
Artykuły"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać1
ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać441
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać16
Wybór poezji

- Kategoria:
- poezja
- Format:
- papier
- Seria:
- Biblioteka Narodowa: Seria II
- Data wydania:
- 1990-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1979-01-01
- Liczba stron:
- 332
- Czas czytania
- 5 godz. 32 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 8304032058
- Tłumacz:
- Krzysztof Boczkowski
Ta książka nie posiada jeszcze opisu.
Kup Wybór poezji w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Oceny książki Wybór poezji
Poznaj innych czytelników
115 użytkowników ma tytuł Wybór poezji na półkach głównych- Przeczytane 58
- Chcę przeczytać 55
- Teraz czytam 2
- Posiadam 10
- Poezja 6
- Ulubione 5
- Literatura angielska 1
- 2001 1
- Domowe 1
- 100 książek, które trzeba przeczytać - Empik - dziennikarze i pisarze 1
Tagi i tematy do książki Wybór poezji
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Inne materiały dotyczące książki Wybór poezji

Cytaty z książki Wybór poezji
I wszystko będzie dobrze
I wszelkie sprawy ułożą się dobrze
Gdy języki płomieni splotą się
W węzeł ognistej korony
A ogień i róża - staną się jednym.
I wszystko będzie dobrze
I wszelkie sprawy ułożą się dobrze
Gdy języki płomieni splotą się
W węzeł ognistej korony
A...
Nie ustaniemy w poszukiwaniach,
A kresem wszelkich naszych poszukiwań
Będzie dojście do punktu wyjścia
I poznanie tego miejsca po raz pierwszy.
Nie ustaniemy w poszukiwaniach,
A kresem wszelkich naszych poszukiwań
Będzie dojście do punktu wyjścia
I poznanie tego mie...
Czas przeszły i obecny czas
Oba obecne są chyba w przyszłości,
A przyszłość jest zawarta w czasie przeszłym.
Jeśli czas cały wiecznie jest obecny,
To cały czas jest nie do odkupienia.
To, co być mogło, jest abstrakcją,
Stale trwającą możliwością
Tylko w świecie rozważań.
To, co być mogło i to, co było,
Jeden wskazują cel, który zawsze jest obecny.
Dudni w pamięci echo kroków
Wzdłuż korytarza, którym nie poszliśmy,
Do furtki, której nigdy nie otworzyliśmy,
Do różanego ogrodu.
Czas przeszły i obecny czas
Oba obecne są chyba w przyszłości,
A przyszłość jest zawarta w czasie przeszłym.
Jeśli czas ca...













































OPINIE i DYSKUSJE o książce Wybór poezji
Jedna z najtrudniejszych lektur w moim czytelniczym życiu. Bardzo wymagająca, ale na szczęście dzięki Krzysztofowi Boczkowskiemu, autorowi wstępu, przypisów i części przekładów możliwa. Wracałem do tej książki co parę tygodni, czasem miesięcy, czytałem znane mi już teksty ponownie, i wciąż zerkałem do egzegezy Boczkowskiego, i w końcu zaczęła się dla mnie ta poezja otwierać. Oczywiste, że w pewnym stopniu, oczywiste, że dobrze byłoby ponawiać lekturę, przed czym, mam nadzieję, nie stchórzę.
Boczkowski, sam poeta, ale i naukowiec, ścisłowiec, do tematu ma podejście ścisłe, metodyczne, drobiazgowe i logiczne. Sam Eliot chyba też taki był, więc się obaj panowie dogadują nieźle. Przekłady Boczkowskiego także wydają mi się najbliższe oryginału, jako że tłumacz dołożył wysiłków, by przekazać warstwę filozoficzną tych tekstów, a jednocześnie nie zgubić śpiewności, czyli znowu szedł za poglądami samego Eliota. Udało mu się.
A poezja? Nie mnie oceniać postać pomnikową, półboga w świecie poetyckim, do którego, wszakże, współcześni autorzy nie odwołują się zbyt często. Chwali się go jako klasyka, lecz z niego nie korzysta (wprost, bo jego wpływ na całą współczesną poezję zdaje się niewątpliwy). Może po temu trzeba mieć podobną umysłowość, logiczno-artystyczną, nie wiem... W Indiach za to, a przynajmniej w poezji tamilskiej, odwołania do Eliota pojawiają się stosunkowo często, może ze względu na bliskie orientalnemu widzenie świata.
No właśnie - dzieckiem będąc trafiłem na buddyzm i, zachwycony, doszedłem do przekonania, że my, moje pokolenie i poprzednie, odkryliśmy filozofię wschodu dla Europy (zaczęło się od podróży Beatlesów do Indii),że nikt przedtem się nią nie fascynował. A teraz widzę, że Eliot, o ileż wcześniej, widział rzeczywistość bardzo podobnie jak Azjaci. W światopoglądzie Eliota znajdujemy chrześcijański mistycyzm, azjatycką, nie tylko buddyjską naukę o pustce, także hinduską Bhagavadgitę, i wszystko to traktowane jest jako droga do tego, co w Azji nazywa się oświeceniem. Czytanie późnej poezji Eliota musi być rodzajem medytacji, jeśli chcemy się w nim zagłębić, tak jak przy studiowaniu filozofii buddyjskiej, hinduskiej lub taoistycznej.
"W Margate na plaży
Nic niczym nie uwieńczę,
Z niczym nie połączę
Nic."
I jeszcze o Miłości, w najszerszym możliwym znaczeniu tego słowa:
"Kto więc udrękę stworzył? Miłość.
Miłość Nieznanym jest Imieniem
Poza dłoniami, co uwiły
Koszulę z ognia, w niej cierpimy,
Zdjąć jej moc ludzka nie ma siły."
Jedna z najtrudniejszych lektur w moim czytelniczym życiu. Bardzo wymagająca, ale na szczęście dzięki Krzysztofowi Boczkowskiemu, autorowi wstępu, przypisów i części przekładów możliwa. Wracałem do tej książki co parę tygodni, czasem miesięcy, czytałem znane mi już teksty ponownie, i wciąż zerkałem do egzegezy Boczkowskiego, i w końcu zaczęła się dla mnie ta poezja...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoematy Eliota to nie lada wyzwanie dla niewtajemniczonych.
Na wtajemniczonych czekają świetne przekłady (m.in. Miłosza) oraz oryginalne angielskie wersje.
Na wtajemniczonych czekają także Cztery Kwartety, których z uwagi na ich głębię, opuścić nie wolno.
Poematy Eliota to nie lada wyzwanie dla niewtajemniczonych.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa wtajemniczonych czekają świetne przekłady (m.in. Miłosza) oraz oryginalne angielskie wersje.
Na wtajemniczonych czekają także Cztery Kwartety, których z uwagi na ich głębię, opuścić nie wolno.
Żyjemy w podłych czasach. Nie są one oczywiście podlejsze, niż czasy Eliota (1888 – 1965: dwie wojny światowe i zimna wojna),któremu „wymknęło się”: „I tak się właśnie kończy świat, nie hukiem ale skomleniem”, ale u osób rzetelnych i słownych diagnozuje się dziś zespół Aspergera, bo normą jest – chyba jednak inaczej, niż w czasach Eliota – łamanie obietnic, wyjawianie tajemnic i niedotrzymywanie słowa.
Co mamy z sobą robić, jeśli nie mamy poczucia, że zawsze możemy się zwierzyć Komuś, Kto wysłucha, Kto widzi w ukryciu, Kto dotrzymuje słowa? Co mamy robić, kiedy nie czujemy Jego opieki, kiedy nie słyszymy Jego odpowiedzi, kiedy mamy poczucie, że jesteśmy ostatnimi z ostatnich, porzuconymi i przeoczonymi, przez tę jedną osobę, na której nam zależało? Czego (lub Kogo) się trzymać wiodąc życie ukryte (jak Emily Dickinson lub św. Teresa z Lisieux),jeśli w tym ukryciu spowija nas ciemność i cisza?
Zapraszam na herbatę, albo kawę, albo wino, czy też na co tylko masz ochotę z Eliotem i Prufrokiem.
Postaram się nie przeszkadzać.
Zdaniem Zimbardo osoby nieśmiałe nie są delikatnymi nadwrażliwcami, lecz przebiegłymi manipulatorami, którzy domagają się specjalnego traktowania i takie traktowanie wycofaniem, czy ucieczką wymuszają na innych. W odpowiedzi otrzymują od tych, którzy pozwalają sobą manipulować, zachęty, pochwały i pochlebstwa, bez których muszą się obyć „śmiali” (nie – nieśmiała część ludzkości).
Dlaczego tekst o Prufrocku zaczynam od najpewniej chybionej diagnozy Zimbardo dotyczącej nieśmiałości?
Od pierwszej lektury "Pieśni miłosnej Alfreda Prufrocka" uderzało mnie pytanie, które w tym poemacie wybrzmiewa kilkukrotnie: „Czy się ośmielę”?, „Czy się ośmielę wszechświat niepokoić”?
Eliot w tym zdaniu zawarł wątpliwości podmiotu lirycznego co do tego, czy jego spostrzeżenia są warte wypowiedzenia, czy jego „czy usłyszałeś”?, „czy zauważyłeś”? nie będzie odczytane, jako: „czy zauważyłeś, że JA usłyszałem”?, „czy zauważyłeś, że JA zauważyłem”?; czy nie będzie zawołaniem: „popatrz na mnie!”?
Wyczuwam w tym autentyczną (nienastawioną na wyłudzenie pochwał i zachęt) nieśmiałość, autentyczne wątpliwości co do własnej wartości, bardzo nieamerykańską chęć ucieczki gdzieś w cień, za kulisy, jak najdalej od fleszy i – przede wszystkim – oceniających, kpiących, szydzących spojrzeń.
Uderzające jest też to, że dwudziestoośmioletni (!) w momencie publikacji „Prufrocka” przyszły noblista (poemat został opublikowany w 1916 roku; Nagrodę Nobla otrzymał Eliot w 1948 roku, w wieku 60 lat) przez długą część poematu z tyleż aptekarską, co okrutną wobec siebie spostrzegawczością pastwi się nad faktem, że się starzeje i wymienia symptomy świadczące o tym, że młodość ma już za sobą… Zacytujcie te fragmenty poematu tym wszystkim pięćdziesięciolatkom, którzy (bo piję do pięćdziesięciolatków płci obojga) uważają, że 50 to nowe 25!
TS Eliot w wieku dwudziestuośmiu lat czuje, że się kurczy, że nic tu po nim, w tym tłumie proroków, geniuszy, ludzi pięknych. Panicznie boi się pokazać innym, wolałby być niewidzialny. Jakby się przebił gdyby przyszło mu debiutować w czasach instagrama i bywania na ściankach?
„Starzeję się… starzeję…
Niedługo mankiety u spodni podwinę (…)
Czy się ośmielę? Czy się ośmielę?
Czas aby zawrócić i zejść ze schodów
Z plamką łysiny na czubku głowy –
Powiedzą: „Jakże mu włosy zmarniały!”
Mój żakiet, kołnierzyk sztywno dopasowany pod brodą,
Mój drogi, a skromny krawat, zwykłą szpilką podpinany –
Powiedzą: „Jakże mu schudły ręce i nogi!”
Czy się ośmielę?
Wszechświat niepokoić?”
Podmiot liryczny czuje, że w swoim życiu, w swoim czasie, nie jest bohaterem pierwszoplanowym. Właściwie usuwa się sam na drugi plan. Rezygnuje z honorowego miejsca. Staje w tłumie, nie pozwala sobie spojrzeć w oczy.
„Nie! Nie jestem Księciem Hamletem, nikt mnie nie brał za niego;
Jestem członkiem orszaku, tym, który
Uroczystości dodaje powagi,
Zagra w dwóch lub trzech scenach.
Doradzi księciu, jest do usług,
Skwapliwie spełnia polecenia,
Jest polityczny, przezorny, dbały o każdy szczegół,
Czasem zaiste prawie śmieszny –
Prawie, czasem, Błazen.”
Z tym pokornym przekonaniem „prawiem Błazen”, z chęcią bycia „członkiem orszaku” raczej, niż Hamletem, nie miałby Eliot szansy zaistnieć na fejsbuku (gdzie każdy jest bohaterem pierwszego planu, przynajmniej na zamieszczanych przez siebie zdjęciach),z tym wycofaniem ciężko byłoby mu sprzedać swoje opinie, jakby wykrzyczał swoje racje na twitterze, a bez tego, kto by go poznał? Kto by kupił jego książki? Wszak teraz „Hamlet na Hamlecie” w tłumie identycznych indywidualistów…
A ten „łyżeczkami do kawy odmierza życie”… czyli nie ma za dużo do odmierzania. Czyli chowa się gdzieś w tłumie, za filarem, czyli musisz się wysilić, żeby go nie przeoczyć… zgarbionego, zawstydzonego, zażenowanego łysiną na głowie, chuderlawą, nieatrakcyjną sylwetką (kobieta – wiem z doświadczenia – byłaby zawstydzona pewnie brakiem biustu, albo faktem, że w ogóle ma biust i się na niego gapisz; albo niezgrabnymi nogami, albo zbyt obfitymi biodrami, albo…).
No więc nie każdy chce błyszczeć, nie każdy chce być Hamletem, nie każdy chce być trafić na pierwsze strony gazet.
„Nie zostałem prorokiem - nie ma tu nic wielkiego;
Przebłysk własnej wielkości ujrzałem na chwilę
I ujrzałem, jak odwieczny sługa z chichotem podaje mi płaszcz
I krótko mówiąc, mocno się przeraziłem”.
„Prufrock” kończy się konstatacją:
„To nie jest to, o czym myślałem,
To nie to, całkiem”
Którą to myśl jeszcze dosadnej wyraża jedno z kolejnych zdań:
„Nie potrafię wyrazić mych myśli”!
Tak jakby ten arcydojrzały dwudziestoośmiolatek „przemierzywszy swe życie łyżeczką do kawy” stwierdził, że nic tu po nim, skoro nawet własnych myśli nie jest w stanie precyzyjnie wyrazić.
Wypiwszy, co było do wypicia, z Eliotem i Prufrockiem, wy – ostatni z ostatnich i przeoczeni, wiecie, że jest was: porzuconych, osamotnionych i cierpiących pod ostrzałem wzroku, którego wcale nie chcecie na sobie czuć, przynajmniej troje (mnie nie liczcie; mnie tu nie ma).
Żyjemy w podłych czasach. Nie są one oczywiście podlejsze, niż czasy Eliota (1888 – 1965: dwie wojny światowe i zimna wojna),któremu „wymknęło się”: „I tak się właśnie kończy świat, nie hukiem ale skomleniem”, ale u osób rzetelnych i słownych diagnozuje się dziś zespół Aspergera, bo normą jest – chyba jednak inaczej, niż w czasach Eliota – łamanie obietnic, wyjawianie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to