Cierniowy dwór Isabel Strychacz 6,8

ocenił(a) na 414 tyg. temu 🩶
Tajemniczy dom, który przyciąga niczym magnez.
Siostra, która nie zdążyła go opuścić dziś nosi miano “zaginionej”.
Zaginionej od pięciu lat.
Ten dom… na zawsze zostaje we wspomnieniach.
💚
Gdy zbliża sie piąta rocznica ucieczki z Cierniowego Dworu oraz, co najważniejsze, data zaginięcia najstarszej z córek Peartree zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Lia zaczyna zauważać rzeczy, których nie ma prawa widzieć oraz osobę, za którą tęskni najbardziej na świecie. Gdy tracisz najstarsze z rodzeństwa nic już nie jest takie samo. A gdy drugie zaczyna popadać w kolejne nałogi czujesz, że musisz to naprawić. Musisz być idealna, bezproblemowa, by twoja matka nie miała jeszcze większych problemów.
🩶
Tylko… ile można się starać, gdy nikt tego nie dostrzega? Gdy nikt cię nie docenia?
💚
I jeszcze te nieodparte przyciąganie z domu, do którego nigdy nie powinnaś wrócić. W którym wszystko się zaczęło. Aż w końcu… ulegasz.
🩶
“Cierniowy dwór” jest historią na pierwszy rzut oka bardzo ciekawą. Tajemnica zaginięcia siostry, prawdopodobnie nawiedzony dom, intryguje Was to tak samo jak mnie? Domy z duszą są chyba moim czytelniczym fetyszem.
💚
W tę historię jednak nie mogłam się wkręcić. Wizje, jakie miała główna bohaterka, opisy tego domu w ogóle do mnie nie trafiały. Język, którym posługuje się główna autorka sprawia, że naprawdę ciężko się wczuć w historie i jak zazwyczaj czytam wszystkie opisy tak tutaj w drugiej części książki coraz częściej czytałam wybiórcze zdania po to, by ją dokończyć, nie chciałam robić DNF-u.
🩶
Historia baardzo kojarzy mi się z książką Marty Bijan “Wakacje pod morzem” (tu już był DNF). Obie brzmią, jakby były dla mnie, ale okazuje się, że jest w nich COŚ, co mnie odpycha, przez co nie mogę się wczuć. I jak w Wakacjach irytowała mnie główna bohaterka (nazywała się Leo, a tu mamy Lio, co za przypadek XD) tak tutaj irytował mnie dom. To, w jaki sposób nadano mu coś na kształt duszy… Po prostu to nie dla mnie.