-
Artykuły
Jak dobrze znasz Katarzynę Bondę? Alfabet pisarki.
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Milion euro dla pisarki i burza w branży. Nagroda „Aena de Narrativa“ rozpala emocje
LubimyCzytać10 -
Artykuły
„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać21 -
Artykuły
"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać3
forum Oficjalne Akcje i konkursy
[Zakończony] Walka o dobre imię - wygraj książkę "Teczka".
Walka o dobre imię - wygraj książkę "Teczka".
Poświęcenie dla drugiego człowieka i wierność etosowi lekarza kosztowały Benedykta Petrycego utratę wolności, zdrowia i pracy. Po kilku latach od jego śmierci w Krakowie zaczynają krążyć niejasne plotki i pomówienia. W jaki sposób przybrany syn Benedykta zniesie kolejny cios, wymierzony w rodowe nazwisko? Czy uda mu się odkryć, kto jest reżyserem skandalu? Jak daleko będzie gotów się posunąć, by dotrzeć do prawdy? Kolejna odsłona dziejów rodziny Petrycych ukazuje mroczną powojenną rzeczywistość i działania władz, które nie dawały człowiekowi możliwości wyboru.
Co robić w sytuacji, gdy spadają na nas pomówienia? Czy tak jak Maksymilian walczyliście kiedyś o swoje lub cudze dobre imię? Jak skończyła się Wasza interwencja?
Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.
Nagrody
Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.
Regulamin
- Konkurs trwa od 28 grudnia do 4 stycznia włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
- Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
- Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
- Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
- Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo WAM.
- Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
|
Nagrody ufundowało wydawnictwo: |
|
![]() |
|
odpowiedzi [54]
Czy wyników konkursu można się spodziewać niedługo?
Czy wyników konkursu można się spodziewać niedługo?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJuż były wyniki :)
Już były wyniki :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDziękuję Ci, Mystery, już widziałam:) Gratulacje dla Ciebie i pozostałych laureatów:) Pozdrawiam!
Dziękuję Ci, Mystery, już widziałam:) Gratulacje dla Ciebie i pozostałych laureatów:) Pozdrawiam!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Konkurs został zakończony. Za wszystkie odpowiedzi dziękujemy!
Wybraliśmy zwycięskie prace:
Mystery
Karolina
Siena
Pat
Viola
Serdecznie gratulujemy! Z laureatami skontaktujemy się bezpośrednio.
Konkurs został zakończony. Za wszystkie odpowiedzi dziękujemy!
Wybraliśmy zwycięskie prace:
Mystery
Karolina
Siena
Pat
Viola
Serdecznie gratulujemy! Z laureatami skontaktujemy się bezpośrednio.
Dziękuję za wyróżnienie :) Gratuluję pozostałym :)
Dziękuję za wyróżnienie :) Gratuluję pozostałym :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamGratulacje dla laureatów.
Gratulacje dla laureatów.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Niestety nie sądziłam, że kiedykolwiek mnie to spotka, ale nie tak dawno ja również musiałam walczyć o swoje dobre imię. Było wręcz typowo - on zakochał się podobno na zabój, ale ja nic do niego nie czułam. Próbowałam mu to powiedzieć najdelikatniej jak umiałam. Wszystko szło zgodnie z planem - niby zrozumiał i nie miał żalu.
Aż tu nagle zupełnie przypadkiem dowiaduję się, że wśród moich znajomych w rodzinnej miejscowości ktoś rozpuszcza bardzo brzydkie plotki na mój temat. W pierwszej chwili oczywiście przyszło załamanie i ogromne poczucie niesprawiedliwości. Potem jednak zaczęłam działać. Kiedy próba spokojnego wyjaśnienia, nie przyniosła rezultatu, musiałam się niestety odwołać do bardziej drastycznych środków. Oskarżyłam delikwenta o pomówienia i po długich i trudnych bojach wygrałam tę walkę. Sprawa ta kosztowała mnie wiele stresów i łez, ale dziś uważam, że odważenie się na ten krok było jedną z najlepszych decyzji w moim życiu. Teraz jeszcze bardziej jestem pewna, jak bardzo jestem silna i wiem, że nigdy nie pozwolę na to, by ktoś szargał moje dobre imię bez konsekwencji.
A znajomi? Tym, którzy wykazali się troską, wyjaśniłam w czym jest problem. A części, która bez mrugnięcia okiem uwierzyła kłamcy, podziękowałam za znajomość bez wyjaśnień. Uważam bowiem, że tacy ludzie i tak nie dopuszczą do siebie prawdy i szkoda nerwów, by próbować im cokolwiek wytłumaczyć.
Niestety nie sądziłam, że kiedykolwiek mnie to spotka, ale nie tak dawno ja również musiałam walczyć o swoje dobre imię. Było wręcz typowo - on zakochał się podobno na zabój, ale ja nic do niego nie czułam. Próbowałam mu to powiedzieć najdelikatniej jak umiałam. Wszystko szło zgodnie z planem - niby zrozumiał i nie miał żalu.
Aż tu nagle zupełnie przypadkiem dowiaduję się,...
Każdego powinno traktować się równo. Nikt nie jest lepszy ani nikt nie jest gorszy. Jeśli ktoś jest przeciwko tobie i stawia się na wyższym stanowisku to świadczy o nim samym. Jak wychowany czy potrafi odnosić się z szacunkiem. Czasem warto powalczyć o swoje lub cudze imię aby pokazać drugiej osobie ze wcale nie jest wyższa. Ze człowiek do człowieka... nic się nie wyrzeka.
Każdego powinno traktować się równo. Nikt nie jest lepszy ani nikt nie jest gorszy. Jeśli ktoś jest przeciwko tobie i stawia się na wyższym stanowisku to świadczy o nim samym. Jak wychowany czy potrafi odnosić się z szacunkiem. Czasem warto powalczyć o swoje lub cudze imię aby pokazać drugiej osobie ze wcale nie jest wyższa. Ze człowiek do człowieka... nic się nie wyrzeka.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamKażdego powinno traktować się równo. Nikt nie jest lepszy ani nikt nie jest gorszy. Jeśli ktoś jest przeciwko tobie i stawia się na wyższym stanowisku to świadczy o nim samym. Jak wychowany czy potrafi odnosić się z szacunkiem. Czasem warto powalczyć o swoje lub cudze imię aby pokazać drugiej osobie ze wcale nie jest wyższa. Ze człowiek do człowieka... nic się nie wyrzeka.
Każdego powinno traktować się równo. Nikt nie jest lepszy ani nikt nie jest gorszy. Jeśli ktoś jest przeciwko tobie i stawia się na wyższym stanowisku to świadczy o nim samym. Jak wychowany czy potrafi odnosić się z szacunkiem. Czasem warto powalczyć o swoje lub cudze imię aby pokazać drugiej osobie ze wcale nie jest wyższa. Ze człowiek do człowieka... nic się nie wyrzeka.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Myślę, że ważne jest, aby reagować na pomówienia, gdyż mogą z tego powodu zrodzić się niechciane konflikty. Nie powinniśmy udawać, że wszystko jest w porządku, jeśli tak nie jest. Nie musimy odpowiadać atakiem na atak, ale dobrze po prostu porozmawiać z tą osobą, wyjaśnić sytuację i powiedzieć, że nie powinna tak się zachowywać, bo najzwyczajniej w świecie nie zasługujemy na takie nieprzychylne słowa.
Nie zawsze bierność w takich wypadkach przynosi dobre skutki, czasem może wręcz zaostrzyć konflikt.
Myślę, że ważne jest, aby reagować na pomówienia, gdyż mogą z tego powodu zrodzić się niechciane konflikty. Nie powinniśmy udawać, że wszystko jest w porządku, jeśli tak nie jest. Nie musimy odpowiadać atakiem na atak, ale dobrze po prostu porozmawiać z tą osobą, wyjaśnić sytuację i powiedzieć, że nie powinna tak się zachowywać, bo najzwyczajniej w świecie nie zasługujemy...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejMnie osobiście dotknęła sytuacja pomówienia. Zostałam oskarżona o to, że wyjawiłam tajemnicę mojej koleżanki. Była to oczywiście nieprawda. A tę plotkę rozpuściła inna dziewczyna, która mnie nie lubiła i chciała nas skłócić. Nie wiem, skąd dowiedziała się o jej sekrecie, ale niestety o nim wiedziała i wszystkim rozpowiedziała. Podejrzenie od razu padło na mnie. Z prostej przyczyny, bo przyjaciółka twierdziła, że powiedziała tylko mnie. Na początku starałam się jej tłumaczyć, że to nie ja, że nigdy ją nie zawiodłam itp., ale im więcej mówiłam, tym szybciej w jej oczach podniosłam tylko wiarygodność tych pomówień. Zaczęłyśmy się kłócić i denerwować, tym samym pokazałyśmy, że ta informacja zaprząta naszą uwagę i ta dziewczyna wygrywa. W końcu przestałam reagować. Czas jest chyba w tym przypadku najlepszym pomocnikiem, a prawda zawsze prędzej czy później ujrzy światło dziennie. W moim przypadku tak było. Koleżanka po paru miesiącach przyszła do mnie i mnie przeprosiła za pomówienia. Nie wiem skąd się dowiedziała, że to tamta dziewczyna rozpowiedziała jej tajemnicę, ale najważniejsze było to, że zostałam oczyszczona z pomówień i zwyciężyłam.
Mnie osobiście dotknęła sytuacja pomówienia. Zostałam oskarżona o to, że wyjawiłam tajemnicę mojej koleżanki. Była to oczywiście nieprawda. A tę plotkę rozpuściła inna dziewczyna, która mnie nie lubiła i chciała nas skłócić. Nie wiem, skąd dowiedziała się o jej sekrecie, ale niestety o nim wiedziała i wszystkim rozpowiedziała. Podejrzenie od razu padło na mnie. Z prostej...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Wiele synowych boryka się z podobnymi problemami-wyssane z palca historie na swój temat, oszczerstwa, kłamstwa, które na ich temat rozpowiadają teściowe.
Moja teściowa to taka najgorsza z najgorszych dowcipów a wszystkie jej przytyki, pomówienia były i są wyssane z palca.
Radziłam sobie z tym jak każda kulturalna, dobrze wychowana, zakochana w swoim mężu kobieta.-ustępowałam, próbowałam tłumaczyć, wkupić się w łaski. Posłuchałam starej doświadczonej ciotki,która miała teściową-zołzę; ciocia zawsze przed wizytą u niej łyknęła kielicha i z uśmiecham na ustach szła do niej mówiąc "zaje...ę ją uśmiechem".
To przykre gdy tolerancja, grzeczność robi z nas frajerów, kozłów ofiarnych. Jednakże,chociaż brzmi to patetycznie, dobro/prawda zwycięża.
W końce ten kto ciągle kłamie, tak jak moja teściowa w końcu się gubi i zaplątuje we własnych kłamstwach.
Jeśli postępujemy uczciwie sami się obronimy bez szczególnej interwencji.
Np. teściowa dała nam 400 zł na mieszkanie a wszystkim w rodzinie rozgłaszała, że "dała nam na mieszkanie" )oczywiście nie wymienia kwoty). Lecz wszyscy wiedzą, że mamy kredyt mieszkaniowy na 30 lat.
Takich kłamstw, niedomówień jest mnóstwo. Teraz podała mojego męża do sądu o alimenty, a to co nawypisywała szkalując syna nawet jego mecenas wstydziła mu się przytaczać.
Trzeba sobie powiedzieć "biedna, chora na nienawiść kobieta; ciężko jej; trzeba współczuć".
Gdy patrzę na nią jako na chorą stać mnie na większą wyrozumiałość; nikt nie wie jaki będzie jego koniec...
Wiele synowych boryka się z podobnymi problemami-wyssane z palca historie na swój temat, oszczerstwa, kłamstwa, które na ich temat rozpowiadają teściowe.
Moja teściowa to taka najgorsza z najgorszych dowcipów a wszystkie jej przytyki, pomówienia były i są wyssane z palca.
Radziłam sobie z tym jak każda kulturalna, dobrze wychowana, zakochana w swoim mężu...
Kiedyś dotarły do moich uszu plotki na temat kogoś bardzo mi bliskiego. Akurat byłam świadkiem całego wydarzenia i nijak nie przypominało ono wieści usłyszanych od osób trzecich. Jeszcze tego samego dnia skontaktowałam się z osobą, która plotki rozsiewała. Opisałam jej co usłyszałam za pośrednictwem innych. Ponadto dodałam, że jest mi bardzo przykro, że tak odczytała całe wydarzenie, bo ja będąc jego pobocznym świadkiem widziałam je zupełnie inaczej. Jedyne czego się dowiedziałam, to to że się nie znam i mam chyba klapki na oczach. Mimo takiego zakończenia plusem całej sytuacji było to, że plotki się skończyły. A przynajmniej już żadne następne nie dotarły do moich uszu.
Kiedyś dotarły do moich uszu plotki na temat kogoś bardzo mi bliskiego. Akurat byłam świadkiem całego wydarzenia i nijak nie przypominało ono wieści usłyszanych od osób trzecich. Jeszcze tego samego dnia skontaktowałam się z osobą, która plotki rozsiewała. Opisałam jej co usłyszałam za pośrednictwem innych. Ponadto dodałam, że jest mi bardzo przykro, że tak odczytała całe...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejZ pomówieniami, niesprawiedliwymi ocenami i niczym niepopartymi oskarżeniami spotykamy się w życiu od zawsze. Już w przedszkolu dzieci mówią „proszę Pani, a ona/on…” itd. itp. Ja z sytuacją fałszywych oskarżeń spotkałam się w życiu wiele razy i chyba przećwiczyłam wszystkie możliwe reakcje od „prostowania” cudzych wypowiedzi, udowadniania swojej niewinności, zamknięcia się w sobie, po nie robienie nic. I powiem tak, żadna z tych metod nie sprawdza się w 100% i w każdej sytuacji. Dlatego od pewnego momentu powiedziałam dosyć! Zawsze jestem sobą i zawsze postępuję według kanonu wartości wpojonych mi w dzieciństwie i to się sprawdza. Ci, którzy znają mnie, mój sposób postępowania i zachowania – wiedzą, że nie jestem zdolna do pewnych czynów. A ci, którzy knują za plecami, obgadują i oskarżają – będą to robić nadal – niezależnie od mojej reakcji. Tacy ludzie intrygami leczą swoje kompleksy, dlatego nie są warci mojej uwagi i dlatego z nimi nie walczę. Robię swoje i do przodu…
Z pomówieniami, niesprawiedliwymi ocenami i niczym niepopartymi oskarżeniami spotykamy się w życiu od zawsze. Już w przedszkolu dzieci mówią „proszę Pani, a ona/on…” itd. itp. Ja z sytuacją fałszywych oskarżeń spotkałam się w życiu wiele razy i chyba przećwiczyłam wszystkie możliwe reakcje od „prostowania” cudzych wypowiedzi, udowadniania swojej niewinności, zamknięcia się...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejPomówienia nie należą do przyjemnych. Wiem o tym z własnego doświadczenia, ponieważ padam nieraz ofiarą zaczepek niezrównoważonych psychicznie sąsiadów z parteru. Kiedyś ten sąsiad oczernił mnie przed innym mężczyzną z psem, że niby ja podpuszczam swojego psa,żeby atakował innych. To jest oczywiście nieprawdą, na szczęście udało mi się wybronić i na szczęście ten mężczyzna stanął po mojej stronie mówiąc, że ten tak chodzi i plecie. Jeśli o mnie chodzi najczęściej nie wdaję się z tymi ludźmi w dyskusję, bo jest to jak rzucanie grochem o ścianę, robię swoje,normalni ludzie wiedzą jaka jestem, ci sąsiedzi sympatii okazywać mi nie muszą i jeśli skończy im się widownia nie będą mieli z kim o mnie rozmawiać.
Pomówienia nie należą do przyjemnych. Wiem o tym z własnego doświadczenia, ponieważ padam nieraz ofiarą zaczepek niezrównoważonych psychicznie sąsiadów z parteru. Kiedyś ten sąsiad oczernił mnie przed innym mężczyzną z psem, że niby ja podpuszczam swojego psa,żeby atakował innych. To jest oczywiście nieprawdą, na szczęście udało mi się wybronić i na szczęście ten mężczyzna...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejMówią, ze tylko winny się tłumaczy. Nie do końca się z tym zgodzę. Nikt z nas nie powinien pozwolić, by inni przedstawiali go w złym świetle. Gdyby spotkała mnie w tym momencie życia taka sytuacja na pewno nie zostawiłabym jej wyjaśnienia i walki o swoje, jednak 10 lat temu, gdy byłam jeszcze młoda, głupia i dawałam sobą pomiatać nie zrobiłam tego. W moim przypadku skończyło się tym, że ludzie i tak poznali się na mnie i przepraszali za krzywdzące słowa.
Mówią, ze tylko winny się tłumaczy. Nie do końca się z tym zgodzę. Nikt z nas nie powinien pozwolić, by inni przedstawiali go w złym świetle. Gdyby spotkała mnie w tym momencie życia taka sytuacja na pewno nie zostawiłabym jej wyjaśnienia i walki o swoje, jednak 10 lat temu, gdy byłam jeszcze młoda, głupia i dawałam sobą pomiatać nie zrobiłam tego. W moim przypadku...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNiestety również padłam ofiarą niesłusznych oskarżeń i wiem,że takie bolą najbardziej...Próbowałam czasem w rozmowie z poszczególnymi osobami się bronić, ale czułam wtedy że troszkę zniżam się po poziomu osoby, która mnie oczerniała. Poza tym po pewnej sytuacji zrozumiałam,że mniej stresu będzie mnie kosztować nieprzejmowania się tym i unikanie ludzi, którzy uwierzyli w te oszczerstwa, niż próba przekonywania każdego jaka jest prawda. Przy okazji dokonałam selekcji znajomych i przy mnie zostali ci,na których naprawdę mogę liczyć.
Niestety również padłam ofiarą niesłusznych oskarżeń i wiem,że takie bolą najbardziej...Próbowałam czasem w rozmowie z poszczególnymi osobami się bronić, ale czułam wtedy że troszkę zniżam się po poziomu osoby, która mnie oczerniała. Poza tym po pewnej sytuacji zrozumiałam,że mniej stresu będzie mnie kosztować nieprzejmowania się tym i unikanie ludzi, którzy uwierzyli w te...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejW podstawówce walczyłam o dobre imię prześladowanej koleżanki. Skończyło się na złamanym nosie kolegi, uwadze oraz wizycie u dyrektora (który swoją drogą za plecami wychowawczyni pogratulował mi ciosu;)), ale było warto. Koleżanka już nie jest koleżanką- jest moją najlepszą przyjaciółką.
W podstawówce walczyłam o dobre imię prześladowanej koleżanki. Skończyło się na złamanym nosie kolegi, uwadze oraz wizycie u dyrektora (który swoją drogą za plecami wychowawczyni pogratulował mi ciosu;)), ale było warto. Koleżanka już nie jest koleżanką- jest moją najlepszą przyjaciółką.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZ pomówieniami należy się rozprawiać w taki sam sposób, jak z plotkami, czyli zatrzymywać na sobie, nie roznosić dalej, nie dopuszczać do ich rozprzestrzeniania się. Pomówienia rzadko kiedy okazują się prawdą, a potrafią naprawdę skrzywdzić i oczernić tego, kogo dotyczą. Najlepiej więc nie rozgłaszać takich informacji, a prędzej czy później prawda na temat prawdziwego sprawcy i tak wyjdzie na jaw, czasem zupełnie nieoczekiwanie.
Z pomówieniami należy się rozprawiać w taki sam sposób, jak z plotkami, czyli zatrzymywać na sobie, nie roznosić dalej, nie dopuszczać do ich rozprzestrzeniania się. Pomówienia rzadko kiedy okazują się prawdą, a potrafią naprawdę skrzywdzić i oczernić tego, kogo dotyczą. Najlepiej więc nie rozgłaszać takich informacji, a prędzej czy później prawda na temat prawdziwego...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Jestem z natury niekonfliktową osobą, a niestety miałam tą nieprzyjemność stanąć twarzą w twarz z pomówieniami. Nic przyjemnego, ale otrzymałam dzięki temu dobrą naukę. Najpierw za wszelką cenę chciałam wybielać swoje imię, walczyć o prawdę i tłumaczyć wszystkim w okół, że jestem ofiarą "pomówienia". Dzisiaj dzięki temu doświadczeniu nauczyłam się, że nie warto walczyć z ludźmi ślepymi i powierzchownymi.
Trzymam się swojej dewizy:
Jeśli znasz prawdę i pomówienia są nieprawdą, nie masz powodu aby komuś tłumaczyć jak jest naprawdę. Jeśli Ci wszyscy ludzie, którzy Cię znają, a mimo to wierzą osobie "wymyślającej", nie są warci Twojej uwagi.
Jeśli stałeś się ofiarą pomówień jak najprędzej odkryj źródło. Rozmów się z nim, a następnie skończ całkowicie toksyczną znajomość.
Nie tłumacz się innym, bo usłyszeli o pomówieniach. Rozpraw się ze źródłem i odsuń od siebie tych, którzy wykazali się nielojalnością i uwierzyli w nieprawdę na Twój temat.
P.S. Uwielbiam racjonalność w książkach i doceniam inteligencję autora, który tworzy bohaterów mądrych i konsekwentnych. Jeśli bohater książki "Teczka" taki jest, to będę zaszczycona móc go poznać.
Jestem z natury niekonfliktową osobą, a niestety miałam tą nieprzyjemność stanąć twarzą w twarz z pomówieniami. Nic przyjemnego, ale otrzymałam dzięki temu dobrą naukę. Najpierw za wszelką cenę chciałam wybielać swoje imię, walczyć o prawdę i tłumaczyć wszystkim w okół, że jestem ofiarą "pomówienia". Dzisiaj dzięki temu doświadczeniu nauczyłam się, że nie warto walczyć z...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejTrzy lata temu przyszłam zaczęłam nową pracę. Początek był nieciekawy...zaraz jak mnie zatrudniono , zwolniono dziewczynę która pracowała w firmie już rok. Przez długi czas nie miałam znajomych w pracy a każdy stwierdzał, że jestem kochanką szefa a Anna straciła pracę przeze mnie. Bardzo mnie to bolało gdyż szefa poznałam dopiero po zatrudnieniu i plotki były wyssane z palca. Dobre imię odzyskałam swoją pracą. Teraz szef jest inny a ja nadal pracuję i czuję się doceniona.
Trzy lata temu przyszłam zaczęłam nową pracę. Początek był nieciekawy...zaraz jak mnie zatrudniono , zwolniono dziewczynę która pracowała w firmie już rok. Przez długi czas nie miałam znajomych w pracy a każdy stwierdzał, że jestem kochanką szefa a Anna straciła pracę przeze mnie. Bardzo mnie to bolało gdyż szefa poznałam dopiero po zatrudnieniu i plotki były wyssane z...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejTe osoby, które mnie znają wiedzą jaka jestem. Zdanie innych zupełnie się nie liczy, więc nie próbowałabym zmienić czyjegoś zdania na siłę.
Te osoby, które mnie znają wiedzą jaka jestem. Zdanie innych zupełnie się nie liczy, więc nie próbowałabym zmienić czyjegoś zdania na siłę.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Padłam ofiarą grubszej obmowy i prześladowania w gimnazjum. Plotkarami okazały się koleżanki ze szkoły, z którymi przez 6 lat podstawówki chodziłam do klasy. Jak się później wydało- były zazdrosne o chłopaka, którym właściwie się nie interesowałam. Ale ogólnie obgadana zostałam bardzo. Użyto bardzo dorosłych, brzydkich słów, które na pewno nie przystały "prymuskom", z jakie chciały uchodzić owe dziewczyny. Na początku strasznie bolało, było mi smutno, wstyd- chociaż to nie ja powinnam się wtedy wstydzić.
Ostatecznie bardzo się zdenerwowałam. I jako, że plotki znała już w sumie cała szkoła (czyli jakieś 350 osób), to postanowiłam wysmarować list otwarty. Zamieściłam w nim wszystkie informacje, jakie do mnie dotarły, imiona i nazwiska osób, które to powiedział oraz serdeczne pozdrowienia dla prześladowców. Zamieściłam go na portalu fotka.pl, który wtedy był dla nas odpowiednikiem facebooka. Dostałam wiele odpowiedzi z wsparciem, a 3 wymienione przeze mnie osoby przyznały się do wszystkiego i przeprosiły mnie. Jedna udawała, że nie wie o co chodzi. Z perspektywy czasu podziwiam siebie z tamtych czasów- teraz na coś takiego bym się nie zdecydowała;) Mój list wywołał małe zamieszanie wśród znajomych, ale także lekki podziw, ze nie bałam się walczyć z plotkami. I od tej pory do końca szkoły miałam spokój.
Padłam ofiarą grubszej obmowy i prześladowania w gimnazjum. Plotkarami okazały się koleżanki ze szkoły, z którymi przez 6 lat podstawówki chodziłam do klasy. Jak się później wydało- były zazdrosne o chłopaka, którym właściwie się nie interesowałam. Ale ogólnie obgadana zostałam bardzo. Użyto bardzo dorosłych, brzydkich słów, które na pewno nie przystały...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejDoświadczyłam kiedyś czegoś podobnego. Pomówiła mnie praktykantka, która "czyhała" na moje stanowisko. W pierwszej chwili przeżyłam szok. Nie mogłam uwierzyć, jak miła dla mnie na co dzień osoba może w ten sposób o mnie mówić szefowej. Dorobiła całą ideologię do swojego planu. Na szczęście moja szefowa była mądrą osobą, i dała mi szansę na rozmowę, wytłumaczenie się i "naprawienie" błędu, który polegał na niefortunnym sformułowaniu zdania. Teraz bardzo uważam na to, co mówię/ piszę/ robię w pracy. Nie zawsze można trafić na mądrego szefa. Dziś praktykantki już nie ma. Tyle było warte jej pomówienie. Prawda zawsze się obroni! :)
Doświadczyłam kiedyś czegoś podobnego. Pomówiła mnie praktykantka, która "czyhała" na moje stanowisko. W pierwszej chwili przeżyłam szok. Nie mogłam uwierzyć, jak miła dla mnie na co dzień osoba może w ten sposób o mnie mówić szefowej. Dorobiła całą ideologię do swojego planu. Na szczęście moja szefowa była mądrą osobą, i dała mi szansę na rozmowę, wytłumaczenie się i...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Każda sytuacja jest inna, przez co wymaga innej reakcji. Czasem trzeba podejść i otwarcie powiedzieć co i jak, ale czasem lepiej nie wsadzać kija w mrowisko, bo to pogarsza sprawę.
Zdarzało mi się bronić znajomych. Zakończenia bywały różne - w sumie skrajne.
Od tego, że udało mi się wyjaśnić sprawę, znaleźć źródło problemu i rozwiązać tak, by wszyscy byli zadowolenia. ALE... Zdarzyło się, że przez próbę wyjaśnienia pewnych rzeczy straciłam bliskie mi osoby. Milczenie wiązało się z tym samym co reakcja.
Każda sytuacja jest inna, przez co wymaga innej reakcji. Czasem trzeba podejść i otwarcie powiedzieć co i jak, ale czasem lepiej nie wsadzać kija w mrowisko, bo to pogarsza sprawę.
Zdarzało mi się bronić znajomych. Zakończenia bywały różne - w sumie skrajne.
Od tego, że udało mi się wyjaśnić sprawę, znaleźć źródło problemu i rozwiązać tak, by wszyscy byli zadowolenia....
Walczyć, o dobre imie? owszem można. Nie raz i nie dwa, uczestniczyłem w podwórkowych bójkach gdy koledzy obrażali mnie lub brata, często nawet wygrywalem te bójki co powodowalo we mnie poczucie zwycięstwa i wykonanej misji wracając do domu z rozbitym nosem, gdzie ,,w nagrode,, dostawałem sromotnie od matki ktora nie popierała takich praktyk. Matke zreszta miałem specyficzną, w trosce o moje zdrowie i by mi włos z glowy nie spadł, potrafiła dać mi taki wycisk ze w pamieci mam go do dzisiaj, niejednokrotnie obrywając od niej gorzej niż na podwórku :) Lata minęły, człowiek troche wydoroślał, spojrzenie na życie ma się troche inne, takze na tak modne obecnie ,,hejty,, i pomówienia. I wiem jedno, nie warto tacić nerwów kiedy moge z podniesionym czołem spojrzeć w lustro, uśmiechnąć się, wziąść głeboki oddech i z czystym sumieniem rozpocząć kolejny dzień :) A że ktos mnie obgaduje to niech on się tym marwi a nie ja.
Walczyć, o dobre imie? owszem można. Nie raz i nie dwa, uczestniczyłem w podwórkowych bójkach gdy koledzy obrażali mnie lub brata, często nawet wygrywalem te bójki co powodowalo we mnie poczucie zwycięstwa i wykonanej misji wracając do domu z rozbitym nosem, gdzie ,,w nagrode,, dostawałem sromotnie od matki ktora nie popierała takich praktyk. Matke zreszta miałem...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejPamietam jak w szkole podstawowej doszla do nas nowa kolezanka,byla zaniedbana i inni postanowili kupic jej na Mikolaja mydelko ,zeby dac jej do zrozumienia ,ze niezbyt ladnie pachnie.Jakis czas pozniej nie bylo jej w szkole kilka dni i pani pytala kto pójdzie do niej z zeszytami zeby nadrobila zaleglosci.Nikt sie nie zglaszal a ja mialam do niej prawie po drodze wiec mi sie dostala ta fucha.Jej rodzice dostali stary dom po grabarzu kolo cmentarza.W domu byla tylko Edyta.Przyznam,ze widok i zapach byl okropny.Nie byla chora po prostu jej rodzice (byli alkoholikami)gdzies spojechali i kazali jej pilnowac domu.Pomoglam jej troche ogarnac dom ale mowila,ze to na nic bo jak rodzice wroca to dalej bedzie to samo.Nie miala nawet tego nieszczesnego mydelka by sie porzadnie umyc bo tato oddal za piwo.Nie mowila nic w szkole bo sie wstydzila choc przyznam,ze ludzie na wsi opowiadali niestworzone rzeczy o nich.U mnie w domu tez sie nie przelewalo ale bylo troche lepiej.Zapakowalam do pudelka kilka rzeczy;szampon,mydelko, sweter,spodniczke itp.i nastepnego dnia po lekcjach poszlam jej zaniesc.Podziekowala ale ich nie wziela bo mowila ,ze jak rodzice znajda to przepija.Pudelko zostalo u mnie a Edyta przychodzila do nas przed szkola by sie umyc ,uczesac i ubrac i cos zjesc.Moja mama prala jej ubrania.Wszystko bylo w tajemnicy zeby nikt sie nie dowiedzial bo by ja zabrali z domu.Nie raz stawalam w jej obronie jak ludzie gadali "z takiego domu ,co z niej wyrosnie"ipt.ze to nie jej wina,ze sie w takiej rodzinie urodzila ale jak grochem o sciane.Zamiast pomoc tylko gadali.Oceniali ja przez pryzmat rodzicow .Zaprzyjaznilysmy sie i do dzis mamy kontakt.Ma swoja rodzine,dobrze jej sie ulozylo,mieszka we Wloszech i ma tam hotel.Pokazala tym wszystkim poukladanym ,ze mozna nawet z takiego domu.A dzieci tych tzw.poukladanych pija,kradna,rozwalaja rodziny innym i niczego nie osiagneli.Wiec jak widac nie rodzina i nie pochodzenie swiadcza o czlowieku ale on sam. Jesli mozna bronic innych to trzeba to robic bo pomowienie,plotka czy oszczerstwo rzucone nawet tak tylko dla zabawy moze bardzo skrzywdzic.Ale czasem zamiast mowic trzeba dzialac i to najlepsza metoda na ludzka glupote.I im bardziej bedziesz tlumaczyc ,ze cos jest biale tym bardziej beda sie doszukiwac czarnego.
Pamietam jak w szkole podstawowej doszla do nas nowa kolezanka,byla zaniedbana i inni postanowili kupic jej na Mikolaja mydelko ,zeby dac jej do zrozumienia ,ze niezbyt ladnie pachnie.Jakis czas pozniej nie bylo jej w szkole kilka dni i pani pytala kto pójdzie do niej z zeszytami zeby nadrobila zaleglosci.Nikt sie nie zglaszal a ja mialam do niej prawie po drodze wiec mi...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejMialam taka sytuacje dosyc dawno temu ale do dzis ja pamietam.Bylysmy z kolezanka na imprezie na ktorej dowiedzialysmy sie,ze nasz dobry kolega opowiada niestworzone rzeczy o nas dosyc obrazliwe i ponizajace.Nie bylo to mile zwlaszcza,ze Krzyska znalysmy od lat i nie spodziewalysmy sie takiego zachowania po nim.Postanowilysmy z kolezanka,ze musimy to wyjasnic i,ze pojdziemy do niego nastepnego dnia.Agata stchorzyla wiec poszlam sama.Nie mialam oporow bo czesto sie po kolezensku u niego spotykalismy i jego rodzice mnie znali.Krzysiek nie chcial o tym gadac ,dla niego nie bylo sprawy.Zaczal krzyczec i do pokoju przyszedl jego tato zapytal o co chodzi wiec opowiedzialam cala sytuacje i ze nie zycze sobie zeby mnie obrazal.Tato kazal mu mnie przeprosic wiec zrobil to z łaska.Wyszlam ze lzami w oczach.Od tamtej pory juz nawet nie mowimy sobie czesc.Dopiero po latach dowiedzialam sie czemu tak sie zachowal od naszego innego wspolnego znajomego. Okazalo sie ,ze mu sie podobalam i nie chcial zebym kogos miala a sam nie mial odwagi mi tego powiedziec.Agacie oberwalo sie przy okazji. Jednak uwazam,ze nic go nie usprawiedliwia tym bardziej,ze bardzo mnie te slowa skrzywdzily a naprawde bylismy swietnymi kumplami i on to schrzanił.Do dzis nie wiem jak on sobie to wymyslil,ze zepsuje mi reputacje a ja rzucę mu sie na szyje?! Mimo wszystko jestem dumna z siebie,ze bronilam swojego dobrego imienia.Uwazam ,ze warto bronic swoich spraw pogladow itp.a ze czasem nie da sie do kogos dotrzec trudno ale niehc wie ,ze tak nie wolno i moze kiedys to zrozumie.
Mialam taka sytuacje dosyc dawno temu ale do dzis ja pamietam.Bylysmy z kolezanka na imprezie na ktorej dowiedzialysmy sie,ze nasz dobry kolega opowiada niestworzone rzeczy o nas dosyc obrazliwe i ponizajace.Nie bylo to mile zwlaszcza,ze Krzyska znalysmy od lat i nie spodziewalysmy sie takiego zachowania po nim.Postanowilysmy z kolezanka,ze musimy to wyjasnic i,ze pojdziemy...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Gdy stajemy się ofiarą pomówień nie ma jednej dobrej recepty co w takim przypadku zrobić.
Jeśli zaczniemy się tłumaczyć wszyscy uznają, że tylko winny się tłumaczy, jeśli natomiast się nie wytłumaczymy ludzie uznają, że pomówienia są prawdą, bo oczekiwali od nas wyjaśnień.
Moim zdaniem najlepiej jest się nie tłumaczyć, a jeśli ktoś zapyta nas o prawdziwość pomówień należy powiedzieć jaka jest prawda, ale bez zbędnych wyjaśnień. Udowodnić nieprawdziwość pomówień możemy tylko czynami, nie słowami.
Gdy stajemy się ofiarą pomówień nie ma jednej dobrej recepty co w takim przypadku zrobić.
Jeśli zaczniemy się tłumaczyć wszyscy uznają, że tylko winny się tłumaczy, jeśli natomiast się nie wytłumaczymy ludzie uznają, że pomówienia są prawdą, bo oczekiwali od nas wyjaśnień.
Moim zdaniem najlepiej jest się nie tłumaczyć, a jeśli ktoś zapyta nas o prawdziwość pomówień należy...
Pomówienia i plotki mogą doprowadzić do sporego zła. Czasami bezmyślna natura człowieka szukającego za wszelką cenę sensacji jest w stanie stworzyć zlepek kłamstw niby niepozornych, a jednak mogących zniszczyć ludzkie życie. I pomimo iż mówią że winny się tłumaczy to i niewinnemu ciężko czasami przejść obok złośliwości i plotek na jego temat, które nie mają z prawdą nic wspólnego. Kiedyś byłam świadkiem jak sąsiadka z niewiadomego powodu próbowała rozgłosić wszem i wobec że moja przyjaciółka w czasie gdy jej mąż pracuje oczekuje obcego samochodu do którego wsiada by wrócić wczesnym rankiem zanim mąż wróci z nocnej zmiany. Nie omieszkała oznajmić to również mężowi przyjaciółki podając nawet dokładną datę. Na jej nieszczęście to był dzień kiedy mąż przyjaciółki nie był w pracy choć normalnie powinien być. Dotarło do niego wtedy, że nie ma żadnych powodów do obaw bo sąsiadka najzwyczajniej na świecie kieruje się złośliwością, która mimo wszystko posunęła się moim zdaniem za daleko. Złośliwość mogła doprowadzić do rozpadu naprawdę kochającego się małżeństwa. By powstrzymać rozwój plotek poinformowałam sąsiadkę w obecności większej liczby osób że jej bezgraniczna złośliwość i zamiłowanie do plotek przekroczyło granice zdrowego rozsądku zmuszając ją do przyznania się że niewiele w jej słowach prawdy. Koniec końców prawda wyszła na jaw, a wiele osób z większym dystansem zaczęło podchodzić do słów jakie wypowiada uwielbiająca sensację i płonąca zazdrością sąsiadka. Chociaż zazwyczaj mając czyste sumienie nie przejmuję się zbytnio plotkami to tym razem nie wytrzymałam widząc jak zwyczajna ludzka złośliwość może zniszczyć życie niewinnego człowieka!
Pomówienia i plotki mogą doprowadzić do sporego zła. Czasami bezmyślna natura człowieka szukającego za wszelką cenę sensacji jest w stanie stworzyć zlepek kłamstw niby niepozornych, a jednak mogących zniszczyć ludzkie życie. I pomimo iż mówią że winny się tłumaczy to i niewinnemu ciężko czasami przejść obok złośliwości i plotek na jego temat, które nie mają z prawdą nic...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejPoprzedni rok był dla mnie bardzo ciężki i kosztował mnie wiele nerwów i stresu. Był tzw. stalking kierowany w moim kierunku oraz moich najbliższych. Mnóstwo niemiłych treści wylewanych publicznie i to przez rodzinę, co bolało jeszcze bardziej. Chodziłam na policję, po sądach. Odbywały się przesłuchania, sprawy sądowe, na które musiałam poświęcić mnóstwo czasu, pieniędzy i nerwów. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że najlepszy jest brak reakcji. Gdy oni atakowali - ja nie reagowałam. W sądach i na policji postanowiłam iść na ugodę. I tak naprawdę to ja czułam się wygrana, bo odzyskałam spokój ducha i mnóstwo czasu. Ich tak naprawdę kręciła ta walka. Moje reakcje jeszcze bardziej ich nakręcały i motywowały ich do kolejnych ataków. Teraz już wiem, że czasem lepiej odpuścić i pokazać, że znamy swoją wartość, a takie pomówienia nas nie ruszają. To najbardziej zaboli sprawców - brak jakiejkolwiek reakcji.
Poprzedni rok był dla mnie bardzo ciężki i kosztował mnie wiele nerwów i stresu. Był tzw. stalking kierowany w moim kierunku oraz moich najbliższych. Mnóstwo niemiłych treści wylewanych publicznie i to przez rodzinę, co bolało jeszcze bardziej. Chodziłam na policję, po sądach. Odbywały się przesłuchania, sprawy sądowe, na które musiałam poświęcić mnóstwo czasu, pieniędzy i...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Co zrobić gdy spadają na nas pomówienia? Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna gdyż jest uzależniona od wielu czynników oraz poziomu powagi danego pomówienia. Jednakże skłaniam się ku pozostaniu w spokojnym stanie, nie dawaniu się ponieść emocjom oraz udowodnieniu swojego czystego sumienia. Nie zawsze się to udaje, dlatego opanowanie jest piekielnie ważne.
W moim życiu było wiele przypadków gdy próbowałam walczyć o swoje lub cudze dobre imię. Nie każda próba kończyła się pozytywnie, jednak opiszę tą zakończoną sukcesem.
Jak każdego ranka wyszłam do pracy, tego dnia nasz szef przyjął nową pracownicę do naszej firmy. Byłam dla niej miła, próbowałam jej pomóc odnaleźć się w naszym zespole. Wydawała się bardzo wdzięczna więc nawet nie sądziłam że jest zdolna do tego, co potem zaszło.
Podczas mojej nieobecności przy biurku skorzystała z mojego komputera oraz zmieniła prezentację na projekt który robiłam od wielu miesięcy, oraz który był dla mnie ważny. Powstawiała subtelne wstawki, które w inteligentny sposób obrażały pracowników firmy.
Gdy nadszedł dzień konferencji, gdy wchodziłam na salę zobaczyłam jak się uśmiecha do mnie. Odpowiedziałam jej uśmiechem, nieświadoma na co się właśnie pisałam. Konferencja się zaczęła, dotarłam do pierwszej obraźliwej wstawki i nie wiedziałam co się stało. Zachowałam zimną krew i nie dałam po sobie tego poznać, postanowiłam improwizować. Na szczęście miałam w pamięci swoją prezentację oraz prowizoryczną tablicę w sali z której skorzystałam.
Od razu po konferencji poszłam do szefa by wyjaśnić całą sytuację. Mam szefa, który jest ludzki, dlatego przeprowadził małe śledztwo i wyszło że była to sprawka nowej pracownicy.
Została wydalona z pracy a ja odetchnęłam z ulgi, gdyż ocaliłam swoje dobre imię.
Co zrobić gdy spadają na nas pomówienia? Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna gdyż jest uzależniona od wielu czynników oraz poziomu powagi danego pomówienia. Jednakże skłaniam się ku pozostaniu w spokojnym stanie, nie dawaniu się ponieść emocjom oraz udowodnieniu swojego czystego sumienia. Nie zawsze się to udaje, dlatego opanowanie jest piekielnie ważne.
W moim...
Kiedy spadną na ciebie pomówienia, koniecznie musisz schwytać jakiś czarny charakter!
A dlaczego? Już tłumaczę, w skróconej instrukcji obsługi.
1. Potwierdź pomówienia. Powiedz, że to prawda, zrób z tego show...
2. Nagle zniknij.
3. ... a kiedy znów się pojawisz, powiedz wszystkim, że to była tylko przykrywka, a ty dzięki niej... SCHWYTAŁEŚ WŁASNORĘCZNIE CZARNY CHARAKTER!
4. Ciesz się sławą.
Kiedy spadną na ciebie pomówienia, koniecznie musisz schwytać jakiś czarny charakter!
A dlaczego? Już tłumaczę, w skróconej instrukcji obsługi.
1. Potwierdź pomówienia. Powiedz, że to prawda, zrób z tego show...
2. Nagle zniknij.
3. ... a kiedy znów się pojawisz, powiedz wszystkim, że to była tylko przykrywka, a ty dzięki niej... SCHWYTAŁEŚ WŁASNORĘCZNIE CZARNY...
Wychodzę z założenia, że tylko winny się tłumaczy. Jeśli ktoś rozpowiada na mój temat głupoty to wiem, że człowiek ten ma nudne życie, a rozpowiadanie głupot urozmaica mu je. Wiele razy słyszałam cuda na swój temat, jednak jeśli miałabym się każdą taką historią przejmować i interweniować to już dawno wylądowałabym w psychiatryku. Pozostaje tylko śmiech, bo cóż innego? Ludzie, którzy mnie znają, wiedzą które historie na mój temat są prawdziwe czy nie. Wiedzą jakim jestem człowiekiem i to mi wystarczy. Czyste sumienie to również bardzo istotna sprawa. Ja wiem jaka jest prawda, a ludzie niech gadają. Zawsze to robili, robią i będą robić.
Wychodzę z założenia, że tylko winny się tłumaczy. Jeśli ktoś rozpowiada na mój temat głupoty to wiem, że człowiek ten ma nudne życie, a rozpowiadanie głupot urozmaica mu je. Wiele razy słyszałam cuda na swój temat, jednak jeśli miałabym się każdą taką historią przejmować i interweniować to już dawno wylądowałabym w psychiatryku. Pozostaje tylko śmiech, bo cóż innego?...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
