-
Artykuły
Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać322 -
Artykuły
Weź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
LubimyCzytać24 -
Artykuły
„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nowa karkonoska powieść Sławka Gortycha! „ŚWIĘTO KARKONOSZY”- już wkrótce! KONKURS
LubimyCzytać131
Niesamowita wyobraźnia kobiet, czyli o polskich pisarkach fantastycznych
Gdzie jest król, tam jest i królowa. Mianem współczesnych władców rodzimej fantastyki można byłoby z pewnością określić Jarosława Grzędowicza, Andrzeja Pilipiuka, Jacka Dukaja, Jakuba Ćwieka czy Andrzeja Sapkowskiego, żeby wspomnieć tylko o kilku. Światotwórstwem z sukcesami zajmują się jednak również przedstawicielki płci pięknej i to im właśnie oddamy głos. Zresztą one tak naprawdę ten głos wywalczyły same. Ale po kolei.
Potrafią być opiekuńcze i empatyczne niczym westalki, a równocześnie bezkompromisowe i bojowe jak walkirie. Charakterne. Każda z nich patronuje innej sferze, innemu obszarowi i konwencji związanej z fantastyką. Bo to gatunek, który – co wiemy z popularnego aforyzmu – podobnie jak i kobiety, zmienny jest. Niebywale różnorodny i między innymi dzięki temu właśnie tak piękny. Zastanówmy się chwilę… Realizm magiczny i nadprzyrodzony horror, oryginalny steampunk, melancholijne retro z zagadką kryminalną, sugestywne (oby nie prorocze) obrazy literackiej postapokalipsy i alternatywne, zdumiewające wizje rozwoju ziemskiej, jak i kosmicznej cywilizacji. Historie obyczajowe, w których pojawiają się anioły, demony, ba, cały bestiariusz ze słowiańskiej demonologii. Krótko mówiąc – jest w czym wybierać.
A słowa mają moc, o czym nie trzeba przekonywać, ale co warto sobie przypominać. Nieustannie. Tak jak uczyniła to Marta Kisiel za sprawą „Pierwszego słowa”, czyli niezwykłej antologii, trudnej do gatunkowej klasyfikacji, bez wątpienia jednak fantastycznej, jeśli chodzi o wymowę i czytelnicze wrażenia, w której swoistego uaktualnienia doczekały się choćby narodowe mity i mityczne postacie wyjęte żywcem z polskiego romantyzmu, żeby wspomnieć tutaj tylko Wallenroda i Winkelrieda. Niesamowitość zabarwiona humorem i fantastyczna aura, którą wypełnione są opowieści obyczajowe, to znak rozpoznawczy Marty Kisiel, autorki „Oczu urocznych”, ubiegłorocznej zdobywczyni Nagrody im. Janusza A. Zajdla, a także przedstawicielki „Hardej Hordy”. Nazwa, przyznać trzeba, bojowa. Prowokująca. Z pewnością sugestywna. Do czego się odnosząca?
Autorki zrzeszone w ramach literackiego projektu „Harda Horda”, antologii opowiadań fantastycznych, stanowią bez wątpienia o sile i różnorodności rodzimej literatury popularnej. A przynajmniej pewnego obszaru. Bardzo różne są teksty zawarte w tym zbiorze, jeśli chodzi o podejmowane tematy, dominujące motywy, wykorzystane konwencje, a nade wszystko styl. Zróżnicowany wcale nie tylko ze względu na płeć, ale – przede wszystkim – wrażliwość. Zwiastunem niezwykłości jest już sama okładka, wyjątkowo czarowna, w której sprytnie poukrywano elementy nawiązujące do opowiadań wszystkich dwunastu autorek.
Jest zatem przywołana na początku Marta Kisiel, która zaskakuje obrazami złowieszczej grozy, wykorzystując w „Jaworze” motyw starej ludowej zabawy, jest też utalentowana Aleksandra Janusz, która w „Dróżniczce” przedstawia nam zaskakujący koniec świata – bardzo kameralny, refleksyjny. Inny niż wszystkie. Podobnym, choć jednak innym szlakiem podąża niezastąpiona Ewa Białołęcka, która opisuje zombie apokalipsę – ironiczną, dowcipną. O wizji końca świata interesująco rozprawia też Anna Nieznaj, z kolei Agnieszka Hałas w misterny sposób łączy ze sobą stechnicyzowaną przyszłość i historię – krwawą, bolesną.
Magdalena Kubasiewicz w ciekawy sposób oddaje zaś magicznego ducha w wydaniu fantasy, z mrocznymi sekretami przeszłości i swoistym gotycyzymem. W podobnej konwencji swój talent zapisała też Martyna Raduchowska, gdy obrazuje sztukę nekromancji i czarnoksięstwa. Milena Wójtowicz zaproponowała z kolei nieszablonową fabułę ujętą w urban fantasy. Podobną materię sprawnie obrabia i wykorzystuje na swój sposób Aneta Jadowska. Klasę po raz kolejny udowadnia Anna Kańtoch, która w liryczny sposób oddaje tęsknotę, melancholię zmieniającą się w wizję rodem z koszmaru. Do postapokalipsy odwołuje się również Anna Hrycyszyn, w wyjątkowej, pamiętnikarskiej formie, a realizm magiczny stał się z kolei środkiem do wyrażenia tego, co niesamowite w literackim obrazie Aleksandry Zielińskiej.
„Harda Horda” to przejaw artystycznej różnorodności ujętej w nieoczywiste konwencje, z tematami odnoszącymi się do przekraczania granic. Poznawczych i charakterologicznych – związanych z odkrywaniem nowych-starych światów, a także nas samych. Autorkom udało się też odpowiednio zniuansować akcenty kobiece, a to za sprawą relacji określających bohaterki. Matki, córki, siostry, babki. Każda inna, a jednak podobna. Jak autorki „Hardej Hordy” – cenione, popularne, wielbione literatki, ale też mniej znane, dopiero odkrywające własne możliwości.
Ale przecież w polskim królestwie fantastycznym dzielą (a może inaczej – właśnie łączą!), a na pewno rządzą również inne władczynie. Choćby Anna Brzezińska i jej znakomity cykl o Twardokęsku, na który składają się między innymi „Żmijowa harfa” i „Zbójecki gościniec”. Swoją drogą zabawne i znaczące jest to, że przez pewien czas podejrzewano, iż rzeczona autorka to mężczyzna skrywający się pod kobiecym pseudonimem, bo przecież żadna niewiasta nie potrafiłaby wykreować tak wyrazistych, bezkompromisowych wizji. Osobowością literacką jest też z pewnością Marta Krajewska, zafascynowana kulturą dawnych Słowian, która w świecie znanym jako Wilcza Dolina zapisała historie „Idź i czekaj mrozów”, a także nominowane do nagrody im. Zajdla „Daję życie, biorę śmierć”. Z wyjątkową werwą pisze też Magdalena Kozak, która aktywność literacką łączy z uprawianiem sportów walki i fascynacją militariami, czego dowody znaleźć można choćby w „Fiolecie” czy „Łzach diabła”.
Miano królowej należy się z całą pewnością Mai Lidii Kossakowskiej, nazywanej pierwszą damą polskiej fantastyki, która w swoim anielskim cyklu daje wyraz swojej wielkiej erudycji i niebywałej pomysłowości. Cichymi bohaterkami są też specjalistki, które nadają odpowiednią formę literackim diamencikom, a więc często anonimowe korektorki i redaktorki sprawujące pieczę nad twórczym procesem. Z imienia niech będzie tutaj przywołana Katarzyna Sienkiewicz-Kosik, dbająca nie tylko o odpowiednią selekcję i rozwój początkujących autorów i autorek, lecz również o rozwój polskiej kultury słowa. Praca nie do przecenienia.
Światowej fantastyce patronuje nie tylko J.R.R. Tolkien, Stanisław Lem czy C.S. Lewis, ale także nieśmiertelna i nieodżałowana Ursula K. Le Guin czy ciesząca się renesansem popularności Margaret Atwood, która inspiruje kolejne pokolenia. Rodzime pisarki, nomen omen fantastyczne, posiadają wielkie patronki. Wzory do naśladowania są potrzebne, zwłaszcza gdy mowa o przywołanych mistrzyniach, lecz równie ważne – kto wie, czy nawet nie ważniejsze – jest to, aby mówić swoim głosem. Autorki stojące za „Hardą Hordą”, ale nie tylko one, zdecydowanie ten głos posiadają.
Fantastyka widziana kobiecym okiem, a tworzona kobiecym piórem, to formuła niezwyczajnie pojemna. Warto też pamiętać, że literatura prawdziwie wielka doskonale radzi sobie bez podziałów i etykietek na to, co męskie, i na to, co kobiece. Bo cóż to niby miałoby znaczyć? Co byłoby wyznacznikiem? Płeć bohatera? Czytelnicze preferencje? Wpisywanie się w społeczno-kulturowe trendy? Bynajmniej. Najważniejsza, jakkolwiek banalnie to zabrzmi, jest autentyczność. Prawda i wrażliwość. A literatura polskich twórczyń spod znaku fantastyki – na różnych poziomach, w odmiennych konwencjach – jest prawdziwie piękna i wzruszająca.
komentarze [40]
"Drużniczka", serio? Paskudny ortograf ; /
"Drużniczka", serio? Paskudny ortograf ; /
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamCo to znaczy "ortograf"? ;) Ktoś, kto ma fioła na punkcie ortografii czy wręcz przeciwnie?
Co to znaczy "ortograf"? ;) Ktoś, kto ma fioła na punkcie ortografii czy wręcz przeciwnie?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTytuł książki był napisany w artykule z błędem. Został poprawiony. A "ortograf" to po prostu błąd ortograficzny :)
Tytuł książki był napisany w artykule z błędem. Został poprawiony. A "ortograf" to po prostu błąd ortograficzny :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamOk, rozumiem 😊
Ok, rozumiem 😊
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Znakomita Anna Brzezińska, która ostatnio potwierdziła swoją klasę, wydając świetną "Wodę na sicie'.
Ciekawa Kossakowska, która niestety marnuje talent w zmierzającym donikąd cyklu "anielskim".
I tyle naprawdę dobrych polskich fantastycznych pisarek, bo panie z hardej hordy nadmiarem talentu niestety nie grzeszą.
Znakomita Anna Brzezińska, która ostatnio potwierdziła swoją klasę, wydając świetną "Wodę na sicie'.
Ciekawa Kossakowska, która niestety marnuje talent w zmierzającym donikąd cyklu "anielskim".
I tyle naprawdę dobrych polskich fantastycznych pisarek, bo panie z hardej hordy nadmiarem talentu niestety nie grzeszą.
Nie omieszkam zauważyć,iż autor pomylił fakty,gdyż Martyna Raduchowska rządzi obecnie na scenie cyberpunk,syfy, gdyż jej cykl "Czarne światła" bije na głowę sławetną animacje filmową "Alita: Battle Angel".
W 2016r 1 część cyklu "Łzy Mai" nagrodzono nagrodą literacką Kawazar,a kolejna część "Spektrum" na początku 2019r zdobyła tytuł Książki Roku w kategorii science fiction! Fabuła i pomysły "cyber naukowe" genialne! Czekam na kolejną cześć z niecierpliwością! Gdyby ją sfilmował,ktoś z "branży wybitnych",to wróżę wielki sukces!
Jeśli chodzi o "nekromancję i czarnoksięstwo", to na tym polu jej cykl o tej tematyce wypada słabo według Mnie, raczej "leci na echo fali" poprzedniego sukcesu...
Królową magii w wielu cyklach jest Trudi Canavan!!!!
A Maria Lidia Kossakowska,to już Cesarzowa "fantasy angel",bez dwóch zdań i nie ma sobie równych! To by dopiero było dzieło, gdyby ktoś "wielki z nieograniczoną sakiewką" sfilmował jej "Zastępy Anielskie"!
Nie omieszkam zauważyć,iż autor pomylił fakty,gdyż Martyna Raduchowska rządzi obecnie na scenie cyberpunk,syfy, gdyż jej cykl "Czarne światła" bije na głowę sławetną animacje filmową "Alita: Battle Angel".
W 2016r 1 część cyklu "Łzy Mai" nagrodzono nagrodą literacką Kawazar,a kolejna część "Spektrum" na początku 2019r zdobyła tytuł Książki Roku w kategorii science fiction!...
Zdecydowanie Aneta Jadowska i jej Dora Wilk to mój numer jeden.
Drugie miejsce Magdalena Kozak za Wampiry z ABW.
Podium zamyka Katarzyna Berenika Miszczuk za cykl Kwiat paproci.
Czytałem też Martynę Raduchowską, Ewę Białołęcką, Magdalenę Kubasiewicz, Annę Kańtoch, Annę Litwinek czy też Joannę Jodełke i jej Ars Dragonię. Trafiłem też na Klaudię Potysz. Na przeczytanie czeka Aleksandra Janusz. Lubię polskie fantasy a nasze autorki są po prostu dobre.
Zdecydowanie Aneta Jadowska i jej Dora Wilk to mój numer jeden.
Drugie miejsce Magdalena Kozak za Wampiry z ABW.
Podium zamyka Katarzyna Berenika Miszczuk za cykl Kwiat paproci.
Czytałem też Martynę Raduchowską, Ewę Białołęcką, Magdalenę Kubasiewicz, Annę Kańtoch, Annę Litwinek czy też Joannę Jodełke i jej Ars Dragonię. Trafiłem też na Klaudię Potysz. Na przeczytanie...
@Robert, czy oprócz cyklu o Dorze czytałeś może cykl o Nikicie? Jeśli tak, który z nich jest wd Ciebie lepszy?
@Robert, czy oprócz cyklu o Dorze czytałeś może cykl o Nikicie? Jeśli tak, który z nich jest wd Ciebie lepszy?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDziewczyna z Dzielnicy Cudów to moje pierwsze spotkanie z Jadowską, ale też jedyny tom o Nikicie. Na razie jednak to Dora jest dla mnie nr 1.
Dziewczyna z Dzielnicy Cudów to moje pierwsze spotkanie z Jadowską, ale też jedyny tom o Nikicie. Na razie jednak to Dora jest dla mnie nr 1.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Ja za Dorę dopiero się będę zabierać...
A cykl o Nikicie osobiście polecam, dalsze tomy będą mniej w stylu "urban- fantasy", za to bohaterka przejdzie w nich długą drogę.
Ja za Dorę dopiero się będę zabierać...
A cykl o Nikicie osobiście polecam, dalsze tomy będą mniej w stylu "urban- fantasy", za to bohaterka przejdzie w nich długą drogę.
Ja jak dotąd miałam przyjemność zapoznać się jedynie z prozą pani Anety Jadowskiej- przyznaję, że było to dla mnie swoiste odkrycie (cykl o Nikicie: Dziewczyna z Dzielnicy Cudów[bookLink]271435|Dziewczyna z Dzielnicy Cudów[/bookLink], Akuszer bogów[bookLink]3875565|Akuszer bogów[/bookLink] i Diabelski młyn[bookLink]4851740|Diabelski młyn[/bookLink]). Nie umiem jednak ocenić pozostałych pań, nie jestem na co dzień jakąś wielką fanką fantastyki, coś (bohater, cykl wykreowany przez jakąś autorkę) naprawdę musi mi się podobać, bym chciała kontynuować cykl czy poznać inne dzieła konkretnego autora. Przykładem tutaj może być w/w Aneta Jadowska, której cykl o Nikicie spodobał mi się na tyle, że niedługo zacznę cykl o Dorze Wilk (czyli powrót do początków twórczości), a co będzie dalej, zobaczymy.
Jeśli chodzi o pozostałe wymienione w artykule autorki, może skuszę się na panią Martę Kisiel. Moim własnym "odkryciem" jest Adrianna Trzepiota[authorLink]114543|Adrianna Trzepiota[/authorLink], autorka sięgającą po elementy fantastyczne, ale trzymająca się realnego świata (ciężko byłoby nazwać jej książki fantastyką, choć dotykają spraw magii słowiańskiej, wierzeń ludowych itp.).
Dodam może, że z zagranicznych autorów tworzących fantastykę jak dotąd bardzo spodobał mi się cykl "Czarne kamienie" Anne Bishop[authorLink]3565|Anne Bishop[/authorLink], twórczość Ursula K. Le Guin[authorLink]17930|Ursula K. Le Guin[/authorLink] poznałam na podstawie trzech książek, ale ciężko byłoby mi zaliczyć tę Autorkę do ulubionych... Pomijam tutaj wszelkie paranormal romance itp. które swojego czasu czytałam, jedne lepsze, inne gorsze, kolejne- kiedy dziś na nie patrzę- zupełnie nie do strawienia.
Ja jak dotąd miałam przyjemność zapoznać się jedynie z prozą pani Anety Jadowskiej- przyznaję, że było to dla mnie swoiste odkrycie (cykl o Nikicie: Dziewczyna z Dzielnicy Cudów[bookLink]271435|Dziewczyna z Dzielnicy Cudów[/bookLink], Akuszer bogów[bookLink]3875565|Akuszer bogów[/bookLink] i Diabelski młyn[bookLink]4851740|Diabelski młyn[/bookLink]). Nie umiem jednak ocenić...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejMiszczuk czytałem,cykl.Że,tak nazwę pogański. Bardzo mi się podobał.
Miszczuk czytałem,cykl.Że,tak nazwę pogański. Bardzo mi się podobał.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNie wiem, o czym tak naprawdę jest ten tekst. Fantastyka/fantasy to obszar literatury, w którym od początku pojawiają się znaczący autorzy i autorki - - płci obojga. Nie wiem, czemu służy podkreślanie, że pisaniem fantastycznym zajmują się (także?) kobiety. (Tak. Bo wiecie, kobiety są ludźmi. Naprawdę. Naprawdę.) Może szczegółowe, oparte na jasnych, naukowych kryteriach badanie pokazałoby, że "żeńska" fantastyka jakoś różni się od "męskiej" - zapraszamy do badań. Natomiast tekst napisany na zasadzie "och, wow, kobiety piszą fantastykę, chodźcie zobaczyć cielę z dwiema głowami!" zwyczajnie obraża 50% czytającego i piszącego społeczeństwa.
Nie wiem, o czym tak naprawdę jest ten tekst. Fantastyka/fantasy to obszar literatury, w którym od początku pojawiają się znaczący autorzy i autorki - - płci obojga. Nie wiem, czemu służy podkreślanie, że pisaniem fantastycznym zajmują się (także?) kobiety. (Tak. Bo wiecie, kobiety są ludźmi. Naprawdę. Naprawdę.) Może szczegółowe, oparte na jasnych, naukowych kryteriach...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejRacja, takie ujęcie tematu jest nieco dziwne. Pasowałoby napisać to z okazji choćby Dnia Kobiet czy t.p. 😉.
Racja, takie ujęcie tematu jest nieco dziwne. Pasowałoby napisać to z okazji choćby Dnia Kobiet czy t.p. 😉.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Droga Airaino,
zgadza się, fantastyka to obszar literatury, w którym od początku pojawiają się znaczący autorzy i autorki. Chciałem zwrócić uwagę na kilka tych autorek, które w moim odczuciu zasługują na szczególną uwagę.
Być może ten tekst stanie się dla kogoś inspiracją, aby głębiej zbadać ów obszar, kto wie, może się nawet doktoryzować. Zależało mi na tym, aby zaprosić dyskusji. Nie hejtowania. Stąd też... nie wiem, skąd to odczucie, jakoby artykuł "zwyczajnie obraża 50% czytającego i piszącego społeczeństwa". Kto miałby się w tej grupie zawierać?
Mimo wszystko dobrej, a przede wszystkim spokojnej niedzieli! Dziękuję również całościowo za krytyczny, acz merytoryczny komentarz.
Droga Airaino,
zgadza się, fantastyka to obszar literatury, w którym od początku pojawiają się znaczący autorzy i autorki. Chciałem zwrócić uwagę na kilka tych autorek, które w moim odczuciu zasługują na szczególną uwagę.
Być może ten tekst stanie się dla kogoś inspiracją, aby głębiej zbadać ów obszar, kto wie, może się nawet doktoryzować. Zależało mi na tym, aby zaprosić...
Rok temu zainteresowałam się Fantasy. Niestety, jak dotąd nie natrafiłam na nic co by mnie porwało. Niezgodna to książka o której łatwo się zapomina. Z kolei, Szklany Tron pomimo obiecującego początku zmęczył mnie, zaś główna bohaterka denerwowała. Chętnie zagłebiła bym się w mroczny świat fantasy bez zawartego romansu, lub jego małą ilością i zastanawiam się której Polskiej książce fantasy dać szansę. Może wstyd się przyznać, ale nie znam żadnej z wyżej wymienionych pań i ich twórczości.
Rok temu zainteresowałam się Fantasy. Niestety, jak dotąd nie natrafiłam na nic co by mnie porwało. Niezgodna to książka o której łatwo się zapomina. Z kolei, Szklany Tron pomimo obiecującego początku zmęczył mnie, zaś główna bohaterka denerwowała. Chętnie zagłebiła bym się w mroczny świat fantasy bez zawartego romansu, lub jego małą ilością i zastanawiam się której...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejPolskie mroczne dobre fantasy z małą ilością romansu to będzie przede wszystkim cykl o Krzyczącym Agnieszki Hałas. Pisane piękną polszczyzną, z bohaterem o kilka warstw bardziej złożonym, niż heroiny ww. książek (i bohaterkami, takoż). Pierwszy tom to w gruncie rzeczy zbiór historii powiązanych osobą bohatera i metawątkiem, dalej już są regularne powieści i to się wszystko pięknie rozwija i komplikuje, a bohaterów autorka nie oszczędza.
Polskie mroczne dobre fantasy z małą ilością romansu to będzie przede wszystkim cykl o Krzyczącym Agnieszki Hałas. Pisane piękną polszczyzną, z bohaterem o kilka warstw bardziej złożonym, niż heroiny ww. książek (i bohaterkami, takoż). Pierwszy tom to w gruncie rzeczy zbiór historii powiązanych osobą bohatera i metawątkiem, dalej już są regularne powieści i to się wszystko...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Jeśli zaczynasz interesować się fantastyką,to proponuję rozpocząć czytanie od klasyki "Diuna"F.Herberta, I.Asimov "Fundacja","Koniec wieczności"i wiele innych... Koniecznie przeczytaj "Futur.e" D.Glukhowskiego,a także zahacz o twórczość jego rosyjskich kolegów: N.Pierumow "Tern",czy "Blackwater" i książki S.Łukjanienko...
Następnie połknij cykl "Zastępy anielskie" M.L.Kossakowskiej,polecam też piękną baśniową fantastykę "Mroczne Materie" Philipa Pullmana i piękny cykl "Ostatni" Silvany De Mari".Oczywiście "Kłamca" J.Ćwieka i Trudi Canavan cykl "Prawo Milenium" lub "Trylogia czarnego maga"... Jest tego tak wiele,iż nie sposób nie znaleźć czegoś dla siebie bez romansu.Przeczytaj i sprawdź co Cię "kręci". A może Lem Ci się spodoba?
Jeśli zaczynasz interesować się fantastyką,to proponuję rozpocząć czytanie od klasyki "Diuna"F.Herberta, I.Asimov "Fundacja","Koniec wieczności"i wiele innych... Koniecznie przeczytaj "Futur.e" D.Glukhowskiego,a także zahacz o twórczość jego rosyjskich kolegów: N.Pierumow "Tern",czy "Blackwater" i książki S.Łukjanienko...
Następnie połknij cykl "Zastępy anielskie"...
@Aguniolek
Koleżanka Pragmatyczna napisała o zainteresowaniu fantasy - nie strasz jej tak od razu science fiction, w dodatku nie tym przyciężkim, bo jeszcze nam od fantastyki ucieknie. Delikatnie trzeba zaczynać. Po pierwsze podrzucać przede wszystkim zgodnie z zamówieniem, a po drugie odstępstwa od oczekiwań podpowiadać takie, żeby lekko i bezboleśnie oczarowały, a nie wystraszyły.
@Pragmatyczna
Mrocznej polskiej fantastyki pisanej przez kobiety sobie nie przypominam, może jeszcze nie odkryłam. Z dzieł męskich naszych autorów na początek polecę oczywistą oczywistość, czyli cykl wiedźmiński Sapkowskiego, a potem coś nieco nowszego, "Opowieści z meekhańskiego pogranicza" Wegnera.
Z fantastyki pisanej przez nasze panie najbardziej przypadły mi na razie do gustu "Kroniki Drugiego Kręgu" Ewy Białołęckiej, w jakiś sposób, choć przecież niemal wszystko jest tam inne, przypominają mi odrobinę twórczość bardzo przeze mnie cenionej Robin Hobb, waham się jednak nieco przy polecaniu Białołęckiej, bo cykl się niestety urywa dość gwałtownie i mimo wielokrotnych zapowiedzi wciąż dalszego ciągu nie widać, bije w tym autorka na głowę sławnego z odwlekania George'a Martina - jak tylko pojawi się wreszcie tom ostatni, jeśli będzie na podobnym jak dotychczasowe poziomie, polecę gorąco.
Z zagranicznych autorek najwyżej cenię nieodżałowaną Ursulę Le Guin. Nikt inny nawet się do niej nie zbliżył.
Canavan nie polecam, jeśli nie zmieniła się w ostatnich latach znacząco, to nie stoi wiele wyżej od autorek miałkich fantastycznych romansów. W czasach, kiedy zapoznawałam się z próbkami jej twórczości, pomysły miewała nie najgorsze, ale niestety kaleczyła je nadmiarem romansu i radośnie optymistycznym ignorowaniem logiki. Lekkie czytadła do zapomnienia, a nie literatura warta polecania i zapamiętywania.
Powinnam chyba polecić Annę Brzezińską, od wieków wisi na mojej liście "muszę kiedyś przeczytać" i od niemal równie dawna wszystko wskazuje na to, że będzie warto, a jednak jakoś od lat nie mogę się zmobilizować, żeby jej książki kupić/zdobyć i wreszcie przeczytać. Kiedyś na pewno...
@Aguniolek
Koleżanka Pragmatyczna napisała o zainteresowaniu fantasy - nie strasz jej tak od razu science fiction, w dodatku nie tym przyciężkim, bo jeszcze nam od fantastyki ucieknie. Delikatnie trzeba zaczynać. Po pierwsze podrzucać przede wszystkim zgodnie z zamówieniem, a po drugie odstępstwa od oczekiwań podpowiadać takie, żeby lekko i bezboleśnie oczarowały, a nie...
@Monika
Nauczona doświadczeniem mogę rzec,iż skoro koleżanka Pragmatyczna zainteresowała się fantastyką, to już ma za sobą kilka "kęsów z różnych kuchni".
Fakt Lem,czy Dukaj(Jego opowiadania są fajne) może ją troszkę zaskoczyć albo przerazić,ale trzeba przecierać szlaki,aby przekonać się,co Nas interesuje.Reszta jest wręcz idealna dla Niej...
Koleżanka już określiła swój wybór fantastyka bez romansu...
Chociaż powiem Ci kochana, iż niektóre pozycje mimo, iż takąż tematyką się parają warto przeczytać dla koncepcji.Polecam pozycję K.Bereniki Miszczuk "Ja diablica" i resztę części ze względu na ciekawe przedstawienie Nieba,Piekła oraz Tartaru,albo też jej cykl "Kwiat paproci",w którym możemy poczuć jak to by było,gdyby Polska nie przyjęła chrztu i nadal wierzono by w słowiańskie bóstw,a to rzadka tematyka i na letnie leżakowanie się nadaje idealnie.
Jeszcze jedną fajną choć też słodkawą propozycją jest cykl "Strange The Dreamer" Laini Taylor,która pomimo wątku miłosnego,zaciekawia pięknie wykreowanym światem.
Lekkie i z romansem, ale koncepcja świata zaciekawia.
Na zakończenie polecam coś oryginalnego i nie ciężkiego "Pierwszych piętnaście żywotów" Harry'ego Augusta" Clair North,bez romansu,a wizja niespotykana...
Gdybym miała odpowiedzieć,dlaczego kocham tak różnorodną i nierealną tematykę,to chyba jedyną odpowiedzią byłby fakt nieprzewidywalności idei autora, a ja to kocham!!!
@Monika
Nauczona doświadczeniem mogę rzec,iż skoro koleżanka Pragmatyczna zainteresowała się fantastyką, to już ma za sobą kilka "kęsów z różnych kuchni".
Fakt Lem,czy Dukaj(Jego opowiadania są fajne) może ją troszkę zaskoczyć albo przerazić,ale trzeba przecierać szlaki,aby przekonać się,co Nas interesuje.Reszta jest wręcz idealna dla Niej...
Koleżanka już określiła swój...
@trnabadara
Masz rację co do bohaterek,ale wiadomo,iż pod młodych pisane...,to jednak pomysł na niebo i piekło na prawdę fajny.
Wiesz,to moja odpowiedź na to,iż w niektórych pozycjach choć lekkich i z goła niezgodnych ze swoimi założeniami można odnaleźć coś ciekawego.A w tej pozycji akurat nie zwróciłam uwagi na główną bohaterkę,gdyż Mnie nie interesowała.Ja wolę przekornych bohaterów,no i się pośmiałam...
Wyobraź sobie,iż sama się zadziwiłam tym,iż ostatnio przeczytałam sagę o czasach wojennych J.Jax i mi się podobała? Choć nie jest,to zgodne z tym,co wybieram.Po prostu czasem warto złamać zasady...
Idzie lato,czyli czas na lenistwo umysłowe...wiec dlaczego nie...?
@trnabadara
Masz rację co do bohaterek,ale wiadomo,iż pod młodych pisane...,to jednak pomysł na niebo i piekło na prawdę fajny.
Wiesz,to moja odpowiedź na to,iż w niektórych pozycjach choć lekkich i z goła niezgodnych ze swoimi założeniami można odnaleźć coś ciekawego.A w tej pozycji akurat nie zwróciłam uwagi na główną bohaterkę,gdyż Mnie nie interesowała.Ja wolę...
Czy mnie oczy nie mylą i nie ma w tym zestawieniu pani Miszczuk? :D a niby laureatka tylu Waszych nagród ;)
Czy mnie oczy nie mylą i nie ma w tym zestawieniu pani Miszczuk? :D a niby laureatka tylu Waszych nagród ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamBo ten artykuł jest żenująco słaby, dobór autorek jakby po 5 minutach szukania w Google.
Bo ten artykuł jest żenująco słaby, dobór autorek jakby po 5 minutach szukania w Google.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamFenrirze, dziękuję za merytoryczny komentarz. Myślę, że wniesie on do dyskusji wiele wartościowego.
Fenrirze, dziękuję za merytoryczny komentarz. Myślę, że wniesie on do dyskusji wiele wartościowego.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamAleż ja nawet nie widzę sensu w pisaniu ci merytorycznych komentarzy, bo twoje artykuły to w większości są pisane po łebkach. Wielokrotnie ci na to ludzie zwracają uwagę. Zresztą jeśli sam nie widzisz problemu z powyższym artykułem, to nie mamy o czym dyskutować, naprawdę.
Ależ ja nawet nie widzę sensu w pisaniu ci merytorycznych komentarzy, bo twoje artykuły to w większości są pisane po łebkach. Wielokrotnie ci na to ludzie zwracają uwagę. Zresztą jeśli sam nie widzisz problemu z powyższym artykułem, to nie mamy o czym dyskutować, naprawdę.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamFenrirze, napisz własny artykuł, chętnie poczytałabym coś napisanego porządnie, a nie tylko po łebkach. Bo jak się nie ma, co się lubi, to na razie lubię choćby artykuły Marcina. Zawsze to przynajmniej teksty, w których nie natknę się od razu na Miszczuk albo na Mroza, jak to bywa w innych tutaj...
Fenrirze, napisz własny artykuł, chętnie poczytałabym coś napisanego porządnie, a nie tylko po łebkach. Bo jak się nie ma, co się lubi, to na razie lubię choćby artykuły Marcina. Zawsze to przynajmniej teksty, w których nie natknę się od razu na Miszczuk albo na Mroza, jak to bywa w innych tutaj...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJest mi bardzo miło, natomiast chciałabym, bo ten błąd już drugi raz gdzieś widzę, zwrócić uwagę na pisownię słowa "Dróżniczka". Przepraszam! :)
Jest mi bardzo miło, natomiast chciałabym, bo ten błąd już drugi raz gdzieś widzę, zwrócić uwagę na pisownię słowa "Dróżniczka". Przepraszam! :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPolecam Opowiadania bizarne[bookLink]4823352|Opowiadania bizarne[/bookLink] zamiast tej całej hordy.
Polecam Opowiadania bizarne[bookLink]4823352|Opowiadania bizarne[/bookLink] zamiast tej całej hordy.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
"Człowiek, który czyta albo który myśli, albo liczy, przynależy do gatunku, nie do płci."
Marguerite Yourcenar – Pamiętniki Hadriana
"Człowiek, który czyta albo który myśli, albo liczy, przynależy do gatunku, nie do płci."
Marguerite Yourcenar – Pamiętniki Hadriana
Uważam, że artykuł powinien zostać rozpoczęty od twórczości pani Anny Brzezińskiej, dzięki której uwierzyłam że kobiety potrafią pisać. Niestety ciągle pozostaje, jak dla mnie, jedyną polską pisarką fantasy. Reszta pań oprócz fajnych kilku pomysłów, nie ma mnie jako czytelnikowi nic do zaoferowania. Kossakowską jeszcze coś nie coś przeczytałam, twórczość pozostałych pań próbowałam, naprawdę próbowałam, ale porzuciłam na rzecz innych książek.
Anna Brzezińska powinna być wymieniana jako kobieta pisząca w Polsce dobre fantasy. Szkoda, że na tak długo znikła z fantastycznego krajobrazu.
Uważam, że artykuł powinien zostać rozpoczęty od twórczości pani Anny Brzezińskiej, dzięki której uwierzyłam że kobiety potrafią pisać. Niestety ciągle pozostaje, jak dla mnie, jedyną polską pisarką fantasy. Reszta pań oprócz fajnych kilku pomysłów, nie ma mnie jako czytelnikowi nic do zaoferowania. Kossakowską jeszcze coś nie coś przeczytałam, twórczość pozostałych pań...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Okej. Nie mogę, muszę. Poszłam i sprawdziłam. Jesteś niezwykle oczytaną osobą, znasz książki w szerokim zakresie, od dziecięcych po dorosłe i od obyczajówek po fantastykę. Czytałaś nawet takie krindżowe ramoty, jak „Dziewczyna Mistrza Gry” (jako stara erpegówa naprawdę tej pozycji nie toleruję, ale to temat na inną dyskusję) i takie dziwności, do których trzeba trochę mózgu, jak Moers. Znasz Dianę Wynne Jones, która jest w Polsce okrutnie niedoceniana, a wspaniała, z wyobraźnią, którą można by obdzielić troje pisarzy. Znasz Endego, kurna, nie tylko z filmu. Jest jednakowoż pewien wyjątek. Sprawdziłam to Twoje próbowanie polskich autorek i znalazłam: Brzezińską, Kossakowską, staruteńki, mocno skrytykowany w fandomie sf Rydzewskiej i debiut Anny Kańtoch z 2004 (przypominam: mamy rok 2019, a autorka nie tylko dojrzała literacko, ale także zdobyła całą półkę nagród). To jest lista od 2012. Gdzie są te okropne autorki, co heroicznie próbowałaś i nie zdzierżyłaś?
Znaczy ja nie wymagam, żeby wszystko się podobało. Autor jako taki powinien siedzieć z buzią w ciup i się nie odzywać, dać czytelnikom czytelniczyć i działać. Ale. Do. Cholery. To się tak często powtarza, a ja jestem dziś w tak parszywym nastroju, że mały rant jest, jak sądzę, potrzebny.
Aha, nie boję się was, i tak nie jestem gorącym towarem na rynku wydawniczym, więc mogę powiedzieć, co myślę.
Why the actual f*** „polska autorka fantastyki” to aż trzy powody, żeby nie kupowano twojej książki? Gorzej - żeby omijać książkę szerokim łukiem z bardzo długim patykiem i uprzedzić się do wszystkich po jednym niepowodzeniu czytelniczym, jakbyśmy były jedną osobą, a czort tam zresztą, jedna osoba też może mieć na koncie różne dzieła (Butcher: Dresdena lubię, Codex Alera znudził mnie do imentu)? Bonusowe punkty, jeśli osoba, która tak uważa, też jest rodzaju żeńskiego - kobity, wy się aż tak nie doceniacie i nienawidzicie? Wiecie, ile musiały przejść Tokarczuk i Brzezińska, żeby je uznano? Ja się temu jako ambitny dzieć przypatrywałam. Bo takim samym shitem, albo i gorszym - jako pionierki - obrywały w początkach swojej kariery. Brzezińska była aktywnie zwalczana przez własnego wydawcę, żeby nie zagroziła Sapkowskiemu, true story.
Macie tutaj, w antologii, taką rozpiętość stylów i tematów, że naprawdę można powybierać. Aha, jakby ktoś jeszcze nie wiedział: te opowiadania nie muszą reprezentować całości twórczości. Bo jesteśmy, do cholery, indywidualnościami i potrafimy pisać różne rzeczy.
Jakby ktoś miał argument, że nie tylko autorki cierpią z powodu takiego podejścia i sprawa dotyka też autorów - tak, też tak bywa, jeden z najlepszych ostatnio odszedł od powieściopisarstwa. Chciałabym wbić wam młotkiem do głowy, czytelnicy-kapryśnicy, że naprawdę rodzą się nowi autorzy, autorki też, a nawet z czasem nabierają wprawy warsztatowej i realizują odważniejsze pomysły, poważnie, nie wszystko wynaleziono w latach ’90. Czytajcie nieznanych, będziecie się potem chwaliły „znałam tę a tę, zanim była cool”.
A najlepsze jest to, że takie osoby zazwyczaj same piszą i uważają, że akurat one nie padną ofiarą tego zjawiska. Bo są, no nie wiem, lepiej oczytane i postarają się bardziej? Newsflash: nope. Sorry, waćpanna. Jesteśmy jednej krwi.
Okej. Nie mogę, muszę. Poszłam i sprawdziłam. Jesteś niezwykle oczytaną osobą, znasz książki w szerokim zakresie, od dziecięcych po dorosłe i od obyczajówek po fantastykę. Czytałaś nawet takie krindżowe ramoty, jak „Dziewczyna Mistrza Gry” (jako stara erpegówa naprawdę tej pozycji nie toleruję, ale to temat na inną dyskusję) i takie dziwności, do których trzeba trochę...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
W mojej opinii coś, co odrzuciło mnie po około jednym, dwóch rozdziałach ciężko jest wrzucić do rubryki porzucone, a tym bardziej do książek przeczytanych. Rozumiem Twój punkt widzenia i nie dziwię się Twojemu rozdrażnieniu. Ale mnie drażni np ciągłe reklamowanie się autorek, które nie są na polskim rynku wydawniczym krótko. Coś jednak sprawia, że nie sięga się po te tytuły.
Kobiety owszem dużo się muszą nieraz namęczyć by je doceniono. Ale czy na każdym kroku musimy przypominać każdemu, że jesteśmy kobietami i mamy z tego powodu tak ciężko? Że powinno się nam przyznawać nagrody, bo jest równouprawnienie? Nie słyszałam, by ktoś złe słowo powiedział o LeGuin, Robin Hobb czy z polskiego rynku Brzezińskiej i Kossakowskiej. Tych np w antologii nie ma. Ciągłe rozprawy o męczeństwie kobiet i tym, że się nas nie docenia, bo jesteśmy kobietami sprawia, że staje się to nudne i męczące.
W mojej opinii coś, co odrzuciło mnie po około jednym, dwóch rozdziałach ciężko jest wrzucić do rubryki porzucone, a tym bardziej do książek przeczytanych. Rozumiem Twój punkt widzenia i nie dziwię się Twojemu rozdrażnieniu. Ale mnie drażni np ciągłe reklamowanie się autorek, które nie są na polskim rynku wydawniczym krótko. Coś jednak sprawia, że nie sięga się po te...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
W antologii znajdują się utwory autorek należących do grupy. Kossakowska nas reklamuje.
Jeśli chodzi o "złe słowo" - poważnie, Johnie Snow, nic nie wiesz. Hobb potrzebowała dziewięciu książek i zmiany pseudonimu na męsko brzmiacy, żeby się wybić. To nie jest moje przypuszczenie, tylko fakt, rozmawiałam z nią na Pyrze. Le Guin przebiła się, otwarcie głosząc tezy feministyczne i do końca życia walczyła o to, żeby kobiety w sf-f traktowano poważnie - wystarczy poczytać jej eseje (równocześnie w ogóle walczyła o fantastykę i jej obecność w literaturze jako taką i wspomagała młodszych). Brzezińska i Kossakowska - już mówiłam, obserwowałam ich wczesną karierę i sugestie, które wtedy padały, niektóre dość obrzydliwe. Brzezińska założyła własne wydawnictwo, żeby móc publikować.
Jest trudno. Dziś łatwiej, ale nadal trudno. To, że facetom też trudno, nic nie zmienia, po prostu jest dodatkowy handicap. Jak będziesz siedzieć cicho, grzecznie i mówic, że nie dzieje się nic, to nie będziesz niczego mieć i tyle.
Po opowiadanie Hobb zapraszam do piątego numeru Fenixa, tzw. Fenixy, inicjatywy pozahordowej, a damskiej.
W antologii znajdują się utwory autorek należących do grupy. Kossakowska nas reklamuje.
Jeśli chodzi o "złe słowo" - poważnie, Johnie Snow, nic nie wiesz. Hobb potrzebowała dziewięciu książek i zmiany pseudonimu na męsko brzmiacy, żeby się wybić. To nie jest moje przypuszczenie, tylko fakt, rozmawiałam z nią na Pyrze. Le Guin przebiła się, otwarcie głosząc tezy...
Pani Kisiel,piszę zabawnie.Ja przyznam,że wolę mroczą fantasty.Z elfem,trolem czy innym stworem.Lubię dark .
Co do pań,to w Polsce fantasty no nie jest tak dobre jak te zagraniczne.
Pani Kisiel,piszę zabawnie.Ja przyznam,że wolę mroczą fantasty.Z elfem,trolem czy innym stworem.Lubię dark .
Co do pań,to w Polsce fantasty no nie jest tak dobre jak te zagraniczne.
Temat ciekawy, ale podanie... Zaczynasz, Marcinie, od razu od przywołania stereotypu - kobieta zmienną jest. Boże. Nie mogę już słuchać takich rzeczy. Serio. Słucham ich jako kobieta całe życie. I mam dosyć. Dalej wymieniasz autorki - szkoda tylko, że to jest właśnie tylko wymienianka, i to nazwisk znanych i popularnych, a nie krytyczne podejście do problemu, czyli do tego, czemu (niektórzy? większość?) czytelników chce dzielić literaturę (w tym fantastyczną, być może szczególnie) na "kobiecą" i "męską", skąd to się bierze, co dalej itp. Ostatecznie wychodzi bardzo stereotypowy tekst, z którego nie dowiedziałam się niczego nowego i który nijak (niestety) nie skłonił mnie do refleksji.
Temat ciekawy, ale podanie... Zaczynasz, Marcinie, od razu od przywołania stereotypu - kobieta zmienną jest. Boże. Nie mogę już słuchać takich rzeczy. Serio. Słucham ich jako kobieta całe życie. I mam dosyć. Dalej wymieniasz autorki - szkoda tylko, że to jest właśnie tylko wymienianka, i to nazwisk znanych i popularnych, a nie krytyczne podejście do problemu, czyli do tego,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejWszystko ładnie pięknie, ale miano "królowej" nadane Kossakowskiej brzmi... zabawnie. Ona pisze mocno przeciętnie, a do takiej Brzezińskiej nie ma w ogóle startu. Podobnie Kozak, jej styl jest raczej słaby, choć ponoć przemyca dużo ciekawych informacji z wojskowości (może, nie znam się).
Wszystko ładnie pięknie, ale miano "królowej" nadane Kossakowskiej brzmi... zabawnie. Ona pisze mocno przeciętnie, a do takiej Brzezińskiej nie ma w ogóle startu. Podobnie Kozak, jej styl jest raczej słaby, choć ponoć przemyca dużo ciekawych informacji z wojskowości (może, nie znam się).
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZapraszam do dyskusji.
Zapraszam do dyskusji.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
