Zatrute pióra. Antologia kryminału

Okładka książki Zatrute pióra. Antologia kryminału
Agnieszka Lingas-ŁoniewskaAnna Klejzerowicz Wydawnictwo: Replika kryminał, sensacja, thriller
308 str. 5 godz. 8 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Data wydania:
2012-06-15
Data 1. wyd. pol.:
2012-06-15
Liczba stron:
308
Czas czytania
5 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-76741-79-6
Średnia ocen

                6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zatrute pióra. Antologia kryminału w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki  Zatrute pióra. Antologia kryminału i



Przeczytane 186 Opinie 2 Oficjalne recenzje 33

Opinia społeczności książki  Zatrute pióra. Antologia kryminału i



Książki 3072 Opinie 734

Oceny książki Zatrute pióra. Antologia kryminału

Średnia ocen
6,3 / 10
84 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
289
202

Na półkach: , , , , ,

Zatrute pióra to antologia jedenastu opowiadań kryminalnych stworzonych przez zaprzyjaźnionych autorów. Większość z nich to znani z gatunku kryminału twórcy: Anna Klejzerowicz, Krzysztof Koziołek, Agnieszka Lingas-Łoniewska, Gaja Grzegorzewska, Marcin Pilis, Robert Ostaszewski, Joanna Jodełka, Jacek Skowroński, Agnieszka Krawczyk. Wśród nich znalazło się dwoje autorów, którzy do tej pory kojarzeni byli z innymi gatunkami: Romuald Pawlak i Lucyna Olejniczak.
Szczerze mówiąc niewiele z tych nazwisk znałam wcześniej. Jedynie coś więcej mogłabym powiedzieć o Gai Grzegorzewskiej i Agnieszce Lingas-Łoniewskiej, o których oczytałam się sporo na blogach i w magazynach literackich. Oczywiście to nie stanęło mi na przeszkodzie, żeby ze smakiem delektować się lekturą. A uwierzcie mi jest czym!
Zatrute pióra to niezwykle ciekawy zbiór opowiadań i nowelek kryminalnych, zróżnicowany tematycznie, jednak utkany przez jeden wspólny motyw zemsty. Wewnątrz antologii można znaleźć wiele podgatunków kryminału. Obyczajowy, społeczny, gangsterski, z wątkiem historycznym, kryminał z przymrużeniem oka i dreszczowiec. Przy takim urozmaiceniu po prostu nie sposób się nudzić. Każde opowiadanie napisane zostało przez inną osobę. Nie zdążyłam przyzwyczaić się jeszcze do jednego autora, a tu już następny pukał do drzwi mojej wyobraźni. Istne szaleństwo ( w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Obiecałam sobie, że nie przeczytam wszystkich opowiadań na raz i dam sobie czas na dłuższe przemyślenia. Oczywiście nic z tego. Najdłuższy odstęp czasowy, to pół dnia. Ciężko się oderwać od lektury, szczególnie, że krótkie opowiadania czytało się ekspresowo.
Dużym pozytywem jest właśnie ta wielość autorów, która zaowocowała różnorodnością tematyczną. W antologii jest wszystko to, co według mnie dobry kryminał mieć powinien, chociaż nie jestem ekspertem w tej dziedzinie. Jest krew, intryga, morderstwo, szukanie sprawców, zemsta, postać detektywa - policjanta i policjantki. Są wątki społeczne, choćby w doskonałym dla mnie opowiadaniu Marcina Pilasa Transakcja (historia rodziny, która dla pieniędzy zdecydowała się sprzedać własną córkę, tym samym skazując ją na śmierć) Mamy też zemstę zdradzonej żony i pamiętającego zbrodnię sprzed lat męża, porachunki gangsterskie i polityczne, zemstę dziecka w opowiadaniu Gai Grzegorzewskiej, które jest jednym z moich ulubionych. Sama autorka twierdzi, że jej mroczne opowiadanie jest próbą rozliczenia się z dzieciństwem. Bałam się okropnie, a właściwie byłam przerażona okrucieństwem wyrządzanym przez dziecko, które mściło się za swój los?!
Antologię zaczyna niezwykle moce i wyraziste opowiadanie z wątkiem historycznym Zatruta krew. Autorka w swoim komentarzu powiedziała, iż chciała skłonić swojego czytelnika do rozmyślań na temat akceptacji naszej historycznej przeszłości. Natomiast kończąc lekturę poczułam spadek napięcia i niejakie wyluzowanie w ironiczno-zabawnym opowiadaniu Lucyny Olejniczak (autorki powieści obyczajowych) Spokojnie, kochanie…, które powinno być przestrogą dla zdradzanych i zdradzających. Nic więcej na temat treści nie powiem, nie chcę psuć wam bowiem niezwykłych przeżyć z tą książką.
Poziom opowiadań jest bardzo wyrównany. Ciężko jednoznacznie stwierdzić, które z nich może być najlepsze. Każde ma coś w sobie, każde zaskakuje, w mniejszym lub większym stopniu. Czegóż jednak można było się spodziewać po takiej plejadzie gwiazd kryminału? Ci zaprzyjaźnieni ludzi musieli stworzyć razem coś genialnego.
Sięgałam po tę książkę z dozą niepewności, natomiast teraz wiem, że będzie zajmować honorowe miejsce w mojej biblioteczce i na pewno niejednokrotnie do niej wrócę.
Już teraz, natychmiast mam ogromną ochotę przeczytać inne utwory poszczególnych autorów i mam nadzieję, że się nie zawiodę.
Kobieto, puchu marny! Dlaczego zabrałaś się do czytania kryminałów dopiero teraz??? Tyle straconych lat! Ehhhhh…
Polecam gorąco jak tylko się da!!!
Źródło: juliaorzech.blogspot.com

Zatrute pióra to antologia jedenastu opowiadań kryminalnych stworzonych przez zaprzyjaźnionych autorów. Większość z nich to znani z gatunku kryminału twórcy: Anna Klejzerowicz, Krzysztof Koziołek, Agnieszka Lingas-Łoniewska, Gaja Grzegorzewska, Marcin Pilis, Robert Ostaszewski, Joanna Jodełka, Jacek Skowroński, Agnieszka Krawczyk. Wśród nich znalazło się dwoje autorów,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

420 użytkowników ma tytuł Zatrute pióra. Antologia kryminału na półkach głównych
  • 302
  • 115
  • 3
45 użytkowników ma tytuł Zatrute pióra. Antologia kryminału na półkach dodatkowych
  • 33
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Zatrute pióra. Antologia kryminału

Inne książki autora

Okładka książki Ku gwiazdom. Antologia Polskiej Fantastyki Naukowej 2024 Agata Francik, Marek Kolenda, Tomasz Kołodziejczak, Maja Malinowska, Mikołaj Maria Manicki, Romuald Pawlak, Magdalena Świerczek-Gryboś, Henryk Tur, Istvan Vizvary, Michał Walasek, Mateusz Wyszyński, Marek Żelkowski
Ocena 7,4
Ku gwiazdom. Antologia Polskiej Fantastyki Naukowej 2024 Agata Francik, Marek Kolenda, Tomasz Kołodziejczak, Maja Malinowska, Mikołaj Maria Manicki, Romuald Pawlak, Magdalena Świerczek-Gryboś, Henryk Tur, Istvan Vizvary, Michał Walasek, Mateusz Wyszyński, Marek Żelkowski
Okładka książki Rocznik fantastyczny 2024 Dagmara Adwentowska, Piotr Burzyński, Agata Francik, Błażej Kurowski, Artur Laisen, Marcin Bartosz Łukasiewicz, Natalia Maślej, Łukasz Migura, Antoni Nowakowski, Marcin Opolski, Mateusz Oszust, Romuald Pawlak, Mariusz Pieniążek, Łukasz Redelbach, Szymon Szymański, Dominika Węcławek
Ocena 7,4
Rocznik fantastyczny 2024 Dagmara Adwentowska, Piotr Burzyński, Agata Francik, Błażej Kurowski, Artur Laisen, Marcin Bartosz Łukasiewicz, Natalia Maślej, Łukasz Migura, Antoni Nowakowski, Marcin Opolski, Mateusz Oszust, Romuald Pawlak, Mariusz Pieniążek, Łukasz Redelbach, Szymon Szymański, Dominika Węcławek
Okładka książki Odmęt. Antologia morska Silke Brandt, Mort Castle, Filip Duval, Bruce Golden, Michał P. Kadlec, Mariusz Kaszyński, Anna Kłodnicka, Rafał Łoboda, Agnieszka Osikowicz-Chwaja, Romuald Pawlak, Jacek Pelczar, Michał Pleskacz, Krzysztof Rewiuk, Agata Suchocka, Emilian Wojnowski, Martyna Wróbel
Ocena 6,7
Odmęt. Antologia morska Silke Brandt, Mort Castle, Filip Duval, Bruce Golden, Michał P. Kadlec, Mariusz Kaszyński, Anna Kłodnicka, Rafał Łoboda, Agnieszka Osikowicz-Chwaja, Romuald Pawlak, Jacek Pelczar, Michał Pleskacz, Krzysztof Rewiuk, Agata Suchocka, Emilian Wojnowski, Martyna Wróbel
Romuald Pawlak
Romuald Pawlak
Według słów przyjaciółki, cytującej Umberto Eco, „zwierzę opowiadające”. Coś w tym jest, bowiem straszny z niego gaduła, także na papierze. Choć zaczynał od horrorów w śp. pamięci „Feniksie”, to historia stała się jego hobby, szczególnie średniowiecze od wieku XII oraz Epoka Wielkich Odkryć. Jak twierdzą znajomi i przyjaciele, posiada paskudne, chore i pachnące kryminałem poczucie humoru, nic więc dziwnego, że nawet próbując napisać tekst serio, zawsze wtrąci ironicznego smoka czy gadające drzewo… Obok fantastyki próbuje napisać normalną powieść historyczną. Lubi: zimne piwo w dobrym towarzystwie; Mozarta i Dead Can Dance; humor spod znaku Monty Pythona i Czarnej Żmii; Bułhakowa, Eco i Zofię Kossak, a z fantastyki Kaya oraz Le Guin; i tysiąc innych rzeczy, którymi nie warto nikogo zanudzać. Nie znosi: ludzi bez poczucia humoru; hipokryzji; bezinteresownej nienawiści; złośliwości, która chciałaby udawać ciętą ironię, a jest zwyczajnym chamstwem.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

W imię zasad Marek Harny
W imię zasad
Marek Harny
Drugą powieść kryminalną tego pisarza mogę śmiało nazwać kontynuacją losów Adama Bukowskiego, głównego bohatera Pismaka, chociaż każdą z nich mogłabym czytać bez zachowania kolejności, ponieważ opowiadają o dwóch różnych morderstwach. Jednak wejście po raz drugi w środowisko, w którym żył i pracował niepokorny dziennikarz, było dla mnie zdecydowanie łatwiejsze. Przypominało powitanie starych, dobrych znajomych. Mimo to, autor nie zapomniał o czytelnikach, którzy mogli zacząć czytanie od właśnie tego tytułu. To specjalnie dla nich wplótł w treść krótkie przypomnienia o genezie powiązań między bohaterami i retrospekcje z ich przeszłości. Tym razem Bukowski wplątał się na własne życzenie, swoim zbyt niepokornym reportażem, w morderstwo znanej anarchistki. Bezkompromisowej działaczki walczącej z brudem w polskiej polityce, szukającej lekarstwa "na polski burdel, na rozkradanie narodowego majątku, , na korupcję, bezrobocie, na pijanych kierowców i żebrzących meneli". Jak się okazało później, również koleżanki córki Bukowskiego – Agnieszki. Rozpoczęła się gra o najwyższą stawkę. Dla jednych o duże pieniądze, wpływy i władzę, dla innych o realizację własnych ambicji i planów zawodowych, gdzie policja ma "sukces, nadkomisarz Fulara nagrodę, a sierżant sztabowa Kuc awans", a dla Bukowskiego o życie nie tylko swoje, ale i córki. Gra, którą każdy uczestnik rozgrywał według własnych znaczonych kart, na własnych, indywidualnych, różnie pojmowanych zasadach, opartych na odmiennych systemach wartości. Stwarzało to nieprzewidywalność jej rozwoju i wyścig z czasem, z dostępem do informacji, do świadków, do sedna rozwiązywanej zagadki i wreszcie do samych rozgrywających. Często tajemniczych, ujawnianych nawet dopiero pod koniec powieści. Również otrzymywane odpowiedzi na postawione na początku pytania, też nie okazywały się proste. Nie mogły być, bo świat polityki i biznesu taki nie był. I właśnie dlatego, gdybym miała określić w kilku słowach tę powieść, użyłabym – nieprzewidywalna i skomplikowana. Oprócz tego, dodałabym jeszcze dwa. Pierwszym byłoby słowo precyzyjność, oddające oszczędny styl wyrażający maksimum treści w minimum słowach. Krótkie i bardzo krótkie zdania w opisach rozgrywanych sytuacji. Encyklopedyczną wręcz charakterystykę bohaterów, ich przeszłości czy wzajemnych powiązań. Rzeczowe dialogi, choć bardzo enigmatyczne, zmuszające mnie do myślenia, kojarzenia faktów, stałego analizowania i wyciągania wniosków, ciągłego domyślania się. Pisarz nie pozwalał mi na jakikolwiek odpoczynek. Czułam poganiające mnie polecenie – myśl, myśl, myśl dziewczyno! I jeśli ktoś mi jeszcze raz powie, że kryminał odpręża, to podsunę mu ten tytuł! A drugim byłoby słowo hermetyczność ograniczające tematykę do polskich problemów społecznych, tak charakterystyczną dla twórczości pisarza. W tym przypadku narkobiznesu i jego powiązań ze światem polityki (chociaż nie były one jedyne), nawiązującą do niedawno znowelizowanej ustawy antynarkotykowej. Zawierającą cały wachlarz niuansów ukrytych w dialogach. A które może docenić czytelnik znający historię Polski. Do głośnych wydarzeń z pierwszych stron mediów, skojarzy odbiorca śledzący na bieżąco świat polskiej polityki. Ten dodatkowy atut, wyszukiwania takich właśnie „rebusów”, sprawił mi ogromną przyjemność w odkrywaniu kolejnego skojarzenia poszerzającego wymiar treści. Dzięki temu czytanie przypominało spotkanie dwóch Polaków, dobrze znających realia swojego kraju, rozumiejących się w pół zdania, po jednym słowie-haśle. Bez tego, czytanie tej powieści kryminalnej przypominałoby jedzenie nieposolonych ziemniaków. Też smaczne, ale… I na koniec pozwolę sobie sparafrazować słowa jednego z bohaterów powieści, Horoszki, które mogłyby być mottem powieści kryminalnych tego pisarza: Nie bądź naiwny czytelniku. Jak chcesz mieć precyzyjne rozwiązanie zagadki, kup sobie "Dziesięciu małych Murzynków" albo inne nieśmiertelne dzieło pani Christie. U Harnego tak nie ma! http://naostrzuksiazki.pl/
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 6 6 lat temu
Adam i Ewy Monika Orłowska
Adam i Ewy
Monika Orłowska
Przeczytałam wcześniej dwie książki Moniki Orłowskiej i znów mnie poniosło do kolejnej, która wcale nie jest przyjemną lekturą o słodkim życiu, historią wymyśloną na potrzeby szerszej publiki dla ukojenia własnych nerwów. "Adam i Ewy" to wykładnia zmagań z życiem jakie sobie obrałyśmy. My, bo książka pisana z punktu bohaterki, pod którą może "podłożyć się" każda kobieta z własnym życiem. Powieść jest refleksyjna, dająca wiele powodów do dyskusji i to nie koniecznie w temacie przemyśleń, co do wyborów poruszanych przez Ewę, ale rozważań o własnych - mniej lub bardziej świadomych - decyzjach. Ktoś może powiedzieć, że ta książka jest nudna, mało w niej barw, mimo iż bohaterka wraca również do wspomnień, kiedy żyli na wyspie, w warunkach diametralnie innych niż w polskiej rzeczywistości krakowskich dzielnic. Ja powiem, że jest przyziemna, bo dotyka zwykłych problemów, codziennych spraw, drobiazgów, które nie mają w sobie nic z romantycznych uniesień bohaterów bajkowych scenerii. Ewa - macocha, Ewka - pasierbica, Karolina - córka oraz teściowa, to układ scalony opowieści Orłowskiej. Mężczyzna pojawia się tu na chwilę, choć trwa niejako na stałe w ich świadomości. One, chociaż niedoskonałe, popełniające błędy, startujące w życie, czy też u jego schyłku, mają w sobie więcej odwagi i godności niż ów mężczyzna, który na odległość wydaje dyspozycje i jeszcze czasem ma pretensje. Problem szeroki jak świat i od wielu lat aktualny, gdzie niejedna rodzina boryka się z rozłąką. Na ile można się odnaleźć przebywając większą część roku w oddaleniu od bliskich, w innym kraju, obcej kulturze, bez namacalnego wsparcia? Bo pytanie na ile jest się w takiej sytuacji rodziną jest dla mnie retoryczne, skoro już sześciolatka po zajęciach w przedszkolu raczyła mnie uświadomić, iż jej tatuś jest tatusiem, ale to nie rodzina, bo rodzina mieszka razem. Co uzmysławia, że nawet najmłodsi mają świadomość czym są więzi rodzinne, ze to bliskość i wzajemne wspieranie się buduje rodzinę. Jedyne, co w tej książce jest tandetne to okładka. To chyba syndrom obecnych czasów, żeby "zasłodzić" czytelniczkę przynajmniej poprzez okładkę, skoro autorka uwzięła się by opisać realistycznie żywot wcale nie jednej takiej Ewy, ale setek kobiet, które w imię dobra rodziny coś poświęcają, a do tego nie mają skłonności narzekać czy też egzekwować prawa do zaspakajania własnych potrzeb. Czasem bardzo łatwo zagalopować się w ogarnianiu rzeczywistości domowej kosztem samej siebie. Trzeba jakiegoś impulsu by przeorganizować to, co do tej pory tkwiło na głowie, czyli barkach żony, by i ten mężczyzna partycypował w obowiązkach i najtrudniejszych chwilach. A wracając jeszcze do okładki, która oczywiście przekłamuje co do zawartości, jaką możemy ujrzeć wewnątrz, to była ona czynnikiem, który odpychał mnie od zapoznania się z treścią. To tak, jakbym wyśmienitą czekoladkę zapakowała w szary papier, a krówkę w pozłotko. I na początku tylko czekałam, aż bohaterzy zaczną przeżywać słodkie chwile, będzie mdło, aż nie naturalnie, a tu okazało się, że dosięgła mnie bogata szara rzeczywistość. Oto kolejna książka, która przekonuje mnie do autorki, jak i rynku księgarskiego, gdzie nie muszą pojawiać się powielane historyjki snute na temat rozkosznie przeżywanych chwil pośród nagromadzonych katastrof spadających jedna za drugą na jedną bohaterkę/rodzinę. Nie ma potrzeby by polskie autorki budziły do życia sztuczne sytuacje, powoływały się kolejny raz na te same motywy, żeby tylko odegrać przed czytelnikiem niebywałe dramaty. Można prościej i przede wszystkim prawdziwie oddać sytuacje i emocje bohaterów.
Aksamitt - awatar Aksamitt
ocenił na 7 8 lat temu
Ostrożnie z marzeniami Maja Kotarska
Ostrożnie z marzeniami
Maja Kotarska
Zaskoczona i jednocześnie... szczęśliwa. Tak czuje się Agnieszka od chwili gdy stała się właścicielką mieszkania po zmarłym wujku. W końcu będzie miała coś swojego i razem z narzeczonym mogą spokojnie planować wspólną przyszłość. Niestety cała ta euforia nie trwała zbyt długo. Przyczyniła się do tego niejaka Sabina Boszko. Jak się okazało kobieta mieszka na drugim piętrze, i ma swoje powody żeby uprzykrzać nowej współlokatorce życie. Czyni to nader skutecznie. Gdyby tego było mało Agnieszka popada w konklikt z bandziorami, którzy nie mają żadnych skrupułów. Ta książka to nic innego jak pomieszanie z poplątaniem. Jest tutaj niezły miszmasz jeśli chodzi o gotunki literackie. W tej historii pojawia się wątek kryminalny, romansowy, i podobno komediowy. Czy z takiego połączenia może wyjść coś naprawdę fajnego? Oczywiście, że tak, jednak w tym przypadku stało się inaczej. Zapowiadało się ciekawie, ale z każdą kolejną stroną czytałam tę książkę tak jakoś od niechcenia. Ani się nie ubawiłam, nie wzruszyłam. No nic, zero jakichkolwiek emocji. Bohaterowie, a raczej bohaterki też jakieś takie nijakie, bez wyrazu. Z sąsiadami bywa różnie, jednak te wszystkie sposoby przegonienia Agnieszki są w moim odczuciu sztuczne. Podłość i wrogość jaka bije ze strony Sabiny była przeze mnie nie do zaakceptowania. Dobrnęłam do końca, ale z wielkim trudem. Sądząc po opiniach innych recenzentów powieść ma swoich zwolenników. Mnie niestety nie zachwyciła.
Polka_z_ksiazka - awatar Polka_z_ksiazka
oceniła na 6 4 miesiące temu
Bilbord J.D. Bujak
Bilbord
J.D. Bujak
„Bilbord” J.D.Bujak to kryminał w którym trup się ściele gęsto. I to nie byle jaki trup. Ofiary są w różnym wieku. Przeważnie kobiety. Żeby zmylić czytelnika co jakiś czas zostają znalezione zwłoki mężczyzny. Morderstwa są tak wymyślne, chwilami obrzydliwe, że w pewnym momencie odechciało mi się czytać. Kryminał to czy horror? Do tego doszły zjawiska nadprzyrodzone, które dotykają głównego bohatera, Krzysztofa, właściciela kwiaciarni. On jednak po każdym takim dotknięciu, a raczej okaleczeniu i dowodach tego w postaci krwawych ran, zadrapań czy śladów buta na klatce piersiowej nie załamuje się i spokojnie ,życzliwie i nad wyraz uprzejmie obsługuje klientów kwiaciarni. Jak już zaczęłam czytać to lubię skończyć ,choć czasami przypomina to drogę przez mękę. W przypadku „Bilbordu” nie było to aż tak męczące, choć wydawało mi się, że tracę czas. Zniesmaczona morderstwem przy współudziale karaluchów i innego robactwa, które w ogromnej ilości pokrywały ciało denatki a zwłaszcza jej przełyk na skutek czego najprawdopodobniej udusiła się …czytałam dalej. I nie żałuję. Trupów było coraz więcej, zjawisk niewytłumaczalnych logicznie też, ale ciekawość kto i dlaczego morduje jeszcze większa. Napięcie i strach rosły w miarę czytania. Zakończenie zaskakujące i satysfakcjonujące. Warto było przeczytać. „Bilbord” J.D.Bujak…GORĄCO POLECAM!
Anna - awatar Anna
oceniła na 7 11 lat temu
Drzewo morwowe Tomasz Białkowski
Drzewo morwowe
Tomasz Białkowski
Paweł nie miał ochoty jechać do Olsztyna z dwóch powodów. Po pierwsze nie był dziennikarzem śledczym, ale wydawca prasowy, u którego pracował, chciał jego sprawozdania z serii bardzo tajemniczych morderstw dokonywanych na starszych mężczyznach w podolsztyńskich miejscowościach. Wbrew jego woli i chęciom "szefostwo uznało go za najlepszego kandydata do tej misji". A po drugie to było jego rodzinne, źle wspominane miasto, w którym mieszkał jeszcze gorzej wspominany ojciec. Na dodatek był piątek trzynastego i wizytę rozpoczął od przejechania psa, a w hotelu pomylono datę rezerwacji jego pokoju. Nic nie układało się według jego planów i po jego myśli. Jednak w miarę odkrywania szczegółów popełnianych zbrodni o znamionach rytuału, ich dopracowanych i starannie zaplanowanych szczegółów wzorowanych na męczeńskich śmierciach pierwszych chrześcijan i odkryciu łączącego ich charakterystycznego elementu w postaci białego, włochatego motyla wkładanego w usta ofiar, nieświadomie zaczął prowadzić własne, prywatne, coraz bardziej wciągające w swoje zawiłe meandry śledztwo. "Wiedział, że ma coś, czego nie mają inni. Miał motyla, który przeraża ludzi. […] Wiedział, że to zrobi wrażenie na ludziach w redakcji. Miał też już tytuł swojego reportażu". W śledztwie pomagał mu stryj, u którego zamieszkał na czas wizyty. Były ksiądz będący kopalnią wiedzy religijnej. To dzięki niemu podłoże zbrodni zaczęło być powoli rozwiązywaną fascynującą zagadką, która ostatecznie okazała się przykrywką dla dużo bardziej poważnego problemu niż działalność mordercy wymierzającego sprawiedliwość według protokołów sądowych męczenników Kościoła. Problemu biorącego swoje początki w przeszłości, w latach 70. To dlatego narrator zewnętrzny ukazywał naprzemiennie wydarzenia współczesne Pawłowi i mające na nie wpływ wydarzenia przeszłe, nadając im charakter kolejnych odsłon tożsamości zbrodniarzy, przeszłości ofiar, egzystencjalnych zmagań bohaterów powieści i wydarzeń, by ostatecznie spleść je w jeden ciąg zdarzeń doprowadzających do obnażenia najgorszej strony natury człowieka. Nawet nie wiem, w którym momencie Paweł z dziennikarza śledczego stał się potencjalną ofiarą uwikłaną w grę, w której końcówce dużą rolę odgrywały tragiczne wydarzenia z jego dzieciństwa, będące powodem konfliktu z ojcem. Autor podjął się karkołomnego zadania ukazania zła wynikającego z dobrych pobudek człowieka uwikłanego w system zależności, pozostawiając ocenę rozgrywanych wydarzeń mnie. Udało mu się stworzyć dylemat wyboru mniejszego zła, chociaż nadal zastanawiam się, czy zabicie człowieka może nim być, skoro życie jest największym darem, dobrem i wartością. Starał się przy tym dostarczyć mi jak najwięcej informacji, wprowadzając postacie o bogatej wiedzy specjalistycznej (teolog, lepidopterolog) i trochę w tym przedobrzył, bo lekko czułam tę dydaktyczną stronę powieści, a to za sprawą między innymi takiego pytania skierowanego do dziennikarza mającego, z racji wykonywanego zawodu, minimum podstawowego pojęcia o historii i współczesnym świecie – "Czy pan wie, co to jest kontrwywiad?" Jednak to nie koniec śledczych zmagań głównego bohatera. Na tylnej okładce przeczytałam, że jego losy będzie można śledzić w kolejnym tomie "Kłamca", a z wywiadu z autorem dowiedziałam się, że "Paweł Werens powróci w rodzinne strony. Los doświadczy go ponownie". Bardzo udany początek nowego cyklu z dziennikarzem śledczym w roli głównej, który nie chciał nim być, a został. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 7 4 lata temu

Cytaty z książki Zatrute pióra. Antologia kryminału

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Zatrute pióra. Antologia kryminału