ma nieco wiedzy o przepychankach komisarzy, pozycji pierwszego sekretarza, roli "prezydenta"... albo widział / czytał "Śmierć Stalina"... ten szybko się odnajdzie. - Mamy też takie detale, które są aktualne obecnie. Dehumanizacja wroga i przedstawienie go jako bezlitosnej "Siły Zła". Bierzemy to co widzimy w książce. Zestawiamy to z propagandą dotyczącą Rosji. Nawet słowo "ork" pełni w niej podobną rolę jak w książce - pewne grupy etniczne zostały zbestalizowane i zdehumanizowane w celu usprawiedliwienia ich eksterminacji. Gdyż cały "Władca" to nic innego jak wersja propagandowa mająca tworzyć Legendę Władcy Gondoru. Taki tam propagandowy standard aby tylko przypomnieć "Pamiętniki" Juliusza Cezara. Można by się tutaj rozwodzić ale brakuje mi na to czasu. Jeskow stworzył dość krótką książkę. Bardzo inteligentnie. Bardzo umiejętnie. Merytorycznie, korzystając z wiedzy historycznej (umiejętnie zaimplementowane analogie i cytaty). Ekonomicznej. Politycznej. Ekonomicznej. Wywiadowczej. Społeczno-kulturowej. Umbar funkcjonujący jak połączenie XVIII wiecznej Hiszpanii i Włoch? Proszę bardzo. Mordorska misja cywilizacyjna w Haradzie, wzorowana na działaniach Cyryla i Metodego? Jest. I tak dalej i tak dalej. Nawet dygresję (Ranger, Harad) są osobnymi ale sprawnie dodanymi historiami, które same w sobie są ciekawe i jak najbardziej realne gdy mowa o mechanizmie działania. Zatem nie ma co się zrażać bądź być uprzedzonym. Ja po książki sięgnąłem zaraz po ponownej lekturze "Hobbita" i "Władcy". Jestem zachwycony. Użeczony, gdy zestawiłem bieżącą wiedzę "geopolityczną" z tym co się działo w książce. Trzeba się tylko cieszyć. Ja, gdy mowa o fantastyce, nie widzę za bardzo konkurencji dla Jeskowa gdy mowa o poruszonych przeze mnie aspektach. Może Sapkowski i to tylko gdy weźmiemy jego historyczno-fantastyczną "Trylogię Husycką". Już pominę twórców nadmiernie rozbudowanych uniwersum, który tworzyli "wszerz" zamiast w "głąb". Jak Jeskow. Trzeba podejść bez uprzedzeń, z otwartym umysłem, i przeczytać. Zwłaszcza iż akcja bardziej indywidualna też jest dobra. Fajne romanse. Sprawnie ukazane pojedynki. Mechanizmy pracy służb. Nawet nieumarli nekromanty. W LOTR ich główną bronią był strach. Tu też. Ale to w jaki sposób wywołują nim szaleństwo u ludzi... to się naprawdę Jeskowowi udało. Czytać.
Telamon - awatar Telamon
ocenił na106 miesięcy temu
Nicolas Eymerich, inkwizytor Valerio Evangelisti
Nicolas Eymerich, inkwizytor
Valerio Evangelisti
https://my-opinion-of-books.blogspot.com/2020/11/przenikajace-sie-swiaty.html "Nicolas Eymerich, inkwizytor" jest dość skomplikowaną książką, choć liczy ok. 250 stron. Zresztą jest skomplikowana nie tylko w fabule, ale też w polskim wydaniu. O co chodzi? Cóż, tak naprawdę sama tego nie rozumiem. Na tym tomie jest napisane, że to druga część i od razu zastrzegam, że tak nie jest. Według włoskiej kolejności zarazem wydania, jak i ustawienia chronologicznego tomów ten tom jest zawsze pierwszy. Jeśli ktoś wie o co chodzi to proszę o wytłumaczenie. Dalej jest chyba jeszcze dziwniej. Nasz drugi tom to w rzeczywistości jakoś ósmy tom, zależy na który spis patrzymy. Wolę nie wgłębiać się w dalszą numerację. Ta wzmianka wystarczająco mówi. Przejdę lepiej do opisu fabuły, która sama w sobie jest trudna do opisania. Przynajmniej, jeśli chcę uniknąć spoilerów. W książce mamy do czynienia z trzema liniami czasowymi, które w pewien sposób łączą się ze sobą, przenikają się. Linie czasowe i przestrzenne. Na potrzeby recenzji będę nazywać je przeszłością, teraźniejszością i przyszłością, chociaż to nie do końca właściwe określenia, bo tak naprawdę... poniekąd te światy istnieją równocześnie. Wiem, to trudne trochę do zrozumienia, ale tu już wkracza astrofizyka, a w tym nie jestem dobra. Przeszłość. Nicolas Eymerich zostaje głównym inkwizytorem i z tego, co zrozumiałam ma pod sobą Królestwo Aragonii, Kastylii i Sycylii. Tzn. jest władcą religijnym, ogólnie tymi królestwami rządzi Piotr IV razem ze szlachtą. To trochę skomplikowane. W każdym razie jest głową inkwizycji. Wraz z otrzymaniem tego stanowiska otrzymuje dziwną sprawę do wyjaśnienia, a mianowicie pojawienie się niemowlaków z dwoma twarzami (coś jak słowiański Światowid, ale dwie twarze, a nie cztery). Teraźniejszość. Pewien uczony o nazwisku Frullifer wpada na teorię, właściwie to po prostu odkrywa pewne cząsteczki, które umożliwiają przemieszczanie się i czegoś między światami. To tak wielki skrót. On to wszystko wyjaśnia, co prawda w bardziej naukowy sposób, ale po przeczytaniu książki, co nie co się układa, bo on sam mówi, że to nie jest, takie o podróżowanie między światami. W każdym razie, jak to bywa nikt mu nie wierzy, ale do czasu... Ten świat jest jednocześnie, taki sam jak nasz, ale jednocześnie ma chyba pokazać alternatywną przyszłość malującą się w ciemnych barwach, aczkolwiek... niewiele trzeba, żeby to wszystko się spełniło. Część rzeczy już się dzieje. A książka jest z 94. I nie piszę o odkryciach naukowych... Przyszłość. Tu ludzie już normalnie mogą podróżować między planetami, czy księżycami. Jest to sprawozdanie jednej z podróży jednego statku kosmicznego, którego załoga ma do wykonania dziwną misję... Jeśli chodzi o bohaterów to najbardziej wyróżniają się dwaj - Eymerich i Frullifer. Mam wrażenie, że to głównie do nich przyłożył się autor. Pozostali nie są najgorsi, zwłaszcza drugoplanowi mają swój ciekawy charakter, jednak no wyróżniają się ci dwaj. Frullifer to taki niedoceniony naukowiec. Stereotypowy trochę mogłabym napisać. Zrobi wszystko, by go doceniono. Nie ma partnerki. I tu jest to, co jednocześnie w nim bawi i wzbudza żenadę. To taki typ, który narzeka, że żadna go nie chcą, ale sam zachowuje się trochę wieśniacko, że tak się wyrażę. No, trochę powagi. Zachowuje się czasem jak gimnazjalista, ale nie jest szczególnie irytujący. Nicolas Eymerich... Myślałam, że go nie polubię, bo haha, jest inkwizytorem. No i okej mówi o religii i wszędzie widzi zło, a kobiety to już w ogóle zło wcielone dla niego, ale to serio interesująca postać! Jego lęki, a zarazem też pogarda do ludzi, dystans. Jego sarkazm, chociaż to może szczerość? Co chce to osiągnie i nie cyka się, że ma do czynienia np. z królem. Jest dość ludzki, ciekawa postać. Kwestia tego przenikania jest złożona, ale wciągająca (przynajmniej dla mnie). To nie byle jakie science fiction, zresztą to nie pasuje... Czasem to jest po prostu, takie puuff, co ten autor wymyślił. Musiał nieźle nad tym pracować, bo jakby ta teoria nie jest chyba, taka oczywista... Chociaż ja tam się nie znam na fizyce i astrofizyce, więc może dlatego dla mnie to jest takie wow. Lubię trochę skomplikowane książki.
Fobos - awatar Fobos
ocenił na85 lat temu
Ostatni Smok Charles Edward Pogue
Ostatni Smok
Charles Edward Pogue
Ileż tu nostalgii! "Ostatni Smok" to - z tego co pamiętam - pierwsza książka, którą kupiłem sam, gdzieś na ulicznym straganie rozstawionym obok mojej podstawówki. Możliwe, że to też pierwsza pełnoprawna książka fantasy, jaką w życiu przeczytałem. Prawdopodobnie to też książka, którą przeczytałem ponownie najwięcej razy. Niektóre rzeczy starzeją się jak wino, ale są też takie, na które czas wpływa bardzo źle, takie do których nie powinno się wracać. Lepiej zachować dobre wspomnienia starych filmów czy gier komputerowych, niż zobaczyć jak bardzo się zestarzały. Czy to ze względu na kiepskie CGI, przestarzałe rozwiązania, czy też ogólne odstawanie od dzisiejszej kultury. "Ostatni Smok" także zdążył trochę zardzewieć. Styl pisania dialogów w którym bohaterowie 'wpatrują się pełnymi smutku oczyma' i 'odbierają uderzenia niechętnie' pomiędzy kwestiami jest już spotykany coraz rzadziej, w myśl zasady 'show, don't tell'. To samo tyczy się tłumaczeń, które nie mogą się zdecydować czy są stylizowane na staropolski czy jednak nie. Ale niech oberwę kulą ognistą, jeśli nie ma w tym pewnego uroku retro. Już sama historia będąca miksem "Robin Hooda" i arturiańskiego fanfiction wrzeszczy "Lata dziewięćdziesiąteeeeeeeeee!" - w końcu to wtedy nakręcono "Księcia złodziei", "Rycerza Króla Artura" i właśnie "Dragonheart", na podstawie którego napisana została ta książka. Dołóżmy do tego niezłych bohaterów, filmowe gagi i piękne zakończenie... I pomimo ćwierć wieku na karku, wciąż otrzymujemy naprawdę dobrą - jeśli nieco oldschoolową - fantastykę.
CultureBlaze - awatar CultureBlaze
ocenił na75 lat temu
Śmierć Magów z Yara Eugeniusz Dębski
Śmierć Magów z Yara
Eugeniusz Dębski
Książka Śmierć Magów z Yara nie przynosi uniesień intelektualnych i rozkmin literackich, ale od fantastyki przygodowej nie tego wymagam. Tego typu literatura ma przynieść czystą rozrywkę i wciągnąć. Dębski spełnia obydwa te warunki. Fabuła tej książki nie jest szczególnie skomplikowana. Opiera się na pomyśle łączenia postaci z różnych wymiarów i czasów. Wszystko zaczyna się od pękniętego antycznego miecza, który przez przypadek odnajduje się we współczesności. Jeden z bohaterów, których poznajemy na początku bierze go do ręki i nieświadomie go aktywuje. ⚔️ Magiczne miecze są fajne Miecz ten okazuje się być magiczny i przenosi czytelnika (głównie) do alternatywnego świata, w którym zło przybrało postać trzech magów, ukrytych w tajemniczej krainie Yara. Główny bohater, młody król Malcon, jest już ostatnim potomkiem tego rodu, który może ich pokonać. Naiwny i omnipotentny władca rusza w niebezpieczną podróż, podczas której trawa bywa ostra jak nóż, rośliny agresywne bądź trujące, woda zatruta, podczas snu pod gołym niebem czyha wiele niebezpieczeństw i w ogóle prawie wszystko tam chce człowieka zabić. Młody król jednak ma wsparcie w swojej wiernej wilczycy i rumaku, oraz niespodziewanie spotyka kilku sprzymierzeńców. Dzięki nim niemożliwe staje się możliwe, a niebezpieczne przygody stają się mniej niebezpieczne. ⚔️ Śmierć Magów z Yara Pomysł na fabułę bardzo mi się spodobał, niestety wykonanie jest tylko dobre. Owszem, książka wciąga i zapewnia dobrą rozrywkę – jest sprawnie napisana. Natomiast brakowało mi wyraźniejszego rozrysowania niektórych wątków, np. lepszego połączenia historii współczesnej z główną – alternatywną. Gdyby tak bohater współczesny był jakoś świadomy połączenia jaźni, odniósł się bardziej do przygód, byłabym opowieścią zachwycona. A tak, mam wrażenie, że Dębski pisał końcówkę w pośpiechu, skazując czytelnika na zbyt wiele domysłów, dziur fabularnych i naciągnięć. Postacie też nie są jakoś szczególnie wyjątkowe, pokazane raczej pobieżnie. Ale mają fajne przygody i to właśnie o to tu chodzi, żeby się działo. I Śmierć Magów z Yara taką akcję zapewnia, co mz jest wystarczające, żeby tę książkę potraktować jako niewymagającą opowieść, w sam raz do relaksu po ciężkim dniu w pracy. Magiczne miecze są po prostu fajne, chociaż trudno mi właściwie wyjaśnić dlaczego.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na72 lata temu

Cytaty z książki Ziemia bez radości. Księga Elatry i Argnista

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Ziemia bez radości. Księga Elatry i Argnista