Najnowsze artykuły
ArtykułyWielka Wiosenna Wyprzedaż w Matras.pl: tysiące książek nawet 80% taniej
LubimyCzytać2
ArtykułyJon Frederickson i jego książka „Kłamstwa, którymi żyjemy”, czyli o poznaniu samych siebie oczami psychoterapeuty
LubimyCzytać2
ArtykułyCzytelnicy wybrali Książki Roku 2025. Oto zwycięzcy
LubimyCzytać99
ArtykułyCzytamy w weekend. 13 marca 2026
LubimyCzytać512
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Shalom M. Fisch

Znany jako: Sholly Fish
Pisze książki: komiksy
Shalom M. Fisch autor książki Superman: Superman i ludzie ze stali w kategorii komiksy.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
5,7/10średnia ocena książek autora
193 przeczytało książki autora
36 chce przeczytać książki autora
0fanów autora
Zostań fanem autoraKsiążki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Najnowsze opinie o książkach autora
Superman: Superman i ludzie ze stali Andy Kubert 
5,8

Początki Supermana po raz kolejny opowiedziane na nowo. Tym razem historia nie zaczyna się ani na Kryptonie ani w Smallville, ale czytelnik zostaje rzucony w pierwszy okres działalności superbohatera w Metropolis. Dla mnie taki zabieg był dezorientujący. Podobał mi się przy tym wygląd pierwszego kostiumu Supermana - dżinsowe spodnie, t-shirt i wrzucona na to peleryna. Dobrym patentem było też noszenie przez Clarka luźnych strojów by zamaskować swoją muskulaturę. Szkoda, że niestety fabularnie nie jest specjalnie dobrze. Owszem, całkiem efektowna była akcja z pociągiem na początku, ale wraz z przylotem zagrożenia z kosmosu robi się strasznie sztampowo – nowa wersja klasycznego przeciwnika nie jest specjalnie ciekawa, jedynie w pamięć może zapadać to w jakiej postaci istniał na Ziemi – całkiem zabawne. Nie podobało mi się jak przedstawiono Lexa Luthora – wyszedł strasznie karykaturalnie, a na dodatek łatwo daje się oszukać i wykorzystać. Także nowe wyglądy Steela czy Metallo zupełnie do mnie nie przemawiają – wolałem poprzednie wersje. Jeżeli już mowa o porównaniu nowych wersji, to słabo wypada Krypton – wygląda strasznie tandetnie, jak z lat 40. – numerem jeden jeżeli chodzi o rodzimą planetę Supermana pozostanie dla mnie znana także w Polsce wersja Johna Byrne’a.
Druga część komiksu za to jest aż nadmiernie skomplikowana – podróże w czasie, postacie wzięte niewiadomo skąd – można czuć się jakby się przegapiło po drodze parę zeszytów. Wiem, że w następnym tomie część tego chaosu została wyjaśniona, ale taki zabieg mi się nie podoba – wprowadza niepotrzebny zamęt.
Rysunkowo wydaje jest całkiem w porządku, chociaż czasami miałem problemy z rozróżnieniem od siebie postaci – Lex Luthor i Steel wyglądają niemal identycznie – ale to może wina kolorysty, a nie rysownika.
Podsumowując, Grant Morrison jak to u niego często bywa stworzył dziwaczne dzieło, które moim zdaniem jest zupełnie nieprzystępne dla nowego czytelnika. Innymi słowy – komiks nie sprawdza się jako restart historii mający być furtką do kolejnych historii. Polecam jedynie zatwardziałym miłośnikom Morrisona i Supermana.
Superman: Superman i ludzie ze stali Andy Kubert 
5,8

Oto nowy Superman z nowego DC Comics. Jak przystało na nowego Supermana niedawno przeprowadził się on do Metropolis i zaczyna swoje bohaterzenie. Na tym podobieństwa do starego Supka się kończą. Nasz bohater jest bowiem dziewiętnastoletnim sierotą (tia, starzy Kentowie nie żyją),znajduje robotę, ale w Daily Star, a jego kostium stanowią stare, połatane na kolanach dżinsy, niebieski, bądź biały t-shitr z nadrukiem wielkiego eS na klacie i niezniszczalna pelerynka - kocyk z kryptonijskiej rakiety. Ponadto wszyscy go wręcz uwielbiają: przechodnie próbują go zlinczować, policjanci odstrzelić, a Pentagon (z konsultantem Lexem Luthorem, również gówniarzem, na czele) na niego poluje, a gdy już upoluje beztrosko, ale skutecznie, torturuje. A sam Superman? W krótkich przerwach pomiędzy torturami bawi się w Robin Hooda zwalczając bogatych i bezwzględnych kapitalistów. A później pojawiają się metalowi kosmici i zaczyna się robić coraz dziwniej. Ale czegóż innego można się było spodziewać po Grancie Morrisonie? Szalony Szkot zasłużył sobie na swój przydomek. Pocieszajmy się wyłącznie faktem, iż jest to dopiero preludium do psychodeli totalnej, która swe apogeum osiągnie w tomie trzecim...
Głównym rysownikiem niniejszego tomu jest Rags Morales, którego prace są bardzo przyjemne dla oka. Moralesa wspierają dzielnie Brent Anderson, Gene Ha, Brad Walker, oraz sam Andy Kubert.
Dodatkowo album zawiera króciutkie opowiastki o Steelu i przeszłości Kentów napisane przez Sholly Fish i narysowane przez Brada Walkera (Steel) i ChrisCrossa (Kentowie).
Podsumowując, mamy tu do czynienia z taką sobie poprawną opowiastką o Supermanie. Szału nie ma, ale kiepsko również nie jest. Za to co będzie później... Strach się bać...





























