Dzień wszystkiego

Okładka książki Dzień wszystkiego autora Ewa Nowak, 9788328123922
Okładka książki Dzień wszystkiego
Ewa Nowak Wydawnictwo: Egmont Polska literatura młodzieżowa
336 str. 5 godz. 36 min.
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Format:
papier
Data wydania:
2019-01-30
Data 1. wyd. pol.:
2019-01-30
Liczba stron:
336
Czas czytania
5 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328123922
Średnia ocen

7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dzień wszystkiego w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Wyróżniona opinia i

Dzień wszystkiego



książek na półce przeczytane 79 napisanych opinii 78

Oceny książki Dzień wszystkiego

Średnia ocen
7,6 / 10
33 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Dzień wszystkiego

avatar
118
36

Na półkach: , ,

Świetna, bardzo wciągająca książka.

Świetna, bardzo wciągająca książka.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
88
72

Na półkach:

Takiej książki autorstwa Ewy Nowak jeszcze nie czytałam.
Standardowo mamy do czynienia z główną bohaterką - Majką, którą trudno mi było na początku polubić. Jednak splot okoliczności sprawił, że cały świat Majki wywrócił się do góry nogami. Możemy być świadkami nie tylko standardowej przemiany wewnętrznej głównej bohaterki, ale również jesteśmy wpuszczeni na zaplecze fascynującego miejsca i poznajemy nietuzinkowych ludzi.
Gorąco polecam zatopić się w tej - jednej z najdłuższych - pozycji!

Takiej książki autorstwa Ewy Nowak jeszcze nie czytałam.
Standardowo mamy do czynienia z główną bohaterką - Majką, którą trudno mi było na początku polubić. Jednak splot okoliczności sprawił, że cały świat Majki wywrócił się do góry nogami. Możemy być świadkami nie tylko standardowej przemiany wewnętrznej głównej bohaterki, ale również jesteśmy wpuszczeni na zaplecze...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
6818
3839

Na półkach:

W świat wykreowany przez Ewę Nowak wchodzimy gwałtownie i brutalnie. Po otwarciu książki ukazują nam się zdjęcia gazet z nagłówkami: „Cyrk wypłaci rodzicom dwa miliony Euro odszkodowania!” „Zarażona wścieklizną małpa odgryzła rękę dziecku!” i „Tragedia w cyrku!”. Sensacja goni sensację, a wszystko w miejscu kojarzącym nam się z miłą rozrywką dla dzieci (powoli coraz częściej z okrutnym traktowaniem zwierząt). Cyrk, który miał zapewnić dobrą zabawę zapewnił niemiły bagaż doświadczeń. Nim go poznamy odkryjemy tragiczną historię małej małpki, która w czasie polowania czy pozyskiwania zwierząt na sprzedaż traci bliskich. Osamotnienie i przerażenie, a do tego ból – to odczucia towarzyszące zwierzakowi od pierwszych chwil kontaktu z człowiekiem. Na kolejnych stronach poznajemy Majkę, czyli bohaterkę tragicznych wydarzeń, dowiadujemy się jak bardzo źle są traktowane zwierzęta mające popisywać się sztuczkami, jakie triki stosują trenerzy, aby zwierzę było bezwzględnie posłuszne. Jazda na rowerze przez małpy to efekt wielu godzin pastwienia się oraz głodzenia. Widzowie mogą tylko oglądać efekty. Żeby były jeszcze bardziej spektakularne koniecznie muszą być gdzieś wysoko, na linie… Jak czuje się z tym zwierzę? Wystraszone, zdominowane, posłuszne wykonuje polecenia człowieka. Ewa Nowak bardzo dokładnie i opisowo pokazuje cały proces negatywnej tresury. Pisarka jest znaną pedagożką słynąca z książek, w których porusza trudne tematy. Tym razem zabiera nas w świat traum. A wszystko zaczyna się od pozyskiwania zwierzęcych artystów, okrutnego traktowania, znęcania się, wyrywania ze środowiska naturalnego. Wchodzimy w odczucia małpki cierpiącej z powodu tęsknoty za matką oraz strachu przed nieznanym.
Poznajemy też piętnastoletnią Majkę, która razem ze znajomymi poszła do cyrku i została zaatakowana. Przeżycia doświadczone w czasie ataku sprawiają, że jej rany są poważniejsze, bo nie tylko fizyczne. Gest przyjaźni wywołał w zwierzęciu złość. Rany goją się długo, a ręka musi być długo rehabilitowana. Ręka jednak okazuje się tu najmniejszym problemem, ponieważ bohaterka po zdarzeniu w cyrku ma wielką traumę i boi się zwierząt. Lęk przed zwierzętami wręcz ją paraliżuje. Powrotu do normalności nie ułatwia też dziwne zachowanie znajomych, którzy zaczynają się od niej izolować. Zawiedziona, zraniona, z fobami i osamotniona Maja z niechęcią podchodzi do nowych osób w jej otoczeniu. W końcu na osobach, które uważała za przyjaciół zawiodła się. Poznana przez nią Zuri stopniowo zdobywa zaufanie pokrzywdzonej. Ta znajomość pozwala jej na zdobycie wiedzy na temat funkcjonowania cyrków, sytuacji zwierząt i nabranie całkowicie innej perspektywy wobec tego, co ja spotkało. Zamiast myśleć wyłącznie o sobie zaczyna zastanawiać się nad losem sprawczyni własnego cierpienia. Początkowo zawiedziona zachowaniem małpki piętnastolatka coraz lepiej zaczyna rozumieć zwierzęta i ich zachowanie. Odkrywa, że zwierzęcy aktorzy traktowani są jak przedmioty bez odczuć. Razem z nową znajomą postanowi wiele zmienić w tej sprawie.
„Dzień wszystkiego” to pouczająca opowieść z dwóch perspektyw człowieka i zwierzęcia. Pojawiające się na pierwszych stronach fobie i lęki powoli wypiera odkrywanie prawdy i nowa znajomość. Czy przyjaźń pozwoli uporać się Majce z doświadczeniami?
Ewa Nowak napisała ciekawą książkę dla nastolatek. Myślę jednak, że i starszym czytelnikom sprawi ona wiele przyjemności, pozwoli na zadanie sobie ważnych pytań, zweryfikowanie swoich lęków, spojrzenie na problem z innej perspektywy. Tematy pojawiające się w powieści są uniwersalne, bo problemy opisane przez pisarkę mogą dotyczyć każdego z nas. Do tego motyw znęcania się nad zwierzętami, wyrywania ich z naturalnego środowiska pięknie przemawia do wyobraźni i zachęca do omijania cyrków, które przyczyniają się do cierpienia zwierząt. Zdecydowanie polecam! Zresztą jak mogłabym nie polecić, skoro od czasów liceum zaczytuje się w książkach Ewy Nowak.
#EwaNowak #dzieńwszystkiego #Harpercollins #górowianka #górowiankaksiążki #górowiankaas #czytamdlaOli #czytamOli #annasikorska #Aleksandraannasikorska #książka #młodzież #zoo #zwierzęta #problemyspołeczne #polityka #znęcanie #przemoc #tragedia #izolacja #wykluczenie #działanie #pożyczprzeczytajpoleć
http://annasikorska.blogspot.com/2022/06/ewa-nowak-dzien-wszystkiego.html

W świat wykreowany przez Ewę Nowak wchodzimy gwałtownie i brutalnie. Po otwarciu książki ukazują nam się zdjęcia gazet z nagłówkami: „Cyrk wypłaci rodzicom dwa miliony Euro odszkodowania!” „Zarażona wścieklizną małpa odgryzła rękę dziecku!” i „Tragedia w cyrku!”. Sensacja goni sensację, a wszystko w miejscu kojarzącym nam się z miłą rozrywką dla dzieci (powoli coraz...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo tovideo - opinia

Poznaj innych czytelników

140 użytkowników ma tytuł Dzień wszystkiego na półkach głównych
  • 70
  • 68
  • 2
24 użytkowników ma tytuł Dzień wszystkiego na półkach dodatkowych
  • 12
  • 4
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Pożar w fabryce Aleksandra Krzanowska, Ewa Nowak
Ocena 9,0
Pożar w fabryce Aleksandra Krzanowska, Ewa Nowak
Okładka książki Bajki mają moc. Wspierające opowiadania dla dzieci i rodziców Sylwia Chutnik, Marta Iwanowska-Polkowska, Joanna Jagiełło, Grzegorz Kasdepke, Barbara Kosmowska, Aneta Krasińska, Urszula Młodnicka, Ewa Nowak, Joanna Olech, Ewa Świerżewska, Joanna Szulc, Jarosław Żyliński
Ocena 9,3
Bajki mają moc. Wspierające opowiadania dla dzieci i rodziców Sylwia Chutnik, Marta Iwanowska-Polkowska, Joanna Jagiełło, Grzegorz Kasdepke, Barbara Kosmowska, Aneta Krasińska, Urszula Młodnicka, Ewa Nowak, Joanna Olech, Ewa Świerżewska, Joanna Szulc, Jarosław Żyliński
Ewa Nowak
Ewa Nowak
Książka Ewy Nowak „Pierwsze koty” została nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii literatura młodzieżowa. Autorka felietonów, opowiadań oraz powieści dla dzieci i młodzieży. Jej twórczość podpowiada, jak sobie radzić w domu i w szkole, w dobrych i złych chwilach, z przyjaciółmi i z rodzicami. Odnosi się do takich wartości, jak uczciwość, szczerość wobec siebie i innych, przyjaźń, miłość i szacunek dla drugiego człowieka. Zadebiutowała w 1997 roku w „Filipince” tekstem dotyczącym zdawania egzaminów ustnych pt. „100% skuteczności”. Współpracuje z pismami: „Cogito”, „Victor Gimnazjalista”, „Victor Junior”, „Trzynastka”, „Witch”, „Edukacja Twojego Dziecka”, „Twój Styl”, „Przyjaciółka”, „Filipinka”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Chłopiec znikąd Katherine Marsh
Chłopiec znikąd
Katherine Marsh
Wpierw chciałam wam zakomunikować, że kupując tą książkę, wspieracie działania Polskiej Akcji Humanitarnej na rzecz uchodźców. Wchodząc w świat z książki musicie wiedzieć, że początek jest trochę smutny i przypominał mi sceny niczym z Titanica. Następnie przechodzimy do dalszego czasu i opowieści dwóch różnych chłopców. Jednym z nich jest Max, trzynastoletni chłopiec, który przeprowadził się wraz z rodziną do Brukseli. Podstępem ojciec przekonał go, że to krótkotrwałe rozwiązanie. Totalnie nie potrafi odnaleźć się w szkole, gdyż jakby nie interesuje nikogo to, że nie mówi w ich języku. Ten problem staje się być mocno dokuczliwy, gdyż dzieci z niego szydzą, robią mu głupie kawały i jedynie później może liczyć na pomoc pewnej dziewczynki. W drugiej opowieści poznajemy Ahmeda, którego losy odmieniła śmierć ojca. Zmuszony do ucieczki, padł ofiarą przemytników. Kiedy udało mu się uciec, wymęczony zachorował i ukrył się w pierwszym lepszym miejscu jaki odnalazł. Właśnie w piwnicy w której mieszkał Max z rodziną. To w jaki sposób pozyskuje jedzenie było bardzo wzruszające. ,,Może naprawdę mógłby wymyślić jakiś sposób, aby zapłacić tej rodzinie za jedzenie, które od nich wziął. Ale w głębi serca wiedział, że tylko szuka wymówek, aby zostać. Nie chciał już donikąd iść. Czuł się bezpieczniej, będąc nigdzie." Autorka pokazała nam też to miejsce od strony patroli. Zaglądali do wszystkich domów, kontrolowali mieszkańców, by tylko żaden uciekinier nie mógł się przed nimi schować. Tu w pewnym momencie Max odkryje nielegalnego lokatora i będzie chciał mu pomóc, ale sami zobaczymy, że nie będzie to takie proste. To, co się tam dzieje, jak traktują uchodźców przechodzi ludzkie pojęcie. Tak naprawdę nikt tam nie jest wolny. Cała historia pokazała, że ucieczka ze swojego kraju nie jest dla nikogo widzimisiem. Uciekają, bo życie ich do tego zmusza, tracąc po drodze wszystko i wszystkich, których znali i kochali. Ludzie z natury wolą oceniać innych nawet nie chcąc poznawać ich problemów. Autorka bardzo ładnie i wyraźnie pokazała każdą ze stron. Przejmującym piórem daje nam do myślenia. To moja pierwsza książka w takim temacie i powiem wam, że gorąco zachęcam dzieci od jedenastego roku życia, po tych starszych, nawet mających na koncie przeżycie połowy wieku, żeby przekonali się, czy warto myśleć tak jak wszyscy, czy może lepiej samemu wysuwać wnioski z własnych obserwacji.
przyrodazksiążką Przespolewska - awatar przyrodazksiążką Przespolewska
oceniła na101 rok temu
Jasne dni, ciemne dni Katarzyna Ryrych
Jasne dni, ciemne dni
Katarzyna Ryrych
Piętnastoletni Witek opowiada o swoim życiu prosto, krótkimi zdaniami. Bez owijania w bawełnę, ale i bez roztkliwiania się nad swoim losem. Bardziej przejmuje się młodszą siostrą i babcią, niż sobą. Przejmuje się ojcem, zaginionym psem, koleżanką, nawet matką, która dokłada się do jego niewesołej sytuacji. Chłopak opowiada o swoim życiu tak zwyczajnie, jakby było ono zupełnie zwyczajne. Jest, jak jest. Trzeba żyć. I tyle... Witek to bohater i narrator książki Katarzyny Ryrych "Jasne dni, ciemne dni". Jasnymi nazywa te dni, w których babcia ma się lepiej. Babcia choruje na alzheimera i coraz częściej zdarzają jej się ciemne dni. A ponieważ nigdy nie wiadomo, kiedy przyjdzie zmiana, to trzeba zachować czujność: zamknąć drzwi, schować klucze, zakręcić gaz, wodę, schować noże, pełnić dyżury... Babcia pojawiła się w jego domu, by zaopiekować się nim i jego młodszą siostrą po wypadku samochodowym, w wyniku którego jego druga siostra straciła życie, ojciec został sparaliżowany, a matka pogrążyła się w żałobie. Wszystkie obowiązki spadły na Witka. Właściwie chłopak sam wziął je na swoje barki. Czy między wizytami u ojca w szpitalu, pilnowaniem babci i niańczeniem siostry, znajdzie czas na marzenia, przyjaźń, miłość i inne nastoletnie sprawy? Sprawdźcie sami! Polecam! https://bajdocja.blogspot.com/2021/04/jasne-dni-ciemne-dni.html
Buba Bajdocja - awatar Buba Bajdocja
oceniła na75 lat temu
Najlepsze przyjaciółki Shannon Hale
Najlepsze przyjaciółki
Shannon Hale LeUyen Pham
Jakiś miesiąc temu zaprezentowałem na blogu "Prawdziwe przyjaciółki. Komiks Shannon Hale, zilustrowany przez LeUyen Pham, która opisywała swoje dzieciństwo. A konkretniej pierwsze objawy depresji, rywalizację o bycie osobą zauważoną w szkole i należącą do popularnej grupy. Jej praca wywarła na mnie bardzo silne wrażenie i obudziła wspomnienia z tamtego okresu, które mnie po dziś dzień mnie dręczą. Wiecie, ja bardzo zazdrościłem Shannon tego co miała. Owszem, nie było jej lekko, co również pokazuje drugi komiks "Najlepsze przyjaciółki". Trafiła jednak na osoby wyrozumiałe, które pomogły jej się podnieść. Miała faktyczne koleżanki, a nie tylko papierowe, odwracające wzrok gdy tylko pojawi się najmniejszy problem. Ja tego nie miałem i stąd ta zazdrość. Ten tom tylko ją podsycił. "Najlepsze przyjaciółki" wydawnictwo Jaguar podesłało mi bardzo szybko, bo raptem kilka dni po opublikowaniu recenzji "Prawdziwych przyjaciółek". Jednak tym razem spodziewałem się tego, co czeka mnie podczas lektury, a dodatkowo nadal ciężko psychicznie znosiłem poprzedni komiks. Dlatego długo zwlekałem, aby przeczytać "Najlepsze przyjaciółki", co i tak zajęło mi blisko trzy dni, kosztowało mnie dwa ataki paniki i kilka bezsennych nocy. Wiem, ze osobie z zewnątrz może się to wydawać absurdalne, ale od 23 lat walczę z ciężką depresją, która mocno rzutuje na moje zdrowie zarówno psychiczne oraz fizyczne. Do tego część opisywanych przez autorkę scen jest mi wyjątkowo dobrze znana, z tą różnicą, że ona miała szczęście i nie zabrnęła w nich za daleko. Może dlatego, że była dziewczyną, a może dlatego, że faktycznie miała dwie prawdziwe przyjaciółki i grono koleżanek podnoszących ją na duchu. W moim wypadku było zupełnie inaczej. Komiks skupia się na szóstej klasie szkoły podstawowej, gdy młoda, już nastoletnia osoba, zaczyna zupełnie inaczej patrzeć na relacje damsko-męskie, czy w tym wypadku damsko-damskie. Dorasta się, hormony zaczynają buzować, nasze ciało nabiera nowych kształtów i nawyków. Innymi słowy - zasady się zmieniają. To właśnie o nich, nadążaniem za byciem modnym oraz tych relacjach pisze Shannon w swojej pracy. Zwraca tutaj uwagę, że pewne trendy społeczne i kulturowe, narzucające odgórnie pewne ramy ideologiczne, np. wychowanie w duchu religijnym, niekoniecznie są dobre. Do tego młoda osoba wstydzi się zwierzyć dorosłym ze swoich lęków, a ich bagatelizowanie może skończyć się tragicznie. Tak samo próba dopasowania się do grupy społecznej, aby tylko nie wypaść z obiegu. Aby być cool i lubianym. To może sprawić, że zniszczymy swoją prawdziwą tożsamość. Shannon ma bardzo bogatą wyobraźnię, chciała być pisarką, ale to było "mało interesujące" dla jej koleżanek. Zatem kryła się z tym. Miałem podobnie, gdyż w szóstej klasie szkoły podstawowej zacząłem pisać swoje pierwsze opowiadania oraz tworzyć uniwersum fantasy, które w 2000 roku nazwałem Dream Wars. Różnica pomiędzy mną a Shannon była taka, że ona nadal miała nadzieję i trafiła na ludzi, którzy pomogli jej rozwijać talent pisarski. U mnie nadzieja umarła, zaś moja polonistka i inni nauczyciele wyśmiali moje prace, bo gramatycznie były co najwyżej dostateczne. Dodawszy do tego znęcanie się fizyczne oraz psychiczne ze strony szkolnych kolegów, zaowocowało w jedyny możliwy sposób. Shannon opisuje jak również otarła się o depresję, gdyż kilka osób ja prześladowało, ale na jej szczęście udało jej się wydostać z tego nim było za późno. W komiksie autorka pięknie opisuje przygodę swej postaci w świecie fantasy. Chciałbym powiedzieć, że na tym polu widzę również między nami podobieństwo, ale byłoby to zwyczajne kłamstwo. Ona ciągle ma nadzieję, jej postać, mimo że nieraz smutna i przeżywająca niebezpieczne przygody oraz doświadczająca zdrady, ma siłę. Czerpie ją z prawdziwych przyjaciółek, z pasji z osób, które wspierają ją na jej drodze do celu. Cholernie jej tego zazdroszczę. Bowiem gdy jej literacka postać znalazła magiczny klejnot i przemierzała wraz z zaprzyjaźnionym lwem odległą krainę, moja była pogrążona w nienawiści i budowała z za pomocą magii Sanktuarium Cierni. Miejsce gdzie wszyscy jej wrogowie mieli cierpieć, a ich ból tylko napędzał mojego bohatera dodając mu siły. Oba komiksy Shannon Hale, świetnie zilustrowane przez LeUyen Pham i pokolorowane ręką Hilary Sycamore, są bardzo ważne. W bardzo dobitny sposób obrazują młodą osobę zmagającą się pierwszymi symptomami depresji. Nie tylko w postaci głównej bohaterki, ale szczególnie w osobach jej towarzyszących. Starszej siostrze, którą koleżanki nienawidziły, zazdrosnej koleżance z klasy, wyładowującej się na innych z powodu własnych problemów ignorowanych przez najbliższych, czy zazdrosnego chłopaka. Ten komiks jest ważny i niesie nadzieję. Bowiem wystarczy jedna dobra, ale przy tym szczera do pomocy, dusza, która może ocalić taką młodą osobę przed koszmarem. Cieszę się zatem, że takie dzieła powstają, zwracają uwagę na problem, podsuwają rozwiązanie go oraz dają nadzieję. Nadzieję, którą ja utraciłem lata temu.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na83 lata temu
Listy do A. Mieszka z nami Alzheimer Anna Sakowicz
Listy do A. Mieszka z nami Alzheimer
Anna Sakowicz Ewa Beniak-Haremska
"Listy do A. Mieszka z nami Alzheimer" to druga powieść Anny Sakowicz, po którą sięgnęłam i znów wpadłam jak śliwka w kompot, ponieważ od pierwszych stron przepadłam w świecie stworzonym przez autorkę. Tytułowe listy do A. pisze Anielka. Dziewczynka, w której bezpieczny do tej pory świat wkradło się zło w czystej postaci, a ona kompletnie tego nie rozumie. Nadszedł dzień, w którym jej ukochana i najmądrzejsza na świecie babcia zmieniła się nie do poznania. Starsza pani wprowadziła się do córki i jej rodziny, ponieważ przestała rozpoznawać najbliższych i swoje otoczenie, a także zaczęła coraz więcej zapominać. Nagle buty wylądowały w lodówce, a parkiet namókł od podlewania, natomiast babcia zaczęła mylić i przekręcać słowa. Jej życie jakby odwróciło swój bieg i z dorosłej osoby stała się dzieckiem, które wymaga nieustannej pomocy. Anielka próbuje na swój dziecięcy sposób zrozumieć nową sytuację i znaleźć rozwiązanie problemu, jakim jest nagła utrata babci. Chociaż starsza pani wciąż jest w życiu wnuczki, to jakby jej nie było. Wszystko psuje pan A., do którego Anielka zaczyna pisać listy. Początkowo są one pełne żalu i złości, dziewczynka wygania tajemniczego A. z ich domu i życia. Pragnie, aby babcia wróciła do zdrowia i znów była aktywną uczestniczką życia rodziny. Niestety wszyscy muszą zmierzyć się z tym, że ta choroba jest nieuleczalna i nie ma tu kompletnie znaczenia to, czy ktoś jest dorosłym człowiekiem, czy dzieckiem. Ponieważ Anielka potrzebuje sporo analiz związanych z nową sytuacją, kolejni członkowie rodziny próbują jej wyjaśnić, co się dzieje z babcią. Dzięki temu czytelnik również otrzymuje sporo informacji na temat tej choroby. Rodzice, starsza siostra, a w końcu dziadek Anielki rozmawiają z dziewczynką i, odpowiadając na jej dociekliwe pytania, starają się oswoić pojawiający się strach i bunt przeciwko nieubłaganej chorobie. Sposób, w jaki autorka opisała dramat rodziny dotkniętej chorobą Alzheimera, jest pełen delikatności i wyczucia. Ogromny takt, z jakim zmierzyła się z tym trudnym tematem, robi wrażenie i niesamowicie porusza. Niepozorna książeczka wywołuje cały wachlarz emocji, czarując zarówno tekstem, jak i pięknymi ilustracjami. Polecam, chociaż uprzedzam, że to nie jest łatwa lektura.
Bibliotecznie - awatar Bibliotecznie
ocenił na81 rok temu
Licencja na dorosłość Małgorzata Karolina Piekarska
Licencja na dorosłość
Małgorzata Karolina Piekarska
Ogólnie bardzo fajne zakończenie serii. W ogóle dobrze, że jakiekolwiek zakończenie powstało, biorąc pod uwagę jak zakończyła się "LO-teria", ale... czy tylko ja zauważyłam sporo nieścisłości? Głównie mieszanie imion. Na przykład ta sama osoba na jednej stronie ma na imię Mirek, a na następnej już Jasio - pamiętam, że to malutka postać była i tylko raz się pojawiła, ale właśnie przez tą pomyłkę zapamiętałam. Albo lokator Michała: raz jest Zygmunt, a chwile potem Bazyli. I jeszcze dopatrzyłam się takiego błędu w postaci małej Wioletki, bo raz została nazwana Weroniką. Może się czepiam, ale ja odebrałam to tak, jakby autorka napisała tą ostatnią część strasznie niechlujnie. To co też mnie leciutko irytowało i lekko motało mi w głowie to chronologia, ale zdaje sobie sprawę, że nie łatwo jest przedstawić bieg wydarzeń z perspektywy kilku bohaterów, z których każdy robi co innego i do tego jest w innym mieście. Czy Kamila przestała mnie irytować? Nie. Zdecydowanie jest to najmniej lubiana przeze mnie postać w całej serii. Za to moją ulubioną postacią jest Czarny Michał, a zaraz za nim Marcin z Maćkiem. Żeńskie postaci w całej serii mnie często irytowały ;) Reasumując: całą serie polecam nastoletniej młodzieży, jak i starszym czytelnikom, a nawet rodzicom. Przedstawione na stronach tej serii wydarzenia są wzięte z życia. I to, niestety, każde: choroba rodzica, utrata rodzica, utrata dziecka, krzywda wyrządzona dziecku, rozstanie rodziców, przemoc domowa, pierwsze miłości, zawody miłosne, dylematy szkolne, problemy finansowe - to wszystko tu jest. A czasami warto oderwać się od fantastyki czy romansu i nawet najlepszy reportaż zastąpić powieścią, którą napisało życie.
Narina - awatar Narina
oceniła na74 lata temu
Hello, Goodbye i my pomiędzy Jennifer E. Smith
Hello, Goodbye i my pomiędzy
Jennifer E. Smith
Zwykła, lekka opowieść młodzieżowa, do przeczytania ciągiem na jednym posiedzeniu. Dość nudna, opowiadająca o zwyczajnych problemach, ale w jakiś sposób potrafi dobrze zabić czas i wciąga na tyle, by ją dokończyć. Posiada wiele wad, ale ogółem to dość miła historia. Główni bohaterowie są dość słabi, ich osobowość niejednokrotnie wnerwia (zwłaszcza Clare),ale postacie poboczne kradną każdą scenę w książce. Momentami nie mogłam wkręcić się w przedstawione wydarzenia, zwłaszcza, że na stronie bez żadnego oddzielenia przeszłość miesza się z teraźniejszością. To mnie dezorientowało, bo dopiero po kilku zdaniach odkrywałam, że wracam do wydarzeń dziejących się przed rozpoczęciem całej książki i opisanego w niej problemu. Ogółem jest to bardzo krótka i niezwykle lekka historia, z ciekawymi bohaterami, każdy może znaleźć w nich coś dla siebie, jakąś wspólną cechę. Problemy opisywane przez autorkę zdają się być błahe i momentami są dość przerysowane i idealne, jednak w ogólnym rozrachunku aż tak to nie mierzwi. Na plus przedstawienie trudności związanych z rodzicami, ich niezrozumienie odnośnie wartości wyznawanych przez młodzież i niespełniona ambicja przeskakująca na dzieci, to ważny, potrzebny i do dziś aktualny koncept. Finał dość kiepski, wolałabym otrzymać otwarte zakończenie, ale ogółem nie jest źle. Oglądałam ekranizację i książka dobrze się obroniła, film strasznie ją spłycił (zmieniając baaardzo dużo) i jednak lepiej przeczytać pierwowzór zwłaszcza, że powieść jest bardzo krótka (wydana z wielką czcionką),napisana dość przystępnym językiem.
LosingHope - awatar LosingHope
ocenił na62 lata temu

Cytaty z książki Dzień wszystkiego

Więcej
Ewa Nowak Dzień wszystkiego Zobacz więcej
Ewa Nowak Dzień wszystkiego Zobacz więcej
Ewa Nowak Dzień wszystkiego Zobacz więcej
Więcej