Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Galfryd 
status: Czytelnik, dodał: 9 książek, ostatnio widziany 9 godzin temu
Teraz czytam
  • 4 pory mroku
    4 pory mroku
    Autor:
    W ciemności nie widzi się własnych dłoni. Dzień w dzień pokornie zakładasz ciasny kołnierz istnienia. Przeżuwasz, trawisz, wydalasz. Pomału, niezauważalnie ślepniesz na ohydę codzienności. Ludzie wok...
    czytelników: 477 | opinie: 29 | ocena: 5,84 (198 głosów)
  • James Bond. Szpieg, którego kochamy
    James Bond. Szpieg, którego kochamy
    Autor:
    Pierwsze polskie pełne opracowanie poświęcone kultowym filmom o Jamesie Bondzie. Imponująca dokładnością i bogactwem szczegółów historia powstawania wszystkich dwudziestu dwóch oficjalnych odcinków pr...
    czytelników: 112 | opinie: 7 | ocena: 7,81 (36 głosów)
  • Kapitan Żbik. Portret pamięciowy
    Kapitan Żbik. Portret pamięciowy
    Autorzy:
    Książka pokazuje nieopisaną sferę pop kultury PRL. Tak zwane kolorowe zeszyty o kapitanie Żbiku zostały wymyślone w Wydziale Propagandy Komendy Głównej Milicji Obywatelskiej. Miały być propagandową pu...
    czytelników: 14 | opinie: 1 | ocena: 7,4 (5 głosów)
  • Nienasycony II
    Nienasycony II
    Autor:
    NIENASYCONY POWRACA! Komisarz Mariusz Korecki tropi brutalnego zabójcę nazywanego przez prasę „Młociarzem”. Dręczony koszmarami nie może poradzić sobie ze śledztwem. Tuż przed świętami Bożego Narodze...
    czytelników: 29 | opinie: 4 | ocena: 6 (9 głosów)
  • Polska Piastów
    Polska Piastów
    Autor:
    Polska Piastów - pierwsza część znanego cyklu esejów historycznych Pawła Jasienicy, to - według słów samego autora - swobodne literackie opowiadanie o dziejach Polski w okresie formowania się jej pańs...
    czytelników: 2805 | opinie: 92 | ocena: 7,48 (1400 głosów) | inne wydania: 6

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-04-20 16:23:05
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Pulp Horror
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Phantom Press Horror". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.

"Harry Adam Knight" (w cudzysłowie, bo to, jak wiadomo, pseudonim spółki autorskiej) pisał pulpę, ale pulpę dobrej jakości warsztatowej. Nie inaczej jest i z "Pochodnią".

Dwu agentów ubezpieczeniowych prowadzi śledztwo w sprawie serii dziwnych pożarów, wybuchających nagle i punktowo, wypalających w całości zwłoki ludzkie. Jeden z nich stawia tezę, że winne może być tak zwany samozapłon -...
"Harry Adam Knight" (w cudzysłowie, bo to, jak wiadomo, pseudonim spółki autorskiej) pisał pulpę, ale pulpę dobrej jakości warsztatowej. Nie inaczej jest i z "Pochodnią".

Dwu agentów ubezpieczeniowych prowadzi śledztwo w sprawie serii dziwnych pożarów, wybuchających nagle i punktowo, wypalających w całości zwłoki ludzkie. Jeden z nich stawia tezę, że winne może być tak zwany samozapłon - niezbadane zjawisko polegające na tym, spontanicznym "wewnętrznym" zapaleniu ludzkiego ciała.

Ocalała z jednego z pożarów dziewczyna, oskarżana przez policję o jego spowodowanie, w rzeczywistości prowadzi własne śledztwo w sprawie zaginionej siostry.

Ślady wiodą do...producenta filmów pornograficznych, współpracującego z zaginionym przed paru laty chemikiem.

W międzyczasie spontaniczny ogień zaczyna atakować osoby mogące posiadać informacje na temat przyczyn pożarów.

Warsztatowo napisane to wszystko jest bez zarzutu. Sprawna, przejrzysta narracja, trochę scen gore z płonącymi ludźmi, trochę pulpowego seksu, przyzwoite tempo. Ale też nie ma w "Pochodni" grama czegoś ekstra, czegoś wyróżniającego tę powieść ponad przeciętność. Fabuła przewidywalna a grozy nie w ząb - "Pochodnia" to raczej powieść sensacyjna z elementami gore. Takie trochę popłuczyny po nieco fabularnie podobnym, ale dwie klasy lepiej napisanym "Tunelu".

To nie jest generalnie zła książka, ale na pewno jest to najsłabsza książka Knighta wydana w Polsce. W sumie więcej to mówi o świetnym poziomie pozostałych tytułów, małych perełek grozy i makabry, takich jak "Gen", "Fungus" czy "Macki".

Jeżeli ktoś chce poczytać niezobowiązujący, fabularnie lekki thriller akcji - no to tych parę godzin można poświęcić. Ale jak ktoś chciałby poznać bliżej Knighta, warto zacząć od innych pozycji.

pokaż więcej

 
2018-04-17 09:53:25
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Polska Fantastyka, Posiadam

Generalnie nie należy mieć zbyt wygórowanych oczekiwań wobec opowiadań prasowych. Nieczęsto Autorzy skłonni są do publikowania tą drogą swych najcenniejszych utworów, również wymuszane rytmem przygotowania numeru do druku deadline'y nie służą jakości przedkładanych propozycji. Tym większym zaskoczeniem jest jakość opowiadań, które znalazły się w pierwszym OLSie.

Zaczyna się od razu bardzo...
Generalnie nie należy mieć zbyt wygórowanych oczekiwań wobec opowiadań prasowych. Nieczęsto Autorzy skłonni są do publikowania tą drogą swych najcenniejszych utworów, również wymuszane rytmem przygotowania numeru do druku deadline'y nie służą jakości przedkładanych propozycji. Tym większym zaskoczeniem jest jakość opowiadań, które znalazły się w pierwszym OLSie.

Zaczyna się od razu bardzo mocno - wampirycznym opowiadaniem Marka Stelara "Trzeba Kaszleć" (9/10). Doskonała, trzymająca w napięciu historia wędrowca, który, walcząc z atakiem serca dociera z prośbą o pomoc do przyczajonego w lesie domku jest doskonale napisana, zapada też w pamięć dzięki świetnemu, podwójnemu twistowi.

Kolejny tekst, "Kobiety Błogosławionych" (8/10) Wojciecha Chmielarza byłby ozdobą każdej grozowej lub fantastycznej antologii. Historyczny thriller, z akcją osadzoną w XVI wiecznym Krakowie opowiada o śledztwie dotyczącym serii brutalnych mordów rytualnych kobiet, które miały romans z magami (stąd tytuł). Gildie magów, czarne straże, intrygujący bohaterowie i do tego żwawo mknąca fabuła. To się świetnie czyta !

Po dwu tak dobrych tekstach wydawało się, że nie można lepiej, jednak okazało się, że można. "Dreszcze" Mariusza Wojteczka (9/10) to, wydaje się, tekst numeru.W Moskwie grasuje seryjny morderca, porywający młode, kobiety i pozbawiający je przed śmiercią krwi, policja prowadzi nieudolne postępowanie w sprawie. Ponure, nihilistyczne, łączące zgrabnie swoisty romantyzm i brutalność opisów, budzące autentyczne dreszcze - absolutna rewelacja.

Jeżeli zna się pisarstwo Wojciecha Guni, to wiadomo mniej więcej, czego się spodziewać. Raczej nie campowych efektów, krwi w technikolorze i energicznych dialogów napędzających akcję. Zatem kiedy po trzech naprawdę rewelacyjnych opowiadaniach przyszła pora na jego "Drogę Bez Powrotu", można się było obawiać, że frajda z czytania siądzie.

No, "frajda" może i siadła - Gunia nie pisze, by bawić czytelnika, ale jakość wręcz przeciwnie. "Droga Bez Nazwy" (9/10), tekst w zasadzie afabularny, proza poetycka, której treścią, bardzo zgrubnie, jest poszukiwanie sensu/Boga - to godny kontrkandydat dla "Dreszczy" do miana tekstu numeru - najpierw wlokący się jak, nie przymierzając, scena z "Zagubionej Autostrady", by nagle twistem rodem z "Truman Show" wbić w glebę. Aż się, przy końcowych scenach chce zaśpiewać za młodym Mansonem "I went do God just to see, and I was looking at me". Wspaniałe.

Jakby tego było mało, po takiej weirdowej uczcie, OLS ma jeszcze deser - uroczą, czarną jak dusza diabła, makabreskę : "Układ" Juliusza Wojciechowicza (9/10), o naruszającym tabu rodzicielskiej troski, gangsteskim zakładzie.

Lovecraftowskie "www. cień.nad.cobbsport.com" (6/10) Krzysztofa Cerana nie zrobiło już takiego wrażenia, jak poprzednicy. Owszem, retelling klasycznego Innsmouth w formule nowoczesnych środków komunikacji (maile, smsy, blog) to dobry pomysł, ale Autora tak porwała zabawa formą, że koniec końców zapomniał o przekonującej fabule. Grozy niewiele, pojawia się bardzo późno i jest mechanicznym odtworzeniem pomysłu Lovecrafta.

Na koniec jedyne opowiadanie, które w ogóle mi się nie spodobało. Nie bardzo zrozumiałem metafory skryte w "Konstancy" Piotra Borlika (4/10), opowiadającej o jakimś dziwacznym śnie (?) hazardzisty, wizycie w widmowym przedwojennym rumuńskim kurorcie.

Po opowiadaniach "OkoLica" publikuje przyciągające uwagę trzy "krwawe ballady" Norberta Góry, dla miłośników mariażu grozy i poezji.

Druga część OLS to publicystyka. Czytając pierwszy numer widać, że redakcja szuka jeszcze formuły na tę część kwartalnika, jest garść felietonów, raczej mało interesujących - i trzy merytoryczne teksty.
Najbardziej wyróżnia się wspaniale napisany esej Piotra Borowca dotyczący obrazu Londynu w klasycznej literaturze grozy - to dopiero pierwsza część, więc można się cieszyć na kolejne. Również ciekawy jest tekst Krzysztofa "Korsarza" Bilińskiego dotyczący powieści okultystycznej.

Trzeci przyciągający uwagę tekst - również początek większego cyklu - to reportaż z prosektorium Filipa Szyszki. Napisany jest ze swadą, dowcipnie i lekko, ale tematyka jest z tych naprawdę ekstremalnych więc przyznaję, że całości nie przeczytałem.

Z wywiadu z Krzysztofem Azarewiczem, znanym z autorstwa tekstów dla Behemotha, okultystycznego wydawnictwa Lashtal Press i - z punktu widzenia fana grozy najważniejsze, efektownego wydania tomiku "Grzyby z Yuggoth" - poezji H.P.Lovecrafta najbardziej w pamięć zapadła efektowna teza o książce, która powinna być traktowana jak rodzaj artefaktu, efektowny przedmiot, ozdoba półki bibliotecznej.

Można się przez chwilę zawahać, czy periodyk powinien być omawiany tak, jak omawia się książki, ale, ostatecznie, czasopisma literackie to swego rodzaju antologie, a biorąc pod uwagę znakomity poziom literacki tekstów umieszczonych w pierwszym numerze "OkoLicy Strachu" - kwartalnika poświęconego grozie, grzech byłby je przemilczeć.

Już cieszę się na więcej !

pokaż więcej

 
2018-04-12 15:22:34
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-04-12 15:20:17
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-04-12 15:19:54
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Phantom Press - Horror". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
 
2018-04-12 15:16:02
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-04-12 15:13:55
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, E-booki, Popkultura PRL
Autor:
Cykl: Powieści Piastowskie (tom 8)

Druga część Imiennika, Miecz I Pastorał, to najbardziej ponura i depresyjna, ale może i najlepsza powieść z całego cyklu piastowskiego. Inaczej - byłaby na pewno najlepsza, gdyby nie swoiste kunktatorstwo fabularne Bunscha, o którym słów parę poniżej.

Drugi tom powieści zaczyna się największym triumfem Bolesława - dzięki perfekcyjnie prowadzonej polityce międzynarodowej (w konflikcie...
Druga część Imiennika, Miecz I Pastorał, to najbardziej ponura i depresyjna, ale może i najlepsza powieść z całego cyklu piastowskiego. Inaczej - byłaby na pewno najlepsza, gdyby nie swoiste kunktatorstwo fabularne Bunscha, o którym słów parę poniżej.

Drugi tom powieści zaczyna się największym triumfem Bolesława - dzięki perfekcyjnie prowadzonej polityce międzynarodowej (w konflikcie cesarstwo-papiestwo, postawił na papieża) Śmiały otrzymuje z Rzymu koronę. Polska ma drugiego króla.

Niestety, narasta konflikt z biskupem Stanisławem. Napędzany jest on ambicją obu polityków (tak można obu określić) - Bolesław rości sobie prawa królewskie, biskup krakowski głosi o prymacie prawa kościelnego nad świeckim. Spór podsycają knowania podłego Wolkmara, podburzającego Stanisława przeciw królowi.

Prawdziwą katastrofą okazuje się jednak wyprawa kijowska Śmiałego. Mimo zwycięstwa militarnego (bitwa pod Teterewem) i sukcesu politycznego - osadzenia zależnego od siebie Izasława na tronie, wszystko obraca się przeciw królowi. W kraju narasta poruszenie, podburzane przez niechętnych władcy wielmożów. Do oddziałów polskich na wschodzie dobiegają alarmujące pogłoski o buntach i niepokojach. Tymczasem Bolesław nie ogłasza powrotu. W trosce o najbliższych i o swe mienie wojowie zaczynają masowo wracać do Polski (pisząc dzisiejszym językiem - dezerterować). Nagle okazuje się, że zagrożony jest bezpieczny powrót króla przez, de facto, podbitą, Ruś.

Bolesław wraca samotnie, tylko z najbliższymi sobie Domanem i Nawojem, a w kraju zaczyna okrutnie i brutalnie mścić się na zbiegłych. Szerzą się wyroki śmierci, zabory mienia i hańba rodzin. Przeciw królowi stają zbuntowani wielmożowie pod wodzą palatyna Sieciecha. Głową buntu jest jednak krakowski biskup, który w apogeum konfliktu rzuca na Śmiałego klątwę. Reszta jest historią - rozsieczenie biskupa, ucieczka Bolesława na Węgry, jego rychła śmierć i wisząca nad całym jego rodem klątwa Stanisława.

Historia opowiedziana przez Bunscha jest ponura, mroczna, i depresyjna. Napisana jest jednak wspaniale - nie sposób oderwać się od lektury. Dramatyczne wydarzenia historyczne, wielka bitwa, knowania spiskowców, walka wywiadów, tragiczne uczucia bohaterów, dramatyczny spór osobowości - w "Imienniku" jest wszystko. Na dodatek Bunsch literacko jest w szczytowej formie.

Dlaczego zatem "tylko" 9/10 i skąd zarzuty o kunktatorstwo ? Otóż Autor nie potrafi się zdecydować, po której stronie stoi w gigantycznym sporze, będącym treścią powieści. Owszem, co do zasady stoi on po stronie władzy państwowej, po stronie Śmiałego. Ale z drugiej wybiela on Stanisława do absurdu. Fałszywy cud mający poprzez majątkowe roszczenia biskupa ? Sfałszowana bulla arcybiskupia ? Faktyczne osłabienie kraju bezzasadnym buntem ? Stanisław nic nie wie, niczego się nie domyśla, przedstawiany jest niczym święta naiwność, może trochę zbyt krnąbrna i dumna, ale zasadniczo prawa i szlachetna. Za wszystko odpowiada demoniczny Wolkmar (oczywiście Niemiec) oraz, po jego śmierci, przyboczny Flaubert (no jasne, też Niemiec). Na dodatek Bunsch z zapałem prostaczka bożego zaczyna opisywać"cuda" po śmierci biskupa, mające uzasadnić klęskę Bolesława.

Patrząc historycznie, należy trochę usprawiedliwić Autora - powieść powstawała w okresie socrealizmu (Bunsch ućkał w niej nawet, dla świętego spokoju chyba, kilka niezbyt historycznie przekonujących motywów o "prostym ludzie" będącym zawsze z królem przeciw możnowładcom). Ówczesna władza państwowa toczyła realną walkę z polskim Kościołem, ostry atak na "zdrajcę" Stanisława wspierałby komunistów w tej walce, czego Bunsch widocznie chciał uniknąć. Słuszne to i szlachetne, niemniej dziś czyta się te wybielające zdradzieckiego biskupa momenty z narastającą irytacją.

Koniec końców pozycja i tak jednak jest wspaniała. nie mogę się doczekać kolejnego tomu - "Przekleństwo" opisującego tragiczne losy wygnanego wraz z ojcem syna królewskiego Mieszka.

pokaż więcej

 
2018-04-03 12:19:46
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Horror, Polska Fantastyka, Posiadam, Pulp Horror

Tomasz Siwiec zadedykował "Pełzającą Śmierć" Guyowi N. Smithowi - i słusznie. W tytułowej minipowieści po mistrzowsku naśladuje bowiem styl i metodę twórczą boskiego Guya.

W "Suchej Beskidzkiej" ("przypadkowo" zbieżna ze znanym miastem nazwa wymyślonej przez Autora małej, wymierającej wsi) dochodzi do katastrofy ekologicznej. Na miejscowym cmentarzu rozlane zostają toksyczne odpady chemiczne....
Tomasz Siwiec zadedykował "Pełzającą Śmierć" Guyowi N. Smithowi - i słusznie. W tytułowej minipowieści po mistrzowsku naśladuje bowiem styl i metodę twórczą boskiego Guya.

W "Suchej Beskidzkiej" ("przypadkowo" zbieżna ze znanym miastem nazwa wymyślonej przez Autora małej, wymierającej wsi) dochodzi do katastrofy ekologicznej. Na miejscowym cmentarzu rozlane zostają toksyczne odpady chemiczne. Powodują one błyskawiczną mutację robaków gnilnych, które, wypełzłszy z grobów rzucają się na mieszkańców wioski - galerię groteskowych postaci, wśród których wyróżniają się wiecznie pijany grabarz ze skłonnością do nekrofilii, para pociesznych gejów czy ksiądz pedofil

Wezwani na pomoc pracownicy firmy dezynsekcyjnej są bezradni i zmuszeni do odwrotu - jeden z nich opracowuje jednak specyfik, który powinien skutecznie rozwiązać problem.

"Pełzająca Śmierć" sprowadza guysmithowy schemat animal horroru do absolutnie niezbędnego minimum. W opowieści nie ma ani jednego zbędnego zdania czy wątku, ba, nie ma praktycznie wcale fabuły - cały tekst składa się z krótkich charakterystyk poszczególnych bohaterów i drobiazgowych, maksymalnie makabrycznych opisów ataków głodnych robaków. I to w zasadzie wystarcza - udany pulp horror nie wymaga ani wiarygodnych portretów psychologicznych bohaterów, ani składnej, sensownej akcji - wręcz przeciwnie, chodzi o resetującą umysł, absurdalną zabawę w stylu Grand Guignol.

Tomas Siwiec w "Pełzającej Śmierci" radzi sobie z tym zaskakująco dobrze. Owszem, można mieć zastrzeżenia, głównie do zupełnie over-the-top zakończenia, którego absurdalność rujnuję tę odrobinę "zawieszenia niewiary" którą pulpowy był gotów wygospodarować na opowieść. Momentami też ohyda opisów przekracza akceptowalne w pulpie granice Złego Smaku (tak np w "toaletowej" przygodzie jednego z bohaterów). Generalnie jednak historia spełnia swe eskapistyczne zadanie - porządnie napisana, makabryczna do granic uchachania, całkowicie pozbawiona sensu zabawa grozą.

Nieco inne oblicze Autora przynoszą jednak krótkie opowiadania uzupełniające tomik. Owszem, również one utrzymane są w poetyce horroru ekstremalnego, nie wzdragają się przed makabrycznymi opisami - ale już nie jest tak beztrosko i "grągiuniolowo" jak w tytułowym tekście. Siwiec ujawnia w nich ostry pazur społeczno-polityczny, z pozycji wręcz feministycznych krytykuje męską brutalność, skłonność do przemocy i wykorzystywania kobiet a także piętnuje kościół katolicki za ukrywanie pedofilii.

"Skóra" zawiera drastyczne opisy amatorskiej chirurgii plastycznej dokonywanej przez matkę w celu przywróenia urody córeczce oszpeconej w wypadku samochodowym, "Rozumiesz Skarbeńku" to feministyczna nowela w stylu Edgara Allana Poe, gdzie kobieta dostaje od losu szansę, by uwolnić się od tyranii brutalnego męża. Przygnębiające "Tylko Przez Chwilę" w większej mierze niż horrorem jest moralitetem wskazującym na koszmar prostytucji. Zamykająca zbiór "Misja" bazuje na znanej historii seksualnych przestępstw, których dopuszczali się na dzieciach w Dominikanie polscy księża.

Podsumowując, "Pełzająca Śmierć" to ostra, ale udana jazda na krawędzi. Danie główne to resetująca mózg pulpowa makabreska, lekturę uzupełniają zaś zupełnie odmienne w tonie, ale bardzo udane opowiadania (z wyjątkiem "Odlewu" - tekstu zamierzonego jako prowokacja religijna, ale kiepsko w mojej ocenie wymyślonego i napisanego)

Polecam miłośnikom pulpy, czarnego humoru, złego smaku w horrorze - w szczególności zaś fanom Guya N. Smitha.

pokaż więcej

 
2018-03-31 12:09:32
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Popkultura PRL
Autor:
Cykl: Powieści Piastowskie (tom 7)

Kolejna znakomita powieść z cyklu piastowskiego.

Po śmierci Kazimierza Odnowiciela władzę w kraju obejmuje jego najstarszy syn Bolesław. Rozsądna polityka międzynarodowa ojca powoduje, że Polska jest bezpieczna, niezagrożona najazdem. Spokojny kraj rośnie w siłę i bogactwo, młody książę zaś, pełen odwagi i charyzmy odważnie angażuje się w politykę zagraniczną. Czyli, pisząc wprost, swymi...
Kolejna znakomita powieść z cyklu piastowskiego.

Po śmierci Kazimierza Odnowiciela władzę w kraju obejmuje jego najstarszy syn Bolesław. Rozsądna polityka międzynarodowa ojca powoduje, że Polska jest bezpieczna, niezagrożona najazdem. Spokojny kraj rośnie w siłę i bogactwo, młody książę zaś, pełen odwagi i charyzmy odważnie angażuje się w politykę zagraniczną. Czyli, pisząc wprost, swymi wojskami wspiera udanie roszczenia różnych pretendentów do tronu czeskiego, węgierskiego czy ruskiego. Wojna toczona poza granicami nie obciąża przecież kraju, przywiezione łupy powiększają bogactwo i potęgę, a książęta, którzy zdobyli władzę z pomocą Bolesława płacą mu stosowny trybut.

Obok wielkiej polityki płynie jednak zwykłe życie, a w nim dramatyczna historia romansu Bolesława z córką jednego ze swych komesów, romansu, który doprowadza do praktycznego rozbicia małżeństw obojga kochanków.

Drugi wątek powieści to losy dwu przybocznych księcia - woja Domana i doradcy Nawoja. Doman kocha się z wzajemnością w córce komesa, ten jednak jest przeciwny związkowi - nie odpowiada mu kmiece pochodzenie Domana a przede wszystkim jego przynależność do drużyny księcia - komes bowiem jest, na dzisiejsze standardy, w opozycji do Śmiałego, jego synowie musieli uciekać za granicę przed gniewem Bolesława.

W tle opowieści Bunsch rozstawia, niczym na szachownicy, figury czarnych. Pełen kompleksów i zawiści młodszy brat Włodzisław (Herman), zesłany na Mazowsze, rosnący w siłę palatyn Sieciech, wywodzący się z niechętnej Piastom frakcji Toporczyków, a przede wszystkim główny szwarccharakter powieści, niemiecki (oczywiście...) duchowny Wolkmar, kierujący poczynaniami krakowskiego kanonika Stanisława ze Szczepanowa.


Pierwszy tom Imiennika ma za zadanie głównie zarysować tło konfliktu, który wybuchnie między królem Bolesławem a biskupem krakowskim, doprowadzając do katastrofy rosnące wówczas w potęgę państwo polskie. W pierwszym tomie wszystko wygląda dla Polski dobrze, ale, czuje się wiszącą w powietrzu, nadchodzącą katastrofę. Bunsch nie kryje swej sympatii do Śmiałego ale, jako gorliwy katolik, szanuje również świętego Stanisława. To "obce" siły chcą zaszkodzić Polsce swymi Podłymi Knowaniami. Cóż, tym lepiej dla powieści, nic bowiem tak nie ożywia narracji jak spiski, knucia i dobry szwarccharakter. "Imiennika" czyta się wspaniale, to, nawet na tle doskonałego cyklu, wyróżniająca się pozycja, Już nie mogę się doczekać drugiego tomu, choć, niestety, wiem, czym się cała opowieść skończy. I nie będzie to happy end.

pokaż więcej

 
2018-03-24 15:33:56
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Best Horror, Horror, Posiadam
Autor:
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Horror". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.

Jedyne, co jest złego w szóstym tomie Ksiąg Krwi to fakt, że to ostatnia część tego fascynującego cyklu. Zawarte w nim opowiadania to klasa sama w sobie, groza w najwyższym gatunku, świetne zwieńczenie kolekcji.

Na początek rewelacyjne "Życie Śmierci". Mroczna historia o kobiecie, która, odwiedzając kryptę przeznaczonego do rozbiórki kościoła została mimowolnie Ambasadorem Śmierci. Jej...
Jedyne, co jest złego w szóstym tomie Ksiąg Krwi to fakt, że to ostatnia część tego fascynującego cyklu. Zawarte w nim opowiadania to klasa sama w sobie, groza w najwyższym gatunku, świetne zwieńczenie kolekcji.

Na początek rewelacyjne "Życie Śmierci". Mroczna historia o kobiecie, która, odwiedzając kryptę przeznaczonego do rozbiórki kościoła została mimowolnie Ambasadorem Śmierci. Jej znajomi zaczynają umierać na tajemniczą chorobę, na horyzoncie pojawia się tajemniczy mężczyzna, uznany przez bohaterkę za uosobienie Ponurego Żniwiarza. Zręczny twist wieńczy to ponure współczesne weird fiction.

Kolejny tekst - "Krew Grabieżców" przypomina włoskie przygodowe kino exploitation spod znaku "Cannibal Holocaust". Grupa białych usiłuje przegnać miejscowych Indian z rzekomo kupionej przez siebie ziemi. W przypadkowym zamieszaniu jeden z "grabieżców" zabija młodego chłopca, co skutkuje rzuceniem przez indiańskiego szamana klątwy, sprowadzającej na mężczyzn straszliwą chorobę, ekstremalną odmianę hemofilii.

"Zmierzch W Cieniu Wież" - to połączenie thrillera szpiegowskiego z horrorem. Dynamiczna, sensacyjna akcja toczy się w Berlinie Zachodnim - w trakcie walki wywiadów agenci obu stron konfliktu odkrywają swą silnie stłumioną przez szkolenie, zwierzęcą przeszłość.

"Ostatnia Sztuczka" to długa, fabularnie rozbudowana wariacja motywu czuwania nad zmarłym magiem, znanego z gogolowskiego "Wija". Gdy w wypadku ginie znany iluzjonista, wdowa wynajmuje prywatnego detektywa by ten czuwał przez noc nad trumną męża. Zmarły sztukmistrz był w rzeczywistości prawdziwym magiem, teraz demony piekielne chcą porwać jego ciało. Także w tej opowieści Barker położył nacisk na szybkie tempo akcji, trochę kosztem nastroju, przez co przypomina ona bardziej urban fantasy niż horror.

No i końcowa klamra, spinająca cały cykl - "Przy Jerusalem Street" - zakończenie otwierającej cały cykl historii opisanej w opowiadaniu "Krwawa Księga". Wynajęty przez kolekcjonera osobliwości morderca zabija Nosiciela Opowieści i obdziera go ze skóry (bodyhorrorowa wersja podkradania książek z biblioteki), zmarli jednak nadal zamierzają opowiadać swe dzieje.


Już po raz szósty "od klaskania brzękną mi prawice" (że pojadę Wieszczem). Barker zachwyca kreatywnością, sprawnością warsztatową, rozpiętością pomysłów i stylów. W "Księgach Krwi" znaleźć można przekrój gatunków obecnych we współczesnej grozie - weird fiction, body horror, horror ekstremalny gore, ghost stories, czarne komedie - a wszystko w najlepszej jakości. To kopalnia pomysłów, wykorzystywana przez show biznes filmowy - że przypomnę tylko "Candymana", "Mistrza Magii", "Nocny Pociąg Z Mięsem" czy "Księgę Krwi".

Mroczna, namiętna proza Barkera stanowiła też podstawę systemu fabularnego (i karcianego) KULT - trochę dziś zapomnianego, a niesłusznie.

Dziwię się bardzo, że mimo upływu lat nikt nie podejmuje się ponownego wydania "Ksiąg Krwi" w Polsce (przymiarki MAGA to już legenda ludowa fandomu) - to absolutny Kanon współczesnego horroru, pozycja obowiązkowa dla każdego fana gatunku. Całość cyklu praktycznie wymyka się jakimkolwiek ocenom - trzebaby, jak przy luksusowych trunkach, napisać V.S.O.P..Z przyzwyczajenia do cyferek - szósty tom - 10/10, "Księgi Krwi" jako całość - 11/10 - poza skalą.

MUST !

pokaż więcej

 
2018-03-09 11:01:54
Ma nowego znajomego: TymekBook
 
2018-03-09 09:32:40
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Best Horror, Horror, Posiadam
Autor:

Gdyby Stephen King miał prawdziwy talent, a nie tylko sprawność warsztatową, to mógłby napisać coś tak wspaniałego, jak "Upiorna Opowieść".

W niewielkim mieście Milburn działa tzw. Stowarzyszenie Chowder. Tworzyło je pięciu starszych przyjaciół, spotykających się wieczorami i opowiadających sobie niesamowite historie. Jedna z nich, dotyczyła tragicznego losu małego chłopca, molestowanego...
Gdyby Stephen King miał prawdziwy talent, a nie tylko sprawność warsztatową, to mógłby napisać coś tak wspaniałego, jak "Upiorna Opowieść".

W niewielkim mieście Milburn działa tzw. Stowarzyszenie Chowder. Tworzyło je pięciu starszych przyjaciół, spotykających się wieczorami i opowiadających sobie niesamowite historie. Jedna z nich, dotyczyła tragicznego losu małego chłopca, molestowanego przez ducha swego starszego brata.

Ro wcześniej jeden z członków Stowarzyszenia, podczas hucznego przyjęcia na cześć młodej gwiazdki filmowej, nagle zmarł. Zaraz po tragedii dziewczyna opuściła miasto, Od tego czasu pozostałych dręczą powtarzające się, niejasne koszmary. Postanawiają zaprosić bratanka zmarłego przyjaciela, pisarza, który zdobył popularność niedawno wydaną powieścią grozy. Liczą, że jego znajomość tematyki nadrzyrodzonej pozwoli im pokonać złe wizje, mimo że odczuć można, że starsi panowie ukrywają przed światem głębszą tajemnicę.

Nim jednak pisarz przybędzie do Milburn, jeden z przyjaciół popełni niewyjaśnione, dziwaczne samobójstwo, farmerzy zaczną znajdować na polach martwe, pozbawione krwi bydło z poderżniętymi gardłami a wraz z pierwszymi oznakami zimy do miasta przybędzie tajemnicza młoda dama.

Pisarz walczy z własną traumą. Narzeczona porzuciła go w niejasnych, pełnych tajemnic okolicznościach, następnie związała się z jego bratem, który wkrótce również potem również zginął dziwną śmiercią.

Wkrótce Milburn wstrząśnie niekończąca się, czarna seria niszczęść. Ginąć będzie coraz więcej bydła, surowa zima ściśnie okowami śniegu i mrozu miasto, a kolejne osoby znikać zaczną w coraz bardziej niesamowitych okolicznościach.

W pewnym momencie na jaw wychodzi tajemnica spowijająca Stowarzyszenie Chowder, wątki wszystkich historii zaczynają się splatać w jedną straszną Upiorną Opowieść, a koszmar spowijający miasto okazuje się misternym planem, zemstą po latach. Ci, którzy jeszcze żyją, połączyć będą musieli siły by w bohaterskich zmaganiach zwyciężyć pokonać siły nieziemskiego Zła.

W zasadzie nie da się opisać Upiornej Opowieści - ją, koniecznie !, trzeba przeczytać. To skończone arcydzieło, wspaniale napisane i genialnie wręcz skonstruowane. Akcja rozwija się powoli (nawet, na początku, bardzo powoli), splatana z różnych, pozornie ze sobą nie związanych niesamowitych opowieści o duchach (oryginalny tytuł powieści to "ghost story" - opowieść o duchach). Stopniowo narasta poczucie nadciągającego zagrożenia, gęstnieje nadnaturalna groza. Gdy już akcja wybucha się na całego, zaczyna się naprawdę poważne straszenie. Mimo braku wulgarnych, krwawych opisów książka potrafi absolutnie przerazić dziesiątkami wręcz następujących jedna po drugiej jump scenes. Zachwycające jest, jak Straub w jedno łączy nie tylko poszczególne, uprzednio pozornie odrębne, opowieści, ale również jak jednością okazuje się "bestiarium" tego horroru. W "Upiornej Opowieści" znajdziemy przywołane i duchy, i wampiry i wilkołaki i monstra z kosmosu - a wszystko to będzie jedną wielką Ghost Story.

Konstrukcja powieści, jej fabularny rozmach i wyobraźnia autora w kreowaniu momentów grozy są tak duże, że w ostateczności nie razi nawet banalne (kingowskie...) zakończenie. W ogóle ostatnia część książki, ta, w której bohaterowie podejmują "walkę ze złem" jest najsłabsza - rozczarowuje i fizyczna dosłowność tej 'walki" rozczarowuje i zaskakująca łatwość w pokonywaniu tak naraz nieudolnych "sił zła". Straub chyba zbyt uparcie chciał doprowadzić opowieść do "amerykańskiego" happy endu, w rezultacie ostatnie strony "Opowieści" trochę mdlą od nadmiaru cukru. Ale, jako się rzekło - materiał literacki jest tak potężny, tak niezwykle świeży,(mimo że oparty o najbardziej wydawałoby się zgrane klisze horroru), że żadne narzekanie nie ma tak naprawdę prawa bytu. Ocena 11/10 - arcydzieło, lektura obowiązkowa, kanon grozy.

pokaż więcej

 
2018-03-09 09:31:22
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Best Horror, Horror, Posiadam
Autor:
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Horror ("Rebis")". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.

Piąty tom "Ksiąg Krwi" zawiera tylko 4 teksty, do tego jeden z nich - "Dzieci Krzyku" jest mocno nieudane, obłędna jakość pozostałych trzech opowiadań wynagradza jednak to czytelnikowi z nawiązką.

Zbiór otwiera "Zakazany" (znany powszechnie jako "Candyman za sprawą bardzo popularnej ekranizacji) - jedno z najlepszych, jeżeli nie najlepsze, opowiadanie całego cyklu. Pewna kobieta, szukając...
Piąty tom "Ksiąg Krwi" zawiera tylko 4 teksty, do tego jeden z nich - "Dzieci Krzyku" jest mocno nieudane, obłędna jakość pozostałych trzech opowiadań wynagradza jednak to czytelnikowi z nawiązką.

Zbiór otwiera "Zakazany" (znany powszechnie jako "Candyman za sprawą bardzo popularnej ekranizacji) - jedno z najlepszych, jeżeli nie najlepsze, opowiadanie całego cyklu. Pewna kobieta, szukając najciekawszych wzorów graffiti zapuszcza się do dzielnicy slumsów. Tam poznaje mrożące krew w żyłach miejskie legendy, dotyczące szeregu okrutnych morderstw popełnionych w dzielnicy. Próby ustalenia, czy w opowieściach tkwi ziarno prawdy zawiodą ją ramiona postaci z mrocznych snów, przywoływanego w napisach na murach Cukiernika (Candymana),

"Madonna" to kolejna manifestacja barkerowskiego feminizmu w postaci budzącego dreszcze miejskiego horroru, opisującego tajemnice ukryte w labiryncie miejskiej pływalni. W jej centrum postać z dziwnych koszmarów, tytułowa Madonna rodzi swe alienopodobne dzieci. Spotkanie z nią odmieni każdego mężczyznę...

Już wspomniałem, że kolejne opowiadanie, "Dzieci Krzyku" jest wyraźnie nieudane, z wysilonym konceptem świata zarządzanego przez infantylne zabawy naukowców zgrupowanych na odludnej greckiej wyspie. Za to czwarty tekst - "W Ciele" to znowu prawdziwy klejnot. To jakby barkerowska wersja "Charlesa Dextera Warda" - pewien młodzieniec dobrowolnie trafia do więzienia, w którym przed laty więziony był jego przodek. Nocami, podczas makabrycznych seansów, ciało chłopaka ulega dziwacznym metamorfozom. Tymczasem jego współwięzień z celi zaczyna śnić o umieszczonym gdzieś między przestrzenią a czasem Mieście Morderców, którego mieszkańcy planują, jak wrócić do świata żywych.

Twórczość Barkera jest pełna niezwykłych, niecodziennych pomysłów, i mrocznych fantazji, fascynująca i przerażająca jednocześnie. Piąty tom Ksiąg Krwi to najlepszy tego dowód. Tym razem wyraźnie mniej jest brutalnego gore, w zamian za to Barker ponownie nacisk położył na wzbudzanie grozy. Ten tom jest też spójny artystycznie, praktycznie wszystkie opowiadania prezentują nurt współczesnego horror weird ficion.

W piątym tomie najsilniej odczuwalny jest też klimat "barkerowskiej" gry fabularnej Kult. Ponure slumsy pełne opowieści o seryjnych mordercach, tajemnicze katakumby miejskiej pływalni, czyhające tuż za granicą świadomości, w rzeczywistości ludzkich koszmarów Miasto Morderców - to sceny i zdarzenia wprost z kart tej wspaniałej gry.

Gorąco polecam - 9/10 (choć w zasadzie powinno być dla całej serii V.S.O.P.).

pokaż więcej

 
2018-03-03 09:42:53
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-03-03 09:40:48
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Best Horror, Horror, Posiadam
Autor:

Czwarty tom Ksiąg Krwi uchodzi za jeden ze słabszych w serii. Może i zgoda, że do kosmicznego poziomu jedynki czy trójki trochę temu zbiorowi brakuje, ale tak generalnie - daj Boże taką słabość....

Tom rozpoczyna makabreska "Polityka Ciała", gdzie czarny humor przeplata się z absurdalnie komicznymi scenami gore. Ręce (a dokładniej dłonie) pewnego mężczyzny postanowiły się uniezależnić od woli...
Czwarty tom Ksiąg Krwi uchodzi za jeden ze słabszych w serii. Może i zgoda, że do kosmicznego poziomu jedynki czy trójki trochę temu zbiorowi brakuje, ale tak generalnie - daj Boże taką słabość....

Tom rozpoczyna makabreska "Polityka Ciała", gdzie czarny humor przeplata się z absurdalnie komicznymi scenami gore. Ręce (a dokładniej dłonie) pewnego mężczyzny postanowiły się uniezależnić od woli "Pana". Po uduszeniu w nocy żony, prawa ręka "uwalnia" (tj. odcina) lewą. Uwolniona Lewa ucieka z miejsca zbrodni, by wszcząć "rewolucję dłoni". Gdy trafia do akademika i skutecznie wszczyna "bunt" - wybucha prawdziwe pandemonium. Krew chlusta strumieniami, studenci giną mordowani przez swe zbuntowane ręce, coraz więcej odciętych dłoni dołącza do sił "rewolucji".

"Węzły Śmierci I Życia" rozpoczyna scena rodem z Mechanicznej Pomarańczy. Czwórka młodych bandytów katuje napotkanego w parku bezdomnego włóczęgę. Jeden z napastników, miłośnik różnych układanek (ten motyw powróci u Barkera wraz z "hellraiserowską" kostką Lemarchanda) zabiera ofierze sznurek z zawiązanymi różnych węzłami. W trakcie zabawy udaje mu się rozwiązać jeden z węzłów, co uwalnia uwięzionego w nim demona. W trakcie żywego, wypełnionego akcją opowiadania okazuje się, jednak, że tak naprawdę w węzłach nie był uwięzione demony, a pobity starzec nie był dobrym czarodziejem trzymającym je na uwięzi. Aż dziw, że tak wypełniona akcją i gotowymi jump scenami fabuła nie została jeszcze zekranizowana.

Kolejne opowiadanie - "Objawienia", opisuje spotkanie dwu pogrążonych w kryzysie par małżeńskich, do jakiego dochodzi w zalewanym deszczem przydrożnym motelu. Z tym, że jedna z tych par to...duchy, usiłujące pogodzić się po śmierci. Losy oby par krzyżują się w opowiadaniu, wydarzenia sprzed lat w dziwny sposób powtarzają. Od, dość w sumie banalnej fabułą ciekawsze w tym tekście jest wyraźne wsparcie Barkera dla feminizmu, nie pierwsze w Księgach Krwi.

"Precz, Szatanie" to w zasadzie nie opowiadanie a sam pomysł, jakby wprost z kart systemu fabularnego Kult (nb. inspirowanego twórczością Barkera). Milioner w poszukiwaniu Szatana buduje w Afryce Północnej upiorną budowlę - prawdziwe Piekło na ziemi. Sale tortur, kadzie z siarką, lochy, łańcuchy - pełen anturaż infernalnych wizji. Bohater liczy, że Diabeł skorzysta z zaproszenia i zamieszka w przygotowanym dla niego gmachu. I w pewnym sensie faktycznie tak się dzieje.

Ostatni tekst - "Era Żądzy", przypomina z kolei odcinek "Archiwum X". W pewnym laboratorium eksperymenty nad nowym afrodyzjakiem kończą się tragedią - opętany żądzą obiekt gwałci i morduje w erotycznym szale lekarkę prowadzącą badania, następnie zaś ucieka z laboratorium. Pożądanie zbiegłego wciąż narasta wiodąc go do kolejnych zbrodni namiętności.

W czwartym tomie "Ksiąg" jest nieco mniej grozy i gore, niż w poprzedniczkach, ale świeżość i różnorodność pomysłów Barkera wciąż oszałamia. No i warsztatowo napisane są "Księgi" rewelacyjnie. Podziw i szczera zazdrość. Wspaniała rozrywka - lektura obowiązkowa 8/10.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
409 180 968
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (7)

Ulubieni autorzy (20)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd