-
Artykuły
Wielka Wiosenna Wyprzedaż w Matras.pl: tysiące książek nawet 80% taniej
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Jon Frederickson i jego książka „Kłamstwa, którymi żyjemy”, czyli o poznaniu samych siebie oczami psychoterapeuty
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytelnicy wybrali Książki Roku 2025. Oto zwycięzcy
LubimyCzytać97 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 13 marca 2026
LubimyCzytać512
Cytaty z tagiem "tinder" [14]
Ty jesteś tak uczciwy, że Tinder swata cię tylko z Temidą.
Cechowała ją otwartość i niezachwiana wiara, że jutro będzie lepiej. Jutro jednak nie nadchodziło. Czasami wydawało się, że jest tuż-tuż, ale dzień się w końcu nie kończył, a zmrok nigdy nie zapadał. Żyła w niekończący się poniedziałek − początek tygodnia i zarazem jego koniec. W jasności wiecznej, choć nie wiekuistej, która jednak nie pozwalała spać i uniemożliwiała rachubę czasu.
Taka Jedna przez większość swego dorosłego, prawie trzydziestoletniego, życia szukała męża. Głównie przez Internet. Była właśnie w trakcie pierwszej randki z niejakim Panem Strąkiem, Amerykaninem z Ameryki, podobno Północnej. Siedział przed nią wyprostowany jak kij od szczotki i biadolił o deszczu i innych zjawiskach atmosferycznych. Taka Jedna nie lubiła rozmawiać o zjawiskach atmosferycznych. Co prawda, gdyby Pan Strąk był przystojniejszy, to może by chwilę pogadała. Ale nie był.
– Zanim zaczniemy tak na poważnie – przerwała mu przydługi wywód – czy mogłabym cię prosić, żebyś wyciągnął sobie kij?
– Jaki kij? – Pan Strąk nie zrozumiał.
– Ten, który tak sztywno i z przejęciem dzierżysz w dupie. Wypełnił ci całe jelito i wygląda na to, że końcówka jest w przełyku. Jeśli chcesz, pomogę ci go wyciągnąć. Powiedz kiedy i powiedz „aaa”.
O dziwo pomogło. Pan Strąk nie uciekł, za to po amerykańsku wybuchnął śmiechem. Nie wiadomo czy szczerym. Nie miało to jednak znaczenia, bo znajomość została zaraz po kolacji skonsumowana.
Wiesz, jaki jest problem naszego pokolenia? - Henry spojrzał w stronę Adama, który przecząco głową. - Że żyjemy w erze Tindera, który wypacza wszystkim postrzeganie realnej miłości. (...) Te wszystkie aplikacje randkowe sprawiają, że zatracamy się w wirze setek tysięcy zdjęć, zapominając, co tam naprawdę jest najważniejsze w drugim człowieku.
- Portal randkowy? Na serio? To urocze, jak wszystkie marzycie o czułych, wrażliwych chłopakach, ale zapominacie, że takie chłopaki już dawno mają swoich chłopaków.
Facetów można podzielić na kilka typów. Poszukiwaczy blachar, fotografujących się z motocyklami i na tle samochodów; gostków pod palemkami, z piwem i w kąpielówkach, którzy nie posługują się słowem pisanym, tylko ikonkami; zapalonych sportowców na rowerach, kite’ach i windsurfingach, albo SUP-ach; wreszcie dziwaków, wstawiających paskudnej jakości zdjęcia z łazienek lub wind, w beznadziejnym świetle, z ręcznikami lub gaciami w tle. Niektórzy nawet nie patrzą w obiektyw, tylko w lustro, w którym się przeglądają, żeby zrobić tę najlepszą minę mucho macho. Żałosne. A, są jeszcze ci, którzy ściskają swoje psy, koty albo szynszyle, uśmiechając się głupkowato i pokazując, jacy to z nich wrażliwcy. Jest też trochę typów, których trudno zakwalifikować. Całujących się po bicepsach, fotografujących się od strony ptaka, jakby to miała być jakaś sugestia, z gekonami i jaszczurkami albo z artystycznymi fotkami o dziwnych kadrach i kolorach, które nic nie pokazują. Tych normalnych jest jak na lekarstwo.
Tinder jawi mi się jako obcy świat, traktujący ludzi jak produkty albo zwierzęta na wystawie. Oceniający, bezlitosny i pełen uprzedzeń. Wolałabym zostać wieczną singielką, niż fundować sobie takie męczarnie.
-Jak ty to w ogóle robisz? - Nie mógł się nadziwić. - Facebook i Tinder to kopalnia nieoszlifowanych diamentów - stwierdził bez zastanowienia Rak. Nieoszlifowanych... - powtórzył z niesmakiem prawnik. Iwo tylko potwierdził jego domysły. - Może nie każda to od razu miłość, ale trzeba korzystać. Jeśli nie spróbuję, to się nie dowiem. - Iwo uśmiechnął się demonicznie.
[…] Taka Jedna z bezpretensjonalną premedytacją oznajmiła, że pieprzy tinderowe konwenanse i spokój użytkowników tej aplikacji. Dymała owe konwenanse w dupę we wszystkich możliwych pozycjach Kamasutry i nie omieszkała o tym opowiadać ku przerażeniu znajomych, znajomych znajomych i ludzi, których nie znała, ale którzy za wszelką cenę starali się ją sprowadzić na właściwą drogę, dając bezcenne rady i tłumacząc, że tego typu aplikacje powstały z myślą o seksie i wyłącznie dla ułatwienia kontaktów seksualnych. Nie szuka się na nich mężów”.
Urok ogłoszeń matrymonialnych polega na tym, że są tworzone spontanicznie i w rzeczywistym celu pozyskania partnera, nie zaś na oderwaną od życia prośbę badacza. Mają one jednak oczywistą wadę – tylko niewiele osób decyduje się na ten sposób poszukiwania partnera i zapewne dopiero wtedy, kiedy inne drogi zawiodły. Byłyby to więc osoby nietypowe. Faktycznie – nasze analizy ujawniły, że aż 40% kobiet dających ogłoszenia matrymonialne jest samotnymi matkami i zapewne to właśnie obciążenie utrudniło im znalezienie partnera w bezpośrednich kontaktach. Niestety ogłoszenia matrymonialne nie są dobrym rozwiązaniem dla tych kobiet, czego dowiodło nasze kolejne badanie (Wojciszke, Baryła i Downar, 2002), w którym na podstawie wyników poprzedniego zamieściliśmy w „Anonsach” idealnie męską i idealnie kobiecą ofertę, czyli złożoną z cech najbardziej poszukiwanych u mężczyzn lub u kobiet. Nadawcą tej idealnej oferty była osoba z dwojgiem dzieci lub bezdzietna, kobieta lub mężczyzna. Zliczaliśmy liczbę odpowiedzi na tę ofertę. Okazało się, że mężczyźni w ogóle nie zwracali uwagi na to, czy autorka oferty była idealnie kobieca, czy idealnie męska – skupiali się wyłącznie na unikaniu kobiet z dziećmi (tylko 20% odpowiedzi) i odpowiadali na oferty kobiet bezdzietnych (aż 80% odpowiedzi). Kobiety reagowały w bardziej subtelny sposób. Przede wszystkim ignorowały mężczyzn „kobiecych” niezależnie od tego, czy mieli oni dzieci, czy nie, jeżeli zaś mężczyzna oferował cechy idealnie męskie, to dopiero wtedy unikały jego dzieci.