Krzyś w poszukiwaniu dobrego komiksowego s-f.
Oto komiks o płaczących androidach, uznany za jeden z lepszych komiksów s-f ostatnich lat.
Mamy tu twarde SF z bardzo konkretnymi założeniami: ludzkość tworzy sztuczną inteligencję na swoje podobieństwo, wgrywa całą dostępną ludziom wiedzę, coby stworzyć androidy do opieki i towarzystwa dla ludzi starszych. Naukowcy pracujący nad tymi istotami wierzą jednak w ich większy potencjał i dają im możliwość wyjścia poza przeznaczoną im ścieżkę. Ale zaraz później historia przyspiesza, rozrasta się, skacze w przyszłość i demonstruje imponującą skalę i pomysłowość.
Na początku imponują założenia komiksu i zaangażowanie w zbudowanie spójnej wizji świata, choć wybija z rytmu nadmiar dość naiwnie moralizatorskich komentarzy.
Później komiks robi się ciut all over the place, poszatkowanie historii wybija, ale ostatecznie komiks zwycięża.
Duże przeskoki w czasie pokazują ciekawą i niejednoznaczną wizję przyszłości, choć na pewno nie jest to wizja na wskroś optymistyczna. Ale punkt wyjścia związany ze sztuczną inteligencją z czasem okazuje się bardziej sposobem na pokazanie pewnych zmian i zjawisk, aniżeli motywem głównych rozważań. Jest momentami naprawdę ponuro i dystopijnie, ale w pewien romantyczny sposób.
Jest to też (a może przede wszystkim) komiks o relacji dwóch androidów: Węgla i Krzemienia. O obietnicach i o konfrontacji własnych potrzeb z potrzebami innych. Jest to relacja bardzo wyrazista, silna, zmienna i fascynująca.
Im dłużej mija czasu od lektury, tym głębiej ten komiks we mnie wchodzi. Pełno tu goryczy, rozczarowania i piękna.
Będzie czytane ponownie.
Po więcej recenzji zapraszam na Instagram: @traczytanko
Shangri-La to komiks science-fiction poruszający niezwykle przyziemne problemy społeczne. W dalekiej przyszłości na naszej planecie życie już nie istnieje. Wojny i zanieczyszczenie spowodowały, że ludzie musieli ją opuścić. Cała pozostała ludzkość znajduje się na ogromnej stacji kosmicznej, którą zarządza korporacja Tianzhu. Życie ludzkie opiera się teraz na kilku podstawowych zasadach. Śpij, pracuj, bierz kredyt, kupuj i spłacaj zobowiązanie. Nie ma już podziałów na kraje, rasy czy religię, dzięki czemu jest pokój. Oczywiście nic nie trwa wiecznie... Brzmi znajomo? Tak, fabuła nie jest może jakoś bardzo nowatorska, ale nadal daje do myślenia i skłania do refleksji. Uwielbiam to! Opowieść od samego początku mocno wciąga, a liczne nawiązania do dzisiejszego świata sprawiają, że jeszcze bardziej wsiąkamy w lekturę.
Największym minusem komiksu jest główny bohater, wypada strasznie blado na tle reszty postaci. Drugim minusem jest środek opowieści gdzie banalne rozwiązania fabularne trochę psują budowany od początku niezwykły klimat całości. Na szczęście pod koniec historia wraca na właściwe tory.
Ilustracje ociekają detalami i smaczkami do wyłapywania. Wszystko wygląda świetnie po za jednym ale.... Postacie wyglądają po prostu paskudnie. Dodatkowo gdy jest ich dużo w kadrze możemy mieć problemy z odróżnieniem ich od siebie. Bardzo to irytuje zważywszy na fakt iż reszta komiksu wygląda fantastycznie.
Pomimo kilku wad komiks wciągnął mnie bez reszty. Bardzo fajna, skłaniająca do refleksji opowieść.
Komiks możesz zobaczyć na moim Instagramie lukke_geek
https://www.instagram.com/p/C-FCXbQM3aZ/?igsh=c3B0azAxanRxaGU1