-
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać357 -
Artykuły
Przeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Tylko że życie nie zna słowa „kiedyś”. Życie zna tylko „teraz” - Gabriela Gargaś radzi
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Jak czytać Harry’ego Hole? Kolejność książek Jo Nesbø i dlaczego warto zacząć dziś
Iza Sadowska11
Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci, czyli piękno klasycznych baśni
W baśniach zapisano prawdziwe piękno literatury. Ludowe mądrości, nawiązania do folkloru, fantastyczne przygody, uniwersalne wartości. Hans Christian Andersen to najbardziej znany patron gatunku, ale nie jedyny twórca, który specjalizuje się w magicznych opowieściach. W Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci, przypadający w rocznicę urodzin duńskiego mistrza, zastanawiamy się, czym są dzisiaj klasyczne baśnie. Postanowiliśmy przedstawić wam również nieoczywiste nawiązania do kultowych baśni, które można znaleźć w innych tekstach kultury popularnej.
Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci to święto obchodzone co roku 2 kwietnia, a więc w rocznicę narodzin duńskiego baśniopisarza Hansa Christiana Andersena. Tym, co najważniejsze w czasie celebracji – oczywiście oprócz samego delektowania się lekturą – jest popularyzacja i rozpowszechnianie książek dla dzieci oraz wspieranie czytania przez najmłodszych. To bardzo ważna inicjatywa, która inspiruje inne projekty. Warto choćby wspomnieć o tym, że w Polsce od 2001 roku odbywa się akcja społeczna „Cała Polska czyta dzieciom”. Bo przecież spędzanie czasu przy wspólnej lekturze, zwłaszcza takiej, która potrafi łączyć pokolenia, to wartość sama w sobie. Przekonywał o tym również Hans Christian Andersen.
Magiczne światy Hansa Christiana Andersena
Porywająca historia zapisana w „Królowej Śniegu”, wzruszająca opowieść, której bohaterką była Calineczka, przewrotne „Nowe szaty cesarza” czy „Mała Syrenka”, bodaj najbardziej znana ze wszystkich baśni Andersena.
W księgozbiorze duńskiego mistrza, urodzonego w 1805 roku, znajdziemy fantastyczne motywy, które utrwalają życiowe prawdy – związane z miłością i przyjaźnią, sztuką dokonywania wyborów, przywiązaniem do rodziny, ale także poszukiwaniem własnego miejsca w świecie. Z biografii Andersena dowiadujemy się, że do świata baśni tak naprawdę jako pierwsza wprowadziła go babcia, z którą bywał w przytułku dla chorych. Nestorka uwrażliwiała go na sprawy najważniejsze, troskę, pielęgnację i czułość. Literat z wielką wyobraźnią, ale też wcale nie mniejszą wrażliwością, w ciągu swojego życia zwiedził niemal całą XIX wieczną Europę. Podróże przez europejskie państwa, choćby Niemcy, Włochy i Francję, ukształtowały jego charakter i artystyczne narzędzia, dzięki którym stał się architektem baśniowych uniwersów.
Ukryte piękno baśni nie tylko dla najmłodszych
Co ciekawe, baśniopisarstwo było dla Andersena na początku zajęciem stricte zarobkowym, które starał się traktować może nie tyle po macoszemu, co jako aktywność na marginesie swoich literackich prób – duński klasyk chciał skupić się również na realizowaniu opowieści dla dorosłego czytelnika. Twórca próbował swoich sił się jako autor sztuk teatralnych, które były jednak odrzucane z powodu błędów formalnych, a także językowych. Przeznaczeniem Andersena było bowiem tworzenie cudownie pomyślanych i ciekawie zaaranżowanych opowieści ze świata baśni.
Andersen wielokrotnie zaznaczał jednak bardzo ważną, właściwie fundamentalną kwestię. W baśniach znajdują się sekrety dostępne zarówno dla najmłodszych, jak i w pełni ukształtowanych odbiorców. Mistrz często zastrzegał, że jego utwory to tak naprawdę szczególny rodzaj literackiego pudełeczka, w którym można znaleźć skarby – dzieci będą zachwycone opakowaniem, fantastyczną formą i cudownymi zdobieniami, a dorośli zastanowią się nad ukrytymi sensami znajdującymi się we wnętrzu. Andersen nie lubił, kiedy jego baśnie od początku charakteryzowano jako utwory przeznaczone tylko dla najmłodszych. Bo przecież w każdym z nas znajduje się wewnętrzny głos, który uwrażliwia nas na nostalgię. Duńczyk nie był zresztą jedynym twórcą zajmującym się realizacją uniwersalnych baśni.
Baśnie braci Grimm – historie, które łączą pokolenia
„Złota gęś”, „Niedźwiedzia skóra”, „Roszpunka”, „Jaś i Małgosia” – któż z nas nie zna baśni braci Grimm? Chociaż Wilhelm i Jacob byli ważnymi członkami Akademii Nauk w Berlinie i uczonymi językoznawcami, a ich najwybitniejszym dziełem z filologicznego punktu widzenia był „Słownik niemiecki” („Deutches Wörterbuch”) opublikowany w 1852 roku, to i tak w historycznych kronikach zapisali się jako mistrzowie baśni.
Najbardziej znanym osiągnięciem braci jest skatalogowanie i zebranie, a następnie publikacja baśni, które opracowali na podstawie wieloletnich badań. W swoich literackich wędrówkach i poszukiwaniach starali się odkryć źródło pradawnych podań, mitów i opowieści z folkloru. Baśnie braci Grimm, podobnie zresztą, jak również dzieła Andersena, stały się dzisiaj klasyką, przetłumaczoną na wiele języków. Ważna jest w tym kontekście jedna sprawa. Bracia Grimm zamierzali odtworzyć prawdę zapisaną w pierwotnych wzorach opowieści, dlatego też w ich wersjach znajdziemy nierzadko sceny okrucieństwa, które przez wieki zostały ocenzurowane. Aktualnie pojawiają się wydania odnoszące się do właściwego zamysłu twórców. I co ważne, w baśniowych światach panują zasady związane z dualizmem świata. Dobro nie może istnieć bez zła, ludzie decydują o tym, gdzie leży granica, jednak najważniejszą sprawą pozostaje trzymanie się moralności, z której płynie nauka – oto dobro zawsze powinno zwyciężyć ciemność.
Animowane ekranizacje klasyki gatunku – Disney i Studio Ghibli
Baśnie to gatunek, który jest podatny na bardzo różne interpretacje. Najpiękniejsze wersje zapisano w literaturze, ale często również na taśmie filmowej. Dzieła Hansa Christiana Andersena wielokrotnie stawały się podstawą pełnometrażowych animacji, które potrafią w niezwykły sposób nawiązywać do duchowego dziedzictwa mistrza. Wszyscy znamy klasykę z wytwórni Disneya, a przecież „Mała Syrenka”, nieśmiertelna animacja z amerykańskiego studia, została zainspirowana baśnią Andersena. A to nie jedyny przykład, kiedy fabuła zapisana w literaturze stała się podstawą kinowego widowiska.
„Kraina Lodu”, animacja nagrodzona dwoma Oscarami: za najlepszy długometrażowy film animowany oraz za najlepszą piosenkę („Mam tę moc”), została również zainspirowana cudowną baśnią „Królowa Śniegu” duńskiego mistrza. Wyjątkowo wzruszająca, pięknie zrealizowana historia, w której zapisano nieoczywisty morał związany z akceptacją, rodzinnym dziedzictwem i szukaniem własnego miejsca w świecie. „Kraina Lodu” potrafi wzruszać na bardzo wielu poziomach doświadczenia, a historie oddane na filmowej taśmie to dopiero wstęp do historii. Wszystko dlatego, że animacje z wytwórni Disneya są rozwijane za sprawą książek i komiksów, dzięki którym możemy poznać nowe rozdziały z baśniowej mitologii.
Okazuje się, że dziedzictwo europejskich mistrzów słowa staje się również częścią skarbnicy z orientalnej kultury. Najważniejsze motywy – wielka podróż w nieznane i odkrywanie piękna zaginionego świata. Klasyczne archetypy – wrażliwi bohaterowie, którzy odkrywają niezbadane cywilizacje – alternatywne rzeczywistości. A do tego pradawne legendy, orientalny folklor, japońska historia… i światowa literatura. Nieoczywiste połączenie? Być może. W kultowych animacjach z wytwórni Ghibli znajdziemy jednak pomysły Ursuli K. Le Guin, reinterpretacje baśni Hansa Christiana Andersena i dziedzictwo Homera. Na ten temat pisaliśmy już w przeszłości, aby udowodnić wam, że filmy takie jak „Nausicaä z Doliny Wiatru” czy „Laputa – podniebny zamek” zawierają bardzo wyraźne, choć czasami nieoczywiste nawiązania do europejskiej literatury ze świata baśni.
Orientalny urok, czyli „Księga tysiąca i jednej nocy”
Niezmienna prawda – w baśniach zapisano unikalne piękno literatury. Ludowe mądrości, nawiązania do folkloru, fantastyczne przygody, uniwersalne wartości. Realizacje dzieł wspominanego wielokrotnie Hansa Christiana Andersena czy nieśmiertelnych braci Grimm to oczywiście tylko określona – ale jakże ważna! – część z kulturowego kanonu. Niezwykle istotnym jego elementem są też niezapomniane baśnie z „Księgi tysiąca i jednej nocy”.
To unikalny zbiór kilkuset baśni, podań, legend, anegdot i opowieści zamkniętych w kompozycyjną ramę legendy o sułtanie Szachrijarze i jego żonie Szeherezadzie, z głównym wątkiem narracyjnym Szeherezady. To właśnie z tej przepastnej księgi pochodzą opowieści z takie jak: „Ali Baba i czterdziestu rozbójników”, „O kalifie Omarze i młodym Beduinie”, „Zaczarowana studnia”, „Sindbad Żeglarz”, „Ślepy Abdallah”, „Azem i królowa duchów”, „Cudowna lampa Aladyna”, „Książę Ahmed i wieszczka Pari Banu”, a także wiele, wiele innych tekstów kultury… Orientalne piękno, które potrafi oczarować formą, stylem i wymową.
Powrót do świata wyobraźni – nowe teksty kultury w kanonie
Baśnie pozostają nieśmiertelne, bo niezwykle popularne. Wspominaliśmy prawdziwe klasyki, które łączą pokolenia, a przecież współcześnie realizowane są również teksty, które do baśni nawiązują – czasami w bardzo nieoczywisty sposób. Choćby „Baśnie barda Beedle’a”, rozwijające magiczne uniwersum Harry’ego Pottera, „Baśnie osobliwe” z bestsellerowego cyklu „Pani Peregrine”, fascynujący jest też komiksowy cykl „Baśnie” – pomysł na serię był prosty i w tej prostocie genialny. Twórcy postanowili umieścić najpopularniejszych bohaterów bajek w świecie zwykłych ludzi. I tak Królewna Śnieżka pełni rolę prawej ręki burmistrza, a potrafiący zmieniać kształty Wilk jest detektywem. Wszystko opracowane w konwencji czarnego kryminału i urban legend, co sprawia, że baśnie zyskują nowy, bardzo nieoczywisty wymiar.
Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci
Najpiękniejsze, najbardziej wzruszające, nieoczywiste – baśnie prowadzą nas przez dawno zapomniane krainy, wielką historię świata literatury, dzięki czemu możemy odkrywać piękno zapisane w dziełach mistrzów. Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci stanowi naprawdę dobrą okazję i pretekst, aby razem z najmłodszymi sięgnąć po ulubione baśnie z kanonu i wspólnie odkrywać sekrety kultury.
Pamiętajcie, że na każdą z wymienionych książek możecie założyć alert cenowy LC!
Tekst odświeżony
komentarze [40]
Jeśli ktokolwiek da swojemu dziecku Księgę z 1001 nocy z tego wydania co jest w na fotce (https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4801130/ksiega-tysiaca-i-jednej-nocy-tom-1) to będzie Dzbanem Dekady. PDK :>
Jeśli ktokolwiek da swojemu dziecku Księgę z 1001 nocy z tego wydania co jest w na fotce (https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4801130/ksiega-tysiaca-i-jednej-nocy-tom-1) to będzie Dzbanem Dekady. PDK :>
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@KotGacek _ Moje bibliotekarki 😎 Wypożyczyły mi całą serię, kiedy miałam osiem lat z wypożyczalni dla dorosłych, bo "to przecież baśnie".
@KotGacek _ Moje bibliotekarki 😎 Wypożyczyły mi całą serię, kiedy miałam osiem lat z wypożyczalni dla dorosłych, bo "to przecież baśnie".
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNo, redaktorzy tego portalu też wiedza o czym piszą:>
No, redaktorzy tego portalu też wiedza o czym piszą:>
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Aka Z bezmyślną ciekawością. Szczęśliwie część baśni było bez takich dodatków, ale te z taką zawartością 18 są bardzo graficzne.
Jakoś rok wcześniej przeczytałam książkę mojego starszego brata o dojrzewaniu i mniej więcej w tym samym czasie pojawiła się po raz pierwszy w TV "Niewolnica Isaura", gdzie właściciel nieustannie dybie na cnotę głównej bohaterki. Dzieciaki w mojej podstawówce wzajemnie ostrzegały się, jakimi ulicami nie chodzić, żeby nie natknąć się na obnażających się panów etc. Dzieci nie żyją w próżni.
Mimo to pełna groza niektórych historii dotarła do mnie z czasem i uważam, że to była lektura stanowczo za wczesna na mój wiek.
@Aka Z bezmyślną ciekawością. Szczęśliwie część baśni było bez takich dodatków, ale te z taką zawartością 18 są bardzo graficzne.
Jakoś rok wcześniej przeczytałam książkę mojego starszego brata o dojrzewaniu i mniej więcej w tym samym czasie pojawiła się po raz pierwszy w TV "Niewolnica Isaura", gdzie właściciel nieustannie dybie na cnotę głównej bohaterki. Dzieciaki w...
Żeby tylko seks, tam były kastracje, kazirodztwa, dekapitacje i wszystkie możliwe sposoby robienia krzywdy bliźnim podlane wyrafinowaną poezją:) W sam raz dla milusińskich :D
Żeby tylko seks, tam były kastracje, kazirodztwa, dekapitacje i wszystkie możliwe sposoby robienia krzywdy bliźnim podlane wyrafinowaną poezją:) W sam raz dla milusińskich :D
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@KotGacek _ Tak, napisałam o tym do autora tekstu kilka godzin temu, ale na razie brak reakcji.
@KotGacek _ Tak, napisałam o tym do autora tekstu kilka godzin temu, ale na razie brak reakcji.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamLOL, słuszna uwaga. A tekst niby "odświeżony", już LC nie pisze kiedy publikowano po raz pierwszy ale można poznać po komentarzach. 3 lata temu 😁
LOL, słuszna uwaga. A tekst niby "odświeżony", już LC nie pisze kiedy publikowano po raz pierwszy ale można poznać po komentarzach. 3 lata temu 😁
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam"Bursztynowe Drzewo" - zapomniany klasyk kaszubskich baśni.
"Bursztynowe Drzewo" - zapomniany klasyk kaszubskich baśni.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Nie byłabym sobą, gdybym nie poleciła tej książki: 😊
Ptaki czarownicy. Baśnie fińskie[bookLink]52045|Ptaki czarownicy. Baśnie fińskie[/bookLink]
Nie byłabym sobą, gdybym nie poleciła tej książki: 😊
Ptaki czarownicy. Baśnie fińskie[bookLink]52045|Ptaki czarownicy. Baśnie fińskie[/bookLink]
Trudno. Nie ma obowiązku lubienia tej książki.
Trudno. Nie ma obowiązku lubienia tej książki.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMoja najpiękniejsza baśń to Dzikie łabędzie[bookLink]4379830|Dzikie łabędzie[/bookLink]. Wszystkim polecam również Baśnie z gór[bookLink]48126|Baśnie z gór[/bookLink] - w niedzielę oddałem tę książkę do czytania dla mojego siostrzeńca.
Moja najpiękniejsza baśń to Dzikie łabędzie[bookLink]4379830|Dzikie łabędzie[/bookLink]. Wszystkim polecam również Baśnie z gór[bookLink]48126|Baśnie z gór[/bookLink] - w niedzielę oddałem tę książkę do czytania dla mojego siostrzeńca.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamOd innej strony polecam Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni. Tom 1[bookLink]5084734|Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni. Tom 1[/bookLink].
Od innej strony polecam Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni. Tom 1[bookLink]5084734|Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni. Tom 1[/bookLink].
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamW dzieciństwie fascynowały mnie i przerażały jednocześnie baśnie braci Grimm, potem odkryłam świat trolli w baśniach szwedzkich oraz Bery i bojki śląskie[bookLink]20455|Bery i bojki śląskie[/bookLink]
W dzieciństwie fascynowały mnie i przerażały jednocześnie baśnie braci Grimm, potem odkryłam świat trolli w baśniach szwedzkich oraz Bery i bojki śląskie[bookLink]20455|Bery i bojki śląskie[/bookLink]
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Ekhm... Nie wiem, czy autor artykułu miał kiedyś w dłoniach któryś z ośmiu tomów (dziewiąty to przypisy) "Księgi tysiąca i jednej nocy" (ja akurat mam pod ręką), ale to zdecydowanie nie jest literatura dla dzieci.
Pełno tam erotyki, której nie powstydziłyby się współczesne "romanse".
Owszem, adaptacje dla dzieci tej monumentalnej księgi, czyli wydawnictwa typu "Baśnie z tysiąca i jednej nocy" mogą być dla dzieci, ale nie ten tom, który zamieszczono jako ilustrację do artykułu.
Baśnie tysiąca i jednej nocy[bookLink]4260103|Baśnie tysiąca i jednej nocy[/bookLink]
Ekhm... Nie wiem, czy autor artykułu miał kiedyś w dłoniach któryś z ośmiu tomów (dziewiąty to przypisy) "Księgi tysiąca i jednej nocy" (ja akurat mam pod ręką), ale to zdecydowanie nie jest literatura dla dzieci.
Pełno tam erotyki, której nie powstydziłyby się współczesne "romanse".
Owszem, adaptacje dla dzieci tej monumentalnej księgi, czyli wydawnictwa typu "Baśnie z...
A propos "orientalnego" piękna (dżizas, jak ja nie lubię tego słowa! Nie żyjemy w XIX wieku!), to ja jestem świeżo po lekturze japońskich "Czerwonych świec i syren". Jaki to jest piękny zbiór! Śmiało mógłby stanąć obok najpiękniejszych baśni Andersena. A tak w ogóle to kompletnie inną - nomen omen - bajką są retellingi baśni (oczywiście przeważnie już nie dla dzieci). "Malice" naprawdę robi robotę. Jak ktoś nie czytał, to polecam!
A propos "orientalnego" piękna (dżizas, jak ja nie lubię tego słowa! Nie żyjemy w XIX wieku!), to ja jestem świeżo po lekturze japońskich "Czerwonych świec i syren". Jaki to jest piękny zbiór! Śmiało mógłby stanąć obok najpiękniejszych baśni Andersena. A tak w ogóle to kompletnie inną - nomen omen - bajką są retellingi baśni (oczywiście przeważnie już nie dla dzieci)....
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejCo jest nie tak ze słowem "orientalny"? Pochodzi z łaciny, "orient" znaczy "wschód". Chodzi o europocentryzm?
Co jest nie tak ze słowem "orientalny"? Pochodzi z łaciny, "orient" znaczy "wschód". Chodzi o europocentryzm?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
W Międzynarodowym Dniu Książki dla Dzieci warto pochylić nie tylko nad twórcami literatury dla dzieci, ale i nad tymi, którzy są odpowiedzialni za wygląd książki od strony graficznej i edytorskiej. Bo to właśnie dzięki nim nawet dorosły człowiek, będąc w księgarni czy bibliotece, nie ma ochoty wychodzić z działu dziecięcego. Książki dla dzieci są wydawane z tak wielką dbałością o ilustracje, odpowiedni dobór czcionki, wielkość liter, layout, że dorosły czytelnik może pozazdrościć dziecku, że wydawnictwa oddają w jego ręce coś tak pięknego. I tak było chyba od zawsze. Wystarczy sięgnąć pamięcią do czasów PRL-u i przypomnieć są ilustracje Butenki, Wilkonia, Szancera, Rychlickiego, Themerson...
A co do baśni. Warto byłoby rozróżnić baśń ludową (Grimm) i artystyczną (Andersen). Ta pierwsza jako gatunek zrodzony wśród ludu, tak jak legendy, sagi, czy choćby dzisiejsze urban legends, bardzo długo świetnie sobie radziła, funkcjonując jedynie w tradycji ustnej. Literatura dla dzieci to dużo więcej niż tylko baśnie.
W Międzynarodowym Dniu Książki dla Dzieci warto pochylić nie tylko nad twórcami literatury dla dzieci, ale i nad tymi, którzy są odpowiedzialni za wygląd książki od strony graficznej i edytorskiej. Bo to właśnie dzięki nim nawet dorosły człowiek, będąc w księgarni czy bibliotece, nie ma ochoty wychodzić z działu dziecięcego. Książki dla dzieci są wydawane z tak wielką...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJa jako mała dziewczynka wolałam czytać dłuższe historie - Dzieci z Bullerbyn, Małą Księżniczkę, Lassie czy też Polyannę. Ale baśnie kojarzą się mi z opowieściami babci do poduszki, gdy nie mogłam zasnąć, i do tej pory trzymam podniszczone tomy z dzieciństwa na półce, a czasami sięgam po jakieś ulubione historie w złe dni.
Ja jako mała dziewczynka wolałam czytać dłuższe historie - Dzieci z Bullerbyn, Małą Księżniczkę, Lassie czy też Polyannę. Ale baśnie kojarzą się mi z opowieściami babci do poduszki, gdy nie mogłam zasnąć, i do tej pory trzymam podniszczone tomy z dzieciństwa na półce, a czasami sięgam po jakieś ulubione historie w złe dni.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Ja zaczynałem od polskich autorów. Pierwszą bajeczką, której najpierw nauczyłem się na pamięć a potem na niej uczyłem się czytać to Szelmostwa lisa Witalisa Jana Brzechwy. Pierwszą książką, którą kupiłem za WŁASNE zaoszczędzone pieniądze była również polska bajka (zbiór opowiadań) Przygody i wędrówki misia Uszatka Czesława Janczarskiego. Książka, a jakże, wciąż jest w moim domu (w stanie bardzo "zaczytanym") i cieszy już trzecie pokolenie.
Calineczkę i inne wymieniane tutaj bajki również zaliczyłem, ale przez długi czas Calineczka jawiła mi się jako horror: ten syn ropuchy, który ją porwał; ten kret, który chciał przymusić ją do małżeństwa...
Ja zaczynałem od polskich autorów. Pierwszą bajeczką, której najpierw nauczyłem się na pamięć a potem na niej uczyłem się czytać to Szelmostwa lisa Witalisa Jana Brzechwy. Pierwszą książką, którą kupiłem za WŁASNE zaoszczędzone pieniądze była również polska bajka (zbiór opowiadań) Przygody i wędrówki misia Uszatka Czesława Janczarskiego. Książka, a jakże, wciąż jest w moim...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJedną z pierwszych które przeczytałam samodzielnie była chyba "Calineczka". A potem już coraz więcej. Do dzisiaj lubię wracać do niektórych baśni, nie tylko Andersena :)
Jedną z pierwszych które przeczytałam samodzielnie była chyba "Calineczka". A potem już coraz więcej. Do dzisiaj lubię wracać do niektórych baśni, nie tylko Andersena :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPo przeczytaniu tych ciekawych propozycji, zachęcamy do wspólnego wybrania się do kina na film pt. "Za duży na bajki", opowiada o chłopcu Waldku (Maciej Karaś )który zmaga się z problemami wieku dorastania oraz stara się spełnić marzenia. Otrzymuje pomoc i wsparcie od mamy, cioci oraz dziadka. Zapraszamy I gwarantujemy dobrą zabawę ;)
Po przeczytaniu tych ciekawych propozycji, zachęcamy do wspólnego wybrania się do kina na film pt. "Za duży na bajki", opowiada o chłopcu Waldku (Maciej Karaś )który zmaga się z problemami wieku dorastania oraz stara się spełnić marzenia. Otrzymuje pomoc i wsparcie od mamy, cioci oraz dziadka. Zapraszamy I gwarantujemy dobrą zabawę ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Czytałam od zawsze. Gdy byłam dzieckiem, to "połykałam" książki z bajkami. Lubiłam "Królową śniegu", "Calineczkę" i inne baśnie Andersena, ale również uwielbiałam czytać bajki polskich autorów. Moim ulubionym autorem był Gustaw Morcinek i jego książka "Jak górnik Bulandra diabła oszukał". Lubiłam też baśnie Janiny Porazińskiej i Marii Konopnickiej "O krasnoludkach i sierotce Marysi". Zaśmiewam się do dzisiaj czytając "Bajki czeskie" Jana Drdy.
Jestem dumna z tego, że swoją miłość do książek przekazałam swoim synom, a na moje wnuki czekają moje książki traktowane jak domowe skarby.
Czytałam od zawsze. Gdy byłam dzieckiem, to "połykałam" książki z bajkami. Lubiłam "Królową śniegu", "Calineczkę" i inne baśnie Andersena, ale również uwielbiałam czytać bajki polskich autorów. Moim ulubionym autorem był Gustaw Morcinek i jego książka "Jak górnik Bulandra diabła oszukał". Lubiłam też baśnie Janiny Porazińskiej i Marii Konopnickiej "O krasnoludkach i...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejPierwszą przeczytaną moją baśnią,a była nią ''Calineczka'' autorstwa Andersena. Wydanie książki z tego, co pamiętam miało twardą oprawę wydawnictwo Nasza Księgarnia lata 1985. Rysunki piękne, duże. Czytałam baśń 3 razy. Spodobała mi się. Takie były czasy, a komputerów nie było. Pożyczało się książki lub rodzice kupowali. Czytało się z miłą chęcią wówczas.
Pierwszą przeczytaną moją baśnią,a była nią ''Calineczka'' autorstwa Andersena. Wydanie książki z tego, co pamiętam miało twardą oprawę wydawnictwo Nasza Księgarnia lata 1985. Rysunki piękne, duże. Czytałam baśń 3 razy. Spodobała mi się. Takie były czasy, a komputerów nie było. Pożyczało się książki lub rodzice kupowali. Czytało się z miłą chęcią wówczas.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamUwielbiam powracać do baśni. Spędziłam z nimi całe dzieciństwo. Stare wydania to klasa sama w sobie. Nie wspominając już o przepięknych rysunkach.
Uwielbiam powracać do baśni. Spędziłam z nimi całe dzieciństwo. Stare wydania to klasa sama w sobie. Nie wspominając już o przepięknych rysunkach.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamdawne ilustracje to było coś - ja też do dziś bardzo lubię czytać stare wydania bajek, baśni i tych książek, które łapałam w dzieciństwie. Kultowe okładki, kolory, rysunki w środku...
dawne ilustracje to było coś - ja też do dziś bardzo lubię czytać stare wydania bajek, baśni i tych książek, które łapałam w dzieciństwie. Kultowe okładki, kolory, rysunki w środku...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamAkurat u nas teraz też można stworzyć piękne rysunki. Pokazała to Lisa Aisato, której ilustracje kocham.
Akurat u nas teraz też można stworzyć piękne rysunki. Pokazała to Lisa Aisato, której ilustracje kocham.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Arteminetta Absolutnie się zgadzam co do Lisy Aisato! :)
Jest też wspaniała Emilia Dziubak. Iwona Chmielewska. Maciej Szymanowicz...
Niech sentymenty przeszłości nie odbierają nam zachwytu chwilą obecną ;)
@Arteminetta Absolutnie się zgadzam co do Lisy Aisato! :)
Jest też wspaniała Emilia Dziubak. Iwona Chmielewska. Maciej Szymanowicz...
Niech sentymenty przeszłości nie odbierają nam zachwytu chwilą obecną ;)
Dziewczyny, Jan Marcin Szancer
Dziewczyny, Jan Marcin Szancer
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa dzisiaj czytam z wnukami baśnie Andersena, jedne z moich ulubionych z dzieciństwa.
Ja dzisiaj czytam z wnukami baśnie Andersena, jedne z moich ulubionych z dzieciństwa.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamStare bajki były najlepsze.Dziś w dobie poprawności politycznej,to koszmar .
Stare bajki były najlepsze.Dziś w dobie poprawności politycznej,to koszmar .
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Pojęcia nie masz. Stare baśnie dalej pomagają dzieciom oswajać trudne tematy, takie jak chociażby zło. Niemniej to właśnie w dzisiejszych czasach wybór świetnych książek dla dzieci jest największy, o czym wie każdy rodzic, oraz w ogóle każdy, kto zgubił się w dziale dziecięcym w księgarni.
Jak ja byłem dzieckiem, w latach 90., to teksty bajek były czymś w rodzaju wkładki tekstowej do tanich obrazków. Dzisiaj wybór pięknych wydań jest tak szeroki, że ciężko się zdecydować.
Pojęcia nie masz. Stare baśnie dalej pomagają dzieciom oswajać trudne tematy, takie jak chociażby zło. Niemniej to właśnie w dzisiejszych czasach wybór świetnych książek dla dzieci jest największy, o czym wie każdy rodzic, oraz w ogóle każdy, kto zgubił się w dziale dziecięcym w księgarni.
Jak ja byłem dzieckiem, w latach 90., to teksty bajek były czymś w rodzaju wkładki...
Zapraszam do dyskusji.
Zapraszam do dyskusji.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Marcin Waincetel W artykule jest podlinkowane wydanie "Baśni z tysiąca i jednej nocy" dla dorosłych. Są tam m. in. takie historie, jak pedofilia, kastracja młodziutkiego niewolnika po tym, jak rozdziewiczył 9-letnią córkę właścicieli, wielokrotny gwałt na odurzonej środkami nasennymi dziewczynie, dekapitacje i wiele innych. A tekst jest o baśniach dla dzieci.
@Marcin Waincetel W artykule jest podlinkowane wydanie "Baśni z tysiąca i jednej nocy" dla dorosłych. Są tam m. in. takie historie, jak pedofilia, kastracja młodziutkiego niewolnika po tym, jak rozdziewiczył 9-letnią córkę właścicieli, wielokrotny gwałt na odurzonej środkami nasennymi dziewczynie, dekapitacje i wiele innych. A tekst jest o baśniach dla dzieci.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDziękujemy za uwagę, to oczywiście pomyłka. Już podmieniliśmy tytuł.
Dziękujemy za uwagę, to oczywiście pomyłka. Już podmieniliśmy tytuł.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam





