
Echo słońca

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Seria:
- Poza serią
- Data wydania:
- 2017-07-12
- Data 1. wyd. pol.:
- 2017-07-12
- Liczba stron:
- 192
- Czas czytania
- 3 godz. 12 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788380495395
Echo słońca to opowieść o „przeciętnych Polakach” podszyta nienazwaną tęsknotą i żalem za czymś co nawet nie tyle minęło, ile nigdy się nie zdarzyło.
Kup Echo słońca w ulubionej księgarniPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Echo słońca
Uciec przed starością
Zupełny przypadek, ten sam co zwykle, sprawił, że zaraz po lekturze „Echa słońca” przeczytałem „Coraz bliżej albo coraz mniej”. Historia moich lektur zapewne niewielu interesuje, dlatego spieszę wyjaśnić, dlaczego ją przytaczam: ano dlatego, że właściwie w jednym momencie pojawiły się na półkach księgarń dwie książki, które łączy jeden temat – temat nieciekawy, nieładny, nudny, trochę odstręczający. No i oczywiście straszny. Starość.
Wspomnienia Józefy Hennelowej i powieść Waldemara Bawołka dzieli niemal wszystko, ale ta jedna rzecz sprawia, że współgrają w wyjątkowo dziwnej harmonii. O ile jednak dziennikarka „Tygodnika Powszechnego” pisze o podeszłym wieku ładnie i elegancko, a przy tym bezpośrednio – bo sama doświadcza starości – to autor „Tego, co obok” podchodzi do rzeczy zupełnie inaczej.
„Echo słońca” traktuje o mężczyźnie, który przekroczył granicę wieku średniego bez żadnych szczególnych zasług czy osiągnięć. Aby jego życie mogło stać się kanwą literackiej opowieści potrzebował czegoś, co je dookreśli, zdefiniuje, sprawi, że nabierze – uwaga, wielkie słowo – sensu. Sensem tym staje się opieka nad starą matką. I tutaj zaczynają się problemy. Ale dlaczego, zakrzyknie ktoś, wszak to naturalna rzecz, iż dziecko zajmuje się rodzicem (czy na pewno? pyta podstępnie wychylający się z cienia Bawołek) – dokładnie tak, jak rodzic zajmował się dzieckiem, kiedy to nie potrafiło poradzić sobie ze światem. Pisarz postanawia tę piękną wizję odczarować: starość matki Skrytka nie jest doświadczeniem łatwym ani dla niej, ani dla niego; nie ma nic wspólnego ze wspólnym przesiadywaniem przy zachodzącym słońcu i trzymaniu się za ręce w atmosferze wzajemnej wdzięczności. Dużo więcej w nim utyskiwań, narzekań, wdzięczności z nieodłączną partykułą przeczącą, pretensji, bólu, niezozumienia. Główny bohater nie jest mężczyzną eleganckim, ba, bardzo mu do elegancji daleko, tak samo jak jego matce – zamiast odnosić się do siebie za szacunkiem toczą cichą wojnę. On nie rozumie jej starczych kaprysów, niegdysiejszych przyzwyczajeń, które zastygły w konieczność, ona natomiast nie potrafi darować mu nawet najmniejszego odstępstwa od twardych zasad. Cały ten obraz nie jest nawet straszny; to raczej rzecz okrutnie przygnębiająca.
Warto zwrócić uwagę na to, że Bawołek wcale nie sili się na to, żeby życie Skrytkowi utrudnić: jego matka, w przeciwieństwie do syna, pozbawiona jest właściwie poważniejszych problemów zdrowotnych. Bohaterowie zostają więc zmuszeni do codziennej walki z oporem materii (choć wolą wyciągać oręż przeciwko sobie),a nie do heroicznego wysiłku przeciw chorobie. Jest w tym metoda oczywista i, wbrew estetyce „Echa słońca”, bardzo elegancka: wspólny wróg mógłby zjednoczyć matkę i syna i przenieść ich do mitycznej przestrzeni rozpaczliwego pojedynku ze złem; w powieści natomiast mamy pełen śliny i potu, wyjątkowo brzydki i nudny klincz. Bawołek pokazuje go z reporterską niemal gorliwością, nie pozwalając bohaterom nawet na zbawczą chwilę w narożniku.
To jednak nie wszystko co „Echo słońca” ma do zaoferowania czytelnikowi. Oglądana z perspektywy Skrytka matka rzeczywiście przemieniła się w personifikację starości, śmiertelnego wroga – ale on sam prowadzi przecież życie wewnętrzne. A to stanowi prawdziwy popis eskapizmu, którego podłoże wydaje się oczywiste: frustracja wynikająca ze źle przeżytego życia. Skrytek próbuje zapomnieć codzienność, dlatego bez wahania ucieka w świat snów, czym daje Bawołkowi okazję do nieco swobodniejszego posługiwania się piórem: rozdział toczący się w szpitalu to prawdziwy popis absurdu, a poetycki opis picia pod barem zasługuje na oklaski.
„Echo słońca” to powieść bardzo ważna – odważny rzut oka za margines, za który nieczęsto polska literatura się zapuszcza. Kilka lat temu wzruszałem się „Gestami” Ignacego Karpowicza wierząc, że to doskonały obraz relacji między dzieckiem a starym rodzicem; Waldemar Bawołek boleśnie udowadnia, iż, jak to zwykle bywa, życie to znacznie więcej niż jeden – nawet najładniejszy – obraz.
Bartosz Szczyżański
Opinia społeczności książki Echo słońca
„Echo słońca” to piąta książka Waldemara Bawołka, autora do tej pory mi nieznanego. Mimo, że od premiery na rynku wydawniczym minął już prawie miesiąc, na lubimyczytac.pl lektura nie budzi żadnego zainteresowania. Żadnej opinii czy oceny, nikt nawet nie dodał książki na półkę „chcę przeczytać”. Czas więc zmienić ten negatywny trend, bo książka jest tego warta. W „Echu słońca” napotykamy dwóch głównych bohaterów – matkę i jej pięćdziesięciojednoletniego syna. Żyją oni gdzieś na uboczu ludzkości. Schorowana matka spędza swój czas głównie na narzekaniu, cierpieniu, rozmowach z synem i robieniu posiłków. On z kolei spotyka się z kolegami w barze czy pod sklepem na piwie lub innych, niekoniecznie ekskluzywnych trunkach. Każdy z nich opiekuje się schorowaną matką, nie mają żon, nie opiekują się dziećmi, żyją z rent seniorek. Ich życie toczy się od zmiany pieluchy, do podróży do szpitala. Czasami w tej beznadziei umierają nawet szybciej niż matki. Książka Bawołka napisana jest w sposób niezwykle wyważony i intymny. Porusza ważny temat problemów męskości wieku średniego i co ważne, robi to przy wykorzystaniu opisów świata indywidualnego, nie zaś zbioru recept czy złotych myśli. Akcja dzieje się wewnątrz bohaterów. Wydarzenia takie jak spotkania, stypa czy zakupy, są tylko tłem i obrazoburczą otoczką myśli postaci, spajającą się z właściwą narracją w symbolikę ludzkiej ułomności i beznadziei. Trudno nie odnieść wrażenia, że autor z premedytacją wykorzystuje elementy wspólne z dramatem – dialogi przeplatane długimi melancholijnymi monologami, statykę otoczenia, wyraziste uczucia. Teatralność „Echa słońca” nie jest nachalna, wręcz przeciwnie, spokojnie rozwija się z każdą stroną, prowadząc do nieuniknionego końca – śmierci. Bo też książka Bawołka, to nic innego jak esej o umieraniu. Oddech śmierci Skrytek czuje na karku w każdym momencie – i tym rzeczywistym, i tym retrospekcyjnym, w którym oddaje się myślom o dniach minionych. Rozprawiając się z własną przeszłością, główny bohater pragnie – na przekór śmierci – nadać sens tym resztkom egzystencji, które żyją gdzieś głęboko w nim, i które wciąż sprawiają mu przyjemność. Czytając „Echo słońca” trudno się nie denerwować. Są momenty zabawne (narzekania matki),stanowią one jedynie ułamek treści tej w sumie niewielkiej książki. Główna zawartość nie jest ani miała, ani pełna zwrotów akcji. To ciągnące się pasmo nieszczęść, w którym odkrycie jasnych stron, wymaga sporego wysiłku i cofania się wstecz. Czy Bawołek przez opis życia Skrytka i jego kolegów chciał ukazać istotny problem społeczny? Pewnie w jakimś stopniu tak. Moim zdaniem jednak nie należy tej lektury traktować jako kolejnej gorzkiej opowieści o życiu we współczesnej Polsce, o ludziach porzuconych przez system. Pisarz zbyt dużo uwagi poświęcił temu, co dzieje się w środku nas. Nie interesuje go polityka, nie rzuca haseł wyborczych. Za to świadome unikanie drażliwych tematów należą się Bawołkowi olbrzymie brawa. Zresztą język to kolejna wielka zaleta książki. Autor nie chce nas zaskakiwać na każdym kroku, nie układa zdań w piękne wydmuszki, tak ostatnio modne. Łączy konwencje w często zaskakujący sposób, efekt jest aż nazbyt zadowalający. Gdzieś przeczytałem, że „Echo słońca” to książka z wydźwiękiem społecznym i egzystencjalnym. Lepiej bym tego nie ujął. To delikatna, mądra opowieść o życiu w pustce, życiu na uboczu ciągłego pędu za sukcesem. Jeśli miałbym do czegoś się przyczepić, byłaby to momentami nadmierna pretensjonalność i irytacja, której w pewnych miejscach było po prostu za dużo. Mała atrakcyjność książki na rynku wydawniczym wynika nie tylko z nieznajomości autora, lecz także momentu publikacji. Mam wrażenie, że początek lata nie jest odpowiednim czasem na promocję tak ciężkiej książki. Jadąc na urlop, Polacy wolą zabrać coś prostego, dlatego powieść o skrzywdzonym socjalnie pięćdziesięciolatku bez ambicji, otoczonym śmiercią i cielesną ułomnością, nie miała szans przebić się do czytelniczych gustów. Może jesień to lepsza pora na takie nostalgiczne opowieści? Niezależnie jednak, czy jesteście obecnie w Grecji na plaży, czy aktywnie wspinacie się na Giewont, czy może wreszcie siedzicie na balkonie w swoim własnym domu lub pracujecie – ta książka warta jest tego, żeby poświęcić jej trochę czasu. Warto ją kupić, żeby wesprzeć tak mało znanego, a tak dobrego autora. „Echo słońca” nie szuka poklasku, nie rości sobie praw do miana bestselleru, nie wpisuje się w targety wydawnicze. To książka pisana z głębi serca przez człowieka o niezwykłym darze obserwacji, empatii i ludzkiej wrażliwości. To wreszcie opowieść długich i pięknych kadrów rzeczywistości, z wolna pulsującego rytmu natury. Snująca się wizja doli i niedoli polskiej prowincji. Polecam.
Oceny książki Echo słońca
Poznaj innych czytelników
334 użytkowników ma tytuł Echo słońca na półkach głównych- Chcę przeczytać 190
- Przeczytane 140
- Teraz czytam 4
- Posiadam 29
- Literatura polska 5
- E-book 3
- 2017 2
- 2018 2
- Polska 2
- 2019 2


















































Opinie i dyskusje o książce Echo słońca
Książka inna, poza trendami.
Oniryczna i jednocześnie zanurzona w prozie życia.
Książka inna, poza trendami.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOniryczna i jednocześnie zanurzona w prozie życia.
O taką środkowoeuropejską melancholię nic nie robiłem - ot, sięgnąłem po książkę (w Dedalusie za 12 z.) i popłynąłem w te relacje ze starą matką i relacje ze śmierci kolegów. Odchodzenie ludzi zawsze stawia pytania o sens naszego pobytu tutaj, ale życie w cieniu śmierci samo w sobie jest czekaniem na jej ostateczność jako rozwiązanie. W tej prozie świat się nie zmienia, już nikt niczego nie oczekuje - wszystko już zostało za nami.
O taką środkowoeuropejską melancholię nic nie robiłem - ot, sięgnąłem po książkę (w Dedalusie za 12 z.) i popłynąłem w te relacje ze starą matką i relacje ze śmierci kolegów. Odchodzenie ludzi zawsze stawia pytania o sens naszego pobytu tutaj, ale życie w cieniu śmierci samo w sobie jest czekaniem na jej ostateczność jako rozwiązanie. W tej prozie świat się nie zmienia, już...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo jest szalone. Dziwne. Na swój sposób piękne. Prowincja opisana inaczej niż zwykle, starość opisana inaczej niż zwykle. Zresztą nic u Bawołka nie jest takie jak. Pisarz stworzył własny, oryginalny styl pisania. Realistyczny i oniryczny. Na zewnątrz i od wewnątrz. Jest w tym nerw opisywania rzeczywistości i egzystencjalnego zanurzenia się w świat, w którym żyjemy. Czy chcę więcej? Jeszcze nie wiem. Ale z pewnością Waldemar Bawolek to pisarz jedyny w swoim rodzaju, oryginalny i osobny w polskiej literaturze.
To jest szalone. Dziwne. Na swój sposób piękne. Prowincja opisana inaczej niż zwykle, starość opisana inaczej niż zwykle. Zresztą nic u Bawołka nie jest takie jak. Pisarz stworzył własny, oryginalny styl pisania. Realistyczny i oniryczny. Na zewnątrz i od wewnątrz. Jest w tym nerw opisywania rzeczywistości i egzystencjalnego zanurzenia się w świat, w którym żyjemy. Czy chcę...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTylko w nielicznych tu recenzjach, może dwóch, maksymalnie trzech, przebija to, o co chodzi w tej książce i dlaczego jest w niej skromna genialność. Chodzi o czystą prawdę. Bezpośredniość, realizm. To nie jest twórczość typu "wymyślę i napiszę", to jest przetworzenie prawdy. To tłumaczy część cech książki, które mogą być, w pewnej mierze słusznie, widziane jako wady: fabuła-niefabuła, oniryzm, przeskoki, niespójność. Niektórzy wręcz piszą, że to nie powieść. TAK! Ale w takim sensie, w jakim nasze życia nie są powieścią. Nie wiem na ile pan Bawołek opisuje prawdę, a na ile ją przetwarza, dodaje i dopiero spisuje, ale bezpośredniość i realistyczny rys jest przejmujący. Najlepsze, że wiele osób czyta książkę jako o Polsce B, C.. itd., albo, że jest smutna, depresyjna. Nie, nie jest. To są dopowiedzenia czytelnika. Nie jest o biedzie ani smutku, ale o prozie życia. Wnętrze Bawołka/narratora wbrew pozorom nie zostaje dokładnie wyłożone na tacy. I to ogromny plus, takie niedopowiedzenie. Chaotyczność fabuły i przeskoki mogą denerwować, owszem. Trzeba bardziej to czytać jako ciąg różnych wrażeń, plam, rozległych impresji, nie jako ścisły i chronologiczny, czy nawet logiczny tok wydarzeń. To jest raczej trwanie w tym, co książka ukazuje. Dlatego jest genialna, lecz nie bez wad. To wielka literatura, która nie jest nieskalana, idealna, ale prawdziwa w niebywały sposób!
8-9/10
PS. To pierwszy mój "Bawołek", chcę więcej i będzie więcej.
Tylko w nielicznych tu recenzjach, może dwóch, maksymalnie trzech, przebija to, o co chodzi w tej książce i dlaczego jest w niej skromna genialność. Chodzi o czystą prawdę. Bezpośredniość, realizm. To nie jest twórczość typu "wymyślę i napiszę", to jest przetworzenie prawdy. To tłumaczy część cech książki, które mogą być, w pewnej mierze słusznie, widziane jako wady:...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzary świat, starość i umieranie.
Przygnębiająca lektura.
Szary świat, starość i umieranie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzygnębiająca lektura.
O, o polskiej prowincji można napisać inaczej, nie upupiając, ani nie demonizując. Bawołek jest bardzo szczery, postaci synów opiekujących się starzejącymi matkami (a właściwie takimi które wiszą nad trumną) są bardzo realne i bardzo niewidoczne w tzw. prawdziwym życiu. Nie intelektualizuje, choć nie jest głupi.
O, o polskiej prowincji można napisać inaczej, nie upupiając, ani nie demonizując. Bawołek jest bardzo szczery, postaci synów opiekujących się starzejącymi matkami (a właściwie takimi które wiszą nad trumną) są bardzo realne i bardzo niewidoczne w tzw. prawdziwym życiu. Nie intelektualizuje, choć nie jest głupi.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobra powieść. Plastyczne opisy pozwalają odczuć klimat jesieni w małym mieście - zwilgotniałe liście, gołe drzewa, ciężkie powietrze... Opisy ludzi są za to tworzone z pewną czułością i nie ocierają się o banał.
Bawołek czasem dryfuje w tereny znane z "Obcego" Camusa, ale tworzy własną opowieść i z uwagi na zupełnie inny profil psychologiczny głównego bohatera, zamiast umieszczać go w kontekście społecznym, skupia się na swoim podstarzałym, niejednoznacznym protagoniście i jego osobistych rozterkach.
Wątek odejścia od realizmu wykonany świetnie, nić narracyjna po prostu w pewnych momentach wgłębia się w podświadomość i onirycznie łapie się wybranych reliktów świata rzeczywistego, redefiniując je i zabawiając się naszymi wyobrażeniami.
Bardzo dobra powieść. Plastyczne opisy pozwalają odczuć klimat jesieni w małym mieście - zwilgotniałe liście, gołe drzewa, ciężkie powietrze... Opisy ludzi są za to tworzone z pewną czułością i nie ocierają się o banał.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBawołek czasem dryfuje w tereny znane z "Obcego" Camusa, ale tworzy własną opowieść i z uwagi na zupełnie inny profil psychologiczny głównego bohatera,...
Miłe zaskoczenie. Polska prowincja bez żenady. Trochę jakby Nahacz się zestarzał. Podobna "czułość" w pisaniu o świecie, do którego polscy pisarze nie mają cierpliwości.
Korowód postaci i dialogów, które zna każdy małomiasteczkowy czy wiejski człowiek. Dodatkowo gderająca i starzejąca się matka i podstarzały syn, który zdaje się, że ma wszystko w dupie. Ciekawe wycieczki pisarskie w stronę wspomnień, fantazji, momentami go ponosi, ale i tak trzyma poziom.
I takie zdanie: im więcej człowiek zna nowych słów, tym bardziej niefajny się staje.
Miłe zaskoczenie. Polska prowincja bez żenady. Trochę jakby Nahacz się zestarzał. Podobna "czułość" w pisaniu o świecie, do którego polscy pisarze nie mają cierpliwości.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKorowód postaci i dialogów, które zna każdy małomiasteczkowy czy wiejski człowiek. Dodatkowo gderająca i starzejąca się matka i podstarzały syn, który zdaje się, że ma wszystko w dupie. Ciekawe wycieczki...
Czuję dużą, emocjonalną więź z autorami, którzy mieszkają w moich okolicach, albo o nich piszą. Waldemar Bawołek mieszka i tworzy w Ciężkowicach, a na kartach „Echa słońca” zawędrował na chwilę do Tarnowa.
Proza Waldemara Bawołka zaskoczyła mnie, ale nie od samego początku. Początek powieści jest cudnie … zwyczajny. Poznajemy głównego bohatera mieszkającego z matką, którą dogląda, robi jej zakupy, egzystują razem, trochę jak przysłowiowy pies z kotem. Zawsze coś jej nie pasuje w poczynaniach syna. A to kupi owoce niewłaściwej wielkości, a innym razem kupi ich za dużo. Ciężko im się dogadać i żyć pod jednym dachem, ale tak naprawdę są na siebie skazani. Mężczyzna ma więcej kolegów, w identycznej jak on sytuacji. Spotykają się, piją, palą, prowadzą dysputy i wspominają, który kumpel własnie umarł i na co. Może się wydawać, że chodzenie na pogrzeby, to teraz ich najciekawsza rozrywka.
"A ja chciałbym się stąd wyrwać, dosyć mam tego wszystkiego, tej biedy, tej starości, tej kurewskiej nędzy, tylko jak tu matkę samą zostawić na pastwę losu, starego drzewa nie przesadzisz".
Bardzo spodobał mi się małomiasteczkowy klimat powieści Waldemara Bawołka, z jego naturalistycznym stylem wyrażania emocji oraz kreacji miejsca i postaci. Jednak co warto podkreślić, autor w „Echu słońca” poszedł dalej. Zupełnie niepozornie, wplótł w fabułę filozoficzne spojrzenie, przeskakując – bardzo zgrabnie – z tematu, na temat. W tych momentach mamy poczucie wolności, oderwania się od rzeczywistości i meandrowania po rożnych obszarach ludzkiego życia, by po chwili znów być w domu, z zrzędzącą matką, kumplami palącymi tanie papierosy i pijącymi tani alkohol.
Uniwersum powieści jest nasz bohater, który cały czas rozmyśla, wspomina stare dzieje, przepracowuje w swojej głowie to wszystko, co spotkało go, albo i nie, w życiu. Świetnie autor nakreślił codzienność, wyłuskując z rzeczywistości wiele detali. Wydawałoby się, że na prowincji nic się nie dzieje, że tam nie ma miejsca na bogate i treściwe przemyślenia. A jest wprost przeciwnie.
Moje pierwsze spotkanie z prozą Waldemara Bawołka uważam za bardzo udane. Cieszę się, że odkryłam Skrytka (główny bohater) i jego życie wewnętrzne, do którego ucieka, aby choć na chwilę pozbyć się frustracji z powodu źle przeżytego życia i obecnej sytuacji w jakiej się znajduje. „Echo słońca” ma zwyczajna fabułę, ale za to wyjątkowe wykonanie.
"Boże, daj mi cierpliwość, żebym zniósł to, czego nie jestem w stanie zmienić. Siłę, żebym zmienił to, co zmienić mogę, i mądrość, żebym mógł odróżnić jedno od drugiego".
Czuję dużą, emocjonalną więź z autorami, którzy mieszkają w moich okolicach, albo o nich piszą. Waldemar Bawołek mieszka i tworzy w Ciężkowicach, a na kartach „Echa słońca” zawędrował na chwilę do Tarnowa.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toProza Waldemara Bawołka zaskoczyła mnie, ale nie od samego początku. Początek powieści jest cudnie … zwyczajny. Poznajemy głównego bohatera mieszkającego z matką, którą...
Ciężka lektura, okazała się być zupełnie nie w moim guście. I dodatkowo w zasadzie o niczym. Bo co można powiedzieć o 50 letnim samotnym mężczyźnie, którego codziennością są tanie papierosy i alkohol? Przebłyski z życia codziennego, niektóre spostrzeżenia całkiem trafne, ale otoczka w jaką została ubrana ta historia, pozbawiona sensu. Może miało być refleksyjnie? Nie wiem. Ciągłe rozstrząnie przeszłości przez głównego bohatera, momentami niezrozumiałe przemyślenia, jawa pomieszana z rzeczywistością, denerwujące przeskoki fabularne - dla czytelnika będą raczej nużące niż inspirujące.
Mimo to, podobał mi się wątek syna opiekującego się matką. Dość dobrze opisana relacja zależnych od siebie ludzi. Niektóre dialogi wręcz wyjęte z życia.
Doceniam także język. Niekiedy bardzo poetycki, dopracowany, dobrze oddający emocje oraz uczucia postaci.
Ciężka lektura, okazała się być zupełnie nie w moim guście. I dodatkowo w zasadzie o niczym. Bo co można powiedzieć o 50 letnim samotnym mężczyźnie, którego codziennością są tanie papierosy i alkohol? Przebłyski z życia codziennego, niektóre spostrzeżenia całkiem trafne, ale otoczka w jaką została ubrana ta historia, pozbawiona sensu. Może miało być refleksyjnie? Nie wiem....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to