ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać411
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać7
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać14
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać12
Październikowa kraina

- Kategoria:
- horror
- Format:
- papier
- Seria:
- Biblioteka Grozy
- Tytuł oryginału:
- October country
- Data wydania:
- 2009-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2009-01-01
- Data 1. wydania:
- 1955-01-01
- Liczba stron:
- 284
- Czas czytania
- 4 godz. 44 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788374701747
Kultowa edycja ! Tom zatytułowany Mroczny karnawał po dziewięciu latach sam Ray Bradbury wzbogacił o pięć nowych opowieści grozy i zmienił tytuł na Październikową Krainę.
Kup Październikowa kraina w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Październikowa kraina
Gdyby wprowadzono podział literackiej grozy według denudatio_pulpae, obejmowałby on dwie kategorie główne: A - groza subtelna i B - flaki, krew, flaki. W tym podziale opowiadania Bradbury'ego tworzą bardzo dobry przykład grozy w wersji A. Zacznie się bardzo spokojnie mało strasznym opowiadaniem "Karzeł", ale już kolejne - "Następna", na pewno zostanie na dłużej w mojej pamięci. Znajdziemy w nim katakumby, cmentarze, mumie i tym podobne atrakcje, czyli to, co dentystki lubią najbardziej. A przynajmniej ja, żeby nie było generalizowania :) Kolejnym trafiającym w moje klimaty opowiadaniem jest to pt. "Szkielet". Zastanawialiście się kiedyś nad faktem, że nasze ciało składa się też z twardych, białych kości? Że one gdzieś tam w naszym wnętrzu tkwią? Nie? To może się lepiej nie zastanawiajcie nad tym zbyt głęboko, bo skończycie jak pan Harris. "Emisariusz" to krótkie opowiadanie, ale jedno z moich ulubionych z tego zbioru. Trudno napisać o nim cokolwiek jednocześnie nie zdradzając za dużo z treści, więc czytajcie i przekonajcie się sami o czym ono jest. A przy okazji bawcie się i bójcie, na zdrowie! Moim numerem jeden tego zbioru bezdyskusyjnie została historia "Mały skrytobójca", jest po prostu świetna i idealnie wpasowała się w mój gust i estetykę, chociaż nie przepadam jakoś specjalnie za morderczymi dziećmi. "Mały skrytobójca" trafia na moją półkę ulubione, zaraz obok podobnych: "Omen" i "Egzorcysta". Ostatnim opowiadaniem, o którym chciałabym wspomnieć jest "Lokator z piętra", rozpoczęło się patroszeniem kurczaka i już po tej scenie wiedziałam, że będzie ciekawie :) Pozostałe również są dobre, nie nudziłam się jakoś przesadnie na żadnym z nich, ale w/w w mojej opinii są najlepsze. Całość nie jest ani straszna, ani tym bardziej ociekająca ohydą, jednak te historie mają pewien klimat i czyta się je bardzo przyjemnie.
Oceny książki Październikowa kraina
Poznaj innych czytelników
650 użytkowników ma tytuł Październikowa kraina na półkach głównych- Chcę przeczytać 409
- Przeczytane 233
- Teraz czytam 8
- Posiadam 96
- Fantastyka 8
- Horror 8
- Ulubione 8
- 2019 7
- Ray Bradbury 4
- 2022 4
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Październikowa kraina
-Mamo...? - nie potrafił ująć tego w słowa. - Co to jest umrzeć? Mówisz o tym często. To jakieś uczucie?
-Owszem, bardzo niemiłe, dla tych, którzy wciąż po kimś żyją.
-Mamo...? - nie potrafił ująć tego w słowa. - Co to jest umrzeć? Mówisz o tym często. To jakieś uczucie?
-Owszem, bardzo niemiłe, dla ...
The minute you get a religion you stop thinking. Believe in one thing too much and you have no room for new ideas.
The minute you get a religion you stop thinking. Believe in one thing too much and you have no room for new ideas.
Beer's intellectual. What a shame so many idiots drink it.
Beer's intellectual. What a shame so many idiots drink it.












































OPINIE i DYSKUSJE o książce Październikowa kraina
Ciekawa lektura, ale szalenie nierówna. Na dobrą sprawę, trudno mi przypomnieć sobie jakiś zbiorek, który miałby tak wielki rozstrzał i w tematyce, i w poziomie poszczególnych opowiadań. Bo czego tu nie ma? Meksykańskie legendy, wariacje na temat wampirów, klasyczne opowiastki o duchach, shockery, które wywracają całą fabułę dopiero w ostatnim akapicie, groteska itd. Fajnie, ale to sprawia, że więcej jak 7/10 nie dam.
Zaczyna się dość niemrawo i zastanawiałem się, skąd ta renoma „Październikowej krainy”. Spodziewałem się czegoś spójnego, podobnych stylistycznie historii z dreszczykiem (wiecie, tak jak u Lovecrafta czy innego Derletha – skrzypiący dom, mrok, bluźniercze plugastwa i hej),a nie mogłem się „wgryźć” w ten klimat, bo co chwila rzucany byłem, gdzie indziej. Ostatecznie jednak natrafiłem na kilka perełek – Kosa, Mały skrytobójca, Zbiegowisko czy Szkielet – i głównie z ich powodu mogę polecić niniejszy zbiór. Reszta nieco wymęczyła – strzelam, że rzeczona pozycja zyskałaby na jakości (choć z wiadomych względów to już niemożliwe 😉),gdyby nieco inaczej dobrać utwory – wszakże nawet zbiorki przygotowane przez iluś autorów bywają bardziej spójne.
Ciekawa lektura, ale szalenie nierówna. Na dobrą sprawę, trudno mi przypomnieć sobie jakiś zbiorek, który miałby tak wielki rozstrzał i w tematyce, i w poziomie poszczególnych opowiadań. Bo czego tu nie ma? Meksykańskie legendy, wariacje na temat wampirów, klasyczne opowiastki o duchach, shockery, które wywracają całą fabułę dopiero w ostatnim akapicie, groteska itd....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wiedziałam, że Bradbury debiutował tomem opowieści... grozy! Mało tego! Tom "Mroczny karnawał" wydany został przez Augusta Derletha w Arkham House!😈 Niniejszy zbiór został wzbogacony o pięć opowiadań.
Chyba nie ma bardziej jesieniarskiej książki niż ta! I to nie jest kwestia tytułu. Te opowieści są takie, że kiedy dni stają się chłodniejsze, szybciej zapada zmrok, za oknem deszcz, a drzewa gubią liście i człowieka ogarnia melancholia to właśnie wtedy ma się ochotę zawinąć w koc niczym kebab i je czyyyytać!
Jestem oczarowana tym zbiorem. Bradbury miał nietuzinkowe pomysły! Jego groza jest przesiąknięta mrokiem i makabrą. Oczywiście niektóre z nich trochę trącą myszką, ale nic im przez to nie ubywa, mają swój niepodrabialny klimacik.
Tutaj każde opowiadanie ma w sobie coś niezapomnianego! O wszystkich wspominać nie ma sensu, przytoczę moje ulubione. Zdecydowanie numerem jeden jest "Słój", mocno niepokojący! O osobliwym tworze w słoju, poniekąd makabrycznym...👀
Kolejnym takim zapadającym w pamięć jest "Mały skrytobójca". Oszalała, świeżo upieczona matka z paranoiczną depresją poporodową, a może...? Końcówka zmiata z planszy, dosłownie! Jakie to creepy!😱
Z kolei "Szkielet" ma genialną koncepcję. O człowieku ogarniętym hipochondryczną obsesją. Makabryczne i urocze! 💀
W moim odczuciu to jeden z lepszych zbiorów klasycznej grozy. Muszę w końcu i inne książki Bradbury'ego nadrobić!🙈 Gorąco polecam!
Nie wiedziałam, że Bradbury debiutował tomem opowieści... grozy! Mało tego! Tom "Mroczny karnawał" wydany został przez Augusta Derletha w Arkham House!😈 Niniejszy zbiór został wzbogacony o pięć opowiadań.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChyba nie ma bardziej jesieniarskiej książki niż ta! I to nie jest kwestia tytułu. Te opowieści są takie, że kiedy dni stają się chłodniejsze, szybciej zapada zmrok, za...
Ostatnia póki co książka z serii grozy i jakże miła odmiana po strasznych dla mnie XIX wiecznych opowiadaniach. Pomysły świeższe, styl dużo lepszy, też niektóre trąciły myszką ale w końcu pisane w pierwszej połowie XXw.
Były lepsze, były ciut gorsze ale wszystkie trzymały dobry poziom. Niewiele było typowej grozy ale momenty były. Najlepsze - szkielet, słój, naznaczona ogniem, mały skrytobójca, zbiegowisko i niesłychana śmierć Dudleya Stone'a. Urokliwe były wuj einar oraz rodzinny zjazd (ponownie z wujem einarem) oraz przede wszystkim była sobie starsza pani.
Najsłabsze? Burzowiec, czujny żeton pokerowy... i chyba emisariusz (aczkolwiek zakończenie świetne). Ale jak pisałem - wszystkie trzymają poziom. Warto.
Ostatnia póki co książka z serii grozy i jakże miła odmiana po strasznych dla mnie XIX wiecznych opowiadaniach. Pomysły świeższe, styl dużo lepszy, też niektóre trąciły myszką ale w końcu pisane w pierwszej połowie XXw.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toByły lepsze, były ciut gorsze ale wszystkie trzymały dobry poziom. Niewiele było typowej grozy ale momenty były. Najlepsze - szkielet, słój, naznaczona...
Czytana wyrywkowo, ociera się o geniusz.
***
Przeczytałem i wiecie co? Ray Bradbury wkurzył mnie naprawdę mocno. To mogła być rewelacyjna książka, arcydzieło horroru i grozy!
Wystarczyło zrobić jedno: odchudzić ją o połowę.
Jest tutaj plejada opowiadań genialnych, a fabularne pomysły, które lęgną się w głowie Bradbury'ego, zostawiają większość konkurencji daleko z tyłu. Nie wierzycie? Oto przykłady (staram się nie zdradzić zbyt wiele):
- "Szkielet" --> pan Harris brzydzi się kości i chce się ich za wszelką cenę pozbyć z własnego ciała. Szuka odpowiedniego "lekarza" i znajduje - groteskowego, przerażającego doktora M. Muniganta. Ta opowieść wywołała we mnie rozkoszne dreszcze strachu.
- "Wiatr" --> podróżnik imieniem Allin dociera do Doliny Wiatrów, położonej gdzieś w Himalajach, w której dmą wszystkie wichry i huragany świata. Allin odkrywa ich tajemnice i od tej pory jest ścigany przez… wiatr, który rzekomo czyha na jego życie, próbując się wedrzeć nawet do jego domu. Co za pomysł!
"Telefon niósł dzikie wycie, istną syrenę alarmową, a do tego świsty i łomoty. Allin przekrzykiwał ten hałas: - Słyszysz?!
- Słyszę – Herb przełknął, walcząc z suchością w ustach.
- Chce mnie wziąć żywcem, Herb. Nie odważy się jednym ciosem zmieść cały dom. (…) Chce mnie wziąć żywcem, by móc rozedrzeć mnie na sztuki, palec po palcu. Pragnie tego, co mam w sobie. Mojego umysłu, mózgu".
- "Zbiegowisko" --> miasteczko, w którym dochodzi do wielu wypadków i - co jest najdziwniejsze - nie upływa nawet kilka sekund od kraksy, a już nad ofiarami i rannymi gromadzi się tłum gapiów, jakby wyczuwał, gdzie przyjdzie śmierć…
- "Następna" --> wycieczka pewnego małżeństwa do wioski w Meksyku. Tam zapoznają się z dość makabryczną tradycją związaną z ciałami zmarłych mieszkańców. Mająca złe przeczucia żona chce za wszelką cenę wyjechać z miasteczka, ale to wcale nie jest takie proste, jakby się mogło wydawać,
- "Mały skrytobójca" --> szczęśliwe małżeństwo Davida i Alice Leiberów zostaje rodzicami. Po urodzeniu dziecka Alice zmienia się, popada w paranoję i twierdzi, że własne dziecko chce ją zabić. Faktycznie jest dosyć dziwne, ale czy aż tak?
"Tyle że raz, o północy, gdy domem zatrzęsła nagła letnia wichura, (…) Alice obudziła się z drżeniem i wtuliła się w ramiona męża. Chciała, by ją pocieszył, by pytał, co jest nie tak.
- Coś jest w pokoju – szepnęła. – Coś nas obserwuje.
Zapalił światło".
- "Lokator z piętra" --> młody chłopak obserwuje dziwnego lokatora, który wynajął pokój na piętrze jego domu. Lokator ma zimne, stalowe spojrzenie i w ogóle nie śpi w nocy. Oto, do czego może prowadzić ciekawość…
Niewiele ustępuje im "Słój" (wieśniak Charlie odwiedza miejski cyrk i wydaje resztę oszczędności na słój z dziwną, unoszącą się w formalinie zawartością. Przedmiot szybko staje się atrakcją całej wsi, a jej mieszkańcy przychodzą co tydzień obserwować zawartość słoja. Ruszyło się, czy jednak nie? Tylko żona Charliego kręci nosem…),zabrakło niestety pomysłu na "Karła" (historia karła odwiedzającego regularnie gabinet krzywych luster w jednym z wesołych miasteczek. Sytuacja nabiera tempa, gdy karzeł pada ofiarą żartu biletera…).
Bardzo niepokojącą wizję opisuje "Pajacyk z pudełka", w którym zaborcza matka trzyma kilkuletniego syna pod kluczem, nie wypuszczając go w ogóle na dwór. Manipuluje nim, przedstawiając świat zewnętrzny jako śmiertelne niebezpieczeństwo, a raz do roku, w ramach prezentu urodzinowego, otwierała przed nim jedne z zamkniętych dotąd drzwi posiadłości.
Warto jeszcze wspomnieć o "Naznaczonej ogniem" - pokręconej historii dwóch staruszków o dość osobliwym hobby. Potrafią oni wyczuć, nad którym z mieszkańców wisi śmierć. Są to zazwyczaj osoby agresywne, które się aż proszą o tragedię… Starsi panowie próbują rozmową ostrzec delikwentów przed grożącym im niebezpieczeństwem…
Słabiutko wypadają obie historie rodzinne z życia wampirów ("Wuj Einar", "Zjazd rodzinny"),"Jezioro", czy "Burzowiec". Jest też kilka historii o niewykorzystanym potencjale ("Kosa", czy "Niesłychana śmierć Dudleya Stone'a").
"Harris poczuł, jak coś brutalnie rozpycha mu żuchwę we wszystkie strony, dociska język jakby szpatułką, zatyka gardło. Zarzęził. Świst. Nie mógł oddychać! Coś wierciło się, rozpychało mu policzki jak rozpierak, aż trzeszczały kości szczęki. Jak bryźnięcie gorącej wody, coś chlusnęło mu w zatoki, aż zadzwoniło mu w uszach!"
Autor sprawnie nagina język do swoich potrzeb. Zmienia style i dostosowuje je do bohaterów: wreszcie babcia wypowiada się jak babcia, a wieśniak, jak wieśniak. Duży plus!
Minus przyznaję za niektóre zakończenia - czasem zawierają o jedno zdanie za dużo. Skrupulatny czytelnik i tak się domyśli dalszego przebiegu akcji, a Bradbury musi je dodatkowo wyszeptać do ucha, i jest w tym wyjątkowo natrętny, odzierając niedomówienie ze swego uroku.
Ale - należy pamiętać, że są to w większości jego pierwsze, młodzieńcze prozatorskie próby, więc pewna chwiejność warsztatowa jest całkowicie zrozumiała. Prawdę mówiąc, i tak jestem pod ogromnym wrażeniem, że twórca tak młody i - zdawałoby się - nieświadomy jeszcze - już wówczas, w wieku zaledwie dwudziestu kilku lat, tworzył tak dobre rzeczy! Pozostaje żałować, że wkrótce potem zaczął flirtować z literaturą science-fiction i romans ten trwał aż do śmierci Bradbury'ego w 2012 roku.
Październikowa kraina zawiera 19 opowiadań. Według wydawcy, są to opowiadania z debiutanckiego zbioru Bradbury'ego pt. "Dark carnival", wzbogacone o pięć napisanych później historii. Wynika z tego, że "Mroczny karnawał" składał się z 14 opowiadań.
Jest to nieprawda - było ich aż 27, chętnie przeczytałbym pozostałe! Wytrawnych czytelników może też zainteresować fakt, które z październikowych historii zostały dopisane później? Ponownie odrabiam zadanie domowe za wydawcę, są to: "Karzeł", "Czujny żeton pokerowy H. Matisse'a", "Naznaczona ogniem" oraz zamykająca zbiór "Niesłychana śmierć Dudleya Stone'a". Było ich zatem cztery, nie pięć.
I jak tu ocenić wielce nierówną kolekcję Bradbury'ego?
Miałem problem z oceną. Czy książkę z tyloma genialnymi opowiadaniami ocenić tak samo wysoko, jak pozycję o równym, dobrym poziomie, jednak pozbawionym tak kapitalnych pomysłów?
Poczucie straconej szansy zatruwa moją radość z przebywania w "Październikowej Krainie". Czytana wyrywkowo, ociera się o geniusz. W całości, wyraźnie blednie.
Ale w literaturze wolę krótkie erupcje talentu niż niespełnione oczekiwanie.
Stąd zasłużone 7,5.
Czytana wyrywkowo, ociera się o geniusz.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to***
Przeczytałem i wiecie co? Ray Bradbury wkurzył mnie naprawdę mocno. To mogła być rewelacyjna książka, arcydzieło horroru i grozy!
Wystarczyło zrobić jedno: odchudzić ją o połowę.
Jest tutaj plejada opowiadań genialnych, a fabularne pomysły, które lęgną się w głowie Bradbury'ego, zostawiają większość konkurencji daleko z tyłu....
"Październikowa kraina" to debiut Raya Bradbury'ego i zarazem zbiór opowieści niesamowitych i osobliwych, z dreszczykiem, tyle, że nie z XIX wieku a XX. Jak to z opowiadaniami bywa, jedne są napisane lepiej, drugie gorzej mimo wszystko kunszt pisarski jest, widać go na każdym kroku.
1) "Karzeł" 6/10, to opowiadanie spowodowało, że pomyślałem o świetnej książce "Karzeł" z trylogii "Zło" Par Lagerkvista więc udany początek (i z tego powodu daję jeden punkt więcej do oceny),mamy tu karła (pana Biga) pisarza nienawidzącego ludzi, którego marzeniem jest być "normalnym" jak ci którymi gardzi. Przydałoby się krwawe zakończenie i moja ocena by wzrosła, ale sami możemy sobie je dopowiedzieć.
2) "Następna" 5/10, małe miasteczko gdzieś w Meksyku i dwoje amerykańskich turystów, małżeństwo Joseph i Marie, które chce zobaczyć mumie, ku mojemu rozczarowaniu one nie ożywają i nie mordują wścibskich i bezczelnych Amerykanów, jednak jak na opowiadanie grozy mamy tu historię bez happy endu. Póki co jest całkiem średnio, ale pomysłów pisarzowi nie brakuje, trzeba mu to przyznać.
3) "Czujny żeton pokerowy H. Matisse'a" 4/10, to bardziej dziwna opowieść, zdecydowanie mi nie podeszła ta historia, stąd musiałem obniżyć notę o jedno oczko i nie podejmę się jej streszczenia. Moim zdaniem to najsłabsza nowela ze wszystkich.
4) "Szkielet" 7/10, świetny pomysł i bardzo dobre wykonanie, hipochondryk Harris po kolejnej wizycie u lekarza Burleighta i odprawieniu go z kwitkiem wyszukuje innego specjalistę Muniganta, który zasiewa w nim niepokój i zaleca usunięcie szkieletu, przez co nasz hipochondryk dostaje obsesji na tym punkcie. W końcu mamy tutaj zakończenie godne horroru.
5) "Słój" 7/10, czyżby Ray Bradbury się rozkręcał? Kolejne ciekawe opowiadanie i finał historii. Pewien chłop o imieniu Charli odkupuje za dwanaście dolarów od szefa gabinetu osobliwości słój z niesamowitym stworzeniem w środku, co w jego wiosce przysparza mu popularności i każdy zastanawia się czym to stworzenie jest. Chłop ma jednak wredną żonę Thedy, która stara mu się popsuć tą drobną przyjemność w życiu, duży błąd i fatalny w skutkach.
6) "Jezioro" 7/10, piąta historyjka jest o dwunastoletnim chłopcu o imieniu Harold, który stracił koleżankę Tally w wyniku utonięcia, a w której chłopiec się zakochał. Piękna dramatyczna historia z iście fantastycznym zakończeniem.
7) "Emisariusz" 9/10, przy tym opowiadaniu człowieka przechodzą ciary, ale nie dlatego, że jest straszne raczej z powodu tego, że główny bohater chłopiec o imieniu Martin jest śmiertelnie chory i całymi dniami leży w łóżku, a jedynym przyjacielem chłopca jest jego pies, który sprowadza do niego ludzi aby ci umilili mu czas w oczekiwaniu na śmierć, od pewnego czasu chłopca regularnie odwiedza jego wychowawczyni pani Haight, niestety ta wkrótce ginie w wypadku samochodowym i kilka miesięcy później znika także pies. Jak na fantastyczną powiastkę przystało wszystko kończy się niezwykle, a zakończenie można interpretować na dwa sposoby. Jestem zachwycony, to moje ulubione opowiadanie z tego zbioru.
8) "Naznaczona ogniem" 5/10, napiszę krótko dwóch dziadków próbuje uchronić wrednego babsztyla przed śmiercią, który naraża się wszystkim wokół. Taka sobie krótka nowela.
9) "Mały skrytobójca" 8/10, Alice i David spodziewają się dziecka, kobieta jednak twierdzi, że niemowlę jest czymś innym niż się wydaje i próbuje ją zabić. Rewelacyjne opowiadanie, zakończenie chyba najbardziej kojarzy się z klasycznym horrorem. Obok "Szkieletu", "Słoja", "Jeziora" i "Emisariusza" to kolejne opowiadanie, które mi się spodobało (no dobrze "Karzeł" też znajdzie się w tym gronie, ale tylko dlatego, że kojarzy mi się z inna książką i dopowiedziałem sobie sam zakończenie).
10) "Zbiegowisko" 7/10, Spallner uległ wypadkowi samochodowemu, na miejscu zjawił się tłum, półprzytomny uzmysłowił sobie, że coś jest nie tak. Po wyjściu ze szpitala z wielką obsesją sprawdza wszelkie wycinki gazet i dostrzega w nich coś dziwnego.
11) "Pajacyk z pudełka" 7/10, Edwin to chłopiec, który wraz z matką żyje w hermetycznym świecie, uwięziony niczym pajac w zatrzaśniętym pudełku lecz pewnego dnia w dniu jego urodzin dzieje się rzecz niezwykła.
12) "Kosa" 7/10, rodzina Ericksonów dojeżdża do "opuszczonej" farmy gdy kończy im się benzyna, Drew (ojciec) postanawia udać się po pomoc do domu farmera, odnajduje w nim jednak zwłoki starego człowieka z kosą u boku i źdźbłem kłosu, które trzyma w rękach. Gdy odczytuje list wydaje mu się, że wygrał los na loterii, jednak tylko do czasu.
13) "Wuj Einar" 5/10, to nie jest opowiadanie grozy, ale fantastyczne jak najbardziej, Einar skrzydlaty mężczyzna w wyniku wypadku nie może wznieść się w powietrze, odnajduje go Brunilla, samotna kobieta, która uważa się za szpetną, biorą ślub, mają gromadkę dzieci, jednak Edwin z czasem tęskni za szybowaniem w powietrzu.
14) "Wiatr" 8/10, Allin i Herb to para najlepszych przyjaciół, Allin co jakiś czas dzwoni do swojego kolegi by ten wsparł go gdyż czuje się zagrożony, a tym zagrożeniem jest wiatr.
15) "Lokator z piętra" 8/10, do pensjonatu dziadków chłopca o imieniu Dogulas wprowadza się tajemniczy Pan Koberman, chłopiec od samego początku nie lubi nowego lokatora, będąc osobą ciekawską wkrótce odkrywa jego sekret.
16) "Była sobie starsza pani" 7/10, Cioteczka Tildy to starsza pani, która wyznaje osobliwą filozofię, w której nie ma miejsca na śmierć w życiu. Pewnego dnia odwiedza ją mężczyzna w czerni wraz z czterema kompanami i "porywa" jej ciało, Tildy jako rezolutna kobieta postanawia je odzyskać.
17) "Burzowiec" 7/10, Anna i Juliet są siostrami, w deszczowe popołudnie podczas haftowania obrusu, Anna, młodsza z sióstr zaczyna snuć dziwną, acz ciekawą opowieść o burzowcach, która przeradza się w historię o martwych ludziach (kobiecie i mężczyźnie).
18) "Rodzinny zjazd" 6/10, Timothy to czarna schorowana owca w rodzinie, ale nie byle jakiej rodzinie, bo to opowiadanie skojarzyło mi się z kolei ze znaną rodzinką Addamsów, tylko tu jest rodziną Bradburych (od nazwiska pisarza),nie wyróżnia go nic, przez to cierpi, ale każdy zjazd rodzinny to dla niego nie lada atrakcja.
19) "Niesłychana śmierć Dudleya Stone'a" 7/10, ostatnia opowieść jest o tym jak pisarz Dudley Stone wyjawia jednemu ze swoich fanów o okolicznościach zakończenia przez siebie kariery literackiej wtedy kiedy był na samym jej szczycie.
Podsumowując, polecam sięgnąć po ten zbiór opowiadań, większość z nich jest naprawdę ciekawa, rewelacyjna wręcz i na szczęście słabsze momenty zdarzają się tu rzadko.
"Październikowa kraina" to debiut Raya Bradbury'ego i zarazem zbiór opowieści niesamowitych i osobliwych, z dreszczykiem, tyle, że nie z XIX wieku a XX. Jak to z opowiadaniami bywa, jedne są napisane lepiej, drugie gorzej mimo wszystko kunszt pisarski jest, widać go na każdym kroku.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to1) "Karzeł" 6/10, to opowiadanie spowodowało, że pomyślałem o świetnej książce...
Świetny zbiór opowiadań, każde wciąga czytelnika w swój świat.
Na szczególne wyróżnienie zasługują:
- "Następna" - za cudowny klimat meksykańskiego kultu śmierci
- "Szkielet" - przerażająca historia obsesji
- "Jezioro" i "Emisariusz" - oba za niesamowitą końcówkę
- "Mały skrytobójca" - to już wiadomo, na czym wzorował się twórca kultowego "Omena" hehe
- "Zbiegowisko" - bo wypadki nie dzieją się przypadkiem
- "Kosa" - robienie za Śmierć to kawał ciężkiego chleba
- "Wiatr" - trochę powiało tu Lovecraftem
Pozostałe historie również są godne polecenia, ale te powyższe to moim zdaniem absolutne perełki
Mocne 8/10
Świetny zbiór opowiadań, każde wciąga czytelnika w swój świat.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa szczególne wyróżnienie zasługują:
- "Następna" - za cudowny klimat meksykańskiego kultu śmierci
- "Szkielet" - przerażająca historia obsesji
- "Jezioro" i "Emisariusz" - oba za niesamowitą końcówkę
- "Mały skrytobójca" - to już wiadomo, na czym wzorował się twórca kultowego "Omena" hehe
- "Zbiegowisko" - bo...
W latach 50-tych w USA działała nieformalna grupa wybitnie uzdolnionych, młodych twórców fantastyki i grozy, zwana czasem „Southern California School Of Writers” a najczęściej po prostu „The Group”. Wszyscy ci autorzy byli mocno związani z przemysłem filmowym - dostarczali scenariuszy dla filmów i seriali fantastycznych produkowanych wtedy w Hollywood (Alfred Hitchcock Presents, Thriller, Twilight Zone, Night Gallery itp). No ale przede wszystkim - pisali książki. W swych powieściach i opowiadaniach mieszali fantasy, horror, science fiction i thriller tworząc wiele znakomitych, sławnych i do dziś ważnych dla gatunku pozycji. Najsłynniejszymi „grupowiczami” byli Charles Beaumont (o zgrozo, do dziś w Polsce nieznany!) Richard Matheson i właśnie Ray Bradbury.
Bradbury’emu nieśmiertelność zapewniły przede wszystkim powieści science fiction - „Kroniki Marsjańskie” czy „451 Fahrenheita” i z tym właśnie gatunkiem jest najczęściej utożsamiany, niemniej na początku swej drogi twórczej sięgał również, i to z ogromnym powodzeniem, po horror. Te wczesne teksty Bradbury publikował w latach czterdziestych w …. „Weird Tales”! Tak, tym samym, w którym jeszcze dekadę wcześniej pojawiały się dzieła samego H.P. Lovecrafta!
Opowiadania Bradbury’ego, zebrane w jeden tom, i uzupełnione o kilka nowych zostały w roku 1947 wydane w debiutanckim zbiorze pt. „Dark Carnival”, a przeredagowane i ponownie uzupełnione utworzyły wydaną w 1955 roku „Październikową Krainę”, która dziś, słusznie, uznawana jest pozycją kanoniczną i kamień milowy w rozwoju gatunku.
Mowa była o Lovecrafcie - ale Bradbury pisze zupełnie inaczej! Bradbury (podobnie jak i pozostali autorzy „Grupy”) zrewolucjonizował podejście do horroru. Zamiast gotyckich ekstrawagancji, teatralności, zamiast duchów i cmentarnych mgieł groza rodziła się w najbardziej codziennych okolicznościach, w rzeczywistości otaczającej współczesnych mu ludzi. U Bradbury’ego nie ma komiksowych potworów (no, z drobnymi wyjątkami),jego horror rozgrywa się na ulicach amerykańskich miastach i wsi, w najbardziej powszednich okolicznościach.
Druga sprawa - to oryginalność pomysłów. Horror jako gatunek jest pełen konwenansów i archetypów. Nie u Bradbury’ego - dla samej świeżości jego spojrzenia na literacką grozę, dla oryginalności pomysłów warto oddać się lekturze „Krainy”.
To szukanie świeżości i oryginalności ma swoje konsekwencje; czasami odbywa się to kosztem „horroru” jako takiego (opowiadania bardziej zadziwiają, niż straszą),ale w ostatecznym rachunku jest to warte swej ceny, zaskoczenia, zachwycenia czytelnika.
Impakt grozowy „Krainy” zmniejszają również dwie inne cechy. Po pierwsze - Bradbury pisze często nostalgicznie, refleksyjnie, nastrojowo, tak, trochę „jesieniarsko”. (co ciekawe większość opowiadań napisał przed trzydziestką, jako młodzieniec!. Tym większe uznanie dla jego talentu, który pozwolił mu tak udanie wejść w tę dojrzałą, refleksyjną nutę). Po drugie zaś - czarny humor, obecny w sporej części opowiadań.
Opowiadania w „Krainie” można połączyć w pewne grupy. Na początek creme de la creme - czyli „czyste”, najbardziej straszące, horrory :
Oto „Szkielet” (10/10) - typowy, wydaje się, przypadek hipochondrii (każdy hipochondryk rozpozna samego siebie w groteskowym bohaterze opowiadania),zakończony drapieżnym, makabrycznym twistem. Albo „Mały Zabójca” (10/10) - zwykłe przedmieście, domek, młoda matka pogrążona w depresji poporodowej, w której wydaje jej się, że niemowlę zagraża jej życiu….każdy fan zobaczy tu zapowiedź „Omena” i wszystkich późniejszych historii o demonicznych dzieciach.
Dalej „Zbiegowisko” (9/10). Pewien mężczyzna po swym wypadku wpada na trop tajemnicy - tłum zawsze tych samym osób zbiega się do wypadków samochodowych. Kiedy w jednym przypadku niepotrzebne ruszanie ofiary doprowadzi ją do śmierci, postanawia od podjąć działania i ujawnić spiskowców. Znakomite, świetny pomysł, mrożąca krew w żyłach atomosfera - absolutnie creepy!
I jeszcze „Wiatr” (8/10). Kapitalnie skontrastowane „zwykłe życie” i klimat niczym z lovecraftowskiego „Szepczącego W Ciemności”, gdzie głównym „protagonistą” jest właśnie tytułowy wiatr. Zaskakująco przerażające, niezwykle oryginalne.
A na sam koniec „Słój” (10/10) - jedno z najsłynniejszych opowiadań w całym dorobku Bradbury’ego, mistrzowskie połączenie tajemnicy, makabry i czarnego humoru. Tytułowy słój to eksponat w obwoźnym cyrku, w którym, zanurzone w formalinie, pływa tajemnicze Coś. Zafascynowany rolnik kupuje słój i zaprasza sąsiadów na wieczorne seanse. Zgromadzeni snują opowieści i przypuszczenia dotyczące zawartości słoja. Krzywo patrzy na to zła, zawistna żona…Dla samego Słoja warto sięgnąć po Październikową Krainę!
Twórczość Bradbury’ego swym tajemniczym klimatem przypadnie z pewnością do gustu fanom weird fiction. A niektóre opowiadania to weird w czystej postaci :
„Następna” (8/10) - turystka w Meksyku zwiedza lokalne katakumby i ułożone tam mumie biedaków, których nie stać na pogrzeb. Przerażona przeżyciem, dręczona narastającym przeczuciem tragedii kobieta za wszelką cenę chce opuścić upiorne miasteczko…Zaskakujące, jak młodziutki Bradbury potrafił oddać lęk przemijania, przeczucie śmierci, ulotność ludzkiego życia. Nie tyle przerażające, co chwytające za serce. Duża literatura, nie tylko „horror” (nb. gatunkowo niewiele się dzieje, dyskretnie narasta napięcie wiodące do smutnego, przewidywalnego finału).
„Burzowiec” (8/10) - tego opowiadania nie powstydziłby się sam Thomas Ligotti w swych „Pieśniach Umarłego Marzyciela”. Dwie starzejące się, samotne siostry, jedna zaczyna snuć dziwaczną opowieść o dwojgu martwych, zakochanych ludzi przebywających w burzowcu, ożywających wraz z deszczem, który na chwilę unosi ich ciała. A za oknem leje jak z cebra… Tutaj groza przychodzi dopiero na sam koniec i zaskakuje czytelnika w cudownym, „małpiołapkowym” finale.
Wśród opowiadań łączących horror z humorem najbardziej wyróżniają się :
„Lokator Z Piętra” (9/10) - quasi-wampiryczna, groteskowa opowieść o tajemniczym lokatorze, pracującym w nocy i unikającym srebra, o morderstwach i zaginięciach w okolicy i o małym chłopcu, który prowadzi w tej sprawie własne śledztwo (świetna klamra z faszerowanymi kurczakami!). Co ciekawe, mimo zabawnej tonacji to opowiadanie jednocześnie znakomicie straszy!
Natomiast wyraźnie „for laughs” napisana jest znakomita „Była Sobie Starsza Pani” (9/10) - historia zawziętej staruszki stanowczo (i skutecznie!) odmawiającej uznania własnej śmierci to trochę jakby parodia „Ligei” Poego („człowiek nie ustępowałby aniołom i nie podlegałby wcale śmierci, gdyby nie słabość wątłej jego woli"!).
W grupie opowiadań nostalgicznych i nastrojowych godne uwagi są :
„Jezioro” (6/10) - subtelna, sentymentalna ghost story. 22 letni mężczyzna (już „stary”!) wspomina swą dziecięca miłość, dziewczynkę, która utopiła się w tytułowym jeziorze.
„Emisariusz” (7/10). Ukochany pies przyprowadza gości do obłożnie chorego małego chłopca. Gdy pewnego dnia ginie w wypadku jego ulubiona nauczycielka, pacjent nie potrafi zwalczyć tęsknoty i marzeń o jej dalszych odwiedzinach….więcej smutku i melancholii,
Na koniec zostawiłem kilka parabol i alegorii.
Przede wszystkim mroczna „Kosa” (9/10). Pewien farmer otrzymuje zasobną farmę dla swej rodziny w zamian za przejęcie obowiązków…śmierci. Kapitalne, zaskakujące oryginalnością, na kilku poziomach poruszające - łącznie z „ekonomicznym” (trudno, ludzie giną, ale moja rodzina ma co jeść). Drapieżny finał.
W „Pajacyku W Pudełku” (6/10) opis chłopca żyjącego wraz z mamą samotnie w wielkim domu, który jest jego całym światem, stanowi wyraźną alegorię niedojrzałości, uwięzienia w domu pod maminą spódnicą.
No i na koniec „Wuj Einar” (7/10) - żart z mężczyzn, których „górne i chmurne” ambicje ograniczane są przez skrzeczącą codzienność - żonę, dzieci, obowiązki domowe…
Oryginalne pomysły, horror, humor i nostalgia zmieszane w jedną efektowną całość, napisane wspaniałym, lekkim językiem - wartość literacka „Październikowej Krainy” jest bardzo wysoka a jej znajomość dla fanów horroru - konieczna. MUST READ.
W latach 50-tych w USA działała nieformalna grupa wybitnie uzdolnionych, młodych twórców fantastyki i grozy, zwana czasem „Southern California School Of Writers” a najczęściej po prostu „The Group”. Wszyscy ci autorzy byli mocno związani z przemysłem filmowym - dostarczali scenariuszy dla filmów i seriali fantastycznych produkowanych wtedy w Hollywood (Alfred Hitchcock...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Ciekawe ale… czasami bardzo przewidujące”
Opowiadania zawarte w tym zbiorze są różnej jakości. Tych bardzo dobrych jak na lekarstwo, reszta zasługuje na dobrą. Zacznijmy po kolei:
„Karzeł”
Nie ma tu grozy, ale spora doza moralizatorstwa. Nie tego oczekuję po opowiadaniu grozy.
Mimo wszystko dość ciekawe, ale mocno przewidujące.
„Następna”
I to jest jedno z lepszych. Ciekawe i napięcie narasta powoli, bardzo powoli. Nieco mroczniej jest w środkowej części, ale… jakbym czytał nieco na czarno zabarwiony reportaż. Koniec zaskoczenia nie było.
„Czujny żeton”
Znów bardziej moralizatorstwo jak groza. Ciekawe, ale szybko orientujemy co do fabuły. I czar pryska.
„Szkielet”
Dobre opowiadanie z cyklu „gore”. Tym razem wszystko jest na swoim miejscu i możemy cieszyć się grozą z gatunku „Z”.
„Słój”
Jaśniejący punkt w zbiorze. Przynajmniej dla mnie. Niewiele grozy, ale tak skonstruowane, że trzyma w niepewności do samego końca.
„Jezioro”
Przewidujące i naiwne. Taki wyciskacz łez…
„Emisariusz”
Dobrze pomyślane. Dawka grozy niewielka, trochę gadania, ale całość zjadliwa.
Koniec – domyślicie się zanim on nastąpi.
„Naznaczona ogniem”
Grozy jak na lekarstwo. Mimo tej wady czyta się doskonale i czuć zwyżkę formy.
„Mały skrytobójca”
Dobre opowiadanie, trzymające w napięciu. Szkoda tylko, że na samym początku autor niejako zdradza koniec. Wada drobna, ale całość na plus.
„Zbiegowisko”
Kolejne dobre opowiadanie, które zaczynamy i już wiemy jak się skończy. Da się przeczytać.
„Pajacyk z pudełka”
Fantasy… odjechane ale coś jest na rzeczy. Mi dość ciężko się czytało...
„Kosa”
Dobre opowiadanie z przesłaniem. Grozy nie ma, jest przesłanie.
„Wuj Einar”
Znudziło mnie bardzo. Fantasy… Grozy i dreszczyku emocji brak.
„Wiatr”
Ciekawa konstrukcja i pomysł na całość. Czyta się nieźle i końcówka też może zdziwić.
„Lokator z piętra”
Takie prawie Kingowskie… Dobrze się czyta. Zakończenie nie zaskakuje.
„Była sobie starsza”
Satyra ? Bo mnie rozśmieszyło…
„Burzowiec”
Pod klasykę i dość dobrze się czyta. Nie wiem czemu miałem cały czas w myśli „To” ?
„Rodzinny zjazd” i „Niesłychana śmierć...”
Nudne i ledwie dobrnąłem do końca. Nie moje klimaty.
Podsumowując zbiór ma swoje wzloty i upadki. Bardziej są to opowiadania niesamowite jak grozy.
Można ale są lepsze.
„Ciekawe ale… czasami bardzo przewidujące”
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpowiadania zawarte w tym zbiorze są różnej jakości. Tych bardzo dobrych jak na lekarstwo, reszta zasługuje na dobrą. Zacznijmy po kolei:
„Karzeł”
Nie ma tu grozy, ale spora doza moralizatorstwa. Nie tego oczekuję po opowiadaniu grozy.
Mimo wszystko dość ciekawe, ale mocno przewidujące.
„Następna”
I to jest jedno z lepszych....
Kilka opowiadań naprawdę ciekawych i oryginalnych ("Mały Skrytobójca", "Zbiegowisko" czy "Następna") ale reszta bez polotu i po prostu nudna. Potrafi zmęczyć, a to nie lada osiagniecie w przypadku zbioru opowiadań, które mają średnio mniej niż 20 stron.
Kilka opowiadań naprawdę ciekawych i oryginalnych ("Mały Skrytobójca", "Zbiegowisko" czy "Następna") ale reszta bez polotu i po prostu nudna. Potrafi zmęczyć, a to nie lada osiagniecie w przypadku zbioru opowiadań, które mają średnio mniej niż 20 stron.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeśli myślicie, że w tej książce są opowiadania z jesienią w tle, która jest pięknie opisana, budzi melancholię i nostalgię, to jesteście w błędzie. W książce Bradburego jest trochę o jesieni, ale na pewno nie tyle, by nazwać ją "Październikową krainą" (wiem, że to kontrowersyjne, co piszę, i że można zarzuć mi, że nie rozumiem związku między tytułem dzieła Raya a jego treścią). Co w takim razie jest w niej przede wszystkim? 19 opowiadań o wydarzeniach charakterystycznych dla literatury grozy. Jeśli jednak teraz pomyśleliście, że będziecie się bać podczas lektury "Październikowej krainy", to muszę Was rozczarować. Większość historii w tej książce to groza puszczająca do nas oczko, uśmiechając się przy tym leciutko, samym kącikiem ust. Czy to źle? Jasne, że nie. Jeśli ktoś lubi opowiadania oparte na błyskotliwych pomysłach, dające do myślenia (ale nie zanadto, bo są dość czytelne i posiadają raczej jedną ścieżkę interpretacyjną) i napisane z dystansem do przedstawionego w nich świata, to będzie zadowolony. Jeśli ktoś jednak chce poczuć niepokój, a nawet strach, to niech przeczyta przede wszystkim "Następną" i "Słój".
Moim zdaniem "Październikowa kraina" to zbiór dobrych i bardzo dobrych opowiadań, po które warto sięgnąć. Szkoda, że nie ma wśród nich żadnej wybitnej historii. No ale to tylko moje zdanie.
Przeczytaj "Październikową krainę" i sprawdź, co Ty o niej myślisz :)
Jeśli myślicie, że w tej książce są opowiadania z jesienią w tle, która jest pięknie opisana, budzi melancholię i nostalgię, to jesteście w błędzie. W książce Bradburego jest trochę o jesieni, ale na pewno nie tyle, by nazwać ją "Październikową krainą" (wiem, że to kontrowersyjne, co piszę, i że można zarzuć mi, że nie rozumiem związku między tytułem dzieła Raya a jego...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to