rozwińzwiń

Echo słońca

Okładka książki Echo słońca autorstwa Waldemar Bawołek
Okładka książki Echo słońca autorstwa Waldemar Bawołek
Waldemar Bawołek Wydawnictwo: Czarne Seria: Poza serią literatura piękna
192 str. 3 godz. 12 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Poza serią
Data wydania:
2017-07-12
Data 1. wyd. pol.:
2017-07-12
Liczba stron:
192
Czas czytania
3 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380495395
Bohater prozy Waldemara Bawołka ma 50 lat i zajmuje się trzema rzeczami: utrzymywaniem przy życiu starej matki, paleniem tanich papierosów i piciem tanich alkoholi oraz próbami przerobienia swojej przeszłości. Jego życie toczy się nie na zewnątrz, lecz w środku – w myślach meandrujących pomiędzy rytualnie powtarzanymi czynnościami a znanymi na pamięć rozmowami.

Echo słońca to opowieść o „przeciętnych Polakach” podszyta nienazwaną tęsknotą i żalem za czymś co nawet nie tyle minęło, ile nigdy się nie zdarzyło.
Średnia ocen
6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Echo słońca w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Echo słońca i



1955
14
299

Opinia społeczności książki Echo słońcai



Książki 1291 Opinie 740

Oceny książki Echo słońca

Średnia ocen
6,2 / 10
94 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Echo słońca

avatar
731
209

Na półkach:

Książka inna, poza trendami.
Oniryczna i jednocześnie zanurzona w prozie życia.

Książka inna, poza trendami.
Oniryczna i jednocześnie zanurzona w prozie życia.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1794
431

Na półkach: ,

O taką środkowoeuropejską melancholię nic nie robiłem - ot, sięgnąłem po książkę (w Dedalusie za 12 z.) i popłynąłem w te relacje ze starą matką i relacje ze śmierci kolegów. Odchodzenie ludzi zawsze stawia pytania o sens naszego pobytu tutaj, ale życie w cieniu śmierci samo w sobie jest czekaniem na jej ostateczność jako rozwiązanie. W tej prozie świat się nie zmienia, już nikt niczego nie oczekuje - wszystko już zostało za nami.

O taką środkowoeuropejską melancholię nic nie robiłem - ot, sięgnąłem po książkę (w Dedalusie za 12 z.) i popłynąłem w te relacje ze starą matką i relacje ze śmierci kolegów. Odchodzenie ludzi zawsze stawia pytania o sens naszego pobytu tutaj, ale życie w cieniu śmierci samo w sobie jest czekaniem na jej ostateczność jako rozwiązanie. W tej prozie świat się nie zmienia, już...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1352
1168

Na półkach: ,

To jest szalone. Dziwne. Na swój sposób piękne. Prowincja opisana inaczej niż zwykle, starość opisana inaczej niż zwykle. Zresztą nic u Bawołka nie jest takie jak. Pisarz stworzył własny, oryginalny styl pisania. Realistyczny i oniryczny. Na zewnątrz i od wewnątrz. Jest w tym nerw opisywania rzeczywistości i egzystencjalnego zanurzenia się w świat, w którym żyjemy. Czy chcę więcej? Jeszcze nie wiem. Ale z pewnością Waldemar Bawolek to pisarz jedyny w swoim rodzaju, oryginalny i osobny w polskiej literaturze.

To jest szalone. Dziwne. Na swój sposób piękne. Prowincja opisana inaczej niż zwykle, starość opisana inaczej niż zwykle. Zresztą nic u Bawołka nie jest takie jak. Pisarz stworzył własny, oryginalny styl pisania. Realistyczny i oniryczny. Na zewnątrz i od wewnątrz. Jest w tym nerw opisywania rzeczywistości i egzystencjalnego zanurzenia się w świat, w którym żyjemy. Czy chcę...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

334 użytkowników ma tytuł Echo słońca na półkach głównych
  • 190
  • 140
  • 4
45 użytkowników ma tytuł Echo słońca na półkach dodatkowych
  • 29
  • 5
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Nadzieja Joanna Bator, Waldemar Bawołek, Grzegorz Bogdał, Katarzyna Boni, Wojciech Chmielarz, Sylwia Chutnik, Jacek Dehnel, Julia Fiedorczuk, Natalia Fiedorczuk, Joanna Gierak-Onoszko, Mikołaj Grynberg, Magdalena Grzebałkowska, Ignacy Karpowicz, Urszula Kozioł, Hanna Krall, Małgorzata Lebda, Ewa Lipska, Jarosław Mikołajewski, Andrzej Muszyński, Wiesław Myśliwski, Jacek Napiórkowski, Łukasz Orbitowski, Magdalena Parys, Grażyna Plebanek, Małgorzata Rejmer, Paweł Piotr Reszka, Agata Romaniuk, Paweł Sajewicz, Dominika Słowik, Jerzy Sosnowski, Filip Springer, Andrzej Stasiuk, Juliusz Strachota, Ziemowit Szczerek, Mariusz Szczygieł, Olga Tokarczuk, Przemysław Truściński, Grzegorz Uzdański, Krzysztof Varga, Adam Wajrak, Ilona Wiśniewska, Aleksandra Zielińska
Ocena 6,8
Nadzieja Joanna Bator, Waldemar Bawołek, Grzegorz Bogdał, Katarzyna Boni, Wojciech Chmielarz, Sylwia Chutnik, Jacek Dehnel, Julia Fiedorczuk, Natalia Fiedorczuk, Joanna Gierak-Onoszko, Mikołaj Grynberg, Magdalena Grzebałkowska, Ignacy Karpowicz, Urszula Kozioł, Hanna Krall, Małgorzata Lebda, Ewa Lipska, Jarosław Mikołajewski, Andrzej Muszyński, Wiesław Myśliwski, Jacek Napiórkowski, Łukasz Orbitowski, Magdalena Parys, Grażyna Plebanek, Małgorzata Rejmer, Paweł Piotr Reszka, Agata Romaniuk, Paweł Sajewicz, Dominika Słowik, Jerzy Sosnowski, Filip Springer, Andrzej Stasiuk, Juliusz Strachota, Ziemowit Szczerek, Mariusz Szczygieł, Olga Tokarczuk, Przemysław Truściński, Grzegorz Uzdański, Krzysztof Varga, Adam Wajrak, Ilona Wiśniewska, Aleksandra Zielińska
Waldemar Bawołek
Waldemar Bawołek
Prozaik, Laureat Konkursu „Nowego Nurtu” i Wydawnictwa Kurpisz oraz Ogólnopolskiego Konkursu Wydawnictwa Zielona Sowa. Mieszka w Ciężkowicach. Wydał książki: Delectatio morosa (1996),Raz dokoła (2005) i Humoreska (2012). W książce 2011. Antologia współczesnych polskich opowiadań (FORMA 2011) znalazło się jego opowiadanie Złoty świerk, czarna sosna. Wkrótce Wydawnictwo Forma wyda książkę To co obok.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Echo słońca przeczytali również

Wchodzi koń do baru Dawid Grosman
Wchodzi koń do baru
Dawid Grosman
Lektura trochę przypadkowa, bo niezaplanowana teraz, choć planowana od dawna. Wabikiem była Nagroda Bookera z 2017r. Widać, że nie wybrałam nowości, ale przecież od dawna wiadomo, że upływ czasu jest doskonalym testerem jakości literatury. Gdy przeminie moda na coś lub kogoś, emocje ostygną, sponsorzy się znudzą, dobry tekst niewiele straci. Mała rzecz wielkiego kalibru. Streszczać nie będę, albo może ciut. Rzecz dzieje się podczas jednego wieczoru. W pewnym klubie odbywa się występ, standup czy performance. Ma być śmiesznie, zabawnie, ale jest zupełnie inaczej. Ten występ okazuje się mieć inny charakter i cel. Staje się swoistą wiwisekcją, publicznym wypatroszeniem bolesnego wspomnienia. Publika oglada, słucha i ocenia. Czasem głośno komentuje w zniecierpliwieniu i złości opowieść ze sceny,która staje się dla nich ( nas?) coraz bardziej nieprzyjemna i niewygodna w odbiorze. Zarazem bardzo wciąga, kusi do pozostania do jej finalu. Część publiczności jednak się wykruszy. Znudzeni i niezadowoleni idą gdzieś indziej. [Przy okazji rodzą się pytania: czym i jaka jest dobra sztuka. Czy musi być łatwiej przyjemna, czy też powonna wywoływać dyskomfort?] Na scenie występuje mężczyzna, który opowiada splecioną z żartami historię, która sięga do jego dzieciństwa. Dużo tam przemocy, ludzkiego okrucieństwa i skrywanych przez lata tajemnic. Jest też pewne wydarzenie, właściwie dzień, którego treść staje się głównym tematem wystepu. [Przy okazji: czy można mówić o czymś bardzo trudnym wbudowując w wypowiedz niewybredne żarty? Czy śmiech pomaga czy psuje występ?] Opowieść dotyczy czernastoletniego chłopca. W czasie obozu wojskowo- szkoleniowego dowiaduje się o śmierci rodzica. Tylko że nikt nie chce zdradzić, czy chodzi o matkę, czy ojca. W czasie wielogodzinbej jazdy na miejsce pogrzebu chłopczyk walczy z myślami na temat śmierci. W wyobrażeniach żegna raz ojca, potem matkę, znowu ojca. Potem oskarża się za te mimowolne myślowe zabijanie. Nie wiadomo, czemu ma służyć tą tajemnica. Uchronić? Istotna jest postać sędziego. Trochę przymuszony do oglądania, śledzi postępy na scenie. Jaką pełni funkcję? Znan6ly z bezkompromisowości prawdopodobnie ma osądzić artystę. Tyle, że nie chodzi o noty dla występu, ale dla zachowania i decyzji z przeszłości głównego bohatera. Forma książki jest wymagająca, ale mnie się to podoba. Pływamy między wyspami pamięci, które na końcu łączy występ na scenie. Krótki tekst, a pozostawia z wieloma pytaniami. Myślę, że przyda mi się więcej czasu, żeby po wystudzeniu emocji, poukładać sobie przemyślenia. Na pytanie, czy warto przeczytać, nie muszę chyba odpowiadać.
xymenka - awatar xymenka
oceniła na96 miesięcy temu
Rozświetlona jama. Dziennik sanatoryjny Max Blecher
Rozświetlona jama. Dziennik sanatoryjny
Max Blecher
Rumuńska kultura intelektualna to w świadomości przeciętnego odbiorcy: Cioran, Ionesco i Eliade. Okazuje się jednak, że tę krótką listę należy uzupełnić o postać Maxa Blechera. Na autora natknąłem się przy okazji mojej fascynacji Schulzem. Rzeczywiście: dużo tych twórców łączy. Żydowskie korzenie, względna bliskość geograficzna i pokoleniowa (pierwsze dekady XX wieku),ale przede wszystkim doświadczenie alienacji, znajdujące wyraz w poruszających tekstach, w których samotność szuka azylu w surrealistycznym świecie wyobraźni. Proza Blechera jest przy tym bardziej cielesna, co wynika z faktu gruźlicy kręgosłupa – choroby, która na dziesięć lat uwięziła go w łóżku. "Dziennik sanatoryjny" stanowi przejmujące świadectwo człowieka skazanego na powolną śmierć. Cierpienie przydaje jego refleksjom i wizjom tajemniczej głębi. Konwencja oniryczna prowadzi do Kafki czy Schulza, zaś specyfika pobytu w sanatorium uruchamia skojarzenia z "Czarodziejską górą" Manna. Blechera warto czytać z uwagą i współczuciem. Bardziej jeszcze niż w "Rozświetlonej jamie" (zapiskach wydanych po śmierci autora) jego tragedia wybrzmiewa w "Zabliźnionych sercach", powieści, którą zdołał opublikować pod koniec swego krótkiego życia. Na kartach tego utworu spotykamy bohatera, który wyczerpany chorobą staje się egocentrykiem manipulującym najbliższym otoczeniem. Skarby rumuńskiej literatury wciąż są dla polskiego czytelnika odkrywane. Ostatnio ukazały się tłumaczenia tekstów Mircei Cărtărescu. Być może i z tym autorem warto się zapoznać.
Wojtek Kusiński - awatar Wojtek Kusiński
ocenił na72 miesiące temu
Przyducha Maciej Piotr Prus
Przyducha
Maciej Piotr Prus
Całkiem zgrabna dystopia, okraszona odrobiną surrealizmu. Zastanawiam się czy tak na prawdę zupełnie niemożliwa do zmaterializowania się w tzw. realnym życiu na naszym polskim podwórku. Książa została wydana w 2017 roku, powstała zatem w okresie intensyfikacji podziału społeczeństwa polskiego na dwa wrogie obozy. Być może jeszcze kolejne 6 lat, a wizja Prusa wykładana byłaby w szkołach (na tajnych kompletach zapewne) jako diagnoza historyczna bieżącej sytuacji społeczno-politycznej.. Akcja dzieje się na krakowskim Kazimierzu, gdzie delikatnie szemrany small business na styku kultury i turystyki przeradza się w rzeczywistość głównego bohatera - Filipa Fonta? Z dnia na dzień świat głównego bohatera zmienia się o 180 stopni, znajomi, znajome miejsca i dziwnie łatwo akceptują i przyjmują za oczywiste tę zmiany. Adekwatne wydaje się stwierdzenie, że „sowy nie są tym na co wyglądają”, choć w tym przypadku raczej należało by podmienić sowę na palce. A wszystko to w okolicznościach rozprzestrzeniającej się zarazy grypy i wywołanego tą dziwną zarazą narastającego podziału Krakowa na dwa osobne getta. Książka zaczyna się intrygująco, acz nie spektakularnie, rozkręca się, osacza i „przydusza” czytelnika wraz z kolejnymi stronami. Wbrew pozorom Przyducha pod płaszczykiem absurdu przemyca sporo trafnych spostrzeżeń dotyczących nas jako społeczeństwa, ale też opisujących mechanizmy rządzące i wpływające na masową kulturę. Obnaża mechanizmy manipulacji społeczeństwem.
Katarzyna k - awatar Katarzyna k
ocenił na62 lata temu
Zapiski z domu wariatów Christine Lavant
Zapiski z domu wariatów
Christine Lavant
W tej książce ważne jest wszystko. Poczynając od okładki, jakże wymownej w swej prostocie, a jednocześnie intrygująco- hipnotyzującej poprzez te wnęki, dziury, tunele...,a skończywszy na posłowiu Adama Lipszyca, które bardzo dużo tłumaczy, wyjaśnia. I treść, która jednak mocno, wg mnie, wychodzi poza kanwę informacji, które mamy wdrukowane o tzw. „domach wariatów”. Autobiograficzna opowieść snuta przez Christine Lavant, która opisuje w pamiętniku swoje doświadczenia w klinice psychiatrycznej oraz zmagania z depresją i zdrowiem psychicznym. Autorka, po nieudanej próbie samobójczej, sama zgłosiła się do kliniki psychiatrycznej w Klagenfurcie, spędzając w jej murach całe sześć tygodni. Mało, dużo... Dla mnie wystarczająco, nie wiem, jak dla samej zainteresowanej...To nie jest zwykła autobiografia, to studium tego co wewnętrzne, zamknięte w ciele i dodatkowo jeszcze w budynku „bez okien”, na własne życzenie. Dysonans między tym co czytamy, a tym jakim pięknym językiem jest to opisane, zgrzyta nam w uszach jak widelec po talerzu. Nie znajdziecie tu mrożących krew w żyłach opisów, raczej melancholijne pragnienie wolności, jej wyrażania, w zrozumieniu siebie. Ciekawa, smutna, głęboko emocjonalna pozycja... „Bo cierpienie, z którym człowiek się tu styka, tak bardzo wykracza poza granice człowieczeństwa, że nie można mu zaradzić samym tylko człowieczeństwem.” „Pomyślałby kto, że cały świat składa się wyłącznie z kawałków miłości i musi być cudowny. Ale, na Boga, tak nie jest! Jakimś sposobem zawsze spartaczymy ten kawałek, który mamy wnieść do wielkiej mozaiki.”
Ida_wrześniowa - awatar Ida_wrześniowa
oceniła na71 miesiąc temu
Siwy dym albo pięć cywilizowanych plemion Ziemowit Szczerek
Siwy dym albo pięć cywilizowanych plemion
Ziemowit Szczerek
Co za pokręcona i absurdalna fabuła, która w niezrozumiały sposób jest poukładana i logiczna! Szczerek pokazuje świat przyszłości, gdzie USA powróciła do polityki izolacji, Unia Europejska się rozpadła i na jej gruzach państwa germańskie utworzyły Neuropę - państwo fanatycznie kosmpolotityczne i ekologiczne, Rosja upadła, a Europa Wschodnia pogrążyła się w szaleństwie nacjonalizmu i czasem po prostu - szaleństwie. Wraz z głównym bohaterem odwiedzamy miejsca konflitów: Kosowo, Siedmiogród, Słowację Południową, Śląsk, Kraków, Warszawę, Hałyczynę, a także co jakiś czas dowiadujemy się co nieco na temat reszty państw Europy Wschodniej. Jednocześnie poznajemy społeczeństwo przyszłości: anarów, myszongów, separów, neoszalchtów, szwoli, czarnowojów, porożców itp. twory społeczne. Poznajemy Rzymską Republikę Polską, neosłowiańską Polskę, Europejską Republikę Śląską, Chłopię i Europejską Republikę Pomorza (o której jest najmniej informacji niestety). Poznajemy barwne (lub szare),wulgarne (niemal zawsze) i nic nieznaczące (czy rzeczywiście?) postaci. A w tle zawsze jest tajemniczy Siwy Dym, twór niezrozumiały, wymykający się prawom logiki, którego ani znaczenia ani celu nie zna nikt, a którego obecnośc zdaje się tylko kompilikować sytuację w Europie Wschodniej. Zdecydowanie warto przeczytać, jest to najlepsza (ale nie najszczęśliwsza, co to to nie) wizja przyszłości jaką zdarzyło mi się czytać. Edycja: po przeczytaniu wielokrotnie wracałem do tej książki, wertowałem jej strony, wyszukiwałem świetnych cytatów, wgłębiałem się w historię i wciąż myślałem nad tym co przeczytałem. Miałem tak po raz pierwszy w życiu. Myślę, że "Siwy dym" zasłużył na to by dostać moją pierwszą na tym serwisie ocenę 10/10. Jedyny minus jaki widzę w tej historii to to, że główny bohater nie trafił na Pomorze i nie opisał dokładnie co się tam działo, a to mnie najbardziej interesowało. Może (choć w to wątpię) powstanie kontynuacja i wtedy dowiemy się więcej co się działo na Pomorzu, w państwach bałtyckich, w Turcji i w reszcie państw bałkańskich.
doliwaq - awatar doliwaq
ocenił na104 lata temu
Sztuczki Joanna Lech
Sztuczki
Joanna Lech
Jestem głęboko przekonana, że pewne książki, szczególnie te, które uderzają w nasze emocje z siłą tsunami, ukrywają się na półce, by w stosownym momencie przykuć nasz wzrok i szepnąć: teraz moja kolej. W "Sztuczkach" odnalazłam swoje dzieciństwo. Grupa rówieśników ważniejszych niż rodzina. Baza, która ważniejsza niż dom. Zabawa w czterech pancernych, sekrety - te wypowiedziane i te, które nie potrzebują słów. Podczas lektury moja pamięć była jak pudełko zrobione na zajęciach z techniki przez przyjaciela narratorki - w nim (w niej) same skarby, "pamiątki po lecie, pamiątki z dzieciństwa". Wspaniałe wątki, chociaż zupełnie nie z moich wspomnień - dziadka i babci (które umrze pierwsze?),przekraczania granic (biedne kijanki, stonki i inni bracia mniejsi),ojca-alkoholika i jego trumien... I wreszcie najważniejszy - i dla fabuły, i dla narratorki - on, Andy. Chłopak w centrum wydarzeń, chłopak w centrum uczuć. Sedno dzieciństwa i jego koniec. 28 lutego minie 31 lat od dnia, w którym odszedł z tego świata ktoś prawie taki jak Andy, a to zakończyło moje dzieciństwo. Za wcześnie, jak to z końcem dzieciństwa bywa. Im bliżej tej daty, tym intensywniej wspominam, nawet po tylu latach, bo pamięć coraz bardziej ulotna. Dlatego "Sztuczki" trafiły idealnie w swój czas i uderzyły w serce, odsłaniając blizny. Victor Hugo powiedział, że melancholia to szczęście bycia smutnym. "Sztuczki" to kwintesencja melancholii. Ostatnie sceny, niczym literacka wersja obrazów Marca Chagalla pokazują, że przeszłość będzie w nas zawsze, nawet jeśli boli. A może właśnie dlatego.
ola_gratka - awatar ola_gratka
oceniła na82 miesiące temu
Ostępy nocy Djuna Barnes
Ostępy nocy
Djuna Barnes
Mam ostatnio jakieś szczęście do książek dziwnych, które zabierają mnie w miejsca zaskakujące. Ostępy nocy zabrały mnie do Paryża (głównie) lat ‘20 i ‘30 i zrobiły to w przedziwnym stylu, eksperymentalnym intrygującym językiem. Na początku trudno było zorientować się w ogóle, o czym ta książka jest. Dopiero później, zgodnie z opisem na okładce, wyłania się obraz trójkąta miłosnego skupionego wokół jednej kobiety, Robin, która rozkochuje w sobie, po czym porzuca. Najpierw urodziła dziecko mężowi, po czym porzuciła rodzinę. Później związała się z bogatą kobietą, którą wykorzystywała i oszukiwała szlajając się po nocach. W końcu Robin ucieka do Ameryki z kolejną kobietą, bogatą wdową. Tyle fabuła. 🌃 Szalone monologi Natomiast istotę opowieści stanowi i prowadzi pewien samozwańczy doktor, mitoman i gaduła. Jego wypowiedzi – strumienie świadomości – brzmią jak majaczenia szaleńca. Doktor ten, jest jakby wyrocznią i komentatorem, do którego zwracają się osoby związane z Robin. Te monologi są równie męczące, jak w pewnym sensie ciekawe. To na nich opiera się eksperymentalność tej książki. W posłowiu Marcin Szuster słusznie radzi, żeby za bardzo nie wnikać w fabułę, tylko poddać się “nurtowi języka”. W istocie, jest to chyba najlepsze podejście do tej nie za długiej na szczęście książki. 🌃 Bezkompromisowość i indywidualizm W tym posłowiu jest jeszcze wyjaśnionych wiele innych aspektów tej książki – politycznych i społecznych. Mnie one jednak jakoś specjalnie nie zainteresowały. Natomiast Szuster pisze jeszcze jedną ciekawą rzecz o prozie Djuny Barnes – że “Ostępy nocy dają jakieś pojęcie o tym, co te słowa [bezkompromisowość i indywidualizm języka] znaczyły przed dewaluacją”. Bo trzeba pamiętać, że powieść tę wydano w 1936 roku. Na tamte czasy taki język musiał być wręcz szokujący, na pewno przełomowy. Dzisiaj, co druga książka aspiruje do miana bycia bezkompromisową. A nawet jeśli nie aspiruje, to marketerzy i tak próbują na siłę je tak przedstawiać, bo to się sprzedaje. Ostępy nocy są więc faktycznie protoplastą współczesnej prozy eksperymentalnej. Ja zaś uważam, że klasykę warto poznawać, nawet jeśli nie będzie się to jakoś specjalnie podobać. Literatura nie zawsze jest od tego, żeby sprawiać przyjemność. Ma zabierać w miejsca, gdzie sami byśmy nie poszli.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na61 rok temu
Zimowe królestwo Philip Larkin
Zimowe królestwo
Philip Larkin
Ach literatura, ta sztuczka magiczna, ezoteryczna, wystarczy jakoby dobrać zgrabnie słowa te ładne i piękne - wzywają mnie - jak kwiaty na łące, aniołów oczy i zestroić je cudem we frazę co błyszczy na niebie gwiazdozbiorem. Księżycowe krople na mą duszę i spacer. Materia wczesnego poranka, coraz bardziej przejrzysta, jezioro lśni jak zwierciadło, wysoko na niebie samolot niczym maleńki srebrny opiłek, iskra wykrzesana z ciszy. Cień nagle okrył dolinę, płyną obłoki szybko niby myśli, połyskliwy deszcz, szept drzew, skradzione na chwilkę słońce. Kuliki lecące od wschodu krzyknęły chyba na powitanie, jazda rowerem nad rzekę, na drugim jej brzegu gałęzie wierzby płaczącej zwieszają się tworząc namiot nad butwiejącym czółnem. Błogie wspomnienie, nastrój dawnych dni, zapach wodorostów, powiew nostalgii. I ta wspaniała dziewczyna poznana zimą w czasie wojny, kiedy jedyne światło zdawało się pochodzić z zalegającego w zaspach śniegu. I z Niej. Udało się ją przywołać, wyczarować z listnych gałązek, z lśnień wody, z promieni słońca. Stała daleka, utkana z cieni, ciemnozielone lasy okrywały wzgórza. A w dole rzeki schyłek dnia, złote światło odbija się od wody, ukazując roje owadów unoszących się na przezroczystych skrzydłach. Cała społeczność ptaków śpiewających szuka schronienia w szmaragdowych koronach drzew. Pohukiwanie puszczyków tajemniczo witających zmierzch. I my. Przepych baśniowej krainy. Księżyc świeży wydobyty prosto z mennicy, a gdy zmroczył się krajobraz, nadał mgle kolor perłowy. I znowu zima, napięta chłodem czasza powietrza, obojętna, skorupa mrozu, zawieszona udręka, w ciemności górującej jak katedra, kim jest ta dziewczyna? W spiralach niepamięci zadrgał słaby krzyk. A w białym, przejmującym świetle latarni w jasnoniebieskiej tęczówce szła po kamieniach bruku obłożonych brudnymi płachtami śniegu drobna jej postać, taka samotna. Zachwycająca, senna odyseja.
Yulquen - awatar Yulquen
ocenił na102 miesiące temu
W ciemność Anna Bolavá
W ciemność
Anna Bolavá
Lubię klimat czeskich powieści, fabułę tworzoną przez czeskich autorów, jednak ta powieść Anny Bolava'ej jakoś mnie nie przekonała, nie do końca do mnie trafiła. Przez cały czas zastanawiałam się, jak pasja, mania czy wprost obsesja może doprowadzić do samounicestwienia, jak może przekładać się ona na całkowite zatracenie. "Im dalej w ciemność, tym większy ogarnia mnie spokój. Chociaż tegoroczny lipiec odebrał mi tak wiele, jestem szczęśliwa. To prawdziwa ulga po wszystkich tych cierpieniach i niepokojach. Idę tam, gdzie czeka mnie nieuniknione, pogodzona ze sobą i swoim losem. Widziałam to piękno na własne oczy. Nasyciłam się do ostatka." Anna jest osobą wykształconą, do niedawna zajmowała się tłumaczeniem literatury, ale nie to zaprzątało jej myśli i wypełniało czas; każdy jej dzień rozpoczynał się myślą jakie dziś kwitną zioła, które z nich będzie mogła zebrać i poddać suszeniu, aby w najbliższy wtorek zawieźć je do skupu. Nie miało dla niej znaczenia, że słabnie, nie ma apetytu, że ma kłopoty ze snem, że dokuczają jej permanentne bóle głowy, że wypadają jej włosy, sinieją i drętwieją kończyny, że wymiotuje, a jedyne co utrzymuje ją przy życiu to tabletki przeciwbólowe i jakieś inne medykamenty. Zbieranie ziół to było całe jej życie, z dala od bliskich, znajomych, sąsiadów, których nie dopuszczała do siebie, z którymi nie utrzymywała prawie żadnych kontaktów. To zatracenie się w obsesji zbierania ziół, niejednokrotnie balansowanie na krawędzi życia i śmierci jest całym jej życiem, choć tak naprawdę nie daje żadnej nadziei, codziennie pogrąża Annę w ciemności. "Moje życie już nigdy nie będzie wyglądało inaczej, jestem w potrzasku. I wcale nie pragnę tego zmieniać, będę ciągnąc swój wózek aż do śmierci - nie chcę jednak wiedzieć, jak daleko jest cel." Książka wyjątkowo przygnębiająca, jej idea i sens dla mnie wprost niezrozumiałe, a jednak mimo to chciałam poznać do końca los bohaterki - zagubionej, osamotnionej, pogrążonej w ciemności swojej paranoicznej pasji, dla której "śmierć" drzewa była większym przeżyciem niż śmierć człowieka.
Anna Lipińska-Czajkowska - awatar Anna Lipińska-Czajkowska
oceniła na63 lata temu

Cytaty z książki Echo słońca

Więcej

Im bardziej gorzkie życie, tym słodsze muzyka i sny.

Im bardziej gorzkie życie, tym słodsze muzyka i sny.

Waldemar Bawołek Echo słońca Zobacz więcej
Więcej