Jutro

Okładka książki Jutro autora John Marsden, 9788324016280
Okładka książki Jutro
John Marsden Wydawnictwo: Znak Literanova Cykl: Jutro (tom 1) literatura młodzieżowa
272 str. 4 godz. 32 min.
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Format:
papier
Cykl:
Jutro (tom 1)
Tytuł oryginału:
Tomorrow, When the War Began
Data wydania:
2011-04-04
Data 1. wyd. pol.:
2011-01-01
Liczba stron:
272
Czas czytania
4 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324016280
Tłumacz:
Anna Gralak
Średnia ocen

7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Jutro w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Jutro



książek na półce przeczytane 1668 napisanych opinii 858

Oceny książki Jutro

OPINIE i DYSKUSJE o książce Jutro

avatar
2
1

Na półkach:

Można to poczuć na skórze, że tam się jest!

Można to poczuć na skórze, że tam się jest!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
646
234

Na półkach:

"Okazało się, że naszego świata już nie ma.
Że nie ma już żadnych zasad.
A jutro musimy stworzyć własne."
Młodzież wybrała się na wycieczkę w pobliskie góry. Wracając ich świat się całkowicie zmienia. Znajdują martwe zwierzęta, puste domy, a wszyscy mieszkańcy i ich bliscy zniknęli. Są przetrzymywani w miasteczku przez obce wojsko. Ellie i jej przyjaciele zaczynają walczyć o jutro, o to żeby ocalić bliskich i samemu przeżyć. Wracają do bazy w górach i układają plan życia w nowej rzeczywistości. Wspaniała.

"Okazało się, że naszego świata już nie ma.
Że nie ma już żadnych zasad.
A jutro musimy stworzyć własne."
Młodzież wybrała się na wycieczkę w pobliskie góry. Wracając ich świat się całkowicie zmienia. Znajdują martwe zwierzęta, puste domy, a wszyscy mieszkańcy i ich bliscy zniknęli. Są przetrzymywani w miasteczku przez obce wojsko. Ellie i jej przyjaciele zaczynają walczyć...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
31
31

Na półkach:

Kolejna przypadkowo znaleziona pozycja, bez wcześniejszego zapoznania się z gatunkiem i fabułą. Na wstępie zaznaczam, że osobiście nie przepadam za nastolatkami, jako głównymi bohaterami. To wiek, w którym poznaje się otaczający nas świat, rzadko współgrający z dorosłym myśleniem. W książkach często robi się z młodzieży… mędrców. Nienawidzę tego, dlatego moją opinię mogą śmiało zignorować osoby, nie zgadzające się ze mną w tej kwestii.
Zaczęłam czytać i już po pierwszym rozdziale zastanawiałam się nad zakończeniem lektury, gdy odkryłam wiek głównych bohaterów. Mój masochizm nakazał mi skończyć. Prawdopodobnie dlatego, że na początku było dobrze. Ciężko zrobić z nastolatków głównych bohaterów. Sama nigdy bym się o to nie pokusiła. Niby masz wejść w umysł bardzo młodego człowieka, a jednoczenie nie możesz tego zrobić, aby fabuła nie przypominała płytkiej i pozbawionej większego sensu historyjki. Moim zdaniem zwykle kończy się to komiczną hybrydą dorosłego i dziecka.
Na początku bohaterowie oddają się nastoletnim problemom i to jest w porządku. Grupka chłopców, grupka dziewczyn. Szkoła. Wycieczka. Potem następuje „zagłada” i nagle IQ każdego drastycznie rośnie. Czasami mówią i myślą, jak dorośli, czasami jak dzieci. Te dwa światy zderzają się przez całą książkę. Strach u bohaterów, zachowania irracjonalne pod jego wpływem, uciekanie myślami do rodziców – to wszystko na plus, chociaż tego ostatniego trochę mi zabrakło. Gdybym była na ich miejscu, bardziej cierpiałabym z powodu odcięcia od rodziny. Oni wydają się być zbyt zajęci sobą i walką (?!),a może przetrwaniem. Rozbawiło mnie jednak ratowanie dwójki przyjaciół. Sam fakt ich ratowania jest w porządku, ale sposób, w jaki to zrobili nie. Banda dzieciaków oszukuje żołnierzy. Mogą być nędznie wyszkoleni, ale wprost uwielbiam, gdy grad kul mija się z celem. Krótko mówiąc, dorośli zostali pojmani, a banda dzieciaków gra w kotka i myszkę pod nosem nie wyszkolonych i wyszkolonych (?!) żołnierzy. Rozumiem, że książka to ucieczka od otaczającego nas świata i nie musi pokrywać się z naszymi ponurymi realiami, od których właśnie uciekamy. Nie mniej, po drugi tom nie zamierzam sięgać. Boję się, że zaczną tam latać helikopterami i ratować rodziców, podczas gdy żołnierze usilnie będą próbować trafić w cel, oczywiście bezskutecznie.

Kolejna przypadkowo znaleziona pozycja, bez wcześniejszego zapoznania się z gatunkiem i fabułą. Na wstępie zaznaczam, że osobiście nie przepadam za nastolatkami, jako głównymi bohaterami. To wiek, w którym poznaje się otaczający nas świat, rzadko współgrający z dorosłym myśleniem. W książkach często robi się z młodzieży… mędrców. Nienawidzę tego, dlatego moją opinię mogą...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

14877 użytkowników ma tytuł Jutro na półkach głównych
  • 8 733
  • 5 982
  • 162
3319 użytkowników ma tytuł Jutro na półkach dodatkowych
  • 1 943
  • 753
  • 263
  • 104
  • 92
  • 86
  • 78

Tagi i tematy do książki Jutro

Inne książki autora

John Marsden
John Marsden
Pisarz australijski, nauczyciel i dyrektor szkoły. John Marsden zaczął pisać, ponieważ uczniowie w prestiżowej szkole, w której pracował, nie chcieli czytać. Jego debiut So much to tell you powstał w zaledwie trzy tygodnie, ale natychmiast trafił na listy bestsellerów. Po pierwszym sukcesie Marsden przez kilka lat łączył karierę pisarską z pracą pedagoga. Później zrezygnował z pracy w szkole, ale nie z pracy z młodzieżą - organizował warsztaty pisarskie, w których brali udział także młodzi ludzie z Turcji czy Indonezji. Sukces tych warsztatów zainspirował go do założenia w 2006 roku szkoły, w której nie tylko pełni funkcję dyrektora, ale też prowadzi lekcje.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

W sieci Gemma Malley
W sieci
Gemma Malley
„Młodzi ludzie są naszą przyszłością […]. Bez nich świat zatrzyma się w miejscu.” Druga część serii Deklaracja jest książką dobrą. Idealnie wpisuje się w schemat młodzieżowej dystopii. Najpierw było zniewolenie i światełko nadziei w tunelu, teraz jest walka o swoje ideały, ale przeciwnik okazuje się być silniejszy niż nam się wydawało i musi siłą rzeczy nastąpić tom trzeci, gdzie będzie zapewne zwycięstwo po mniejszych lub większych trudach. Czyta się lekko, łatwo i przyjemnie, chociaż pomysły na różnego typu sytuacje są proste, a bohaterowie odrobinę irytują swoją naiwnością i łatwowiernością. A o czym tym razem? Peter nie może się pogodzić z działalnością swojego dziadka, więc pragnie aktywnie działać dla Podziemia. Zatrudnia się w firmie dziadka i udając dobrego nawróconego wnuka i pracownika, chce zinfiltrować firmę od środka i odkryć tajemnicę Długowieczności. Czy mu się to uda? Czy może szef najbardziej intratnego biznesu na świecie jest na tyle przekonujący, że Peter i Anna w końcu podpiszą Deklarację? Generalnie niewiele zaskakuje. Tam gdzie autorka wprowadza podstęp, aby zmylić bohaterów, czytelnik wie z całą pewnością, że to podstęp. Są różnice zdań, młodzieńcza zapalczywość, młodzieńcze „sam wiem najlepiej”, co może irytować, ale i tak puszczamy to w niepamięć, bo przecież każdy najwięcej uczy się na własnych błędach. Autorka wprowadziła odrobinę napięcia, opisując metody wytwarzania leku na Długowieczność Premium. Sama końcówka historii była już niespecjalna, za co gwiazdka w dół. Rozczarowałam się, wiele byłam w stanie wybaczyć w trakcie całej książki, ale zakończenie wydało mi się za krótkie, za proste, za płytkie, za łatwo poszło itp. Itd. Mimo wszystko sprawdzę zakończenie serii, chociaż domyślam się, że na fajerwerki nie mam co liczyć.
Villiana - awatar Villiana
oceniła na67 lat temu
Piękne istoty Kami Garcia
Piękne istoty
Kami Garcia Margaret Stohl
Do "Pięknych istot" byłam bardzo długo zachęcana, aż w końcu uległam. Jak oceniam to spotkanie? Czy po latach ta historia nadal jest dobra? I czy zasłużyła, by w Polsce wydano ostatni tom? Ta historia była naprawdę klimatyczna. Jest go książka, której akcja często kręci się w środkowisku szkolnym, a jednocześnie sprawia, że wręcz czuje się ten nieco mglisty, nieraz mroczny klimat. Świat Obdarzonych już w pierwszym tomie wydaje się interesujący, nawet jeśli nie dane jest nam zobaczyć zbyt wiele. "Piękne istoty" w dużej mierze skupiają się na relacji Ethana (głównego bohatera oraz narratora) i Leny oraz na samej Obdarzonej. Chociaż ich uczucie rozwinęło się dość szybko, był to naprawdę naturalny proces. Z pewnością ciekawe było, według mnie, to, że historię poznajemy z perspektywy Ethana, zwykłego chłopaka, który wplątał się w coś niezwykłego. Przywykłam już do fantastycznych młodzieżówek z mocnym wątkiem miłosnym, gdzie zawsze była perspektywa Jej, która trafia na niezwykłego Jego. Przykład? "Zmierzch". W "Pięknych istotach" była to dla mnie miła odmiana. Ponadto ta książka zawiera różne motywy, które bardzo lubię, jak choćby zakazany związek i przeznaczenie. Książka nie obfituje w akcję, jednak na pewno nie jest nudna. Autorki świetnie wykreowały krajobraz małego miasteczka, a także portrety jego mieszkańców, których poglądy są bardzi konserwatywne, a horyzonty wąskie. Doskonale ukazane zostało tutaj, jak ciężko niekiedy odnaleźć się w tak małej społeczności, nie potrafiąc wtopić się w tłum. No i mając nadnaturalne zdolności. Również wątek poczucia wykluczenia i niedopasowania w miejscu, w którym żyje się od zawsze, jest tutaj ważny. "Piękne istoty" zostawiają apetyt na więcej, ale kiedy sięgnę po kolejny tom? Cóż, to się dopiero okaże. Na razie zostawiam tę serię z 8/10 dla pierwszego tomu, który powinien być odpowiedni dla osób 13+ TW: śmi€rć, prz€ślad0wani€
jednorozec_czyta - awatar jednorozec_czyta
oceniła na81 rok temu
Erebos Ursula Poznanski
Erebos
Ursula Poznanski
Sztuczne Przestrzenie, które wydają się tak realne i bardziej doskonalsze niż rzeczywisty świat, że nawet najmniejsza skaza na ich Strukturze może spowodować u nas odczucie zgorszenia i obrzydzenia, ze względu zbyt perfekcyjną ułudę – to może jeszcze w pewnym stopniu fikcja, lecz jakbyśmy zareagowali w sytuacji, gdy znaleźlibyśmy się w takiej ,,Dolinie Niesamowitości”, gdzie tylko drobny błąd zorientowałby nas w jak nierealnej, dużo bardziej perfekcyjnej nierzeczywistości się znajdujemy? Czy wychodzące z roku na rok, coraz potężniejsze i coraz mocniej upodabniające się do otaczającego nas środowiska, ludzi oraz ukształtowania terenu Gry Video - nie staną się tak realne, że zastąpią nam dom, rodzinę i zapragniemy by w tej ułudnej macierzy rozrywki, spędzać więcej czasu ? Czy w końcu Avatary, którymi tak chętnie posługujemy się w wirtualnej płaszczyźnie, odejdą do lamusa i zamiast nich, przeniesiemy tam naszą świadomość : siatkę sygnałów elektrycznych krążącą między synapsami w komórkach nerwowych mózgu, dostosujemy do składni tej niebotycznej symulacji zamieniając ją w zbitek Kodu Źródłowego i poprzez nasz mózg doświadczymy takich bodźców jak doświadczają ulubieni lecz nieodczuwający bohaterowie gier? Do czego jesteśmy w stanie się posunąć by zmieść pod dywan problemy życia codziennego i zaznać tego czego nie było nam dane doświadczyć w normalnym świecie? Jak skończy się przedkładanie sztucznego anonimowego świata nad prawdziwe, rodzinne i przyjacielskie relacje? Jak bardzo będziemy jeszcze ludźmi. Gdzie skryje się ta cząstka człowieczeństwa? Z powyższymi pytaniami, lecz w nieco innym, literackim przeznaczonym dla młodzieży stylu, zmagał się pewnie każdy czytelnik powieści ,,Erebos” U.Poznanskiego. Powiedzmy sobie szczerze i bez bicia: ta książka przedstawia przerażający obraz skutków uzależnienia nastolatków tak ślepo oddanych wirtualnej rozrywce. Bohaterem dzieła U.Poznanskiego jest Nick Dunmore – typowy młodzieniec, mieszkający w zwykłej - jednej z wielu - dzielnicy mieszkaniowej w Londynie. Co najdziwniejsze, nie znamy do końca jego wieku, lecz nie jest to do końca najistotniejsze, gdyż jest on częścią normalnego młodzieżowego świata, który ta powieść po prostu przedstawia. Oprócz tego ,chodzi do jednego z wielu miejskich Liceów i wraz z przyjacielem Collinem i całą masą kumpli trenuje koszykówkę. Cóż tu dużo mówić, Nick to prosty przykład przechodzącego okres buntu nastolatka. Londyńska szaruga, ciągła monotonia jednolitych betonowych bloków, żarcie z puszki odgrzewane w mikrofali, oraz wiecznie pracujący rodzice. Taki obraz rzeczy powoduje, że młodego Dunmore’a można odbierać jako przeciętniaka z bardzo ,,przeciętnej” rodziny, jako najnormalniejszego ,,Kowalskiego”. Lecz cały czas tak nie jest. A wszystko do czasu, gdy dla nas i dla Nicka zaczyna się robić naprawdę tajemniczo. Jego kolega Collin nie przychodzi na trening koszykówki. W ogóle nie zjawia się w szkole. Znika na kilka dni, by powrócić jak gdyby nigdy nic, z poczuciem normalnego uczęszczania do tej placówki. Ma podkrążone oczy jakby wcale nie spał. Wygląda na strasznie przemęczonego, ale i ironicznie podekscytowanego. Co mogło go aż tak zająć i przyszpilić by ot tak olać szkołę i treningi? Podobnie zachowuje się część uczniów ze szkoły Dunmore’a. Wygląda na to, że coś nieziemsko ciekawego pochłania ich na tyle by bez żadnego zmartwienia ,jak z procy wystrzelić i znaleźć się na kolejnych, nudnych lekcjach w klasie. Mówi się, że wszystkiemu winne jest jakaś tajemnicze pudełko, owinięte jak nadawana na poczcie przesyłka, małe zawiniątko, coś co według Nicka jest prawdopodobnie źródłem problemów ,,nieobecności uczniów”. Mogłoby się wydawać: młody, gniewny. Dunmore, w końcu zniecierpliwiony dostaje to co urosło do rangi ,,kultu”, to co podarowuje sobie wybrana społeczność szkolna. Gdy znużony wraca do domu, rozpakowuje zawiniątko. Tym czymś czym ekscytują się jego koledzy jest zwyczajna płyta CD. Wkłada ją do stacji dysków, a po chwili klika na ikonkę instalacji. Po zakończonym procesie uruchamia się gra. Nickowi ukazuje się czarny, ziejący pustką ekran, by po chwili przestrzeń na nim ukazana zaczynała się rozświetlać i przybierać co raz ostrzejsze, dużo wyraźniejsze kontury. To co było przedtem niczym, teraz jest jednym wielkim pogorzeliskiem, dogasającymi ruinami cywilizacji, pośród których widać gęstą zawiesinę z pyłu miejskich gruzowisk, połączonego z drobinkami prochu, którego ślady użycia widać w resztkach poszatkowanych pociskami karabinu ścian. Na środku tej apokaliptycznej scenerii zostaje wbity potężny miecz. Umieszczono go tam pod ostrym kątem, a na głowni jego rękojeści przymocowana jest mała flaga, która spokojnie i rytmicznie powiewa. Oprócz tego przy górnych krawędziach ekranu zaczyna materializować się napis EREBOS. Zanim Nick przekonał się, że ów symulacja tworzy i niszczy życia, najpierw musiał doświadczyć tego, o czym było w jej przypadku tak głośno. Wchodząc do świata bardzo zaawansowanej przestrzeni o potężnych możliwościach obliczeniowych, Dunmore jest na wpół przerażony gdy rozgrywka po wielu próbach żąda od niego wprowadzenia prawdziwego Imienia i Nazwiska. Jak to jest w ogóle możliwe by EREBOS wiedział kto , gdzie , i w którym momencie będzie brał udział w tej symulacji?. Nie zadając sobie więcej pytań decyduje się na wejście do gry i przyjęcie postaci Sariusa – wysokiego, szczupłego Elfa, o smukłej pociągłej twarzy, długich blond-srebrnych włosach, przepasanych ząbkowaną opaską oraz darze uzdrawiania, wytrzymałości i regeneracji. W większości sytuacji: Narrator przedstawia nam Nicka z perspektywy Sariusa – jego elfickiego Avatara. Sarius to Nick, a Nick to Sarius. Gra – chociaż nawet nie wiadomo czy można to nazwać grą , ze względu na to, że po prostu :swojego uczestnika obserwuje – staje się o niebo ważniejsza dla Dunmore’a niż cały zapyziały, realny świat. I tak Nick wchodząc do Erebosu, staje się częścią pięknej , mitologicznej rzeczywistości Fantasy, takiej jak w najlepszych grach RPG typu: ,,The Elder Scrolls V: Skyrim” czy w polskim ,,Wiedźminie” . W grze zaczyna się robić niezręcznie gdy oprócz zadań od kościstego, noszącego stare pustelnicze szaty ,,posłańca”, wykonywanych w świecie Rozgrywki, nasz główny bohater dostaje zlecenie załatwienia czegoś w namacalnej rzeczywistości. Dunmore’a opanowuje lekki szok i panika. Ta gra żyje! Ona go obserwuje! Jest wszędzie, a Nick czuje się tak jak postać z filmu ,,Truman Show”, którą wszystko co otacza jest częścią gigantycznego, idyllicznie nierealnego reality show, przedstawienia, które cały czas ktoś obserwuje. Erebos to jedno gigantyczne oko, które jak na okładce powieści U.Poznanskiego przypatruje się uważnie każdemu, nawet temu nie doświadczającemu wirtualnej macierzy. W ,,Erebos” gra się tylko raz i powinno się robić to samemu. O ,,Erebosie” rozmawia się tylko w ,,Erebosie”. Nick chyba nawet zbyt dobrze pojął te zasady. Autor zwraca tutaj uwagę na jeden przerażający aspekt. Chłopak jest tak pochłonięty tą symulacją, że zwykłe biologiczne życie, to co czyni go człowiekiem traktuje jako mniej ważne, a grę, którą przyniósł do domu na krążku CD i, którą teraz doświadcza uważa za coś pięknego, inne życie, dużo ciekawsze doświadczenie. Gdy np. spożywa z rodzicami posiłek, robi to jak najszybciej, gdyż gdzieś w ,,Białym Mieście” Erebosu zostawił Sariusa na pastwę losu. Przecież , nawet odejście na moment może spowodować obrabowanie bądź pobicie jego Avatara. Erebos był Panem Wszelkiego Stworzenia, Panem życia i śmierci. Wciągał umysły młodych ludzi, lecz dobrze, że okazał się tylko nad program rozwiniętą formą Sztucznej Inteligencji, a nie doskonałym bytem, którego istnienie i ewolucja odbywałaby się w innych kategoriach. Przykre jest to, że to potężne ,,coś” , wykorzystujące naiwnych nastolatków powstało w imię zemsty, po to by zniszczyć Ortolana – prezesa Korporacji ,,Soft Suspense”, tworzącej Gry Video. A ty zagrałbyś w tą grę?
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na108 lat temu

Cytaty z książki Jutro

Więcej
John Marsden Jutro Zobacz więcej
John Marsden Jutro Zobacz więcej
John Marsden Jutro Zobacz więcej
Więcej