rozwińzwiń

Spóźniona kochanka. Moje miłosne przygody w drugiej połowie życia.

Okładka książki Spóźniona kochanka. Moje miłosne przygody w drugiej połowie życia. autora Jane Juska, 9788375544664
Okładka książki Spóźniona kochanka. Moje miłosne przygody w drugiej połowie życia.
Jane Juska Wydawnictwo: Czarna Owca reportaż
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Tytuł oryginału:
A Round-Heeled Woman. My Late-Life Adventures in Sex and Romance
Data wydania:
2013-02-01
Data 1. wyd. pol.:
2013-02-01
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375544664
Tłumacz:
Elżbieta Smoleńska
Średnia ocen

5,4 5,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Spóźniona kochanka. Moje miłosne przygody w drugiej połowie życia. w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Spóźniona kochanka. Moje miłosne przygody w drugiej połowie życia.



książek na półce przeczytane 4925 napisanych opinii 1021

Oceny książki Spóźniona kochanka. Moje miłosne przygody w drugiej połowie życia.

Średnia ocen
5,4 / 10
47 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Spóźniona kochanka. Moje miłosne przygody w drugiej połowie życia.

avatar
22
22

Na półkach:

Plus za odwagę autorki, a także za to, że nie jest to żaden durnowaty erotyk. Mimo upływu czasu i nagromadzających się na kobiecym ciele jego znamion bohaterka jak każda kobieta pragnie być kochana, podobać się, prowadzić ciekawe rozmowy z towarzyszem o równej wartości. Pozwala spojrzeć na relacje z innej perspektywy - dla wielu tej dopiero rysującej się przed nami...

Plus za odwagę autorki, a także za to, że nie jest to żaden durnowaty erotyk. Mimo upływu czasu i nagromadzających się na kobiecym ciele jego znamion bohaterka jak każda kobieta pragnie być kochana, podobać się, prowadzić ciekawe rozmowy z towarzyszem o równej wartości. Pozwala spojrzeć na relacje z innej perspektywy - dla wielu tej dopiero rysującej się przed nami...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
668
476

Na półkach:

Tytuł bezwstydnie zapożyczony, ale to chyba nie wina autorki. Treść też nie taka, jak się spodziewałam. To po prostu historia samotnej kobiety. Jednym z elementów tej historii jest jej tęsknota za bliskością. Odważyła się na niekonwencjonalny krok, bardzo odważny w przypadku kobiety, a już szczególnie kobiety w tym wieku. Spodziewałam się więcej refleksji na temat spotkań Jane z mężczyznami, więcej emocji i przemyśleń - czy warto było. A dostałam zdystansowane sprawozdanie. Książkę czyta się dobrze, lekko, ale brakuje mi w niej uczuć.

Tytuł bezwstydnie zapożyczony, ale to chyba nie wina autorki. Treść też nie taka, jak się spodziewałam. To po prostu historia samotnej kobiety. Jednym z elementów tej historii jest jej tęsknota za bliskością. Odważyła się na niekonwencjonalny krok, bardzo odważny w przypadku kobiety, a już szczególnie kobiety w tym wieku. Spodziewałam się więcej refleksji na temat spotkań...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
3934
1021

Na półkach: , ,

Bardzo dobry pomysł na książkę, szczególnie w czasach kultu młodości, gdzie często człowiek w wieku czterdziestu lat już dostaje etykietę "produktu przestarzałego".

"Zanim skończę 67 lat- co stanie się w marcu- chciałabym przeżyć niezapomniane chwile uniesień z fajnym mężczyzną. Jeśli wolisz przedtem porozmawiać, możemy zacząć od Trollope'a"
Czyż to nie brzmi pięknie? Takich słów nie napisze znudzona życiem, pragnąca przygarnąć do piersi na resztę swoich dni jakiegoś szacownego staruszka, ale ktoś kto ma fantazję i dystans do siebie. Niestety trochę mało tej fantazji i momentami brnęłam przez kolejne strony z samozaparciem godnym maratończyka, z tymże moje tempo było tak ospałe, że wyprzedziłby mnie mops.
Problem - jak dla mnie - dotyczy sposobu opisywania przez Juske swoich przygód. Nie ma tu nic żenującego, bo bez względu na wiek czy płeć każdy może przeżywać fascynacje, iść do łóżka i cieszyć się z seksu i to bez zawierania formalnego związku. Jednak jest to dość monotonny, choć czasem i zabawny koncept na opisanie swojego pomysłu na życie w tej części wieku, czyli po sześćdziesiątce.

Niemniej pikantny pomysł zrodził się i wszedł w życie, były spotkania i relacje bez cenzury. Nie tylko na seks mogła liczyć, ale i na rozmowy oraz ewolucje tych znajomości w przyjaźnie oraz utrzymywanie stałego kontaktu. Ta książka relacjonuje właśnie te doświadczenia. Jest też sposobem na rozliczenie się z przeszłością. Daje możliwość powrotu na łono rodziny jako dziewczyny, córki swoich rodziców, wspomnień z krótkiego i niewygodnego małżeństwa i własnego rodzicielstwa. W końcu uzmysławia bohaterce, że latami tłumiła swoje potrzeby, tak była wychowana i tak sama wychowywała swoje dzieci. Mimo bycia cały czas aktywną osobą - z zawodu nauczycielką oraz z potrzeby osobą nauczającą i służącą pomocą, nadal udzielającą się wykładowczynią młodych nauczycieli oraz wolontariuszką w więzieniu i Towarzystwie Świadomego Macierzyństwa - odkrywa siebie i swoje potrzeby bardzo późno i to dopiero po latach psychoterapii. Zatem to, co przeżywa Jane po sześćdziesiątce, inne stłamszone i niezaspokojone kobiety osiągają często po czterdziestce, gdy nabywają odwagi by wyrwać się z beznadziejnej, nudnej egzystencji. Jednak jest też mnóstwo kobiet, które nigdy nie wyzwolą się na tyle, by spełniać siebie otwarcie, realizować na każdej płaszczyźnie życia. Zapewne będzie im brakować odwagi, a nawet samoświadomości, skoro przez lata były wtłaczane w określone schematy.

Temat godny podchwycenia i wykorzystania w literaturze. I nie o same doświadczenia seksualne w starszym wieku mi chodzi, ale o to co doświadczeni ludzie mogą dać innym, młodszym. A przede wszystkim, że mają prawo do takiego życia jak 20-30-40-latkowie, nawet jeśli kończyli by dziś osiemdziesiątkę.

Bardzo dobry pomysł na książkę, szczególnie w czasach kultu młodości, gdzie często człowiek w wieku czterdziestu lat już dostaje etykietę "produktu przestarzałego".

"Zanim skończę 67 lat- co stanie się w marcu- chciałabym przeżyć niezapomniane chwile uniesień z fajnym mężczyzną. Jeśli wolisz przedtem porozmawiać, możemy zacząć od Trollope'a"
Czyż to nie brzmi pięknie?...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

123 użytkowników ma tytuł Spóźniona kochanka. Moje miłosne przygody w drugiej połowie życia. na półkach głównych
  • 63
  • 59
  • 1
26 użytkowników ma tytuł Spóźniona kochanka. Moje miłosne przygody w drugiej połowie życia. na półkach dodatkowych
  • 20
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Spóźniona kochanka. Moje miłosne przygody w drugiej połowie życia.

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pod niemieckimi łóżkami. Zapiski polskiej sprzątaczki Justyna Polanska
Pod niemieckimi łóżkami. Zapiski polskiej sprzątaczki
Justyna Polanska
Podchodziłam do niej kilka razy, bo chciałam przeczytać coś lekkiego i po niemiecku, ale nie dawałam rady. Nagle sięgnąłam po nią kolejny raz i przeczytałam w 2 dni. Nie jest to książka górnych lotów, ale taka dla zabicia czasu, gdy pod ręką nie ma nic lepszego, mimo to historie w niej zawarte pokazują niemiecką, zarobkowa rzeczywistość. Justyna wyjeżdża do Niemiec najpierw jako opiekunka do dzieci, potem pracuje w barze u tureckiego pracodawcy, aby w końcu zostać sprzątaczką. Nie jest to jej wymarzona droga kariery, ale lepsza niż jej początki. Tłumaczy, że pracuje na czarno, bo kto by wynajmował sprzątaczkę i płacił więcej, aby mogła opłacić podatki. Czasem spotyka się z tym, że jakiś mężczyzna proponuje jej sex za pieniądze, albo pisze, że wyrazem nie tylko gościnności, ale też zwykłej ludzkiej przyzwoitości traktowania drugiego człowieka z szacunkiem byłoby zaproponowanie jej szklanki wody w upalny dzień. Pisze również o tym, że niektórzy testują jej zaufanie zostawiając banknoty w różnych częściach domu, albo zadają jej pytanie typu: "czy umie obsługiwać komórkę?". Książka może wzbudzać różne kontrowersje i emocje, bo opowiada o zderzeniu dwóch kultur, gdzie barierą w porozumieniu bywa język. Poza tym znam trochę mentalność Niemiecką i to jest trochę zabawne, że mogą postrzegać obcokrajowców jako trochę "zacofanych" (pani jeździ na Wakacje do 5 gwiazdkowego hotelu?),ale prawda jest taka, że dla Polaków to mentalność niemiecka wydaje się często trochę "zacofana". Polacy mają spryt, którego Niemcom często brakuje. Z racji tego, że społeczeństwa niemieckie i polskie są dosyć różnorodne, nie można nikogo wrzucać do jednego worka. Książka wydaje mi się być interesująca, bo pokazuje to wyśnione życie za granicą w taki realistyczny sposób. Jest jak jest. Zarabia się tam więcej i inaczej żyje, ale nie zawsze jest się tam na najwyższym stanowisku, dlatego patrzy się na obcokrajowców z góry, bo nie da się z nimi dogadać. Justyna opisuje też jak pedantyczni potrafią być Niemcy odliczając 10 minut spóźnienia co do centa, ale też nie dodając nic za ileś minut ponad. Jak dentysta u którego pracowała zapraszał na wizytę, gdyby potrzebowała, a gdy jej sióstr przyszła z bolącym zębem, polecił jej dokładniej myć zęby i podarował szczoteczkę do zębów. Wspominała też kobietę, która chwaliła się swoimi markowymi zakupami (1500 euro torebka czy 400 euro spodnie) gdzie równocześnie potrafiła zwlekać z wypłatą nawet dwa tygodnie tłumacząc, że miała "inne wydatki" . Książka to szczera opowieść o tym jak na serio bywa na emigracji i choć momentami może przesadzona, to i tak możemy spojrzeć, że nie zawsze trawa jest bardziej zielona po drugiej stronie płota 😉
amisette - awatar amisette
ocenił na65 miesięcy temu
Dzieci z chmur. Opowieść o adopcji i macierzyństwie Justyna Bigos
Dzieci z chmur. Opowieść o adopcji i macierzyństwie
Justyna Bigos Beata Mozer
To jest historia dwóch przyjaciółek, których połączyła nie tylko przyjaźń z czasów studenckich, ale również zjednoczyła i zbliżyła do siebie niepohamowana oraz ogromna chęć założenia, oraz powiększenia rodziny. Kobiety naprzemiennie przedstawiają swoją historię życia oraz trudy związane z poszczególnymi kobiecymi rolami i jej etapami od ślubu, po mijające wspólne lata małżeńskie, poprzez próby naturalnego poczęcia dziecka i związane z tym pierwsze niepokoje, podchodzenie do badań i poszukiwanie nadziei u różnych specjalistów, aż po konfrontację z prawdą o swojej niepłodności i wybranie innej drogi macierzyństwa pod postacią adopcji dziecka. Oba reportaże, a może bardziej odpowiadające słowo, czyli świadectwa dwóch kobiet czytało się z zaciekawieniem, nawet jak na rodzaj poruszanej tematyki, tak po pierwsze, mimo wszystko, sięgając po tę książkę, spodziewałam się nieco czegoś innego, jak np. więcej praktycznych porad w zakresie adopcji i w ogóle, przedstawienia w uniwersalny i zrozumiały sposób całej drogi adopcji i jej otoczki, a dwa, zdecydowanie odradziłabym tej lektury kobietom, które są na wczesnej drodze związanej z rozpoznawaniem u siebie problemów natury płodnościowej oraz prokreacji, a także tych, które są świeżo po utracie zarodka/płodu/ dziecka i także tym, które jeszcze gorąco walczą z buzującymi emocjami, bez pogodzenia się z nową i bardzo trudną dla kobiety sytuacją.  (Ja, przyznaję się, znalazłam się na jednej z tych trudnych dróg, i zamiast historii kobiet, która miała mnie nieco pokrzepić, zdecydowanie ściągnęła mnie w dół i uwolniła rzekę skomplikowanych, zmiennych, kontrastowych emocji, które trudno było ponownie w miarę łagodnie i bezkolizyjnie ustawić do pionu, do nurtu niespiesznie biegnącej rzeki).
Kinga Ortyl - awatar Kinga Ortyl
ocenił na62 lata temu
Gang różowego sari Amana Fontanella-Khan
Gang różowego sari
Amana Fontanella-Khan
Choć książka już ma kilkanaście lat to jej clou pozostaje ciągle aktualne, czyli sytuacja kobiet w Indiach. "Gang różowego sari" to historia jego powstania i opowieść o jego założycielce Sampat Pal Devi. Autorka na przykładzie jednej głośnej sprawy, w której Gang brał udział oraz kilku pomniejszych pokazała zasady funkcjonowania i angażowania się w sprawy biednych i niesprawiedliwie traktowanych obywateli północnej części Indii. Autorka starała się być obiektywna w tej opowieści i pokazywała różne perspektywy i głosy o bohaterce i jej ruchu. Zależało jej na pokazaniu Sampat Pal Devi głównie jako inicjatorki działań, które doprowadziły ją do powołania wielkiego ruchu społecznego, który opiera się na sile tych najsłabszych w tym kraju, czyli kobiet. Ta opowieść to jednocześnie dowód na to, że jeśli słabi zewrą szyki są w stanie przeciwstawić się skamielinie zła. Z drugiej strony uwypukla mechanizmy i siły nacisku na takich działaczy i daje do myślenia jak trzeba być mocnym moralnie by nie upaść pod złudnym omamianiem. Wiele czasu poświęca na pokazanie samej bohaterki, jej charakteru, sposobów działania, umiejętności, cech charakteru, nieco miejsca poświęca jej dzieciom i relacjom z mężem. Przy okazji opowieści o kobiecie, która miała siłę walczyć o siebie, swoją rodzinę i sprawy sprawiedliwości społecznej, autorka naświetliła sytuację biedy, przemocy, niesprawiedliwości, korupcji w kręgach władz i organów ścigania przestępstw. O wydmuszkach na szczytach władzy, o kulisach wyborów i kto w nich wygrywa. Autorka pokazuje jak pieniądze kierowane do biednych trafiają w kieszenie bogatych przestępców. Jak traktuje się nadal kobiety w rodzinach, w społecznościach, w drabinie społecznej i jak trzeba być silną żeby wyrwać się z tych mocnych i gęstych okowów. Jest to dobra książka do poznania sytuacji kobiet w Indiach i ogólnie zależności i pseudozasad panujących w społeczności tejże demokracji z jednej strony i zwyczajów kulturowych i religijnych z drugiej.
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na61 rok temu
Po. O małżeństwie i rozstaniu Rachel Cusk
Po. O małżeństwie i rozstaniu
Rachel Cusk
Dawno nie czytałem tak trudnej książki. “Po” autorstwa Rachel Cusk jest opowieścią skomplikowaną, najeżoną trudnymi, gęstymi emocjami, pełną zakrętów. To nie jest książka, którą można przeczytać i o niej zapomnieć. Ta lektura potrafi wryć się w pamięć. Rozstania z partnerem bolą. Teoretycznie każdy chce, aby jego aktualny związek był tym ostatnim, tym na całe życie. A jednak często bywa tak, jak powiedział Wiesław Myśliwski w wywiadzie dla “Gazety Wyborczej”. Oddając z grubsza sens jego myśli - ludzie jednoczą się w związku z nadzieją, czują się mocni i bliscy, a tak często ta początkowa radość prowadzi do osobistej tragedii rozstania czy rozwodu. Szczęśliwi ci, którzy tego nie przeżyli. Mądrzejsi ci, którzy przeżyli i dzięki temu stali się lepsi. Najszczęśliwsi ci, którzy to przeżyli, dzięki temu stali się lepsi, a później poznali miłość swego życia. I wiedzą, że blizny z przeszłości będą dla nich źródłem mądrości. I że teraz już na pewno nowa miłość będzie tą jedyną, na zawsze, tą prawdziwą. Coś o tym wiem. Rachel Cusk dostarcza czytelnikowi brutalnie szczery opis tego, co dzieje się w głowie kobiety, gdy rozpada się jej małżeństwo. To książka przenikliwie głęboka. Byłoby obraźliwe nazwać ją banalnym określeniem strumienia świadomości. Bo “Po. O małżeństwie i rozstaniu” to przede wszystkim zapis momentami heroicznych prób odnalezienia siebie w nowej rzeczywistości. Na kartach jej książki aż jeży się od emocji, często tych skrajnych, ocierających się o dolne rejony emocjonalnej skali. Cusk prowadzi na oczach czytelnika operację na żywym organizmie, bo na sobie samej. Na swoim doświadczeniu, na swojej przeszłości, na swoim zakończonym małżeństwie, na swoich lękach o przyszłość, nad swoim “ja”, tak mocno poszarpanym przez rozpad związku i utratę poczucia przynależności. Autorka, aby zrozumieć siebie i sytuację, w której się znalazła, sięga nawet po grecką mitologię. Często zastanawia się, na ile związek dwojga ludzi może być pełną, twórczą i wzbogacającą relacją, a na ile - wymuszonym niejako - podporządkowaniem. Na ile mężczyzna może “rozpuścić się” w swojej kobiecie i w związku, który buduje (i odwrotnie),a na ile małżeństwo czy bliski związek to gra nieprzystających do siebie odrębności. I jak z tej odrębności, z tej oczywistej różnicy wydestylować to, co spaja i łączy, a nie to, co nieuchronnie podzieli. To ważne pytania, na które Cusk często nie znajduje odpowiedzi. Ale czytelnik może sam odnieść je do swojej rzeczywistości, przeglądając się w myślach autorki jak w lustrze. To taka wiwisekcja na poglądach, która autorka bez skrupułów serwuje swoim czytelnikom - szczera, chwilami ocierająca się o brutalność. To duży atut tej książki, ale przy okazji element, który czyni ją wymagającą i trudną w odbiorze. Lekturę “Po. O małżeństwie i rozstaniu” niemal od pierwszej strony książki traktowałem jak wyzwanie i próbę, a nie tylko - jak przy wielu innych książkach - jak intelektualną podróż i poznawczą wyprawę do świata cudzych opinii. Rachel Cusk wymaga od swojego czytelnika, aby przysiadł na miejscu obok niej i jako w pełni zaangażowany gość przebył z nią podróż do wnętrza jej samej, do jej najskrytszych emocji. Dlatego jeśli ktoś oczekuje, że “Po. O małżeństwie i rozstaniu” może przypominać lekturę typowego poradnika o wspólnym życiu kobiety i mężczyzny, srogo się zawiedzie. “Po. O małżeństwie i rozstaniu” to książka uniwersalna. Sądzę, że wiele kobiet - niezależnie od tego, co przeżyły w swoim życiu osobistym - doskonale zrozumie emocje, które targają autorką. Kolegom po płci też polecam tę lekturę. Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach obie płcie rozjeżdżają się sobie jeszcze bardziej niż zwykle. Zmieniają się oczekiwania kobiet wobec mężczyzn i odwrotnie, zmieniają się zasady odwiedcznej gry między płciami, zmieniają się wzorce męskości i kobiecości. Świat zaczyna być uformowany tak, że to kobiety lepiej sprawdzają się w roli jego gospodyń. Mężczyźni, którzy kiedyś mieli przywilej niemal wyłącznego kształtowania rzeczywistości, miejscami trzymają się na swoich szańcach, ale proces zmiany jest nieubłagany. Mężczyzna ma być inny. Ma być męski, ale z pierwiastkiem kobiecym. Ma być jak zawsze twardy i dumny, pewny siebie, ale musi też zdobyć się na jeszcze więcej niż dotychczas otwartości. A przede wszystkim musi gonić. Kobiety są coraz lepiej wykształcone, coraz bardziej świadome siebie i swoich możliwości. Zrozumieć ten proces nie jest łatwo, odnaleźć się w nowej rzeczywistości jeszcze trudniej. Dlatego lektura książki Rachel Cusk może mężczyznom bardzo się przydać. Choćby jako materiał poglądowy na to, jak być dobrym partnerem, nie gościem w życiu kobiety, a jej oddanym towarzyszem. Nie bywalcem, ale partnerem. Nie wykładowcą, ale uczniem w tej samej klasie podczas trwającego bez przerwy kursu życia razem. Jak napisał kiedyś prof. Zygmunt Bauman, dzisiejsze życie we dwoje to na ogół bycie razem i jednocześnie osobno. Bycie w cieniu wszechogarniającego konsumpcjonizmu, przez który partnerkę lub partnera oceniamy w kategoriach użyteczności, w taki - mówiąc łagodnie - praktyczny sposób, nie zaś jako żywego człowieka, z którym bliskość można zbudować tylko na otwartości, ale też wyrozumiałości. Dziś wielu ludzi żyje tak, jak opisywał to w swoich czarnych wizjach Michel Houellebecq - w pustce, czując, że “ja” jest deformowane przez setki różnych bodźców i królujących obecnie wartości, jak np. szkodliwego dążenia do autoekspresji, kultu indywidualizmu, a jednocześnie emocjonalnej pustki i strachu przed bliskością. Rachel Cusk pokazuje prostą rzecz, o której często zapominamy - że nie będziemy mogli żyć dobrze, jeśli nie będziemy żyć pogodzeni ze sobą, nie będziemy uciekali od najskrytszych emocji i od zaufania. “Po. O małżeństwie i rozstaniu” to książka odważna, na której kartach autorka prezentuje swoją emocjonalną nagość nie po to, żeby czytelnika zawstydzić, ale po to, by zachęcić do tego, by rozebrał się także przed sobą. I zrozumiał, że bliskość z drugim człowiekiem polega też na tym, aby odrzucić wszelkie listki figowe i plastry, którymi zakrywamy nasze rany.
Łukasz Maślanka - awatar Łukasz Maślanka
oceniła na712 lat temu
Ostatnie lato Cesarina Vighy
Ostatnie lato
Cesarina Vighy
Rzadko kiedy czytam książki zarówno biograficzne jak i autobiograficzne. Po pierwsze dlatego że aż tak bardzo nie jestem ciekawa jakie to mieli życie sławni ludzie (czy to będzie sławny aktor, polityk, pisarz czy życie żony słynnego X),a po drugie dlatego też, że trudno mi oceniać czyjeś życie na blogu - co sprawiło że stał się popularny, dlaczego stał się tym kim jest i co sprawia, że jego zawód czy jego życie wpływa na życie innych? - wiele pytań, ale czy jednak rzeczywiście kogoś to może ciekawić? Mimo wszystko tak. Co mnie jednak skłoniło, aby przeczytać autobiograficzną książkę Cesariny Vighy - poetki włoskiej? Chociaż może okazać się to płytkie, ale duży wpływ miała okładka jak również to, iż sama narracja jest w formie powieści, sprawiając że czytelnik nie odbiera tej autobiografii jako podanie suchych faktów, że "tak i tak było i wtedy". Ale mamy do czynienia z narracją, która jest podana płynnie, bez zanudzania czytelnika "byle jakimi wiadomościami". A kimże jest właściwie Cesarina Vighy? Bo jak śmiem przypuszczać niewielu czytelników może znać jej twórczość jak i samo nazwisko może być nieznane. Cesarina Vighy - Włoszka, z pochodzenia Wenecjanka, która na stałe zamieszkała w Rzymie, który stał się jej małą ojczyzną. Aktorka, poetka, z dyplomem filozofii, pracownica Biblioteki Historii Nowoczesnej, w której pracowała aż do emerytury.* "Kiedy zapadła na rzadką chorobę neurologiczną, (...) napisała powieść "Ostatnie lato" przejmujące świadectwo pogodzenia z losem, przemijaniem, cierpieniem i śmiercią." ** Na stronach ów książki owe pogodzenie jest wyczuwalne, wręcz namacalne, sprawiając że czytelnik z każdą stroną może przekonać się, że autorka coraz bardziej godzi się na to, co ma ją spotkać, tym bardziej... Tym bardziej, że nie jest to książka, w której autorka dokonuje rozrachunku ze swoim życiem, nie robi bilansu wszystkich dobrych jak i złych chwil, które spotkały autorkę. Lecz jest to opowieść o kobiecie, która ze szczyptą ironii i humoru opowiada o ważnych i mniej ważnych faktach ze swojego życia, które wzruszają, czasem bawią a czasem przywołują wspomnienia o własnym dzieciństwie, które nie przypomina co prawda tego autorki, lecz wywołują nostalgię o nich. Ale autorka pisze również o tym, co najważniejsze w tej książce: o chorobie, która przygotowuje chorującego jak i rodzinę na to co nieuniknione, czyli na śmierć. Autorka a zarazem bohaterka książki nie podnoszą zarówno choroby, jak i nieuniknionej śmierci do wysokiej rangi czy przechodzi obok nich obojętnie, lecz jest dla niej naturalną koleją rzeczy, którą trzeba przyjąć z godnością, bo nie ma już odwrotu. I to właśnie ta naturalna postawa autorki i bohaterki, sprawia że "Ostatnie lato" nie jest typową autobiografią, lecz taką, która właśnie swą naturalnością uczy nas jak podchodzić do spraw mniej ważnych jak i tych bardziej ważnych, które mają taki sam wpływ na nasze życie. I to czyni tę książkę mądrym przesłaniem dla każdego z nas, którego spotka ciężka choroba. Czy nauczymy się wtedy od autorki takiej postawy? To zależy tylko od nas.... * http://it.wikipedia.org/wiki/Cesarina_Vighy ** okładka książki http://swiatwidzianyksiazkami.blogspot.com/2014/10/ostatnie-lato-cesarina-vighy.html
Sayuri - awatar Sayuri
ocenił na611 lat temu
Cała prawda o... Ilona Felicjańska
Cała prawda o...
Ilona Felicjańska Aneta Pondo
Ilona Felicjańska: cała prawda o... - to nic innego jak obszerny wywiad przeprowadzony w formie autobiografii znanej, acz kontrowersyjnej polskiej modelki, vicemiss, założycielki fundacji, żony i matki, celebrytki. Wywiad z okolic 2013, przez co ciekwie patrzy się na zmiany jakie zaszły już w kobiecie od tamtego czasu. Mamy tu jednak opowieść o kobiecie, która wspinała się wysoko, zachłysnęła w show-biznesie i byciu celebrytką. Aż w końcu, pełna nieszczęścia wpadła w nałóg alkoholowy, który omal nie skończył się tragicznie, gdy kobieta spowodowała wypadek po pijaku. Ale do brzegu - książka świetnie pkazuje jak media manipulują obrazami poszczególnych osób - nie jest to jednak dziwne. Co brutalne, po tej książce, choć doceniam działalność Pani Ilony, to jednak mam do niej pewien niesmak. Współczuję, a jednak widzę też w niej ogromną niedojrzałość, chęć ciągłego błyszczenia, aż w końcu - ogromną pychę i próbę wybielenia się i wrzucenia winy na innych. Niby mamy przyznanie się do pewnych błędów, a zaraz po tym tłumaczenie jakoby to cały świat biedł czasem przeciw niej. Jasno pokazuje jak to musiała odcinać toksyczne osoby, rozstawać się z nimi w swoim życiu, a jednocześnie widać jej zachłyśnięcie się kolejnymi "przyszłymi błędami i miłostkami". Ogólnie dobrze mi się czytało. Trochę przybliżyło kobietę, ale wiem już jako pok potoczyło się jej życie kilkanaście lat po... więc widzę ulotność jej deklaracji miłosnych itd... Mimo wszystko pozycja książkowa którą można przeczytać...
KailaaMoor - awatar KailaaMoor
ocenił na69 miesięcy temu
Tsunami Sonali Deraniyagala
Tsunami
Sonali Deraniyagala
Sięgnąłem po nią z powodu 20-stej rocznicy Tsunami, które uśmierciło w ciągu jednego dnia 227 tysięcy ludzi. To jak dotąd największa katastrofa naturalna w wieku XXI. Rocznica przeszła w naszym kraju bez większego echa. Całkiem dobrze pamiętam spowodowany przez katastrofę zamęt i ta cisza jest dla mnie trochę przykra. Przyznaję iż spodziewałem się czegoś innego. To pierwsza pozycja, którą google mi wskazała gdy poszukiwałem jakiejś literatury w języku polskim, która omawiałaby zagadnienie Tsunami 2004. Trochę też dziwi mnie ta polska ocena ale chyba ją rozumiem. Sonali i jej rodzina byli przedstawicielami wyższej klasy średniej. Studia i etaty w Cambridge, dwa domy, służba. Sonali była córką prominentnego adwokata i urzędnika państwowego (Sri Lanka). Steve, czego dowiadujemy się pod koniec książki, wywodził się z klasy robotniczej... tylko też nie byle jakiej. Rodzina holenderska, która przez 2 wieku robiła karierę w Birma i po II wojnie wyemigrowała do Wlk. Brytanii. Generalnie czuć tą zamożność, która pozwalała im na notoryczne wyjazdy całą rodziną na wakacje i przebywanie na Sri Lance w hotelu dla Europejczyków (a nie w ich domu). Trudno z kimś takim się utożsamiać. Książka nie jest za bardzo uporządkowana więc co jakiś czas człowiek obrywa informacją o służącej-kucharce czy też ochroniarzu strzegącym ich domu. Przestaje w kobiecie widzieć matkę, żonę i córkę, która straciła najbliższą rodzinę w tej katastrofie. Tak działa ludzka psychika. Sam z podobnych powodów nie lubię czytać o np. himalaistach-turystach. Tylko tamci giną z powodu zaspokajania swej próżności, idąc w miejsce nie przeznaczone do relaksacji. Sytuacja Sonali jest diametralnie inna i o tym należy pamiętać. Czym jest ta książka? To dobre pytanie. Większość wspomnień, które czytałem, dotyczyła rozmaitych żołnierzy w różnych rangach. Wspomnienia to coś wyjątkowo subiektywnego. Pisane z nieobiektywnej ludzkiej perspektywy, często nie tworzone na bieżąco (pamiętniki) lecz po latach przez co ludzka pamięć jest już wypaczona. Czasami przyświecają owym wspomnieniom jakieś ukryte motywy (z reguły wyolbrzymianie swych zasług i umniejszanie win). W "Tsunami" wszystko zaczyna się w momencie katastrofy, którą zajmuje ok. 20% książki. Tak, człowiek z pewnością odczuje wszystkie te emocje i stan zagrożenia. Dramat i rozpacz z powodu utraty bliskich w jednej chwili. Stan otępienia i urazy do wszystkich otaczających ją ludzi. Do samej siebie - bo przeżyli, a jej najbliżsi nie. Sonali dręczyło poczucie niesprawiedliwości i straty. Potem, przez kolejne 20% książki czytamy o przeżywaniu tej straty i pomocy ze strony innych krewnych Sonali. Ta ma myśli samobójcze, które ciągną się przez lata. Uzależnia się od leków uspokajających i jest bliska uzależnienia się od alkoholu (czy się ostatecznie uzależniła - nie wiemy). Nadal czuje urazę do świata, a nawet do ludzi którzy wprowadzili się do jej domu na Sri Lance (trzeba go było sprzedać). Trzecia faza jest najdłuższa i to prawdopodobnie najważniejsza część jej terapii. Sonali szuka ukojenia we wspomnieniach o krewnych. Wszystkich pozytywnych chwilach z nimi związanych, a także rozmaitych drobnych życiowych trudnościach. Książka z mroków niewysłowionej tragedii wychodzi ku światłu ukojenia. Sonali nauczyła się żyć ze świadomością i choć nadal popada w okresową melancholię to "pozytywne wspomnienia" pomagają jej z niej wychodzić. Całość napisana językiem potocznym jako relacja, która nie jest (jak wspomniałem wcześniej) jakoś szczególnie uporządkowana. Chronologię zachowana ale widać iż spisywanie relacji było częścią terapii mającej pomóc uporządkować myśli i je gdzieś rozładować. O ile nie mogę mieć absolutnie żadnych pretensji do Sonali Deraniyagali to do wydawcy (głównie oryginału) już tak. Powinniśmy otrzymać informacje o terapii, jej celach i przebiegu, w dodatku do książki. Sporządzoną przez specjalistę. Wówczas lepiej moglibyśmy zrozumieć ową książkę. Dzięki temu odbiór i ocena byłaby lepsza.
Telamon - awatar Telamon
ocenił na71 rok temu
Jedno oko na Maroko Ryan Knighton
Jedno oko na Maroko
Ryan Knighton
Tytuł nawiązuje do dziecięcego określenia osoby zezującej. Dlaczego? Ponieważ to był pierwszy symptom, który zauważył młodszy brat głównego bohatera, a zarazem narratora, świadczący o tym, że coś złego dzieje się z jego wzrokiem. W wieku lat szesnastu Ryan, rozpoczął powolną wędrówkę w kierunku ślepoty. Czytelnik może mu w niej towarzyszyć, obserwować jego codzienne zmagania. Początkowo było to tylko zdziwienie, że czegoś nie zauważył, a później powolne uznawanie faktu, że choroba nie zniknie, a wzrok będzie się jedynie pogarszać. Książka zawiera mnóstwo refleksji dotyczących zarówno niewidzących, np. „Codziennie brakuje mi czegoś, ale czego tak naprawdę? Zjawisk takich jak kolor, głębia, kształt. Przedmioty mają zapach, smak, fakturę, ciężar. Ten świat robi masę hałasu, szczególnie kiedy na niego wpadam” jak i widzących: „Widzieć oznacza coś przegapiać. Zawsze mamy do czynienia ze stratą”. Można się z niej dowiedzieć w jaki sposób osoba niewidoma postrzega świat: „Jeśli nie powiesz o czymś niewidomemu, tego czegoś nie ma. Jeżeli wydasz wskazówki górnej połowie ciała, dolna nie będzie wiedziała, co robić” i na ile niekomunikatywny jest język, którym się porozumiewamy, jak bardzo gest jest wkomponowany w to, co mówimy. Nawet sobie nie uświadamiamy, że machnięcie ręki to za mało dla niewidomego. Swoistą wisienką na torcie jest dystans autora do jego upośledzenia, zdolność do spojrzenia na sytuację w jakiej się znalazł z przymrużeniem oka: „To właśnie podziwiam w niewidomych ludziach. Mamy niezrównaną zdolność do sypania piasku w tryby biurokracji, wszystko jedno, czy celowo, czy nie. Nasze ciała tak bardzo odmawiają współpracy, że nie uginamy się łatwo przed takimi hasłami jak efektywność czy standaryzacja”. Rewelacyjna książka, którą czyta się jednym tchem, chociaż na pierwszy rzut oka to zwykła autobiografia przeciętnego człowieka.
ilo99 - awatar ilo99
ocenił na99 lat temu

Cytaty z książki Spóźniona kochanka. Moje miłosne przygody w drugiej połowie życia.

Więcej
Jane Juska Spóźniona kochanka. Moje miłosne przygody w drugiej połowie życia. Zobacz więcej
Jane Juska Spóźniona kochanka. Moje miłosne przygody w drugiej połowie życia. Zobacz więcej
Więcej