rozwińzwiń

Wybór poezji

Okładka książki Wybór poezji autora T.S. Eliot, 8304032058
Okładka książki Wybór poezji
T.S. Eliot Wydawnictwo: Ossolineum Seria: Biblioteka Narodowa: Seria II poezja
332 str. 5 godz. 32 min.
Kategoria:
poezja
Format:
papier
Seria:
Biblioteka Narodowa: Seria II
Data wydania:
1990-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1979-01-01
Liczba stron:
332
Czas czytania
5 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
8304032058
Tłumacz:
Krzysztof Boczkowski
Średnia ocen

7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wybór poezji w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wybór poezji

Średnia ocen
7,8 / 10
39 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wybór poezji

Sortuj:
avatar
1470
1000

Na półkach:

Jedna z najtrudniejszych lektur w moim czytelniczym życiu. Bardzo wymagająca, ale na szczęście dzięki Krzysztofowi Boczkowskiemu, autorowi wstępu, przypisów i części przekładów możliwa. Wracałem do tej książki co parę tygodni, czasem miesięcy, czytałem znane mi już teksty ponownie, i wciąż zerkałem do egzegezy Boczkowskiego, i w końcu zaczęła się dla mnie ta poezja otwierać. Oczywiste, że w pewnym stopniu, oczywiste, że dobrze byłoby ponawiać lekturę, przed czym, mam nadzieję, nie stchórzę.
Boczkowski, sam poeta, ale i naukowiec, ścisłowiec, do tematu ma podejście ścisłe, metodyczne, drobiazgowe i logiczne. Sam Eliot chyba też taki był, więc się obaj panowie dogadują nieźle. Przekłady Boczkowskiego także wydają mi się najbliższe oryginału, jako że tłumacz dołożył wysiłków, by przekazać warstwę filozoficzną tych tekstów, a jednocześnie nie zgubić śpiewności, czyli znowu szedł za poglądami samego Eliota. Udało mu się.
A poezja? Nie mnie oceniać postać pomnikową, półboga w świecie poetyckim, do którego, wszakże, współcześni autorzy nie odwołują się zbyt często. Chwali się go jako klasyka, lecz z niego nie korzysta (wprost, bo jego wpływ na całą współczesną poezję zdaje się niewątpliwy). Może po temu trzeba mieć podobną umysłowość, logiczno-artystyczną, nie wiem... W Indiach za to, a przynajmniej w poezji tamilskiej, odwołania do Eliota pojawiają się stosunkowo często, może ze względu na bliskie orientalnemu widzenie świata.
No właśnie - dzieckiem będąc trafiłem na buddyzm i, zachwycony, doszedłem do przekonania, że my, moje pokolenie i poprzednie, odkryliśmy filozofię wschodu dla Europy (zaczęło się od podróży Beatlesów do Indii),że nikt przedtem się nią nie fascynował. A teraz widzę, że Eliot, o ileż wcześniej, widział rzeczywistość bardzo podobnie jak Azjaci. W światopoglądzie Eliota znajdujemy chrześcijański mistycyzm, azjatycką, nie tylko buddyjską naukę o pustce, także hinduską Bhagavadgitę, i wszystko to traktowane jest jako droga do tego, co w Azji nazywa się oświeceniem. Czytanie późnej poezji Eliota musi być rodzajem medytacji, jeśli chcemy się w nim zagłębić, tak jak przy studiowaniu filozofii buddyjskiej, hinduskiej lub taoistycznej.
"W Margate na plaży
Nic niczym nie uwieńczę,
Z niczym nie połączę
Nic."

I jeszcze o Miłości, w najszerszym możliwym znaczeniu tego słowa:
"Kto więc udrękę stworzył? Miłość.
Miłość Nieznanym jest Imieniem
Poza dłoniami, co uwiły
Koszulę z ognia, w niej cierpimy,
Zdjąć jej moc ludzka nie ma siły."

Jedna z najtrudniejszych lektur w moim czytelniczym życiu. Bardzo wymagająca, ale na szczęście dzięki Krzysztofowi Boczkowskiemu, autorowi wstępu, przypisów i części przekładów możliwa. Wracałem do tej książki co parę tygodni, czasem miesięcy, czytałem znane mi już teksty ponownie, i wciąż zerkałem do egzegezy Boczkowskiego, i w końcu zaczęła się dla mnie ta poezja...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
122
122

Na półkach: ,

Poematy Eliota to nie lada wyzwanie dla niewtajemniczonych.

Na wtajemniczonych czekają świetne przekłady (m.in. Miłosza) oraz oryginalne angielskie wersje.

Na wtajemniczonych czekają także Cztery Kwartety, których z uwagi na ich głębię, opuścić nie wolno.

Poematy Eliota to nie lada wyzwanie dla niewtajemniczonych.

Na wtajemniczonych czekają świetne przekłady (m.in. Miłosza) oraz oryginalne angielskie wersje.

Na wtajemniczonych czekają także Cztery Kwartety, których z uwagi na ich głębię, opuścić nie wolno.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
121
93

Na półkach:

Żyjemy w podłych czasach. Nie są one oczywiście podlejsze, niż czasy Eliota (1888 – 1965: dwie wojny światowe i zimna wojna),któremu „wymknęło się”: „I tak się właśnie kończy świat, nie hukiem ale skomleniem”, ale u osób rzetelnych i słownych diagnozuje się dziś zespół Aspergera, bo normą jest – chyba jednak inaczej, niż w czasach Eliota – łamanie obietnic, wyjawianie tajemnic i niedotrzymywanie słowa.
Co mamy z sobą robić, jeśli nie mamy poczucia, że zawsze możemy się zwierzyć Komuś, Kto wysłucha, Kto widzi w ukryciu, Kto dotrzymuje słowa? Co mamy robić, kiedy nie czujemy Jego opieki, kiedy nie słyszymy Jego odpowiedzi, kiedy mamy poczucie, że jesteśmy ostatnimi z ostatnich, porzuconymi i przeoczonymi, przez tę jedną osobę, na której nam zależało? Czego (lub Kogo) się trzymać wiodąc życie ukryte (jak Emily Dickinson lub św. Teresa z Lisieux),jeśli w tym ukryciu spowija nas ciemność i cisza?

Zapraszam na herbatę, albo kawę, albo wino, czy też na co tylko masz ochotę z Eliotem i Prufrokiem.
Postaram się nie przeszkadzać.

Zdaniem Zimbardo osoby nieśmiałe nie są delikatnymi nadwrażliwcami, lecz przebiegłymi manipulatorami, którzy domagają się specjalnego traktowania i takie traktowanie wycofaniem, czy ucieczką wymuszają na innych. W odpowiedzi otrzymują od tych, którzy pozwalają sobą manipulować, zachęty, pochwały i pochlebstwa, bez których muszą się obyć „śmiali” (nie – nieśmiała część ludzkości).
Dlaczego tekst o Prufrocku zaczynam od najpewniej chybionej diagnozy Zimbardo dotyczącej nieśmiałości?
Od pierwszej lektury "Pieśni miłosnej Alfreda Prufrocka" uderzało mnie pytanie, które w tym poemacie wybrzmiewa kilkukrotnie: „Czy się ośmielę”?, „Czy się ośmielę wszechświat niepokoić”?
Eliot w tym zdaniu zawarł wątpliwości podmiotu lirycznego co do tego, czy jego spostrzeżenia są warte wypowiedzenia, czy jego „czy usłyszałeś”?, „czy zauważyłeś”? nie będzie odczytane, jako: „czy zauważyłeś, że JA usłyszałem”?, „czy zauważyłeś, że JA zauważyłem”?; czy nie będzie zawołaniem: „popatrz na mnie!”?
Wyczuwam w tym autentyczną (nienastawioną na wyłudzenie pochwał i zachęt) nieśmiałość, autentyczne wątpliwości co do własnej wartości, bardzo nieamerykańską chęć ucieczki gdzieś w cień, za kulisy, jak najdalej od fleszy i – przede wszystkim – oceniających, kpiących, szydzących spojrzeń.
Uderzające jest też to, że dwudziestoośmioletni (!) w momencie publikacji „Prufrocka” przyszły noblista (poemat został opublikowany w 1916 roku; Nagrodę Nobla otrzymał Eliot w 1948 roku, w wieku 60 lat) przez długą część poematu z tyleż aptekarską, co okrutną wobec siebie spostrzegawczością pastwi się nad faktem, że się starzeje i wymienia symptomy świadczące o tym, że młodość ma już za sobą… Zacytujcie te fragmenty poematu tym wszystkim pięćdziesięciolatkom, którzy (bo piję do pięćdziesięciolatków płci obojga) uważają, że 50 to nowe 25!
TS Eliot w wieku dwudziestuośmiu lat czuje, że się kurczy, że nic tu po nim, w tym tłumie proroków, geniuszy, ludzi pięknych. Panicznie boi się pokazać innym, wolałby być niewidzialny. Jakby się przebił gdyby przyszło mu debiutować w czasach instagrama i bywania na ściankach?
„Starzeję się… starzeję…
Niedługo mankiety u spodni podwinę (…)
Czy się ośmielę? Czy się ośmielę?
Czas aby zawrócić i zejść ze schodów
Z plamką łysiny na czubku głowy –
Powiedzą: „Jakże mu włosy zmarniały!”
Mój żakiet, kołnierzyk sztywno dopasowany pod brodą,
Mój drogi, a skromny krawat, zwykłą szpilką podpinany –
Powiedzą: „Jakże mu schudły ręce i nogi!”
Czy się ośmielę?
Wszechświat niepokoić?”
Podmiot liryczny czuje, że w swoim życiu, w swoim czasie, nie jest bohaterem pierwszoplanowym. Właściwie usuwa się sam na drugi plan. Rezygnuje z honorowego miejsca. Staje w tłumie, nie pozwala sobie spojrzeć w oczy.
„Nie! Nie jestem Księciem Hamletem, nikt mnie nie brał za niego;
Jestem członkiem orszaku, tym, który
Uroczystości dodaje powagi,
Zagra w dwóch lub trzech scenach.
Doradzi księciu, jest do usług,
Skwapliwie spełnia polecenia,
Jest polityczny, przezorny, dbały o każdy szczegół,
Czasem zaiste prawie śmieszny –
Prawie, czasem, Błazen.”
Z tym pokornym przekonaniem „prawiem Błazen”, z chęcią bycia „członkiem orszaku” raczej, niż Hamletem, nie miałby Eliot szansy zaistnieć na fejsbuku (gdzie każdy jest bohaterem pierwszego planu, przynajmniej na zamieszczanych przez siebie zdjęciach),z tym wycofaniem ciężko byłoby mu sprzedać swoje opinie, jakby wykrzyczał swoje racje na twitterze, a bez tego, kto by go poznał? Kto by kupił jego książki? Wszak teraz „Hamlet na Hamlecie” w tłumie identycznych indywidualistów…
A ten „łyżeczkami do kawy odmierza życie”… czyli nie ma za dużo do odmierzania. Czyli chowa się gdzieś w tłumie, za filarem, czyli musisz się wysilić, żeby go nie przeoczyć… zgarbionego, zawstydzonego, zażenowanego łysiną na głowie, chuderlawą, nieatrakcyjną sylwetką (kobieta – wiem z doświadczenia – byłaby zawstydzona pewnie brakiem biustu, albo faktem, że w ogóle ma biust i się na niego gapisz; albo niezgrabnymi nogami, albo zbyt obfitymi biodrami, albo…).
No więc nie każdy chce błyszczeć, nie każdy chce być Hamletem, nie każdy chce być trafić na pierwsze strony gazet.
„Nie zostałem prorokiem - nie ma tu nic wielkiego;
Przebłysk własnej wielkości ujrzałem na chwilę
I ujrzałem, jak odwieczny sługa z chichotem podaje mi płaszcz
I krótko mówiąc, mocno się przeraziłem”.
„Prufrock” kończy się konstatacją:
„To nie jest to, o czym myślałem,
To nie to, całkiem”
Którą to myśl jeszcze dosadnej wyraża jedno z kolejnych zdań:
„Nie potrafię wyrazić mych myśli”!
Tak jakby ten arcydojrzały dwudziestoośmiolatek „przemierzywszy swe życie łyżeczką do kawy” stwierdził, że nic tu po nim, skoro nawet własnych myśli nie jest w stanie precyzyjnie wyrazić.

Wypiwszy, co było do wypicia, z Eliotem i Prufrockiem, wy – ostatni z ostatnich i przeoczeni, wiecie, że jest was: porzuconych, osamotnionych i cierpiących pod ostrzałem wzroku, którego wcale nie chcecie na sobie czuć, przynajmniej troje (mnie nie liczcie; mnie tu nie ma).

Żyjemy w podłych czasach. Nie są one oczywiście podlejsze, niż czasy Eliota (1888 – 1965: dwie wojny światowe i zimna wojna),któremu „wymknęło się”: „I tak się właśnie kończy świat, nie hukiem ale skomleniem”, ale u osób rzetelnych i słownych diagnozuje się dziś zespół Aspergera, bo normą jest – chyba jednak inaczej, niż w czasach Eliota – łamanie obietnic, wyjawianie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

115 użytkowników ma tytuł Wybór poezji na półkach głównych
  • 58
  • 55
  • 2
25 użytkowników ma tytuł Wybór poezji na półkach dodatkowych
  • 10
  • 6
  • 5
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

T.S. Eliot
T.S. Eliot
Amerykańsko-brytyjski poeta, przedstawiciel modernizmu, dramaturg i eseista, od 1914 mieszkał w Anglii; laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury (1948). Jego rodzicami byli Henry Ware Eliot, przemysłowiec i filantrop, i Charlotte Champe Stearns Eliot, nauczycielka i poetka. Urodzony w Stanach Zjednoczonych, został brytyjskim poddanym w roku 1927, w tym samym roku przeszedł na anglikanizm. Uczył się w Smith Academy w St. Louis a następnie w Milton Academy w Massachusetts. Studiował na uniwersytetach w USA (Harvard),Anglii (Oxford) i Francji (Uniwersytet Paryski). Od 1915 do 1932 żonaty z Vivienne Haigh-Wood, w 1957 poślubił Esmé Valerie Fletcher. Większość życia zawodowego przepracował w banku Lloyds w Londynie oraz w wydawnictwie Faber and Gwyer (później Faber and Faber). W początkowej fazie twórczości pozostawał pod silnym wpływem Ezry Pounda. W 1922 założył pismo The Criterion, działające do 1939, które zajmowało się szeroko pojętą problematyką społeczną, polityczną i kulturalną. Wkrótce stało się ono jednym z najwyżej cenionych pism krytycznych. Nabożeństwo żałobne za poetę odbyło się w Opactwie Westminsterskim 4 lutego 1965. Eliot ukazywał w swojej liryce charakterystyczne dla nowoczesnego człowieka poczucie egzystencjalnego zagubienia w świecie. Poeta łączył w swoim dziele pierwiastki awangardowe i tradycyjne, czerpiąc obficie z dziedzictwa kultury europejskiej i orientalnej. Odwołuje się między innymi do Ognistego kazania Buddy. Już debiutancki tom Prufrock i inne obserwacje (1917) zapowiadał narodziny wielkiego artysty. Szczególną uwagę zwracała pełna ironicznej rezygnacji Pieśń miłosna J. Alfreda Prufrocka, w której Eliot zastosował podobne zabiegi jak w późniejszej o kilka lat Ziemi jałowej. Zapisywał cudze głosy, łączył niespójne z pozoru sekwencje, stosował zasady konstrukcji muzycznej. Konsekwentnie budował postać bohatera współczesnego, pozbawionego heroizmu, sceptycznie oceniającego własne możliwości, zagubionego w tłumie. Równie interesujący jest kolejny tom pt. Wiersze (1919). Apokaliptyczne echa rozbrzmiewają w wierszach Hipopotam i Gerontion. Nową tonację wniósł Sweeney wśród słowików. Już w najwcześniejszych utworach Eliota fascynowała brzydota (miasto w oparach mgły i żółtego dymu, ponury jesienny wieczór, nieciekawe, obskurne wnętrza domów). Jego bohaterowie (Pfrufrock, Gerontion) są zbyt zmęczeni, by stanąć do walki. Starzeją się, nie mają sił ani ochoty, by pójść śladami księcia Hamleta. Świat pokazywany w późniejszych wierszach i poematach Eliota zbliża się często do kresu swego istnienia. Nadchodzi czas posuchy, czas cywilizacji wyczerpanej, skazanej na zagładę. Katastrofę mogą przetrwać tylko nieliczne, najlepiej przystosowane zwierzęta (szczur) i rośliny (kaktus). Przełomowym i najważniejszym dziełem poety jest Ziemia jałowa, uważana powszechnie za jeden z najważniejszych i najbardziej wpływowych poematów XX wieku. Podstawowym impulsem do napisania tego dzieła była dla Eliota lektura Złotej gałęzi Jamesa George’a Frazera. Najprawdopodobniej obraz tytułowej jałowej ziemi Eliot przejął z poematu Roberta Browninga Sir Roland pod Mroczną Wieżą stanął. Z liryki Browninga i Alfreda Tennysona zaadaptował dla swoich celów technikę narracyjną monologu dramatycznego. Swoistą kodą do Ziemi jałowej stał się krótki poemat Próżni ludzie, zawierający najbardziej znany cytat, mówiący, że świat kończy się nie z hukiem, ale ze skowytem. W dalszych latach w twórczości Eliota coraz mocniej zaczęły dochodzić do głosu inspiracje chrześcijańskie. Ostatnim wielkim dziełem lirycznym poety stały się Cztery kwartety. Tytuły kolejnych poematów (Burnt Norton, East Coker, The Dry Salvages i Little Gidding) odpowiadają nazwom miejscowości w Anglii i USA. Kunsztowna kompozycja dzieła opiera się na powtarzalności wątków i obrazów. Podobnie w dziełach dawnych mistyków pogodzone zostają paradoksy czasu i wieczności, ruchu i ciszy, słowa i milczenia. Mistyczna wędrówka kończy się wielkim uspokojeniem, pojednaniem życia i śmierci (symbole ognia i róży). Po napisaniu Ziemi jałowej, Wydrążonych ludzi i poematu Popielec (1930) Eliot coraz częściej odchodził od liryki w stronę teatru poetyckiego. W ciągu kilkunastu lat stworzył cieszące się dużym wzięciem sztuki: Mord w katedrze (1935),Zjazd rodzinny (1939) oraz Coctail party (1949). Był zwolennikiem teatru swobodnie łączącego rozmaite konwencje i techniki pisarskie. Eliot sądził, że poeta powinien być równocześnie krytykiem literackim, świadomym wybranej przez siebie drogi artystycznej, a także tradycji. Swój program sformułował w tomach szkiców: Święty gaj (1920),Eseje wybrane (1932),Użyteczność poezji i użyteczność krytyki (1933). Związany był z kierunkiem tzw. Nowej Krytyki, niechętnej wybujałemu indywidualizmowi. Z czasem stawał się coraz bardziej negatywnie nastawiony w stosunku do wszelkiego nowatorstwa. Literaturze współczesnej zarzucał zeświecczenie, brak perspektywy religijnej (w odpowiedzi krytycy wytykali mu skłonność do kaznodziejstwa). Od artysty domagał się solidnej edukacji humanistycznej (m.in. znajomości języków starożytnych). Negatywnie oceniał Burnsa i Blake’a, a jako redaktor odrzucił Folwark zwierzęcy Orwella.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

150 wierszy Edward Estlin Cummings
150 wierszy
Edward Estlin Cummings
„gdy wolność je się na śniadanie gdy prawda złu i dobru służy gdy kretowiskiem szczyt się staje - długo dość (choć ni chwili dłużej) byt będzie płacić czynsz złudzeniem banda talentów- kpić z geniuszy a woda będzie czcić płomienie” (…) Z tomu 50 wierszy (1940) (s.215). e. e. cummings, 150 wierszy. poems w przekładzie Stanisława Barańczaka. Wyd. Literackie, Kraków 1994 (wyd. dwujęzyczne). Cummings – amerykański poeta: • studia: Harvard (greka i języki nowożytne); • w czasie I woj. światowej zaciąga się do pomocniczych korpusów sanitarnych, znajdzie się we Francji; na froncie jako kierowca ambulansu; • tu ma miejsce wydarzenie, które wywrze istotny wpływ na późniejszą twórczość poety; • jak napisze S. Barańczak w „ e.e. cummiings: instynkt, ironia, indywidualizm”: „francuski cenzor wojskowy zwraca uwagę na listy, wysyłane do rodziny przez najbliższego wówczas przyjaciela Cummingsa, Williama S. Browna (również kierowcę wojskowego ambulansu),jako zawierające wątki pacyfistyczne i zdradzające „brak należytej nienawiści do Niemców”; • przyjaciel zostanie aresztowany, a wraz z nim Cummings, obaj zostaną osadzenie w obozie koncentracyjnym; • za sprawą ojca Cummings wraz z przyjacielem znajdą się ponownie w Nowym Jorku w grudniu 1918r. O poezji Cummingsa (w ocenie Barańczaka) słów kilka: • pacyfizm (to nie tylko wynik lekcji wynikającej z doświadczeń I wojny światowej),to protest przeciwko zbiorowej histerii, usuwającej na bliżej nieokreślony plan wartość życia jednostki jako rzeczy najcenniejszej; • miłość i śmierć - dwie obsesje poety; • ironia- podstawowa zasada poetyckiego mówienia; • typografia - unikanie dużych liter, nietypowe użycie znaków przestankowych. „w górę w ciszę w zieloną ciszę z białą ziemią w środku będziesz (pocałuj mnie) szła w dal w poranek w młody poranek z ciepłym wiatrem w środku (pocałuj mnie) będziesz szła naprzód w słońce czyste słońce z jędrnym dniem w środku będziesz szła (pocałuj mnie w dół w twoją pamięć w twoją pamięć i pamięć i pamięć będę) pocałuj mnie (szedł)” (s. 219) Cummings – poeta – nowator w liście do ojca z 1920 r. „To jest największa rozkosz – poczucie, że się PIERWSZEMU coś zrobiło”. (s. 12). 150 wierszy edwarda estlina cummingsa- lekturą wyjątkową! 10/10
zoe - awatar zoe
ocenił na107 miesięcy temu
Poezje wybrane William Blake
Poezje wybrane
William Blake
Podczas swojego życia jesteśmy zajęci ziemskimi sprawami zaledwie krótką chwilę. Doczesność jest dla naszej duszy schronieniem tylko przez przebłysk wieczności. William Blake da nam wtedy dobrą radę: radujmy się i korzystajmy z danego nam czasu. Gdy pod najczulszym dotknięciem dłoni uświadamiamy sobie szczęście jakie nam sprzyja, to angielski poeta odpowie: cieszmy się, bo to miłość nas trzyma przy życiu. Kiedy w dzieciństwie słyszymy głos nawołujący nas do powrotu przed zmrokiem, Blake nam przypomni: to niewinność wami kieruje i czerpcie z niej do granic możliwości. Takimi przykładami mógłbym zdefiniować angielskiego prekursora romantyzmu, z którego poezji czerpałem ostatnio nowe doświadczenia. Nie będę ukrywać, że sięgnięcie po jego wiersze było dobrym krokiem ku poznaniu kolejnych silnych uczuć, umieszczonych w mojej wyimaginowanej encyklopedii emocji. Nadnaturalne i nadzmysłowe wizje angielskiego poety ogarnęły moją wyobraźnię. Przyjąłem za pewnik, że właśnie taki punkt widzenia stał się centralnym punktem odniesienia dla romantyzmu, tak wielce ceniącego duchowość i intuicję. Również Blake wpisał się wyśmienicie w emocjonalny klimat zmysłowej epoki. Jego refleksja nad życiem oraz wrażliwość, kształtowały czar czasów w których przyszło mu żyć. Za pomocą trafnego osądu, posiadł on umiejętność przemieniania drobnych przypadków, mających niebagatelny wpływ na kształtowanie ludzkich aspiracji do bycia lepszym człowiekiem. W moich oczach widzę Williama Blake'a jako poetę proroczo zapatrzonego w błogie życie pasterza. To twórca chodzący po samotnych ścieżkach melancholii. Kiedy poznałem jego twórczość, to dostrzegłem niezliczone barwy emocji, spiętrzające się nad każdym poruszanym tematem. Groźne i wspaniałe wizje Albionu w uosobieniu potężnego Londynu. Mroczne pustynie Urizena, kroczącego w pełnym bólu smutku. Krwawe proporce z poematu dramatycznego "Król Edward III". Wycinek palety emocjonalnych barw nie odda w pełni tego, co sami możecie zobaczyć biorąc do ręki "Poezje wybrane", przetłumaczone przez Zygmunta Kubiaka. Moją wielką sympatię zdobył słonecznik liczący kroki słońca. Ten słoneczny kwiat stał się wyznawcą tęsknoty do złocistych krain opanowanych spokojem. Tego typu poetyckie motywy będą zawsze przeze mnie mile widziane. Bije od nich jasnością i pewnością beztroski, tak bardzo oczekiwanej w mych progach. Nawet wyhodowana przez Blake'a kłująca róża nie przeszkodzi mi w kontemplacji bo wiem, że za chwilę jej kolce odpadną a ten piękny kwiat zmieni się w równie piękną lilię. Ludzkie możliwości abstrahowania bardzo często stanowią dla mnie temat do rozmyślań. Tym razem w procesie tworzenia bardziej ogólnych pojęć, znacząco pomógł mi William Blake. Z całą pewnością mogę stwierdzić, że czas spędzony w gęstej i romantycznej mgle tego, co przyciąga mnie swoją niematerialnością, nie uznam za stracony.
czytający - awatar czytający
ocenił na78 lat temu
Osamotniony na szczytach serca Rainer Maria Rilke
Osamotniony na szczytach serca
Rainer Maria Rilke
„Król” „Król ma szesnaście lat. Szesnaście lat i już w majestacie. Jakby się czaił, patrzy nad Starcami z Rady i po komnacie Rzuca spojrzeniem krótkim, To jedno czując być może: Pod wąskim długim twardym podbródkiem Złotego runa zimną obroże. Wyrok śmierci przez długie chwile Na podpis czeka tymczasem, Dręczą się myślą tamci o niedawnym księciu. Pojęliby, gdyby go znali na tyle, że tylko liczy do siedemdziesięciu, nim podpisze się zawijasem”.( s.111-112) * WIELKOŚĆ poetyckiego słowa ponad literacką skalę. Rainer Maria Rilke, Osamotniony na szczytach serca. Wybrał, przełożył i posłowiem opatrzył Adam Pomorski, Świat Książki, Warszawa 2006. Biblioteka Poetycka. Klasycy nowoczesności. Z tekstu ŚPIEWAĆ TO BYĆ Adama Pomorskiego (tłumacza) wyłania się istota poetyki „jednego z największych poetów nowoczesnych”, jaki przydarzył się kulturze europejskiej, Jego zdaniem kluczem do odczytania poezji nie jest filozofia egzystencjalna, ale sięgnięcie do paraboli biblijnej i mitologicznej, także mitologicznej historii sztuki, kultury starożytnej i nowożytnej Europy. Akapit Pomorskiego z rzeczownikiem „istotność” zamyka dyskurs o twórczości poety. Zacytujmy: „ „Poezja Rilkego mówi w sposób istotny o rzeczach istotnych: w tym jej wielkość i humanistyczna godność. Co więcej, rozwój jej polega na mówieniu o rzeczach coraz istotniejszych w coraz istotniejszy sposób. Istotą zaś, sprawą wielkości i godności, jest życie: nie byle jakie życie jednostki, lecz to, co w nim jest esencją: samym byciem, które się w nieskończoność istoczy w powszednich i poszczególnych formach życia, realnej egzystencji”. (s. 392) Pozostaje już tylko lektura wierszy. „Pieśń miłosna” „Jak przed zetknięciem z twoją duszą mogę Zachować własną duszę? Ponad tobą Ku innym rzeczom jakże ją przeniosę? Ach, obcą raczej wybierając drogę W ciche ją miejsce zaniósłbym po ciemku. Gdzie już jej nie udzieli się jak wcześniej Drżenie wewnętrznego lęku. Zetknięcie nasze jest jak pociągnięcie Smyczka, oboje łączy nas ze sobą, żeby…” ( s. 78) 10/10
zoe - awatar zoe
ocenił na106 miesięcy temu
Alchemia słowa Jan Parandowski
Alchemia słowa
Jan Parandowski
„To książka pełna najpiękniejszych zdań na temat literatury, jakie kiedykolwiek zostały spisane po polsku. ” Mariusz Szczygieł Książka stała się bestsellerem, była wielokrotnie wznawiana i jest uważana za biblię i lekturę obowiązkową dla miłośników literatury i warsztatu pisarskiego !!! Pisarz był dwukrotnie nominowany w latach 1957 i 1959 do Nagrody Nobla. Niestety, nie był komunistą, jak chociażby Szymborska, czy działaczkom, jak ta druga "gwiazda" antychrześcijańsko - tęczowo - lewackiego odchylenia i d.... zbita, jak to się mówi. O tym, że autor był świetnym historykiem i obserwatorem niech świadczy fakt, że w 1947 r. w " Odrodzeniu " napisał: " Niebawem rozpoczną Niemcy wielką ofensywę moralną przeciw tym, których wczoraj zabijali i tępili z zamiarem całkowitej zagłady. W coraz już śmielszej propagandzie ludność polska, nawet księża polscy są przedstawiani jako nieludzcy oprawcy na Ziemiach Odzyskanych, Można być pewnym, że w niedalekiej przyszłości znajdą się pióra dość nikczemne, by, najpierw zohydzić męczeńskie narody, następnie zaryzykować rehabilitację katów Europy. Nie wystarczy protestować, karcić, oburzać się, trzeba zmusić do myślenia, trzeba także pióra złamać wstydem. Może to zaś uczynić tylko ciągła naoczność faktów " No tak, wszystko przewidział, tylko jednego... nie. Nie połączył faktów związanych z rozbiorami Polski i z tym, że należy do Wielkiego Narodu IDIOTÓW. Powinien przewidzieć, że kilka dekad później, Polską będzie rządził niemiecki namiestnik !!! Książkę POLECAM !!!
ando - awatar ando
ocenił na101 miesiąc temu
Wiersze wybrane Emily Dickinson
Wiersze wybrane
Emily Dickinson
🔰1741 "W tym, że nie zdarzy się na nowo, Jest cała słodycz życia. Takiej pewności żadna inna Wiara nam nie użycza. Jeśli coś będzie, to najwyżej W odrębnym stanie czy bycie - Ta pewność budzi w nas apetyt Dokładnie odwrotny: na życie." To jest poezja, w której mniej znaczy więcej, oparta na skrótach myślowych i oszczędności słów, nie ma w niej dbałości o piękne rymy i wybujałe środki stylistyczne. Żaden utwór nie ma tytułu, bo po co mnożyć zbędne słowa i odbierać im dosadność w opisywaniu świata? Do tych niezwykłych liryków wracam co jakiś czas po doznania, które za każdym razem są zupełnie inne. Wiersze Emily Dickinson wciąż się wymykają niektóre są zaskakująco łagodne inne dzikie, rwane, nasycone powszednim językiem, niedające się ujarzmić. Po śmierci poetki jej siostra Lavinia odnalazła setki wierszy ukrytych w różnych zakątkach pokoju Emily: 🔰441 "To wszystko - to mój list do Świata, Co nigdy nie pisał do mnie - " Niezwykłe "listy do Świata" ukryte przed światem Lavinia zdecydowała się światu objawić, za co liczne grono miłośników poezji Emily Dickinson na całym świecie zawsze będzie siostrze poetki dozgonnie wdzięczne. Takiej "dziwnej" poezji nikt wtedy nie oferował światu. Po śmierci Emily pojawiły się, więc dziwaczne próby przemalowania jej wierszy na "bardziej znośne" - czyniło to grono edytorskie, przekonane o tym, że wie lepiej. Z kolei rodzina upiększyła jedyny portret Emily, domalowując jej loczki i ładniejszy strój, który ponoć miał lepiej ukryć szyję, nieco zbyt długą, jak na ówczesne standardy urody. Ech, ta żałosna ludzka chęć podporządkowania stereotypom wszystkiego, co odrębne i niepowtarzalne! Bo przecież kobieta, jeśli już się wyrwała ponad zwyczajność i zaczęła pisać wiersze (czyli coś z nią było nie tak),to niech przynajmniej będzie ładna i niech "świergoli" lub "kląska" jak słowik albo inne słodkie ptaszę! Na szczęście ta całkiem odrębna, pełna pasji, dzika i rwana poezja Emily Dickinson nadal jest między nami. Za taki jej kształt w polskim tłumaczeniu dziękuję panu Barańczakowi. Do utworów Emily Dickinson oprócz miłośników poezji odwołują się również współcześni muzycy rozrywkowi. Oto przykład z naszego rodzimego podwórka muzycznego: na jednej z płyt zespołu "Homo Twist" Maciej Maleńczuk w piosence "Nobody" zaśpiewał parafrazę wiersza 288. Dickinson: 🔰"Jestem nikim, a ty kim? Czy ty także jesteś nikim? To znaczy byłaby z nas para i to by się rozniosło zaraz, więc milcz!" Na koniec mojego kolejnego spotkania z "dziwną" panną Emily zacytuję jeszcze jeden jej niebanalny "list do Świata": 🔰254 "Nadzieja jest tym upierzonym Stworzeniem na gałązce Duszy - co śpiewa melodie Bez słów i nie milknące - W świście Wichru brzmi uszom najsłodziej - I srogich by trzeba Nawałnic - Aby spłoszyć maleńkiego ptaka, Co tak wielu zdołał ogrzać i nakarmić - Śpiewał mi już na Morzach Obcości - W Krainach Chłodu - Nie żądając w zamian Okruszka- Choć konał z Głodu." P -55
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na105 miesięcy temu
Od Walta Whitmana do Boba Dylana. Antologia poezji amerykańskiej Edgar Allan Poe
Od Walta Whitmana do Boba Dylana. Antologia poezji amerykańskiej
Edgar Allan Poe John Updike Stanisław Barańczak Herman Melville Stephen Crane Emily Dickinson Charles Simic James Dickey Sylvia Plath Henry David Thoreau Ogden Nash Derek Walcott Mark Strand Robert Frost Allen Ginsberg Bob Dylan Walt Whitman Ralph Waldo Emerson Robert Lowell T.S. Eliot Frank O’Hara John Ashbery Anne Sexton Wystan Hugh Auden Edgar Lee Masters Edward Estlin Cummings Adrienne Rich Charles Reznikoff Ezra Pound Henry Wadsworth Longfellow Archibald MacLeish Philip Levine William Carlos Williams John Berryman Edwin Arlington Robinson Wallace Stevens Robinson Jeffers John Crowe Ransom Langston Hughes Theodore Roethke Carl Sandburg Howard Nemerov Elizabeth Bishop Donald Justice Edna St. Vincent Millay Anthony Hecht James Merrill Robert Pinsky Hart Crane Robert Creeley Kenneth Koch Anne Bradstreet Philip Freneau Phillis Wheatley Francis Scott Key William Cullen Bryant Marianne Moore Cole Porter Jean Toomer Robert Hayden Randall Jarrell William Stafford Gwendolyn Brooks Amy Clampitt Richard Wilbur Alan Dugan X. J. Kennedy James Wright A.R. Ammons Louis Simpson
Ciekawy zbiór liryki, ukazujący drobiazgowy przekrój poezji amerykańskiej. Kwestia doboru utworów charakterystycznych dla danego twórcy jest oczywiście subiektywna, ale wybrane teksty w większości pokazują najistotniejsze cechy warsztatu omawianych poetów. Ważnym uzupełnieniem wierszy są biografie ich autorów. Warto zwrócić na nie uwagę. Jedyną przeszkodą w odbiorze całości była dla mnie sama specyfika poezji zza oceanu - topornej, surowej, często niesamowicie realistycznej i "codziennej".
tiny ginsberg - awatar tiny ginsberg
ocenił na89 lat temu
Moje obnażone serce Charles Baudelaire
Moje obnażone serce
Charles Baudelaire
Krótkimi pociągnięciami słowa naszkicowano przede mną obraz świata pełnego niebywałych skoków wyobraźni. Dokonano tego dokładną kreską, wyraźnie kreśląc wszelakiego autoramentu krytyczne uwagi. Jednak czasami używano nierównych pociągnięć aby z premedytacją uchwycić moje zagubienie w bezładzie domysłów i plotek. Były chwile, gdy przedstawiano moim oczom brutalnie pogrubione wady, od czasu do czasu zacierając kontrast. Z pewnością intencją człowieka, który oczarował mnie próbami obnażania swojego serca, było doprowadzenie mnie do stanu ciągłego niepokoju i braku nudy. Przyznam, że mu się to udało. Dużo obyczajowości z nutą artystycznej wrażliwości, spowodowało moje zaciekawienie kąśliwymi uwagami natury moralnej. Nie przeoczyłem żadnej ciekawej chwili w której ekstrawagancki narrator zaskakiwał mnie pomówieniami całych narodów. Tak wielką zmysłową rozkosz może dać jedynie Charles Baudelaire, geniusz szatańskiej strony miłości. Tym razem nie uniósł mnie do nieba. Tym razem bezlitośnie przeciągnął po paryskim i brukselskim bruku, podtapiając w rynsztokach brudnej prawdy. Epatując symbolami chamstwa i materializmu zniżył poziom do plugawych zniesławień, których nie powstydziłby się najgorszy oszczerca. Dzięki temu poznałem poetę ugodzonego obojętnością wydawców i finansowych kłopotów. Właśnie ta strona jego charakteru wydała mi się nadzwyczaj interesująca w swych bezpośrednich atakach na wszystkie strony świata. Być może Baudelaire umiłował żarliwość dla rzeczy pięknych ale kiedy trzeba było, to nie pogardzał twardym słowem krytyki. Nieco chaotyczne strzępy zdań przypominające dziennik, jedynie z pozoru są do niego podobne. To bardziej pliki luźnych kartek niż usystematyzowane działanie, którego celem byłoby chronologiczne opisanie swych emocjonalnych przeżyć. Cykl "Moje obnażone serce" jest spojrzeniem z góry rozzłoszczonego twórcy, niemogącego się pogodzić z pewnymi przejawami toczącego się wokół niego życia. Cała prawda o autorze "Kwiatów zła" nie jest wcale tak zatrważająca jakby się to mogło wydawać. Baudelaire z absolutną szczerością pokazuje jak można być bardzo oryginalny. Nie nazwałbym jego wynurzeń intelektualną gimnastyką na miarę "Wina i haszyszu" ale nie należy zapominać, że "Dzienniki poufne" napisał wielki erudyta pokładający duże nadzieje w higienie duszy. Zdążyłem już się przyzwyczaić do tego, że Charles Baudelaire to mieszanka płomiennego smutku. Ale tym razem ze strony wybitnego Francuza, doszły do tego niewybredne komentarze pod adresem Belgów i jemu współczesnej obyczajowości. Dandysowski prekursor dekadentyzmu widzi miłość jako prostytucję a przede mną jawi się jako alchemik nowatorskiej myśli. Nie ukrywam, że jego grubiaństwo względem niektórych grup społecznych może się wydać nieco niegrzeczne ale czego się nie wybacza artyście takiej klasy. Ten przeciwnik Woltera wyrażający się bardzo pochlebnie na temat Edgara Allana Poego to w pewnym sensie literacki włóczęga, nawołujący do kultu obrazów. Zachęcam Was do zmierzenia się z jego twórczością.... a może wtedy uwierzycie, że świat toczy się tylko przez nieporozumienie.
czytający - awatar czytający
ocenił na78 lat temu

Cytaty z książki Wybór poezji

Więcej
T.S. Eliot Wybór poezji Zobacz więcej
T.S. Eliot Wybór poezji Zobacz więcej
T.S. Eliot Wybór poezji Zobacz więcej
Więcej