rozwińzwiń

Karolina

Okładka książki Karolina autora Krzysztof Varga, 8387391603
Okładka książki Karolina
Krzysztof Varga Wydawnictwo: Czarne Seria: Poza serią literatura piękna
254 str. 4 godz. 14 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Poza serią
Data wydania:
2002-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2002-01-01
Liczba stron:
254
Czas czytania
4 godz. 14 min.
Język:
polski
ISBN:
8387391603
Średnia ocen

5,6 5,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Karolina w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Karolina

Średnia ocen
5,6 / 10
125 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Karolina

avatar
635
408

Na półkach:

„Karolina” to nostalgiczna opowieść - monolog o tym, jak pragnienie potrafi zawładnąć rzeczywistością. To studium pułapki własnych myśli, w której zaciera się granica między tym, co realne, a czego rozpaczliwie pragniemy.
Krzysztof Varga - nieprzewidywalny mistrz monologu, stworzył specyficzną książkę. To lektura pełna wnikliwości i głębokiej wrażliwości, przesycona bogatą symboliką oraz licznymi metaforami.
Tekst może zachwycać albo nużyć swymi kunsztownie zbudowanymi zdaniami i wyszukanymi środkami stylistycznymi. Z monologu bohatera wylewa się wulkan emocji i przemyśleń. I choć trudno odmówić autorowi unikalnego stylu, to bogactwo detali i skomplikowanych konstrukcji bywa momentami przytłaczające, przesłaniając istotę samej opowieści.

„Karolina” to nostalgiczna opowieść - monolog o tym, jak pragnienie potrafi zawładnąć rzeczywistością. To studium pułapki własnych myśli, w której zaciera się granica między tym, co realne, a czego rozpaczliwie pragniemy.
Krzysztof Varga - nieprzewidywalny mistrz monologu, stworzył specyficzną książkę. To lektura pełna wnikliwości i głębokiej wrażliwości, przesycona bogatą...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
300
300

Na półkach:

Może kiedyś byłem na Vargę bardziej odporny. Teraz ta barokowa wielkość nieco mnie drażni. Można się zachwycać piękną polszczyzna, ale bez przesady. Autor opisuje tytułową Karolinę we wszelkich nieziemskich odmianach. Karolina pali papierosa, dym się snuje jak skrzydła kaczuszki, Karolina gasi papierosa, popielniczka jest czarna jak niezręczna śmierć. Karolina w Dolomitach, Karolina w Łebie, Karolina z mężczyzną, Karolina bez mężczyzny, Karolina w samochodzie i na deskorolce, Karolina czyta książkę, Karolina odkłada książkę, Karolina zmęczona i Karolina radosna, setna strona – Karolina, sto pięćdziesiąt – Karolina, dwieście – Karolina! Karolina zdejmuje suknię, Karolina jest naga, niechże się piękna Karolina weźmie za tego bladego narratora, niech zgwałci go, raz i dwa, i pięć razy, niech nie ma litości dla piejącego zachwyty admiratora. Ach, Karolina…

Może kiedyś byłem na Vargę bardziej odporny. Teraz ta barokowa wielkość nieco mnie drażni. Można się zachwycać piękną polszczyzna, ale bez przesady. Autor opisuje tytułową Karolinę we wszelkich nieziemskich odmianach. Karolina pali papierosa, dym się snuje jak skrzydła kaczuszki, Karolina gasi papierosa, popielniczka jest czarna jak niezręczna śmierć. Karolina w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
626
264

Na półkach:

Można patrzeć na tą książkę jako twór w którym nic się nie dzieje, a główny bohater narrator snuje Bóg wie jakie historie zamiast spotkać się z obiektem swoim westchnień. A można patrzeć na to jak na cudowne momentami wręcz budowanie pomnika kobiecości, ulotności oraz budowanie klimatu, który mi wręcz kojarzył się z Murakamim przez niewyobrażalne origami zdań, które tworzyły tak zaskakujący obraz, że w każdej chwili można było oczekiwać, że to na co patrzymy jest zupełnie czymś innym. Wnikliwość, suspens, wrażliwość, emocjonalność. Przeczytałem w jeden wieczór. Polubiłem Karolinę. Chętnie bym ją poznał wraz z narratorem, a z nim wybrał się na lody.

Można patrzeć na tą książkę jako twór w którym nic się nie dzieje, a główny bohater narrator snuje Bóg wie jakie historie zamiast spotkać się z obiektem swoim westchnień. A można patrzeć na to jak na cudowne momentami wręcz budowanie pomnika kobiecości, ulotności oraz budowanie klimatu, który mi wręcz kojarzył się z Murakamim przez niewyobrażalne origami zdań, które...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

345 użytkowników ma tytuł Karolina na półkach głównych
  • 214
  • 129
  • 2
43 użytkowników ma tytuł Karolina na półkach dodatkowych
  • 27
  • 5
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki 3174 filmy mojego życia Juliusz Machulski, Krzysztof Varga
Ocena 6,6
3174 filmy mojego życia Juliusz Machulski, Krzysztof Varga
Okładka książki Polityka i inne demony Dariusz Ćwiklak, Tomasz Sekielski, Andrzej Stankiewicz, Krzysztof Varga
Ocena 6,0
Polityka i inne demony Dariusz Ćwiklak, Tomasz Sekielski, Andrzej Stankiewicz, Krzysztof Varga
Okładka książki Nadzieja Joanna Bator, Waldemar Bawołek, Grzegorz Bogdał, Katarzyna Boni, Wojciech Chmielarz, Sylwia Chutnik, Jacek Dehnel, Julia Fiedorczuk, Natalia Fiedorczuk, Joanna Gierak-Onoszko, Mikołaj Grynberg, Magdalena Grzebałkowska, Ignacy Karpowicz, Urszula Kozioł, Hanna Krall, Małgorzata Lebda, Ewa Lipska, Jarosław Mikołajewski, Andrzej Muszyński, Wiesław Myśliwski, Jacek Napiórkowski, Łukasz Orbitowski, Magdalena Parys, Grażyna Plebanek, Małgorzata Rejmer, Paweł Piotr Reszka, Agata Romaniuk, Paweł Sajewicz, Dominika Słowik, Jerzy Sosnowski, Filip Springer, Andrzej Stasiuk, Juliusz Strachota, Ziemowit Szczerek, Mariusz Szczygieł, Olga Tokarczuk, Przemysław Truściński, Grzegorz Uzdański, Krzysztof Varga, Adam Wajrak, Ilona Wiśniewska, Aleksandra Zielińska
Ocena 6,8
Nadzieja Joanna Bator, Waldemar Bawołek, Grzegorz Bogdał, Katarzyna Boni, Wojciech Chmielarz, Sylwia Chutnik, Jacek Dehnel, Julia Fiedorczuk, Natalia Fiedorczuk, Joanna Gierak-Onoszko, Mikołaj Grynberg, Magdalena Grzebałkowska, Ignacy Karpowicz, Urszula Kozioł, Hanna Krall, Małgorzata Lebda, Ewa Lipska, Jarosław Mikołajewski, Andrzej Muszyński, Wiesław Myśliwski, Jacek Napiórkowski, Łukasz Orbitowski, Magdalena Parys, Grażyna Plebanek, Małgorzata Rejmer, Paweł Piotr Reszka, Agata Romaniuk, Paweł Sajewicz, Dominika Słowik, Jerzy Sosnowski, Filip Springer, Andrzej Stasiuk, Juliusz Strachota, Ziemowit Szczerek, Mariusz Szczygieł, Olga Tokarczuk, Przemysław Truściński, Grzegorz Uzdański, Krzysztof Varga, Adam Wajrak, Ilona Wiśniewska, Aleksandra Zielińska
Okładka książki Europa. Opowieści podróżne Anna Arno, Dorota Chojnowska, Piotr Jagielski, Jarosław Klejnocki, Marcin Kydryński, Robert Makłowicz, Jarosław Mikołajewski, Katarzyna Nizinkiewicz, Marek Pernal, Małgorzata Rejmer, Michał Rusinek, Andrzej Stasiuk, Witold Szabłowski, Krzysztof Varga, Adam Wajrak, Paulina Wilk
Ocena 6,5
Europa. Opowieści podróżne Anna Arno, Dorota Chojnowska, Piotr Jagielski, Jarosław Klejnocki, Marcin Kydryński, Robert Makłowicz, Jarosław Mikołajewski, Katarzyna Nizinkiewicz, Marek Pernal, Małgorzata Rejmer, Michał Rusinek, Andrzej Stasiuk, Witold Szabłowski, Krzysztof Varga, Adam Wajrak, Paulina Wilk
Krzysztof Varga
Krzysztof Varga
Urodził się w 1968 roku w Warszawie. Mieszka na Mokotowie. Opublikował powieści ,,Chłopaki nie płaczą" (1996),,,Śmiertelność" (1998),,,Tequila" (2001; książka znalazła się w finale Nagrody Literackiej Nike 2002),,,Karolina" (2003) i ,,Nagrobek z lastryko" (2007). Za tę ostatnią autor otrzymał nagrodę Książka Zimy 2006/2007. ,,Nagrobek z lastryko" był również nominowany do Nagrody Mediów Publicznych "Cogito" i znalazł się w finałowej siódemce Nagrody Literackiej Nike 2008. Krzysztof Varga jest także autorem prozy eseistycznej ,,Bildungsroman" (1997) oraz tomu prozy ,,45 pomysłów na powieść" (1998),za który otrzymał nagrodę Fundacji Kultury. Wspólnie z Pawłem Duninem-Wąsowiczem opublikował słownik literatury najnowszej ,,Parnas Bis. Słownik literatury polskiej urodzonej po 1960 roku" (1995),a ponadto z tymże i z Jarosławem Klejnockim antologię wierszy najnowszych ,,Macie swoich poetów" (1996). W 2008 roku opublikował ,,Gulasz z turula" (2008),za który otrzymał nagrodę czytelników Nike 2009. Książka znalazła się ponadto w finale Literackiej Nagrody Europy Środkowej "Angelus" oraz w finale II edycji Nagrody Mediów Publicznych "Cogito". Książki Krzysztofa Vargi tłumaczone są na węgierski, bułgarski, słowacki, serbski, ukraiński, chorwacki.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dwanaście Marcin Świetlicki
Dwanaście
Marcin Świetlicki
Marcin Świetlicki "Dwanaście" Pan Świetlicki, krakowski poeta i moje ostatnie odkrycie. Znany przede wszystkim z melorecytacji w swym zespole Świetliki oraz z innych projektów muzycznych. "Dwanaście" to jego indywidualny debiut prozatorski. W moim mniemaniu test z prozy zdał świetnie. "Dwanaście" gatunkowo kwalifikuje się w thrillerze dziejącym się w czasach nam współczesnych, a dokładniej w 2005r. W tle mamy śmierć papieża i wstawki polityczne. Główną osią jest tutaj osoba określana mianem "mistrza", jest to dawny gwiazdor programu dziecięcego. który "utył, spuchl, posiwiał" (kluczowe słowa ;)). Obecnie czas spędza na odurzaniu się alkoholem. Bezsprzeczny outsider i indywiduum, bowiem nie posiada nawet dowodu osobistego, komórki itp. Osobiście w jego kreacji podoba mi się fakt, iż mówi tylko tyle, ile potrzeba i tyleż samo od innych oczekuje. Jego postawa wobec zwykłej ludzkiej ciekawości jest niezwykle chwalebna ;). Pozostałymi ważnymi osobami w toku powieści stają się: Mango Głowacki, Patrycja Twardowska, redaktor Malinowska, ochroniarz Robert, Ćma koledzy z zespoły i inni. Recz dzieje się w hipnotyzującym Krakowie, który upaja samą swoją atmosferą. Mistrz wpada na trop zabójcy... W tle historia seryjnego mordercy z przeszłości- Karola Kota (notabene pojawia się w on w jednej z piosenek Świetlików). Przyznam szczerze, że ja się pogubiłam. Wnioski: wciąga, trzyma w napięciu, a co najważniejsze na koniec zaskakuje. Splot wątków jednak nie należy do najłatwiejszych do przetrawienia. Doskonała książka dla ludzi lubiących "tropienie" i dla główkujących, zagadka to bowiem przednia. Wszystkie przymioty thrilleru posiada. Cóż chcieć więcej? Może tylko tego, aby w miejscowej bibliotece jego książek i tomików poetyckich było więcej, bo ta ostała mi się jako jedyna na zakurzonej półce... Ocena: zasłużone 9/10. Tekst pierwotnie opublikowano na stronie w 2010 roku: https://www.photoblog.pl/poczytelnia/65918721/3.html
Pani Akne - awatar Pani Akne
ocenił na91 rok temu
Jak zostałem pisarzem (próba autobiografii intelektualnej) Andrzej Stasiuk
Jak zostałem pisarzem (próba autobiografii intelektualnej)
Andrzej Stasiuk
Do przeczytania tej książki namówił mnie znajomy, który od dwóch lat poleca mi ją cyklicznie przy każdej okazji. Zaczęło mi się nawet wydawać, że niecierpliwi się nawet nieco, że trochę się z lekturą ociągam, wybierając co rusz inne pozycje. W końcu jednak postanowiłam zobaczyć, co to za cud literacki i czy faktycznie takie to dobre... Początek nie był dla mnie łatwy. Mogłabym opisać to następująco: czytanie pierwszych stron tej książki było jak nowa znajomość, nawet dobrze się zapowiadająca, której tłem jest podróż samochodem, gdzie siedzę na miejscu pasażera. Kierowca to nowy znajomy, wytwarza się nić porozumienia, sytuację jednak naznacza fakt, że ten nowo poznany człowiek zupełnie nie potrafi prowadzić auta, a właściwie jakoś tam potrafi, ale nie tak, by poczuć się na 100% dobrze. Każde zdanie Stasiuka, krótkie, nagle jakby urwane, było dla mnie właśnie jak jazda samochodem z kimś, kto wykonuje manewry niespodziewane i mało przyjemne. Tak, te krótkie zdania były dla mnie jak nagłe hamowanie. Musiałam się do tego stylu przyzwyczaić. Jestem wielbicielką raczej zdań długich, nawet półstronicowych... Zdaje się jednak, że dalej Stasiuk zaczął się rozwijać, zdania stały się nieco dłuższe, gawędziarski styl dopomógł nam się mimo wszystko porozumieć. A o czym jest ta książka? Jak nazwa wskazuje: o stawaniu się pisarzem. Czy pisarzami zostają tylko ludzie niezwykli? Niekoniecznie. Czy w życiu ludzi "zwyczajnych" dziać się mogą rzeczy godne próby literackiej. Oczywiście. Niczym innym ta opowieść nie jest, jak właśnie historią pewnego chłopaka, potem mężczyzny, żyjącego jeszcze w minionym systemie, który przywołuje z pamięci kumpli, przyjaciół, trochę bliskich kobiet i przygody niepogodzonego z życiem człowieka, który w zasadzie nie wie, co z tym czasem na ziemi począć. Włóczymy się ze Stasiukiem nie tylko po Warszawie, ale jest tu całkiem sporo, ale również po innych zakątkach kraju, gdzie trafiał nierzadko zupełnym przypadkiem. Moimi ulubionymi fragmentami były te, które opowiadały o więziennym życiu i wojsku. Stasiuk posługuje się demitologizacją, tworząc jednocześnie specyficzny rodzaj legendy o przypadkowości i zwykłości ludzkiego życia, uwikłanego w wielką historię, która - jak się okazuje - nie musi mieć wcale na nie wielkiego wpływu. I tak: książka to warta polecenia. https://www.instagram.com/p/DJymM2AtfeB/ https://www.facebook.com/JustynaCzytuje/
justynazwanaruda - awatar justynazwanaruda
oceniła na88 miesięcy temu
Bombel Mirosław Nahacz
Bombel
Mirosław Nahacz
Ależ znakomity to strumień świadomości alkoholika z podkarpackiej wsi, z lekką niepełnosprawnością intelektualną oraz kilkoma innymi deficytami, snuty na pustym (już wtedy) przystanku autobusowym. Przemawia do mnie bezbrzeżny smutek bijący z tej pozornie zabawnej opowieści o życiu niewartym uwagi i takimże świecie z 2004 r. Jak się można spodziewać, jest to narracja bardzo politycznie niepoprawna. Z tego powodu wolałem tylko takie cytaty przytaczać, które mogły być cenzuralne dla mnie samego, nawet już nie dla standardów społeczności LC. Niemniej imponuje mi słowotwórstwo i język bohatera, godny najlepszych mistrzów takiej narracji – nie żadnych salonowych. Nie jest łatwo wejść w skórę takiego „bożego prostaczka”. Miał Nahacz wybitne zdolności językowe, skoro tak wiarygodnie wykreował jego cały świat, że ktoś mógłby ulec pokusie utożsamienia podmiotu mówiącego z piszącym… A zarazem ten bełkot (ale czy tylko…?) wylewający się ze stronic „Bombla” powinien, a nawet musi być, choć dziś, wysłuchany, by cokolwiek w ogóle zrozumieć z naszego pięknego kraju, a zwłaszcza, choć nie tylko przecież, z wyborów politycznych rodaków. Bo mamy tu świetnie oddany stan nie-świadomości tych wszystkich, którzy nie mieli nawet cienia szansy załapać się na benefity transformacji. Znienawidzili tych, którym się to udało, a przy okazji i samych siebie – jeszcze mocniej. To niemal dokumentalny zapis nastrojów i emocji „przegrywów” niewartych uwagi ani wspomnienia. Ale Nahacz pamięta…… Narrator nie imponuje składną mową. Gubi wątki, a w zasadzie twórczo je rozwija, jak przystało na ludowo-alkoholowy poemat dygresyjny prozą pisany. Niekończące się, wielokrotnie złożone, niemal transowe zdania wręcz oszałamiają. Kwestie poboczne bywają ważniejsze niż to, co było zamiarem wypowiedzi, jeśli w ogóle taki zamiar był. Acha, no i nie ma dialogów… Tematy główny, co oczywiste, to alkohol, kobiety i nicnierobienie. Jest kilka szczególnie znakomitych epizodów, m.in. wyjazd do Słowacji, gdzie eksploduje nienawiść do Romów, przerażający opis powodzi i pożaru, traumatyczne wspomnienia tzw. „domu rodzinnego”, gdzie zaznał tylko zła. Nie przypadkiem stał się takim, jaki jest. Ale znajdzie się też tu miejsce na delikatne wspomnienie akcji „Wisła”, wciąż żywe jeszcze – Autor był wszak Łemkiem (BTW: nie dość, zwłaszcza dziś, przypomnienia, że dla IPN te zbrodnicze przesiedlenia to żadna zbrodnia). Po tej książce dostrzegam, że śmierć Nahacza stanowiła niepowetowaną stratę dla naszej literatury. A odszedł w 2007 w wieku 23 (!) lat. Jakimże mistrzem mógłby być, a raczej jakim byłby…. Jeżeli miałbym go do kogoś porównać, byłby to niezapomniany Marian Pilot. Która to już moja książka, którą się chce niemal całą przepisywać? „Mówię, jakby wewnątrz mnie wiał wiatr, i najwyraźniej do mojej głowy nawiewa ciągle nowe myśli, miesza te, które już tam są jako tako uporządkowane, robi z nich kompletny pierdzielnik, burdel do kwadratu, i ciągle nawiewa nowe, ciągle coś, czego jeszcze nie powiedziałem, o czym nawet nie wiem, że miałbym ochotę powiedzieć, wszystko przez ten umysłowy wiatr”. „Może jakiś mój anioł stróż mógłby pomyśleć akurat: biedny ten Bombel, miał straszne życie, matka go nie kochała, ojciec bił, a żona okazała się kurwą, całe jego życie to pech”. „Mój ojciec był dobrym człowiekiem, ale bił mnie okrutnie cepem i sznurami różnych grubości i długości oraz zamykał w stajni, jak było minus dwadzieścia pięć stopni Celsjusza, w samych majtkach”. „Żadnych perspektyw przed sobą nie widzę, przez co najmniej dwa dni”. „Nie znajdzie się żaden człowiek, który popatrzy na mnie z bólem w sercu i ze współczuciem wyciągnie do mnie pomocną dłoń, zakończoną jakimś alkoholem”. „Jak piliśmy jeden dzień, drugi, trzeci i wszystkie następne, to po jakimś czasie cały komplet pamięta się jak jeden dzień”. „Jezu, tak mówię i nie poznaję tych słów, które wychodzą z mojej gęby. Gadam jak nienormalny, bo tylko tacy do siebie mówią”. „Słychać już buczenie dojarek, bo teraz dużo ludzi sobie takie kupiło. Zakłada się na wymiona krowom i już. Ale ja myślę, że to je boli. Nie ma tak, żeby nie. Bo jakby tak na kutasy tym wszystkim rolnikom pozakładać, to może na początku byłoby i fajnie, ale potem nie gwarantuję. Bo żeby się wyłączyło, musi uciągnąć piętnaście litrów, a tyle ładunku to nawet najlepsi katolicy nie mają”. „I może wszystko byłoby w porządku, gdyby na każdym kroku nie widziało się kobiet zesłanych prosto z nieba. Bo one są już wszędzie: na obrazkach, w gazetach, telewizorach, kalendarzach”. „Kręciła tą piękną dupą, tym cudem na świecie, tym chodzącym dowodem, że Pan Bóg istnieje i ludzie to jego dzieci”. „Mądrą miałem matkę, że w kołysce straszyła mnie Cyganami, bo do teraz została mi jakaś taka ostrożność, taki zmysł obserwacji czarnych, że jak się jakiś pojawia w kącie oka, od razu zapala mi się czerwona lampka (…) ale grunt to nie popadać w przesadę, a to co, się stało z nimi, to tylko płacz i zgrzytanie zębów”. „Z Pietrka zresztą jest patriota i zawsze chodzi głosować, żeby potem z czystym sumieniem mógł narzekać”. „Widziałem, jaki wkurwiony jest Bóg na ten cały świat”. „Myślę sobie, że w zasadzie jest całkiem źle, bo są same braki i to, czego nie ma, jest ważniejsze niż to co jest”. „W dodatku ci policjanci ani razu mnie nie uderzyli, a przecież mogli bez kłopotu, takiego pijaka jak ja zawsze można, dobrze o tym wiem, nikt przecież nic nie powie, nawet dobrze w zasadzie, że żula biją, może przestanie się lumpić i zrobi się z niego porządny obywatel”. „Powiedzieli, że mnie zostawiają ze względu na znikomą szkodliwość społeczną czynu, ale mam się nie ruszać z miejscowości zameldowania, jakbym nic całe życie nie robił, tylko ciągle gdzieś podróżował”. „Już nigdy mi nie opowie, jakie dawniej wszystko było piękne, że wszyscy mieli pracę pieniądze były, każdy miał swoje miejsce na świecie, każdy był potrzebny państwu, nie tak jak teraz, że zdychajcie, a co nas, kurwa, obchodzicie, jak nic nie umiecie, przyzwyczajajcie się, nieroby, nikt wam nic nie da za darmo, skurwysyny”. „Życzę mu, żeby w jego niebie było tak, że dwadzieścia anielic jest oddelegowanych tylko do tego, żeby zabawiać Karczaka w sposób ziemski, z pięć, żeby mu nalewać wino i ze dwie, żeby tańczyły przed nim nago taniec brzucha”. „Bez domu ogień jest niczym. I widać, jakim on jest pasożytem, jak żre to drewno, te zasłony i komplety mebli wypoczynkowych kupionych na raty bez żyrantów i pierwszej wpłaty, widać jak to żre i od razu przerabia, od razu sra tym i rzyga, zamienia w coś nieuchwytnego, w coś, czego nie można chwycić, w coś, co od razu ucieka w niebo, w coś, czego naprawdę nie ma, a tylko się wydaje”. „Czas wokół przystanku jest teraz kryształem, który odbija wszystko to, co już kiedyś było, a czas w środku przystanku jest już zupełnym lustrem, które prócz tego kryształu z zewnątrz odbija też to, co mam w głowie”. „Nie lubię wyjeżdżać nigdzie z mojej wsi, boję się potem jak wracam, że jej tam nie będzie, że nie będę mógł znaleźć drogi z powrotem, że ją przestawią bez mojej wiedzy i zgody”. ”Mam tylko jednego kumpla, porządnego, ale nawiasem mówiąc, z niego to też niezły skurwysyn i świnia”.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na81 rok temu
Barbara Radziwiłłówna z Jaworzna-Szczakowej Michał Witkowski
Barbara Radziwiłłówna z Jaworzna-Szczakowej
Michał Witkowski
Cwaniactwo na wysokim literackim poziomie, czyli pan Witkowski (którego czytelniczo właśnie poznałem) wraca do dresowych lat dziewięćdziesiątych i tka lombardową, półświatkową historię, budując ją ze skrzących, wielobarwnych cząstek tworzących mozaikę namiętności, religijności i spraw zakazanych, dwuznacznych i całkiem wyjątkowych. Soczysta i dosadna to opowieść, relacja z życia faceta w pewnym wieku, z jego natchnień i uniesień, spraw przyziemnych, ocierających się o zwykłą bandyterkę, przedsiębiorczość rozumianą pokracznie i całkiem na serio. Pociesznym jest główny bohater Hubert (zwany Barbarą),groteskowy w stroju i wyznaniu, zamiłowaniach i postępowaniach. To taka pokraczna karykatura przemian społecznych, całkiem sympatyczna, raz naiwna, przez co ciekawa, bo poznaje świat każdym zmysłem, chłonie go całym sobą i chce poznawać (choć nie odpycha od siebie myśli o zakończeniu kariery zawodowej i ziemskiej),raz mocno stąpająca po łez padole, trzymająca w silnej garści swoje upadłe i działające, planowane i wymarzone biznesy (i miłości niespełnione). Mistrz kombinatorstwa, geszefciarz, kantorowy kanciarz (sic!). Dostaje się Polsce i Polakom, cwaniakom i cwaniaczkom, łasym na pochlebstwa i mamonę. To smutny obraz, ale warto przypomnieć sobie, jak bardzo w tamtym czasie potrzebowaliśmy kolorowych torebek foliowych i czegoś „z zachodu”. Bo samo tylko pochodzenie rzeczy oznaczało wysoką jakość, a posiadacza cudeńka oświetlało blaskiem szczęścia i luksusu. I to wystarczyło, by być. Z drugiej strony ciągle tkwiący tu „siermiężny” ale całkiem „nasz” Wschód i te wschodnie chłopaki-cudaki, tani w obejściu, mocni w piciu, gotowi na wszystko. Polska w rozkroku, jeszcze nie do końca pewna, w którą stronę pójść. Języka pana Witkowskiego porywa, historia Barbary meandruje, trochę męczy, by po chwili znów porwać. Płynie się z nią niekiedy przez mielizny, ale ostatecznie warto zapoznać się z panem Hubertem. Można bawić się wyłuskiwanie historyczno-kulturalnych nawiązań, odniesień i mrugnięć oka, a z pewnością dać się ponieść językowym igraszkom.
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na64 miesiące temu
Niskie Łąki Piotr Siemion
Niskie Łąki
Piotr Siemion
Podobno Niskie łąki to jeden z lepszych obrazów przemian zachodzących w Polsce przed trzema dekadami. Nie wiem, czy tak jest, ale książkę Piotra Siemiona czytałem z przyjemnością. To ciekawa historia grupki ludzi, których losy nieraz się przenikały i mieszały. Jaką historię opowiada „najważniejsza powieść pokoleniowa, która najpełniej jak dotąd chwyta doświadczenia i wyraża nastroje Polaków urodzonych na początku lat 60”? Wszystko zaczyna się jeszcze w latach 80., kiedy do Wrocławia przyjedzie młody Anglik. Wierzy, że będzie reżyserował Ibsena, jednak szybko zderzy się z polską rzeczywistością. Zostanie przy okazji pobity i wrzucony do rzeki, a wkrótce później pozna nieobliczalnego Carlosa i zakręconą Lidkę. Długo nie będą się przyjaźnić, gdyż znów rozdzieli ich spory dystans. Spotkają się po kilku latach w Nowym Jorku, a potem znów we Wrocławiu. Dla autora będzie to okazja, by przyjrzeć się ludzkim losom i zobaczyć, jaki wpływ na nich miały przemiany. Historia bywa smutna, brutalna, ale i też zabawna za sprawą nieźle napisanych dialogów. Język powieści jest jednak specyficzny i nie wszystkim przypadnie do gustu. Wielu ludzi zmęczy, innych zachwyci. Niskie łąki są gorzkim rozliczeniem z pokoleniem przełomu, choć niewątpliwie specyficznym i dotyczącym wąskiego grona. Opowiada o generacji, która pojawiła się nieco za wcześnie, by odczuć korzyści z nowej Polski, choć jednocześnie nieco za późno, by nie próbować z nich korzystać. Rzecz jest bardzo filmowa, choć gdyby ktoś pokusił się o jej zekranizowanie, powstałby zapewne ponury, ciężkawy snuj. A może się mylę? Bo przecież nie brakuje tu humoru i efektownych scen… Więcej recenzji: https://zdalaodpolityki.pl/category/ksiazka/
Michał Zacharzewski - awatar Michał Zacharzewski
ocenił na87 miesięcy temu
Kilka nocy poza domem Tomasz Piątek
Kilka nocy poza domem
Tomasz Piątek
Recenzja z punkowego zina „Pasażer” nr 17 (wiosna / lato 2003 r.): Warszawa z tej książki to ohydne miasto, w którym ludzie przetaczają się bezustannie z jednego budynku do drugiego. Mieszkanie - redakcja - bloki - komisariat - knajpa - willa itd. Cholernie duszna opowieść. Właściwie prawie nic tu nie dzieje się na otwartej przestrzeni. Kiedy już bohater znajduje się na moment na dworze, to albo zaczyna lać i trzeba gdzieś umknąć, albo czeka na taxę, albo idzie do jakiegoś innego pomieszczenia. Właściwie tylko epizod pod blokiem Rabina rozgrywa się pod gołym niebem, choć trudno na tym blokowisku poczuć jakąś przestrzeń. „Kilka nocy poza domem”, poza klaustrofobicznym klimatem, nie pozostawia cienia wątpliwości, że mieszkańcy współczesnego Metropolis są przeraźliwie samotni, a kiedy już próbują nawiązać jakąś bliższą więź z drugim człowiekiem, to czeka ich tylko rozczarowanie. Ludzie z książki Piątka są przeważnie egoistyczni, wyzuci by nie powiedzieć - szaleni. Każdy jest w coś uwikłany, a nad tym unosi się jeszcze sieć technologii, układu wielkomiejskiego. Główny bohater - Maciek - pewnego dnia wychodzi z domu, bez świadomości, że nie będzie dane mu do niego wrócić. Ale ten jego „schron” też nie jest wcale taki miły. Ciasne przestrzenie, przypadkowi sąsiedzi, czy chce się wracać do takiego domu? Fajnym efektem, który potęguje uczucie duszności jest wprowadzenie motywu sauny. Już sam opis obsługi tego „urządzenia” przyprawia o zawrót głowy. Mimo, że „Kilka nocy poza domem” napisano lekkim, zwykłym językiem, a historia nie ma żadnych wielopoziomowych powikłań, to wyszła z tego bardzo dobra rzecz. Jest tu sporo celnych uwag o współczesnych mediach i ludziach. Choć ci, którzy zachwycili się funkcjonowaniem książkowej redakcji, zwłaszcza z jej zapleczem finansowym, niech porzucą nadzieję. Większość tego rodzaju firm nie zachowuje się jak krezus, a wręcz odwrotnie. (Pat) zapraszam na blog: tesinblog.wordpress.com
san-escobar - awatar san-escobar
ocenił na73 miesiące temu
Tartak Daniel Odija
Tartak
Daniel Odija
W 2003 roku Tartak znalazł się na liście dziewięciu najbardziej cenionych książek prozatorskich, wielokrotnie nominowany był też (i nagradzany) w prestiżowych konkursach literackich. Książka ta określana bywa jako manifest społeczny, badający współczesne obszary nędzy i beznadziei, upominający się o wykluczoną prowincję. Autor łączy w niej realistyczne, obyczajowe sprawozdania i lokalne anegdoty z filozoficznymi komentarzami wiejskiego bajarza. Trochę tu klimatu sennych obrazów, jak z Domu dziennym, domu nocnym Olgi Tokarczuk. Dzięki temu książki nie można sprowadzić do publicystycznego obrazka. Odija faktycznie opowiada o ponurej i biednej prowincji, pozbawionej nadziei. Ale nie jest to reporterski głos, zaangażowany społecznie i politycznie, lecz raczej przypowieść o ludziach, których przetrąciło życie, "pogrobowcach" PRL wpasowanych w ramy półrealnej baśni. Ten mityzujący styl pięknie nawiązuje do podobnych klimatów prozy Andrzeja Stasiuka, Magdaleny Tulli, Pawła Huelle, Piotra Szewca, Lidii Amejko czy Pawła Sołtysa. Klimat opowieści zręcznie podkreśla prosty język, pozbawiony patosu, pompowanego dramatyzmu i wielkich słów. Pomimo tego (dlatego?) Tartak budzi silne emocje... Autor w uroczy sposób przechodzi z poziomu szczegółowego sprawozdania z drobnych wydarzeń, do szeroko kreślonych obrazów, wykraczających poza opisywane chwile ("nie wiedział, kiedy zacząć płakać i z tego wszystkiego zapomniał w ogóle o płaczu, a przecież było mu bardzo smutno. No i na kilka dobrych lat zapomniał, jak się płacze."),realistyczny opis miesza z baśniowym przedstawieniem, a biblijny język narracji z rzeczowością spostrzeżeń i wulgaryzmami bohaterów książki - całej panoramy dziwacznych, trochę strasznych i trochę komicznych indywiduów.
Telksinoe - awatar Telksinoe
ocenił na76 lat temu

Cytaty z książki Karolina

Więcej
Krzysztof Varga Karolina Zobacz więcej
Krzysztof Varga Karolina Zobacz więcej
Więcej