Lektura na tłusty czwartek, czyli literackie słodycze
Jedliście już? Zapominalskim przypominam: dziś tłusty czwartek, a przyjęło się, że dzień święty należy święcić. Oprócz zwyczajowych pączków i faworków warto zadbać też o obecność odpowiedniej lektury. Poniżej znajdziecie książki, w których słodycze odgrywają niepoślednią rolę.
micheile.com || visual stories/Pexels
Tłusty czwartek – ostatni czwartek przed wielkim postem, rozpoczynający ostatni tydzień karnawału. Dzień, w którym czysty hedonizm jest dozwolony. A nawet lepiej – zalecany, bo spędzenie go bez choćby jednego pączka, nieważne czy nadzianego konfiturą z róży, dżemem, kremem czy bitą śmietaną, obsypanego cukrem pudrem czy oblanego lukrem, trzeba by uznać za znieważenie świętości.
Ze swojej strony zalecam też sięgnięcie po lekturę. Zwłaszcza jeśli jednym z obecnych w niej motywów będą – nie inaczej – słodkości.
Książki na tłusty czwartek
Z okazji tłustego czwartku warto przyjrzeć się pozycjom, w których znajdziemy odniesienia do słodyczy. I to nie tylko do czekolady, przychodzącej nam na myśl niemal natychmiast. Sięgnijmy nieco głębiej. O ile uboższa byłaby dziś przecież literatura, gdyby nie odnaleziony przez Prousta smak magdalenek?
„Powiedziano mi, że mój styl nie jest wystarczająco komercyjny ani modny, by odnieść sukces, i że nie istnieje rynek dla książek osadzonych w wiejskiej Francji, wypełnionych opisami jedzenia” – pisała dla „Guardiana” Joanne Harris w dwudziestą rocznicę premiery „Czekolady”. Cóż, czytelnicy sądzili inaczej.
Trudno byłoby rozpocząć, nie wymieniając „Czekolady”, pierwszego tomu serii opowiadającej o Vianne Rocher, młodej samotnej matce, która wraz ze swoją sześcioletnią córką Anouk przybywa do francuskiej wioski, by otworzyć wyjątkowy sklep o nazwie La Céleste Praline.
W dniu otwarcia Vianne oferuje gościom słodycze, które każdy z nich lubi najbardziej, zupełnie jak gdyby znała ich najskrytsze pragnienia, co rodzi plotki o magicznych praktykach. Co więcej, sklep z czekoladą znajduje się naprzeciwko kościoła, a właścicielka ściąga na siebie gniew lokalnego księdza i jego zwolenników.
„Czekolada” to urocza lektura. Tylko upewnijcie się, że macie pod ręką czekoladę, bo opisy słodkości nie tylko poprawiają nastrój, ale i wywołują burczenie w brzuchu.
„Charlie i fabryka czekolady”, Roald Dahl
Kończąc temat czekolady, trzeba nam zwrócić oczy ku Roaldowi Dahlowi, choćbyśmy nawet otarli się tu o banał, bo w przypadku wielu z nas „Charlie i fabryka czekolady” pojawia się w naszej głowie niemal automatycznie. Tym bardziej że opowieść o Willym Wonce wciąż porusza wyobraźnię twórców. Po dwóch ekranizacjach, w których w rolę ekscentrycznego właściciela fabryki wcielali się Gene Wilder i Johnny Depp, w grudniu ubiegłego roku otrzymaliśmy historię jego wczesnych przygód, w której poznającego Oompa-Loompas młodego Wonkę zagrał Timothée Chalamet.
Świat stworzony przez Dahla poznawać warto. Zwłaszcza że niedawno pojawiło się nowe tłumaczenie Michała Rusinka, które pozwala doświadczyć czekoladowego smaku niezwykłej przygody w zupełnie inny sposób.
Jeśli na hasło „Wonka” przed oczami natychmiast staje wam perlisty uśmiech Johnny’ego Deppa, szczegółowe opisywanie fabuły jest zapewne zbędne. Jedenastoletni Charlie Bucket żyje w biedzie wraz z rodzicami i dziadkami w miasteczku, w którym znajduje się słynna na całym świecie fabryka czekolady. Świat obiega wieść, że Wonka ma do rozdania pięć Złotych Biletów, dzięki którym szczęśliwcy będą mogli odwiedzić fabrykę, a los sprawia, że jeden z nich trafia do Charliego. A potem, cóż, jest tylko piękniej. Chłopiec nawet nie przypuszcza, co zobaczy w fabryce.
Najlepsze książki z motywem słodyczy
„Wojna cukierkowa”, Brandon Mull
A może by tak coś od autora „Smoczej straży” i „Baśnioboru”? Czas jest doskonały. W 2007 roku Mull otworzył cykl „Wojną cukierkową”, drugą część opowieści poznaliśmy w roku 2012, a na trzecią odsłonę, „Misję w Lunaparku”, fani czekali ponad dekadę. Opublikowano ją w ubiegłym roku.
„Wojna cukierkowa” opowiada o dziesięcioletnim chłopcu imieniem Nate, który przed rozpoczęciem roku szkolnego przeprowadza się do nowego miasteczka. Tam zaprzyjaźnia się z trzema chłopcami, Gołębiem, Summerem i Trevorem. Cała czwórka poznaje Belindę White, właścicielkę sklepu, która nagradza ich słodyczami w zamian za pomoc w sprzątaniu.
Cukierki okazują się magiczne, a tymczasem zadania, które stawia przed chłopcami pani White, stają się coraz bardziej niepokojące i chłopcy zaczynają wątpić w czystość jej intencji. Wkrótce wychodzi na jaw, że słodycze pochodzą od magików poszukujących potężnego skarbu.
Książka jest częściowo oparta na doświadczeniach Mulla, urodzonego w Utah, który jako dziecko przeprowadził się do Północnej Kalifornii.
„Wypieki defensywne. Przewodnik dla czarodziejów i czarodziejek”, T. Kingfisher
Ostatnia z pozycji skierowanych do młodzieży. Doskonała na dzisiejsze święto – tym bardziej że polski wydawca określa ją jako „najsłodszą opowieść o magii, talencie i wierze w swoje możliwości”.
Mona różni się od innych znanych jej czarodziejów. Magia czternastolatki działa na… ciasto. Pracuje więc w spokojnej piekarence swojej ciotki. Spokój kończy się, gdy na kuchennej podłodze dziewczyna znajduje zwłoki.
Uruchamia to ciąg wydarzeń, który prowadzi do konieczności obrony miasta przed tajemniczym mordercą. Tylko jak to zrobić, skoro zabójca wziął sobie za cel czarodziejów, a Mona jest posiadaczką najdziwniejszego talentu magicznego świata, dzięki któremu ożywia piernikowe ludziki, a za sprzymierzeńca ma Boba, najdzielniejszy zakwas świata?
Sprawdźcie, czytając książkę T. Kingfisher. Pod pseudonimem ukrywa się Ursula Vernon, zdobywczyni nagrody Hugo za rok 2023.
„Tajemnica gwiazdkowego puddingu”, Agatha Christie
Pora na smakołyk dla fanów kryminałów. I któż byłby lepszym wyborem niż mistrzyni gatunku?
„Tajemnica gwiazdkowego puddingu” to zbiór opowiadań, w których trafimy na dwójkę ulubionych detektywów fanów Agathy Christie: ekscentrycznego Herkulesa Poirota i pannę Marple. Krytyka nigdy nie pałała przesadną miłością do krótkich form Christie, które, jak argumentowano, odbiegają nieco poziomem od jej arcydzieł, ale sięgając po opublikowany po raz pierwszy w 1960 roku tom, z pewnością nie przestrzelicie. I to nie tylko w okolicy Bożego Narodzenia.
Poza śliwkowym puddingiem z tytułowej opowieści, przed którego zjedzeniem gości świątecznej kolacji w starym angielskim wiejskim domu przestrzega tajemnicza notatka, rytuały kulinarne pomogą Poirotowi rozwiązać zagadkę w opowiadaniu „Dwadzieścia cztery kosy”. Cały zbiór stanowi zresztą prawdziwą ucztę dla wielbicieli prozy królowej kryminału.
„W stronę Swanna”, Marcel Proust
Kończymy Proustem, a konkretniej powszechnie uważanym za arcydzieło literatury cyklem „W poszukiwaniu straconego czasu”. W otwierającej go powieści „W stronę Swanna” poznajemy młodego człowieka, który zanurzywszy w herbacie magdalenkę, wraca wspomnieniami do Combray, miasteczka, w którym jako dziecko spędzał cudowne wakacje.
I niebawem przytłoczony ponurym dniem i widokami smutnego jutra, machinalnie poniosłem do ust łyżeczkę herbaty, w której rozmoczyłem kawałek magdalenki. Ale w tej samej chwili, kiedy łyk pomieszany z okruchami ciasta dotknął mego podniebienia, zadrżałem, czując, że się we mnie dzieje coś niezwykłego.
tłumaczenie: Tadeusz Boy-Żeleński
Cóż więcej napisać o Proustowskich magdalenkach? O jednym z najgenialniejszych dzieł w historii literatury? O liczącym blisko cztery tysiące stron siedmiotomowym cyklu, nad którym Proust rozpoczął pracę w lipcu 1909 roku, a zakończył go na krótko przed śmiercią w 1922 roku?
Może tylko: nie bójmy się go. Tych niekończących się zdań, całej tej erudycji, rozbudowanych analiz, zmian narracji i perspektyw czasowych. Dzieło Prousta to zachwyt nad najdrobniejszymi elementami życia. Czego wam na odchodnym w ten tłusty czwartek życzę.
Tagi i tematy
komentarze [28]
Charlie i fabryka czekolady 😍 uwielbiam, podobnie jak uwielbiam pączki w tłusty czwartek
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam








