Frida Kahlo. Listy miłosne Suzanne Barbezat 8,0

ocenił(a) na 96 tyg. temu Zapewne wielu z Was kojarzy obrazy Fridy Kahlo (w tym autoportrety, w których się specjalizowała). Motywy malarskie inspirowane twórczością Malarki możemy podziwiać także na przedmiotach codziennego użytku (sama mam takich kilka). Trudno się dziwić tej popularności. To jedna z najważniejszych, najbardziej rozpoznawalnych Artystek XX wieku
Całe życie zmagała się z konsekwencjami wypadku komunikacyjnego, doświadczając przy tym trudnego do wyobrażenia sobie bólu i cierpienia. Nigdy jednak nie przestała malować. Przeszła ponad 30 operacji. Rok przed śmiercią amputowano Jej nawet nogę. Mimo to bardzo kochała życie, nawet tuż przed śmiercią powtarzała i pisała "Viva la vida!"/"Niech żyje życie!"
Wyjątkowy talent, charyzmatyczna osobowość, oryginalna uroda. Znak rozpoznawczy- piękny tradycyjny, meksykański strój. Nie jest tajemnicą, że Frida Kahlo fascynowała zarówno mężczyzn, jak i kobiety. Plotek na temat ilości związków i romansów Fridy pojawiło się oczywiście sporo. Ile jest w nich jednak prawdy? Myślę, że raczej się tego nie dowiemy. I dobrze- uważam, że pewne sprawy powinny pozostać niedopowiedziane.
Ukazana przez Suzanne Barbezat w książce korespondencja Artystki bazuje na listach (także tych pisanych w języku angielskim) i fragmentach z pamiętnika Malarki. Warto nadmienić, że Autorka zadbała o to, aby poszczególne listy poprzedzała krótka i treściwa informacja o konkretnym adresacie listu.
Alejandro Gómez Arias (młodzieńcza miłość Fridy- "Pierwszy płomień"),Diego Rivera (Mąż- "Wszechpożerająca miłość"),Nickolas Muray ("Pełnokrwisty romans"),Georgia O'Keefee ("Pełne zrozumienie"),Ignacio Aguirre ("Namiętna przygoda", Jacqueline Lamba ("Bliska więź"),Josep Bartolí ("Intuicyjna jedność") i Carlos Pellicer ("Głębia uczuć"). Ileż emocji było w tym wszystkim! Pasji, namiętności i zaangażowania. Ale i troski, niepokoju i rozterek. Rozczarowania i niespełnionych oczekiwań. Mamy do czynienia z niezwykle żywym językiem, nieraz nieco chaotycznym, ale bardzo plastycznym, przemawiającym do wyobraźni (chociażby przez fakt używania slangu i zabaw językowych poprzez tworzenie przez Artystkę nowych form).
Moją uwagę przykuły "ozdoby" w postaci pojawiających się od czasu do czasu rysunków umieszczanych przez Fridę na poszczególnych listach (sama nieraz tak "ozdabiałam" listy i kartki pocztowe- nie sposób było się nie uśmiechnąć patrząc na te kreatywne formy wyrażenia siebie). Temu wszystkiemu towarzyszą zdjęcia archiwalne, a także reprodukcje obrazów. Przysłowiowa wisienka na torcie.
Niezależnie od tego, jak postrzegamy kwestię upubliczniania miłosnych listów, nie da się zaprzeczyć temu, że pozwalają nam- Czytelnikom, spojrzeć na ich nadawcę poprzez pryzmat jego wrażliwości, niezwykle osobistych odczuć i przemyśleń naznaczonych nieraz trudnymi i bolesnymi życiowymi doświadczeniami. Wyjątkowo delikatne kwestie. Dająca do myślenia lektura, ale moim zdaniem nie podlegająca jakiekolwiek ocenie.